Witajcie, napisałam w którymś poście, że kocham i nienawidzę. Jarkoni nazwał
mnie dziwną kobietą. A przecież od miłości do nienawiści dzieli nas bardzo
mała granica. Można kochać jeszcze i nienawidzić już. Kochać za to co było i
nienawidzić za to co się stało. Czy jestem dziwna? PS. wpuściłeś mnie tym
Jarkoni w stan głębokiej depresji

ale przyznaje że jestem ostatnio
nadwrażliwa.