Dodaj do ulubionych

Targowisko próżności.

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.08.04, 17:44
Tak to wyglada. Niesamowite, jak bardzo wszystkim wam potrzebne jest
spojrzenie 'z gory' na innych, by poczuc sie bardziej wartosciowymi. A
krolowa tego targowiska, jest Richelieu. Jako niezorientowany poprosze o
wyjasnienie - czy 'przejechanie' sie po kims daje krotkie zadowolenie, czy
dlugofalowa satysfakcje?
Naprawde, nie brakuje tu becwalow, ktorzy stanowczymi, szybkimi zdaniami
Oriany Fallaci, sieka przykrosci i glupoty.
Taka refleksja mi sie nasunela.
Aha - jestem odporny na ataki osobiste, jako 'dzienny, scisly, na renomowanej
uczelni, a nawet - moze kiedys w przyszlosci - z ambicjami naukowymi'.
Obserwuj wątek
      • katineczka Re: do Xerxesa: 12.08.04, 23:55
        a moje zdanie jest takie ze jak w kazdym społeczenstwie,tak i na forum znajdzie
        sie jakis troll-czyli osobnik zatruwający innym zycie poprzez swoje infantylne
        i nieprawdziwe wypowiedzi, tórego celem jest wyprowadzic innych z rownowagi- on
        się tym zywi. wniosek: nie karmic trolli.
        pozdrowionka! ;)
          • tak_zwany Re: Targowisko próżności. 13.08.04, 22:25
            Ja jestem całkowicie pewny, że jutro z rana Xerxes położy tu takiego posta, z
            tak merytoryczną argumentacją za swoimi tezami, że mi nie pozostanie nic, tylko
            schować się pod dywan. Po prostu on teraz zbiera materiały.
            • Gość: Xerxes Re: Targowisko próżności. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.08.04, 08:37
              Nie, nie zbieram materialow, tylko goraczkowo zalatwiam rozne rzeczy zwiazane z
              wyjazdem okolowakacyjnym:) Przed komputerem usiadlem na moment i zaraz zmykam,
              ale jestem pod wrazeniem tego, jak ta dyskusja sie rozrosla. Swoja droga fajnie
              ze sa tu i socjolodzy. Ja sie kompletnie nie znam na tej dziedzinie nauki, wiec
              bede wdzieczny jesli mi powiecie, czy nie dostrzegacie zwiazkow
              miedzy 'podworkowa' hierarchia a tym jakie podzialy maja miejsce wsrod
              studenckiej mlodziezy?
              Sa na podworku takie role jak: wiesniak, slabeusz, tlumok, smierdziel itp. Sa
              towarzystwa wzajemnej adoracji i koterie, sa antagonizmy i 'podzialy klasowe'.
              Ja pamietam ze byla to bardzo zlozona i bogata spolecznosc.
              No wiec wydaje mi sie ze wsrod studentow te podzialy rowniez istnieja. Jeden z
              nich przebiega na linii prywatny-panstwowy, ale wazniejsze jest to, ze koledzy
              z bloku 'prawo', powiedzmy, smieja sie z kolegow z bloku 'pedagogika'. Ekonomia
              jest ogolnie w 'glebokim powazaniu', jako kuznia bezrobotnych, sciagajaca do
              siebie ludzi szarych, przecietnych i bez zadnych zainteresowan. Psychologia -
              wiadomo - lightowe studia dla glupkow (w oczach nie-psychologow). I tak dalej...
              Linii podzialu jest wiecej, bo wiadomo, ze filozof po UJ jest przy filozofie po
              UW ciemniakiem. Albo odwrotnie, to nie ma tu znaczenia.
              Promuje sie swoje i zaprzyjaznione jak sie tylko potrafi. Konkurencyjne warto
              zgnoic. Mozna potem z perspektywy szczytu kupy gnoju patrzyc na swiat z
              wyzszoscia.
              Ale - zeby nie bylo watpliwosci - uwazam ze to forum jest ciekawe i kulturalne,
              szczegolnie na tle kilku innych, ktore mialem okazje odwiedzac.
              A teraz pozdrawiam i zmykam (na dluzej, mam nadzieje:)).
              • tak_zwany Re: Targowisko próżności. 14.08.04, 10:49
                Szkoda. Mogłoby być jeszcze milej. Podziały? Podziały internetowe nie
                przebiegają, zadaje mi się na linii kierunek czy uczelnia. W życiu to trochę
                inaczej wygląda. Podział na prywatnych i państwowych z pewnością się uwidacznia,
                aczkolwiek dla niektórych (np. mnie) nie jest on wcale taki jednoznaczny. Z
                innymi też różnie bywa. Osobiście nie zauważyłem akurat takich przebiegów
                podziałów jak podałeś. Jednak oczywiście w życiu są: na UW opowiada się złośliwe
                plotki o charakterze ludzi z SGH i atmosferze tam panującej, nabija się z
                prywatnych, na socjologii nie lubi się prawników itd... Zresztą trochę z tego
                wyszło przy dyskusjach "plebiscytowych" - stereotypy uwidacznały się dosyć
                jednoznacznie. Czy promuje się swoje? Pewnie i tak, aczkolwiek żebym jak
                socjologię promował niech mnie ręka boska broni... Z Twoim postem mam problem,
                gdyż nie wiem, czy odnosi się do rzeczywistości internetowej, czy też
                "życiowej". Chyba, że traktujesz obydwie jako nierozłączne, a drugą jako
                przedłużenie pierwszej. To byłby swoją drogą ciekawy materiał na dyskusję -
                jako, że nie jest to wcale sprawa prosta i jednoznaczna, ja sam nie jestem do
                końca pewien swoich racji. Jednak nie wydaje mi się, żeby podziały, o których
                piszesz, uwidaczniały się tu na forum. Iskrzenia przebiegają o zupełnie inne
                zagadnienia...

                Dobra, może odgrzebiesz to za kilka tygodni. Mimo to życzę miłego wyjazdu.
              • Gość: rasta Re: Targowisko próżności. IP: *.net / *.crowley.pl 14.08.04, 12:32
                hmmmm na ekonomii ludzie szarzy, bez zainteresowan, przecietni?? sterotyp,
                zreszta pierwsze o nim slysze, moze dlatego ze sam studiuje ekonomie ;PP
                a przeciez zeby byc dobrym ekonomista, nie mowie ksiegowym, ekonometrysta ale
                wlasnie ekonomista, trzeba byc niezlym z matmy, psychologii, socjologii, nalezy
                znac jezyki, orientowac sie w kulturze i sztuce (przeciez z partnerem
                biznesowym nie bede rozmawial o wskaznikach gieldowych i cyferkach).
                A to wszytsko by byc dobrym negocjatorem, umiec zarzadzac ludzmi i organizacja,
                umiec przelozyc diabelnie skomplikowane zjawiska ekonomiczne na jezyk
                matematyki itd. itp.
                Studia ekonomiczne sa bardzo wszechstronne. Czy ekonomia to kuznia
                bezrobotnych? To zalezy po pierwsze od samych ludzi a po drugie niestety od
                uczelni. Jest mase prywatnych uczelni bez poziomu i wymagan, ktore rzeczywiscie
                produkuja bezrobotnych. No ale to juz pochodna polityki naszego panstwa, czyli
                sztucznej, masowej produkcji magistrow. Zreszta problem siega glebiej. Jesli
                juz w gimnazjach nie trzyma sie poziomu, nie mowiac juz o liceach(wiekszosci)
                to nie dziwmy sie, ze maturzysci a potem studenci prezentuja tak mierny poziom.
                Panstwo mogloby sobie darowac niektore zadania "opiekuncze" ale rezygnowanie z
                inwestowania w "mozgi" narodu to juz totalna granda. Przeciez w przyszlosci
                prace fizyczna ludzi zastapi praca maszyn a ludzie beda pracowali tylko
                umyslowo oraz w tzw. uslugach spolecznych czyli turystyce, klubach sportowych,
                przedszkolach, domach opieki itd. Praca stricte fizyczna: kopanie rowow, prace
                budowlane, praca w sklepach przestanie istniec.
                Kiedys bylismy dumni z naszych matematykow i informatykow. Ostatnio wyborcza
                alrmowala, ze to powoli staje sie stereotypem. Wlasnie z powodu
                niedoinwestowania polskiej nauki, szkolnictwa, degradacji statusu spolecznego
                nauczycieli.
                ufff ciezki dzis ranek na bani ....
                pozdro
                  • Gość: mat Re: Targowisko próżności. IP: *.gdynia.mm.pl 18.08.04, 15:07
                    psychologia - studia dla głupków???? Ech z takim stereotypem się nie spotkałem,
                    wręcz przeciwnie... mówią o nich : najlepsi z najlepszych (choć i to jest
                    stereotyp). Ale to ciekawe skąd bierze się takie przekonanie o studentach najb.
                    obleganego kierunku? A moze to jakaś odosobniona opinia?
                          • Gość: eM Re: Targowisko próżności. IP: *.mpi-cbg.de 19.08.04, 10:21
                            fakt "oblegania" kierunku nie jest rownoznaczny z tym, ze dostana sie najlepsi -
                            dostaja sie Ci, co mieli najwiecej szczescia -

                            glupota jest zatem a. zdawac egzamin, na ktorym wiedza bedzie miala znikome
                            znaczenie (z perspektywy Krakowa, np.) - b. liczba kandydatow na miejsce jest
                            tak absurdalna, jak stwierdzenie, ze 2/3 absolwentow szkol srednich interesuje
                            sie psychologia - "owczy ped" zatem - ktory jest ewidentnym wskaznikiem glupoty -

                            a czy Ci, co sie dostali radza sobie - oczywiscie, ze tak - "moje doswiadczenia"
                            uniwersyteckie pokazuja, ze Ci, co sie dostali z "rezerwy" (i to bardzo odleglej
                            od "czolowki") niczym nie odbiegaja od tych, "z czolowki" -

                            • Gość: fifi Re: Targowisko próżności. IP: w3cache.* / *.2-0.pl 19.08.04, 10:31
                              Robiłem kiedyś badania wyników studentów w trakcie studiów w zależności od
                              wyników egzaminu wstępnego. Okazało się, że jest silna korelacja między nimi,
                              aczkolwiek część "rezerwistów" bardzo rozwija się w trakcie studiów (ok. 5%), a
                              część "pewniaków" degeneruje się. Między studentami studiów dziennych i
                              wieczorowych (na które przychodzą z reguły ci, którzy nie dostali się na
                              dzienne) różnice w wynikach są ogromne, choć oczywiście czołówka studiów
                              wieczorowych (kilkakrotnie szczuplejsza od czołówki studiów dziennych)
                              przewyższa "tyłówkę" studiów dziennych (kilkakrotnie szczuplejszą od tyłówki
                              studiów wieczorowych.
                            • Gość: fifi Re: Targowisko próżności. IP: w3cache.* / *.2-0.pl 19.08.04, 10:38
                              Element szczęścia oczywiście istnieje, zależnie od metod egzaminowania i
                              okoliczności ubocznych (odporność na stres, okresowe wahania formy itd.),
                              jednak zadziwiająco wielu studentów o niemal zerowej wiedzy uważa, że ich
                              koledzy, którzy zdali, "mieli szczęście". W głowach im się nie mieści, że to co
                              im się w głowie nie mieści, komu innemu może się zmieścić. Bardzo wielu
                              studentom przekonanym, że umieją, musiałem długo tłumaczyć, dlaczego ich
                              odpowiedzi są niedobre (a nie tylko "nieszczęśliwie sformułowane").
                            • Gość: mat Re: Targowisko próżności. IP: *.gdynia.mm.pl 19.08.04, 12:19
                              No cóż widze ze kolega eM daje pokaz bardzo uproszczonego schematycznego
                              sposobu myślenia. Założenie że przy dużej selekcji dostają się ci którzy
                              mieli "szczęście" jest godne frustrata który tego domniemanego szczęścia nie
                              miał. Równie dobrze można powiedzieć że studenci psychologii płci męskiej to
                              zapewne geje, a wszyscy terapeuci to pedofile. Myślenie godne baby ze sklepu
                              warzywnego która plotkuje z koleżankami o najnowszych doniesieniach "Faktu".

                              Po drugie zjawisko owczego pędu nie jest dla mnie wskaźnikiem głupoty.
                              Przeciwnie : jest to jedeno z najprostszych i najskuteczniejszych zachowań
                              przystosowawczych. Nie wiem co jest złego w wybieraniu psychologii przez
                              tysiące licealistów. Przecież i tak nie przyjmują wszystkich (jak zauważyliśmy,
                              jest całkiem odwrotnie - mało kto się dostaje). Ergo : nie każdy zdający
                              zostanie psychologiem. Ergo : miejsce pracy na rynku jeszcze jakieś jest.

                              Nie jest tak, ze psychologia to kierunek "obiecany" na którym studiują sami
                              geniusze nie martwiacy sie o sytuację na rynku pracy. Ale zanim osoba podajaca
                              sie za wykładowce ulegnie nieprawdziwym, a co gorsza głupim stereotypom,
                              powinna się zastanowić nad sensem swojej wypowiedzi. Trzeba brać
                              odpowiedzialność za swoje słowa, inaczej można nie być potraktowanym poważnie.

                              PS czy znacie lepszy kierunekj dla humanisty?
                              • tak_zwany Re: Targowisko próżności. 19.08.04, 12:32
                                Dla "humanisty" we właściwym znaczeniu tego słowa? Owszem - MISH. To rodzaj
                                studiów, które pozwalają uzyskać najbardziej wszechstronne wykształcenie, ale
                                też nie czynią niemożliwym skupienie się na określonej dziedznie akademickiej.
                                Według mnie, są to studia, które dają najwięcej możliwości ze wszystkich - pod
                                warunkiem, że podchodzi się do nich "z głową".
                              • Gość: Richelieu* Re: Targowisko próżności. IP: 195.117.90.* 19.08.04, 12:43
                                koleżanka eM daje przykład prostego i wyjaśniającego sposobu myślenia. Bo jeśli
                                w sytuacji 20 osób na miejsce ktoś będzie pierwszy, piąty, nawet pięćdziesiąty
                                pod listą należąc do tych, którym zabrakło 1 czy 2 punkta, to jak nazwać tą
                                przepaść pomiędzy zdaniem a nie zdaniem wyrażaoną właśnie w 1 punkcie na 100
                                jeśli nie szczęściem.

                                Po drugie, nie wyjaśniłeś zupełnie na czym miałaby polegać nie głupota owczego
                                pędu. Jest głupi, bo oparty na: stereotypie keirunku jako przyszłościowym, w
                                sytuacji kiedy praktycznie żaden kierunek przyszłościowości, cokolwiek miałoby
                                to znaczyć, nie gwarantuje, każde myślenie o przyszłościowości jest oparte na
                                stereotypie, ewentualnie wróżeniu z fusów. Oparty jest też na ciągle
                                napędzającym się kole popularności gdzie popularne kierunki stają się jeszcze i
                                jesczze bardziej popularne, a niepopularne stoją w miejscu, zgodnie ze starym
                                przysłowiem "jeśli idą tam wszyscy to coś tam musi być" hehe. Czyli dodatkowo
                                najzwyklejsze potwierdzenie klasy kierunku poprzez ilość chętnych.

                                mówienie o byciu wykładowcą.. to teżn jest chwyt poniżaj pasa, bo jak słusznie
                                zauważyłeś mat, wpływa na czytelnika działanie autorytetu, wykładowca więc
                                napewno mówi prawdę. Wyrażenie "w mojej wieloletniej praktyce jako wykładowca
                                na wielu kierunkach" musi budzić wrażenei, choć z drugiej strony, jak inne
                                stare polskie przysłowie mówi "gdy coś jest do wszystkiego to jest do niczego"
                                i poza filozofią, socjologią, ekonomią, ew. matmą, wykładane na większości
                                kierunków jako podstawy podstaw nie ma innych przedmiotów, które potrzebne
                                byłyby wszystkim kierunkom. Zaś i te, wykładane jako podstawy podstaw nie
                                wymagają specjalnej wiedzy by na zaliczenie "nauczyć" chemika filozofii


                                Xerxses podał mnie jako przykład panoszenia się, jednak ja nie wykorzystuję
                                swojego stanowiska w szkole, jako babci klozetowej, hehe, do robienia wrażenia
                                autorytetu
                                • Gość: mat Re: Targowisko próżności. IP: *.gdynia.mm.pl 19.08.04, 13:22
                                  Odpowiedź jest prosta : szczęście zawsze się przydaje, zawsze znajdzie się
                                  grupa osób które je miało i części tego szczęścia niestety zabrakło. Jednak :
                                  1. zapomnij o szansach dostania sie gdziekolwiek jeśli liczysz tylko i
                                  wyłącznie na szczęście 2. założenie a priori mówiące o dostaniu się na
                                  psychologie tylko i wyłącznie ludzi którzy mieli szczęście (przyznajcie że to
                                  dość enigmatyczna zmienna) jest zwyczajnie nieprawdziwe (nie chcąc powiedzieć :
                                  głupie). Prosty i wyjaśniajacy sposób myślenia jest taki : dostali się
                                  najlepiej przygotowani i ci którzy byli dobrze przygotowani i mieli trochę
                                  szczęścia. To tak jak z pogodą : jedni wierzą że będzie padać bo zabili pająka,
                                  inni wierzą meteorologom.

                                  Zasada zakładająca że poprawnym jest to, co myślą inni ludzie (owa potężna siła
                                  większości) jest całkiem rozsądna. Kiedy wielu ludzi robi coś, to zazwyczaj
                                  jest to postępowanie właściwe. Rzecz jasna pewne prawdopodobieństwo wpuszczenia
                                  nas w maliny przez większosć zawsze istnienieje, ale kiedy dom się pali to
                                  lepiej uciekać tak jak inni, a nie siedzieć i czekać na śmierć ;) Ale dość
                                  żartów : chodzi o to, ze jednym z ważnych czynników który decyduje o wyborze
                                  studiów jest zainteresowanie danym kiedunkiem wśród rówieśników i ja w tym nic
                                  złego nie widzę. Nic złego nie widzę w popularności, gdyż nadaje ona danemu
                                  kierunkowi prestiżu, który potem moze (choć nie musi) przydać się w
                                  poszukiwaniu pracy. Wiem to z własnego doświadczenia.

                                  Fragment Twojej wypowiedz odnoszący się do Pana wykładowcy mnie nie dotyczy,
                                  aLe pozwolę sobie zauważyć, ze nie ma niczego złego w słuchaniu autorytetów
                                  które są w posiadaniu obiektywnych i (mam nadzieję) prawdziwych danych.
                                  • Gość: Richelieu* Re: Targowisko próżności. IP: 195.117.90.* 19.08.04, 13:55
                                    1. odwrotnie. Gdy jest 20 osób na miejsce zdali ci, którzy mieli i wiedzę i
                                    szczęście, bo zupełnie nie widzę różnicy pomiędzy wiedzą tych co otrzymali 55
                                    punktów na 100 i zdali, a tych co dostali 54 i nie dali.
                                    2. "Kiedy wielu ludzi robi coś, to zazwyczaj
                                    > jest to postępowanie właściwe."

                                    wiesz co.. głupie to. Wielu ludzi przez wieki (następny czynnik, że gdy coś
                                    działo się długo to napewno jest to słuszne) robiło rzeczy, które obecnie
                                    uważamy za idiotyczne, i co?

                                    po drugie. Właściwość postępowania. Wierzę w Absolut stąd wynika obiektywna i
                                    powszechna norma postępowania (nie żadna religijna, jestem raczej niewierząca
                                    więc Bóg chrześcijański czy każdy inny odpada). W obrębie jednej grupy może
                                    zaistnieć norma wyznaczająca zachowanie właśnie dla niej, będzie to jednak
                                    norma wybiórcza, uwzględniająca zachowania uważane za społęczność jako słuszne,
                                    a niekoniecznie będące słusznymi.
                                    i robija się to o perspektywę myślenia, bo gdy perspektywa kończy się na
                                    granicy naszej społeczności to nie ma innych sposobów myślenia i
                                    innych "właściwych" norm postępowania. Bo twierdząc, że właściwe są normy
                                    naszej grupy łatwo wpadniemy w szowinizm, nacjonalizm czy cuś ;)

                                    3. nie ma nczego złego w słuchaniu autorytetów, ale to jest forum publiczne
                                    gdzie prof dr hab równy jest z licealistą, bo nie ma możliwości sprawdzenia
                                    wiarygodności. Po to są niebieskie ptaszki podczepiane pod wypowiedzi
                                    specjalistów by osoby z potwierdzoną przez GW tożsamością wyjaśniały. Mówiąc,
                                    że fizyka jest najlepszym kirunkiem bo ja byłem wykładowcą na wielu keirunkach
                                    i wiem, nie pozostawia licealiście cienia wątpliwości, że to co mówi jest
                                    słuszne i prawdziwe.
                                    Idea forum jako miejsca zupełnej równości, podtrzymywanej anonimowością
                                    (prawie), "wymięka" w sytuacji pojawienia się niesprawdzonego autorytetu. Coś
                                    jakby do Twoich drzwi, mat, zapukał gość podający się za sprzedawcę
                                    ubezpieczeń, a jego garnitur, teczka, gadżety, drogie pióro czy najnowszy model
                                    komórki, ładna plakietka legitymacyjna, tak Cię olśniły, że wykupiłbyś
                                    ubezpieczenie za pół roku (płacąc oczywiście na miejscu, co jest nielegalne),
                                    dopiero po czasie zorientowawszy się, że to był zwykły kanciarz.
                                • Gość: fifi Re: Targowisko próżności. IP: w3cache.* / *.2-0.pl 19.08.04, 13:40
                                  Nie wiem, dlaczego Richelieu ma mi za złe, że chcę się dzielić z uczestnikami
                                  forum swoją wiedzą i doświadczeniem. Zapewniam, że zdanie egzaminu u mnie
                                  wymaga nie mniej wiedzy, niż zdanie egzaminu z przedmiotu kierunkowego, a na
                                  pewno wymaga rozumienia (na kujonów uczących się na pamięć zastawiam pułapki) i
                                  umiejętności rozumowania.

                                  Co do szczęścia. Zajęcie lokaty o 1 pkt. pod kreską można oczywiście nazwać
                                  brakiem szczęścia. Przy drobnej zmianie okoliczności (pogody, pory dnia)
                                  kolejność miejsc w sąsiedztwie kreski mogłaby być inna. Jednak ten czynnik
                                  szczęścia w żaden sposób nie wpływa na poziom grupy studenckiej, a tylko na jej
                                  skład osobowy (kwestią szczęścia jest tylko, którzy z prawie równorzędnych
                                  kandydatów zostaną przyjęci).
                                  • Gość: Richelieu* Re: Targowisko próżności. IP: 195.117.90.* 19.08.04, 14:04
                                    dzielenie się wiedzą i doświadczeniem to jaknajbardziej pożądana działalność,
                                    ale popieranie każdego wywodu, niegłupiego zresztą, zdaniem o tym, że jesteśmy
                                    wykładowcą i że wieloletnie doświadczenie... sprawia, że licealista będzie
                                    wierzyć nie w to co mówisz, ale że mówisz w ogóle, zgodnie ze szkolnym
                                    przysłowiem "punkt pierwszy: nauczyciel ma zawsze rację, punkt drugi: jeśli nie
                                    ma racji patrz punkt pierwszy"
                                    stąd potwierdzanie każdego swojego postu wyrażeniem wiadomym jest dośc, hm


                                    racja w tym, że zmieni się skład osobowy, jednak gdy chętnych jest 500, a
                                    miejsc 25 wtedy te 25 niekoniecznie będzie najgenialniejsza we zdających.
                                    Kwestie najlepszości gruntują się za to gdy liczba miejsca jest duża, np. 100 a
                                    chętnych 2000
                                    • Gość: fifi Re: Targowisko próżności. IP: w3cache.* / *.2-0.pl 19.08.04, 17:25
                                      Mogę zrezygnować z deklaracji źródeł swojej wiedzy, ale wtedy moje sprzeciwy
                                      wobec poglądów zupełnie wyssanych z palca będą miały wydźwięk typu: "a właśnie,
                                      że nie, tup! tup! tup!". Ty zresztą też nie ukrywasz, że jesteś pracownikiem
                                      uczelni.

                                      Co do statystyk. Kierunek, na którym jest 100 miejsc, a kandydatów 200 jest
                                      zupełnie nieciekawy, bo prawo przyrody głosi, że co drugi kandydat w ogóle się
                                      nie nadaje. Może z wyjątkiem matematyki, fizyki i astronomii, gdzie jest
                                      jeszcze ostra autoselekcja. Z drugiej strony, na tych kierunkach jest b. wysoki
                                      odsiew po I roku. Wysoki poziom kandydatów gwarantuje dopiero kilka-kilkanaście
                                      osób na miejsce. Bez względu na wszystko, o poziomie grupy nie decydują
                                      przygodne okoliczności rekrutacyjne.
                                      • Gość: Richelieu* Re: Targowisko próżności. IP: 195.117.90.* 19.08.04, 18:08
                                        ooo, wyszło
                                        wolisz powiedzieć, że jest tak i tak bo jestem pracownikiem uczelni, a nie jest
                                        tak i tak, bo.. i tu lista argumentów. W tym wypadku to Ty mówisz: "A właśnie,
                                        że nie, tup! tup! tup!" Jednak co racja to racja, człowiek zawsze po
                                        najmniejszych kosztach żyje (albo mu się wydaje, że żyje), tylko ja taki gupek
                                        masochista

                                        zaś ja owszem, nigdy nie ukrywałam że jestem pracownikiem uczelni, bo na
                                        okrągło powtarzam, że tam sprzątam i cieciuję, ha.

                                        • Gość: fi PS IP: w3cache.* / *.2-0.pl 19.08.04, 22:20
                                          Nie wmawiaj mi, że piszę "jest tak, a tak, bo jestem pracownikiem uczelni".
                                          Piszę: wiem, bo znam studentów różnych kierunków, i znam ich nie z
                                          imprezowania, tylko ze starannie przygotowywanych egzaminów. I znam nie
                                          pojedyncze osoby, tylko masy. Znam statystyki. Znam wyniki ankiet studenckich.
                                          Krótko mówiąc, mam dostęp do informacji, którego nie ma przeciętny uczestnik
                                          tego forum, a na pewno nie student czy kandydat na studenta. I chcę się dzielić
                                          z innymi informacjami, a nie gołosłownymi sądami.
                                            • Gość: mat Re: PS IP: *.gdynia.mm.pl 20.08.04, 10:50
                                              "i to jest aroganckie samomianowanie sie absolutem"

                                              A to jest wypowiedź godna głupoty w czystej postaci. Przestań się już
                                              kompromitować wypowiedziami tego typu. Świat w którym studiujący zdobywają
                                              wykształcenie tylko dzięki szczęściu, egzaminy wstępne nie świadczą o niczym,
                                              psychologia to studia dla "głupków" (pedagogika, prawo i informatyka też?), a
                                              osoby nie zgadzające się z Twoim zdaniem są aroganckie czy podejrzane jest
                                              światem osoby posiadającej dwie kategorie myślenia : czarną (ci którzy się ze
                                              mną nie zgadzają) i białą (ja i moje poglądy). Osobiście wypowiadam się po raz
                                              ostatni bo szkoda mojego czasu. Nie mam zamiaru przekonywać nikogo o tym, że to
                                              co tam w górze swieci w dzień to słońce a nie księżyc.

                                              Mimo wszystko pozdrawiam!
                                              • Gość: eM Re: PS IP: *.mpi-cbg.de 20.08.04, 12:09
                                                w kwestii kompromitacji osignales wlasnie mistrzostwo - Twoj komentarz jest nie
                                                na temat i dowodzi braku zrozumienia slowa pisanego (pomijam mozliwosc
                                                niedoczytania kontekstu) - ekstrapolacja wnioskow na podstawie urojonych
                                                przeslanek -

                                                nie musisz sie juz wiecej wypowiadac - juz nic wiecej o sobie powiedziec nie
                                                mozesz -
                                            • tak_zwany Re: PS 20.08.04, 10:58
                                              Gość portalu: eM napisał(a):

                                              > i to jest aroganckie samomianowanie sie absolutem -

                                              I to jest subiektywna opinia, którą jak widać, nie wszyscy podzielają,
                                              szczególnie, że nie podparta żadną argumentacją, w odróznieniu od wypowiedzi
                                              fifi. Jeśli umiesz, znajdź rzeczowe kontrargumenty, mnie argumenty o wygłaszaniu
                                              opinii w oparciu o konkretne dane (pomimo, że nie mogę ich zweryfikować)
                                              przekonują. Nie jest to podpieranie się czystym autortytem w stylu "a ja jestem
                                              naukowcem, więc mam rację", ale doświadczeniem życiowym. Ja nie widzę żadnych
                                              przeciwwskazań.
                                              • Gość: eM Re: PS IP: *.mpi-cbg.de 20.08.04, 12:21
                                                kazda opinia jest subiektywna, bo ktos jest jej autorem -

                                                rzucanie haslami w stylu "ja wiem, bo mam dostep do czegos, do czego wy nie
                                                macie - jestem wykladowca - mam doswiadczenie ze studentami" - to nie jest
                                                argumentowanie -
                                                to jest nieweryfikowalne -
                                                ale kreuje aure wielkosci -

                                                uznanie rownosci na forum - tworzonej wlasnie przez anonimowosc - gdzie nikt nie
                                                macha swoimi tytulami (za czy przed nazwiskiem) - to jest podstawa zdrowej
                                                dyskusji - i zaleta forum -

                                                moja - jak to nazwales subiektywna opinia - jest oparta na slowie pisanym z tego
                                                forum - a konkretnie z watku, pod ktorym zostala dopisana - jesli potrzebujesz
                                                zrodla - zajrzyj do niego - nie bede tutaj wstawiac 3km cytatow -
                                                • tak_zwany Re: PS 20.08.04, 12:59
                                                  Dobrze, pozostańmy przy Twojej subiektywnej opinii, jak by ona śmieszna w mojej
                                                  subiektywnej opinii nie była. Tylko, że w mojej subiektywnej opinii:

                                                  -nikt tu nie macha tytułami - nawet nie wiem, jaki fifi ma. Wiem tyle, że jest
                                                  pracownikiem naukowym uniwersytetu, że ma kontakt ze studentami różnych
                                                  kierunków i że na tej podstawie wyciąga wnioski, które chce przedstawić z
                                                  pożytkiem dla nas. A jak miał niby uzasadnić twierdzenie, że ma kontakt z
                                                  różnymi studentami? Gdybym nie wiedział, że jest wykładowcą, powiedziałbym, że
                                                  gada bzdury, bo na jakiej podstawie...

                                                  -używając argumentu nieweryfikowalności mogę dojść do wniosku, że jesteś
                                                  dresiarzem, który tu trolluje, bo przecież nie mogę sprawdzić, że jesteś
                                                  studentem... Jednak w dyskusjach w Internecie zakłada się prawdomówność
                                                  rozmówcy, a ocenia się na podstawie sensowności jego wypowiedzi. Twoje
                                                  wypowiedzi o "owczym pędzie" i "szczęściu" kilka osób mocno skrytykowało, a w
                                                  szczególności fifi, co widać strasznie wzięłaś do siebie. Dla mnie to, co fifi
                                                  mówi, jest sensownie, co nie znaczy, że wyłączyła mi się lampka "krytycznie
                                                  myślenie" jak to u postmodernistów bywa, kiedy rzucić im nazwiskiem autorytetu.
                                                  Jeśli z czymś się nie zgadzam, to z tym polemizuje, a że jakoś tak się składa,
                                                  że na razie ze zdaniem fifi zgadzam... Cóż, może w przyszłości... Opinia i
                                                  argumentacja fifi mi zdaje się sensowną, gdyż adekwatnie opisuje rzeczywistość,
                                                  natomiast gdybanie o "szczęściu" bardziej mi wygląda na próbę autowaloryzacji
                                                  tych, co się nie dostali.

                                                  -Ty widzisz tę "aurę wielkości", ja widzę aurę doświadczenia i dzielenia się
                                                  nim. Bardzo dokładnie zwykłem śledzić argumentację dyskutantów i nie zauważyłem
                                                  ani jednego odwołania do czystego auorytetu naukowego (poza jednym, co potem
                                                  zostało jednak uargumentowane). Widzę natomiast podpieranie to częstokroć
                                                  zdroworozsądkowymi stwierdzeniami. Rozumiem, że fifi ma w imię równości w
                                                  dyskusji internetowej ukrywać to, że wie więcej niż my i opierać się na
                                                  stwierdzeniach "a ja uważam, że"? Fajnie, ja jednak zawsze jestem ciekaw, jak
                                                  widzi się sprawy z innej perspektywy. I mnie perspektywa fifi interesuje.

                                                  Podchodź mniej ambicjonalnie do krytyki. Zrozum, że jeśli ktoś wie więcej, to
                                                  takiej osoby warto słuchać, a nie z jej wiedzy czynić zarzut. I warto czasem
                                                  popracować nad jakością argumentacji - nie wiem w jakiej logice zachodzi
                                                  implikacja "jeżeli kierunek jest bardzo oblegany, to dostają się Ci, którzy mają
                                                  najwięcej szczęścia". Wyobraź sobie, że żeby zdać taki egzamin, trzeba osiągnąć
                                                  odpowiedni wynik. A żeby go osiągnąć, trzeba mieć wiedzę. A wiedza bardzo pomaga
                                                  szczęściu, jeżeli przyjmiemy Twoje kategorie rozumowania. Nawet wielkie
                                                  "szczęście" (swoją drogą to ulubione stwierdzenie tych, co się nie dostali -
                                                  "tamci mieli szczęście" - tamtym wcale nie ich wiedza pomogła, tylko jakieś
                                                  nieodgadnione czynniki zewnętrzne, na które nie mam wpływu - no i jestem
                                                  dowartościowany(a)) nie pomoże, jeśli nie ma się wiedzy. "Szczęście" z definicji
                                                  dotyczy nielicznych - i nie widzę jego związku z ilością chętnych - jak są dwie
                                                  osoby na miejsce to też można powiedzieć, że wszyscy umieli tyle samo, tylko 50%
                                                  nie miało szczęścia.

                                                  Ja powiem otwarcie - szczęście mają najlepsi. A najlepsi to Ci, co mieli wyższy
                                                  wynik niż inni. Innego sposbu obiektywnego wartościowania ludzi nie ma. Można
                                                  się bawić w myślenie kontrfaktyczne - "czy pierwsza osoba pod kreską była by
                                                  lepisza na studiach niż pierwsza nad"? Co nie zmienia faktu, że ta osoba była
                                                  pod kreską. Jej wiedzę oceniono niżej niż tamtej. Dlatego jest gorsza. Może i ma
                                                  "mniej szczęścia" ale ciekaw jestem jak to prekonująco sprawdzić. Przyjęliśmy
                                                  pewne kryteria, uznaliśmy je za obiektywne i trzeba się tego trzymać, a nie w
                                                  przypadku porażki robić komuś zarzut o "szczęście".
                                                  • Gość: eM Re: PS IP: *.mpi-cbg.de 20.08.04, 14:08
                                                    podchodz mniej mentorsko do watkow na forum - uda Ci sie dostrzec wtedy, ze ja
                                                    ambicjonalnie do krytyki nie podchodze (to jest Twoja subiektywna opinia) -
                                                    chciales uzasadnienia - masz je - zwiezle i proste -
                                                    nie wiem jak wielki jestes na swoich studiach - jak wysoko byles na liscie
                                                    przyjetych (moge oczywiscie spekulowac, ale po co) - zdrowsze podejscie do
                                                    swiata i zjednujace sobie ludzi pozwala dostrzec, ze Ci sredni sa rownie
                                                    wartosciowi jak Ci z czolowki - a pomiedzy srednimi roznica jest niewielka -
                                                    jesli zaczniesz tworzyc srednia geometryczna z wyniku testu z dwoch przedmiotow
                                                    - roznica pomiedzy nimi to 0,01pkt na 100 (przy 14osobach na miejsce)-
                                                    enigmatyczny faktor szczescia ma jednak wartosc liczbowa -
                                                    dyskryminowanie ludzi z powodu tego, ze maja 87,72 a nie 87,73 - absurd - a moze
                                                    nie... "skoro wszedzie sie tak robi to musi to byc sluszne" -
                                                    "skoro wszyscy tak robia, cos w tym musi byc", "skoro wszyscy tam ida, tzn, ze
                                                    jest dobre" - "przyszlosciowa", "prestizowa" - "elita" -

                                                    "machanie tytulami" bylo przenosnia - moze byc "machanie doswiadczeniem
                                                    akademickim" zeby bylo latwiej i bez watpliwosci -

                                                    nie musisz pelnic funkcji mediatora - nie jest potrzebna - 3-ciej wojny w Zatoce
                                                    z tego nie bedzie -

                                                    a co do oceny argumentacji i rozstrzygania czyja jest lepsza - ...

                                                    "oj oj - dlaczego ja nie mam piatki, plose pana"
                                                  • tak_zwany Re: PS 20.08.04, 18:01
                                                    Krótko - widzisz, nie zrozumiemy się, gdyż mam inne spojrzenie na życie. Ja
                                                    patrzę na życie jak na walkę - mam z niego tylko tyle i dokładnie tyle, ile uda
                                                    mi się mu wyrwać. Kiedy ponoszę klęskę, nie patrzę na to w kategoriach "pecha",
                                                    nawet jeśli wiem, że nie wszystko ode mnie zależało. Po prostu w jakimś
                                                    elemencie zawiodłem, bądź powinienem postępować inaczej, tak aby mieć kontrolę
                                                    nad wyszystkim. Owszem, zdarza mi się powiedzieć po sukcesie, że miałem
                                                    szczęście - to efekt potocznego myślenia i potocznego użycia języka. Jednak
                                                    wiem, że to co osiągam, wynika z tego, że dobrze się za to zabrałem. Dla mnie
                                                    nie ma okoliczności na które nie miałbym wpływu - jeśli takie wystąpiły i mi
                                                    przeszkodziły, znaczy to, że powinienem był inaczej do problemu podejść. Mój
                                                    błąd, nie pech.

                                                    Napisałaś o dyskryminacji - różnica faktorów 0,01. Może być i 0,0000000001,
                                                    tylko zauważ, że selekcja jest koniecznością. Selekcja jest nieobiektywna,
                                                    stronnicza, ba korupcjogenna nawet może być. Nie zmienia to faktu, że tak jest
                                                    świat zbudowany i trzeba się do tych zasad dostosować. "Mogłem zdobyć 100
                                                    punktów, a zdobyłem 85, przyjmowali od 86, co za pech". Można tak powiedzieć -
                                                    dobrze, patrzcie tymi kategoriami, ja nikogo nie będę nawracał, mój błąd że
                                                    zacząłem, przepraszam. Ja jednak zawsze będę patrzył "pomyliłem się piętnaście
                                                    razy"...

                                                    I zauważ jeszcze jedną, dosyć banalną rzecz. "Owczy pęd" podwyższa próg dostania
                                                    się. Bez niego dostali by się ci, co mieli i 85 i 70 a może nawet i 60. Jednak
                                                    "owczy pęd" powoduje, że więcej jest takich, co osiągają 86 i 87 i tak dalej.
                                                    Oni są obiektywnie lepsi według tego kryterium. Owszem, pomiędzy 85 i 86 może
                                                    nie być różnicy, ale powyżej będą "lepsi", których by nie było bez "owczego pędu
                                                    "(gdyż nie zdecydowali by się na ten kierunek). Jeszcze raz mówię - kryterium
                                                    musi być. To tyle, jeżeli chodzi o poziom osób, które są na "owcopędnych"
                                                    kierunkach - "owczy pęd" zaostrzył selekcję. W perspektywie całej populacji na
                                                    danych studiach są "lepsze" osoby, niż gdyby "owczego pędu" nie było.

                                                    A jeśli chodzi o moją ocenę samego zjawiska, to jest negatywna. Kierowanie się
                                                    modą uważam za absurd (szkoda, że kiedyś innymi kategoriami myślałem) i z
                                                    perspektywy szkodzi samym studentom, studiującym dany kierunek nie wiadomo po co...
                                                  • Gość: eM Re: PS IP: *.mpi-cbg.de 20.08.04, 18:37
                                                    nie - nie mamy innego spojrzenia na zycie - pod tym wzgledem (pierwszy paragraf)
                                                    - nie roznimy sie w ogole -

                                                    roznica zaczyna sie w ocenie ludzi i ich zachowan - "owczy ped" jest dla mnie
                                                    absurdem - i nawet jesli dzieki temu prog przyjec idzie w gore, nie znaczy to,
                                                    ze dostaja sie tam ludzie, ktorzy powinni sie dostac - nie wiedza "z czym to sie
                                                    je" i "leza" za innymi -
                                                    oni sa nieszczesliwi, Ci, co sie nie dostali sa nieszczesliwi - efekt koncowy
                                                    jest nieprawidlowy - bo wsrod nieprzyjetych jest mnostwo ludzi, ktorzy naprawde
                                                    znaja sie na temacie - a ze egzamin tego nie testowal...

                                                    i tyle -

                                                    manie wielkosci natomiast zwalczam namietnie - nie znosze arogancji, ani
                                                    podkreslania wagi swojej osoby/ego - czy to jest student czy osoba o stopniu >/=
                                                    doktor

                                                  • tak_zwany Re: PS 20.08.04, 18:46
                                                    Problem w tym, że nie da się stwierdzić, czy bez "owczego pędu" nie zabrakło by
                                                    osób, które odnalazły się w tym kierunku, a nie dostały by się kompletne
                                                    "przypadki", nie mające pojęcia o niczym, ale że było łatwiej... Czy mnóstwo? A
                                                    czy nie mnóstwo osób odnajduje jednak "powołanie" na tych kierunkach? Nikt tego
                                                    nie wie... Optymalnego rozwiązania nie ma, co nie zmienia faktu, że lepiej by
                                                    było, gdyby ludzie bardziej świadomie studia wybierali...

                                                    U mnie to kwestia, jak autorytetu użwa, a raczej czy nie nadużywa. Ja tego jako
                                                    nadużycia nie odebrałem, cóż, subiektywność, subiektywność, subietywność...
                                                  • Gość: Richelieu* ! IP: 195.117.90.* 20.08.04, 14:46
                                                    > -nikt tu nie macha tytułami - nawet nie wiem, jaki fifi ma. Wiem tyle, że jest
                                                    > pracownikiem naukowym uniwersytetu,


                                                    Tak_Zwany. skąd wiesz?
                                                    mi chodzi o to, że


                                                    Gdybym nie wiedział, że jest wykładowcą, powiedziałbym, że
                                                    > gada bzdury, bo na jakiej podstawie...
                                                    >


                                                    sam wyjaśniłeś, lepiej nie trzeba


                                                    Mi chodzi o to, że w sytuacji dodawania po każdym poście, że moje wieloletnie
                                                    doświadczenie itd.. fifi może powiedzieć, że słońce wschodzi na zachodzie i mu
                                                    uwierzą. Nie, że wspomniane przez Ciebie myślenie krytyczne zostało wyłączone,
                                                    ale że zbladło ono w konfrontacji z Wielkim, który się zna. Nie patrz na siebie
                                                    ani na studentów obytych z profesorami czy doktorami, którzy znają ich nie
                                                    tylko od strony odiągnięć, ale i strasznych potknięć. Spójrz os strony
                                                    peurwszorocznego, dla którego student wyższego roku to jest Gość, a wykładowca
                                                    to Osoba majacząca gdzieś tam w prezbiterium na którą ocu podnieść nie śmie, a
                                                    co dopiero skrytykować jego poglądy.
                                                  • Gość: fifi Re: ! IP: w3cache.* / *.2-0.pl 20.08.04, 15:50
                                                    Jak coś wiem, piszę skąd wiem, i kropka. Nie startuję tutaj w żadnym konkursie
                                                    na Wielkość, bo jestem na forum anonimowo, a anonimowe zaszczyty są tyle warte,
                                                    co pieszczoty przez szybę. Piszę nie dla zdobycia rządu dusz, które pójdą za
                                                    mną w ogień (za anonimem?), tylko w celu wniesienia skromnego wkładu w
                                                    porządkowanie zamętu w ludzkich głowach. Nie wynoszę się ponad innych, nikomu
                                                    nie piszę, że jest głupi, lub głupszy ode mnie, że ma jakieś niecne cele, np.
                                                    że manipuluje. Na nikogo się nie złoszczę, i dziwi mnie, że Richelieu na to
                                                    wybrzydza.
                                                  • tak_zwany Re: ! 20.08.04, 18:13
                                                    Richelieu, nie dywaguj proszę, gdyż gdybyś mnie znała, wiedziałabyś gdzie mam
                                                    wszelkie autorytety... Skąd wiem? Ano stąd, że umiem wywnioskować coś o
                                                    człowieku na podstawie tego co napisał, jak napisał i czego nie napisał. I póki
                                                    co nie zdarzyło mi się pomylić, stąd moja pewność. Hmmm, źle mnie poza tym
                                                    zrozumiałaś, względnie nieściśle się wyraziłem. "Gdybym nie wiedział, że jest
                                                    wykładowcą" odnosi się również do sytuacji, kiedy osoba nie przyznała by sie do
                                                    swojej pracy, a i tak wywnioskowałbym o niej. Gdyby napisał, że jest wykładowcą
                                                    (a ja miał podstawy uważać, że nie jest), podał badania, a zgadzał bym się z
                                                    wynikami i tak pokazałbym, dlaczego myślę, że wykładowcą nie jest i że w związku
                                                    z tym pewnie i badania zmyślił. Moje myślenie krytyczne nie zbledło - po prostu
                                                    podzielam zdanie. Pierwszoroczny? I pierwszoroczny może myśleć krytycznie, niech
                                                    się uczy.
                                                  • Gość: eM Re: ! IP: *.mpi-cbg.de 20.08.04, 18:39
                                                    "Skąd wiem? Ano stąd, że umiem wywnioskować coś o
                                                    człowieku na podstawie tego co napisał, jak napisał i czego nie napisał. I póki
                                                    co nie zdarzyło mi się pomylić, " -

                                                    u-hu - wysoko ... szeroko ... brak komentarzy-
                                                  • tak_zwany Re: ! 20.08.04, 18:49
                                                    Kiedyś nie byłem taki pewny siebie, ale odkąd jestem - zdecydowanie lepiej mi w
                                                    życiu. I tego będę się trzymał.
                                                  • tak_zwany Re: ! 20.08.04, 19:10
                                                    Źle mnie zrozumiałaś. Nie przyjmę do pracy takiej osoby, której coś się nie
                                                    będzie we mnie podobało...
                                                  • tak_zwany Re: ! 20.08.04, 19:56
                                                    Tak, tak, zorientowałem się, inną miałem wątpliwość, ale doszedłem o co
                                                    chodziło.Aha, moje odpowiedzi się w drzewku odwrotnie ustawiły.
                              • Gość: eM Re: Targowisko próżności. IP: *.mpi-cbg.de 19.08.04, 14:20
                                Twoj sposob myslenia jest natomiast wielowarstwowy, zlozony i jedyny sluszny -
                                "jesli wiele osob ubiega sie o jeden indeks, to znaczy, ze cos w tym musi byc" -
                                pozostale pseudo-analogie przez Ciebie przytoczone sa cokolwiek nie na temat i
                                raczej odpowiadaja Twoim przekonaniom -

                                zjawisko "owczego pedu" jest klasycznym obrazem glupoty, gdzie stado gna za
                                osobnikiem/grupa osobnikow - bezmyslnie -

                                dla absolwentow psychologii miejsca na rynku pracy jest tyle, co i dla innych -
                                nie sa pod tym wzgledem w lepszej ani gorszej sytuacji - po prostu w zlej -

                                o osoba podajaca sie za wykladowce to raczej nie do mnie - bo takie oswiadczenie
                                nie mialo miejsca -

                                zastanow sie nad przytemperowaniem swojego mentorsko-protekcjonalnego tonu, bo
                                zdradza emocje - a to wlasnie podkopuje wiarygodnosc -

    • margo1985 Re: Targowisko próżności. 30.08.04, 15:30
      a dlaczego panna r.richelieu jest taka pojechana prawie na wszystkich na
      forum??? rozumiem, ze w tym roku jest plaga szerszeni, ale zeby w necie juz sie
      tak zagnieździły?@@@ jesli trzeba cos skrytykować, to myslę, że powinno sie to
      zrobic troche delikatniej, a nie od razu kawa na ławe i syf na ekranie #
      oki, to ja kończe, bo sie spiesze na autobus do WC ;;;;;;;;;
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka