Dodaj do ulubionych

Lot z 2-miesiecznym maluchem

11.09.05, 12:20
Planuje z Lisa poleciec na 3 tygodnie do Polski. Przyznam jednak, ze
logistycznie mnie to troche przeraza. Musze zabrac fotelik do samochodu i
wozek. Na pewno beda ja musiala w miedzyczasie nakarmic butelka (z karmienia
piersia niestety nic nie wyszlo). Czy macie moze doswiadczenia w podrozowaniu
samolotem z maluchem? Czy na lotnisku musze ja caly czas dzwigac w maxi-cosi?
Czy w samolocie mam ja trzymac na kolanach, czy tez linie lotnicze maja
jakies foteliki?
Bede bardzo wdzieczna za wszelkie informacje.
Obserwuj wątek
    • lenkaaa Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 11.09.05, 20:19
      Ja tez jeszcze nie lecialam z Emilia samolotem, dopiero sie przymierzam, ale
      poczekaj az Kruszynka wroci z wakacji, to bedziesz miala informacje z pierwszej
      reki. Jesli dobrze pamietam to wraca dzisiaj lub jutro z Bastianem, jak tu
      zajrzy, to na pewno Ci da pare "tipow" : ) : )
    • dada32 Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 11.09.05, 22:35
      witam,
      niczym sie nie przejmuj ja bardzo dużo latam z moim synkiem i pierwszy raz
      lecialam z nim dokladnie jak mial 2 miesiace.
      jedyne problemy jakie mialam to na lotnisku w amsterdamie.
      1. nie zgodzili sie abysmy podjechali wozkiem do wejscia do samolotu bo uwazali
      ze wozek (gondola) jest za ciezki i pozniej pracownik lotniska bedzie mial
      problemy z zaniesieniem go do luku bagazowego.tego problemu juz niemam gdyz
      teraz mam spacerowke - na tym samym stelazu- ale juz sie nie czepiaja
      2.zabralismy wiec sama gondole (bo nosidla akurat nie bralismy ze soba) i
      troche cieszko nam sie nia nioslo do samolotu (moje dzieciatko kruszynka nie
      bylo bo jak sie urzodzilo to juz wazylo4,5 kg)
      3. w samolocie musisz male trzymac na kolanach dostaniesz specjalny pas ktory
      przymocujesz do swojego pasa. nie wiem jak to jest ale moj maly zasypia zaraz
      przy starcie wiec nigdy nie mialam z nim najmniejszych klopotow. na lotnisku w
      amst. jesli samolot jest nie pelny to przy odprawie zwykle rezerwuja ci miejsce
      obok abys miala wiecej przestrzeni. jezeli masz ze soba nosidlo to mozesz na
      tym dodatkowym miejscu je postawic z dzieckiem w srodku ale kaza ci je umocowac
      pasami. w w-wie na opcje dodatkowego miejsca nie licz bez szans nawet jesli
      poprosisz. za to w w-wie podjedziesz do samolotu wozkiem ale obecnie lotnisko
      jest w przebudowie wiec jest mase schodow i jesli lecisz sama z dzieckiem to
      domagaj sie pomocy obslugi przy dzwiganiu lub niech cie zaprowadza do windy.
      pierwszy raz strugalam bohatera teraz przepycham sie pierwsza do odprawy i do
      wejscia do samolotu - bo z dzieckiem na reku- ale inaczej sie nie da. jak
      poprosisz o pomoc nik ci nie odmowi a tobie bedzie latwiej.
      ja w czasie pierwszego lotu balam sie tej zmiany cisnien i jak na to zareaguje
      maly ale nie bylo z tym problemu (na wszelki wypadek mialam naszykowane mleko i
      bezustannie wpychalam mu smoczka gryzaczka do buzi zeby przelykal sline)
      naprawde mniej stresujaca podroz niz samochodem (nie mowiac juz o czasie)ja
      zdecydowanie polecam
      w razie szczegolowych pytan sluze pomoca
      pozdrawiam
      • beba3 Lot z dwojgiem dzieci 14.09.05, 10:09
        Zastanawiam sie jak to bedzie wygladac?
        Mam dwoje dzieci (2,5 i 4,5) i wybieramy sie na kilka dni do Anglii.
        Najchetniej zabralabym blizniaczy wozek. Wygodnie sie zwiedza, dzieciaki nie
        marudza, ze zmeczone. W wozku dzieci siedza obok siebie. Jest szeroki i
        nietypowy. Czy moge cos takiego ze soba zabrac? Nie mowie, ze jako bagaz
        podreczny ale do luku z walizami?
        A jak to jest ze zwykla spacerowka - parasolka?
        Czy to prawda ze przysluguje mi tylko 20 kg bagaz, jak innym pasazerom, mimo ze
        jade z dwojgiem dzieci?
        Chyba sie nie zapakuje....
        I co z tym podrecznym? Jak duze, ciezkie to moze byc?
        • dada32 Re: Lot z dwojgiem dzieci 14.09.05, 19:02
          mozesz spokojnie zabrac wozek (nie wliczaja go do przyslugujacego ci bagazu-
          dowiadywalam sie tego)ale prawdopodobnie bedziesz musiala oddac go na bagaz z
          parasolkami nie ma problemu i mozna nimi dojechac az do samolotu szczerze
          mowiac nigdy nie musialam informowac zalogi ze chce go odebrac zaraz po
          ladowaniu - zawsze go dostawalam a nie przepraszam raz jak bylismy na
          zorganizowanych wakacjach to mi powiedziano ze maja za duzo wozkow i nie dadza
          rady wszystkich podstawic po wyladowaniu.
          co do bagazu to wozek mozesz zawsze zabrac ale ilosc jaka ci przysluguje na
          kazde z dzieci to juz inna sprawa.
          moja druga polowa duzo lata wiecz czasami latam za tzw. punkty czyli place
          tylko oplaty lotniskowe i jezeli malemu tez zabukuje za punkty (ma teraz20
          mies.) to przysluguje mu 0 kg. bagazu natomiast jezeli kupie dla niego bilet
          (do 2 lat oplacam za niego tylko oplaty lotniskowe - czyli wychodzi na to samo)
          to wtedy juz maly moze zabrac 10 kg swoich np. zabawek
          a co do bagazu podrecznego moj zawsze wazy ok 10 kg. inaczej sie nie moge
          spakowac ale tego nik nie wazy - mam po prostu zaladowany mocno plecak bo
          roczki musze miec niestety woln
          pozdrawiam
    • kruszynka28 Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 14.09.05, 12:51
      Wlasnie wrocilismy z wakacji i powiem jak bylo u nas.
      Nie mielismy fotelika wiec nie wiem jak to jest jak sie podrozuje z fotelikiem
      ale z tego co wiedzialam u innej rodzinie to fotelik byl nadany przy odprawie
      bagazowej.
      Z wozkiem bywa roznie, zalezy od lotniska. W Amsterdamie pozwolono nam miec
      wozek (mielismy spacerowka, nie wiem jak jest z gondola) az do wejscia do
      samolotu, w Oslo przy wyjsciu z samolotu odebralismy. Potem lecielismy dalej i
      ponownie oddalismy przy samolocie i przy samolocie odebralismy.
      W drodze powrotnej bylo bardziej skaplikowanie. Zdziwilismy ze bardzo w Oslo bo
      nam wozka nie oddano. Powiedzieli nam, ze powinnismy byli powiedziec zalodze, ze
      chcemy odebraz przy samolocie, a ze tego nie zrobilismy to wozek pojechal z
      innymi bagazami (nikt nam tego nie powiedzial wiec skad mielismy wiedziec. W
      poprzednia strone jakos nie bylo problemu).
      W Amsterdamie natomiast nie moglismy odebrac wozka przy samolocie bo jest to
      zabronione gdyz podobno wozek jest bardzo popularnym schowkiem na narkotyki wiec
      musi przejsc kontrole i wyjezdza na tasmie z innymi bagazami.
      Na szczesciue mielismy w naszym bagazy podrecznym nosidelko i nie bylo
      problemu.Bastian uwielbia sowje nosidelko.

      Co do samego lotu to nie bylo problemu. Bastian ciagnal smoka i nic go nie
      bolalo. Przewaznie spal lub studiowal karte bezpieczenstwa ;-)

      Beba ty na pewno mozesz zabrac wiecej bagazu. Na niemowle dochodzi 10 kg a ty
      dla swoich dzieci to chyba bilety musisz kupowac, nie? wiec na pewno dla nich
      jest okreslona dzialka tez. Najlepiej sprawdz na stronie przewoznika, z ktorym
      lecisz.
      Wozek tez na pewno bez problemu bedziesz mogla zabrac.

      My 29 lecimy do Polski. Juz teraz nie bede sie tak stresowac. Chociaz wracam
      sama (malzon wraca tydzien wczesniej) wiec pewnie bedzie troche stresu.

      Pozdrawiem.
      • lenkaaa Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 14.09.05, 13:12
        Kruszynka, to Bastian juz siada, ze wzieliscie spacerowke ?

        Tez sie przymierzam do lotu do Polski, ale bez slubnego bo on nie moze, i sie
        zastanawiam nad tak prozaiczna rzecza jak pojscie do toalety -co wtedy z
        dzidzia, dac stewardessie do potrzymania ?? przeciez nie pojde z dzieckiem na
        rekach do toalety... a na lotnisku jak ??

        I jeszcze co ze zmiana pieluch ? Sa w Amsterdamie toalety z miejscem na
        przewijanie, bo z tego co pamietam to nigdy takiej nie widzialam ? A jak bede
        musiala w samolocie przewinac to jak - przeciez w samolotowej toalecie nie ma
        takich udogodnien...?

        • nesla Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 14.09.05, 14:40
          Co to za jaja z tymi wozkami????? Ja lece w sobote WizzAir z Dortmundu do
          Katowic i sie zastanawiam czy beda problemy z wozkiem, bo jak mi nie pozwola do
          wejscia zabrac albo nie oddadza po wyjsciu z samolotu to jak ja sie zabiore
          sama z Milena i bagazami??? Specjalnie kupilam maly wozek-parasolke, sklada sie
          do bardzo malych rozmiarow (Quinny Zapp) i licze ze go bede mogla miec do
          samego konca.
          Z tego co wiem to na lotnisku w Pyrzowicach jest specjalny pokoj dla matki z
          dzieckiem, klucze sie dostaje do niego na zyczenie, na innych lotniskach tez
          musi byc cos takiego przypuszczam.
        • kruszynka28 Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 14.09.05, 15:12
          Lenkaa, Bastian jak tylko mu dasz obie rece to podciaga sie do siadania. Oparty
          siedzi. Z gondola musielismy sie pozegnac bo Bastian ciekaw swiata i nie chcial
          grzecznie w niej lezec. Wyciagnelismy spacerowke, ktora rozklada sie na plasko i
          jak tylko mlodemu sie nudzi to go podwyzszam troszeczke i jest ok.
          Od naszego powrotu maly jest marudny - rosnie mu pierwszy zabek!

          Ze zmiana pieluch nie ma problemu. Na lotnisku sa pokoje dla matki i dziecka a i
          w samolocie w toalecie jest stolik do przewijania.
          Jesli ty bedziesz musiala skorzystac z toalety w samolocie potrzymaja malenstwo
          stewardesy a na lotnisku to chyba bedziesz musiala sie wtrzymac... Pewnie ludzie
          by i pomkogli ale ja bym nie zaryzykowala ;-)
          • kruszynka28 Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 14.09.05, 15:16
            Nesla, z wozkiem nie powinnas miec problemu jesli uprzedzisz zaloge samolotu, ze
            chcesz go odebrac przy wysiadaniu. Nie ma takiej mozliwosci podobno tylko w
            Amsterdamie. Tak nam powiedziano ale mozliwe, ze postepuja inaczej.
    • merlott Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 15.09.05, 12:26
      ja latam bardzo duzo. z wozkiem nigdy nie mialam problemu (ale mamy
      spacerowke). Zawsze dochodzi sie z nia do samego rekawa, gdzie potem sie ja
      sklada i ekipa samolotowa zabiera do luku bagazowego. co do odbioru to ja nigdy
      nie prosilam, by odbior byl przy samolocie, zatem zawsze odbieralam w hallu
      bagazowym, w miejscu dla bagazy o nietypowych ksztaltach :))

      co do gondoli to nie mam doswiadczen. raz widzialam jedna mame z wielkim
      wozkiem juz przy rekawie (chyba w Heatrow), ale to byl wyjatek.

      co do toalet w samolocie i przewijaka - zalezy od samolotu. w wiekszych zawsze
      byl rozkladany przewijak, w mniejszych czasem brakowalo. ale stewardessy zawsze
      byly pomocne i np pozwalaly przebrac dziecko gdzies na wolnym krzesle :)

      co do tego czy dziecko leci na kolanach czy na osobnym siedzeniu, w foteliku.
      To zalezy jak kupisz bilet. Jesli nic nie wykupujesz dodatkowo, tylko placisz
      oplaty lotniskowe za dziecko, wtedy trzymasz na kolanach, dopinasz sie
      specjalnym pasem. Jesli oplacilas dodatkowo miejsce za dziecko, wtedy masz to
      miejsce (ale nie wiem czy fotelik musisz mies swoj czy nie, bo nigdy tego nie
      robilam)

      co jeszcze? moze taka ogolna porada. Podczas startu i ladowania odczuwamy
      roznice cisnien. Jest nacisk na uszy. Dorosli tego mocno nie odczuwaja, poza
      tym wystarczy przelknac sline i ucho sie "odtyka". MAle dzieci tego nie wiedza
      i bola im uszka. Stad przy starcie i ladowaniu dzieci czesto placza. Wystarczy
      dac im wowczas cos do picia. JA zawsze tak robie. Tylko staram sie przed lotem
      i w czasie lotu nie przepoic malej, tak by chciala pic w tych momentach. choc z
      drugiej strony, jesli lot jest dlugi, to pamietaj o dopajaniu i podczas lotu,
      bo latanie wysusza :))

      co jeszcze? jakbys potrzebowala goracej wody do mleczka, zawsze mozesz liczyc
      na stewardessy - jeszcze nigdy mi nie odmowily.

      no to chyba tyle. jakbys miala jeszcze jakies pytania, to daj znac.

      pozdrawiam i zycze przyjemnego lotu! :)
      • beba3 Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 18.09.05, 17:11
        Dziekuje za informacje. Musze sprawdzic jeszcze jak jest z blizniaczym.
        • tijgertje Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 19.09.05, 22:47
          Czytam i czytam i wnioskuje, ze na lotniskach to chyba lubia ludzi w blad
          wprowadzac. Latalam z kurczatkiem juz kilka razy i nigdy nie mialam problemu z
          wozkiem na przyklad. Jakby co to sie kloce, bo nie wszyscy sa niestety dobrze
          poinformowani i probuja kity wciskac. Wozek mozna zabrac az do wyjscia,, choc
          czasem moga sie przyczepic do rozmiarow glebokiego. My mamy taki 3 w jednym i
          gdy lecielismy na tydzien do Polski 8 tygodni po porodzie, wzielismy tylko Maxi-
          Cosi za stelazem, bez gondoli. Maxi-Cosi mozna zabrac do kabiny do wiekszosci
          samolotow, ale mozna w nim posadzic dziecko tylko jesli sa wolne miejsca i
          trafi sie na fajne stewardesy. Przy odprawie zawsze warto powiedziec, ze wozek
          bierze sie do wyjscia i chce sie go dostac z powrotem przy samolocie, wtedy
          daja specjalna zawieszke i wozek nie jedzie na tasme bagazowa. Z tym
          sprawdzaniem w Amstredamie do jeden wielki kit. Za kazdym razem otrzymywalam go
          z powrotem po wyjsciu z rekawa, albo przed wejsciem do autobusu. W czerwcu
          lecialam z Krakowa i w samolocie bylo w sumie moze 6-7 wozkow. Po wyladowaniu w
          Amsterdamie w samolocie dostalismy informacje, ze wpozki pojada na tasmie, bo
          nie maja schodow! Schody oczywiscie byly, ale nie przy samaolocie tylko przy
          koncu rekawa, a ze ja se nie spieszylam, wiec sobie grzecznie na wozek
          poczekalam. Reszta rodzicow wybyla. Prosilam kogos z obslugi lotniska z
          widocznym radiem, zeby sie zajal pozostalymi. Gdy dotarlam do tasmy, byly na
          niej resztki bagazu, a rodzice nadal czekali na wozki. Ktos jednak zadzialal,
          bo widzialam, ze przyszedl ktos z przeprosinami za zamieszanie i informacja, ze
          wozki juz jada. Wybylam, wiec nie wiem, jak jeszcze dlugo jechaly, ale jezeli
          wozek byl doprowadzony z odpowiednim kwitkiem do samolotu, obsluga kazdego
          lotniska ma OBOWIADEK wydac go przy samolocie.
          • beba3 Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 20.09.05, 00:05
            Mnie malozonek straszyl, ze ten blizniaczy to taki nietypowy i tylko klopot
            bedzie. Wazy 9 kilo a za kazdy kilogran jakiegos nietypowego wozka trzeba
            zaplacic 6,5 euro. Troche drogawo ale juz jestem sklonna zaplacic niz
            _zwiedzac_ Londyn na piechote z dwu i czterolatkiem! Albo kupic nowy woze na
            miejscu... ;-)
            Maz zadzwonil i dowiedzial sie ze takie wozki nie sa dyskredytowane ale moze
            sie okazac, ze nie dostane go po wyjsciu jezeli wozkow bedzie duzo. Jak dla
            mnie to bez roznicy bo musze miec wozek w Londynie a nie na samym lotnisku.
            Przestalam sie juz tak stresowac. Zobaczymy ja bedzie.
            Zreszta to bardzo tani przewoznicy i jakosc uslug zapewne odbiega od
            standardow? Nawet nie mam z czym porownac... ;-(
            Ja i dziewczyny pierwszy raz bedziemy lecialy samolotem. Jak na razie wszyscy
            podekscytowani a jak bedzie po locie, zobaczymy. :-)
            • beba3 To ja sie zegnam! 21.09.05, 00:05
              Znikam na tydzien. Jutro zbieramy manatki i lecimy do Londynu. Trzymajcie
              kciuki za wyprawe! Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze!
              Pozdrawiam!
              • lenkaaa Re: To ja sie zegnam! 21.09.05, 11:45
                Wysokich lotow Beba !!! : )
                Mam nadzieje, ze bedziecie mieli piekna, sloneczna pogode : )
                Jak juz wrocicie, to napisz moze co tam w Londynie w trawie piszczy, gdzie
                nocowaliscie, co widzieliscie, bo mnie sie bardzo ckni za Londynem. Mieszkalam
                tam i "walczylam o przezycie" przez ok. 18 miesiecy : ) To byly czasy.... : )
                Jeszcze nie bylo tego tlumu Polakow na ulicach, co teraz....
    • nesla Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 25.09.05, 23:41
      No wiec wrocilam i doswiadczenie z WizzAir mam negatywne, nie polecam latac
      samemu z dzieckiem malutkim, ktore nie potrafi samo stac przez chwile. Musialam
      prosic o pomoc innych pasazerow, nie dalam rady sama, a nikt z oslugi nie
      pomogl, bo albo nie bylo nikogo tam gdzie powinien byc, albo udawali ze nie
      widza, i to wsiadanie z pierwszenstwem do samolotu to tez fikcja, nawet jesli
      uda sie przedrzec przez tlum ludzi pchajacych sie do wejscia to potem i tak
      kazdy probuje wyprzedzic, traca lokciami i dobija sie do samolotu.
      • anitax Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 27.09.05, 12:43
        Nesla, z Dortmundu mozesz leciec do Krakowa z EasyJet. Co prawda nie lecielismy
        jeszcze z mala, ale razem kilkakrotnie i mielismy bardzo mile wspomnienia.
        Obsluga bardzo sympatyczna i zwracajaca duza uwage na bezpieczenstwo.
        Do Krakowa lata tez z Amsterdamy SkyEurope.
        • kasia157 Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 27.09.05, 12:56
          Mnie sie wydaje, ze wszystko to kwestia przypadku. Zalezy na jaka zaloge i
          wspolpasazerow sie trafi. Ja lecialam jeszcze jak nie bylo tanich lini Lufthansa
          z przesiadka w Monachium. Bylo strasznie, jeszcze mnie stewardessy caly czas
          opieprzaly zamiast pomagac. A tyle sie niby mowi jakie to dobre linie i jak
          dbaja o klienta. Nic z tego nie zauwazylam. A ludzie nieuprzejmi to sie zdazaja
          wszedzie.
        • nesla Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 27.09.05, 20:02
          Slyszalam, ze WizzAir (wiec nie mowie o EasyJet, to musze sprawdzic
          dopiero) "lata" do Krakowa z DOrtmundu, ale w taki sposob, ze leci do Katowic,
          a potem busem zawozi pasazerow do Krakowa, czyli dla mnie taka opcja to
          morderstwo logistyczne :-) majac na uwadze nie-chodzace dziecko.

          Zapomnialam wam napisac, ze wlasciwie to ludzie przy wsiadaniu w Dortmundzie
          byli ok, przepuscili nas, w Katowicach w drodze powrotnej juz jakos zapchali
          wyjscie i nie chcieli nas przepuscic..
          Najgorsze co do wozka bylo to ze chociaz mozna go zabrac az do momentu
          wsiadania do samolotu (z czego skorzystalam) to (i tu UWAGA!) z korytarza
          wchodzi sie na schody, ktore prowadza na plyte lotniska, potem przechodzi sie
          po lotnisku, a potem znowu po schodach do gory. Jedne stewardessy sa na
          lotnisku (a wiec nie przy schodach), a drugie w samolocie (wiec tez nie przy
          schodach gdzie sa potrzebne). Tak wiec wozek, dziecko i bagaz podreczny to
          niezbyt wygodne..
    • monikat4 Re: Lot z 2-miesiecznym maluchem 27.09.05, 13:02
      Ja lecialam z moja corka w czerwcu miala 5miesiecy,liniami Sky Europe z
      Amsterdamu.Na lotnisku wozilam ja w maxi-cosi dopietym do wozka.Przed wejsciem
      na poklad samolotu dol wozka zostamilam przy wejscu,a maxi cosi wielam ze
      soba.Byly wolne miejsca obok mnie wiec maxi cosi byl umocowany na
      siedzeniu.Przy starcie i ladowaniu trzymalam mala na kolanach dopieta
      specjalnym pasem.a potem slodko spala w foteliku.Jezeli lecisz sama to
      wygodniej bedzie ci nie brac maxi cosi na poklad,ale caly czas trzymac mala na
      kolanach.Wode do mleczka na pewno podgrzeja stiuardesy.mysle,ze lot z takim
      malenstwem,to o wiele wygodnijsze niz jazda samochodem.mam mile wspomnienia co
      do tej linii.pozdrawiam.
      • beba3 Lot z maluchami 27.09.05, 14:56
        Witam!
        Wczoraj wrocilismy bardzo zmeczeni z naszych wakacji.
        W Ladynie bylismy tylko dwa i pol dnia. Zrobil na mnie bardzo dobre wrazenie.
        Wlasciwie to nie mam z czym porownywac. W Amsterdamie bylam tylko kilka godzin
        i dam mu jeszcze szanse, w Hadze dzien ale za to w Paryzu kila lat temu,
        tydzien a w te wakacje 4 dni.
        Przede wszystkim jest tam glosno i samochody nie jezdza 50 km na godzine a
        wiecej. No i pod prad! ;-) Ciezko sie do tego przyzwyczaic. Samoloty bardzo
        nisko lataja niemal co 3 minuty ale i mozna jednoczesnie zobaczyc az 5.
        Sa momenty za bardzo dobrze czuje sie smog.
        Widoki przepiekne, zarowno w ciagu dnia jak i noca. Nie wiadomo wlasciwie kiedy
        piekniejsze! Bylismy na ladynskim 'Oku' wlasnie w momencie pzejscia dnia w noc.
        Nawet mi, wielkiej pankarze, bardzo sie podobalo.
        Jesi chodzi o jedzenie, to roznie to bywalo. Traflismy na najgorsza rybe jaka
        kiedykolwiek jedlismy, za to np makaron japonski z mieskiem i warzywami byl
        przepyszny. Ten z budki, wietnamski (?) rowniez.
        Zupelnie inaczej wyglada mieszkanie i praca w takim miescie a turystyka. Mamy
        bardzo dobre wspomnienia i jestesmy zadowoleni. Wydalismy znacznie wiecej
        pieniedzy niz przypuszczalismy, mimo, ze mieszkalismy w schronisku. Muzea sa w
        wiekszosci rowniez za darmo.
        Czesto slyszelismy jezyk polski a jeszcze wiecej widzielismy reakcji na nasze
        rozmowy. Widac bylo zaskoczenie a potem zrozumienie. W Bath, w autobusie
        spotkalismy dwoch polskich kierowcow. Jeden jezdzi juz 16 miesiecy, drugi to
        swiezynka.
        Mam dwie kolezanki ktore rowniez staraly sie pracowac w Ladynie. Jezeli
        zaczepily sie w dobrym miejscu mogly troche zarobic ale oszczedzaly dziko.
        Mialy rozne perypetnie miaszkaniowe, no i z rodakami... Roznie to bywalo...
        Ale to miasto ma faktycznie jakies magnesy ktore przyciagaja zarowno turystow
        do zwiedzania jak i ludzi do mieszkania i pracowania. Zycie nocne kwitnie.
        Jedno jest pewne: chcemy tam wrocic!
        Bylismy rowniez w Bath i tam spodobalo nam sie chodzenie po pagorkach i
        podziwianie widokow. Pelno drzew, lak, malowniczych domkow, kilka kanalow i
        starych sluz, pyszna kawa i angielsie ciastko w budce przy wodzie.
        Znowu sie rozpisalam a mialam o locie z dzieciakami... ;-)
        Ale jestem pod wrazeniem, zrozumcie! :-)
        • kasia157 Re: Lot z maluchami 27.09.05, 16:17
          Fajnie, ze wam sie wycieczka udala. Powiec jak sobie poradziliscie z dziecmi?
          Podobalo im sie, czy jednak trochae za male?
        • beba3 Re: Lot z maluchami 27.09.05, 16:33
          No i troche o samym locie z dzieciaczkami.
          Do Ladynu lecielismy z easyjat. Caly czas bylismy troche podminowani. Ja
          piewrwszym lotem swoim i dziewczyn a maz tym nieszczesnym wozkiem. Mialam
          wrazenie, ze najchetniej to by go wyrzucil za pierwszym zakretem.
          Jako, ze nie ma wozkow na bagaz i dzieci a lotniska sa strasznie wielkie, wozek
          sprawdzil sie wysmienicie. Ja pchalm dzieciaki i mialam plecaczek na plecach a
          maz pchal dwie walizy i rowniez maly plecak.
          Wozek oddalismy zazraz po przejsciu przez ostatnie bramki. Wczesniej rzucilo
          sie na niego 5 osob i bardzo dokladnie sprawdzalo. Jak pisal ktos powyzej,
          Amsterdam i jazda na narkotyki. Byly rowniez dwie osoby nie w pelni sprawne i
          te oddaly wozki przed dzwiami samolotu i dalej juz dotruchtaly. Moglismy zrobic
          to samo ale maz chcial sie jak najszybciej pozbyc tego nietypowego czegos.;-)
          Po przylocie nie oddano nam go zaraz przy wychodzeniu z samolotu (byl rekaw)
          jak wozki inwalidzkie. Przeszlismy sie naprawde spory kawalek i tego nie
          polecam jesli trzebaby bylo niesc dziecko (kilumiesueczne czy roczne z
          haczykiem). Nie znalezlismy go rowniez na wielkiej kupie wozkow spoczywajacej
          obok tasmy z walizami. Troche zaczelismy sie pocic bo obawialismy sie, ze wozek
          zostal w Amsterdamie... Na szczescie przyjechal do nas tasma jako niemal
          ostatni z wszystkich bagazy.
          Aby przejsc przez bramki nalezalo go skladac dlatego dobrze miec wszystkie
          rzeczy zapakowane w bagaz podreczny. Obsluga na lotnisku, jak i w samolocie
          byla mila. Bylismy za osobami niepelnosprawnymi niemal pierwsi. Wdusilo sie
          kilka osob ktorzy nas 'nie widzieli' ale nie szczegolnie nam to przeszkadzalo.
          Jako, ze zalozylam spodnie wraz z paskiem z metalowa klamra i kompletnie o niej
          zapomnialam, bramka zabrzeczla. Bylam wiec obszukana przez pania na oczach
          wszystkich. Czulam sie fatalnie. Nie chodzi o posadzenie o przemycanie
          czegokolwiek ani tez o to co sobie ktos o mnie pomysli ale o samo sprawdzanie.
          Dla mnie upokarzajace obmacywanie. Nie polecam! ;-) W drodze powrotnej bylam
          bez paska i 3 razy sprawadzlam spodnie w poszukiwaniu monet...
          Pomijajac to, organizacje lotu uwazam za udana.

          Powrot byl juz bez meza ale i bez wozka. Dwoje dzieci, wielka waliza i
          placaczek. Kurtki tez sie plataly bo bylo wyjatkowo goraco i maly plecaczek z
          zabawkami... Wiekszy chaos i nerowowka dla mnie ale wszystko bylo ok.
          Linnie nazywaly sie RyanAir. Granatowe mundurki, dla odmiany. Caly czas
          trabiono o tym, ze nalezy przepuscic osoby z dziecmi i niepelnosprawnych.
          Zrobili tez jakis podzial przy tasmie. Kazdy sie grzecznie ustawil, rodzinka z
          kilkuletnim chlopcem dobila do ogonka pozno ale zostala wpuszczona bez problemu
          na poczatek. Myse, ze szczegolnie tego pilnowali gdyz nie bylo rekawa do samego
          samolotu, tylko trzebabylo zejsc po schodkach, przejsc kilkanascie metrow i
          znowu wdrapac sie schodami do samolotu. Nie sprawilo to nam wielkiej trudnosci
          ale niechcialabym dziwigac niemowlaczka i brac na hol np dwulatka...
          Nie mialam ochoty zwiadzac tolety i tym razem. Lot trwal 45 minut i na
          szczescie dziewczyny rowniez nie musialy tego robic.
          W sumie u nas byl duzo strachu a wszystko poszlo pomyslnie.
          Jeszcze tylko pozekam az maz przywiezie wozek. Taksobie teraz mysle: mam
          nadzieje, ze nie bedzie placil za nadbagaz bo przeciez dzieci z nim nie leca!
          Oby nie!
          Nesla!
          Bardzo wspolczuje! Szkoda, ze nie masz milszych wspomnien z lotu. Nerowka i
          przepychanki nie zachecaja do dalszych lotow. Moze lepiej zmienic Linie?
          Zarowno w easyjat jak i z RyanAir bylam zadowowlona.
          Mam nadzie, ze pobyt w Polsce byl udany? Rodzinka pewnie zakochana w Molence?
          :-)
          • beba3 Re: Lot z maluchami 27.09.05, 16:36
            O kurcze. Ladna epistola! Ciekawa jestem czy ktos to czyta?
            Dzieciaki i ja: samym lotem, startem, ladowaniem, unoszeniem sie, widokami -
            zachwyceni! Mam kilka zdjec nawet!
            Pyska siedzial przy oknie przy starcia a potem sie z nie zamienilam. Ale byla
            zla i mala pretensje! Bylismy zapeci pasami i nie moglam sie z nia 'odmienic'...
            Takie male a ma swoje zdanie!
            • kruszynka28 Re: Lot z maluchami 27.09.05, 20:23
              Czyta, czyta ;-)
              Bardzo ciekwa opowiesc!

              My w czwartek lecimy do Polski. Lecimy LOT-em wiec licze na mila obsluge.
              Maz wraca za tydzien sam a my z Bastianem po dwoch tygodniach. Najbardziej boje
              sie powrotu tym bardziej, ze mamy przesiadke w W-wie no ale lepiej to niz podroz
              samochodem.
              W niedziele chrzcimy Bastiana a w sobote tydzien po idziemy z malzonkiem na
              weselisko a dziecko babcia pilnuje. Zamierzam sie wybawic i najesc ze hej. ;-)
              I jeszcze nadrobic zaleglosci kinowe bo babcia i siostra pragna jak najwiecej
              czasu spedzic z Bastianem, he he... ale sie ciesze. Ponad rok w Polsce nie bylam.
              • beba3 Re: Lot z maluchami 27.09.05, 22:42
                Kruszynka!
                Trzymam kciuki za lot i za przesiadke tez!
                Zazdroszcze Ci bardzo tej imprezki! Zarowno sluby jak i wesela dobrze na mnie
                dzialaja! A babcie i ciocie zawsze sa mile widziane, oby sie tylko Bastiankowi
                spodobalo! Wybaw sie za wszystkie czasy!
    • lenkaaa do kruszynki 24.10.05, 17:48
      Chcialam sie Ciebie zapytac jak wracalas z Bastianem z Polski - mialas
      spacerowke i trzymalas Bastiana na kolanach przez caly lot, czy tez mialas za
      soba spacerowke i maxi cosi. Zastanawiam sie jak sie zorganizowac bo bede
      leciec sama z Mala. Mysle sobie, ze wygodniej by mi bylo gdyby siedziala w maxi
      cosi zamiast u mnie na kolanach, ale targac ze soba spacerowke, maxi cosi,
      dziecko i bagaz podreczny, to jakby troche za duzo.... : )))


      ----------\\--//-----------
      --------(@ @)---------
      --o00o--(_)--o00o--
      • kruszynka28 Re: do kruszynki 24.10.05, 22:35
        Do Polski zabralam tylko stelaz od wozka i maxi cosi zeby miec jak najmniej
        bagazu. Na lotnisku w Bydgoszczy nadalam stelaz i maxi cosi do Amsterdamu a
        Bastiana mialam na sobie w nosidelku a w samolocie na kolanach. Tak uznalam, ze
        bedzie najwygodniej (i bylo). Zdziwilam sie troche w A'damie po wyjsciu z
        samolotu bo czekal na mnie stelaz (zamiast byc na tasmie) za to w drodze do
        Bydgoszczy stelaz zostal w W-wie i dostalam go dopiero nastepnego dnia.
        Maxi cosi pozwola ci zabrac do samolotu tylko jesli jest miejsce, lot z W-wy do
        A'damu byl pelen. Mialam dookola siebie chyba jakas wycieczke samych facetow.
        Jeden z nich podnosil zabawki, ktore Bastian rzucal na ziemie ;-) reszta
        zabawiala go i strzelala glupie miny. Nie bylo zle do czasu (na szczescie
        bylismy juz w A'damie i czekalismy na otwarcie samolotu) gdy Bastian byl glodny
        i wlaczyl syrene. Przy takiej publicznosci nie bardzo chcialo mi sie wyciagac
        cycusia i karmic moja pocieche. Na szczescie mialam ze soba butle z woda i to
        zatkalo mlodego. Ogolnie lot nie byl zly. Bardzo duzo osob oferowalo mi pomoc.
        Tez lecisz do Polski?
        Powodzenia!
        • lenkaaa Re: do kruszynki 25.10.05, 12:09
          dzieki za info : )
          Pewnie niedlugo polece, ale jeszcze nie wiem kiedy... Mialam leciec w zeszla
          sobote, ale nie wyszlo i skonczylo sie na rezygnacji z rezerwacji...
          Tak sobie myslalam, ze wezme maxi cosi do odprawy bagazowej i wtedy jak mi
          powiedza, ze samolot nie jest pelen, to wezme krzeselko ze soba, ale masz
          racje, ze podczas lotu powrotnego samolot moze byc pelny (o czym jakos nie
          pomyslalam...)i wtedy i tak Mala wyladuje na moich kolanach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka