Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Córka i matka DDA

    03.01.09, 16:31
    Witam serdecznie, od kilku dni myślałam o dołączeniu do forum.
    Powstrzymywały mnie myśli, że może dam sobie radę sama. Poczytam książki,porozmawiam z przyjaciółmi, przeanalizuję sytuację i mi przejdzie. Niestety nie przechodzi mi od roku.

    Od 12 lat mam świadomość, że jestem DDA. W tym czasie była terapia indywidualna, terapia grupowa DDA, treningi asertywności, grupa wsparcia.

    Problem alkoholowy w moim domu zniknął wraz z ze śmiercią ojca. Syndrom DDA nie. Myślę, że "przepracowałam" wiele trudnych sytuacji z mojego dzieciństwa. Angażowałam się w rozwój osobisty i nadal to robię. Jestem zdumiona, jak wiele z każdym krokiem odkrywam.

    Czasem myślę sobie, że to praca na całe życie. Uporałam się w pewny stopniu z uczuciami w stosunku co do ojca alkoholika, jednakże od dłuższego czasu bardzo męczy mnie relacja z moją matką [również DDA]. Nasze stosunki po śmierci ojca pogorszyły się. Sądziłam, że będzie wprost przeciwnie, że zbliżymy się do siebie. Myliłam się.

    Czuję niepokój kiedy obserwuję to co dzieje się z mamą. Kiedy widzę jak wpada w szał, wrzeszczy do północy, lamentuje lub milczy przez kilka dni - martwię się i wpadam w poczucie winy, że to prze zemnie, bo nie spełniłam jej oczekiwań. Bo mówię jej otwarcie NIE. Nie jestem, nie myślę i nie zachowuję się tak jak ona.

    Kiedy byłam nastolatką niemalże stapiałam się z moją matką. Teraz podejmuje własne decyzje, dokonuje własnych wyborów i to wg. mojej matki nie jest dobre.

    Odkąd pamiętam nie byłam dość dobra w opinii mojej matki. Zawsze robiłam coś źle. Często słyszałam od niej,że jestem zła, bo domagam się swoich praw. Ona jest matką ma władzę i ma prawo do wszystkiego. Tak mówi do dziś. Przekracza wszelkie moje granice. Pomimo,że jestem w wieku, kiedy mogłabym sama być matką,ja widzę to tak, że traktuje mnie jak bezmózgi przedmiot, swoją własność, którą można rozporządzać.

    Nie odczuwałam ciężaru tego problemu, dopóki, sytuacja nie zmusiła mnie do powrotu do domu. Z powodu choroby, straciłam zdrowie, pracę i samodzielność.

    Pamiętam jak jadąc autobusem wracałam do domu z nadzieją, że mama zaopiekuje się mną. Wytrze mi czoło kiedy będę miała gorączkę, pościeli łóżko, ugotuje rosół, pocieszy, popłacze razem ze mną. Nic z tych rzeczy. Moja matka nie uwierzyła, że jestem poważnie chora.

    Trzy miesiące leżałam w kilku szpitalach. Wciąż nie wierzyła. Nie wierzyła po ponad półrocznym roku mojego leczenia i wciąż nie wierzy że to poważne. Byłam zrozpaczona, kiedy powiedziała, że nie kupi mi leków, że mogę wziąć sobie zamiast tego silny lek przeciwbólowy.

    Potem powiedziała, że nie będzie mnie utrzymywać. Przez miesiąc, kiedy ZUS nie wypłacił mi zasiłku nie miałam na jedzenie i leki. Kiedy powiedziałam jej o tym otworzyła zamrażalnik i powiedziała zjedz mrożonki. Tylko,że były takie dni, że nie miałam siły wstać z łóżka.

    Tego też nie widziała.

    Minął kolejny miesiąc. Moj stan zdrowia poprawia się na tyle, że szukam nowej pracy. Wyprowadzę się jak najszybciej. Boję się, tylko,że będę miała nawrót i - znów powrót do domu. Dlatego postanowiłam "przerobić" w sobie ten problem. Może jak przyjmę konkretną postawę, sytuacja zmieni się.

    Nie wiem jak. Wciąż czuję się przez matkę poniżana. Widzę jak złości się na mnie. Słyszę jak oskarża mnie o rzeczy, których nie zrobiłam. Nagle stałam się w jej mniemaniu winna wszystkiego.

    Kiedy nie może czegoś znaleźć, to pewnie ja to schowałam. A ja myślę: na boga, o co w twym wszystkim chodzi. Przykre jest dla mnie to, że swoją wersję wydarzeń opowiada rodzinie. Pokazuje siebie wówczas w roli ofiary mojej przemocy. Obie byłyśmy ofiarami alkoholizmu ojca i jego przemocy. Teraz ja stałam się wrogiem. Kiedy wyzywa mnie, każe mi się zamknąć, wyjść to myślę sobie: nienawidzi mnie.

    Na boga za co? Za to, że żyję? Że jestem inna niż Ona? Nie okradłam nikogo, nie piłam, nie brałam narkotyków, za to mówiłam głośno co myślę. Teraz czuję się za to karana.
    To ja przez wiele lat namawiałam ją do rozwodu. To ja jako nastolatka nie spałam po nocach najpierw broniąc ją przed ojcem, a potem podając jej leki na serce i na uspokojenie.
    To ja opiekowałam się nią. Ja - dziecko. To ja postawiłam ultimatum ojcu: leczenie lub sąd.

    Czuję ogromny gniew na jej zachowanie. Tłumacze,ją tym że też jest DDA.
    Chcę to zrozumieć. Zapomnieć, wybaczyć i choć trochę poczuć do niej miłość.

    Myślę, że matka nie jest wstanie mi jej dać. Za to wierzę, że ja jestem wstanie to wszystko wybaczyć. Pragnę zmienić mój stosunek do niej.
    Już nie pozwalam sobie na dręczenie się tymi okropnymi słowami, którymi mnie odrzuca. Nie jestem przecież tym, co mówi moja biedna matka.

    pozdrawiam smutno ;(

    Obserwuj wątek
      • soleil_soleil Re: Córka i matka DDA 05.01.09, 06:16
        Cześć Storczyku:)
        Cieszę się, że napisałaś na forum i że mogłam to przeczytać!

        Mam ten sam problem i mimo sporej wiedzy na temat tego, jak funkcjonuje rodzina
        alkoholowa, terapii, na której przerabiałam swoje relacje z matką, wciąż jestem
        pod jej dużym wpływem, nie potrafię się pozbyć złudzeń, że nasze relacje mogą
        się polepszyć - i że oczywiście to JA mam się o to postarać, więc jak czytam
        Twój post, mam szansę zobaczyć swoją sytuację z dystansu i dostać potwierdzenie,
        że nie wyolbrzymiam, tylko dla kogoś to też tak duży problem.
        Ja również obecnie mieszkam z matką (i tak samo to nie ona piła, lecz ojciec).
        Nie czuję się na razie na siłach, by się wyprowadzić i również mam problemy
        zdrowotne, ale wiem, że to jedyne wyjście, bo gdy przy niej jestem, wciąż czuję
        napięcie - podświadomie oczekuję na atak, oskarżenia itd.
        Powtórzę Ci to, co kiedyś usłyszałam od terapeuty: Nie możesz NIC zrobić, żeby
        było między Wami lepiej, bo Twoja matka jest taka dlatego, że ma poczucie, że
        przegrała swoje życie, jest sfrustrowana itp., itd., słowem - dużo do
        przepracowania ma ona sama (jeżeli kiedykolwiek to dostrzeże).
        Usłyszałam ostatnio w sklepie, jak kobieta zwracała się pieszczotliwie do swojej
        dorosłej już córki i uświadomiłam sobie, że moja nigdy tak do mnie nie mówiła.
        Zawsze rozkazy, zakazy, kontrola, krytyka - zbijesz, zgubisz, co robisz...
        Teraz mam niskie poczucie własnej wartości i wszystkiego się boję. Wiem, że to
        dlatego, że nie dostałam od niej miłości, ciepła, uwagi... Jak to nadrobić?

        Życzę Ci zdrowia i trzymam kciuki, żebyś miała możliwość się ponownie
        wyprowadzić, bo to naprawdę jedyny sposób, by poczuć się lepiej.


      • martencja75 Re: Córka i matka DDA 07.01.09, 19:15
        Już nie pozwalam sobie na dręczenie się tymi okropnymi słowami,
        którymi mnie od
        > rzuca. Nie jestem przecież tym, co mówi moja biedna matka.

        Nie jestes Storczyku tym, co mowi twoja biedna matka i nie jestes
        czymkolwiek lub kimkolwiek co mówi jakakolwiek inna osoba, jesteś
        odrebną osobą z odrebnymi uczuciami z odrebnym prawem do szczęscia i
        nikt nie jest w stanie tak dobrze Cie zrozumieć jak Ty sama siebie,
        nawet własna matka. Być może nikt nigdy w twoje odrebne uczucia
        zbytnio nie wnikał, nikogo nie interesowały, dla nikogom nie były
        wazne...aż Ty sama w to uwierzyłaś i przestałaś byc ważna dla samej
        siebie, inni (matka) stała sie dla ciebie wazniejsza niz Ty sama. To
        tragedia, tak absolutnie nie powinno być! Życzę Ci abyś na powrót
        odzyskała siebie i żebyś zaczęła życ z przekonaniem, że ty sama
        jestes dla siebie najwazniejsza i, że ani matka, ani jej powodzenie
        (czy tez niepowodzenie) ani jej błędy ani postępowanie czy
        zachowanie jakichkolwiek innych osob nie mogą decydować o tym czy
        czujesz się szczęścliwa, czy nie. Tego ci zycze i pozdrawiam
        • mamamisiasia Re: Córka i matka DDA 07.01.09, 21:45
          ten sam problem mam ze swoja matka. Z tym , ze nie mieszkam i dzieki temu troche
          sie ustabilizowalam psychicznie. To co widze z obserwacji, to moja matka nie
          bierze odpowiedzialnosci za to co zrobila, zawsze ma ojca, ktory ja doprowadza
          do takiego stanu, ze robi to i to. Mysle, ze jak umarl Twoj ojciec, ktory tez
          pewnie sluzyl za taki prawan, to skonczyla sie wymowka i zaczela szukac nowej
          ofiary, ktora bedzie obarczac za swoje postepowanie i za swoje niudane zycie.
          Zawsze mialam o swojej matce dobra zdanie, ale jak zaczelam w koncu sie od niej
          odrywac i mowic, co mysle, to sie odwrocila plecami i widze, ze tak naprawde
          psinco ja obchodze, zawsze chciala miec pod reka kogos, kto jej zrobi dobrze
          swoim zachowaniem, na kogo opluje w razie zlosci i komu wyleje swoje żale.
        • storczyk19 Re: Córka i matka DDA 15.01.09, 22:32
          martencja75 dziękuję Ci za te słowa.
          pozdrawiam :)
      • monkamaj Re: Córka i matka DDA 08.01.09, 23:52
        witaj
        Twoja matka nie wyszła z układu, że ona jest tą osobą skrzywdzoną,
        pouczającą, lepszą - kiedyś od męża alkoholika, a teraz obstawiła w
        tej roli Ciebie, pewnie dawno temu, zanim pojawił się Twój ojciec
        to ona grała rolę, którą dziś grasz Ty; na terapii ze sobą nie była?
        choroby to z jednej strony zdarzenia losowe, z drugiej - do mnie
        przemawia ta teoria, że ludzie często chorują, ponieważ coś dzięki
        chorobie chcą sprawdzić, osiągnąć, Ty marzyłaś, że będziesz dla
        swojej matki kimś kim nigdy nie bylaś, czyli dzieckiem, tak jak
        piszesz - że wytrze Ci czoło, poda ciepły posiłek, który ugotuje
        dla Twojego zdrowia, Twojego lepszego samopoczucia, chcialaś
        postawić się w tej sytuacji, w której normalnie każda matka
        szalenie troszczy się o swoje dziecko, ponieważ nigdy tego nie
        doznałaś i miałas nadzieję, że teraz, gdy nie ma ojca, matka będzie
        mogła skupić swoją uwagę w sposób dobry na Tobie, ale ona ma swoje
        w ogóle nie przepracowane problemy, pewnie bardziej jako dda niż
        zona alkoholika, i nie dostaniesz od niej miłości, nie sprowokujesz
        jej do miłości chorobą, ponieważ odbierasz jej rolę, która była
        przez większośc zycia jej rolą- to Ty się martwiłaś, troszczyłaś,
        opiekowałas, kochałaś (> To ja opiekowałam się nią. Ja - dziecko.)
        i ona od Ciebie dziecka dostawała to czego nie dostała w domu jako
        dziecko, a teraz chorobą Ty próbujesz dostać to od niej, to samo
        czego ona nie dostała, ale Ty jej będąc dzieckiem dawałaś, ona Ci
        nie da, miłość matczyna w rodzinach z chorobą zasze jest mniejsza
        niż miłosć dziecka, dziecko kocha rodzica zawsze, bo go potrzebuje,
        bo w naturalny sposób jest dla niego oparciem, podporą, warunkiem
        przetrwania, i Ty z tej miłości bardzo o nią dbałaś, ciągle jesteś
        tej miłości głodna, bo nikt nigdy nie da Ci tego, czego chcesz,
        ponieważ to jej miłość matki do malego dziecka,matka Ci tej
        miłości nie da, bo nie jesteś już tym małym dzieckiem, które
        potrzebuje 'tej' miłości, teraz przez chorobę wróciłaś do pozycji,
        w której matki w najsilniejszy sposób okazują miłość, ponieważ
        dziecko w chorobie to sytuacja, kiedy wymaga szczególnej troski,
        opieki, i s k u p i e n i a w zasadzie tylko na dziecku, bardzo
        chciałas tego doświadczyć, bo jako dziecko tego nie doświadczyłaś i
        dziecko w Tobie chorobą chciało tootrzymać, nie udało się :-((
        i nie uda się, dopóki Twoja matka nie zacznie nad sobą pracować,
        nie wyleczy siebie, Ty do tego czasu musisz dbać o siebie tak jak
        byś tego chciała od matki, proszę, wyzdrowiej i wróc do pozycji
        dorosłej córki, która ma swój dom, swój azyl, to chroń i tam zrób
        sobie tak, by czuć się dobrze, wiem, że bardzo chciałabyś
        doswiadczyć miłości mamy
        • storczyk19 Re: Córka i matka DDA 13.01.09, 21:16
          Dziękuję za Wasze zwroty i wsparcie. :)
          Obecnie wróciłam już do pozycji dorosłego. Przestałam cierpieć i żądać od matki miłości. To, co przeżyłam w ostatnich miesiącach uwolniło mnie.
          Pocieszyłam swoje wewnętrzne dziecko, pogłaskam i pozwoliłam odejść przeszłości.
          pozdrawiam serdecznie
          • lejdi111 Re: Córka i matka DDA 13.01.09, 22:50
            storczyk19 napisała:
            > Pocieszyłam swoje wewnętrzne dziecko, pogłaskam i pozwoliłam odejść przeszłości
            > .

            przeszłość zawsze się odzywa.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka