kratkawpaski
21.06.11, 00:24
A pytanie jest w sumie takie: poradziliście sobie ostatecznie z chorobą za pomocą jodu czy tyreoidektomii?
Dla tych, których temat mieszanki Hashimoto z Basedowem interesuje/dotyczy, wklejam wątek, który założyłam parę lat temu, gdy moje długoletnie problemy z tarczycą wreszcie znalazły odzwierciedlenie w poziomach hormonów i przeciwciał:
forum.gazeta.pl/forum/w,24776,72902720,,Niskie_FT3_czyli_never_ending_story_.html?v=2
Od czasu tego wątku było mniej więcej tak: na zmianę niedoczynność (przez 7 - 8 miesięcy) z nadczynnością (przez kolejne 7 - 8). Przy niedoczynności Novothyral + inna syntetyczna tyroksyna, a przy nadczynności z początku nic, ewentualnie zmniejszenie lub odstawienie syntetycznych hormonów, i diagnoza "faza nadczynna Hashimoto".
Na początku zeszłego roku w fazie nadczynności (FT3 i FT4 na poziomie ok. 400%) doszedł tyreostatyk - Tapazole (rozumiem, że to amerykański odpowiednik Metizolu) w dawce początkowej 30 mg/dzień, a - wobec braku wyraźnej poprawy - ostatecznie w dawce 60 mg/dzień. Przy czym te 60 mg miały skutek niezbyt typowy - po 1,5 miesiąca poprawa była taka sobie (hormony na poziomie ok. 300%), ale po 3 miesiącach FT4 na górnej granicy, a FT3 na dolnej - jak to u mnie zawsze było w niedoczynności.
Potem była oczywiście pogłębiająca się niedoczynność i ustalanie dawki T4 i T3 (jesień 2010). Pod koniec stycznia 2011, przed powrotem do Polski, hormony miałam niby idealne (na poziomie 80 - 85%), ale samopoczucie takie sobie i nasiliły się problemy z oczami (miałam je już na początku choroby, ale wszystko wtedy zwaliłam na Hashimoto) - pieczenie, „sadze”, uczucie jakby wypychania gałek ocznych od wewnątrz, kłujący ból od czasu do czasu jakby za oczami albo u nasady nosa.
Na początku kwietnia doszła tachykardia z tętnem do 130, a hormony na poziomie: FT4 570%, FT3 580%. W USG wyraźnie podwyższona perfuzja w badaniu dopplerowskim i nieco nierównomiernie obniżona echogeniczność. Przeciwciała wyszły takie: Atpo > 600 (do 34), Atg 218 (do 115), TRAb 22 (do 2).
No i teraz tak - ja wiem, że każdy endokrynolog w Warszawie chętnie i z miejsca przytruje mnie Metizolem z powodu Basedowa jednoznacznie stwierdzonego na podstawie wyniku TRAb…. Ale czy jest w ogóle szansa, że potem jako metodę leczenia wybierze operację, a nie jod? O jodzie przy Hashi (u mnie stwierdzonym) pisała już na którymś forum Rosteda; ja sama też znalazłam literaturę anglojęzyczną na ten temat. Jak wygląda w Polsce leczenie takiej mieszanki chorób autoimmunologicznych? Często lekarz się upiera przy block&replace therapy (tyreostatyk w nadczynności i suplementacja w niedoczynności)? Ktoś z Was pozbył się problemu z nadczynnością dzięki jodoterapii/tyroidektomii? Jak to u Was wygląda w praktyce?
I wreszcie – znacie lekarza, który sobie z czymś takim poradzi nieco szybciej niż zachowawczą metodą prób i błędów…?
Podzielcie się swoimi doświadczeniami, please…