Dodaj do ulubionych

śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastroju?

15.04.10, 14:36
Mam pytanie o możliwość nabycia tutaj wyżej wymienionych środków - jak się
można w nie zaopatrzyć?
Rozmawiać z HA na temat obniżonego nastroju/depresji i prosić o leki? Czy on
kieruje do specjalisty?
Są tutaj w NL do nabycia środki ziołowe (coś typu polski deprim) a jeżeli tak
to - gdzie je można kupić i jak się nazywają?

Nawiasem mówiąc, obawiam się rozmowy z jakimkolwiek lekarzem na ten temat,
ponieważ nawet po polsku trudno mi o tym mówić, a co dopiero w obcym języku
(po angielsku bo rozmowa po holendersku w ogóle w tym temacie to zadanie
niemożliwe do wykonania).

Proszę o radę i z góry dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 15.04.10, 16:14
      Nie wiem jak z ziolami, ale jesli faktycznie masz stany
      depresyjhne, to idz do domowego, powiedz co i jak, bez wiekszych
      problemow powinien ci przepisac jakis lek. Bez recepty w aptece
      zadnych psychotropow nie dostaniesz. Jak bedziesz chciala, to
      skieruje cie do psychologa, ale musisz sie liuczyc z ogromnymi
      kolejkami. Moj domowy jest przeciw wypisywaniu czegokolwiek, jesli
      nie jest to konieczne, ale nie robil zadnych problemow z recepta na
      leki przeciwdepresyjne. Z depresja mialam jakis czas do czynienia,
      bralam 2 rodzaje lekow, pierwszy nie dzialal, wiec zostal zmieniony,
      po drugim blyskawicznie zaczelam tyc, wiec trzeba bylo odstawic, na
      szczescie jakos sie potem wygrzebalam. Wiem, ze moja sasiadka, ktora
      w pewnym momencie zaczela byc zbyt nerwowa i nie radzila sobie z 2
      dojrzewajacych dzieci tez dostala jakis lek dorazny w minimalnej
      dawce. Tutaj z lekarzem mozesz o depresji otwarcie rozmawiac, nikt
      nie nie uzna za wariatke, jak to w Pl bywa:/
      • mamamaxia08 Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 15.04.10, 16:24
        Dzięki Tigertje. Nie obawiam zaszeregowania do "wariatów" (jak to w PL bywa),
        tylko problemów z porozumieniem się w obcym języku w kwestii samopoczucia.
        Pewnie się zdecyduję na pójście do HA, skoro jest jak piszesz... jakoś
        wytłumaczę o co mi chodzi, nawet jeśli mój lekarz niezbyt dobrze (sama byłam
        zdziwiona) porozumiewa się po angielsku... Jeszcze raz: wielkie dzięki :)
        • 8zumirodam Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 15.04.10, 19:50
          Mi znajoma uzmysłowiła,że muszę zacząć brać coś na nerwy,bo cały czas
          krzyczę na dzieci i się załamuję...
          Tez pójdę do HA,ale za jakiś czas,bo teraz drążę inny temat zdrowotny.
          • julanna75 Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 15.04.10, 21:58
            8zumirodam a nie masz mozliwosci wziecia urlopu od rodziny i
            wyjechania np na bezludna wyspe? Wiem, wiem pytanie retoryczne. Ale
            tak sobie pomyslalam, ze skoro Ty sama nie czulas co sie dzieje,
            tylko ktos Ci uzmyslowil, to nie jest moze tak zle, tylko
            przemeczona jestes?? Poki nie mialam dziecka to jak mi nerwy za
            czesto puszczaly probowalam uciec na kilka dni od codziennosci. Po
            porodzie od dziecka uciec nie moglam, bylam z nim 24h/dobe i po
            kilku miesiacach zaczelam dostawac do glowy a cierpliwosc spadla mi
            do zera, wiec zapisalam sie na fitness (zawsze to godzinka dla mnie
            samej) albo szlam na 15 min spacer/przejazdzke na rowerze itp.
            probujac wylaczyc w tym czasie mozg.
            Oczywiscie nie znam Twojej sytuacji, powyzsze to tylko sugestie,
            ktore moga pomoc jesli Twoje zachowanie wynika z przemeczenia.

            Wlasnie sobie przypomnialam, ze jak mnie w poprzedniej pracy szefowa
            wykonczyla psychicznie to od zwyklego lekarza dostalam jakies slabe
            tabletki na uspokojenie-nawet pomagaly (to bylo jeszcze w Polsce).

            A kiedys znalazlam cos z madrosci mnichow tybetanskich (chyba): na
            zmeczenie psychiczne najlepszym lekarstwem jest zmeczenie fizyczne-
            przywraca rownowage w organizmie. W moim przypadku na ogol to dziala.
            Powodzenia :)
            • 8zumirodam Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 16.04.10, 18:18
              julanna75,
              wszystko właśnie przez to,że nie mam chwili oddechu od dzieci.Muszę
              odpocząć,bo codzienna opieka nad nimi od rana do nocy odebrała mi
              calutką radość macierzyństwa :( Ale zanim wyskoczę na jakiś fittnesik
              (nie sądzę-raczej joga) na pewno muszę znieczulić się chemicznie na
              te wrzaski,wycie i sceny...Inaczej oszaleję! Nasze mieszkanko jest
              ciasne i otwarte,więc jedyną możliwością ucieczki od dzieci jest
              sypialnia na poddaszu,a raczej na strychu :/
              Teraz bardziej niż kiedykolwiek doceniam instytucję babci!!! Ale ona
              jest tak daleeekoooo....
              • julanna75 Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 16.04.10, 19:09
                ach te babcie kochane, czemu za nami nie migruja :))
                Poza joga super jest tez tai-chi, wspaniale odstresowuje. Ja
                znalazlam obok mnie fitness, gdzie od 9.00-12.00 zapewniaja opieke
                nad dzieckiem. Podrzucalam tam synka a sama szlam pocwiczyc. Tez
                mamy ciasne mieszkanko: salon i 1 sypialnia, ale nawet nie
                probowalam nigdy przed dzieckiem uciec, bo maly jest a pomyslow ma
                tysiace :)) A do meza dopiero niedawno dotarlo, ze dziecko moze
                wykonczyc. Wczesniej twierdzil, ze nie zajmie sie malym bo on caly
                dzien ciezko pracuje i w domu chce odpoczac /ale zamienic rolami
                jakos sie nie chcial/. Cale szczescie pranie mozgu mu pomoglo ,-)
                • 8zumirodam Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 16.04.10, 22:28
                  > nawet nie
                  > probowalam nigdy przed dzieckiem uciec...
                  Bosz...jak zwykle mętnie coś się wypowiadam...Jak uciec przed
                  dziećmi...Jak mąż w domu to szukam kącika dla siebie :)
                  • corneliss Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 17.04.10, 10:54
                    a moze wyjazd do PL, macie taka mozliwosc? ja bylam krotko tylko na swieta i w
                    sumie 10 dni z czego 4 to dni wolne od pracy
                    ale tak: dziecmi nie przejmowalam sie wcale bo przejeli je dziadkowie, nawet jak
                    mlodszy rano kwekal to juz przybiegali mi go zabrac i nakarmic - moglam sie
                    przynajmniej wyspac
                    nie udalo mi sie co prawda umowic na zadna wizyte psychologicza, bo terminy
                    oblozone nawet w pryw. gabinetach za niemale pieniadze; trudno, w leki zadne
                    samodzielnie nie chcialam ryzykowac

                    ale tak: obcielam i ufarbowalam wlosy, kupilam pare ciuchow i kosmetykow,
                    pomalowalam paznokcie i wlozylam obcasy, teraz chodze w nich codziennie nawet
                    rano z cypisem do psz (moze jedyna rzecz ktorej nie umiem wykonac rano to makijaz;))
                    w Pl postawilam na czas dla siebie i na to co wazniejsze (dzialania przy budowie
                    domu) proste przyjemnosci, spotkania choc na jednej nodze z dawno nie
                    wiedzianymi znajomymi
                    mam niedosyt
                    ale czuje sie psychicznie lepiej, mimo ze obecnie choruje i pluca wypluwam i
                    jeszcze dukana stosuje, to staram sie znalezc chwile nie tyle na neta co na
                    ksiazke i gazete (a urosla mi spora sterta), dokupilam jeszcze kilka w PL
                    po tym calym przerzucaniu sie dziecmi przez dziadkow jednych i drugich chociaz
                    ktortko, to zatesknilam zeby tak po prostu sie przytulic, nie krzyczec, starac
                    sie wyluzowac i nie robic halo z rozlanej herbaty, trudne ale jest do zrobienia

                    zycze wam troche przewarosciowania chocby minimalnie, szczypta zdrowego egoizmu
                    nic wiecej, jestem troche szczesliwsza, nawet praca do mnie przyszla i zabieram
                    sie za duzy projekt :)
                  • julanna75 Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 17.04.10, 13:34
                    Dobrze sie wypowiedzialas, w kazdym razie nie podejrzewalam Cie o
                    pozostawienie malych dzieci samopas. To ja nie dopisalam, ze nawet
                    jak maz byl w domu nie moglam sie schowac, bo on nie zwracal
                    szczegolnej uwagi na to co maly robi (znaczy zracal ale nie zdawal
                    sobie sprawy z tego jakie ten maluch ma pomysly i ze lepiej go na
                    wiecj jak 3 sek z oczu nie spouszczac). Poza tym nie wiedzial co
                    robic z kilkumiesieczniakiem, musialam mu nawet mowic o czym i jak
                    mozna z takim brzdacem rozmawiac (a bylo to wazne bo on chcial zebym
                    to ja do dziecka zamiast po polsku mowila po niemiecku, a to z mojej
                    strony w gre nie wchodzi, nie bede za niego roboty odwalac ;-) ). A
                    jak synek sie zrobil ruchliwy (mial 8 m-cy) to i tak zaraz za mna
                    zasuwal.
                    Ale od wrzesnia pracuje 4-5 dni w tygodniu i odpoczywam sobie
                    psychicznie :)) Synek chodzi do przedszkola i jest bardzo
                    zadowolony. No i przede wszystkim ma o wiele wiecej roznorodnych
                    zajec niz ja mu potrafie zapewnic i kontakt z dziecmi, za ktorym to
                    juz jako niemowle tesknil. No i jest tak zmeczony, ze ladnie nocki
                    zaczal przesypiac a ja w koncu moge sie czasami odespac. Troche bym
                    juz chciala drugie dziecko ale juz na sama mysl o tym czuje sie
                    zmeczona :)
                    • nesla Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 17.04.10, 21:05
                      Rozumiem Was dziewczyny i lacze sie w bolu. Dobrze wiedziec, ze nie
                      jestem osamotniona w przemeczeniu. Ja ostatnio mam strukturalny
                      nawal obowiazkow i troche tez sama sobie jestem winna. W pracy niby
                      pracuje 60% a mam obowiazkow tyle ze i na dwa albo i trzy pelne
                      etaty by starczylo, nie wiem jak to rozwiazac.. moze jakies
                      sugestie? Wszedzie biegam z jezykiem na brodzie, zlobek, szkola,
                      basen, balet, kolezanki jednego, koledzy drugiego dziecka, do tego
                      ciagne wlasna dzialalnosc i w wolne luki czasowe wszedzie mam
                      poupychane sesje fotograficzne, albo spotkania w sprawie sesji albo
                      slubow.
                      Dostalam od meza na urodziny bon na masaz medyczny, jakis specjalny,
                      ma mnie odstresowac, urodziny mialam w styczniu, dopiero teraz
                      znalazlam czas zeby sie umowic ale ide, bo juz nie wydalam. Zaczelam
                      miewac koszmary nocne, snia mi sie straszne rzeczy ostatnio. Na
                      dzieciach staram sie nie wyzywac i liczyc do 10 zanim krzykne
                      (chociaz czasami jeszcze mi sie wymsknie), maz mi pomaga jak moze,
                      nawet wzial na siebie duzo obowiazkow domowych i nawet niektore
                      nauczyl sie wykonywac na tyle dobrze ze nie musze po nim poprawiac
                      ;D
                      • majadeblij Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 17.04.10, 21:36
                        ja do grona dolaczam....
                        mysle sobie, ze za kilka lat bedzie lepiej.
                        nesla, swietnie cie rozumiem. ja od jakiegos czasu tez na 60% - ale
                        obowiazkow mi nie ubylo. poza tym, wciaz chca bym gdzies w podroz
                        jechala i ciagle mowie nie, i ciagle sie rozdarta czuje i mam
                        wrazenie ze na zadnym froncie sie nie spisuje.
                        do tego te kilogramy ciazowe buuuuuuuu...
                        ciesze sie tylko, ze wiosna juz juz...
                        • 8zumirodam Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 17.04.10, 22:51
                          Ale nas się nazbierało!!! ;) Mi to się wydawało,że tak nie można...że
                          wstyd...Jaka ze mnie matka,skoro nie wyrabiam ze swoimi własnymi
                          dziećmi???
                          Przegapiłam kurcze ten moment,w którym jeszcze się starałam.Teraz się
                          drę,warczę i patrzę w okno,gdzieś daleko...gdzie mogłabym uciec.
                          Tak-mieliśmy pojechać do Polski na majówkę,ale mamy akurat interes do
                          ubicia w Holandii-więc nic z tego.Szkoda!Tak jak kiedyś swojego
                          "Maleństwa" nie oddałabym nikomu,tak teraz całą tą dwójkę
                          spakowałabym na tydzień i wysłała do dziadków!!!
                          Myślę jeszcze logicznie (chyba) i rozumiem,że to wszystko wynik braku
                          czasu dla mnie samej.Ale nie podejrzewałam się o takie emocje.I też
                          miewam koszmary,straszne :(
                          • mona812 Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 18.04.10, 10:55
                            Ja tez z tych przemeczonych :( tylko ze ja odkad pamietam to nawet
                            jak mialam chwile wolnego czasu zaraz czyms co musi byc zrobione
                            latalam ha ha .
                            Mnie jednak cos innego tknelo w waszych
                            postach ,koszmary .Dziewczyny prawie nigdy nie mialam koszmarow
                            nocnych odkad rozbil sie samolot w Smolensku zle sypiam ,czuje jakis
                            wewnetrzny niepokoj nie jestem w stanie tego dokladnie okreslic .Jak
                            jest u was ?Byc moze poprostu bardziej przejmuje sie sytuacja w
                            kraju i na swiecie niz sama przypuszczam ?

                            "Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
                            nie obleka tego faktu w słowa."
                            • beba3 Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 22.04.10, 19:59
                              Przemeczenie u mnie minelo bo i nie mam za duzo do robienia z dziecmi. Tzn
                              oczywiscie rozleniwienie nie pozwala mi na zapinanie wszystkiego na ostatni
                              guzik ale minelo mi takie depresyjne podejscie do zycia.
                              Niestety teraz odczuwam cos na podobienstwo pustki zyciowej. Zdaje sobie sprawe
                              ze niczego w zyciu nie osiagnelam i jest jeszcze we mnie starach o przyszosc.
                              Najbardziej sie boje ze cos sie stanie mojemu mezowi. I nie jest to tylko stach
                              ze nie bede emocjonalnie bez nigo mogla zyc ale i ze finansowo nie damy sobie
                              rady. Przeciez nie pracuje i mam dwie lewe rece.
                              Chcialabym umiec sie cieszyc zyciem. Jaka na to jest recepta?
                              Ogolnie u nas jest wszystko dobrze i jestesmy szczesliwi. To ja rozbijam wlos na
                              czworo i znajduje problemy podobno tam gdzie ich nie ma.
                              Slyszalam ze to takie podobno typowo kobiece...

                              Faktem jest ze z wiekszymi dziecmi sa inne klopoty. Czy mniejsze?
                              Moja 9 letnia corka pokazuje mi jak bardzo duza indywidualnoscia jest, jak
                              bardzo nie chce sie poddac mojej woli. Ja rozumiem ze dzieci nas 'wyprobowuja'
                              ale 'satwianie sie' o _wszystko_ mnie przeraza!
                              To co? To juz jest okres dorzewania? Tak szybko?
                              No i drugi problem, stary ale jary. Rywalizacja pomiedzy dziecmi.
                              Tak bardzo sie staram pokazywac im ze kocham je tak samo, cenie rozniwniez za to
                              jakie sa ale biore pod uwage roznice w temperamencie, zainteresowaniach,
                              zdolnosciach i wieku.
                              I co? I nie dziala... W teorii powinno...
                      • go.ga Re: śr.zioł. ii farmakolog. na podniesienie nastr 23.04.10, 13:09
                        Przychodza mi do glowy 3 rzeczy:
                        1. w pracy porozmawiac z szefowa
                        2. do prac domowych kogos wynajac (chyba, ze juz to zrobilas)
                        3. jesli na cos nie masz czasu to ODMAWIAC - dotyczy to pracy, wlasnej dzialalnosci i zycia towarzyskiego

                        ps. Poczte sprawdzasz?
        • mamamaxia08 Tigertje, dzięki jeszcze raz :) 31.05.10, 09:35
          Podnoszę temat bo mam potrzebę podziękowania za porady i podzielenia się nowym
          doświadczeniem...

          Poszłam w końcu :) i dostałam antydepresant - jak mówiłaś Tigertje - bez
          problemu. Zwracam honor mojemu HA - jak zobaczył w jakim jestem stanie - zaczął
          ze mną rozmawiać po angielsku (wcześniej tylko po holendersku). Naprawdę był
          przygotowany do rozmowy, zadawał konkretne pytania o sytuację (podawał
          chusteczki jak się spłakałam), na końcu zapytał jakie jest moje i partnera
          nastawienie do środków farmakologicznych i zaproponował na próbne 2 tygodnie
          konkretny lek.

          Lek zaczął pomagać JUŻ po kilku dniach - sama się zdziwiłam - nie ryczę z byle
          powodu, nie drę się na Młodego, nie zamartwiam się myśląc o problemach -
          bardziej myślę o ich rozwiązaniu, więcej się uśmiecham i śmieję :O. Może to
          efekt placebo ale grunt, że działa :).
          Co do tycia, to nie wiem jak będzie dalej ale - póki co - chyba mi nie grozi bo
          ten lek obniżył mi bardzo chęć jedzenia i jem tylko wtedy gdy żołądek się
          domaga... i już widzę różnice przy zapinaniu spodni :).

          W NL można narzekać na HA z różnych powodów ale w temacie depresji - chylę czoła :).
          Pozdrawiam


          • tijgertje Re: Tigertje, dzięki jeszcze raz :) 31.05.10, 10:50
            Super:) Nawet, jesli jest to efekt placebo, to grunt, ze pomaga;)
            JAk sie samemu optymistycznie patrzy na swiat, to i swiat jakos
            lepiej na nas dziala:) To, ze dzieci odzwierciedlaja nasze nastroje,
            odkrylam jakis czas temu. To nie mlody mi dawal w dupe, on reagowal
            tylko na moje nastroje. Wlasnie siedze z problemem tego "odbijania"
            jak lusterko. Ciekawskich odsylam na forum "Inny swiat":
            forum.gazeta.pl/forum/f,10034,Inny_Swiat.html
            • 8zumirodam Jutro mój start... 01.06.10, 23:36
              Jutro,za namową Mamymaxia, też otrzymam swoje "pigułki szczęścia"...
              Tylko dla mnie to lipa! Bo skoro widzę,że walczę(bo wciąż walczę) o
              swoje prawa jako człowiek to z jakiej racji mam przytępiać swój umysł
              pigułami???
              Tak...na pewno to pomoże mi spojrzeć na świat bez niepotrzebnych
              podniet-ale ja czuję,że muszę w końcu wybuchnąć!!!
              Bóg mi świadkiem,rozpaczliwie daję znać wokół,że jest źle,ale mój mąż
              należy do tych,którzy w takiej sytuacji załamują ręce i widzą ostatni
              :/
              Kompletnie nie umie reagować w czasie kryzysu.
              No i co ja mam zrobić?Wiję się jak piskorz,duszę we własnym sosie,a
              tu żadnego rozwiązania.Dobrze więc:wezmę pigułkę,będę się cieszyć jak
              głupi do sera i ślinić przed tv...przynajmniej dzieci nie pomorduję
              ;)
              Aż mnie rozrywa-ja muszę ciągle działać,bo inaczej usycham!!!
              Sama nie wiem,czemu to wszystko napisałam...
              Jedno co Wam powiem Drogie Dziewczyny: nie dajcie się zamknąć w
              domu!No chyba,że jest Wam tak ciepło,miło i fajnie...Jednak kiedy
              czujecie, tak jak ja,że czas ucieka,że pieluchy śmierdzą,a dzieci się
              ślinią-przypomnijcie sobie Wasze marzenia,hobby...cokolwiek,co kiedyś
              dawało Wam pęd do życia :)
              Ja chyba znów zacznę jeździć konno,pójdę na kurs fotografii i każdy
              weekend będę gnała przed siebie na moim 20-letnim rowerze-z
              rodziną,czy bez :)))
              Ze słodko-kwaśnym przesłaniem,
              Wasza koleżanka,
              Szumirodam
              • mamamaxia08 Re: Jutro mój start... 02.06.10, 07:58
                Kochana Szumirodam,
                ja się absolutnie nie ślinię ;), tylko mniej się denerwuję i w trochę bardziej
                kolorowych barwach widzę rzeczywistość. Nie spadam w dziurę swoich czarnych
                myśli - to mi dały "pigułki szczęścia", jak je nazywasz. Szukam rozwiązań
                problemów, rozpatruję problemy pod kątem - jak i kiedy się za nie zabrać... No i
                nie ryczę jak bóbr i się nie wściekam o pierdoły. Nie odczuwam jakiegoś
                nadmiernego szczęścia ale zaczęłam się cieszyć z miłych rzeczy...
                Co do faceta... mój - nie tyle nie widzi - co uważa, że wystarczy "wziąć się w
                garść" i "głowa do góry", i "wszystko będzie dobrze". Czyli też zostaję sama z
                wszystkim, co jest "nie tak", co męczy i dręczy, i wymaga działań. Tak już
                większość z nich ma...

                A z tym zamknięciem w domu - tu Cię popieram w 100%! Więc, zapisz się na kurs,
                jeździj na rowerze czy rób cokolwiek dla siebie i swojej satysfakcji!
                A w razie razu - wiesz gdzie mnie znaleźć, i że zawsze możesz ze mną pogadać... :)

                Pozdrawiam
                • majadeblij Re: Jutro mój start... 02.06.10, 11:40
                  trzymam za was kciuki...

                  dziewczyny, nie chce zabrzmiec niegrzecznie -
                  • corneliss Re: Jutro mój start... 02.06.10, 12:35
                    ja bylam o krok od satuacji w jakiej sa dziewczyny, mysle ze dzieki krotkiemu
                    wyjazdowi do PL, ale i tak uwazam ze mogloby byc lepiej, no ale juz nie siedze i
                    nie rycze, nie wrzeszcze na starszego, ciesze sie tym co mam
                    wspomnialam mezowi o pracy, to zapytal czy moglabym jeszcze rok pobyc w domu
                    zeby mlodszy podrosl i OK jesli to kwestia umowy miedzy partnerami, jesli to
                    przymus z braku wyboru to juz gorzej
                    powiedz mi maju (zupelnie bez zlosliwosci) jak znalezc pol etatu z wylacznie
                    angielskim (tutejszy znam, wiem ze kalecze, mam ubogie slownictwo i wiem ze to
                    mnie w wielu firmach dyskwalifikuje) pracuje w domu na kompie glownie dla
                    znajomych i to nie jest to o czym marze
                    • nesla Re: Jutro mój start... 02.06.10, 13:20
                      Trzymam kciuki dziewczyny!!
                      Maju, ja nie wiem czy praca to remedium na wszystkie problemy, moim
                      zdaniem raczej nie.. Owszem czlowiek robi sie aktywniejszy, ja tez
                      mam tak ze im wiecej robie tym wiecej mi sie chce robic, ale czasem
                      jak sie nagle wszystko skumuluje to mozna zwariowac z praca,
                      dziecmi, domem, hobby.. nie ma czasu wtedy na nic.. a juz na pewno
                      nie na poznanie siebie, spojrzenie do wlasnego wnetrza, wlasnych
                      potrzeb, marzen.
                      Ja sie zastanawiam kiedy jak i dlaczego siegamy po farmaceutyki,
                      gdzie jest granica kiedy wydaje nam sie ze sobie damy rade same, a
                      kiedy i na jakiej podstawie decydujemy sie ze bez pigulki nie da
                      rady.
                      Ja wlasnie sobie kupilam "Multi Vrouw Extra" jakis homeopatyczny
                      ziolowy srodek "voor weerstand en wisselende stemmingen" i nie wiem
                      czy pomaga czy to kwestia autosugestii ale mam wrazenie ze troche
                      lagodniej reaguje na PMS.

                      Ja bym sie bala wejsc w antydepresanty, nawet bedac na dnie po
                      naglej smierci rodzicow ktora sie sbiegla z narodzinami synka to
                      siegnelam po pomocna dlon psychologa i uwazam, ze rozmowa wiecej
                      daje niz pigulka. Pigulka nie rozwiazuje problemu ani nie pomaga
                      odnalezc sie w danej sytuacji.
                      Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze sa sytuacje, gdzie tylko
                      antydepresant moze pomoc, ale wydaje mi sie, ze tylko wtedy kiedy
                      jest psychologiczna diagnoza ze problem lezy tylko i wylacznie w
                      glowie pacjenta, a wszelkie czynniki zewnetrzne nie maja wplywu na
                      ewentualna poprawe. Jesli jest cokolwiek w otoczeniu zewnetrznym co
                      moze pomoc pacjentce to chyba lepiej najpierw skupic sie na tym, niz
                      wchodzic w hormony.
                      • tijgertje Re: Jutro mój start... 02.06.10, 13:39
                        nesla napisała:
                        Jesli jest cokolwiek w otoczeniu zewnetrznym co
                        > moze pomoc pacjentce to chyba lepiej najpierw skupic sie na tym,
                        niz
                        > wchodzic w hormony.

                        Antydepresanty wiekszosci depresji nie lecza, ale poprazwiaja
                        nastroj na tyle, ze wtedy latwiej nabrac dystansu i cos zmienic we
                        wlasnym zyciu i roziwazac PODSTAWE problemu. Przechodzilam przez to
                        i rozmowa z psychologiem nic nie da, jesli czlowiek mysli tylko o
                        smierci. Depresja zazwyczaj siedzi w glowie i wlasnych myslach.
                        Osobiscie uwazam, ze leki to ostatecznosc, nie wylecza nikogo, ale
                        czasem warto z nich skorzystac po to, zeby przetrwac najtrudniejszy
                        moment i nieco bardziej optymistycznie spojrzec na swiat. Sama z
                        depresja borykalam sie kilka lat, teraz wiem, ze jednym z moich
                        problemow jest niedobor swiatla dziennego, wiec w zimie korzystam ze
                        specjalnej lampy i to faktycznie dziala, jednak problemy wynikajace
                        z poczucia wlasnej bezwartosci leki nie usuna. Albo samemu, albo z
                        pomoca psychologa trzeba dokonac w zyciu pewnych zmian, jednak zeby
                        to zrobic, czasem leki sie przydaja. trzeba jedynie pamietac, ze
                        ione mimo lepszego samopoczucia problemu nie rozwiazuja i jesli ktos
                        ma dosc siedzienia w domu, ale nie robi nic, zeby to zmienic, to
                        nawet mimo lekow stany depresyjne wczesniej czy pozniej powroca. dla
                        mnie przelomem okazalo sie hobby. Lubie siedzie w domu, ludzi do
                        szczescia nie potrzebuje, ale czulam sie bezwartosciowa. W momencie,
                        jak zajelam sie rowniez wlasnymi potrzebami, a nie tylko meza i
                        syna, moglam odstawic leki i uporzadkowac wlasne zycie. Terz wiem,
                        co jest DLA MNIE wazne i nie zamierzam wiecej o tym zapominac:) Do;y
                        miewam jak kazdy, ale depreska siedzi teraz na przeciwnym biegunie;)
                      • majadeblij Re: Jutro mój start... 02.06.10, 16:04
                        ja wiem, ze praca to nie remedium na wszstko i wiem ze zapewne nie
                        latwo jest znalesc prace nie znajac jezyka, ale zrozumiala z postu
                        zumirodam ze jej doskwiera siedzenie w domu z dziecmi, co moge
                        dobrze zrozumiec. zastanawiam, sie czy sieganie po leki w tym
                        wypadku do dobra decyzja, czy nie lepiej zastanowisc sie co zmienic
                        w zyciu aby te leki nie byly potrzebne. i wiem, ze latwo jest pisac
                        i doradzac...
                        masz racje, czasem praca i dom i mozna zwariowac i marze sobie
                        czasem o tym by nie pracowac, ale wiem ze po jakims czasie siedzenie
                        w domu by mi bardzo doskwieralo, poza tym zmienilo by ty bardzo
                        nasza sytuacje finansowa, ale to inna sprawa.
                        Mimo wszystko jestem ogromna zwolenniczka tego by kazda kobieta
                        pracowala bo:
                        1)Facet to facet - wiem, ze kazdej z nas sie wydaje, ze sie nigdy
                        nie rozwiedze, ale nigdy nic nie wiadomo! To sie zdarza w
                        najlepszych rodzinach(wiem z wlasnego doswiadczenia)Tez mi sie
                        wydawalo tak a sie okazalo ze moj pierwszy partner obrabial inne
                        kolezanki, moje zreszta!. Niezaleznosc finansowa to podstawa.
                        2)Mozna odpoczac od dzieci, mozna sie za nimi stesknic, ma sie wiec
                        wiecej cierpliwosci
                        3)Ma sie kontakt z innymi ludzmi niz maz i dzieci
                        4)Mozna podreperowac choc troche budzed domowy - ma sie wiecej
                        pieniazkow na inne przyjemnosci (no chyba ze maz bardzo dobrze
                        zarabia).
                        podrawiam,
                        maja
                      • 8zumirodam Re: Jutro mój start... 02.06.10, 23:54
                        Pigulka nie rozwiazuje problemu ani nie pomaga
                        > odnalezc sie w danej sytuacji.
                        > Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze sa sytuacje, gdzie tylko
                        > antydepresant moze pomoc, ale wydaje mi sie, ze tylko wtedy kiedy
                        > jest psychologiczna diagnoza ze problem lezy tylko i wylacznie w
                        > glowie pacjenta, a wszelkie czynniki zewnetrzne nie maja wplywu na
                        > ewentualna poprawe.
                        Nesla-masz oczywistą rację.Każdy psycholog wie,że najważniejsze jest
                        badanie środowiskowe.Podstawą terapii pacjenta jest rozmowa,terapia
                        grupowa i takie tam...
                        Jednak kiedy "świat się wali na głowę" wystarczy kilka dni terapii
                        farmakologicznej. O to właśnie dziś prosiłam moją HA,ale to opiszę
                        jeszcze...
                    • majadeblij Re: Jutro mój start... 02.06.10, 16:09
                      corneliss, ja nie wiem jak znalesc prace, bo nie wiem jakie masz
                      wyksztalcenie i jakiej pracy szukasz. Ja jestem mikrobiologiem - z
                      wiazku z tym moje pojecie o bardziej komercyjnych zawodach
                      i 'normalnym' rynku pracy jest bardzo skape. ale z tego co pamietam
                      to mieszkasz kolo hagi albo w hadze - to duze miasto, gdzie jest
                      pelno obcokrajowcow i duzo roznych firm..ja nie twierdze, ze latwo
                      jest dostac prace, ale nie wie sie o tym jesli sie nigdy nie
                      probowalo.
                      pozdrawiam
                      maja
                      • corneliss Re: Jutro mój start... 02.06.10, 16:53
                        u mnie wlasnie zwatpienie pojawilo sie po wyslaniu mnostwa cv i reagowania na
                        ogloszenia bez rezultatu, mam wolny atystyczny zawod, pracuje glownie dla
                        znajomych ale sporadycznie
                        moja chec zmiany sytuacji jest tak silna ze jak tylko sie da pewnie wyladuje na
                        jakiejs linii produkcyjnej, kwiatach czy szklarnii
                        obecnie wciaz krece sie wokol wolontariatu to dawaloo mi mozliwoscim wyjscia,
                        zrobienia czegos dla innych, rysowalam conieco dla pewnwgo biuletynu
                        za leki w sumie balam sie brac, wiem ze moglyby tez narobic mi duzego
                        spustoszenia, nie chcialam takiego pozornego szczescia
                        trzymam kciuki za inne zdolowane, wierze ze przyjdzie taki dzien z malym
                        promykiem ktory da wiare w lepsze i ze ono nastapi
                        • majadeblij Re: Jutro mój start... 02.06.10, 17:27
                          a prywatna dzialalnosc?? grafika komputerowa (rozumiem ze rysujesz)??
                          a moze przekwalifikowanie sie?
                          w polsce moja jedna kolezanka artystka sie na wizazystke
                          przekwalifikowala ...
                        • nesla Re: Jutro mój start... 02.06.10, 17:32
                          Corneliss, ty powinnas naprawde dzialalnosc otworzyc i nie szukac
                          pracy na etat, ale w twojej specjalizacji (o ile dobrze pamietam
                          masz cos wspolnego z grafika komputerowa, stylizacja?) powinnas
                          uderzac jako freelancer do firm. My mamy dwie stylistki, ale nie na
                          etat tylko na zlecenia, wymyslaja nam wzorki, duperelki, wszystko
                          wysylaja mailem, jedna nawet pracuje pol roku z Bali, bo nie lubi
                          zimy w Holandii.. Mysle ze co ty robisz to taki wolny zawod, tak jak
                          moja fotografia, mam dzialalnosc i sama dbam o swoich klientow, tyle
                          ze ja mam na to malo czasu, a ty bys mogla przy pomocy moze jakiegos
                          biura marketingowego zajac sie tym powaznie. Masz strone? oferte?
                          Zalozenie firmy kosztuje 48Euro w KVK, dostajesz w ten sam dzien nr
                          podatkowy i jesli poswiecasz pracy wiecej niz 15h tygodniowo mozesz
                          dostawac duza pomoc od fiskusa. Moze wybierz sie do KVK, albo na
                          kurs ktory KVK organizuje dla "startende ondernemers". Poza tym
                          wolny zawod latwiej pogodzic z domem i dziecmi, wiele zlecen mozesz
                          realizowac z domu, umawiac sie z klientami w godzinach dla ciebie
                          dogodnych. Dobrze mysle czy zapedzilam sie?
                          • ika.alias Re: Jutro mój start... 02.06.10, 21:32
                            Dziewczyny, kazda z Was ma racje! W kazdej odpowiedzi jest duzo prawdy!

                            Depresje moga byc przeciez spowodowane roznymi rzeczami: od nierownowagi
                            chemicznej mozgu, przez powazne problemy, konczac na monotonii albo nudzie. I na
                            kazdy z tych problemow moze byc dobre inne rozwiazanie: chemia, psycholog,
                            praca, hobby, itd. Albo kombinacja roznych rozwiazan.

                            Co do znalezienia pracy w kombinacji z nieidealna znajomoscia jezyka: jezyka
                            mozna sie poduczyc, nowy zawod mozna zdobyc na kursach albo studiach (zaocznych,
                            korespondencyjnych). I ma sie jakis nowy cel.

                            Kiedy tutaj przyjechalam poslugiwalam sie tylko angielskim i nie mialam zadnego
                            sensownego wyksztalcenia. Zrobilam kurs niderlandzkiego i kurs komputerowy.
                            Mimo, ze sama z siebie jestem typowa alfa. Mam przez to prace na ktora w zadnym
                            wypadku nie moge narzekac. Teraz probuje troche sie przekwalifikowac, wiec robie
                            rok studiow w NCOI.

                            Nie trzeba za jednym razem znalezc super pracy w danym kierunku. Mozna robic to
                            krok po kroku... Nawet zaczynajac od hobby albo wolontariatu. Duzo ludzi zaczyna
                            swoja prywatna dzialalnosci wlasnie od tego, ze ktos zrobil ze swojego hobby
                            albo wolontariatu swoja prace... A nawet jezeli pozostanie sie przy hobby albo
                            wolontariacie - to przeciez nadal super, jezeli tylko dziala! :)
                          • corneliss Re: Jutro mój start... 03.06.10, 10:03
                            tak, wiele sciezek przetarlam, oglaszalam sie na paru portalach, na kilku jestem
                            zarejestrowana jako freelancer i co i kupa
                            skonczylo sie na tym ze robie projekty znajomym (wizytowki, folderki itd.) i po
                            prostu zwatpilam
                            uslugi graficzne i projektowe ma w profilu swojej firmy moj maz, wiec to on mnie
                            zatrudna czasem
                            w ktoryms momencie zwatpilam, strony nie zrobilam, polozylam lage na wszystko,
                            moge miec pretensje tylko do siebie o to w jakim stanie sie znajduje, mozna to
                            nazwac lewitacja ;)
                            • 8zumirodam Mój sposób na niezwariowanie :) 03.06.10, 14:33
                              Mój obecny plan by nie zwariować:
                              1.Brać przepisane leki;
                              2.Iść do bureau inburgering i zacząć kurs jeszcze latem;
                              3.Iść na spotkanie do KDV,gdzie chcę posłać dzieci od września na dwa
                              popołudnia w tygodniu.
                              Mam nadzieję wskoczyć na dobry tor czego i Wam Drogie Koleżanki
                              życzę!
                              • 8zumirodam Re: Mój sposób na niezwariowanie :) 03.06.10, 14:37
                                Tak sobie wczoraj przemyślałam wszystko i doszłam do wniosku,że pracę
                                może być "nie co" trudniej znaleźć...
                  • 8zumirodam Maja! 02.06.10, 23:37
                    To jest właśnie moja myśl przewodnia: iść do pracy!!!
                    Wiesz,przyjechaliśmy tu 5 miesięcy temu.Mąż ma pracę,a ja dwójkę
                    dzieci.
                    Zrobiłam wstępny research i żeby posłać dwójkę dzieci do KDV muszę
                    iść albo do pracy albo na Inburgering.Inaczej koszta przerosną nasze
                    przychody.
                    Z dwojga "złego" wolę do pracy! Tak więc działam,działam,działam...
                    • majadeblij Re: Maja! 03.06.10, 00:01
                      dwojka dzieci to tez praca:-)))i to jaka ciezka!!!
                      ja jutro ide do pracy - odpoczac sobie:-) bo malec chory i marudny i
                      jutro tatus zostaje

                      trzymam kciuki zatem!
                      a czemu nie chcesz na imburgering?? jesli sie moge zapytac...
                      • 8zumirodam Re: Maja! 03.06.10, 09:36
                        > a czemu nie chcesz na imburgering?? jesli sie moge zapytac..
                        Nie bronię się przed imburgeringiem,tylko z pracy miałabym trochę
                        pieniędzy...
                        Zobaczymy co pierwsze przyjdzie ;)
                • 8zumirodam Mamamaxia! 02.06.10, 23:32
                  Droga Ty moja!
                  Ja nie chciałam Cię w żaden sposób urazić-co to to nie!
                  Mój mąż tak widzi rozwiązanie problemu:"idź do lekarza,weź coś na
                  nerwy"...
                  Dlatego się wściekłam!!!
                  Ja wiem ,że na Ciebie mogę zawsze liczyć :)
                  • mamamaxia08 Re: Mamamaxia! 03.06.10, 08:01
                    Ależ ja się wcale nie poczułam urażona :).

                    A jeśli chodzi o pójście do pracy... też bym chciała ale miejsca w KDV - póki co
                    brak... Może jak się jeszcze bardziej "pozbieram do kupy" to zacznę działać - bo
                    teraz jakoś nie wyobrażam sobie szukania pracy (z szalejącym Młodym przy boku) i
                    zgrania tego z miejscem w KDV :).
                    No, i ta moja znajomość niderlandzkiego... ech...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka