24.08.09, 13:46
Złożyłam pozew o rozwód bez orzekania o winie.Cały czas zastanawiam się czy
nie wydobyć połowy kwoty za kredyt który zaciągnęłam na siebie ale pieniądze
dałam mężowi na życie bo nie pracował.Jak to zrobić żeby w sądzie odzyskać
połowę kwoty?
Obserwuj wątek
    • fragile66 Re: kredyt 24.08.09, 13:58
      W trakcie trwania małżeństwa nie zaciągasz zobowiązań "na siebie",
      tylko na oboje małżonków.

      Jeśli dałaś je mężowi "na życie", to znaczy, że przeznaczył je on na
      utrzymanie rodziny, czyli zgodnie z przeznaczeniem.

      W związku z tym nie możesz domagać się od niego zwrotu tych
      pieniędzy.
      • kika35only Re: kredyt 24.08.09, 14:19
        Tylko , że ja żyłam i utrzymywałam się ze swojej pensji, a on z pieniędzy ze
        spadku który otrzymał w trakcie małżeństwa, a jak mu się skończyły to wzięłam
        kredyt żeby miał pieniądze na życie. Z tych pieniędzy które teraz spłacam nie
        przetrawiłam ani grosza na siebie.
        • fragile66 Re: kredyt 24.08.09, 14:24
          W trakcie trwania małżeńskiej wspólności majątkowej nie ma
          rozróżnienia kto z jakich pieniędzy się utrzymuje.

          Na tym polega małżeństwo, że wszystkie dochody (ze ściśle
          wyliczonymi w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym wyjątkami) są
          wspólne, podobnie jak koszty utrzymania.

          Jeśli chciałaś mieć odrębne dochody i sama dbać o swoje utrzymanie,
          należało przed zawarciem małżeństwa spisać umowę, która by to
          regulowała. Jeśli nie masz umownego ustroju majątkowego, obowiązują
          cię takie zasady, jak powyżej opisałem.
          • kika35only Re: kredyt 24.08.09, 15:03
            Dziękuje za informacje-podciąłeś mi skrzydła, bo uznałam że jak pan X będzie
            stwarzał problemy na rozprawie to trochę go przystopuje tym kredytem, a tak moja
            naiwność zaowocowała faktem, że dałam manipulantowi duże pieniądze które teraz z
            wielkim trudem przyszło mi spłacać... takie życie, a życie to nie bajka. Jeśli
            się tak orientujesz w sprawach prawnych - to czy na pierwszej rozprawie mogę
            dostać rozwód jak dwie strony w tej materii będą zgodne?
            • fragile66 Re: kredyt 24.08.09, 15:17
              kika35only napisała:

              > czy na pierwszej rozprawie mogę
              > dostać rozwód jak dwie strony w tej materii będą zgodne?

              Tak. Sąd nie ma interesu w przeciąganiu sprawy, w której musi wydać
              wyrok, a nie musi rozstrzygać (bo strony się zgadzają na jednakowe
              rozstrzygnięcie).
                • fragile66 Re: kredyt 24.08.09, 15:49
                  Sąd przesłucha wstępnie ciebie o męża, zaproponuje skierowanie
                  sprawy do mediacji, a jeśli się nie zgodzicie, wyznaczy termin
                  następnego posiedzenia.

                  Na następnym posiedzeniu będzie przesłuchiwał ewentualnych świadków,
                  a jeśli ich zabraknie, to zachęci do pogodzenia się i wycofania
                  pozwu.

                  Jeśli każde z was będzie obstawać przy swoim, będzie ci groziło
                  odrzucenie pozwu, więc najlepiej będzie zmienić powództwo na żądanie
                  orzeczenia winy którejś ze stron (lub obydwu).

                  No i wtedy na tę winę trzeba będzie przedstawić dowody (czyli pewnie
                  jakichś świadków), więc wtedy w praktyce taka sprawa zaczyna się
                  jakby od nowa (bo też emocje i ambicja zaczynają tu odgrywać rolę,
                  jeśli ktoś słyszy, że to on/ona jest wyłącznie winny/-a rozpadu
                  małżeństwa).

                  Dalszego toku sprawy nie sposób przewidzieć.
          • prezesik_1 Re: kredyt 24.08.09, 15:32
            fragile66 napisał:


            > Na tym polega małżeństwo, że wszystkie dochody (ze ściśle
            > wyliczonymi w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym wyjątkami) są
            > wspólne, podobnie jak koszty utrzymania.
            >
            > Jeśli chciałaś mieć odrębne dochody i sama dbać o swoje utrzymanie,
            > należało przed zawarciem małżeństwa spisać umowę, która by to
            > regulowała. Jeśli nie masz umownego ustroju majątkowego, obowiązują
            > cię takie zasady, jak powyżej opisałem.


            W sumie tak. Ja przed dziesięciu laty w obliczu podobnych zjawisk
            okołokredytowych zadbałem o notarialną rozdzielność majątkową, bym dziś nie
            został bez grosza, nie dopuściłem do długów, ale mam 100 tysięcy kredytu do
            spłacenia jeszcze i ten luksus że nikt ode mnie niczego nie woła. Z perspektywy
            czasu zastanawiam się czy był sens, no może tylko to, że uratowałem to co moje i
            na cienkie życie moim dzieciom starcza, a pamiętają jeszcze czasy jak niczego im
            nie brakowało. To, że kasa poszła za granicę i na dobra sprawę dzieci zostaną
            bez dachu nad głowa sądów nie interesowało, choć tak często wątek dobra dziecka
            jest podnoszony ...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka