Dziewczyny, mam prośbę o radę – czy szukać innego lekarza, czy pozostać wierną
Paczusce (w grę wchodzą raczej tylko lekarze Damiana)?
Moja przygoda z tarczycą trwa 2 lata. Po dwóch latach próbuję ponownie - wtedy
był jakiś problem z przyjęciem mnie na forum.
Przy problemach z zaparciami gastrolog skierował mnie w marcu 2007 na badania
krwi. Ogólnie miałam i mam problemy z niskim ciśnieniem i wiecznie zimnymi
dłońmi.
Wynik z 12.3.2007:
TSH: 4,63 (norma 0,27-4,2)
Po tych badaniach zlecono następne, 12.3.2007:
FT4 : 1,2 (0,93-1,7)
TPO: 179,8 (do 34)
TSH: 5,3 (0,27-4,2)
Tab.-p/c. p-tarczcycowe: 60,04 (do 115)
Endokrynolog powiedziała, że trzeba leczyć, ale bez szaleństw, że nie umieram

że to pewnie hashimoto. Skrytykowała mnie, że mam mało umięśnione ręce –
przedramiona

więc już się nie spotkałyśmy. Ogólnie jednak nie jestem
hipochondrykiem, więc robię najczęściej to, co każą lekarze. Wiec przez 2
miesiące brałam euthoryx 50.
W maju kolejne badania, ale już u innego lekarza, zlecone tylko TSH, 29.05.2007:
TSH: 3,084 (0,35-5,50)
Czułam się źle, bardzo śpiąca i zapuchnięta, ale lekarka powiedziała, że nie
widzi zasadności przyjmowania eutoryxu, ale jak bardzo chcę, to mogę sobie
0,25 łykać przez miesiąc, a potem przestać.
Ogólnie powiedziała, że jestem zdrowa, więc wzięłam to na poważnie. I
postanowiłam nie być hipochondryczką i histeryczką.
No ale oczywiście super się nie czułam.
Potem zmieniłam pracową poradnię, znowu zapisałam się do endokrynologa.
Wyniki z 10.06.2008:
TSH: 5,17 (0,35-5,5)
FT4: 0,99 (0,89-1,76)
Zarządzono euthyrox 50 – a dokładnie zarządziła Barbara Paczuska. I było
maksymalne zdziwienie, że poprzednia kazała mi odstawić euthyrox. No przecież
tego sama nie wymyśliłam
27.08.2008:
TSH: 1,68 (0,35-5,5)
FT4: 1,11 (0,89-1,76)
7.01.2009:
TSH: 3,1 (0,35-5,5)
FT4: 1,2 (0,89-1,76)
Potem zarządziła 50 letroxu, a w weekendy 75 euthoryxu.
13.02.2009:
TSH: 2,69 (0,35-5,5)
FT4: 1,37 (0,89-1,76)
(przy okazji glukoza 71 (74-106))
Po nich wyniki chyba lepsze, ale moim zdaniem czuję się wcale nie lepiej, a
ponadto od samego stycznia przytyłam 3 kilogramy.
I jeszcze badania usg: 5.03.2007:
Położona w typowym miejscu, dolnymi biegunami nie schodząca poza wcięcie
jarzmowe mostka. Echostruktura miąższu niejednorodna, bez cech guzków. Wymiary
płatów bocznych: prawy 15x13x41 mm, lewy 15x11x39 mmm cieśń szerokości 3 mm.
Bez zmian ogniskowych. Węzły chłonne szyi niepowiększone, ale w okolicy
tarczycy echogeniczność nieco obnoszona – odczynowe.
Badania usg: 21.08.2008:
Gruczoł tarczycowy o prawidłowej lokalizacji i wzmożonej spoistości miąższu.
Echogeniczność gruczołu całkowicie niejednorodna. W górnym biegunie lewego
płata loty guzek hypoechogeniczny o wymiarach 5,9x3,7 mm. Poza tym w obrębie
całego miąższu gruczołu stwierdzam obecność obszarów o obniżonej
echogenczności i pasma hyperechogeniczne, jak ptz obecności zwłóknień. Obraz
może odpowiadać chorobie Hashimoto. Grubość cieśni dochodzi do 2,3 mm. Wymiary
płatów bocznych: prawy 10,4x15,4x47 mm, lewy 10x15,9x48 mm. Nie stwierdzam
powiększonych węzłów chłonnych.
W ogóle zakładam, że bardzo chora nie jestem, czasami mnie coś pobolewa, ale
najgorsze jest to spanie (albo śpię non stop albo nie mogę zasnąć), dołki no i
to, że przytyłam 8 kg! Od miesiąca naklejam też Evrę, co może mieć pewnie
wpływ na tycie. Ale tyję od roku, w sumie zebrało się sporo kg, nie zmieniłam
sposobu pracy czy aktywności fizycznej czy diety – constans.
Nie chcę przytyć kolejnych kg, co więcej, chcę wrócić do poprzedniej wagi –
nie chodzi o to, że jestem jakoś bardzo gruba, dlatego moim zdaniem endo mnie
ignoruje w tej sprawie – ale ja chcę swoje stare ubrania

Poważnie, to mama
choruje od jakiś 10 lat, ja od dwóch.
Gdy powiedziałam endo, że tyję, ze mi z tym nie za dobrze, bo spuchłam na
twarzy, powiedziała, że to zima chyba. A ja ruszam się, uprawiam umiarkowany
sport i nie obżeram się. Rosnąca waga mnie trochę przeraża, bo moja mama,
leczona źle na tarczycę w innym mieście, ma naprawdę ogromne problemy z wagą
od 2 lat.
No i teraz pytanie: czy tyję w związku z jakimiś zmianami hormonalnymi,
wiekowymi (zmieniam prefiks na 3 niedługo). Następną wizytę (w tym krew i usg)
mam w maju. Szukać innego lekarza z nowymi wynikami czy przesadzam z brakiem
zaufania do tej pani, bo może kobieta słusznie zmienia na euthoryx na letrox
(czytałam, że lepszy dla hashi) i ignoruje tycie? Pójść do dietetyka?
Będę wdzięczna za pomoc.
Pozdrawiam
p.