Dodaj do ulubionych

Postępowcy zwycieżają!

08.10.08, 12:35
...nie tylko w Czarnej Sredniej
Liberalna pedagogika w praktyce: Biegające nago dzieci w norweskim przedszkolu
mają prawo do „zabaw kopulacyjnych”, do onanizowania się...

Norweskie media rozprawiają nad kolejnym szokującym pomysłem liberalnych
pedagogów: w Oslo dzieci od najmłodszych lat mają być poddawane ekperymentowi
„przyzwyczajania do seksualności”. Oto w przedszkolu przy ulicy Bjerkealeen
[Al. Brzozowa] dzieci mają biegać nago, wolno im będzie zaglądać sobie do
pupy, onanizować się, imitować kopulację, granicą zabawy jest jedynie zakaz
„wkładania do środka”.

- Uważa się, że seksualność wśród dzieci jest nieistotna. Otóż jest. Dlatego
seksualnych zabaw dzieci nie należy powstrzymywać, nawet w przedszkolu - mówi
przedszkolanka i pedagog Pia Friis. [zdjęcie tej pani - tutaj]
- Dzieci mogą się oglądać i poznawać swe ciało. Mogą bawić się w lekarza, mamę
i tatę, zabawy pupowe, kopulacyjne, mogą tańczyć nago i onanizować się. Nie
powinno się tego powstrzymywać. Ale tą seksualność należy też socjalizować,
tak aby nie wolno było trzymać się za genitalia podczas posiłków.
Jedno jest pewne, że prędzej czy później dzieci będą uprawiać zabawy seksualne
i badać się w przedszkolu. Ale gdy personel jest niepewny, dzieci zarażają się
ciekawością, co odbija się negatywnie. Zapomina się, że dzieci mają chuć, i że
niekiedy przeżywają orgazm.

Psycholog i seksuolog Thore Langfeldt przyznaje rację Friis:
- Dzieci muszą uczyć się o seksualności, w przeciwnym razie mogą mieć
problemy. Nie rozumiem negatywnych reakcji na idee z przedszkola Bjerkealeen.
Obserwuj wątek
    • perphidia .... 08.10.08, 16:10
      ktoś ma za dużo wolnego czasu????
      • lechowski51 Re: .... 08.10.08, 16:35
        na walke z postepem zawsze trzeba znalezc czas.Nie zyje ciemnogrod!
        cd
        Nauczyciel skazany za grożenie uczennicy
        Włoski sąd najwyższy podtrzymał wyrok skazujący, wydany na nauczyciela za
        zagrożenie uczennicy, że nie przejdzie do nastepnej klasy. Sąd uznał słowa
        nauczyciela za "poważną groźbę" i utrzymał wyrok pozbawienia go wolności na 17
        miesięcy
        Do zdarzenia doszło w liceum na północy Włoch. Za okoliczność obciążającą sąd
        najwyższy uznał fakt, że groźba nauczyciela miała charakter zemsty, gdyż matka
        uczennicy na zebraniu rodziców wystąpiła o zwolnienie go z pracy. Następnego
        dnia nauczyciel ten publicznie zagroził dziewczynie, że w tej sytuacji może
        pożegnać się z przejściem do następnej klasy. Obrońca nauczyciela tłumaczył,
        że promocja nie zależy przecież od jednej osoby, lecz od rady pedagogicznej,
        pogróżka była więc gołosłowna. Sąd był jednak innego zdania. Orzekł, że tak
        czy inaczej odbiła się ona na psychice uczennicy i jest ze wszechmiar naganna.

        Włoskie media komentują, że w ten sposób pozbawia się nauczycieli jedynej
        broni w walce z nieposłuszeństwem uczniów i arogancją rodziców.
        • zimija Kiedyś było takie powiedzenie 08.10.08, 19:00
          erotoman gawędziarz. Kręcą cie takie historie? No cóż, nie wypada
          krytykowąc starych ludzi.
          • markochmeleski.1 Re: Kiedyś było takie powiedzenie 08.10.08, 19:42
            zimija napisał:

            > erotoman gawędziarz. Kręcą cie takie historie? No cóż, nie wypada
            > krytykowąc starych ludzi.

            W tym coś jest :)
            • lechowski51 Re: Kiedyś było takie powiedzenie 08.10.08, 20:25
              no to zmiana tematu..........
              Kalifornia: zakaz używania określeń ”pan młody” i ”panna młoda”
              W Kalifornii nie można już używać w akcie ślubu określeń „pan młody” i „panna
              młoda”. Małżeństwo może być zawarte tylko pomiędzy „stroną A” a „stroną B”–
              informuje portal WorldNetDaily.com.

              Przekonał się o tym protestancki pastor Doug Bird z Roseville wraz z parą,
              której udzielił w ub. tygodniu ślubu. Para chcąc zarejestrować swój związek w
              urzędzie stanu cywilnego, wypełniając stosowne dokumenty użyła określeń „pan
              młody” i „panna młoda,” zamiast terminów „strona A” i strona B”.

              Urzędnik z hrabstwa Placer odesłał wypełnione przez nich dokumenty wraz z listem
              wyjaśniającym, w którym można było przeczytać, że para nie może zostać
              zarejestrowana, gdyż wypełniony przez nich dokument jest niezgodny z przepisami
              rejestracyjnymi stanu Kalifornia.

              – Otrzymałam z powrotem akt i list od urzędnika z urzędu stanu w hrabstwie
              Placer, stwierdzający, że akt jest niezgodny z przepisami rejestracyjnymi stanu
              Kalifornia – powiedziała zbulwersowana panna młoda na konferencji prasowej
              zorganizowanej w siedzibie organizacji Pacific Justice Institute.

              Oburzona para napisała 4. września list do urzędu, zapytując czy stan Kalifornia
              posunie się tak daleko, że niebawem zabroni duchownym, podczas ceremonii
              ślubnych, używania określeń „pan młody” i „panna młoda,” nakazując zwracać się
              do nich „strona A” i „strona B”?

              Takie postępowanie urzędnika to konsekwencja decyzji Sądu Najwyższego w
              Kalifornii, który głosami „4 do 3” postanowił 15 maja, że definicja prawna
              małżeństwa jako związku między kobietą a mężczyzną jest niezgodna z konstytucją,
              legalizując w ten sposób tzw. małżeństwa homoseksualne.

              Prezes Pacific Justice Institute Brad Dacus powiedział, że jeśli mieszkańcy
              stanu chcą zachować tradycyjnie rozumiane małżeństwo muszą zmienić konstytucję
              stanową głosując za tzw. poprawką małżeńską w listopadzie tego roku.

              – Jeżeli „poprawka 8” nie zostanie przyjęta wówczas pary heteroseksualne będą
              zmuszone zawierać śluby poza stanem, o ile chcą być oficjalnie identyfikowane
              jako „pan młody” i „panna młoda” lub mąż i żona – dodał Dacus.
              • lechowski51 Dzisiaj jeszcze jedno... 08.10.08, 20:33
                ...osiagniecie Postepu na swiecie.Jutro cd
                Oblicza absurdu: “Karta Praw Zwierząt Domowych” w Szwecji
                Biznesmen odwołuje lunch i pędzi do domu, żeby pogłaskać kota. To nie fikcja, to
                wymóg, jaki nałożyło na właścicieli czworonogów szwedzkie ministerstwo rolnictwa
                - informuje “Polska”. Szwecja słynie z wzorowego przestrzegania praw zwierząt.
                Po krowach, kurach i koniach, ministerstwo rolnictwa zajęło się ochroną zwierząt
                domowych. W 15-stronicowym dokumencie znajdują się regulacje szczegółowo
                określające zasady przetrzymywania i karmienia czworonogów oraz obchodzenia się
                z nimi.
                Żadne zwierzę nie może przebywać samo dłużej niż 8 godzin - mówi Cheryl Jones
                Fur, ekspert z ministerstwa. Jak dodaje, wcześniej Szwecja chroniła prawem
                zwierzęta zagrodowe i cyrkowe, ale nikt nie zajmował się pupilami domowymi.

                Według nowego prawa, psów nie można na stałe przywiązywać, a w klatce mogą
                przebywać tylko w czasie podróży lub na wystawach (jeśli jest to wymagane
                przepisami bezpieczeństwa). Psy pozostające w mieszkaniu, muszą mieć dostęp do
                okna, które przepuszcza promienie słoneczne.

                Z kolei psy mieszkające w domu z ogrodem muszą mieć zapewniony codziennie
                przynajmniej jeden dłuższy spacer. Muszą także mieć do dyspozycji schronienie
                przed słońcem i deszczem.

                Koty, poza miską z jedzeniem i wodą, muszą mieć zapewniony kontakt z człowiekiem
                minimum dwa razy w ciągu doby. Dotyczy to zarówno kotów spędzających większość
                czasu na dworze, jak i tych bardziej domowych. Koty mieszkające w mieszkaniach
                obowiązkowo muszą mieć także miejsce do ostrzenia pazurków oraz posłanie w
                odosobnieniu od innych zwierząt i ludzi. Prawo określa nawet dopuszczalne
                stężenie amoniaku i dwutlenku węgla w powietrzu.

                Kto złamie nowe prawo, naraża się na wizytę inspektora ochrony zwierząt, a w
                cięższych przypadkach sądowy nakaz odebrania zwierzęcia a nawet pozbawienie
                wolności na kilka lat - donosi “Polska”.
                • lechowski51 Postep UE 09.10.08, 11:22
                  Niedlugo jak za okupacji bedziemy przemycac mieso i oscypki....

                  Angielski arystokrata w obronie polskiej góralki
                  Angielski arystokrata pomoże góralce, skazanej na karę więzienia za nielegalny
                  handel oscypkami na Krupówkach. Sir Julian Rose postanowił bronić jej prawa do
                  sprzedaży tradycyjnego sera. Anglik przygotowuje specjalną petycję do władz
                  lokalnych, by uświadomić im, jaką wartość ma produkt regionalny - informuje RMF FM.

                  Sir Rose przekazał także pani Antoninie część pieniędzy na zapłacenie grzywny,
                  dzięki czemu nie będzie musiała iść do więzienia. Spotkaliśmy się w jej
                  gospodarstwie, a potem w Zakopanym. Zadeklarowałem jej pomoc. W tej chwili jej
                  głównym problemem jest zdobycie środków finansowych na zapłacenie kary i w tym
                  będę mógł jej choć trochę pomóc. Choć oboje wiedzą, że to nie rozwiąże problemu,
                  nie poddają się.

                  Są przekonani, że turyści w góry przyjeżdżają właśnie dla tych tradycyjnych
                  produktów, a nie na fast food, których na Krupówkach z roku na rok przybywa.
                  Dlatego zapowiadają, że będą walczyć i nie spoczną dopóty, dopóki pani Antonina
                  nie będzie mogła sprzedawać swoich wyrobów na lokalnym rynku. W obronie góralki
                  i jej prawa do sprzedaży serków Anglikowi pomaga laureatka nagrody Goldmana,
                  ekologicznego Nobla, Jadwiga Łopata. Wspólnie utworzyli Międzynarodową Koalicję
                  dla Ochrony Polskiej Wsi.

                  wp.pl/kab
                • pawlozsiul u nas wprowadził to PiS w poprzedniej kadencji 10.10.08, 13:28
                  Dorn konkretnie nie zostawiał Saby w domu, pozwy za nią pisał bo
                  liberały sunię obrażały.

                  Pamiętam, że prezio uprawiedliwiał nieobecność brata w Tbilisi
                  koniecznością opieki nad mamą. "Oż dzieci wyrodne, a mamy nie mogli
                  zabrać?" - sobie pomyślałem. A tu nie o mamę chodziło tylko o kota
                  Alika. To nie jest w sumie durny przepis - wyklucza składanie wizyt
                  zagranicznych przez prezydenta. Jestam za!
    • zimija tu dziękujemy 09.10.08, 12:49
      Dziękujemy panu za ten przegląd prasy. Doceniamy pański trud włozony
      w uświadamianie forumowiczów forum Bielsk Podlaski. Przyrzekamy że
      bedziemy teraz czytać tylko i wyłącznie artykuły które nam pan
      zacytuje albo wskaże do przeczytania. Obiecujemy że dołożymy starań
      aby z naszych kiosków, sklepów i bibliotek znikły takie paszkwile
      jak "Nie" czy GW.
      Z niecierpliwością czekamy na wskazówki dotyczące programów
      telewizyjnych i radiowych.
      Pomóż nam panie zyć w tym świecie pełnym obłudy i cyklistów.
      Amen
      • lechowski51 Re: tu dziękujemy 09.10.08, 13:27
        Doceniam wdziecznosc Szanownego Pana za upowszechnianie jedynie slusznych idei i
        pomyslow w walce z ciemnogrodem.Poszerzam wiec nasza postepowa wiedze o inny
        przyklad godny nasladowania........
        Sterylizować nastolatki, by nie zachodziły w ciążę
        To kolejny głupi pomysł z cyklu "Brytyjczycy zmagają się z ciążami nieletnich".
        Minister stanu zdrowia publicznego na Wyspach chce sterylizować dziewczęta, żeby
        nie zachodziły w ciążę. Przynajmniej czasowo.

        Autorką pomysłu, który oburza, przeraża, a bywa, że i zachwyca, jest Dawn
        Primarolo, pani minister z departamentu zdrowia. Primarolo chce (przymusowo!)
        wszczepiać nastoletnim dziewczętom specjalne wkładki, które czyniłyby je
        bezpłodnymi przez 5 lat, a może i dłużej. Zabiegom byłyby poddawane dziewczyny
        między 12. a 17. rokiem życia.

        Minister nazwała swój pomysł "długoterminowym zapobieganiem ciąży". Podniosły
        się jednak głosy, że to nic innego, jak sterylizacja nastolatek. Ale i krytycy
        nie mogą nie doceniać zalet tego szalonego pomysłu: wreszcie nie byłoby dzieci,
        które mają dzieci. Nie byłoby aborcji wśród nastolatek. Młode Brytyjki zamiast
        niańczyć maluchy, siedziałyby w szkołach. A Wielka Brytania nie byłaby już na
        pierwszym miejscu wstydliwego rankingu: 41,3 ciąż na tysiąc dziewcząt. Najwięcej
        w Europie.

        To w końcu tylko wkładka antykoncepcyjna. Działająca wyjątkowo długo. Nic
        specjalnego... Nastolatki mogłyby spokojnie wkraczać w dorosłość, bez obaw, że
        kolejny seks po pijaku z nieznanym chłopakiem z klubu będzie oznaczał dla nich
        koniec wszystkiego. Rodzice nie musieliby się martwić, że wypuszczając dziecko
        wieczorem godzą się zostać dziadkami. Kraj miałby lepsze statystyki. Po prostu,
        same plusy.

        A że seks wśród nieletnich stałby się wyjątkowo popularny? No cóż, każdy kiedyś
        poznaje zwierzęcą stronę swojej natury. Naukowcy z "American Journal of Public
        Health" stwierdzili niedawno, że najlepiej przeżyć swój "pierwszy raz" przed
        20-tką. Bo inaczej można mieć problemy z wyrażaniem emocji. Straszne, nie? Ale
        spokojnie, rząd brytyjski zadba, by nikt nie miał problemów z wyrażaniem emocji
        w łóżku.

        Istnieje tylko jedna obawa. Drobna w gruncie rzeczy: że gdyby brytyjskie
        nastolatki straciły straszak w postaci niechcianej ciąży, prawdopodobnie
        uczyłyby się wyrażać emocje w coraz młodszym wieku. I czyniłyby to wyjątkowo
        chętnie. Szczodrze uczyłyby też wyrażać emocje swoich rówieśników płci
        przeciwnej. Dlatego pomysł minister Primarolo raczej nie ma szans na wejście w
        życie.

        Tylko problem ciąż pozostaje. Brytyjskie dzieciaki wiedzą o seksie wszystko.
        Świetnie znają wszelkie metody antykoncepcji. I nic. Niechciane dzieci jak były,
        tak są. Mimo kolejnych milionów funtów, które idą na edukację seksualną. Nie
        dziwię się, że rząd zaczyna wpadać na coraz bardziej "dyskusyjne" pomysły.
        • stepby Re: tu dziękujemy 09.10.08, 16:00
          i?
          • hansgrubber Re: tu dziękujemy 09.10.08, 22:54
            Nic. Lechowski teskni za Iranem albo jeszcze lepiej Talibanem. :)
            Chrzescijanstwo w stylu retro.
          • lechowski51 Re: tu dziękujemy 09.10.08, 22:58
            No i jak Mamba Obama nie zwyciezy?!
            Zapytani przez ośrodek badania opinii publicznej uczniowie amerykańskich szkół
            o "Dziesięciu najsłynniejszych Amerykanów w historii", zaskoczyli swymi
            odpowiedziami nawet nauczycieli. Spodziewano się listy piosenkarek i aktorów,
            lecz wyniki badań wskazują na niezwykłą skuteczność prowadzonej od lat
            indoktrynacji. Okazuje się, że "najsłynniejszymi Amerykanami w całej historii
            Ameryki" to... Murzyni, kobiety, albo jedno i drugie.

            Badania przeprowadzone we wszystkich 50 stanach i obejmujące grupę 2000 uczniów,
            dały niemal jednakowe wyniki. Na pytanie o wymienienie najsłynniejszych
            Amerykanów lub Amerykanek, od czasów Kolumba aż do dnia dzisiejszego - z
            wyłączeniem prezydentów i Pierwszych Dam - dzisiejsi nastolatkowie odpowiadają
            jednoznacznie: na pierwszym miejscu jest Martin Luther King, potem Rosa Parks, a
            następnie Harriet Tubman. Trzy pierwsze miejsca zajmują Murzyni ("Najsłynniejsi
            Amerykanie od czasów Kolumba"!), a trzy z pierwszych pięciu miejsc oraz sześć z
            pierwszych dziesięciu, zajmują w rankingu kobiety.

            Lansowany w liberalnym programie szkolnym schemat, odzwierciedlony został w
            sposobie widzenia historii przez dzisiejsze pokolenie, które eliminuje ze
            świadomości największe osiągnięcia białych ludzi i mężczyzn.

            Profesor historii i socjologii, Sam Wineburg ze Stanford University, który
            prowadził badania powiedział, że tak znaczący udział Murzynów sygnalizuje
            "głębokie zmiany" w sposobie postrzegania historii. "W ciągu ostatnich około 44
            lat, przeszliśmy rewolucję w sposobie widzenie kto reprezentuje historię Ameryki."

            Wyniki badań ukażą się w marcowym wydaniu specjalistycznego pisma historycznego
            The Journal of American History.
            • stepby Re: tu dziękujemy 10.10.08, 08:25
              Lechowski Ty w Pidlaszuka Romana się powoli zamieniasz, a jeszcze
              niedawno można było z Tobą nawet pogadać ...
              • hansgrubber Re: tu dziękujemy 10.10.08, 10:57
                Jakby sie ktos pytal czy polski katolicyzm bywa rasistowski,
                antysemicki, faszystowski etc
                • lechowski51 Interesujace! 10.10.08, 10:59
                  Gdyby jeszcze hans byl mistrzem ceremoni/ksiedzem/!

                  "Przyrzekam ci, że będziesz mogła (mógł) się o mnie troszczyć"
                  24-letnia Monika Szmidt i jej rówieśnik Miłosz Kuligowski przystąpili w
                  niedzielę w Warszawie do ślubu humanistycznego. Pierwszą tego typu ceremonię
                  ślubną zorganizowało Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów.

                  Ślub humanistyczny ma być alternatywą dla tych, którzy chcą mieć ślubną
                  ceremonię, ale nie w Kościele (np. dla ateistów). Polskie prawo na razie nie
                  uznaje ślubów humanistycznych, więc do legalizacji związku potrzebne jest
                  zawarcie ślubu cywilnego.

                  Pierwszy polski ślub humanistyczny odbył się w siedzibie b. Muzeum Przemysłu i
                  Rolnictwa. Gości wprowadzono do sali oświetlonej jedynie światłem świec, przy
                  dźwiękach muzyki skrzypcowej. Wszystkim rozdano czerwone tulipany, które po
                  ceremonii wręczano parze.

                  Ceremonię - już przy pełnym świetle - prowadzili tzw. celebranci - kobieta i
                  mężczyzna - Krzysztof Panecki z ramienia Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów
                  i Jane Bechtel ze Szkockiego Towarzystwa Humanistycznego.

                  - Dla każdej pary dzień ślubu to dzień wyjątkowy, ten dzisiejszy wyjątkowy jest
                  nie tylko dla Moniki i Miłosza, ale i dla nas wszystkich - jest to ślub
                  szczególny i niekonwencjonalny, pierwszy w Polsce ślub humanistyczny -
                  powiedział Panecki. Jak dodał - "prowadzenie ceremonii wspólnie przez kobietę i
                  mężczyznę podkreśla równouprawnienie płci w małżeństwie oraz w życiu społecznym".

                  - Para biorąca ślub humanistyczny w Polsce podjęła wspólną decyzję o tym, że
                  humanistyczne podejście do małżeństwa najlepiej przedstawia i reprezentuje ich
                  własne wartości i aspiracje - mówiła Jane Bechtel. Pogratulowała parze tej
                  decyzji "w imieniu kilku tysięcy szkockich racjonalistów".

                  W kolejnej części ceremonii przyjaciele pary czytali fragmenty ulubionej
                  literatury Moniki i Miłosza - fragment "Kociej kołyski" Kurta Vonneguta i "Mszy
                  wędrującego" Edwarda Stachury. Przy dźwiękach muzyki para złożyła sobie
                  specjalne przyrzeczenia ułożone przez siebie samych. Zarówno pan młody jak i
                  panna wypowiadali tę samą przysięgę.

                  "Przyrzekam ci, że będziesz mogła (mógł) się o mnie troszczyć, być obok mnie w
                  chwilach radości, smutku, w momentach mych porażek i sukcesów (?) jeśli tylko
                  chcesz, to tęsknij za mną kiedy wyjadę lub wyjdę do drugiego pokoju. Obiecuję
                  ci, że będziesz mógł oglądać ze mną filmy, śpiewać, tańczyć, śmiać się i płakać
                  (...) że będziesz mógł się dzielić ze mną wszystkim - myślami, materiałem
                  genetycznym i zasobami - czym tylko zapragniesz" - mówili.

                  Po wypowiedzeniu słów przysięgi para wymieniła się pierścionkami, podpisano też
                  symboliczny akt małżeństwa.

                  Prezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów Mariusz Agnosiewicz, tłumacząc
                  zebranym ideę ślubu humanistycznego podkreślił, że śluby te są m.in. "dla osób
                  poszukujących nieszablonowości, piękna i głębi w ceremonii". Jak dodał - śluby
                  tradycyjne są niemal identyczne, ale nie ma dwóch takich samych ślubów
                  humanistycznych, bo każdy z nich jest małym dziełem sztuki.

                  - Status prawny ślubów humanistycznych jest identyczny jak status ślubów
                  kościelnych do 1998 roku - czyli do czasu wprowadzenia instytucji małżeństwa
                  konkordatowego. Ślub humanistyczny może się wiązać z odwiedzeniem urzędu
                  cywilnego tego samego dnia, ale nie musi - tłumaczył.

                  Humanistyczne ceremonie - jak dodał - organizowane są głównie w krajach
                  zachodnich - Wielkiej Brytanii, Holandii, Norwegii, USA, Australii, Szkocji.
                  Zostały zalegalizowane m.in. w USA, Norwegii i w Szkocji. W niektórych państwach
                  są organizowane bezpośrednio po ślubie cywilnym.

                  INTERIA.PL/PAP
    • pawlozsiul prorokiem Postępu i genialnym futurystą jestem ja 10.10.08, 13:38
      Przepraszam za tytuł, ale skromniej już się nie dało.

      Ot tak mi się kiedyś napisało:

      Obserwując ścieranie się dwóch "postępowych" tendencji obawiam się,
      że w 2015 roku osiągniemy taki stan:

      Całkowity zakaz palenia tytoniu w knajpach. Ci marznący na mrozie z
      dymkiem to napiętnowani "papierosowcy". A ci zaciągający się w
      lokalu to palacze marihuany, która właśnie została
      zalegalizowana. "Zuc fajki, psejc na zdrowe zjoła" - będzie krzyczeć
      z reklam Nelly Rokita.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=252&w=71744355&a=71862251

      Minęło pół roku z małym okładem i stało się:

      www.dziennik.pl/swiat/article200965/Marihuane_palic_wolno_papierosow_nie.html
      • pawlozsiul fajny pomysł Lechowski, nie trać zapału 10.10.08, 13:40
        Fajnie jest poczytać taki stek durnot. Wierzę, że nie spoczniesz w
        wyszukiwaniu "newsów".
        • lechowski51 Re: fajny pomysł Lechowski, nie trać zapału 10.10.08, 16:15
          Dzieki pawloziul za wsparcie!Widze ze do Orli postep tez dociera powoli.Skoro o
          paleniu to prosze........

          Holandia: Powszechny Kościół Palaczy Bożych
          W lipcu Holandia wprowadziła zakaz palenia papierosów w miejscach handlowych.
          Aby obejść nowe restrykcyjne prawo właściciel pewnej kawiarni - Cor Bush -
          zarejestrował Powszechny Kościół Palaczy Bożych. Należąca do niego kawiarnia
          stała się oficjalną… świątynią!

          Jak mówił przedsiębiorca odtąd palenie papierosów będzie swoim rodzajem kultu, a
          że holenderska konstytucja gwarantuje wolność wyznania, to założyciel nowego
          Kościoła uważa się za obrońcę wolności religijnej. Bush już otrzymał liczne
          wyrazy poparcia ze strony innych właścicieli restauracji i barów.

          Zsady wiary nowego “Kościoła” mają być wyrażone poprzez “dym, ogień i popiół”…
          • lechowski51 Re: fajny pomysł Lechowski, nie trać zapału 10.10.08, 21:46
            Moze nie w tej konwencji temat co powyzsze niemniej jednak porusza w
            interesujacy sposob problemy ktore dzisiaj nie schodza z pierwszych stron
            gazet...do [poczytania na wieczor

            W imieniu grandziarzy?
            Stanisław Michalkiewicz
            Kto by pomyślał, że do tego dojdzie? A jednak doszło. Największa, to znaczy może
            nie największa, bo podobno największa to indyjska, ale pomijając indyjską, to
            największa demokracja na świecie zastanawia się za pośrednictwem swoich
            przedstawicieli, czy ograbić suwerenów w tak zwanym majestacie prawa, to znaczy
            – za parawanem stworzonych przez przedstawicieli ludu pracującego miast i wsi
            pozorów legalności, zmusić ich do złożenia się na pokrycie strat pralni
            fałszywych pieniędzy zwanych „instytucjami finansowymi”, spowodowanych
            lekkomyślnością kilku chciwych grandziarzy.

            Od razu widać, że ta cała demokracja, wszystko jedno – największa, czy nie – to
            po prostu kupa g... Nawiasem mówiąc, wszystko przewidział nieżyjący już
            ekonomista amerykański Murray Rothbard, twierdząc, iż współczesne państwo,
            mniejsza o to – demokratyczne, czy nie – jest najgroźniejszą organizacją
            przestępczą. Oczywiście każde państwo, chociaż w tym konkretnym przypadku mówię
            oczywiście o Stanach Zjednoczonych, gdzie tamtejszy Kongres zupełnie serio
            rozważa, czy ograbić obywateli na kwotę 700 mld dolarów.

            Mechanizm obecnego „kryzysu” był następujący: kiedy już grandziarstwo
            postanowiło uwolnić się od standardu złota, żeby nawet żadne pozory nie zmuszały
            go (tzn. grandziarstwa) do stawiania granic chciwości w rabowaniu obywateli
            poddanych przez demokratyczne państwo wyzyskowi z ich strony za pomocą „prawa” o
            „prawnym środku płatniczym” - w obiegu pojawił się tak zwany „pieniądz
            fiducjarny”, czyli papierowy Scheiss, podczas gdy pieniądz prawdziwy („lepszy”)
            w postaci złota, grandziarstwo pochowało sobie po piwnicach. I jeśli grandziarze
            potrzebowali coś sobie kupić, to wypłukiwali złoto z powietrza, produkując
            fałszywe banknoty. Tych fałszywych pieniędzy przybywało znacznie szybciej, niż
            innych towarów, więc nic dziwnego, że z roku na rok pogarszały się proporcje
            wymiany między papierowym Scheissem, a towarami, co uczenie nazywa się inflacją,
            a potocznie – wzrostem cen towarów. Produkowany Scheiss trzeba było wpompować w
            obieg gospodarczy, toteż grandziarze, jeden przez drugiego, starali się wtrynić
            obywatelom „kredyt” – żeby nie tylko wyprać sobie fałszywe pieniądze, ale
            jeszcze zyskać darmowego niewolnika, który już do końca życia będzie na
            grandziarzy pracował, a z którego po śmierci zrobią jeszcze pachnące mydełka. No
            a teraz nadmuchana pod wszelką wytrzymałość bańka mydlana pękła i zapanowała
            nerwowa atmosfera, jaka często pojawia się po zakończeniu biesiady przypadkowego
            towarzystwa, kiedy to pojawia się kelner z rachunkiem. Ktoś za te „darmowe”
            zakupy finansowane złotem wypłukanym z powietrza musi teraz zapłacić – i co się
            okazuje? Że tęgie głowy grandziarskie nie widzą innego rozwiązania, jak to z
            czasów Hammurabiego – kiedy to za wszystko płacili niewolnicy. A to ci dopiero
            siurpryza, a to ci obciach? To po co te wszystkie doktoraty i habilitacje z
            ekonomii, po co te nadymania rozmaitych genialnych Grynszpanów Alanów, kiedy,
            jeśli już przyjdzie co do czego – nie ma innego wyjścia, jak po staremu złupić
            skórę z niewolników? Ach, ileż racji miał Stefan Kisielewski, gdy mówił, że
            ekonomia polega na tym, żeby tanio kupić a drogo sprzedać, a co ponadto – od
            złego jest!

            Ameryka wkroczyła w ważny etap swojej historii. Jeśli zgodzi się na plan
            grandziarza Paulsona, to znaczy – jeśli obywatele USA pozwolą się obrabować na
            700 mld dolarów, żeby kilku grandziarzom zapewnić miękkie lądowanie, zapominając
            o przysłowiu, że „Pan Bóg stworzył ludzi wolnymi, ale dopiero pułkownik Colt
            uczynił ich równymi” i grandziarzy nie poślą do wszystkich diabłów (a ks.
            Hryniewicz powiada, że piekła nie ma; jakże nie ma, kiedy przecież musi być!),
            to prawdopodobnie będą mieli u siebie komunizm. Komunizm bowiem w gruncie rzeczy
            polega na upaństwowieniu gospodarki, zaś terror bywa tylko zjawiskiem ubocznym,
            a zresztą – jak powiadał Machiavelli, okrucieństwo i terror trzeba stosować
            ostrożnie i tylko w miarę potrzeby. Jeśli zatem terror można będzie zastąpić
            bajerem, że wszystko jest w najlepszym porządku, bo tego wymaga „ratowanie
            demokracji”, to może żydokomunie uda się wprowadzić w USA komunizm bez terroru.

            W tej sytuacji szkoda nawet każdego słowa na komentowanie uchwał Kongresu Stanów
            Zjednoczonych, nakazujących Polsce wypłacenie haraczu żydowskim organizacjom
            przemysłu holokaustu oraz obcinających fundusze na tarczę antyrakietową.
            Potwierdziło się, że Stany Zjednoczone traktują Polskę jako kraj podbity – bo
            tylko na kraj podbity nakłada się kontrybucję – a także – że tarcza
            antyrakietowa to nie jest żadne przedsięwzięcie serio, a tylko rodzaj dywersji
            wobec Rosji, która ma skłonić ją do ustępstw w jakichś zupełnie innych sprawach.
            W ten sposób obecnym władzom USA może się udać to, co nie udało się nawet
            Józefowi Stalinowi, to znaczy – doprowadzić do całkowitego zaniku sympatii do
            Ameryki w najszerszych warstwach polskiego społeczeństwa.

            Stanisław Michalkiewicz
            • to_ja8 Re: fajny pomysł Lechowski, nie trać zapału 10.10.08, 21:51
              Dobry tekst.
              Michalkiewicz, podobnie jak Mikke, zawsze mówili i pisali prawdę tak jak ona
              wygląda, bardzo dosadnie i... obrazowo.
              • lechowski51 Re: fajny pomysł Lechowski, nie trać zapału 11.10.08, 11:26
                Gdyby ktos po przeczytaniu tekstu Michalkiewicza,ograbiony przez grandziarzy nie
                wiedzial co zrobic ze soba to postepowcy i na takie problemy maja
                rozwiazanie...........
                Nowy (stary) niemiecki wynalazek: Prosta maszyna do samobójstw i eutanazji
                Dr Roger Kusch, niemiecki polityk i prawnik, zaprezentował pierwszą w Europie
                maszynę do dokonywania samobójstw, reklamowaną przez twórcę jako "akt miłości
                chrześcijańskiej".
                Pomalowana na zielono, wielkości pudełka od butów maszyna, zaprojektowana
                została jako proste urządzenie, które po spełnieniu swojej funkcji, będzie mogło
                być wypożyczone innej osobie. "Naciśnij jeden przycisk i po kilku sekundach
                nadejdzie śmierć" - dr Kusch tłumaczy prostotę działania maszyny. Zasada
                rzeczywiście jest prosta: po włączeniu urządzenia i naciśnięciu przycisku, igłą
                wbitą w żylę delikwenta wprowadzony jest śmiertelny chlorek potasu, związek
                używany do przeprowadzania wyroków śmierci np. w amerykańskich więzieniach.

                Celem zaprezentowania maszyny przez dr. Kuscha - szefa "towarzystwa
                wspierającego samobójstwa", byłego prokuratora, członka CDU i parlamentarzystę
                regionu Hamburga - jest w rzeczywistości wywołanie dyskusji nad eutanazją i
                obejście obowiązujących przepisów jej zakazujących. "Według obowiązującego prawa
                chora osoba może sama podjąć decyzję [o uśmierceniu], zatem wypożyczanie takiej
                maszyny nie jest sprzeczne z prawem, tak samo jak nie jest sprzeczne podanie
                jest noża czy żyletki" - wyjaśnia prawnik Gerhard Strate, i dodaje: "Karze
                podlega tylko ten, kto nadusiłby przycisk na prośbę chorej osoby."

                Dr Kusch zapowiedział, że będzie uczestniczył w pierwszym użyciu tej pierwszej w
                Europie maszyny.

                Po raz pierwszy podobną maszynę zaprezentował 10 lat temu doktor medycyny Philip
                Nitschke z Australii - znany i nagradzany "humanista", założyciel
                pro-eutanazyjnej organizacji Exit.
    • nikjesienny Widzisz lechowski ? 11.10.08, 12:42









      Swiat idzie z postępem , a Ty biedaku siedzisz dalej w swojej
      zgniłej skorupie . Nawet Twój stajenny nabiera tych samych nawyków .
      W imię wartości chrześciańskich nie daruje ani żywym , ani umarłym :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=252&w=85772720&a=85776627
      Trochę jakby smrodek od Was się unosi ... Jutro niedziela , ksiądz
      Wam odpuści i popołudniem można na nowo .












      • lechowski51 Widze nik! 11.10.08, 13:53
        i polecam do jesiennych przemyslen
        www.rp.pl/artykul/2,203187_Marksizm__freudyzm__klimatyzm.html
        • nikjesienny Re: Widze nik! 11.10.08, 16:47
          Jak nie masz nic do roboty , to sobie jesiennie przemyśliwaj .
          dzięki Twojemu prezydentowi muszę napieprzać , żeby mieć opał na
          zimę .
          • lechowski51 Re: Widze nik! 11.10.08, 18:10
            ..praca uszlachetnia jak mawial Lenin
            • nikjesienny Re: Widze nik! 11.10.08, 18:41
              lechowski51 napisał:
              > ..praca uszlachetnia jak mawial Lenin
              =========================================
              Lenin też mawiał , że lintiaj lintiajom ostanietca , a durak ,
              durakom .

              • lechowski51 Re: Widze nik! 11.10.08, 19:02
                Nikus trzeba sie bylo uczyc to mialbys wypoczynek w sobote a jak nie to mozna
                wybrac tez inna droge.............

                Członkowie sekty, którzy oczekiwali końca świata, opuścili ziemiankę
                Ostatnich 9 członków rosyjskiej sekty opuściło podziemne ukrycie w okolicy
                miasta Penza w środkowej Rosji. Tym samym zakończyła się epopeja 35 ludzi,
                czekających od listopada ubiegłego roku w zamurowanej ziemiance na bliski koniec
                świata.

                Członkowie sekty od końca marca grupami opuszczali ziemiankę. Był to wynik
                wiosennych roztopów, które doprowadziły do osunięcia się części ścian ich
                ukrycia. Jeden z przywódców sekty poinformował, że pod ziemią zmarły dwie
                kobiety, które na miejscu pochowano. W nocy ratownicy dotarli do zmarłych i
                okazało się, że wydzielające się toksyczne wyziewy zagrażają zdrowiu
                zabarykadowanych pod ziemią członków sekty. W wyniku pertraktacji dali się oni
                przekonać do opuszczenia ziemianki.

                IAR/GJ
            • pawlozsiul Wódz mawiał: państwem może rządzić kucharka 11.10.08, 20:27
              Kaczyńscy dowiedli, że można rządzić nawet nie umiejąc gotować.
              • lechowski51 Re: Wódz mawiał: państwem może rządzić kucharka 12.10.08, 00:14
                Pawlo!Gdybys wyleczyl swoje kaczo-fobie moznaby z Toba nawet czasem wypic piwo i
                pogadac
                • lechowski51 ...a czytalem ze Stalin 13.10.08, 10:22
                  ..mowil-Znajdzcie winnego to paragraf sie znajdzie!

                  Fotograf przed sądem za odmowę wykonania zdjęć "ślubu" pary lesbijskiej
                  Elaine Hunguenin, zawodowy fotograf, która odmówiła filmowania "ceremonii
                  ślubnej" pary lesbijskiej, została wezwana do złożenia wyjaśnień przed
                  komisarzem "Praw Człowieka" stanu Nowy Meksyk.

                  Gdy Elaine Hunguenin, współwłaścicielka wraz z mężem zakładu fotograficznego
                  Elane Photography, odmówiła wykonania zdjęć tzw. ceremonii ślubnej ("commitment
                  ceremony") pary lesbijskiej, powołując się na swoje chrześcijańskie zasady
                  religijne, para ta złożyła zażalenie do stanowego urzędu New Mexico Human Rights
                  Division oskarżając o "dyskryminację ze względu na orientację seksualną".

                  Alliance Defense Fund - ADF, prawnicza organizacja broniąca podstawowych zasad
                  chrześcijańskich, podjęła się obrony państwa Hunguenin i w poniedziałek, 28
                  stycznia br. przed sądem jej przedstawiciel, Jordan Lorence stwierdził, że z
                  uwagi na pryncypia Pierwszej Poprawki do Konstytucji, rząd nie ma prawa karać za
                  odmowę wykonania zdjęć, gdyż w oczywisty sposób kłóci się to z wyznawanymi
                  zasadami naruszonymi przez "ceremonię ślubną" pary lesbijskiej.

                  Jordan Lorence przypomniał, że w roku 1995 Sąd Najwyższy w tzw. sprawie Hurley
                  dotyczącej Parady św. Patryka w Bostonie orzekł, iż organizatorzy mają prawo
                  odmówić grupom homoseksualnym uczestnictwa w paradzie i głoszenia treści
                  niezgodnych z wyznawanymi przez organizatorów zasadami. "Mamy do czynienia z
                  podobnym przypadkiem tutaj" - powiedział Lorence, lecz jednocześnie ostrzegł, że
                  osoby z tradycyjnym spojrzeniem na małżeństwo i rodzinę są dzisiaj narażone na
                  "wielkie niebezpieczeństwo", gdyż aktywiści prohomoseksualni stosują obecnie
                  taktykę powoływania się na "różnorodność i pluralizm".

                  Tzw. "ustawy antydyskryminacyjne", które w coraz większym stopniu zagrażają
                  osobom wypowiadającym się za tradycyjnym pojęciem małżeństwa, obowiązują już w
                  20 stanach USA.
    • pawlozsiul w sobotę Czechy, jutro Słowacja, ot postęp... 14.10.08, 23:04
      Kiedyś było prościej - za jednym meczem pojechaliby Czechosłowację i
      mieliby kilka dni wolnego.
      • lechowski51 Re: w sobotę Czechy, jutro Słowacja, ot postęp... 17.10.08, 11:23
        Niedlugo pawlo bedziemy mieli za to lepiej czyli Islamska Republika
        Europy-Kazachstan a wiec kupuj poki co turban zamiast szalika w bialo-czerwonych
        barwach."Postepujmy" wiec tak dalej.........

        Czy pies łańcuchowy jest ważniejszy od katolika?
        Katolicy giną w Indiach, Iraku i w Wietnamie. Organizacje międzynarodowe jeśli w
        ogóle protestują, to jakoś tak nieporadnie, bez werwy (ot trzeba, to trzeba,
        żeby tylko „katole” się nie czepiali...).
        Gdy już odrobią “pańszczyznę” zaraz wracają do swoich ulubionych fok,
        wielorybów, psów w schroniskach (co to dostają za małą michę), ewentualnie psów
        na łańcuchach (co to się stresują). No i oczywiście do prześladowanych niewiast,
        gotujących mężom “zupę przesoloną” oraz do tych, których “nietolerancja boli”,
        czyli homoseksualistów.

        Czy pies łańcuchowy jest ważniejszy od katolika? Pytanie niewątpliwie zasadne.
        (Bo że inne prześladowane grupy są ważniejsze, to nie ulega wątpliwości.)
        Niestety, podobnie niekorzystne rozstrzygnięcie czeka katolików w zestawieniu z
        psami łańcuchowymi. Co tu dużo pisać: wielu “aktywistów”, mając do wyboru
        powyższą alternatywę, preferuje psy łańcuchowe. Choć oczywiście ze względów
        taktycznych głośno tego nie powiedzą. Preferencje ujawniają się poprzez
        inicjatywy i konkretne czyny.

        Odpowiedź dlaczego tak się dzieje jest prosta. Katolicy to ludzie z innej bajki,
        odwieczni, mityczni prześladowcy sił postępu. Sposób myślenia działaczy
        przeróżnych organizacji, walczących o prawa człowieka i zwierząt, łatwiej można
        zrozumieć przytaczając wypowiedź jednego z naukowców, który odpowiadając na
        przypadki profanacji hostii na portalu youtube wypalił, jakoby były one
        usprawiedliwioną reakcją na agresję katolików.

        Katolik jest bowiem agresywny ze swej istoty. Gdy broni się – jest agresywny,
        gdy się nie broni – jest potencjalnie agresywny. Tak czy inaczej jest
        odpowiedzialny za Inkwizycję, wyprawy krzyżowe i konkwistę. Z tego powodu jest
        historycznie naładowany (a może raczej naznaczony) agresywnością. Ginąc w
        Indiach, Iraku, Wietnamie niejako ponosi zasłużoną karę, spłaca dług za swoje
        historyczne grzechy.

        Czy je kiedykolwiek odpokutuje? Wątpliwe. Nie jest on bowiem w stanie odkupić
        swoich win (są one zbyt ogromne) i dlatego musi pokutować do końca czasów.

        Los katolika, jak widać, jest losem tragicznym. Musi cierpieć bez szans na
        oczyszczenie. Przed psem łańcuchowym zaś rysuje się świetlana przyszłość. Już
        wkrótce “aktywiści” wywalczą mu wolność.
        • lechowski51 Re: w sobotę Czechy, jutro Słowacja, ot postęp... 20.10.08, 15:28
          ...a moze by tak w Bielsku organizowac takie wycieczki w ramach Wychowanie w
          rodzinie
          USA: dzieci z ”zerówki” na ”ślubie” nauczycielki lesbijki
          W ubiegły piątek jedna ze szkół w San Francisco zorganizowała wycieczkę dla
          dzieci z „zerówki” (pięcio- i sześciolatków) do miejscowego urzędu stanu
          cywilnego na „ślub” swojej nauczycielki, która związała się z inną kobietą –
          donosi portal LifeSiteNews.com, za gazetą „The San Francisco Chronicle”.
          – Zabieranie dzieci ze szkoły na ślub pary tej samej płci nie należy do
          powszechnej edukacji. Jest to promowanie małżeństw tej samej płci oraz
          indoktrynacja małych dzieci – stwierdził z oburzeniem Frank Schubert z kampanii
          na rzecz przeciwstawienia się promocji małżeństw homoseksualnych. – Wątpię, aby
          szkoła kiedykolwiek wzięła dzieci na wycieczkę na tradycyjny ślub – dodał Schubert.

          Zdaniem dziennikarki „The San Francisco Chronicle”, władze szkoły są przekonane,
          iż postąpiły dobrze zabierając dzieciaki na „ślub” lesbijek. Uważają wręcz, że
          nie stanowi to problemu nawet w przypadku dzieci 5- i 6-letnich. Nie wszystkie
          szkoły reprezentują takie samo podejście.

          – Poprawka nr 8 chroni nasze dzieci przed nauczaniem w szkołach publicznych, że
          „małżeństwo” osób tej samej płci jest tym samym, co małżeństwo tradycyjne –
          uważa Rosie Avila z kuratorium w okręgu Santa Ana. – Nie powinniśmy akceptować
          decyzji sądu, która powoduje, że w szkołach publicznych naucza się dzieci, iż
          małżeństwo gejów jest w porządku. Jest to kwestia, którą powinni przedyskutować
          rodzice z dziećmi zgodnie z ich przekonaniami i wierzeniami. Nie powinno się
          tego wymuszać na nas (nauczycielach) wbrew naszej woli – podkreśliła Avila.

          „Ślubu” lesbijkom udzielił burmistrz Gavin Newsom, gorący zwolennik „małżeństw”
          homoseksualnych.

          W związku z nachalną indoktrynacją homoseksualną i decyzją Kalifornijskiego Sądu
          Najwyższego z maja br., legalizującą tzw. małżeństwa osób tej samej płci, wiele
          środowisk zaangażowało się w kampanię na rzecz wspierania poprawki do
          konstytucji stanowej, która definiuje małżeństwo jako związek jednego mężczyzny
          z jedną kobietą. Media w stanie Kalifornia emitują reklamę, która zachęca
          wyborców do odrzucenia decyzji Sądu Najwyższego w listopadowym referendum w
          sprawie wprowadzenia do konstytucji stanowej tzw. poprawki małżeńskiej. W
          reklamie zwraca się uwagę, iż decyzja SN skutkuje właśnie m.in. zmuszaniem
          nauczycieli do uczenia dzieci, iż nie ma różnicy pomiędzy małżeństwem
          tradycyjnym a tzw. małżeństwem osób tej samej płci.

          Źródło: LifeSiteNews.com, AS
    • markochmeleski.1 Re: Postępowcy zwycieżają! 22.10.08, 04:32

      Cytowany tekst pochodzi z miesięcznika "Czasopis" z października 2003.
      Mam go tylko jako plik, także nie zalinkuję całości.

      "Dziennikarze "Czasopisu" odnaleźli na Grodzieńszczyźnie dwie przedwojenne
      mieszkanki Żurobic. Ich wspomnienia opublikowano pod tytułem: Życie z
      lierą "A".

      "Gdyby nie bandyci, nie wyjeżdżalibyśmy z rodzinnych stron, a teraz moja
      Ojczyzna jest tutaj" - mówi 67-letnia Alina Sacharewska. Prawie 60 lat temu,
      wraz z rodzicami i starszą siostrą Lidią, zmuszona była uciekać z rodzinnych
      Żurobic w pobliżu Siemiatycz na Białoruś i faktycznie rozpoczynać życie od
      nowa, choć jeszcze niedawno wydawało się to całkiem niewyobrażalne. Dziś
      siostry Sacharewskie mieszkają w Mostach na Grodzieńszczyźnie. O
      wydarzeniach, które całkowicie zmieniły ich losy życiowe, mówią co prawda
      powściągliwie, ale w ich słowach i ruchach daje się nadal wyczuć poczucie
      krzywdy życiowej ludzi, wypędzonych z domu rodzinnego.

      Wspomina Alina Sacharewska (ur. w 1936) - Wioska naprawdę była dobra,
      Białorusini i Polacy żyli w zgodzie. Razem obchodzili wszystkie święta.
      Zapoczątkoweali to Białorusini, zapraszając na święta Polaków, a potem - gdy
      były święta katolickie, to Polacy w pierwszej kolejności zapraszali w gości
      Białorusinów. Nie było wtedy żadnej różnicy w wiosce, Polak czy Białorusin.
      Ale po wojnie sytuacja całkiem się zmieniła. Białorusinów przestano uważać za
      ludzi. Gdy poszłam do szkoły, a chodziłam tylko do pierwszej klasy, nazywano
      mnie ciągle kacapką. Nawet dla naszych sąsiadów staliśmy się tylko kacapami.

      Mówi Lidia Sacharewska (ur. w 1928) - Po wojnie powstał zupełny nieporządek.
      Rządzić zaczęli bandyci, w większości Polacy. W naszej wiosce wybili wielu
      Białorusinów. Przychodzili, nakładali kontrybucję i trzeba było płacić.
      Płacili, płacili, aż w końcu wielu zaczęło już brakować pieniędzy. Wtedy
      bandyci przychodzili i zabierali pszenicę, żyto, także wszelką odzież, nawet
      dziecięcą. Bandytów tych nazywano Armią Krajową. Przychodzili i mówili: "Jedź
      do raju". Przyszli, zabrali wszystko, a na koniec zabrali też i konia,
      uprząż, cały rynsztunek. Przyszła wiosna, trzeba robić w polu, a nie ma czym.
      I wciąż tylko kacapy i kacapy, "kacapy do raju". Przyszli raz do chaty,
      postrzelili kota. Ze strzelbami stali nad dziećmi, nad łóżkami, tak żeby nikt
      nawet nie pisnął. Mówili: "Dawaj kontrybucję!", jak nie masz pieniędzy, to
      dawaj zboże, wszystko co tylko było w chacie, i mięso, i słoninę. Zabierali
      tylko od Białorusinów. Bandyci przychodzili też do cerkwi i kazali batiuszce
      odprawiać służbę tylko po polsku. Stali tak przez całą mszę ze strzelbami i
      pilnowali, żeby mówił wyłącznie po polsku.

      Alina Sacharewska: - Na chatach Białorusinów była jeszcze namalowana
      litera "A" - znaczy się przyszła tu Armia Krajowa. Tak samo jak faszyści
      Żydom malowali gwiazdę Dawida, tak i nam, Białorusinom, bandyci malowali te
      litery "A". Były takie wioski, gdzie mieszkali wyłącznie Białorusini.
      Stawiali oni warty i dyżurowali po nocach, nie wpuszczali bandytów. Dzięki
      temu te wioski wybroniły się. Pamiętam takie wioski: Czarna Wielka, Czarna
      Średnia, Czarna Cerkiewna. Te wioski odbiły się. A my co, mieszkaliśmy za
      Żurobicami, na kolonii, jaką tu wartę postawisz, za mało chłopów. Pamiętam,
      przyszli pewnej nocy, zabili Śnieżkę, następnej nocy - zabili Mikusa,
      pięcioro ludzi w jedną noc, i jeszcze trzy osoby - w następną. Idziemy
      rankiem do szkoły, a przed tymi chatami wiszą tylko czarne chorągwie. Cóż
      więc pozostawało innym Białorusinom? Tylko wyjeżdżać. Polacy z naszej wioski
      wcale się za nami nie wstawiali, bali się.

      Lidia Sacharewska: - W 1946 r. nasz ojciec poszedł do Siemiatycz i udało mu
      się tam coś załatwić, dali nam nawet za darmo dwa wagony. Na stację kolejową
      w Siemiatyczach zawieźliśmy z wioski wszystko samochodem. Załadowaliśmy do
      wagonu i siano, i krowy, i źrebaka, nawet kota ze sobą wzięliśmy, psa, gęsi,
      wszystko co tylko się zmieściło. W Siemiatyczach sformowano już całe kolumny
      Białorusinów z całej Białostocczyzny. Nocą przychodzili Polacy, walili w
      patelnie i krzyczeli "Kacapy do raju, do raju, do raju". Ale, zdaje się, że
      wtedy ochraniała nas już polska władza. Nikt nas nie męczył, w wagonach
      nikogo nie zabijali, tyle że krzyczeli. Gdy wyjechaliśmy, mówiono, że w
      wiosce stało się jeszcze gorzej, bandyci chodzili nawet i po polskich
      domach"
      • lechowski51 Re: Postępowcy zwycieżają! 22.10.08, 10:47
        Mysle marko ze pomyliles watki!?
        • markochmeleski.1 Re: Postępowcy zwycieżają! 22.10.08, 14:08
          lechowski51 napisał:

          > Mysle marko ze pomyliles watki!?

          ten wątek zacząłeś od:
          ...nie tylko w Czarnej Sredniej
          więc, żeby go nie ciągnąć na siłę, postanowiłem aby historia zatoczyła koło i
          umieściłem cytat z opowiadaniem ludzi z pod Czarnej Średniej też o zwycięstwie
          "postępowców" :)
          • nikjesienny Re: Postępowcy zwycieżają! 22.10.08, 15:42
            markochmeleski.1 napisał:

            > ten wątek zacząłeś od: ...nie tylko w Czarnej Sredniej
            > więc, żeby go nie ciągnąć na siłę, postanowiłem aby historia
            >zatoczyła koło i
            > umieściłem cytat z opowiadaniem ludzi z pod Czarnej Średniej też o
            zwycięstwie
            > "postępowców" :)
            ==================================================================
            I oto naruszyłeś spokojność ducha naszego kolegi ...

            • hansgrubber Re: Postępowcy zwycieżają! 22.10.08, 22:11
              Tyle ze Ci postepowcy co to Bialorusinow a wczesniej i Zydow
              wyzynali to koledzy Lechowskiego, dlatego humor stracil...
              • pawlozsiul panowie, wyluzujcie! 23.10.08, 15:05
                Kolega Lechowski założył wątek jajcarski, a w moim odczuciu - nawet
                autoironiczny. A Ty Marko wjeżdżasz tu z poważnymi tematami.
                Sygnalizowałem już kiedyś to, o czym piszesz. Ale bez jaj - to zbyt
                poważne, żeby wciskać między prośbę o eutanazję małpy z ZOO w
                Rotterdamie a wniosek o przyznanie praw wyborczych Sabie zgłoszony
                przez Dorna (czy jakie tam Lechowski rzuca inne przykłady).
            • jazzmenn Re: Postępowcy zwycieżają! 23.10.08, 09:14
              Bardzo ciekawy i poruszający tekst. A może ktoś niech zamieści teraz informacje
              o tejże ludności, tylko pod kątem sympatyzowania z NKWD...
              • ckmi Re: Postępowcy zwycieżają! 23.10.08, 09:28
                jazzmenn napisał:

                > Bardzo ciekawy i poruszający tekst. A może ktoś niech zamieści
                teraz informacje
                > o tejże ludności, tylko pod kątem sympatyzowania z NKWD...


                O tak ! Taki przysłowiowy dziadźko z koloni Zurobice napewno
                sympatyzował z NKWD. W wolnych chwilach zgłebiał poglady Marksa lub
                Nitzego. Co niedzielę zdawał meldunek w Moskwie. A co dwa dni
                wysyłał szyfogram na linię frontu. Oczywiście czerwoną flagę też co
                ranek wywieszał. A na kufajce miał napis "NKWD Pany"
                • jazzmenn Re: Postępowcy zwycieżają! 23.10.08, 09:41
                  czyli chłopi byli zbyt prości na jakąkolwiek współprace, więc sprawy nie było...
                  • pawlozsiul daj se luzik 23.10.08, 14:54
                    Nawet IPN stwierdza w swym raporcie, że tyle mieli ci ludzie
                    wspólnego z NKWD co Szpila z ustrzeleniem misia grizzly...
                    • szpila555 Re: Niedźwiedź Grizzly Pożeracz Ludzi Zastrzelony 23.10.08, 16:07
                      pawlozsiul napisał:
                      > {...}co Szpila z ustrzeleniem misia grizzly...
                      Pawlo, swoją osobę powinieneś podać jako przykład, chyba że planujesz w
                      przyszłości polowanie za kałużą. Tylko uważaj ... jak ten gajowy:
                      my.opera.com/artiko/blog/show.dml/221213
                      ;)
          • ckmi Re: Postępowcy zwycieżają! 23.10.08, 09:01
            Hmm, cos mi chodzi po głowie - wieś Malinniki tam bodajze tez
            wyjechało sporo osób w latach 50. Oprócz tego mieszkała tam grupa
            tzw. bezpaństwowców, którzy w nawet latach 90 legitymowali się
            paszportami.
            Jeśli coś pokręciłem to prosze o sprostowanie.
            • lechowski51 Re: Postępowcy zwycieżają! 23.10.08, 10:26
              Nikus!Tacy bandyci po wojnie byli wszedzie od Podlasia po Podkarpacie.Z
              opowiadan taty wiem ze tacy rowniez okradli i rabowali Polakow,bo w miejscu
              zamieszkania taty nie bylo ani Ukraincow ani Bialorusinow.Pamietam jak tato wraz
              ze stryjem jednego z takich bandytow na wiejskiej zabawie skutecznie "oduczyli"
              bandyckiego zycia.Tak jak i u Was oni nazywali sie akowcami a ludzie nazywali
              ich koniokradami.Otoz!U nas rozrozniano AK-wca walczacego z komunistycznym
              okupantem od koniokrada.Niestety jak widac po wpisach na tym forum w tym rejonie
              bandytami i koniokradami pozostali zarowno Lupaszka,Bury i Taraszkiewicz,jak i
              zwykle lobuzy zyjace z rabunku.To nas Nikus dzieli.Tyle albo az tyle.
    • ckmi Ci się dzieje !? 23.10.08, 10:59
      Jazzmen odpuscił, być może przyznał mi rację.
      lechowski dzieli ludzi na mądrych i głupich a nie naszych i waszych.
      Nic z tego nie rozumiem ...

      • lechowski51 Re: Ci się dzieje !? 23.10.08, 11:59
        Przeczytaj wiec uwaznie!Mowiac u Was myslalem o Podlasiu,mowiac u Nas myslalem o
        Podkarpaciu czyli tam gdzie mieszkal moj tato.
        • ckmi Re: Ci się dzieje !? 23.10.08, 13:10
          Nie o to mi chodziło.
          Napiszę inaczej. Zawsze widziałeś świat na biało czarno. Po raz
          pierwszy pojawiły się odcienie.
          • mexico86 Re: Ci się dzieje !? 23.10.08, 21:13
            OOOOOOOOO płaczka CKMi sie pojawiła, nie pomstuszesz nie placzesz
            do Szpili aby usunął lechowskiego?????????????
            Przeczytaj ksiązke pani Narbutowej bielszczaninie, jest w niej
            troche o powitaniach armi radzieckiej przez niektóre wsie.
        • nikjesienny lechowski gnuśnieje , a ja 23.10.08, 20:41
          nie mam czasu go rozweselić ...
          • lechowski51 Re: lechowski gnuśnieje , a ja 23.10.08, 22:18
            Nikus wracamy do tematu...
            Niemcy: "willa inaczej", czyli dom dla gejów
            Geje na paradzie w Kolonii
            AFP

            Pierwszy w Niemczech "wielopokoleniowy dom dla homoseksualistów" powstanie w
            najbliższym czasie w Kolonii.
            Spółka budowlana, realizująca tę inwestycję w "wielokulturowej" dzielnicy
            Ehrenfeld, poinformowała w czwartek, że w obiekcie tym, nazwanym "Willa
            Inaczej", będzie 35 apartamentów, w których zrzeszenie gejów i lesbijek zamierza
            umożliwić mieszkańcom życie "samodzielne i wolne od dyskryminacji".

            Co najmniej jedną trzecią przyszłych mieszkańców mają stanowić seniorzy (powyżej
            60 lat).
            • markochmeleski.1 adolf z nimi nie skończył?:) 24.10.08, 06:29
              cyt:

              Co najmniej jedną trzecią przyszłych mieszkańców mają stanowić seniorzy (powyżej
              60 lat).
              • lechowski51 Re: adolf z nimi nie skończył?:) 24.10.08, 11:17
                To ze Adolf z nimi walczyl jest tak prawdziwe ze Aleksander Macedonski tez byl
                pedalem.
                ....a teraz cos o Postepie zza miedzy:
                Nieudany następca Komsomołu
                Piotr Kościński 24-10-2008, ostatnia aktualizacja 24-10-2008 09:43

                Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko ma poważne kłopoty ze stworzoną przez
                siebie organizacją: Białoruskim Republikańskim Związkiem Młodzieży, zwanym przez
                opozycję „Łukamołem”.
                Godło
                źródło: Rzeczpospolita
                Godło "Łukamołu"
                +zobacz więcej

                Powstały w 2002 r. „Łukamoł” zastąpił wszechobecny za czasów Związku
                Radzieckiego Komsomoł (Leninowski Komunistyczny Związek Młodzieży) i w znacznej
                mierze wypełnia jego dawne funkcje. Z jednej strony – szerzy wśród młodzieży
                „ideologię państwową” (stworzoną przez zwolenników Łukaszenki na bazie ideologii
                komunistycznej), z drugiej – organizuje młodzież dla działań „propaństwowych”.
                Jego symbolika nawiązuje do komsomolskiej.

                – BRSM powołano po to, by za jego pośrednictwem sprawować kontrolę nad
                młodzieżą. Ale to się nie udało – powiedział „Rz” niezależny politolog Walery
                Karbalewicz. – I nie mogło się udać, bo jest to struktura powołana i zarządzana
                przez państwo. Jak długo panował względny spokój, nikt tego nie zauważał. Ale
                teraz, wobec światowego kryzysu finansowego, wobec problemów z Rosją, okazało
                się, że BRSM kosztuje wiele – a daje mało – dodał Karbalewicz.

                Nie idea przyciąga do organizacji

                Ostatnio pojawiły się pogłoski, że na zapowiedziany na 29 października zjazd
                „Łukamołu” nie przyjdzie Łukaszenko. I że w ogóle organizacja może zostać
                rozwiązana. Szeroko piszą o tym niezależne media. – Wątpię, by BRSM
                zlikwidowano. Władze nie mają bowiem pomysłu na nic innego – twierdzi Karbalewicz.

                „Biełorusskij Partizan” cytował innego politologa, Aleksandra Kłaskowskiego:
                „Formalnie w BRSM jest około pół miliona członków. Liczba spora, ale nie jest
                tajemnicą, że organizacja ta nie ma twardej bazy ideowej, a ludzie do niej idą,
                bo tak łatwiej dostać się na studia, dostać miejsce w akademiku, otrzymać różne
                ulgi. Ale to nie rozwiązuje problemu. Nie zdołano stworzyć silnej organizacji, o
                czym zresztą uprzedzali eksperci i politolodzy”.

                „Biełgazeta” zabawnie opisywała, jak to BRSM zaangażował się ostatnio w
                organizację obchodów 90. lecia Komsomołu. Oprócz udziału w motorowej „Sztafecie
                pokoleń”, „łukamolcy” zorganizowali pikiety pod hasłem „Komsomoł ma 90 lat! Nowy
                format”. W jednym z parków Mińska ustawili dwie tablice, na których można było
                się wpisywać pod napisami „Wdzięczność weteranom Komsomołu” i „Czego chce
                młodzież”. Wpisywali się głównie staruszkowie, dominowały hasła typu: „Żeby jak
                wcześniej po przyjacielsku żyły Rosja i Białoruś, tak jak do rozpadu ZSRR”.
                Grupę kilkunastu młodych ludzi i staruszków zagrzewały do boju pieśni z czasów
                wojny: „Wstawaj, strana ogromnaja! Wstawaj na smiertnyj boj”.

                „Spontaniczne protesty młodzieży”

                „Łukamoł” wypełnia rozmaite zapotrzebowania władz na „oddolne, spontaniczne
                akcje młodzieży”. Jak trzeba, demonstruje na przykład pod ambasadami. Podczas
                szczególnego nasilenia konfliktu wokół Związku Polaków na Białorusi w 2005 r.
                BRSM zorganizował pikietę przed ambasadą RP w Mińsku. Dyplomatom przekazano
                petycję z apelem o zachowanie polsko-białoruskiej przyjaźni: „Bracia Słowianie,
                nie sprzedawajcie naszego wspólnego zwycięstwa, historii i przyjaźni”. W
                proteście przeciwko rzekomemu „praniu brudnych, amerykańskich pieniędzy” w
                przyniesionej pralce „wyprano” dolary.

                Rok później, w grudniu 2006 r., podczas sporu między Mińskiem i Moskwą o ceny
                gazu, podobną pikietę BRSM zorganizował pod ambasadą rosyjską. Kilkudziesięciu
                młodych ludzi z białoruskimi i rosyjskimi flagami oraz transparentami „Gazprom —
                wrzód na ciele związkowego państwa”, „Gazprom — nie nasz dom” i „Gazowy skandal
                hamuje reformy integracyjne”, wykrzykiwało hasła: „Razem wojowaliśmy, czemu
                zabieracie nam gaz”, „Gazprom walczy ze związkowym państwem”. „Związkowe
                państwo” – to Związek Białorusi i Rosji (ZBiR).

                Tyle, że takie akcje gromadzą bardzo niewielkie grupy młodych ludzi. Nie
                pomagają wysiłki władz. Minister oświaty Aleksander Radkow mówił co prawda, że
                dla przyjęcia na takie „szczególnie ważne dla państwa” studia jak dziennikarstwo
                czy stosunki międzynarodowe powinna być wymagana „aktywność w BRSM”, co zwiększy
                liczbę członków „Łukamołu”. Ale niekoniecznie równa się to zwiększeniu liczby
                zwolenników. Niewiele pomogą akcje jak ta z Połocka, gdzie organizowano wyjazd
                na obóz pracy na... rosyjski Jamał. Choć tam akurat można zarobić – 11 tysięcy
                rubli (około tysiąca złotych) miesięcznie.
                "Rz" Online
                • lechowski51 Znalezli szpiegow i dywersantow.. 24.10.08, 12:49
                  Wstyd!Bo co innego mozna powiedziec klamcom?!

                  Sąd rejonowy w Moskwie oddalił zażalenie prawników rodzin ofiar mordu NKWD na
                  polskich oficerach w 1940 roku na postępowanie Głównej Prokuratury Wojskowej
                  Rosji (GPW).
                  GPW odmówiła zrehabilitowania pomordowanych.

                  Szef polskiej sekcji Memoriału Aleksandr Gurianow wyraził oburzenie z powodu
                  wystąpienia prokuratora wojskowego na posiedzeniu sądu rejonowego w sprawie
                  zażalenia prawników rodzin ofiar mordu NKWD na polskich oficerach w 1940 roku.

                  Prokurator, komandor-porucznik Igor Blizjejew argumentował, że nie można
                  zrehabilitować wszystkich pomordowanych, gdyż istniały podstawy do
                  represjonowania niektórych z nich jako szpiegów i dywersantów.

                  Adwokat Anna Stawicka zapowiedziała odwołanie się od orzeczenia.
                  • lechowski51 Boze Narodzenie niedlugo.. 24.10.08, 13:42
                    wiec moze taka choinke niedlugo zafunduja nam wladze Bielska?
                    . W roku 2002 Ditsy Carmen Juarez weszła w okresie świąt Bożego Narodzenia do
                    gmachu (jednego z publicznych budynków – przyp. Ł.A) i zwróciła uwagę na dużą
                    dekorację umieszczoną niedaleko od wejścia. Ze zdumieniem odkryła, że widnieje
                    na niej jedynie gwiazda Dawida oraz znak ruchu Kwanzaa. Brak jakichkolwiek
                    symboli chrześcijańskich wydał jej się podejrzany. (...) Juarez zadzwoniła do
                    działu kontaktów z mieszkańcami, gdzie poinformowano ją, że scena Narodzin
                    została objęta zakazem, ponieważ ma charakter religijny, a dozwolone są jedynie
                    te symbole i znaki, które z religią nic wspólnego nie mają. Dyrektor ośrodka
                    potwierdził tę informację i dodał, że symbol żydowski i znak ruchu Kwanzaa
                    ufundowały z własnych środków osoby prywatne. Juarez zaproponowała zatem, że ona
                    sfinansuje scenę Narodzenia Pańskiego, ale jej oferta została odrzucona.
                    Dyrektor oświadczył, że zdaniem prawnika hrabstwa, bożonarodzeniowa dekoracja
                    byłaby pogwałceniem zasady rozdzielenia państwa od Kościoła.
                • markochmeleski.1 Łuk oil to też organizacja baćki? 24.10.08, 17:55
                  :)
                  • lechowski51 Postep w Polsce 24.10.08, 22:52
                    Festiwal rodzin "tęczowych"
                    Warsztaty, filmy i wykłady poświęcone kwestii wychowywania dzieci przez pary
                    homoseksualne składają się na Festiwal Tęczowych Rodzin, który w niedzielę
                    zakończy się w Warszawie.
                    Festiwal, trwający od środy, jest organizowany przez Kampanię Przeciw Homofobii
                    (KPH). Jak powiedział na konferencji prasowej szef KPH Robert Biedroń, "w Polsce
                    rodzin tęczowych jest dość sporo, dlatego warto o tym pamiętać i mówić". Nie
                    potrafił jednak powiedzieć, ile jest takich rodzin. Tłumaczył, że nie ujawniają
                    się one, bo boją się ostracyzmu. Trudno więc to oszacować - wyjaśnił. Dodał, że
                    takie rodziny tworzą najczęściej osoby homoseksualne, z których jedna jest
                    biologicznym rodzicem dziecka.

                    Wiceszefowa KPH Marta Abramowicz poinformowała, że w czasie niedzielnego pikniku
                    na zakończenie festiwalu, będą m.in. czytane bajki dla dzieci poruszające
                    tematykę homoseksualizmu.

                    Czytaj dalej
                    REKLAMA
                    Przedstawiciele KPH podkreślili, że w bajkach tych nie ma żadnych treści
                    pornograficznych. - Takie bajki mają być alternatywą dla zwykłych bajek, w
                    których zawsze jest para mężczyzna i kobieta, król, królowa, książę, księżniczka
                    - mówiła. Jej zdaniem, to psychologowie wymyślili, by wprowadzać dzieci i
                    młodzież w tematykę homoseksualizmu poprzez bajki. - Nie ma możliwości, by te
                    bajki jakoś zaburzyły orientację homoseksualną dziecka, bo homoseksualizmem nie
                    można się zarazić - podkreśliła.

                    KPH działa od 2001 r. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji osób
                    homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. Prowadzi m.in. poradnictwo
                    prawne i psychologiczne dla takich osób, organizuje również projekty medialne i
                    edukacyjne na ten temat.
                    • lechowski51 Dla milosnikow buraka cukroweg 25.10.08, 12:55
                      NOWE SZALEŃSTWO POPRAWNOŚCI POLITYCZNEJ

                      Magdalena Żuraw, 25-10-2008 10:12
                      POWRÓT
                      46975f4246113fafc8ffcc3c09db9e90
                      fot. mtr (123rf.com)

                      Kilka miesięcy temu na zlecenie szwajcarskiego rządu powstał 22-stronicowy
                      raport na temat godności... roślin. Na jego podstawie parlament uchwalił
                      dotyczącą praw flory poprawkę do konstytucji.

                      Szwajcarscy naukowcy, którzy przez lata zajmowali się genetycznym modyfikowaniem
                      owoców, zboża czy ryżu, muszą teraz uważać, czy nie łamią swymi działaniami
                      konstytucyjnych zapisów. Od jesieni badacze prowadzący jakiekolwiek eksperymenty
                      na florze są bowiem zobligowani do poszanowania godności rośliny.

                      Zgodnie z uchwaloną przez szwajcarski parlament poprawką – podczas prac
                      badawczych nad roślinami nie można ich zrywać, łamać, deptać i nękać patykami.
                      Naukowcy muszą zaś regularnie raportować odpowiedniej komisji, że – badając
                      tulipany bądź jęczmień – nie wyrządzają im żadnej krzywdy.

                      Dr Beat Keller, zajmujący się biologią molekularną na Uniwersytecie w Zurichu,
                      uznał, że poprawka jest poważnym ograniczeniem swobody badań naukowych. W
                      rozmowie z „The Wall Street Journal” dodał, że instytucje rządowe egzekwują
                      „roślinne” przepisy wyjątkowo skrupulatnie. Sam Keller – by uzyskać zgodę od
                      rządu na zasadzenie genetycznie modyfikowanej pszenicy, z której powstanie
                      odporny na grzyb rodzaj chleba – musiał wykazać, że taka plantacja nie narusza
                      godności rośliny i jest zgodna z uniwersytecką etyką. Następnie w pisemnym
                      wniosku skierowanym do rządu wyjaśnić musiał, że uprawianie genetycznie
                      modyfikowanej pszenicy nie będzie miało negatywnego wpływu... na jej funkcje
                      życiowe i jakość egzystencji.

                      Zanim parlament uchwalił poprawkę do konstytucji, projekt rozpatrywało grono
                      „postępowych” filozofów, prawników, genetyków i teologów. Mieli oni za zadanie
                      ustalić, na czym polega godność flory i w jaki sposób ludzie ją gwałcą. Z
                      raportu ogłoszonego w kwietniu wynika, że za naruszenie „dóbr” rośliny uznaje
                      się jakiekolwiek nieuzasadnione działanie na jej szkodę. Dla przykładu: dzikie
                      kwiaty rosnące przy drogach „czują się” obrażone, gdy bezcelowo się je zetnie
                      lub wyrwie... Jeśli chodzi o eksperymenty genetyczne, raport nie pozostawia
                      wątpliwości: godność rośliny można podczas takich badań zapewnić, jeśli
                      zachowana zostaje jej niezależność oraz zdolność rozrodcza i adaptacyjna. Co
                      oznacza ta ogólnie sformułowana „niezależność” – nie wiadomo.

                      Naukowcy ze Szwajcarii nie kryją swojego oburzenia nowymi przepisami. Niektórzy
                      botanicy z powodu nieuzyskania zgody na transgeniczne modyfikacje pszenicy
                      wyjechali już do Stanów Zjednoczonych, aby tam kontynuować swoje badania...


                      Warto przypomnieć, że Szwajcarzy dbają nie tylko o prawa roślin. We wrześniu
                      2008 r. nadali nowe prawa wszystkim „społecznym zwierzętom”. Oznacza to np., że
                      przed kupieniem psa czy kota potencjalny właściciel musi odbyć czterogodzinny
                      kurs dotyczący właściwej opieki nad zwierzakiem. Rybki z kolei nie mogą być
                      trzymane w zasłoniętym ze wszystkich stron akwarium, kanarek – nim zostanie
                      uśpiony – musi być poddany chemicznej narkozie, wędkarze zaś mają obowiązek
                      nauczyć się „humanitarnego” łowienia ryb.

                      Niektórzy szwajcarscy naukowcy, całkiem słusznie, pytają: kiedy przyjdzie czas
                      na prawa wirusów i bakterii?

                      Magdalena Żuraw
                      • malaugena Re: Dla milosnikow buraka cukroweg 26.10.08, 12:30
                        UWAGA!!! lechowski51 zaprzestał brac leków.
                        • nikjesienny Re: Dla milosnikow buraka cukroweg 26.10.08, 16:49
                          malaugena napisał:
                          > UWAGA!!! lechowski51 zaprzestał brac leków.
                          ===========================================================
                          Jakiś mój wsprzymierzeniec ? Nie uważam , by lechowski51 musiał brać
                          leki . To kwestia wychowania . Wyssał z mlekiem jakieś tam poglądy ,
                          pogłębił na skutek życiowych niepowodzeń i tyle .
                          Ponoć , mężczyzna powinien wybudować dom ( on nie miał czasu ) ,
                          spłodzić syna ( nie wyszło ) posadzić drzewko ( po cholery jak
                          komuniści w czynie spolecznym sadzili ) i żale wylewa na forum .

                          • mexico86 doprawdy zabawny jestes..... 26.10.08, 17:04
                            to nicku opowiedz nam jak to syna splodziles domy budowales i
                            ogolnie przdstaw nam swoje zycoiwe osiagniecia.....laptopa nie
                            wymieniaj wszyscy wiemy ze darowany.............
                            • nikjesienny Re: doprawdy zabawny jestes..... 26.10.08, 17:47
                              O ! Ten powinien brać lekarstwa ... , ale tak zardzewiałego kawalera
                              moze tylko opieka społeczna przymusić .
                              • nikjesienny Re: doprawdy zabawny jestes..... 26.10.08, 17:49
                                Tak na marginesie mexicu , w kościele byleś dzisiaj ? Jesli to w
                                jakim ? Pod topolami nieczynny .
                                • mexico86 Re: doprawdy zabawny jestes..... 26.10.08, 18:16
                                  jak cos to w piekielku madrusiu...w kosciele hmmm....twoja zoneczke
                                  co cie przegoniła widziałem....ale nie odbiegajmy od
                                  tematu........opowiedz nam o swym jakze chwalebnym dorobku.
                                  Kadeta mozesz pominac...niech sie forumowicze nie smieją
                                  • nikjesienny Przyslowie mówi , że glupców nie sieją , ale 26.10.08, 19:09
                                    na mexica musiano uzyć wyjatkowo marnych nasion .
                                    • mexico86 Re: Przyslowie mówi , że glupców nie sieją , ale 26.10.08, 19:29
                                      Ty mi tu tematu nie zmieniaj tylko popisz sie osiagnieciami ktorych
                                      tak mocno wymagasz od innych
    • nikjesienny Oj mexicu , 27.10.08, 10:59
      Prawda dzieli się na :
      -cała prawda ,
      - półprawda i
      - g... prawda .
      Preferujesz tę trzecią , ale to po " Piekiełku " i zrozumiałe .
      • lechowski51 Re: Oj mexicu , 27.10.08, 11:33
        Nikus!Przestan filozofowac bo Ci to wychodzi jak mnie wedkowanie.Ks.prof
        Tischner mowiac op pojeciu Prawdy cytowal ten goralski dowcip.Prawda sie nie
        dzieli-Prawda jest.
        To nik abys sie rozweselil
        nczas.com/wideo/skecz-o-ekoterrorystach/
        • nikjesienny Re: Oj mexicu , 27.10.08, 15:12
          Mnie lechowski nie musisz rozweselać , bo z natury jest optymistą .
          Jesli zaś jakiś post Twego stajennego się pojawia , to mi tylko do
          smiechu .
          • lechowski51 Re: Oj mexicu , 27.10.08, 21:10
            Nikus to moze przypomnij sobie jak walczyles z imperialistycznymi
            podzegaczami...zreszta co ja mowie? Ty dalej walczysz tylko innymi metodami
            pl.youtube.com/watch?v=0CYKU9jmBK0&feature=related
            • lechowski51 Kretynizm postepowcow nie zna granic 28.10.08, 14:46
              "Wojna płci" przeniosła się na ulice
              We Florencji walka o równouprawnienie płci zyskała nowy wymiar. Rada miejska
              zdecydowała, że połowa ulic i placów nosić będzie od tej pory imiona sławnych
              kobiet.
              Inicjatorką rozporządzenia jest 61-letnia radna Lucia Matteuzzi, była
              ekspedientka w cukierni, która odkryła, że nie ma swej ulicy we Florencji Anna
              Maria Luisa De' Medici, ostatnia z zasłużonej dla tego miasta dynastii
              Medyceuszów. Prawdziwą irytację radnej wywołała najnowsza lista kandydatów na
              patronów florenckich ulic: na dwieście nazwisk tylko dwanaście należało do kobiet.

              Propozycja, by i w tej dziedzinie wprowadzić równouprawnienie, spotkała się z
              niemal powszechnym uznaniem - nie poparli jej jedynie komuniści i zieloni.
              • markochmeleski.1 Re: Kretynizm postepowcow nie zna granic 28.10.08, 16:41
                Kopernik też była kobietą, ja?
                • lechowski51 Re: Kretynizm postepowcow nie zna granic 29.10.08, 11:05
                  Niedlugo beda odbierac za to ze dzieci nosza za male buty
                  W. Brytania: otyłe dzieci odbierane rodzicom
                  AFP

                  W Wielkiej Brytanii siedmioro otyłych dzieci zostało odebranych rodzicom.
                  Chorobliwie grube pociechy umieszczono w placówkach opiekuńczych.
                  Pracownicy socjalni zabrali z domu w Derby sześcioletniego chłopca, ponieważ
                  dziecko było otyłe. W Londynie 12-latek został umieszczony w specjalnym ośrodku,
                  bo jego wskaźnik masy ciała (BMI) o 60 procent przekraczał normę. W hrabstwie
                  Cumbria pracownicy socjalni interweniowali w przypadku 9-latki, która nosiła
                  ubrania w rozmiarze 44.

                  Dr Colin Waine, była szefowa Krajowego Forum Otyłości, apeluje, aby reagować
                  zanim dzieci będą musiały trafić pod opiekę z powodu otyłości.

                  Badania pokazują, że jedna trzecie 13-latków jest otyła lub ma nadwagę, a w
                  ciągu 5 lat w Wielkiej Brytanii będzie milion otyłych dzieci.

                  Tam Fry z Krajowego Forum Otyłości uważa, że przekarmione przez swoich rodziców
                  dzieci powinni być traktowane jako ofiary wykorzystania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka