andziulec
22.05.15, 23:48
Historia z życia. Nie mojego of course.
Jest małżeństwo, po 50 oboje. Dwoje dorosłych dzieci na swoim ze swoimi rodzinami. Małżeństwo ma dwie firmy, mąż swoją, żona swoją. I jest sobie rodzeństwo pana męża z rodziną w tym dwójką dzieci. Sytuacja zmienia się tak, że małżeństwo bierze do siebie te dzieci bo inną alternatywą jest tylko DD. Niestety dzieci strasznie spaczone, kłamią, nie rozumieją konsekwencji (dzieci wczesnoszkolne), robią na złość specjalnie, zawsze z premedytacją, niczego nie szanują. Totalny brak wychowania. Nowa rodzina dla nich i pomoc wszelkich specjalistów nie daje nic. Kompletnie NIC. Zapada decyzja, że po kilku latach dzieci idą do rodziny, która takie przypadki wychowuje od "stu" lat. Dzieci? Cieszą się ze zmiany! Rodzina aktualna? Straszne wyrzuty sumienia bo jednak dzieci bliskie ale nie dają już rady mimo pomocy.
Słuszna decyzja?