Miałam kiepski tydzień - a to mi receptę wypisali na nie ten lek co zamawiałam i najgorsze, że wmawiali mi, że to nieprawda, bo w systemie jest, że dostałam właściwą receptę. Fakt wypisali nową i ok ale co się naszarpałam to moje. Nie miałam przy sobie tej złej recepty, ale się wróciłam do domu i oddałam. " No ale przecież wypisaliśmy właściwą receptę - o co szum" - Ano o to, że publicznie w przychodni zrobiliście ze mnie idiotkę, która nie wie na co ma receptę, albo wyłudzaczke leków. Dodam, że receptę odbierała moja córka i nie wiedziała na jakie leki zgłosiłam zapotrzebowanie.
A to wywaliłam z roboty gówniarza co we mnie rzucał kartą, wyrzucał mi długopisy i mówił "stara kupa" - nie wiem czy to było do mnie, o mnie czy koło mnie. Może i jestem kupa ale że stara???

mamusia nie reagowała, to wyprosiłam ich oboje.
Ale najgorsze to mi zrobiła pewna firma telekomunikacyjna. Dawno, dawno temu miałam komplet usług w ich firmie, ponieważ TV mi nie pasowało postanowiłam z końcem umowy nie przedłużać i z niej zrezygnować. Oddałam sprzęt we wrześniu - pokwitowałam, podziękowałam i .. zapomniałam. Bodajże w listopadzie dostałam maila, że sprzęt nie został oddany. Pomyślałam, że salon nie odesłał i chciałam nawet poinformować, że mam protokół zdania, ale nie było ani maila podanego na którego mogłabym to wysłać, ani faxu, po wysłuchaniu 25 min "czarodziejskich fletów" na infolinii i rozłączeniu mnie za nim połączono z konsultantem - olałam sprawę - przecież kwity mam.
Rachunki płacę w terminie więc na niedawnego maila o zaległości w ogóle nie zareagowałam sądząc że to pomyłka. Niestety mój mąż ma na drugie Pomyłka

a dla firmy to była szczera prawda. Naliczono mi 1000 zl kary i zablokowano telefon (chwała Panie, że nie internet, bo by mi przyszło się wyprowadzić z domu w te mrozy).
Kuźwa nooo człek jest pewien wszystkiego a tu jeb... Najpierw zadzwoniłam dowiedzieć się o co chodzi i się dowiedziałam, wysłałam uroczej pani kopie protokołu i czekałam na odblokowanie telefonu. W środę dla pewności udałam się do "saloonu" co by osobiście jeszcze raz złożyć reklamacje, bo ja już im nie wierze.
Jeszcze raz dziś zadzwoniłam (pańskie oko konia tuczy) by upewnić się, że te papiery doszły - doszły i reklamacje uwzględnili, telefon mi po 5 dniach odblokowali, kare anulowali. I teraz przechodzę do sedna.
Zostałam ukarana za coś czego nie zrobiłam, zablokowali mi telefon, straszyli karą, wciągnęli na listę dłużników, straciłam czas, dobre imię (będąc na liście dłużników masz pewne ograniczenia np co do zakupów na raty - nie robiłam, ale przecież mogłam) i nerwy!!! Stres i takie poczucie niesprawiedliwości, żal - niemiłe odczucia. Ta zniewaga krwi wymaga i wiem, i będę, bo mam prawo ubiegać się o jakieś zadośćuczynienie od tej firmy. Czego mogłabym spróbować zażądać? Czego od nich pragnąć? Tu poproszę o pomysły

Abonament nie płacę jakiś bardzo wysoki, a samo obniżenie to i tak wyjdzie z samego zablokowania telefonu - to mnie to nie urządza. Czy chcieć tylko właśnie obniżenia abonamentu, czy chcieć jakiś gratyfikacji finansowych (odszkodowania), czy czego innego chcieć bo nie wiem? Czy w ogóle mam na coś szanse?
I jeszcze jakby ktoś kartę wyciągnął cz w góley cokolwiek dostane, byłabym dozgonnie wdzięczna?