Dodaj do ulubionych

Bedzie sad czy nie?

18.12.16, 11:55
Wyobrazcie sobie, ze w nowym mieszkaniu mam trzeci raz zalany sufit w łazience. Za pierwszym razem zalany byl caly sufit + czesciowo sufit w kuchni. Zglosilismy sasiadom ale ze bylismy w trakcie remontu maz sam naprawil. Po miesiącu znowu bylo zalanie sufitu nad prysznicem. Znowu zgłoszenie sąsiadom i znowu maz sam poprawil tuz przed przeprowadzka. Po tygodniu od przeprowadzki okazalo sie, ze znów sufit jest swiezo zalany. Sprawa zgloszona sąsiadom do administratora i od tego czasu nic sie nie zadzialo. Hydraulik ze spoldzielni powiedzial, ze maja zle zainstalowany brodzik i to jest przyczyna zalan. Od piatku zniecierpliwiona probuje skontaktować sie z sąsiadami. Sasiad nie odbieral. Wczoraj zadzwonilam do narzeczonej pana Sasiada i postawilam sprawe jasno, ze albo naprawia u siebie brodzik i poprawia sufit u mnie do 31.12 albo ide z tym do sadu. W sumie zero zainteresowania ani skruchy. Pan ma to gdzies. Zaproponowal jedynie zwrot kosztow farby... gdyby to było takie proste... powiedzialam, ze jesli sam nie jest w stanie naprawic to musi powierzyc to fachowcom, ktorzy zdrapia sufit, zagipsuja i poloza farbe. Poniewaz wszedl w szkode poraz trzeci to nie zamierzam im darowac. Pan sie wymigiwal. Lekcewazyl. Byl bezczelny. I uwaga napiecie siegnelo zenitu kiedy wczoraj maz znalazl swiezy duzy nowy naciek na suficie. No szlag mnie trafia. Sąsiedzi mowia ze to nie oni bo ich w domu nie ma. I tyle. Zamierzam rozstrzygnac to sadownie ale moze moj upor jednak sprawi, ze sami troche sie wystrasza i zaczna cos z tym robic. Karty mowia tak: 7 bulaw, 7 mieczy, 9 kielichow

Mysle, ze nie bedzie chyba konieczna sprawa sadowa bo moja walka i upor nieco postrasza sasiadow i w ostatecznym efekcie bede zadowolona.
Ale powiedzcie mi Wrozki kochane czy ja to dobrze widze?
Obserwuj wątek
    • rrozsypana80 Re: Bedzie sad czy nie? 18.12.16, 12:04
      7 bulaw + 7 mieczy jakby perfekcyjnie przedstawiaja atmosfere z wczoraj. Uparcie do nich dzwoniłam, nagrywalam sie na poczte gdy nie odpowiadali i wyslalam smsy z zadaniami. Poparlam swoj wywod odpowiednimi paragrafami z KC i zagrozilam wezwaniem pogotowia hydraulicznego oraz policji następnym razem bo pani narzeczona nawet nie raczyła zakrecic u siebie wody bo ona jest w pracy. Moja furia siegnela zenitu.
      • adoptowany Re: Bedzie sad czy nie? 18.12.16, 17:07
        Witaj nasza droga kolezanko!! Znam, znam ten bol, sam mialem notorycznie zalewana lazienke i to przez naszych dobrych znajomych i tak jakw Twoim przypadku sprawca zalania byl ich brodzik.U nas skonczylo sie to na rozmowie, w ktorej wyrazilem nasze cierpienie z tego powodu, liczac na to,ze sie zlituja i zrobia cos z tym balaganem, skonczylo sie tym,ze po bodaj czwartym razie w koncu go naprawili...a oto karty w Twoim przypadku..
        i tak kolejno stan obecny 5Mieczy to jest zniszczenie, strata
        2Miecze dotychczasowe wasze poprawne relacje z tymi ludzmi ulegaja zaburzeniu, co sama przyznajesz i to jest normalne w takiej sytuacji..
        I Mag,..o i tu robi sie ciekawie,zonglowanie faktami i klamstwami z ich strony doprowadzilo Cie do bialej goraczki, nie licz na uczciwosc i odpowiedzialnosc ze strony tych panstwa.Jak to sie zakonczy?
        karta klucz 3Miecze, klotnia, zerwanie rozmow i..w sumie od tego momentu wszystko lezy w Twoich rekach, bo ci ludzie definitywnie olewaja sprawe.
        Rozsypko, napisz co zamierzasz po takim scenariuszu.pozdr.A.
        • rrozsypana80 Re: Bedzie sad czy nie? 18.12.16, 18:01
          W sumie nie mamy zadnych relacji z tymi ludzmi bo zarówno oni jak i my swiezo sie wprowadzilismy. Nie chcialam nieporozumien sasiedzkich ale w tej sytuacji moja cierpliwość sie skonczyla. Kolejne smsy z kosztorysem napraw i obietnica pisemnej wyceny od rzeczoznawcy chyba jednak sąsiadow wystraszyly bo po 5 minutach przyszla pierwsza propozycja z ich strony.
          Twoja wrozbe Adopto widze tak:
          5 mieczy klotnia, nie da sie ukryc. Od wczoraj atmosfera raczej mocno napieta. Moje nachalne proby wymuszenia reakcji na sasiadach oscylujace na granicy dobrego smaku ale jasno przedstawiajace im sytuacje: nie poddam się i tym razem nie odpuszczę.
          2 mieczy 2 strony sprawy. 2 spojrzenia. Stroszenie pior. Brak znamion ugody
          Mag no musial sie tu pojawic bo stawiam sprawe ostro mocno sugerujac rozwiazanie sadowe,do którego wcale nie jestem skora. Prawde mowiac bardziej chcialabym miec sytuacje szybciej rozwiazana i nie czerpac zyskow z odszkodowan. Jesli pojda na ugode i dokonaja naprawy we wlasnym zakresie i nie bedzie dalszych zalan to zapomnimy o tym, ze poprzednie naprawy dokonalismy sami (bo byl u nas remont) i sami wylozylismy na to koszty. Jesli nie pojda to pozostaje sad a wtedy sadzimy sie o wszystkie koszty + odszkodowanie i koszty sadowe. Zongluje tymi argumentami w celu wymuszenia reakcji.
          3 mieczy znaczy, ze jednak na ugodę nie pojda i bede zawiedziona.
          W takiej sytuacji pozostaje zatem dluga zabawa z adwokatami ale na pewno sprawa jest do ugrania. Trudno. Jesli sąsiedzi olewaja temat to raczej konstruktywna rozmowa z nimi nie ma sensu i dobre relacje rowniez nie beda istniec. Obawiam sie, ze ta 3 mieczy moze oznaczac, ze sąsiedzi zaczna umilac zycie na rozny sposób.
          • tabularasa22 Re: Bedzie sad czy nie? 18.12.16, 18:28
            ehh, ciężka sprawa, karty niezbyt.
            Pewnie to potrwa i będą sie wić jak żbiki. Trzymaj się konieczności zrobienia przez nich naprawy u siebie. Inaczej non stop będą was zalewać.
            Ja od lat mieszkam zawsze na najwyższych piętrach. U mojej babci zawsze były jazdy z sąsiadami z góry, to już dziękuję.
            Trzymam kciuki !
          • adoptowany Re: Bedzie sad czy nie? 18.12.16, 18:30
            W takiej sytuacji pozostaje zatem dluga zabawa z adwokatami ale na pewno sprawa jest do Trudno. Jesli sąsiedzi olewaja temat to raczej konstruktywna rozmowa z nimi nie ma sensu i dobre relacje rowniez nie beda istniec.


            obawiam sie, ze to jest nie do unikniecia,ale zostawic tego tez nie mozecie,
            • rrozsypana80 Re: Bedzie sad czy nie? 18.12.16, 19:27
              Trochę ich zszokowalam swoim uporem i zacietoscia. Wczoraj wykonalam 12 połączeń ponieważ narzeczona sasiada w żaden sposób nie ustosunkowała sie do kolejnego zalania. Przyslala smsa do mojego meza skarżąc sie na moja nachalnosc. Uznala to za nekanie. Dzisiaj jej to z głowy wybiłam twierdząc, że posiadam zapisy wszystkich rozmów i połączeń i nie bylo w nich ani groźb ani obelg a jedynie żądania, ktore mam prawo wystosować w związku z kolejnym zalaniem. Ech źle, ze im sie dwa razy poszło na rękę. Stad to lekceważenie. Gdyby nie było kolejnych zalan po przeprowadzce i po naszym remoncie tamte by dawno poszły w zapomnienie
              • adoptowany Re: Bedzie sad czy nie? 18.12.16, 19:45
                rozumiem doskonale masz gorzej, bo zrobiliscie remont i wszystko szlag trafil przez niechlujstwo kogos innego, ja o tyle mialem lepiej,ze po pierwszych /niewielkich powierzchniowo/ zalaniach nie robilem z tym nieszczesnym sufitem w lazience nic, wyschlo, zostal zaciek w kolorze brazowym i tyle, bo slusznie podejrzewalem, ze na jednorazowym zalaniu sie nie skonczy, wiec bylo szkoda pieniedzy i nerwow..zreszta sami w tym mieszkaniu juz od lat nie mieszkamy, wiec czego oczy nie widza,...kiedys i tak bedziemy robic kapitalny, duzy remont calego mieszkania to sie sprawe ogarnie kompleksowo.
    • rrozsypana80 Re: Bedzie sad czy nie? 31.05.17, 08:16
      Weryfka do tego troche to trwalo ale wczoraj nasz sufit zostal ostatecznie naprawiony. Po moich grudniowych naciskach na sasiadow i spoldzielnie na poczatku stycznia naprawili ten cholerny brodzik. Mielismy odczekac kilka tygodni, zeby sprawdzic czy nie ma zalan ale zycie tak sie potoczylo, ze najpierw dzieciaki chorowaly, potem tesc a po smierci tescia to juz w ogole zabraklo nam jakby weny na cokolwiek. Teraz tez ja skupilam sie na operacji u mojego taty ale najwyrazniej moj maz ochlonal i sie z sasiadami umowil. Juz bez klotni. Sufit odmalowany i jest naprawde w porzadku.
      Gdybym nie stoczyla moich grudniowych boi z sasiadami pewnie by nie wpadli na to, zeby naprawic.
      Wniosek: upierdliwosc nie jest fajna ale grunt, ze skuteczna.
      • rrozsypana80 Re: Bedzie sad czy nie? 31.05.17, 08:30
        Ps. Dlugo szli w zaparte i probowali nawijac makaron na uszy (7 mieczy i Mag u Adopto). Klamali w zywe oczy. Byl tata tego chlopaka co tu mieszka i myslal, ze sprzeda mi bajke, ze jest naprawione. Sporo sie chlopina napocil ale jak mu dalam do reki dlugopis i kartke i kazalam napisac zobowiazanie ze do tego terminu co mowi bedzie naprawione (zobowiazanie imienne z danymi z dowodu) to stracil rezon. Kazalam zakrecic wode pod grozba wezwania pogotowia technicznego, ktore zakreci pion. Facet strefil zakrecil wode sam i wyszlo szydlo z worka, ze nic nie zostalo zrobione w tym dniu (mimo, ze mowil inaczej). Na nastepny dzien naciskalam spoldzielnie, ktora rowniez zaczela sie z nimi kontaktowac. Oni nie chcieli wpuscic spoldzielczego hydraulika, zeby obejrzal brodzik a ja domagalam sie protokolu strat. Nic na gebe. Walczylam sama jak to w 7 bulaw. Nastapilo przesilenie i Mag sie poddal bo "ta glupia baba nie odpusci". Czyli 7 bulaw jest jednak zwycieskie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka