Dodaj do ulubionych

Carcinoma follicularae

09.08.06, 21:51
Witam!
Moja mama ma takie rozpoznanie i szczerze mówiąc jestem przerażony.Sprawa
trwa kilka lat... usg, bad lab poziomu hormonów, scyntygrafia i biopsja
cienkoigłowa...wszystko ok, zmiana łagodna. Jednak po operacji usunięcia
jednej części tarczycy i bad histo...taka diagnoza i decyzja o nastepnej
operacji we wrześniu. Wiem, że i tak mamy szczęście (przeżycie 5-letnie 80%),
bo w przypadku takiego np. raka anaplastycznego przeżycie 5-letnie to 3%.
Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia proszę o info. Podobno w perspektywie
leczenie radiojodem w Gliwicach. Bliżej mamy do Krakowa. Tutaj w Klinice
Endokrynologii UJ też leczą radiojodem... może ktoś ma jakieś doświadczenia z
kliniką w Krakowie?
Pozdr
Pozdr
Obserwuj wątek
    • a_m_c Re: Carcinoma follicularae 10.08.06, 09:56
      Mialam guza pecherzykowego. Wyniki badan byly idealne. Bylam u 3 lekarzy. I
      kazdy powiedzial, ze trzeba wyciac, bo w przypadku takich guzkow biopsja nie
      daje zadnej pewnosci co do jego charakteru. Po 3 biopsjach (dobrych) pani
      doktor powiedziala, ze mamy 70% pewnosci, ze nie jest to rak. I nie byl. smile
      Ale decyzji nie zaluje.
      Larry - z tymi 5-letnimi przezywalnosciami to cos chyba nie tak. Rak tarczycy
      ma dobre rokowania. Trzeba wierzyc, ze bedzie dobrze. Tobie i Twojej Mamie
      zycze wielokrotnosci tych pieciolatek. smile
    • mariolkax Re: Carcinoma follicularae 11.08.06, 12:40
      Larry4 wiesz ja żyje już 6 rok po wycięciu (carcinoma folliculare).
      J131 też brałam ...........i powiedzmy że o raku zapomniałam...........ale to
      długa albo bardzo długa historia jeśli chcesz poszukaj mich postów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka