mam dopiero 16 lat i juz pojawiły się u mnie problemy z tarczycą. A dokładnie
niedoczynnościa. Im dłużej biegam z mamą po ginekologach, ultrasonografach i
laboratioriach [etc.] i im wiecej postów czytam na forum tym bardziej wpadam w
panikę.... Czuję się fatalnie. Wpadam z depresjii w euforię i odwrotnie ,a do
tego jak kazda chyba dziewczyna w tym wieku duża wagę przywiązuję do wyglądu
własnego ciała. Uwielbiam sport, wiec poza paroma niedoskonałościami, jakie
każdy gdzies u siebie znjadzie, zawsze bylam z mojego wyglądu zadowolona. Ale
przeraża mnie to co czytam na temat niedoczynności tarczycy. większosć kobiet
z ta choroba narzeka nawet na 20 kg nadwagi!! JA juz w casie wakacji przytylam
3 kg, mimo że biegałam i pływałam właściwie codziennie.... okropna jest wizja
sibei z nadwagą wtym wieku. Błagam, pocieszcie mnie... Czy to, że tak sie tyje
i nie mozna schudnąc mając niedoczynnośc tarczycy jest zasadą? czy mam sie
przestać łudzić, że utrzymam wage i powoli przyzwyczajac sie do wizji siebie
wielkoluda!? bo juz po tych 3 kg zaczynam źle się czuć....

Liczę na szczere odpowiedzi od Was.
Pozdrawiam / załamanaszesnastka