avroml
22.01.07, 22:55
Wiem, że zaczynając tę dyskusję, mogę wywołac tornado...;)
Poniżej wklejam moją korespondencję. Sprawa nieco przypomina nasze euro-oscypki, ale różnica jest taka, że w Rumunii z pasterstwa utrzymują się tysiące ludzi:
Rumuńscy pasterze dyskutują na lokalnych kongresach o skutkach
przystąpienia ich kraju do Unii Europejskiej. Większość z nich uważa,
że normy europejskie doprowadzają ich do upadłości.
Ponad dwustu owczarzy z południowych stoków Karpat zebrało się w
miejscowości Corbi (czyt. korbj). Zebrani są mocno niezadowoleni z
nowych przepisów, które władze Rumunii wprowadziły tłumacząc się
normami europejskimi. Mowa tu przede wszystkim o zakazie sprzedawania
serów poza miejscem produkcji. Handel serami własnego wyrobu na
targowiskach w miastach był dotychczas głównym źródłem utrzymania
pasterzy w Rumunii.
Przedstawiciele lokalnych władz, zaproszeni przez pasterzy na
spotkanie, próbują ich przekonać do dostosowania się do nowego prawa, albo zmiany zawodu. Zdaniem władz, hodowcy owiec w niedalekiej przyszłości będą się utrzymywać z turystyki.
Podobne kongresy pasterzy odbywają się w wielu regionach Rumunii.
Dla ścisłości dodam: ichniejszy Sanepid dał półroczny okres przejściowy na sprzedaż tych serów na targowiskach. Potem trzeba je będzie rejestrować jako "produkty regionalne" oraz produkować i sprzedawać z zachowaniem tzw. zasad higieny.
Cóż, trochę mi będzie brakować tych babć, wtykających mi pod nos skrawki telemei do spróbowania...