06.04.19, 05:54
Po raz pierwszy w zyciu zbiegiem okolicznoosci lezalem z mocnymi ludzmi,mocna warszawska ekipa chlopakow z getta.Pomimo tego ze nie mialem zbytnio pomocy od siebie to mialem tam swoich ludzi a oni mnie.Czasem zdarzaly sie na poczatku sytuacje ze ratowalem jednym papierosem ostatnim i to sie cenilo.Pozniej juz bylem swojakiem,nawet Pittbul mial szacenek z ktorym nie raz pojechalem.Łukasz jakis czas temu dzwonil,koles jeden z konkretniejszych zawsze przychodzil i pytal J... mamy cos, moment zaraz zorganizuje itd...Nie bylo tam nikogo kto mnie nie lubil na swoj sposob ,ale mialem swoj honor nie prosilem sie nigdy ewentualnie pozyczalem jak jux mnie przycisnelo i sytuacja nie byla sprzyjająca.W sumie fakt ze bylem na nieprzyjemnych lekach ale poznalem fajnych ludzi.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka