gienia_79
24.07.09, 11:09
Witam wszystkich...
zaglądam tu już od pewnego czasu, ale dość skomplikowana sytuacja
sprawiła, że się złamałam i napisałam do Was...Proszę o radę bo
chyba jestem nienormalna...
Ponad dwa lata temu odszedł ode mnie mąż, niby chciał wszystko
przemyśleć, nabrać dystansu do trudnej sytuacji między nami -
właśnie stracilismy dziecko - poroniłam w 12 tygodniu...
Jak to bywa w życiu czas przemyśleń miał realne wymiary, blond włosy
i był 14 lat młodszy od mojego męża. Okazało się, ze znają się juz
od paru miesięcy, poznali się właśnie w necie...
Nie umiałam mu tego wybaczyć, ale się starałam, chciałam iśc na
terapię a on wiele miesięcy mydlił mi oczy ...aż do chwili kiedy
powiedział, że bedą mieli dziecko. Następnego dnia napisałam pozew
rozwodowy, przeżyłam swoisty koszmar i od lipca zeszłego roku jestem
po rozwodzie (to wszystko jest w mega uproszczeniu bo nie chcę
nikogo zanudzać)..............................
Dziś córka mojego byłego męża skończyła roczek a ja staram się
poukładać sobie życie...Mam obok siebie człowieka, który jest
wrażliwy, oddany, chetny do pomocy i pracy na rzecz naszego "my"...
jest tylko jeden problem....Wiem, że mąż był miłością mojego życia,
owszem skrzywdził mnie i oszukał ale nadal jest gdzieś "w sercu na
dnie" wiem, żę to wszystko nie pozwala mi się zangażować tak jak on
na to zasługuje a z drugiej strony zależy mi na nim i chyba boje się
samotności. zmęczyłam się nią przez te dwa lata.
czuję się w potrzasku wiem, że moje małżeństwo to przeszłość,
zamknięty rozdział ale ten nowy nie wciąga mnie tak jak A. na to
zasługuje..........