Pojawia się w TV sympatyczna reklama, w której młodzian identyfikuje
się ze spotkanymi dotąd ludźmi. Każdemu coś zawdzięcza. Zawiera się
w niej prosta prawda o życiu i nas samych. Jesteśmy tym, czym nas
obdarowano. Oczywiście nie do końca, a dobrze by było, żeby nie
przede wszystkim.
Osoby znaczące wyposażyły nas w zespół wartości, postaw i wzorców
zachowań. Jeśli sobie nie uświadomić tego dziedzictwa, zagraża
człowiekowi wieczna niedojrzałość.
A przecież tak się dzieje, że wewnętrzne wzorce towarzyszą nam
w małżeństwie i nierzadko prowadzą prostą drogą do rozwodu.
Sadzę, że aby ułożyć porozwodowe życie niezbędna jest mapa siebie z
uwzględnieniem bagażu pokoleń i tego, co już nasze własne,
najbarzdiej autentyczne. Często głęboki wgląd w siebie staje się
dostępny dopiero pod okiem terapety. Niestety, na ratowanie związku
bywa czasem za późno.
Natomiast zawsze jest jakieś:"...co dalej?", dla którego warto
podjąć trud samookreślenia siebie jako wypadkowej rodzinnej
tradycji, zwyczaju, mentalności.
Cold, połechtałeś mnie mile w ambicję.