tarkawodna
04.02.14, 17:59
Witam. 4 lata temu okazało się, że mam guzka w lewym płacie tarczycy + kilka mniejszych rozsianych w obu płatach. 4 lata temu miał rozmiar 17x8x13, ostatnio 21x13x25 a więc prawie podwoił objętość, rośnie skubaniec. Miałam dwie biopsje, na szczęście guz jest niegroźny (struma nodosa, partim cystica).
TSH w normie
0,691 - (norma 0,270-4,200)
ft3 - 4,91 (3,10-6,80)
ft4 - 16,42 (12,00-22,00)
Byłam u 2 lekarek, niczego konkretnego się nie dowiedziałam, obie mówiły "obserwować czy nie rośnie" No ale rośnie! I co dalej? Już widać na szyi jajko, nie może być tak w nieskończoność. Ostatnio lekarka powiedziała, że i tak trzeba będzie wyciąć, no więc szykuję się na operację.
Poczytałam trochę to forum, skarbnicę wiedzy i stwierdzam, że jestem zielona. Mam tyle pytań, najlepiej byłoby zadać je lekarzowi, ale oni mają ....... 5 minut na pacjenta, jak w fabryce na taśmie!
- może mi doradzicie, ciąć? Czekać? Najbardziej boję się, że wytną wszystko i będę musiała przyjmować hormony do końca życia.
- jak to jest po operacji, czy od razu w szpitalu dostaje się receptę na te hormony? Czy muszę lecieć po operacji do endokrynologa? (w niektórych przychodniach w Lublinie do endokrynologa czeka się..... rok)
- a te badania tsh po operacji? Kto na nie kieruje? Lekarz ze szpitala? Endokrynolog? Lekarz rodzinny? Płatne są, czy nie?
- to prawda, że na takiej kuracji się tyje?
- na co powinnam zwrócić uwagę?
Czym bardziej badam temat, tym bardziej uświadamiam sobie, jak niewiele wiem. Dobrze że jest takie forum.