Dodaj do ulubionych

bezrobocie a alimenty

07.07.09, 12:03
Witam. Jaka jest sytuacja prawna osoby która zgodnie z postanowieniem sądu
płaci alimenty i traci pracę, a następnie rejestruje się jako bezrobotny.
Przez 3 miesiące nie dostaje zasiłku, a następnie otrzymuje zasiłek niższy niż
suma zasądzonych alimentów?
Dzięki i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • tricolour Kiepska sytuacja prawna... 07.07.09, 12:20
      ... ponieważ rośnie dług wobec dziecka. Niepłacący naraża się na
      egzekucję komorniczą i proces o uchylanie się od obowiązku
      alimentacyjnego.
      • plujeczka Re: Kiepska sytuacja prawna... 07.07.09, 13:40
        Tri, wiem chcesz dobrze i zgodnie z przepisami a ja Ci napisze o
        kolezance, którą maż zostawił z dwojgmiem malutkich dzieci.Dzisiaj dzieci
        to nastolatki, dług alimentacyjny wobec dzieci-150 tys!!!! ( nie pomyliłam
        się o nie!)Sprawia trafiała do PROKURATURY , prokuratura umorzyła
        postepowanie, gość mieszka z panienką w innym mieście, kolezanka
        namierzyła go , zadzwoniła na policje ( bo byli w hotelu a jego poszukuje
        prokuratura) zanim policja przyjechała po 5 godzinach już go nie
        było.Wybaczcie ale nie bardzo wierzę w ściagalność alimentó , która jest
        najnizsza w Europie.Niemcy to potrafia ho, ho albo Norwegowie a my
        nic....dzieci sa matki a nie ojca , to kobieta ma sie martwić co dać zjeść
        i jak wychować i za co...sorki za sarkazm, koleżanka o której pisze siedzi
        z boku i tylko kiwa głową.
        • tricolour Wiesz dlaczego jest niska ściągalność? 07.07.09, 14:50
          Bo tylko ex-żona może wystąpić o ściaganie niepłącącego - nikt inny
          nie wie czy alimenty wpływają czy nie.

          Sytuacja jest więc taka, że facet miga się od płacenia, ex miga się
          od ścigania, a komornik miga się od łapania dłużnika, bo nikomu
          bardzo nie zależy. Taki naród, gdzie bylejakość jest w genetycznym
          standardzie.

          Moim zdaineim Twoja koleżanka za łatwo sie poddała.
          • sauber1 Re: Wiesz dlaczego jest niska ściągalność? 07.07.09, 15:03
            tricolour napisał:

            >
            > Moim zdaineim Twoja koleżanka za łatwo sie poddała.

            Gdy wykorzystamy wszystkie możliwości stajemy na lodzie, taka kwadratura koła i
            życie po polskiemu, ale jak jest biedna to Fundusz Alimentacyjny musi jej dać.
            • tricolour Nie przekonasz mnie... 07.07.09, 15:12
              ... bo 150kPLN długu trzeba zbierać przez dzisięciolecia wręcz.

              Taki dług to jest zabagniona sprawa.
              • sauber1 Re: Nie przekonasz mnie... 07.07.09, 15:18
                tricolour napisał:


                > Taki dług to jest zabagniona sprawa.

                W ogóle dług jest zmartwieniem wierzyciela w dzisiejszych czasach, jak z resztą
                zawsze wink
            • sauber1 Re: Wiesz dlaczego jest niska ściągalność? 07.07.09, 15:15
              UPS, Sorki, wymsknęło mi się całkiem niechcący tam wyżej takie paskudne i
              niemile słyszane słowo. Tak może lepiej: - ale jak jej dochody na członka
              rodziny nie przekraczają magicznego pułapu 725 zł na miesiąc, to po spełnieniu
              prostych warunków Fundusz Alimentacyjny musi jej dać.-
        • sauber1 Re: Kiepska sytuacja prawna... 07.07.09, 14:55
          plujeczka napisała:

          > Wybaczcie ale nie bardzo wierzę w ściagalność alimentó , która jest
          > najnizsza w Europie. Niemcy to potrafia ho, ho albo Norwegowie a my
          > nic....dzieci sa matki a nie ojca , to kobieta ma sie martwić co dać zjeść
          > i jak wychować i za co...sorki za sarkazm, koleżanka o której pisze siedzi
          > z boku i tylko kiwa głową.

          Ja to doskonale rozumiem, ale w tamtych krajach nie ma aż takiego wielkiego
          przyzwolenia dla szarej strefy. Mam podobny problem, od miesięcy nie widziałem
          środków namacalnych zwanych popularnie "alimentami" dla moich dzieci.
          A bezrobocie to czasem bardzo dobry manewr, by nachapać się darmowej od państwa
          kasy czyli naszej wspólnymi siłami wypracowanej.
          Taka scenka rodzajowa z sądu:
          - A pani pracuje?
          - Tak dyrektorem holdingu jestem.
          - a mieszkanie posiada?
          - Tak wynajmuję ponad 100 m kw. w willi na ładnej dzielnicy.
          - A jakie ma pani dochody?
          - 2500
          <rotfl><rotfl><rotfl>
          .... takie mieszkanie 10.000 zł.(słownie: dziesięć tysięcy) na miesiąc kosztuje,
          a bilety lotnicze też nie są takie tanie ...

          Ale też jak jest taka sytuacja, że nie ma z czego i jak, nie zaszkodzi udać się
          do sądu, tam tez tylko ludzie pracują i jak obniża się standard życia, to
          wszystkim członkom rodziny, a ten mechanizm co do zasady działa we dwie strony -
          prawda?
          • ona_37 Re: Kiepska sytuacja prawna... 07.07.09, 22:59
            sauber1 napisał: > - A pani pracuje?
            > - Tak dyrektorem holdingu jestem.
            > - a mieszkanie posiada?
            > - Tak wynajmuję ponad 100 m kw. w willi na ładnej dzielnicy.
            > - A jakie ma pani dochody?
            > - 2500
            > <rotfl><rotfl><rotfl>
            > .... takie mieszkanie 10.000 zł.(słownie: dziesięć tysięcy) na miesiąc kosztuje
            __Wynajmować wille za 10.000 miesięcznie,nie za bardzo wierzę?Lepiej nowy własny dom wybudować.
            • sauber1 Re: Kiepska sytuacja prawna... 07.07.09, 23:38
              ona_37 napisała:


              > nie za bardzo wierzę? Lepiej nowy własny dom wybudować.

              Nie musisz w nic wierzyć, ale bywa też tak, że ludzie ścigani są za długi po
              całym świecie, a na kogoś strach jest inwestować, nie mając pojęcia ile da się w
              jednym miejscu posiedzieć. Ja tu czasem nie o zwykłych standardowych
              przypadkach, nie zwykłych zjadaczach chleba mówię, a o zakulisowym życiu które
              dla wielu marzeniem <zdziwiony>
              • ona_37 Re: Kiepska sytuacja prawna... 08.07.09, 19:44
                sauber1 napisał:
                > Nie musisz w nic wierzyć, ale bywa też tak, że ludzie ścigani są za długi po
                > całym świecie, a na kogoś strach jest inwestować, nie mając pojęcia ile da się
                > w
                > jednym miejscu posiedzieć. Ja tu czasem nie o zwykłych standardowych
                > przypadkach, nie zwykłych zjadaczach chleba mówię, a o zakulisowym życiu które
                > dla wielu marzeniem <zdziwiony> ___Znam wiele osób,które mają wille,działki itp.ale "figuruje" to jako własność ich partnera,nikt normalny nie wynajmował by za 10.000 miesięcznie.
        • wielbicielnaruto sytuacja bardzo prosta 07.07.09, 14:55
          1. Pan wnosi do SR wniosek o obniżenie alimentów i składa
          zaświadczenia o wpisie do rejesru bezrobotnych itd.
          2. Pani po 3 miesiącach wniosek do komornika - plus fundusz
          alimentacyjny.

          Trzeba być chyba naiwnym sądząc, że ktoś będzie cokolwiek płacił
          dostając 5-6 setek na rękę, choć z drugiej strony jest to dowód dla
          SR, że obowiązek alimentacyjny jest spełniany, choć zapłata całości
          nie jest możliwa. To jest całkiem dobry argument do obniżki
          alimentów.
          • majkel01 Re: sytuacja bardzo prosta 07.07.09, 17:16
            wcale nie tak łatwo.
            To że ktoś stracił pracę, albo się zwolnił nie znaczy że automatycznie jego
            dzieci mają teraz żyć gorzej.
            Sąd ustalając wysokość alimentów posiłkuje się nie aktualnymi dochodami, tylko
            bada możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego. To że zobowiązany
            zarejestrował się jako bezrobotny wcale nie oznacza że przez to spadły jego
            możliwości zarobkowe. Pozostały one na niezmienionym poziomie, a zobowiązany
            jest uczynić wszystko by je wykorzystać czyli znaleźc pracę.

            Bezrobocie wcale nie powoduje sytuacji w której sąd powinien obniżyć wysokość
            alimentów. To nie jest żaden argument na obniżenie alimentów. Płacenie części
            alimentów powoduje tylko powstanie zaległości, o które może się upomnieć
            komornik. Jak nie teraz, to w przyszłości.
            • superzgredzik Re: sytuacja bardzo prosta 07.07.09, 20:21
              > Bezrobocie wcale nie powoduje sytuacji w której sąd powinien obniżyć wysokość
              > alimentów. To nie jest żaden argument na obniżenie alimentów. Płacenie części
              > alimentów powoduje tylko powstanie zaległości, o które może się upomnieć
              > komornik. Jak nie teraz, to w przyszłości.
              Przy założeniu, że ostatnia praca przed bezrobociem była dobrze płatna, a matka
              dziecka bystra i złożyła pozew o podwyższenie alimentów wynika z tego, że po
              odrzuceniu wniosku o obniżenie alimentów w związku z bezrobociem ojciec może się
              udać prosto do więzienia. To jest beznadziejna sytuacja.
              • scindapsus Re: sytuacja bardzo prosta 07.07.09, 21:16
                A co proponujesz? Dziecku plasterek na usta i balonik do żołądka ?
              • majkel01 Re: sytuacja bardzo prosta 07.07.09, 22:28
                jeśli ostatnia praca była dobrze płatna tzn. że tatuś udowodnił że ma możliwość
                zarobić godziwa kasę. Jesli jest bezrobotny tzn. że jak poszuka pracy to znów
                może nieźle zarabiać i płacić na utrzymanie WŁASNYCH dzieci.
                • chalsia Re: sytuacja bardzo prosta 08.07.09, 00:16
                  > jeśli ostatnia praca była dobrze płatna tzn. że tatuś udowodnił że ma możliwość
                  > zarobić godziwa kasę.

                  nie tylko.
                  Oznacza to także, że osoba dobrze zarabiająca i mająca na współutrzymaniu
                  dziecko/dzieci (płacąc alimenty) ma OBOWIĄZEK tak zarządzać swoim majątkiem,
                  żeby go nie uszczuplać bez potrzeby. Ergo - nawet jak dochodów nie ma, to jakiś
                  majątek winien być. A prawo nakłada na rodziców obowiązek korzystania z tego
                  majątku w celu zabezpieczenia potrzeb dzieci.
                  • sauber1 Re: sytuacja bardzo prosta 08.07.09, 00:50
                    chalsia napisała:

                    >A prawo nakłada na rodziców obowiązek korzystania z tego
                    > majątku w celu zabezpieczenia potrzeb dzieci.

                    Być może prawo nakłada taki obowiązek, a praktyka czyni swoje, mam nawet
                    dowody, że dla sądów jest to całkowicie obojętne. 9 lat walczyłem o to by dzieci
                    mogły mieć bezpieczny dach nad głową i jakieś namacalne wsparcie, by wchodząc w
                    dorosłe życie mogły się usamodzielnić. Niestety przegrałem batalię, dzieci
                    zdrowie potraciły, ja mam wyjście, w razie co zaklepałem sobie miejsce w domu
                    starców, ale nie potrafię im jednoznacznie odpowiedzieć na zadawane pytania,
                    choć wiem że dowód osobisty jak nie ma się stałego adresu można w urzędzie w
                    stoicy wyrobić. A na pytanie dlaczego tak się stało skoro było wszystko do
                    przewidzenia, mówię że zagram kiedyś w totolotka.. Może jeden plus z tego, że
                    dzieci za młodu otarły się o sądy, fakt bardzo są zdziwione i nie mniej
                    zniesmaczone, ale czego Jaś się nie nauczy ...
    • young-and-bored Re: bezrobocie a alimenty 07.07.09, 22:28
      To zależy od sytuacji. Jeśli ojciec zwolnił się sam lub w wyniku
      porozumienia z pracodawcą to jest jego problem, ale jeśli np.
      stracił pracę w wyniku zwolnień grupowych przy wysokim bezrobociu
      w danym regionie, to jego możliwości zarobkowe zmalały i jest
      podstawa do obniżenia alimentów. Ostatecznie państwowy Urząd Pracy
      jest tu podobnego zdania - jeśli nie jest w stanie przedstawić
      temu człowiekowi żadnej oferty pracy, tzn. że nie widzi dla niego
      możliwości zatrudnienia.
    • sauber1 Re: bezrobocie a alimenty 07.07.09, 23:31
      Nie wierzę by któryś rodzić nie chciał by jego dzieci miały lepiej, ale kiedy na
      siłę i podstępnie chce się wydrzeć komuś wszystko, to bywa też różnie, można
      migać się od pracy, a żyć całkiem dobrze. Nic to nie daje, że wyrok
      satysfakcjonujący, kiedy pieniążków brak i nie ma silnych by je wyegzekwować.
      Niema nic gorszego dla sąsiadów jak płacz głodnych dzieci po północy dobiegający
      zza ściany ...
      • young-and-bored Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 12:22
        Na razie nie wiemy nic na temat dzieci wyjących z głodu po nocy,
        wiemy natomiast że ojciec płacił alimenty w zasądzonej wysokości,
        dopóki nie zaczął mieć problemów w związku z utratą pracy.
        Wobec tego trochę nie fair jest z góry zakładać, że ojciec jest
        kolejnym drobnym kombinatorem, który planuje przepisać wszystko co
        ma na konkubinę i do końca życia pracować na czarno, wbrew obiegowym
        opiniom nie każdemu zobowiązanemu rodzicowi takie rozwiązanie
        odpowiada.
        Zabawne są także uwagi, że przecież ojciec w czasach prosperity mógł
        się przygotować na trudną sytuację rynkową, w kontekście faktu, że
        nawet rząd ze sztabem szpecjalistów nie potrafił się na tą sytuację
        przygotować i im nagle w środku roku wyszło 40 miliardów deficytu...
        • chalsia Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 15:48
          > Zabawne są także uwagi, że przecież ojciec w czasach prosperity
          mógł
          > się przygotować na trudną sytuację rynkową, w kontekście faktu,
          że
          > nawet rząd ze sztabem szpecjalistów nie potrafił się na tą
          sytuację
          > przygotować i im nagle w środku roku wyszło 40 miliardów
          deficytu...

          nie sa zabawne.
          A Ty, Young, masz jakieś oszczedności, czy żyjesz od 1-szego do
          pierwszego?
          Ktoś kto zarabia powyzej sredniej powinien mieć jakieś
          oszczednosci - zwłaszcza mając dzieci. Właśnie po to by się
          zabezpieczyć na jakis czas na wypadek takiej sytuacji.
          Jesli nie ma - niech wini się za to sam.
          • superzgredzik Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 16:23
            > Ktoś kto zarabia powyzej sredniej powinien mieć jakieś
            > oszczednosci - zwłaszcza mając dzieci. Właśnie po to by się
            > zabezpieczyć na jakis czas na wypadek takiej sytuacji.
            > Jesli nie ma - niech wini się za to sam.

            To oczywiste,że nie mówię o jednym czy dwóch miesiącach. Trzeba brać pod uwagę
            najgorsze czyli brak pracy przez dłuższy czas lub prace za niskie wynagrodzenie.
            Bardzo wielu ludzi nie ma dziesiątek tysięcy oszczędności "na czarną godzinę".
          • young-and-bored Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 20:14
            Przeceniasz mnie, nie zarabiam wiele ponad średnią i nie
            oszczędzam, kiedy zacznę zarabiać więcej to o tym pomyślę.
            Zresztą kolejność jest taka, że jak się wszystko wypierdziela, to
            obrywają słabsi, a silniejsi poradzą sobie także w trudnych
            warunkach, więc nie odczuwam potrzeby żeby się zabezpieczać.
            Wypowiadam się w obronie tych słabszych, którzy przestają sobie
            radzić ze zobowiązaniami. Może należy się nad tym pochylić i pomóc
            tym ludziom poprzez obniżenie alimentów i próby aktywizacji
            zawodową, a nie dobijać, bo z tego nic dobrego nie wyjdzie - wyższe
            nakłady na Fundusz Alimentacyjny, więcej wyroków za niealimentację i
            więcej alkoholików na ulicy.
    • superzgredzik Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 12:08
      Kryzys powoduje, że firmy padają, redukują zatrudnienie albo cienko przędą.
      Różne branże dotyka to z różnym nasileniem. Teoretycznie możliwa jest sytuacja,
      że zarabia się dobrze a następnego dnia nie można znaleźć pracy w branży.
      Zatrudnienie w innej branży jako niewykwalifikowany oznacza oczywiście niskie
      zarobki. Brak ofert z urzędu pracy może to potwierdzić. Dla każdego ojca walka o
      obniżenie warunków życia dziecka to sytuacja dramatyczna, ale z drugiej strony
      jest to staranie o uniknięcie wpakowania się w bagno długów, co dla dziecka może
      w rezultacie skończyć się jeszcze gorzej niż chwilowo obniżone alimenty.
      Swoją drogą to ciekawi mnie właśnie taka hipotetyczna sytuacja: udowodniony brak
      możliwości zarabiania z powodu kryzysu itp i zasiłek niższy niż zasądzone
      alimenty. Odrzucenie wniosku o obniżenie alimentów oznaczałoby : "nikogo nie
      obchodzi jak, ale masz płacić"
      I tu pojawia się problem wysokości kuroniówki. Dotyczy to nie tylko alimentów.
      Najniższy czynsz o jakim słyszałem to 270 zł, ale to wyjątek. Zostaje jakieś 300
      zł na opłaty, jedzenie, jakieś tam bilety, ubrania itp. Nie wiadomo czy śmiać
      się czy płakać. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez kombinowania.
      • wiosenka.pl Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 14:44
        superzgredzik napisał:
        > Dla każdego ojca walka o obniżenie warunków życia dziecka to
        >sytuacja dramatyczna

        ???
        Teoretycznie tak być powinno, a jakże.

        > Swoją drogą to ciekawi mnie właśnie taka hipotetyczna sytuacja:
        >udowodniony brak możliwości zarabiania z powodu kryzysu itp i
        >zasiłek niższy niż zasądzone alimenty.

        No chyba w tym momencie nie pozostaje nic innego, jak odwołać się do
        posiadanego przez ojca majątku. Posprawdzać rachunki bankowe, inne
        dobra materialne, nieruchomości, standard zycia i wtedy dopiero
        wyrokować. a może dostał dużą odprawę i ma się całkiem nieźle.Jak
        jest goły i wesoły - to płacić nie będzie, przy wyższych kwotach
        jest podstawa do obniżenia alimentów, ale jeśli ma zasądzone grosze
        to co tu obniżać? I jeszcze jedno, zgodnie z orzecznictwem rodzice
        muszą dzielić się z dziećmi nawet najskromniejszym dochodem. A więc
        argument: mam 500 zł i mnie samemu na życie brakuje - nie przejdzie.

        >Odrzucenie wniosku o obniżenie alimentów oznaczałoby : "nikogo nie
        > obchodzi jak, ale masz płacić"

        Bo zycie jest brutalne, nikogo nie obchodzi jak, ale masz wyżyć (z
        400 zł renty, 200 zł alimentów, itp, itd).
        Jakoś nie mieści mi się w głowie, że kobieta, która cały czas bez
        problemów otrzymywała pomoc finansową od ojca dzieci, nagle posyła
        od razu na niego komornika, gdy ten traci pracę i naprawdę nie ma
        środków do zycia. Tak więc tu bardziej chodzi o litość nad tymi,
        którzy olewali do tej pory.

        A od prawnej strony - co sąd, to pewnie inne podejście
        • matkapolka.4 Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 15:48
          Mój były mąż składając pozew o rozwód sam dobrowolnie i bez żadnego
          przymusu zaproponował alimenty w kwocie 1000zł/ na dziecko. Od
          rozwodu od 10 miesięcy nie wydał na dzieci (oprócz alimentów) niemal
          ani grosza. Uważa,że wszystko co ja dzieciom kupuję jest za JEGO
          pieniądze, więc nie musi juz nic absolutnie finansować. (musieć nie
          musi, ale podarowanie dziecku choćby czekolady z okazji urodzin nie
          byłoby chyba zbyt duzym wydatkiem?).

          Teraz, po kryjomu złozył wniosek do sądu o obniżenie alimentów o
          połowę(??!) bo być może za dwa miesiące zmienią mu się warunki umowy
          i może zarabiać mniej. Ja już nie mam mozliwości wzięcia jeszcze
          jednej dodatkowej pracy ( mam już dwie prace i wracam do domu póżnym
          popołudniem). Tatus mimo hipotetycznej obnizki pensji i tak zarabia
          więcej ode mnie, nie zmniejszyły mu sie możliwośi zarobkowania, może
          poszukać dodatkowej pracy, ale pierwszą rzeczą jaka zrobił jest
          wniosek o obniżenie alimentów....Wrrrr
          nie sądzę,żeby specjalnie się przejmował faktem,że chce obnizyć
          warunki życia dzieci...sad

          nie chcę nikogo urazić,ale niestety często tak jest,że po rozwodzie
          dla ojca dzieci stają się też jakby mniej ważne...
          są tylko nieliczne wyjątki...
          • superzgredzik Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 16:53
            matkapolka.4 napisała:
            > Teraz, po kryjomu złozył wniosek do sądu o obniżenie alimentów o
            > połowę(??!) bo być może za dwa miesiące zmienią mu się warunki umowy
            > i może zarabiać mniej. Ja już nie mam mozliwości wzięcia jeszcze
            > jednej dodatkowej pracy ( mam już dwie prace i wracam do domu póżnym
            > popołudniem). Tatus mimo hipotetycznej obnizki pensji i tak zarabia
            > więcej ode mnie, nie zmniejszyły mu sie możliwośi zarobkowania, może
            > poszukać dodatkowej pracy, ale pierwszą rzeczą jaka zrobił jest
            > wniosek o obniżenie alimentów....Wrrrr
            > nie sądzę,żeby specjalnie się przejmował faktem,że chce obnizyć
            > warunki życia dzieci...sad

            1000 zł to wcale nie mało. Prawdopodobnie nie obniżą o tyle o ile on chce tylko
            przekonają Was do zawarcie ugody. Zarabiając ileś tam płacił 1000 zł, teraz
            zarabia mniej, więc złożył wniosek, bo w przyszłości na kolejnych rozprawach
            można by odnieść wrażenie, że płacenie 1000 zł przy tych obniżonych zarobkach
            nie było dla niego problemem, więc przy zarobkach normalnych (może kiedyś wróci
            do poprzedniego lub wyższego wynagrodzenia) może płacić więcej. Tym bardziej, że
            sam zaproponował taką sumę. Domyślam się, że ten 1000 zł był wyższy od
            alimentów, które dostałabyś z urzędu na podstawie jego sytuacji materialnej. W
            przeciwnym razie byś się nie zgodziła.
            A co do tych innych wydatków też różnie bywa. Z życia wzięte:
            na rozprawie o alimenty ojciec "wychylił się" w swej naiwności i pochwalił się,
            że oprócz alimentów zajmuje się nauką pływania dziecka (również od strony
            finansowej pokrywając koszt kursu + gadżety) na co sąd stwierdził, że skoro tak
            mu się dobrze powodzi to może płacić więcej.

            > Teraz, po kryjomu złozył wniosek do sądu o obniżenie alimentów
            W masce poszedł do sądu? wink
            • matkapolka.4 Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 21:25
              tak, tak wiem..."łaskawy pan"!
              Toczą się aktualnie w dwóch sądach, dwie sprawy: o podział majątku i kontakty z dziećmi. Pisząc po kryjomu mam na myśli, że nie powiedział,że ma taki zamiar a planuje zmniejszenie dla dzieci pieniędzy o połowę. Uważasz,że to w porządku? Złożył do sądu wniosek,żeby sąd rozpatrzył jego prośbę na postępowaniu niejawnym i najlepiej przed terminem kiedy może będzie miał obniżoną pensję.

              wiesz,superzgredzik, mi jakoś nie jest do smiechu...
              Nie uważasz,że o takich planach wobec dzieci wypadałoby chociaż wspomnieć?


              • sauber1 Re: bezrobocie a alimenty 08.07.09, 21:57
                matkapolka.4 napisała:

                > tak, tak wiem...

                Od kiedy istnieje pieniądz, wojny zawsze będą wybuchały, a na nich najbardziej
                tracą ludzie. Czasem warto jest się zastanowić, walczyć do upadłego, czy
                bardziej pokojowych szukać rozwiązań, chyba,że to gra pozorów w celu
                wyciągnięcia jak największej kasy od Państwa, czyli nas płacących podatki.
              • chalsia Re: bezrobocie a alimenty 09.07.09, 00:04
                > Nie uważasz,że o takich planach wobec dzieci wypadałoby chociaż wspomnieć?

                chyba przeceniasz eksa smile

                o wielu sprawach o obniżenie alimentów słyszałam/czytałam, ale może z raz=dwa
                spotkałam się z sytuacją, żeby ojciec informował matkę o tym, że chce/zamierza
                obniżyć alimenty.
                • sauber1 Re: bezrobocie a alimenty 09.07.09, 00:52
                  chalsia napisała:
                  >
                  > o wielu sprawach o obniżenie alimentów słyszałam/czytałam, ale może z raz=dwa
                  > spotkałam się z sytuacją, żeby ojciec informował matkę o tym, że chce/zamierza
                  > obniżyć alimenty.


                  Jak to, dziś nic o nas bez nas. Taki niekoniecznie ex składając pozew do sądu o
                  obniżenie alimentów automatycznie informuje matkę dzieci jeśli są małoletnie
                  jeszcze i ona może przed główną rozprawą ustosunkować się do tego. Demokrację
                  już prawie mamy wink
                  • chalsia Re: bezrobocie a alimenty 09.07.09, 00:57
                    > Jak to, dziś nic o nas bez nas. Taki niekoniecznie ex składając pozew do sądu o
                    > obniżenie alimentów automatycznie informuje matkę dzieci jeśli są małoletnie
                    > jeszcze

                    eeee tam, dopisujesz gościowi zasługi - przecież to sąd wtedy informuje matkę, a
                    nie ojciec smile

                    Jak zwykle - kobiety mają więcej odwagi od mężczyzn (zeby nie pisać, że faceci
                    to tchórze).
                    wink

                    PS. generalizacje powyżej oczywiście nie są prawdziwe.
              • superzgredzik Re: bezrobocie a alimenty 09.07.09, 11:25
                matkapolka.4 napisała:
                > planuje zmniejszenie dla dzieci pieniędzy o połowę. Uważasz,że to w porządku?
                Jasne, że nie w porządku. Podobnie jak nie w porządku jest obniżanie komuś
                zarobków za tą samą pracę.
                > wiesz,superzgredzik, mi jakoś nie jest do smiechu...
                > Nie uważasz,że o takich planach wobec dzieci wypadałoby chociaż wspomnieć?
                Widzę, że jesteś idealistką. Na takie pytanie może być tylko jedna odpowiedź:
                Oczywiście, że ładnie z jego strony byłoby wspomnieć Ci o takich zamiarach. Ale
                czy to coś zmieni poza tym, że będzie elegancko? Przecież dostaniesz pocztą
                kopię jego wniosku na jakiś czas (spory czas z tego co pamiętam) przed sprawą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka