kleo1
29.12.06, 09:24
wiem, że dziwny temat. Ale wczoraj tak koło 15 zoabczyłam, że nie mam mojej
suni i jej małego. Drugi sie został. Mieszkami poza miastem, tu prawie niekt
nie mieszka. I teraz nie wiem, on nigdy nie znikała. Ale , poprzednim razem
gdy nam zniknął ten sam maluszek, okazało się, że sąsiag się
nim "zaopiekował"(no bez komentarza!!!) a teraz? Może to samo? Tylko, że nie
kręcił sie tu tym swoim traktorkiem(dla jasności, na swoim polu tuż obok
naszego domku). Druga rzecz, ona ma cieczke, czy jest możliwe, że za jakimś
psem poleciała? A mały za nią? Został mi się tylko jeden mały, akurat
ten "dzielny" ale najkochańszy... nie wiem co robic, boję się, że ktoś jej
krzywdę zrobił, ale przecież ludzie tu maja psy i naszą sukę na pewno
znają... przy drodze też nie leży... jestem załamana...
:(((
U jednych sąsiadów mąż wczoraj był, powiedzieli, że jakby co to dadzą znać,
chociaż mąż stwerdził, że sąsiadka się dziwnie zachowała bo szybko pobiegła
do kuchni(nie wiem czy to dziwne, może miała coś na gazie wstawione...)