wprowadzanie nowych pokarmow

18.03.06, 11:20
Wyczytalam, ze od 10 mies. moge podawac dzidziolowi wedline, ze nie powinna
byc paczkowana z supermarketu, (bo wiadomo: za duzo soli, konserwantow, itp),
wyłacznie chuda, najlepiej gotowana wędlina (polędwica, szynka, wędliny
drobiowe).
I teraz prosze sie ze mnie nie smiac, tylko mi wytlumaczyc: to co? mam kupic
wedline u rzeznika - i taka juz moge podac? czy mam ja jeszcze raz sama
gotowac ? Pytanie pewnie glupie, ale ja naprawde nie wiem.
Jak podawalyscie wedline ?
    • nesla Re: wprowadzanie nowych pokarmow 18.03.06, 12:19
      Lenka, ja kupowalam normalna wedline w sklepie i tak podawalam i podaje, tylko
      najpierw raczej filety (kurczak, indyk) a nie przeroby, ale nie kupowalam
      specjalnie u rzeznika bez przypraw.. pierwsze slysze, ze tak sie powinno robic
      ale u nas w ogole z jedzeniem to no problem
      • kolor201 Re: wprowadzanie nowych pokarmow 18.03.06, 12:32
        Mozesz kupic schab w duzym kawalku i upiec w piekarniku albo szynke (mowa o
        surowych).Pyszne
    • tijgertje Re: wprowadzanie nowych pokarmow 18.03.06, 13:20
      Ja ci wprowadze troche zamieszania... Kiedy okazalo sie, ze mlody ma alergie, dowiedzialam sie paru interesujacych rzeczy. WSZYSTKIE wedliny u rzeznika sa kapane w konserwantach. Najbezpieczniejsza jest jednak wedlina z supermarketu i to nie swieza, a paczkowana, bo na niej na etykiecie jest wypisane, co w niej jest. W swiezej sa cuda wianki, zeby dluzej zachowala swiezosc, ale o co dokladnie, to u mnie sam rzeznik pojecia nie ma.Przezylam szok, jak szukalam wedlin bez bialka mleka krowiego. Jak ktosa chodzi do AH, to wie, jaki tam wybor maja. Sposrod wszystkich swiezych i paczkowanych wiepszowych szynkek, kilkanascie roznych rodzajow znalazlam JEDNA bezmleczna! Najlepsze sa wedliny w kawalku, nie mielone, zawieraja najmniej swinstwa i najwiecej zelaza. Mieso mozesz rowniez sama kupic i upiec czy ugotowac. Moj mlody na poczatku jadl tylko szynke i filet z kurczaka albo indyka. Mysle, ze jednak nie ma co popadac w przesade, popatrz na holenderskie dzieci. Na chleb w pierwszym roku dostaja na zmiane pasztet i serek topiony:-) Samo zdrowie, hehe... Pasztet moj tez dostawal czasem i uwielbial, choc moja rodzina jak to widziala, to mnie wyrodna matka okrzyknela:-( Grunt, to nie popadac w przesade.
    • lenkaaa Re: wprowadzanie nowych pokarmow 18.03.06, 15:56
      hm..., to chyba dam sobie spokoj i bede kupowala w markecie...

      ----------\\--//-----------
      --------(@ @)---------
      --o00o--(_)--o00o--
      • beba3 Re: wprowadzanie nowych pokarmow 18.03.06, 21:02
        No wlasnie, jak pojdziesz kupic miesko z dzieckiem na stoisko gdzie pani
        podjaje to czego sobie zyczysz, zazwyczaj dostaniesz dla malego do raczki
        kawalek pasztetu. To jest przemielone swinstwo ale jak smakuje! :-) Tez czasmi
        kupuje. Im drozszy tym chyba lepszy jakosciowo...?
        Lepiej kupowac, jak pisze tygrys, wedline gdzie widac duze kawalki miesa a nie
        przemielona breje.
        No i wprowdzac jak kazdy inny produkt. Po trochu i nie kilka nowych rzeczy na
        raz.
        Znam osobe uczulona na cos co jest zawarte tylko w holenderskich wyrobach
        miesnych. Zupelnie zrezygnowala w wedlin i mies a jak na cos sie skusi to potem
        cierpi. Do wypeku obzera sie natomiast miechem z Polski. Bidulka!
        Na poczatek mozesz kupic kawalek mieska czy rolady i upiec to ale moje dzieci
        nie chcialy takich specjalow jesc. Wedlnka zwinieta w rurke i do raczki. Pycha!
        • anitax Re: wprowadzanie nowych pokarmow 19.03.06, 20:53
          A od jakiego miesa zaczynalyscie? W Polsce czesto na poczatek podaje sie
          krolika i indyka, ale tu krolika nigdzie nie widzialam.

          Czy Wasze dzieci tez wolaly sloiczki niz swiezo ugotowane jedzenie? Az mi zal
          meza bylo jak gotowal brokuly, kalafiory, a Lisa zaciskala usta i nie chciala
          tego jesc, a pozniej w kilka minut oprozniala sloiczek.

          Od kiedy podajecie chleb? Jaki najlepiej kupic?
          • lenkaaa Re: wprowadzanie nowych pokarmow 20.03.06, 09:04
            krolika to ja tez tu nie widzialam - jak bylam w polsce to sobie przywiozlam
            sloiczki wlasnie z krolikiem i z jagniecina. Indyk tu jest na pewno, choc nie
            pamietam od ktorego miesiaca.
            Chleba jeszcze nie podawalam, bo po pierwsze dziecko mi sie krztusilo, a po
            drugie co jakis czas pojawia jej sie szorstka skora w roznych miejscach na
            ciele i pojedyncze czerwone kropki, wiec bardzo powoli wprowadzam nowosci. Z
            glutenem chyba jeszcze chwile poczekam.
            Podobno lepiej zaczynac od bialego chleba, jako latwiejszego do strawienia.

            ----------\\--//-----------
            --------(@ @)---------
            --o00o--(_)--o00o--
        • agagaby Re: wprowadzanie nowych pokarmow 19.03.06, 21:17

          • maxijo Re: wprowadzanie nowych pokarmow 20.03.06, 07:05
            deserki owocowe, przeciery podaje wlasnej roboty. Ale obiadki warzywno-miesne
            maly lubi bardziej ze sloiczkow. Czasem ugotuje jakas zupke, ale Adam
            ma "trzesawke" i zniechecam sie do dalszych prob. Niech sobie je dalej
            sloiczki; ja jem wszystko, a w koncu maly ssie czesto piers i pewnie nic mu nie
            brakuje;)
            • kruszynka28 Re: wprowadzanie nowych pokarmow 20.03.06, 10:35
              Wydaje mi sie, ze kazda matka kieruje sie wlasna intuicja. W ktoryms z watkow
              przeczytalam, zeby nie podawac za wczesnie dzieciom pieczywa. Otoz podobno
              odchodzi sie juz od tego nawet w Polsce. Najnowsze badania wylazaly, ze
              najlepiej jest wprowadzic pieczywo do diety dziecka gdy jest ono jeszcze
              karmione piersia. Ja zaczelam dawac po troszeczku w 7 miesiacu. Bastian chlebek
              uwielbia (chyba po mamusi ;-) )
              Poza tym wcina glownie sliczki, staram sie kupowac te "bio" chociaz nie ma za
              duzego wyboru. Za wedlinami mlody nie przepada. Daje mu kozi serek, pasztet
              wegetarianski, uwielbia tez humus. Poza tym zmieniaja mu sie szybko gusta.
              Jednego dnia cos lubi a drugiego jest to beee.
              Zauwazylam tez, ze zjada wiecej jak moze sie sam karmic czyli, chlebek pokrojony
              w kosteczki, kawalki owocow i warzyw. Jak karmie lyzeczka to on kusi trzymac w
              raczce swoja.
              Na ale i tak najlepsze sa rzeczy, ktore mama ma na talerzu ;-)
              • maxijo Re: wprowadzanie nowych pokarmow 20.03.06, 13:05
                wlasnie obejrzalam strony internetowe produktow dla dzieci w Polsce, jeju w
                glowie sie kreci, juz pomijam 100 rodzajow kaszek i sloiczkow, to jeszcze
                deserki mleczne, a jakie soczki! Ubogo w Holandii z roznorodnoscia jedzenia dla
                dzieci; chyba zaczne gotowac.
                • tijgertje Re: wprowadzanie nowych pokarmow 20.03.06, 15:29
                  Mlodemu zalatwili smak w szpitalu. Dostawal takie pysznosci, ze potem sie zadnego sloiczka nie zlapal, chyba ze wladowalam w niego sporo pieprzu i swiezego szczypiorku czy piertuszki, tak z lyzke chociaz. Musialam gotowac sama, ale szybko wyrobilam sobie prosty system i mlody lubil, a mi gotowanie dla zajmowalo gora 15 minut. Z wedlin wprowadzalam najpierw szynke, piers z indyka i kurczaka. Parrowek nie polecam, zawieraja strasznie duuzo swinstw przeroznych, zreszta jak wszystko, co jest przemielone na papke.
                  Uwazajcie na alergikow, wiekszosc sloiczkow zawiera mleko, moj mlody reaguje na wszystkie produkty Nutricii. Cos w nie pakuja, ale nie doszlam co i ile:-(
                  • beba3 Re: wprowadzanie nowych pokarmow 20.03.06, 21:05
                    Co to jest humus?
                    Moje dzieci tez nie przepadaly za moim gotowaniem. Kupowalam sloiczki i w
                    pewnym momencie zaczely podjadac moje zupy na zmiane ze sloikami. Zjadaly tez
                    swoje papu o wczesiejszej porze a potem zawsze cos wyjadlay z naszego jedzenie
                    po 18. Mily wlasciwie dwa obiady w ciagu dnia.
                    Kroliczki z warzywami, jagody itp kupowalam w Polsce. Czasami tez jezdzilam do
                    Niemiec. Jest tam wiekszy wybor niz tu.
                    Co do chlebka to juz nie pamietam ale dalam moim dzieciom to ci chcialy. Czy to
                    byla skorka czy tez tylko miekki srodek czy tez 'zolnierzyki'(pokrojony w
                    kostke chleb), nie pamietam. Same sie upominaly i podjadaly z naszych talerzy.
                    Warto jesc przy dzieciach. Ucza sie jak sie zachowac przy stole, jedza posilek
                    w rodzinnej atmosgerze, wyjadaja rodzicom z talerza i nie pochlaniaja 120%
                    naszej uwagi a tylko 90 - tez musimy sie skupic nad jedzeniem.
                    Mam takie mniej fajne wspomnienia z karmienia Jagody za to z Pysia bylo prosto:
                    albo jej smakuje, jest glodna i je albo nie jest glodna albo tego akurat nie
                    tknie i rob co chcesz a nic nie wskorasz. Proste. No i najczesciej jadla bardzo
                    ladnie i niemal wszystko.
                    Z Jagoda to sie i nasiedzialam i nadenerwoawalam i nagadalam i naspiewalam
                    nawet... Urodzony niejadek to byl. Tylko cyc stanowil dla niej wartosc.
                    Miesko w zupce to nie jest wcale za malo na poczatek. Jest tez zoltko a potem
                    jajo. Wedlinki z Aldiego sa naprawde smaczne i wygladaja na dobre (sklad na
                    etykiecie). Co do parowek i pasztetow to sa to najgorsze swinstwa ale niestety
                    smaczne i dzieci szybko sie o tym dowiaduja. Latwo sie je tez pochlania, fajnie
                    trzyma w raczce czy nabija na widelec. :-)
                    Miesko kupewalam w plastrach, kawalkach jak na kotlety. Gotowalam w zupie,
                    wyjmowalam, kroilam i mielilam a potem juz tylko kroilam. Dla amatorow domowego
                    jedzenia.
                    Pamietam tez te sloiczki z ryba... Ble. Mimo ze smierdzialy to tych akurat
                    nawet ja nie mogalam dokonczyc. Byly zjadane w mniejszych porcajach ale o
                    dziwio, nawet chetnie. Ja tego nie moglam jakos przelknac.
                    Dzeciaki tez szybko polubily smazone paluszki rybne obdziubane z panierki.
                    Potem juz w panierce.
    • lenkaaa jogurt 24.05.06, 15:04
      Moze mi doradzicie jakis lagodny jogurt dla roczniaka? Naturalny jogurt
      kupowany w sklepie jest chyba za "ostry", kwasny w smaku, bo nie chce jesc...
      Daje danonki,ktore je, ale danonki to bardziej serki niz jogurt, tak mi sie
      wydaje... Moze lepszy bylby jogurt robiony w domu? Jakies sugestie ? Jakie
      jogurty jadaly wasze maluchy w tym wieku?
      • beba3 Re: jogurt 24.05.06, 19:39
        Nie tylko markowe danonki ale tez wszystkie dostepne na rynku dla dzieci. Te
        dla doroslych czasami zjadaly po kilka lyzeczek. Nie podobalo im sie, ze sa tam
        tak zachwalane w Polsce 'duze kawalki owocow'.
        Chyba pozniej troche zaczely pic jogurt. Lubia tez Actimel, Optifit itp mleczko
        owocowe z 'dobrymi' bakteriami.
        Naturalny jogut nigdy im nie smakowal. Nie chcialam go dosladzac ale skusialm
        sie i dodawalam rozgniecione owoce, sok w koncu syrop. I tak bylo niesaczne...
        Najlepsze byly kupcze.... Teraz chetnie zjedza np truskawki i maczaja sobie je
        w jogurcie owocowym. Lubia tez jogo plus platki w jednym pojemniczku ale to nie
        kiedy mialay rok a zdecydowanie pozniej.
      • tijgertje Re: jogurt 24.05.06, 20:16
        JUezeli chcesz dawac jogurt, to najlepszy jednaj naturalny. Moze tobie sie wydawac, ze jest za ostry, czy za kwasny, ale dla dziecka czasem nie robi roznicy, a na pewno jest zdrowszy niz te "ulepszane". Niby sa jogrty i serki dla dzieci, ale osobiscie odradzam. Wystarczy spojrzec na ulotke, albo sprobowac. Zwykle "dla dzieci" oznacza gore cukru i niestety konserwantow. Normalny jogurt ma trwalosc 5-7 dni, danonki kilka tygodni. Dla mnie wybor jasny:-))) Danki dla mnie sa ohydne, jakos nic w smaku z sera nie maja. Moj Kasper uwielbial twarog naturalny, jogurty owocowe, czaem jogurt naturalny. Danonkow za zadne skarby nie chcial jesc. Dziecko wie, co dobre:-)))
        • lenkaaa Re: jogurt 24.05.06, 20:50
          Dla mnie jogurt nie jest za ostry czy za kwasny, ja uwielbiam - tylko dziecko
          nie chce go jesc, wiec pomyslalam, ze dla niej jest za "ostry", tak sobie
          zgaduje... Mnie danonki tez nie smakuja...Dzis kupione maja date waznosci do 4
          czerwca, czyli niemalze 2 tygodnie - rzeczywiscie podejrzanie dlugo...ale w
          skladzie nie doczytalam sie cukru. Chyba po prostu bede probowac dawac jej
          jogurt naturalny, moze jak sie przyzwyczai do smaku to zacznie jesc. Jogurt
          pewnie nie jest dla niej za ostry tylko to nowy smak i pewnie dlatego tak
          oponuje...
      • tijgertje Re: jogurt 24.05.06, 20:21
        O, jeszcze mi sie przypomnialo:-) Sproboj sie dowiedziec, czy gdzies w okolicy nie ma "kaasboerderij" albo "ijsboerderij". Mozna u nich kupic swieze, na miejscu wyrabiane produkty,z mleka od wlasnych krow, ktore sa o niebo lepsze od kupionych w supermarkecie. Robia twarogi, jogurty, maslo itp. Czesto maja tez troche innych, nie wlasnych, ale zdrowotnych produktow typu "biologisch". Polecam!
      • nesla Re: jogurt 24.05.06, 23:05
        lenkaaa, niekwasny naturalny jogurt znajdziesz w AH - biologiczny ale w DUZYM
        opakowaniu takim w kartonie PELNY
Pełna wersja