Dodaj do ulubionych

jak to jest - miłość i nienawiść

24.05.09, 11:24
Witajcie, napisałam w którymś poście, że kocham i nienawidzę. Jarkoni nazwał
mnie dziwną kobietą. A przecież od miłości do nienawiści dzieli nas bardzo
mała granica. Można kochać jeszcze i nienawidzić już. Kochać za to co było i
nienawidzić za to co się stało. Czy jestem dziwna? PS. wpuściłeś mnie tym
Jarkoni w stan głębokiej depresji wink ale przyznaje że jestem ostatnio
nadwrażliwa.
Obserwuj wątek
    • tricolour Bo to jest dziwne... 24.05.09, 11:41
      ... z odległej perspektywy, gdzie "to co się stało" już wchodzi w skład tego "co
      było". Przyznam, że na bieżąco można kochać pamięć o małżonku i oddzielać tą
      pamięć od bieżącego zachowania.

      Czyli kochasz go za to jaki był, a nienawidzisz za to, co zrobił. Z czasem to,
      co zrobił przejdzie w stan tego, jaki był i Twoje "rozdarcie" nabierze większej
      harmonii i przestanie boleć.

      "od miłości do nienawiści dzieli nas bardzo mała granica" - prędzej coś tragicznego.
    • akacjax Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 13:00
      A może to kwestia nierozróżniania emocji, nazewnictwa?
      Uczucie, którym piszesz "Nienawiść" to niekoniecznie antymiłość, ale może złość
      na maksa. A to, że kogoś kochamy, a jego zachowania nas złości może mieć miejsce.
      Nienawiść w sensie niekocham-w stanie teraźniejszym raczej nie może istnieć.

      Szkoda wpadać w depresje, lepiej zastanowić się co naprawde czuję.
      • kobieta306 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 13:15
        Tak, możesz mieć rację. To chyba jest bardziej żal jak nienawiść.
        • mariefurie Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 13:44
          Albo też, to co kochalismy było pewną iluzją. A zaraz potem zaczynamy kochac-nienawidzić czyli z jednej strony trwac w tej iluzji i z drugiej nienawidzić stanu uświadomienia sobie siebie i przejrzenia na oczy i ujrzenia stanu rzeczywistego. Bo to boli....te nieprawdziwe stwory ( w naszej głowie) i swego rodzaju fatamorgana - jak się na oczy wreszcie przejrzy. A żal się rozsatć, bo swiadome wycowanie się z takiego układu oznacza powiedzenie sobie - źle wybrałem(am), xle oceniłem(am). Powiedziec sobie - pomylilem (am) się.
          Kiedy da sie sobie prawo do błędu i dodatkowo zaakceptuje się popełniony błąd - wtedy dopiero mozna zaczynać zycie od nowa.

          ps. nie jstes dziwna. po prostu jesteś na etapie szarpania się sama ze sobą. To też przejdzie. Nie przejmuj się.
    • tinyhappy Myślę, 24.05.09, 13:42
      że wiem, co czujesz. Niestety. I jest to ogromny żal, o to, co się stało i o to,
      co już nigdy nie będzie naszym udziałem. Niestety.
    • dsz27 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 14:38
      Też myślę, że to raczej żal i jakaś frustracja, że człowiek którego się kiedyś
      mocno kochało, zachowuje się teraz tak a nie inaczej lub że zrobił to co zrobił
      i w jakiś sposób nas skrzywdził. To może być żal do siebie (nie potrzebny!), że
      coś nam nie wyszło....ale zobaczysz z czasem emocje opadną i popatrzysz na to z
      zupełnie innej, nowej perspektywy. Zachowanie byłego będzie Ci po prostu
      obojętne, sama się zdziwisz jak to wszystko się zmienismile
      Powodzenia i głowa do góry!!!
      Dominika
    • kobieta306 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 15:10
      Najgorsze jest to, że człowiek dowiaduje się o sobie tyle bzdur , nieprawdy,
      fałszywych ocen, że rodzina ex robi z człowieka kogoś kim się nigdy nie było. Są
      granice do których można się posunąć w oczernianiu ,ale gdy staje się to już
      podłe to wtedy przychodzi ten żal. Zaufało się komuś, a teraz ten ktoś jest
      zwykłym podłym .....i to w imię czego? Tych paru setek , które można wyrwać na
      tragedii.
      • sbelatka Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 18:14
        a ja się tak zastanawiam - kobieto - a jak sie czuje nienawisc??
        bo jak milośc- to CHYBA wiem...choc czy to co mysle,ze milosc - to
        miłośc.. czy cos innego.. hm..

        ale z nienawiścią to już mam całkowicie klopot..

        taki troche abstarkcyjny bo sie nigdy o poczucie nienawisci raczej
        nie otarłam..

        • kobieta306 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 18:24
          Zazdroszczę , że się o to nie otarłaś, naprawdę. To jest okropne uczucie. Nie
          wiem jak opisać - żal, bezsilność, życzysz tej osobie źle choć tak naprawdę nie
          życzysz jej źle, oszukanie, niedowierzanie, że to wszystko się dzieje -
          mieszanka wybuchowa. Może to nie jest nienawiść ale co to jest w takim razie?
          • johndonne Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 18:41
            Ból zawodu.
            Jak już tak masz, Bogu dziękuj.
            Mogło być o wiele gorzej.
            Jesteś na dobrej drodze.

            Trzymaj się.
          • ona_37 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 19:15
            kobieta306 napisała:

            >nie wiem jak opisać - żal, bezsilność, życzysz tej osobie źle choć tak naprawdę nie
            > życzysz jej źle, oszukanie, niedowierzanie, że to wszystko się dzieje -
            > mieszanka wybuchowa. Może to nie jest nienawiść ale co to jest w takim razie?< To minie,w takch sytuacjach "targają" Tobą zmienne emocje.Pamiętajsadchoć nie używa sie w życiu słów:ZAWSZE,NIGDY I WSZYSCY)nie rzycz nikomu zle i nigdy nikogo nie przeklinaj nawet najgorszego wroga.
          • chalsia Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 22:28
            > wiem jak opisać - żal, bezsilność, życzysz tej osobie źle choć tak naprawdę nie
            > życzysz jej źle, oszukanie, niedowierzanie, że to wszystko się dzieje -
            > mieszanka wybuchowa. Może to nie jest nienawiść ale co to jest w takim razie?

            to NIE jest nienawiść.
            A co to jest - dokładnie wymieniłaś przeróżne uczucia, które Tobą teraz miotają.
    • sauber1 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 22:34
      kobieta306 napisała:

      > Czy jestem dziwna?

      Na tak zadane pytanie trudno jest mi jednoznacznie odpowiedzieć, ale myślę że na
      pewno tak, skoro tu też piszesz wiele, a i bardzo ładnie wink
      • kobieta306 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 24.05.09, 23:04
        ale Ty tez piszesz wiele i bardzo ładnie, więc jest nas dziwnych więcej wink
    • atilka Re: jak to jest - miłość i nienawiść 25.05.09, 23:50
      Chyba cie rozumiem. Toez to przechodziłam, i byc może przechodzę.
      Nie czułam nienawiści, czułam ogromny smutek, ból, i niedowierzenie.
      Osoba która b.kochałam, zostawiła mnie po 10latach w 3 miesiącu
      ciązy. Wmawiając mi, że mnie kocha, tylko stałam się nieznośna i
      niedowytrzymania więc odchodzi. A teraz, nadal czuje smutek, czasami
      przez mysl mi przeleci przypomnienie fajnej chwili, ale to juz nie
      ból i nie miłość, poprostu jakiś sentyment. Nie wspominam juz
      naszych miejsc, piosenek itd, wolę się z nim nie widywać i nie
      rozmawiać, bo mimo wszystko to jakies rozgrzebywanie ran, i
      zdziwienie, że "skoro tak dobrze nam sie rozmawia" to nie jesteśmy
      ze sobą, i ciągłe jego zdrobnienia "CZeśc Agniesiu co u ciebie, jak
      nasz synek?" Staram się utrzymywac jak najbardziej oficjalne
      kontakty, a on za to stara sie utrzymac jak najbardziej przyjazne
      relacje, żeby móc pokazac kolejnej lasce ze zyje z eks we
      wspaniałych relacjach i kocha synka (raz na mc) nad życie. Bo która
      z pełną swiadomością zwiąże się z pustakiem, niedojrzałym facetem i
      manipulatorem. Po cichu nazywam go WYDMUSZKA smile)
      • chalsia Re: jak to jest - miłość i nienawiść 26.05.09, 00:02
        > Bo która
        > z pełną swiadomością zwiąże się z pustakiem, niedojrzałym facetem i
        > manipulatorem.

        ooo, uwierz, że sporo takich jest. Liczą się dla nich "gacie w szafie".
        • kasiapfk Re: jak to jest - miłość i nienawiść 26.05.09, 15:32
          Oj Chalsia ma rację. Desperatek cały świat... hihihih,a dobrze im
          tak. wink
      • kobieta306 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 26.05.09, 09:09
        To co piszesz to strasznie smutne. Facet,który potrafił zostawić żonę w 3
        miesiącu ciąży to nie wydmuszka, to zwykły podły mały człowiek i aż się cisną na
        usta inwektywy, których by to forum nie zniosło przez netykietę. Takiego buta
        nie szkoda. Mi mojego też nie jest szkoda. Tylko sama mam 2 dzieci i kiedy
        patrzę jak one, z tą swoją szczerą ufnością czekają na niego, to płaczę. Nie tak
        miało być. A on co robi - kombinuje jak koń pod gór żeby im alimenty zmniejszyć.
        A one go tak kochają sad
        • mamazuziaka Re: jak to jest - miłość i nienawiść 26.05.09, 10:16
          oj skąd ja to znam,.przezywam to samo co Ty -kobieto306 choć powoli jak to mówią
          'co z oczu to z serca",czuję ogromny żal do niego przede wszystkim,ale myślę,że
          zapłacił za całe zło ,które robił,bo w głębi wierzę, że zło wraca do tego co je
          czyni.
          Uczucia i sytuację Atilki tez znam troszkę z autopsji bo oczywiście w oczach
          (szczególnie innych kobiet-jako potencjalnych jego wybranek) muszą jawić się
          jako kochający tatusiowie i w zgodzie zyjący z ex byli mężowie, których to żona
          tak skrzywdziła oczywiście ,że biedak musiał się z nią rozstać ale to wsystko
          oczywiście dla dobra dzieci, są takie, którym w to graj ,ale są i kobiety
          ,których takie bajki nie biorą , no różni ludzie chodzą po tym padole..
          Ale do rzeczy-kobieto-czas,czas podobno leczy rany,zaciera,zamazuje i obrazy i
          uczucia, po prostu staraj się żyć dalej i dbać o to co masz, a jeśli sprawi to
          Tobie satysfakcję to pokaż im, że sobie radzisz, że masz prac, że dobrze bawisz
          się ze swoimi dziećmi, że nie "przejmujesz" się zaistniałą sytuacją a zobaczysz
          jak będą wtedy wściekli, a jeśli nie chcesz w ten sposób to sama dla siebie tak
          rób a i Twoje dzieci z czasem, gdy troszkę dojrzeją zrozumieją jak mają się
          zachowywać.(przynajmniej aj mam taką nadzieję w stosunku do swojego dziecka)..
          ech,przeziębiłam sięsad
        • nangaparbat3 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 26.05.09, 11:02
          kobieta306 napisała:

          Tylko sama mam 2 dzieci i kiedy
          > patrzę jak one, z tą swoją szczerą ufnością czekają na niego, to płaczę. Nie
          tak miało być. A on co robi - kombinuje jak koń pod gór żeby im alimenty zmniejszyć.
          > A one go tak kochają sad

          Nie gniewaj się, ale musze to powiedzieć: powinnaś się cieszyć, że dzieci z
          ufnością czekają na swego ojca, że go kochają. To IM jest to najbardziej potrzebne.
          Jesli będziesz płakać, one prędzej czy później - raczej prędzej - zaczną mieć
          poczucie winy, że kochaja swego ojca. A niewiele gorszych rzeczy moze je w zyciu
          spotkać.
          • kobieta306 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 26.05.09, 12:11
            wiem wiem. Nigdy nie mówię źle o nim, dbam o dobre kontakty z dziećmi, bo wiem
            że to dla nich ważne. Tylko w środku aż boli, że nie będziemy pełną rodziną.
            Staram się jak mogę aby relacje ojca z dziećmi były jak najlepsze. Nie wzbudzam
            w nich poczucia winy za nic, chronię jak umiem, tato jest dla nich najlepszy i
            mama też. Mówię tylko o tym co ja czuję. Przy nich nie płaczę, a przynajmniej
            staram się bardzo mocno. Płaczę jak jestem sama, w poduszkę.
            • aron95 kobieta306 26.05.09, 15:26
              Po przeczytaniu nasunęły mi się słowa Marka Aureliusza które dziś czytałem a
              Tobie polecam ;

              Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w
              stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym
              odróżnił jedno od drugiego.
              • kobieta306 Re: kobieta306 26.05.09, 16:42
                o widzisz - to Ci powiem, dobre jest smile
        • atilka Re: jak to jest - miłość i nienawiść 26.05.09, 23:01
          Rzeczywuiście są takie desperatki albo naiwniaczki, chociaż sama
          wiem jak on potrafi przedstawiać siebie w samych superlatywach.
          Nawet zdażyło mi się, że któraś z kolejnych jego lasek, zadzwoniła
          do mnie, żebym go odwiedział w szpitalu, bo miał wypadek. Myslała,
          że jesteśmy przyjaciółmi i on ma świetny kontakt z synem.
          Uświadomiłam ją że synek nie widzial ani nie słyszał go przez
          ostatnie pół roku, nie mogła w to uwierzyc bo on tak cierpi z powodu
          roztania z synkiem, i nawet opowiadał jej że go odwiedza i co razem
          robią! A eks od urodzenia synka wpadła na 15 min raz na 3miesiace
          zrobic zdjęcia synkowi, a potem ze łzami w oczach pokazywał je nowym
          kolezanką!!! Teraz ma kolejną, a ja sie cieszę , że chyba mój tato w
          niebie uchronił mnie przed ślubem z nim i byciem do końca życia.
          Nrazie jestem sama, czasami jest mi ciężko, ale i tak sie cieszę, że
          nie jestem z nim, a na każda kolejną next patrzę z politowaniem i
          współczuciem bo wiem w co się pakują.
          • sauber1 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 26.05.09, 23:18
            "Zraniona miłość może wywołać takie same skutki co nienawiść"
    • kobieta_na_pasach Re: jak to jest - miłość i nienawiść 18.07.09, 17:40
      ja uwazam,ze jesli milosc byla prawdziwa to zawiedziona musi skonczyc sie
      nienawiscia.
      • nangaparbat3 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 18.07.09, 17:53
        kobieta_na_pasach napisała:

        > ja uwazam,ze jesli milosc byla prawdziwa to zawiedziona musi skonczyc sie
        > nienawiscia.

        To ja uwazam dokladnie na odwrót.
        • kobieta_na_pasach Re: jak to jest - miłość i nienawiść 18.07.09, 19:45
          nangaparbat3 napisała:

          > kobieta_na_pasach napisała:
          >
          > > ja uwazam,ze jesli milosc byla prawdziwa to zawiedziona musi skonczyc sie
          > > nienawiscia.
          >
          > To ja uwazam dokladnie na odwrót.

          no i super
      • sbelatka Re: jak to jest - miłość i nienawiść 19.07.09, 00:29
        przedziwny jest ten twoj pogląd na przemianę milości...
        smutny...

        i jakie to szczęście, ze chyba jednak mało powszechny
      • maza15 Re: jak to jest - miłość i nienawiść 19.07.09, 10:58
        kobieta_na_pasach napisała:

        > ja uwazam,ze jesli milosc byla prawdziwa to zawiedziona musi
        skonczyc sie
        > nienawiscia.

        Ileż to razy chciałam wzbudzić w sobie nienawisć do exa...byłam
        przekonana,że wtedy łatwiej bym zniosła rozstanie.Wtedy wszystko
        byłoby jednoznaczne...nienawidzę i koniec.Nigdy mi się to nie
        udało.Krótko po rozwodzie bardzo bolało to nasze "porozwodowe
        porozumienie",no bo jak to - skrzywdzil mnie,a we wszystkim się
        dogadujemy bez problemu.Teraz po blisko trzech latach wiem ile ta
        nienawiść mogła zniszczyć,zatruć.Nie widujemy się często,ale
        potrafimy rozmawiać ,a w sprawach dzieci trzymać jeden front.
        Jestem przekonana,że w moim przypadku(!) dalsze
        trwanie,naprawianie,czekanie niczego na lepsze by nie zmieniło,wręcz
        przeciwnie,wtedy może by się pojawiła nienawiść.Nie jestem
        zwolennikiem trwania w związku do takiej ostateczności.Wystarczy
        pewność,że nie ma czego naprawiać.Przedłuzanie agonii jest zbędne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka