mysiam1
02.07.05, 00:06
Ze strony poznańskiego schroniska dla zwierząt:
UWAGA KOCIĘTA Z POZNAŃSKIEGO SCHRONISKA CZEKAJĄ !!!
Co roku na wiosnę zaczyna się "sezon" na kocięta - klatki na schroniskowej
kwarantannie zapełniaja się kocimi maleństwami. Kilkudniowe, odbierane
piwnicznym matkom i starsze, urodzone w domu, których nie udało się "upchnąć"
znajomym. Znajdywane na strychach, w piwnicach, a czasem na ulicy w środku
miasta. Przynoszone przez ludzi, którym wciąż się wydaje, że większą zbrodnią
jest poddać kotkę sterylizacji, niż dopuścić do tego, by rodziła trzy razy do
roku, a potem podrzucać jej dzieci w workach czy kartonach pod bramę
schroniska... Te kocie dzieci na widok człowieka płaczą, wyciągają łapki,
próbuja zwrócić na siebie uwagę - tak, jakby czuły, że od tego zależy ich
życie...Inne przeciwnie - zobojetniałe - leżą zwinięte w kłębek i chyba tracą
nadzieję...
Mimo starań pracownicy schroniska nie są w stanie zapewnić tym maluchom
takiej opieki, jaka jest im potrzebna - a one muszą przecież pić specjalne
mleko, jeść odpowiednią karmę; muszą być czule dotykane i głaskane, by nie
wyrosły z nich dzikusy, nie nadające się do adopcji. Muszą wreszcie być
izolowane od innych kotów przebywających w szpitaliku - tych dorosłych,
chorych, a w obecnych warunkach nie jest to możliwe...Młodziutkie kotki nie
potrafią dawać sobie rady z infekcjami...osłabione, zestresowane...kocie
dzieci powoli umierają w klatkach...
DLATEGO PROSZĘ : DAJCIE SZANSĘ KOCIĘTOM ZE SCHRONISKA...
Nie kupujcie ich na "Sielance", nie rozmnażajcie swoich domowych kotów -
każdy miot domowej kotki odbiera domy kociętom płaczącym w schroniskowych
klatkach... Jeżeli możecie podjąć się opieki nad maluchami w potrzebie,
adoptujcie kocięta ze schroniska.
To czasem ich jedyna szansa na życie... M.P.