Dodaj do ulubionych

Uszkodzona karta

16.10.14, 15:03
W mojej ulubionej talii uszkodziła się karta (Wieża) tzn pies ją pogniótł a że była już wcześniej zmaltretowana jak i reszta kart w talii to musiałam ją lekko podkleić .. czy ta talia jest jeszcze "wartościowa", jest moją ulubioną, kochaną i najważniejszą, ale czy "mówi" jeszcze prawdę? Staram się nie zwracać uwagi kiedy ta znaczona karta błądzi mi podczas tasowania. Jak się zapomnę to czasem ją nieświadomie wyciągnę, ale czasem unikam miejsc gdzie mi błysnęła i wyciągam z innego końca talii- zwłaszcza że to Wieża i wole ją nie wyciągnąć...
A może podkleić jeszcze inne karty i wtedy się nie zaprogramuje?

Co mi radzicie - spalić odłożyć czy olać podklejenie używać do woli, ale się nie programować
Obserwuj wątek
    • caro-caro Re: Uszkodzona karta 16.10.14, 17:35
      Masz do tej talii duży sentyment, ale chyba niebardzo można jej używać bez sugerowania się miejscem Wieży sad Odłóż ją, niech sobie już odpoczywa
      • krakuskaa Re: Uszkodzona karta 16.10.14, 19:02
        Też tak sądzę, odłóż Algario talię a jeśli ją bardzo lubisz kup nową, taką samąsmile
    • inguszetia_2006 Re: Uszkodzona karta 16.10.14, 19:24
      Witam
      Spal. Jej czas się skończył.
      Pzdr.
      Ing
      • freya_v Re: Uszkodzona karta 16.10.14, 19:44
        Ja w takiej sytuacji ratowałam kartę lakierem bezbarwnym. Jak masz nie wielkie uszkodzenia to powinno pomóc a i nie będzie się tak bardzo odróżniać. .
    • nikix Re: Uszkodzona karta 16.10.14, 19:49
      Mam taką "zużytą" talię tarota marsylskiego. Niektóre karty są podklejane, niektóre zalane, na innych są wytarte czy zamazane czymś obrazki. Dostałam ją od pewnej osoby, która długo i często jej używała. Potem ja na niej ćwiczyłam. Podobno taką talię trzeba spalić ale jakoś nie mogę. Leży sobie w pudełku z innymi taliami. Czasem, jak mam problem z jakimś rozkładem, to ją wyciągam i wyciągam te karty z rozkładu. Pomagają dalej wink
    • niebieska.360 Re: Uszkodzona karta 16.10.14, 20:16
      Mam ten sam problem - lekko mi się uszkodziła śmierć. Cały czas używam tej talii, czasem mam wrażenie, że mi się śmierć wyciągnęła właśnie dlatego, że jest naddarta, ale kocham tą talię i ciężko mi się z nią rozstać. Sama ją cięłam na karty ponad 20 lat temu. No i pewnie nie uda mi się kupić takiej samej sad
    • rozmaryn_1 Re: Uszkodzona karta 16.10.14, 23:03
      Też mam taka talie kart, gdzie jedna ma mocno zniszczony róg, nie do uratowania czy podklejenia. Jak je rozkładam na stole i gdzieś mi ona próbuje wyskoczyć w widocznym miejscu z tym obdartym rogiem, to staram się ją schowac pod inne karty i zapomnieć natychmiast, gdzie to ją tam wsunęłam big_grin Niestety przy wyciaganiu kart z rozłozonej juz talii, zdarza się, że akurat takie wyjmę, że róg znowu jest odsłonięty! O i wkurzona jestem i psuję sobie całą przyjemnośc korzystania z tych kart... Czasami widzę, że to TA karta, ale czuję, że muszę ją wyciagnąć, bo to jest jej miejsce i koniec. Ale nie znaczy to, że planuję się nadal użerać się z tymi kartami, mam w planach zamówić drugą taką samą. Tej zniszczonej nie wyrzucę na wypadek gdyby znów coś się stało z jakąś kartą, będe mieć duplikat smile
    • camaretto Re: Uszkodzona karta 17.10.14, 10:10
      Mam te same problemy, kizia mi łapami gniotła, później ludzie dotykali, tej która została klejem "zniszczona" i jeszcze jakieś energie w skojarzeniu były niedobre trzymam " w izolacji", nie mogę wyrzuci, ale używać też się nie da...
      Nic nowego pod słońcem...
      Na ogół po jakimś czasie kupuję coś nowego... uncertain
    • lisenne Re: Uszkodzona karta 18.10.14, 13:29
      Hehe, nawet pies nie lubi tej karty wink. Gdyby karta Wieża mogła postawić sobie Tarota wyszłaby jej Wieża wink, to jest dramatyczny koniec w postaci kłapiących psich szczęk.

      A tak na poważnie, to mam podobną sytuację z Królową Mieczy. Nie mogę patrzeć na talię podczas tasowania, bo karta jest lekko zgięta i wyciągając karty, rozpoznaję ją. Wydaje mi się, że przez to odczyt jest zaburzony, bo nie mogę poddać się spontanicznemu przepływowi intuicji.

      Jeżeli mimo nie patrzenia na talię podczas tasowania, w dotyku da się wyczuć podklejenie - to mnie to osobiście by myliło bardzo. Nigdy bym nie wiedziała, czy omijam tę kartę, bo "to nie ta", czy dlatego, że wiem, co na niej jest.
      • algaria Re: Uszkodzona karta 18.10.14, 14:23
        Nie czuć jest poklejenia - mało tego jak zamknę oczy to ie wiem gdzie jest Wieża w talii a że wyciągam z ręki z wachlarza - sklejenie jest na dole - to w sumie uszkodzenie nie przeszkadza... tylko może ja siebie tłumaczę by nie "likwidować" ukochanej starej talii wink
        • lisenne Re: Uszkodzona karta 18.10.14, 15:27
          Skoro podklejenie nie jest wyczuwalne, to może za wcześnie jeszcze na ich emeryturę smile.
          Zwłaszcza, że darzysz je widocznym sentymentem i masz do nich przekonanie, że dobrze z Tobą współpracują.
          Może jedynie pomocniczo spraw sobie jeszcze jedną talię, tak żeby odciążyć te stałe.
          Poza tym, co talia, to inne obrazki, które nie raz pokazują (oprócz podstawowego znaczenia) dodatkowe okoliczności i Tarotowi łatwiej jest coś przekazać.
          • algaria Re: Uszkodzona karta 18.10.14, 16:38
            Mam 10 talii - tylko żadna mi tak w rękach nie leży jak ta wink.. no nic będą nimi wróżyć pomocniczo przy dużej koncentracji
        • lisenne Re: Uszkodzona karta 18.10.14, 15:37
          A może dałoby się kupić dokładnie takie same, ale nowe? Dotychczasowe mogłyby wtedy zająć honorowe miejsce i stanowić rodzaj amuletu, rekwizytu towarzyszącego rytuałowi wróżb.
    • inguszetia_2006 Re: Uszkodzona karta 18.10.14, 19:08
      Witam
      Kurczę, ale jesteście sentymentalne, no, no... Dla mnie podarta karta to karta znaczona.
      Poza tym nie walczę z przeznaczeniem. Pies pogryzł - znaczy się był narzędziem w rękach...
      No właśnie w czyich rękach?;-D A jak nie był w niczyich rękach narzędziem to po prostu pożarł i koniec bajki. Nie przywiązuję się do przedmiotów. Serio.
      Pzdr.
      Ing
      • rozmaryn_1 Re: Uszkodzona karta 20.10.14, 23:14
        Zgadzam się z Inguszetią.
        Jesteśmy energią i kiedys umrzemy i nie zabierzemy ze soba zadnych ziemskich pamiatek, tylko to co w sercu i co wtedy zrobicie kochane kolezanki, bedziecie przychodzić zza grobu i straszyć kolejne pokolenie, bo zle sie obeszło z Waszymi pamiatkami?
        Ok, tez się otaczam przedmiotami, które lubię, bo to podnosi nastrój i z czasem pochłania naszą energię, ale jak cos się zniszczy ukochanego, mozna spalic, lub zakopać, a wasza energia powróci do Was.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka