Dodaj do ulubionych

Myszy... myszki...

02.10.07, 15:13
Ale obrodziły w tym roku! Codziennie łapię sobie kilka, pobawię się,
a potem przynoszę ludzi. No ale oczywiście ta w ogóle tego nie
docenia, zrzędzi, że musi chodzić po trupach... No taka ludziowska
wdzięczność!
A widzielibyście wczoraj jej minę, jak się pośliznęła na takiej
połówce, co to jej zostawiłem przed samymi drzwiami! A co
wygadywała! Wcale się to nie nadaje do powtórzenia...
Lecę dalej do roboty.. . A może ktoś chce taką myszkę czy dwie,
chętnie się podzielęsmile
Obserwuj wątek
    • kotopierz Re: Myszy... myszki... 03.10.07, 22:21
      A ja muszę się zadowolić sztucznymi myszami. Kiedyś polowałem na muchy, ale już
      mi się nie chce. W czerwcu łowie na balkonie tłuste brązowe żuki (a może to są
      chrabąszcze?). JAk już się ich najem, to malowniczo wymiotuję, a Duża Ruda mówi
      wtedy okropne rzeczy. Czasem jak wleci ćma, to łapię ją i przyduszam. Są
      wyjątkowo soczyste.
      • dachowiec.fernando Re: Myszy... myszki... 06.10.07, 21:45
        ja nie mam dostepu do myszy... nawet z muchami sa problemy, no bo te
        siatki na oknach, a jak raz jedna mucha wleciala nie wiadomo jak, no
        ale jaka wielka byla, mowie wam normalnie wielkosci wrobla, to
        ludzia zaraz spanikowala i zlapala za kanister jakiejs trucizny na
        insekty, i tego bylo na tyle...
        ale wiem ze znajomy ludzi mieszka z bardzo fajna kotka, ktora bardzo
        o niego dba, a ze mieszkaja w starej kamienicy, w starej dzielnicy,
        to o myszy tam nie trudno... no wiec, kota lubi zlapac mysz i
        zaniesc ja ludziowi prosto do lozka, a ten sie denerwuje, usuwa ten
        pyszny kasek przez szmate, i potem opowiada innym ludziom jak to
        jego kota znosi mu myszy i sklada na koldrze... i jeszcze udaje ze
        tak naprawde to on sie skarzy! a my przeciez wiemy ze sie po prostu
        chwali ze ma taka swietna kote, nie?
    • sherman-doberman Re: Myszy... myszki... 15.10.07, 14:14
      A ja, Rangoon, lubię sobie przynieść myszkę do domu, Ile uciechy!
      Myszka myk. myk. pod lodówkę. za kaloryfery albo do biblioteki za
      regały. Ludzie biegają jak opętani i wykrzykują różne inwektywy -
      ciekawe. że nie pod adresem myszy, tylko moim - niewdzięczni,
      przecież dostarczam im sportu i pierwszorzędnej rozrywki. A potem
      czatuję sobie to tu to tam. aż mystka wyjrzy - i na nią. A ona znowu
      w kąt lub pod lodówkę.
      Niestety mój doberman często mi miesza szyki. Też lubi polować na
      myszy- ale. partacz. sam sobie w ogrodzie nie znajdzie, tylko czeka,
      aż ja przyniosę. A jak już ją w domu zobaczy, to ratuj się kto może,
      pędzi galopem potrącając sprzęty i przydeptuje przy tym szanowanych
      obywateli w ogon lub łapę. I zaraz ordynarnie myszę w pysk.
      Żadnej subtelnej żonglerki, żadnych podchodów i czajenia, ot tak, po
      prostu w wielki zębaty pysk. Dwunożni. rzecz jasna. zaraz mu
      otwierają paszczę i wyjmują mysz, ale to już zawsze tylko zwłoki -
      słabe nerwy mają myszy. Ja to się mogę bawić i bawić i ganiać, a w
      paszczy psa od razu oddają ducha.
    • kleo_mini Re: Myszy... myszki... 15.10.07, 20:28
      bo ludzie niewdzięczne są i nic nie rozumieją.
      ja kiedyś złapałam ptaka za skrzydło i chciałam ściągnąć na balkon.
      bo kleo marudziła i marudziła, że basta, matyldo, co to pierzaste robi na twoim
      balkonie.
      a jak tylko złapałam, to krzyk i pisk - aaaa, co ty robisz, puść natychmiast i
      nie wyglądaj za barierkę, aaaa!

      i weź tu bądź normalnym kotem, heh...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka