Dodaj do ulubionych

po śmierci...

04.11.06, 18:24
Czy tam po drugiej stronie spotyka się też dusze wrogów? Czy tylko przyjaciół?
Bo jeśli to ma być raj czy też odpoczynek przed kolejnym wcieleniem, to wrogów
powinno nie być, ale czy na pewno ich nie ma? A jeśli ich nie ma to gdzie się
podziali?
Obserwuj wątek
    • agnitum Re: po śmierci... 04.11.06, 20:38
      Wrogów? Przyjaciół?

      Nie ma tam wrogów smile A gdzie się podziali?
      Nigdzie. Nigdy po prostu ich nie było.
      To kogo nazywasz tutaj wrogiem czy przyjacielem - tam nie ma znaczenia. Dusza
      jest równa duszy. Dusza Hitlera nie jest lepsza ani gorsza niż dusza JP II.

      Agnitum
    • mskaiq Re: po śmierci... 05.11.06, 06:00
      Tam nie ma ciala, nie ma rowniez pamieci. Dlatego nie odnajdziesz tam ani
      przyjaciol ani wrogow.
      Nie odnajdziesz tam rowniez wszystkich dusz.
      • to_fly Re: po śmierci... 05.11.06, 15:23
        mskaiq napisał:

        > Tam nie ma ciala, nie ma rowniez pamieci.

        No to po co te wszystkie wcielenia, jeśli i tak ich się nie pamięta?
        • 7zahir Re: po śmierci... 05.11.06, 17:21
          Wg Tybetańskiej ksiegi umarłych:
          Ten kto rozstał się z tym życiem, a nie wszedł jeszcze w nową formę istnienia;
          stoi przed sześcioma
          otworami sfer samsary, ale także możliwością ostatecznego uwolnienia się od
          kołowrotu
          egzystencji - czyli możliwość nirwany. To, gdzie się w końcu znajdzie, zależy w
          dużej mierze
          od jego dobrego i złego karmana (uczynków w poprzednich żywotach), ale również
          od
          własnego wyboru; ten zaś zdeterminowany jest zdolnością przebrnięcia przez
          próby, które
          polegają na rozpoznawaniu właściwej istoty pojawiających się w gniewnych i
          spokojnych postaci różnych bóstw tantrycznych oraz światłości.
        • mskaiq Re: po śmierci... 05.11.06, 21:26
          Kazde wcielenie zmienia dusze, nastepuje jej rozwoj albo jej upadek. Rozwoj
          duchowy oznacza pokonywanie strachu. Kazda wygrana ze strachem oznacza wiecej
          milosci co moze byc mierzone pojawianiem sie bardzo wielu wartosci takich jak
          mowienie prawdy (nie ma strachu przed jej mowieniem), zazdrosci itp.
          Upadek oznacza pojawianie sie nowego strachu. Wtedy zycie traci coraz wiecej
          wartosci. W skrajnych przypadkach ludzie boja sie wychodzic z domu, odezwac do
          drugiego czlowieka, a nawet przed oddychaniem.
          • luka.s1 Re: po śmierci... 08.11.06, 09:09
            agorafobia+fobia społeczna = totalny upadek duszy?
            • mskaiq Re: po śmierci... 09.11.06, 10:24
              Agrofobie + fobie dusza moze pokonac. Zadanie sobie smierci (samobojstwo)
              konczy cykl reinkarnacyjny.
              • luka.s1 Re: po śmierci... 09.11.06, 13:58
                Co to znaczy,że dusza konczy cykl reinkarnacyjny?
                • mskaiq Re: po śmierci... 09.11.06, 15:22
                  To znaczy nie wraca wiecej na ziemie, konczy sie jej rozwoj. Staje sie
                  zagubiona energia. Otrzyma jeszcze jedna szanse aby osiagnac jej przeznaczenie
                  ktore w naszym pojeciu jest nieskonczonoscia a takze niezwykla wiedze i moc.
                  Otrzymanie jest uzaleznione od testu milosci. Tylko milosc moze ja otrzymac,
                  taki test musi przejsc kazda dusza.
                  • czadfad Re: po śmierci... 24.11.06, 02:04
                    Nie zgadzam sie wogule z tym stwierdzeniem ze samobojstwo konczy cykl. Wielu
                    ludzi chcialoby przestac sie reinkarnowac obojetnie w jaki sposob, a mimo to
                    ciagle sie odradzaja. Samobojstwo to duzy krok wstecz ale to nie koniec smile. Sam
                    sie kiedys zabilem jako samuraj a mimo to tu jestem. Eh myslalo sie ze honor
                    jest wazniejszy od zycia.....
                    • eevvaa Re: po śmierci... 24.11.06, 09:56

                      -też o tym słyszałam.Dusza wtedy musi przerobić swoją lekcje jeszcze raz w
                      znacznie trudniejszych warunkach.
                      -
                      Uśmiech wędruje daleko...

                      ewa
                      • mskaiq Re: po śmierci... 24.11.06, 13:01
                        Mysle ze nie w trudniejszych warunkach ale z bardzo duzym opoznieniem. Musi
                        startowac od poczatku.
                      • wandal1 Re: po śmierci... 24.11.06, 13:11
                        jeden z moich przyjaciół opowiadał jak był na spotkaniu ze światowej sławy
                        jasnowidz, która czytała ludzka dusze jak.. z książki. opowiadał mi że na sali
                        był jeden facet alkoholik, który niszczył siebie z powodu nieszcześć które mu
                        się przydarzały. taj jasnowidz podobno powiedzaiła mu ( w obecności
                        kilkudziesiąt osób )że w przeszłych wcieleniach popełniał wielkotrotnie
                        samobójstwa właśnie z niecheci do życia i stawieniu czoła przeciwnościom losu.
                        i że teraz tez dąży do tego i przyszedł czas aby się opamiętał i przerwał te
                        błędne koło samobójstw.
                        czego nie przerobi się w danych zyciu niestety będzie trzeba w następnym. nie
                        da się tego niestety przeskoczyc. to tak jak w tym filmie "Dzień świstaka" z
                        Bill Murray'em. ten sam dzień powtarzał sie codziennie, do momentu jego
                        przemiany wenwetrznej.
                        polecam ten film wszystkim którzy go nie oglądali
                    • i33 Re: po śmierci... 25.11.06, 13:19
                      i ja sądze były samuraju że samobójstwo to nie załatwienie sprawy do końca, to
                      jak postanowienie zaczęcia "roboty" od nowa, trzeba liczyć się z powtórką
                      z "rozrywki"...
                      dopuszczam dyspense w tym wypadku--samobójstwo dla ratowania innych...ale to
                      już jest bardziej poświęcenie się...
                      cholera nawet zabić się nie można w spokoju na tym padole
                      pozdrawiam wszystkich
                      • mskaiq Re: po śmierci... 26.11.06, 06:01
                        Samobojstwo oznacza utrate tego co sie nazywa permanet atoms. Bez nich
                        kontynuacja reinkarnacji jest niemozliwa.
                        Piszesz ze nawet zabic sie nie mozna w spokoju. Mysle ze trzeba odnalesc zycie,
                        najwazniejsza sprawa jest akceptacja siebie i odnajdowanie radosci wbrew
                        wszystkim przeciwnoscom. Jesli przeciwnosci odbiora Ci radosc, zmusza Ciebie do
                        beznadziejnosci, smutku, zalu czy strachu to wtedy bardzo trudno zyc bo
                        wszystko co odnajdujesz w sobie to negatywnosc.
                        Serdeczne pozdrowienia.
                        • czadfad Re: po śmierci... 26.11.06, 10:15
                          Z kad czerpiesz ten poglad ze sie nie potem nie reinkarnujemy. Podaj jakis
                          artykul czy nazwe ksiazki. Chyba ze sam to wymysliles wink.

                          Dusza ludzka jest niesmiertelna u wszystkich ludzi poza swiatkami Jehowy u nich
                          jest jakos inaczej wink.
                          • mskaiq Re: po śmierci... 26.11.06, 11:06
                            Zrodel jest bardzo wiele. Sprobuj przecztac The Light of Soul, Treaise on White
                            Magic i Treatise on Cosmic Fire napisana przez Alice Bailey (mysle ze sa
                            dostepne tylko po angielsku). Znajdzisz tam bardzo wiele na temat rozwoju
                            duszy.
                            W ksiazce The Light o the Soul znajdzies czym jest joga i jaka odgrywa role w
                            rozwoju duszy. Spotkasz sie tam z Hata Yoga, Laya Yoga, Raya Yoga, Bhakti Yoga.
                            Kazda z nich z wyjatkiem Hata Yogi dotyczy okreslonego etapu w rozwoju duszy,
                            jest sposobem jej rozwoju ale juz tego bardzo zaawansowanego.
                            Znajdziesz tam rowniez wiele na temat medytacji, czym jest na drodze rozwoju
                            duszy. Medytacja jest sposobem rozwoju duszy swiadomej siebie, pozwoli Ci
                            zrozumiec dlaczego czlowiek bez swiadomosci siebie nie powinien medytowac i
                            czym to moze grozic.
                            Treatise on cosmic fire i white magic pozwoli Ci poznac swiat poza naszym
                            ludzkim swiatem, a takze czym sa permanent atoms. Mozesz rowniez zajac sie
                            studiowaniem Masters of the Wisom takich jak Patanjali czy tych z Trans-
                            Himalajan szkoly. Znajdziesz tam rowniez wiele wskazowek.
                            Serdeczne pozdrowienia.
                            • motyvvacja Re: po śmierci... 27.11.06, 20:23
                              mskaiq ,z wielkim szacunkiem do pisarki,,pisarzy...i innych ludzi...ALe pewne
                              ksiazki sa poprostu materialem rynkowym..i nie wnosza nic poza napychaniem
                              kabzy tym co je wpuscili w ruch..to moj osad..

                              Medytacja jest sposobem rozwoju duszy swiadomej siebie, pozwoli Ci
                              > zrozumiec dlaczego czlowiek bez swiadomosci siebie nie powinien medytowac i
                              > czym to moze grozic.

                              Czlowiek bez swiadomosci siebie,powinien medytowac aby ta swiadomosc zyskac-
                              Jedynie czym moze mu to grozic-to miloscia..Poniewaz prawdziwa milosc jest
                              swiadomoscia,i nic co uczynione swiadomie nie moze byc zle.. jesli mniemajac ze
                              zlo to brak milosci...
                              Reszta to dopiski z pamietnika podwurkowego filozofa..-

                              O swojej duszy sam dowiesz sie najwiecej,trzymanie sie kurczowo ksiazek,,nie
                              przybliza cie a oddala od celu.
                              I po to jest medytacja-ze bez ksiazek dowiadujesz sie,,i tzrymasz sie
                              celu,,Swojej wlasnej drogi..WLASNEJ SWOJEJ DROGI-
                              Poniewaz nie ma innej.
                              /ale to tez moje zdanie i przeciez mozemy sie straszyc i podsycac strachem ze
                              medytacja nieswiadomego siebie czleka prowadzi go do zgubysmile

                              pozdrawiam cie mskaiqu i caluje prosto w noseksmile

                              muwaaaaaaaaaaaaaaaa


        • ollaboga77 Re: po śmierci... 07.11.06, 12:04
          Nie pamiętasz siebie kim byłeś itd ani całego życiorysu, ale pozostają wrażenie
          jakby charakter osoby. Do czegoś Cię ciągnie konkretnych dziedzin.
    • wladi3 Re: po śmierci... 06.11.06, 10:03
      Zrzucasz ciało i okazuje się , że ten kogo w ciele uważałeś/aś za wroga - jest
      Twoim ukochanym Bratem - Siostrą smile)) Nie ma tam też płci , jesteśmy Istotami
      Duchowymi , cząstką Boga , cząstką Miłości !
      Pozdrawiam w Miłości ! Władek .


      Kocham Cię Boże Ojcze !Władek .
      Jestem cząstką Boga !

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka