Dodaj do ulubionych

Powtórka z Jeżycjady

08.11.11, 20:39
Wprawdzie zacznę od "Kwiatu kalafiora" bo po "Szóstą klepkę" muszę iść do biblioteki ale od dziś za to zamierzam przeczytać ponownie wszystkie tomy J. pobędę sobie wśród dobrych znajomych,od razu uprzedzam że siadam z zamiarem przypownienia sobie wszystkich plusów jakie tylko znajdę. Chcę się wręcz zatracić w atmosferze domu Borejków na wielką krytykę zaś nie ma co liczyć bo kocham książki p.Musierowicz miłością bezgraniczną :-)
Obserwuj wątek
    • moleslaw Re: Powtórka z Jeżycjady 08.11.11, 20:55
      Jak ja dobrze rozumiem Gabrysię która woli zostać w domu i czytać "Fizjognomikę" zamiast udać się do Joanny, też bym wolała coś poczytać zamiast wychodzić i zwykle zresztą tak robię. Szkoda że łakocie wygrały choć gdyby nie to ......
      • pi.asia Re: Powtórka z Jeżycjady 09.11.11, 05:25
        szóstą klepkę ściągnij sobie z chomikuj.pl, chyba że wolisz książki papierowe ;)
        • the_dzidka Re: Powtórka z Jeżycjady 09.11.11, 09:18
          Zza rogu groźnie łypnął Mecenas...
          • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 09.11.11, 17:32
            A ja się zastanawiam nad zeskanowaniem swojej Jeżycjady i wywaleniem wersji papierowej. Kłamczucha mi się rozpada, a akurat tę część wyjątkowo lubię i chcę mieć NIE w postaci stosu luźnych kartek. Natomiast wszystko po CR mogę spokojnie oddać potrzebującym (dlaczego, och dlaczego na osiedlach nie ma kontenerów na używane książki, tylko wszędzie na ciuchy?) bo tylko zajmuje miejsce na półkach, wracam rzadko, gdy chcę sprawdzić jakiś cytat.

            • moleslaw Re: Powtórka z Jeżycjady 09.11.11, 18:18
              Moja "Kłamczucha" to też stos kartek luzem :-)
              • moleslaw Re: Powtórka z Jeżycjady 10.11.11, 20:27
                Jeszcze nie skończyłam wprawdzie , niewiele już mi do końca brakuje. Muszę tylko napisać że mama Borejko jest dla mnie niedościgłym wzorem, kiedy czytam iloma rzeczami się zajmowała żeby dzieci miały dobrze, żeby były zadbane by przyjemnie im było wrócić do domu zwyczajnie zazdroszczę, chciałabym tak umieć.
                Co do często poruszanej już na forum sprawy czyli osławionego Plutarcha muszę się przyznać że i ja pewnie kupiłabym książkę z myślą o dziecku zamiast czekoladę strasznie marną wtey. Teraz raczej trudno nam to porównywać kiedy zarówno i książki jak i czekolada dostępne są zawsze i wszędzie na dodatek stosunek ceny również uległ zmianie. Myślę też że jeśli miałabym stać godzinami za czymś nie chciałabym by była to rzecz ktora zniknie za 10 minut, omijam tu zwykłe jedzenie, czekolada była luksusem. Nie ma co porównywać ani wieszać psów na autorce, wszak nie odmawiała bohaterkom chleba.
                Nie pamiętam czego jeszcze się czepialiśmy, z pewnością tych gości których nie było znowu tak wiele, odnoszę wrażenie że autorka wspomina o tym bo tak jest a pisanie o jakby nie było nudnej dla obserwatora nasiadówce jest zbędna.


                • dakota77 Re: Powtórka z Jeżycjady 10.11.11, 21:05
                  Moja mama w tamtych czasach tez kupilaby ksiazke, zamiast czekolady. Ale zauwaz, ze rzec w tym, ze tego Plutarcha Borejkowie mieli juz kilka egzemplarzy, i ze chodzilo tylko o kolekcjonerskie ( snobistyczne) zapedy Ignaca. Wolalabym, zeby kupil cos do czytania z mysla o reszcie rodziny:)
                  • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 10.11.11, 21:29
                    Przede wszystkim chodziło o rzecz doskonale znaną starożytnym: złoty środek, do którego kluczem jest umiar.

                    Ignacy bez umiaru, z całkowitym lekceważeniem potrzeb innych, kupował sobie kolejne książki.

                    Dzieci to nie są zabawki ani figurki do robienia za chór grecki. Jeśli ktoś ma czwórkę dzieci, a całkowicie lekceważy ich marzenia, na pierwszym miejscu stawiając swoje hobby, to coś tu jest nie tak.

                    Przypominam, że dziewczynki o czekoladzie marzyły. Tu nie chodzi o łakomstwo i obżeranie się słodyczami ponad miarę, tylko o zwykłe zaspokojenie pragnienia dziecka raz na jakiś czas, z umiarem. U Borejków robiła to tylko... ciotka Fela :/

                    • moleslaw Re: Powtórka z Jeżycjady 10.11.11, 21:41
                      Nie, nie, nie. Ciotka Fela w zastępstwie mamy B. zaspakajała przez jakiś czas podstawowe potrzeby czterech sióstr jak i ich ojca. Owszem obiady dwudaniowe ale ówcześie była to norma, no desery np. gruszki w sosie waniliowym ale przecież gdy mam już wraca też mamy jakieś placki itp. mam tu na myśli też kolejne tomy.
                      • moleslaw Ignacy Borejko 11.11.11, 15:20
                        Skończyłam KK i doszłam do wniosku że to fajny, fajtłapowaty a owszem ale całkiem dobry ojciec. Zamknięty w swoim świecie ksiązek mimo to kochający swe córki i ja to tak widzę ,reagujący kiedy trzeba. Mam wrażenie że doskonale wiedział że całą rodzinką zajmie się Fela w końcu to nie pierwszy raz prawda? Jednakże w sytuacji krytycznej sprawdza się w roli ojca w 100% mam na myśli scenę z udziałem komisji szkolnej sprawdzającej dosnos sąsiadki. Rzadko który rodzic zacznie ( a powinien każdy) od zapytania dziecka o zdanie by miało szansę przedstawić własną wersję. Dla mnie to było piękne:" Gabrielo - odzyskał mowę ojciec i cisnął gwałtownie termofor na podłogę .- Czy masz coś wspólnego z narkowtykami? -Nie, tato. - odparła Gabriela spokojniei stanowczo. - Panowie - rzekł ojciec- Od tego powinniście byli zacząć.Jeśli moja córka twierdzi że nie ma nic wspólnego z narkotykami to bądzcie pewni,że istotnie nie ma"

                        I " - Cokolwiek by się zdarzyło w czwartej klasie miesiąc temu - wtrącił ojciec logicznie - nie sądzę by był to dowód przeciwko mojej córce"

                        • lezbobimbo Re: Ignacy Borejko 11.11.11, 15:47
                          moleslaw napisała:
                          >Mam wrażenie że doskonale wiedział
                          > że całą rodzinką zajmie się Fela w końcu to nie pierwszy raz prawda?

                          Tak, nasz kochany pasozyt! Lucki pan doskonale wiedzial, ze sam nie musi karmic czworga swoich dzieci ani spelniac takich wygórowanych marzen rozbestwionych bisurmanek jak WYRCZEK (!) swoja, jedyna w domu, wyplata (chociaz zona pelnosprawna a dzieci duze). Szwagierka miala wszak tyyyyyle kasy, bo ona i maz zarabiali OBOJE a córke mieli tylko jedna, zatem wcale szwagierce nie sprawialo klopotu podjecie znienacka obiadem z deserem piecioosobowej szaranczy ani potem gotowanie dla owej szaranczy i dalsze dbanie o nich.
                          A wiadomo, wg. MM ludzie z piniondzem to zli zlodzieje, wiec mozna ich z czystym sumieniem okradac, pasozytowac i jeszcze pysznic sie rzekomo etyka niezlomna (vide paralela do dzisiejszej Jezycjady, gdzie Laura moze milo i sprytnie okrasc cala klase, bo to przeciez tylko CZYJES obce, ZUE bejmy).

                          >Jednakże w sytuacji krytycznej sprawdza się w roli ojca w 100%

                          Ach, jakze milo sie sklada dla pana pasozyta , ze zapewnienie czworgu dzieciom jedzenia czy chociaz zrobienie zakupów na wykend to zadna tam sytuacja krytyczna :>
                          • kajaanna Re: Ignacy Borejko 25.11.11, 17:53
                            Mam do Was prośbę, gorącą.

                            Jeśli kiedykolwiek tkniemy finansów Borejków, a ja ze snopem iskier otrę się o kolejny obrazoburczy wniosek, że córki sprzedały Ignaca na organy, to mnie jakoś przyhamujcie, dobrze?

                            :D

                            • the_dzidka Re: Ignacy Borejko 28.11.11, 13:12

                              > Mam do Was prośbę, gorącą.
                              >
                              > Jeśli kiedykolwiek tkniemy finansów Borejków, a ja ze snopem iskier otrę się o
                              > kolejny obrazoburczy wniosek, że córki sprzedały Ignaca na organy, to mnie jako
                              > ś przyhamujcie, dobrze?

                              JESZCZE CZEGO.
                          • stokrotka2201 Re: Ignacy Borejko 07.03.14, 13:35
                            heheheheheh :D a się uśmiałam :) no cóż ja też nie przepadam za Ignacem :) ma i dobre cechy owszem , ale mnie irytuje. Rozumiem być zakręconym, ale nie martwić się o to że córka która sama ma na głowie szkołę ma na nią i rodzinę wziąć w tym ojca człowieka dorosłego w pełni jak się wydaje przynajmniej władz umysłowych.
                        • kkokos Re: Ignacy Borejko 11.11.11, 19:04
                          Mam wrażenie że doskonale wiedział
                          > że całą rodzinką zajmie się Fela w końcu to nie pierwszy raz prawda?

                          bimbo ma rację, to cwana gapa i pasożyt, nawet jeśli nie uświadomiony. nawet jeśli nie było w tym świadomej myśli "zwalę to na felę, zresztą ona i tak pewnie sama się rzuci z pomocą, wystarczy wyglądać wystarczająco bezradnie", to podświadomość? intuicja? kazały mu się zachować zgodnie z takim myśleniem. to żadne usprawiedliwienie

                          Rzadko który rodzic zacz
                          > nie ( a powinien każdy) od zapytania dziecka o zdanie by miało szansę przedstaw
                          > ić własną wersję.

                          święta racja

                          > Dla mnie to było piękne: -Czy masz coś wspólnego z narkowtykami?
                          > -Nie, tato. - odparła Gabriela spokojniei stanowczo. - Panowie - rzekł ojci
                          > ec- Od tego powinniście byli zacząć.Jeśli moja córka twierdzi że nie ma nic wsp
                          > ólnego z narkotykami to bądzcie pewni,że istotnie nie ma"

                          tyle że jest w tym tyle samo niezłomnej wiary we własne dziecko, co wygodnictwa. skoro gaba mówi, że nie ma problemu, to nie muszę się już tym zajmować, mam z głowy.

                          > I " - Cokolwiek by się zdarzyło w czwartej klasie miesiąc temu - wtrącił ojc
                          > iec logicznie - nie sądzę by był to dowód przeciwko mojej córce"

                          no, akurat inteligencji to nikt tu specjalnie borejkom nie odmawiał :) tym razem ignacy wykazał się ciętą ripostą. im więcej ciętych ripost, tym szybciej ci niesympatyczni faceci gadający o jakichś bzdurach pójdą precz i będzie można wrócić do lektury, prawda?
                          • moleslaw Re: Ignacy Borejko 19.11.11, 11:10
                            Lezbombino piszesz o kasie a Ja o czasie, kasa niejako mi umknęła i myślę że w rodzinie takiej jak ta również. Ja wiem że to ważne ale jeżeli ktoś potrzebuje pomocy a ja mogę ją dać to nie pytam czy mi zapłaci.Wiem że dziś niestety panuje materializm i konsumpcja ale czy to tak trudno zrozumieć że można pomagać i mieć w d....ie pieniądze szczególnie jeśli kogoś na to stać. Myślę że Felicji w głowie nawet taka myśl nie powstała jak już to raczej: "No tak za tą jedną pensję 6 gąb ( no 5 tymczasowo) wykarmić o matko, ja im pomogę w końcu u nas nie jest tak trudno" i naprawdę wiem że dla rodziny Józefa też to nie było nieodczuwalne finansowo. Poza tym w końcu Mila w szpitalu tu 4 córki i co Felicja miała stwierdzić" Darmozjadów nie karmię, mogła Mila lepiej to zaplanowac" no proszę. Pamiętajmy też że było to już jakiś czas temu choć nie przeczę i wtedy kasa grała rolę u niektórych ale jak widać nie główną.

                            Przypomnę też że z kolei Mila z przyjemnością karmiła Geniusię czy koleżanki Nurii i Pyzy i wątpię by im wystawiała rachunki. Bez dyskusji zapłaciła też Lisieckiej za ubrania pomomo że cena podana została zawyżona. I co więcej potem pomaga młodym Lisieckim pomimo że oszukana przez "bogatą" Lisiecką mogłaby im kazać spadać na dzrewo .Czasem sytuacja wymaga by człowiek jesli nim jest pomógł komuś nie zważając na koszta. Wiem że to coraz trudniejsze do zrozumienia.
                            • moleslaw Re: Ignacy Borejko 19.11.11, 11:18

                              Lezbobimbo bardzo przepraszam za przeinaczenie nicka :-)
                              • verdana Re: Ignacy Borejko 19.11.11, 14:58
                                Zwracam też uwagę na stosunkowo niskie ceny żywności. Za to była trudna do zdobycia.
                                Ale uwierzenie na słowo, ze córka nie ma kontaktu z narkotykami to wyraz nie tyle zaufania, co bezmyslnosci. Jesli dziecko ma problem z narkotykami to automatycznie nie można mu już wierzyć. Owszem, mozna powiedzieć "Nie, WIEM, ze moje dziecko nie ma nic wspolnego z narkotykami" - to rozumiem. Ale pytać dziecko i wierzyć na słowo w tym wypadku to głupota.
                                • paszczakowna1 Re: Ignacy Borejko 25.11.11, 14:44
                                  > Ale uwierzenie na słowo, ze córka nie ma kontaktu z narkotykami to wyraz nie ty
                                  > le zaufania, co bezmyslnosci. Jesli dziecko ma problem z narkotykami to automat
                                  > ycznie nie można mu już wierzyć. Owszem, mozna powiedzieć "Nie, WIEM, ze moje d
                                  > ziecko nie ma nic wspolnego z narkotykami" - to rozumiem. Ale pytać dziecko i w
                                  > ierzyć na słowo w tym wypadku to głupota.

                                  Sekundę. Po pierwsze, nikt absolutnie nie podejrzewał Gabrieli o "problem z narkotykami" (w sensie zażywania), nawet pani Szczepańska. Po drugie, IMO Ignacy nie pytał Gabrieli (w sensie, że nie znał odpowiedzi - znał), tylko się wkurzył na idiotyczne podejrzenia. I zrobili z Gabrielą przedstawienie w formie dialogu na użytek inspekcji.
                                  • verdana Re: Ignacy Borejko 28.11.11, 13:28
                                    Gdyby ktokolwiek z sąsiadów powiedział mi, ze w moim domu cos się dzieje z narkotykami - a chyba tak własnie wyglądało oskarżenie, to najpierw bym sprawdziła, a potem uwierzyła. Mnóstwo rodziców przejechało sie na bezwzględnej wierze w dziecko. Gdyby ktoś ze znajomych dziecka brał, i to brał u mnie w mieszkaniu, to chyba byłby powód do zaniepokojenia, ze niec o tym nie wiem?
                                    Gdy wiedziałam, zę moja córka siedzi z narkomanem, bylam raczej spokojna. Gdybym dowiedziała się od osób trzecich,z ę jej kolega jest narkomanem, a ja nic o tym nie wiem, bylby powód do niepokoju, prawda?
                                    Skad Ignacy MÓGŁ znać odpowiedź na pytanie, czy ktoś z kolegów córki bierze? Akurat Ignacy, który o swoich dzieciach miał śladowe wiadomosci?
                                    • paszczakowna1 Re: Ignacy Borejko 29.11.11, 10:17
                                      > Gdyby ktokolwiek z sąsiadów powiedział mi, ze w moim domu cos się dzieje z nark
                                      > otykami - a chyba tak własnie wyglądało oskarżenie, to najpierw bym sprawdziła,
                                      > a potem uwierzyła

                                      No ale jak byś sprawdziła i kiedy? Chyba nie w obecności kompletnie obcych ludzi, niekoniecznie życzliwie nastawionych? (Weź jeszcze poprawkę na ustrój.) Ja bym owszem, sprawdziła, ale zaczekała, aż inspekcja sobie pójdzie. W sytuacji, gdy nad głową mi wisi wicedyrektor szkoły i wychowawca, jedyne co można zrobić, to zapytać dziecko, czy wie, o co chodzi.

                                      A w tej konkretniej sytuacji później nie było już czego sprawdzać, bo jasne było, że to kompletna bzdura.
                                      • verdana Re: Ignacy Borejko 29.11.11, 10:40
                                        Nie, mozna samemu powiedzieć, ze wszystko jest w porzadku i wyrzucić inspekcję za drzwi.
                                        Dziecka, w obecnosci inspekcji pytać nie nalezy - choćby dlatego,z e neizaleznie od sytuacji odpowiedź może być tylko jedna.
                            • nessie-jp Re: Ignacy Borejko 19.11.11, 17:12
                              > Ja wiem że to ważne ale jeżeli ktoś potrzebuje
                              > pomocy a ja mogę ją dać to nie pytam czy mi zapłaci.Wiem że dziś niestety panu
                              > je materializm i konsumpcja ale czy to tak trudno zrozumieć że można pomagać i
                              > mieć w d....ie pieniądze szczególnie jeśli kogoś na to stać. Myślę że Felicji w
                              > głowie nawet taka myśl nie powstała

                              Ale tu nie chodzi tylko o kwestie pieniędzy!

                              Chodzi o to, że Ignacy bezrefleksyjnie i bez, bo ja wiem, nawet zastanowienia czy tak można i czy nie narobi Feli kłopotu
                              • moleslaw Re: Ignacy Borejko 19.11.11, 18:47
                                Chyba mieli samochód, odbierali przecież Milę ze szpiatala.
                                • nessie-jp Re: Ignacy Borejko 20.11.11, 16:49
                                  moleslaw napisała:

                                  > Chyba mieli samochód, odbierali przecież Milę ze szpiatala.

                                  Nawet jeśli, to znając klan Borejków przypuszczam, że samochodem poruszał się Józeczek, a Fela na piechotę z siatami...
                        • ssssen Re: Ignacy Borejko 28.11.11, 13:53
                          > Panowie - rzekł ojciec- Od tego powinniście byli zacząć.Jeśli moja córka twierdzi
                          > że nie ma nic wspólnego z narkotykami to bądzcie pewni,że istotnie nie ma"

                          www.tekstowo.pl/piosenka,kazik,tata_dilera.html
                        • panipoirot Re: Ignacy Borejko 13.01.12, 10:15
                          tu Cie muszę poprzeć :) ja też lubię ojca Borejko w tej książce; jest taki właśnie fajtułapowaty, lekko nieobecny, a jednak reagujący w odpowiednim momencie :) Da się lubić :)
                  • paszczakowna1 Re: Powtórka z Jeżycjady 25.11.11, 14:48
                    > Moja mama w tamtych czasach tez kupilaby ksiazke, zamiast czekolady. Ale zauwaz
                    > , ze rzec w tym, ze tego Plutarcha Borejkowie mieli juz kilka egzemplarzy, i ze
                    > chodzilo tylko o kolekcjonerskie ( snobistyczne) zapedy Ignaca. Wolalabym, zeb
                    > y kupil cos do czytania z mysla o reszcie rodziny:)

                    Nie mieli "kilku egzemplarzy". Sprawdź tekst, bo ten Plutarch już na forum żyje własnym życiem. Borejkowie mieli oryginał (sztuk jeden), Ignac kupił tłumaczenie (sztuk jeden). Naprawdę zupełnie naturalne zachowanie (zwłaszcza dla filologa klasycznego, który pewnie zainteresowany był zawodowo przekładem).
                    • the_dzidka Re: Powtórka z Jeżycjady 25.11.11, 15:05
                      > Borejkowie mieli oryginał (sztuk jeden), Ignac kupił tłumaczen
                      > ie (sztuk jeden). Naprawdę zupełnie naturalne zachowanie (zwłaszcza dla filolog
                      > a klasycznego, który pewnie zainteresowany był zawodowo przekładem).

                      Byłoby naturalne, gdyby Ignac nie tłumaczył zakupu tym, że przekład ma stać na półce i czekać, aż dziewczynki do niego dojrzeją (a czekoladę natychmiast by wszamały).
                    • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 25.11.11, 15:27
                      > Nie mieli "kilku egzemplarzy". Sprawdź tekst, bo ten Plutarch już na forum żyje
                      > własnym życiem. Borejkowie mieli oryginał (sztuk jeden), Ignac kupił tłumaczen
                      > ie (sztuk jeden). Naprawdę zupełnie naturalne zachowanie

                      Nawet niech będzie, że mieli oryginał, a koniecznie niezbędne już teraz było Ignacowi tłumaczenie. OK. I niech będzie, że to naturalne zachowanie filologa klasycznego.

                      Ale to nie jest naturalne zachowanie OJCA.

                      Naturalne zachowanie ojca to spełnić do czasu do czasu marzenia dzieci, choćby o czekoladzie, która dla tych maluchów (Pulpa miała 5 lat, Nutria 7) była w owym czasie rzadkością co najmniej na miarę Plutarcha.

                      Nie mówię już o takich szalonych pomysłach, jak kupienie córce trzeciej sztuki ubrania, bo jedne dżinsy Odra i jedna granatowa spódniczka plisowana to nieco mało.


                      • osscylacja A propos Ignacego 25.11.11, 17:40
                        O tym autorka nie wspomniała nawet w "Kalamburce", ale z Ignacy B. to niezły atrakcyjny kazimierz. Całą sprawę opisał Maciej Zembaty www.youtube.com/watch?v=TEXj20vhl2c
                        Iście stoicka postawa, nieprawdaż?
                      • paszczakowna1 Re: Powtórka z Jeżycjady 28.11.11, 13:02
                        Widać jestem wyrodną matką, ale chwytam, dlaczego OJCIEC nie może kupić książki (do konsumpcji przecież nie tylko własnej, ale co najmniej jednej córki - Gaba na pewno rzeczonego Plutarcha mile powitała), bo młodszym córkom TRZEBA kupić - nie chleb czy lekarstwa, tylko czekoladę. Która w owym czasie była drogim towarem luksusowym, i pewnie za Plutarcha można było kupić maksimum trzy tabliczki (a może nawet dwie). A poza tym, jak słusznie IB zauważył, czekolady nie było - Plutarch był. (I w przeciwieństwie do czekolady stanowił dobro trwałe i nadające się do spieniężenia, acz ten argument nie padł.)

                        Borejkowie (w KK) mieli określony program - inwestują w wykształcenie i kulturę córek, a poza tym córki mają nie chodzić głodne i mieć co na grzbiet włożyć, i tyle. Można dyskutować, czy nie posunęli tego za daleko, ale robić z Ignaca samolubnego potwora głodzącego dzieci, żeby kupić sobie z czystego snobizmu lub kolekcjonerskiej zachłanności KOLEJNEGO Plutarcha, to jakby mała przesada.

                        Warto też zauważyć sprawę pokoleniową - dla ludzi z pokolenia starych Borejko, wychowanych w czasie wojny i w latach 50-tych, to był zupełnie wystarczający standard życiowy. Borejkówny z głodu nie pomarły, krzywicy nie dostały, gołe ani całkiem obdarte nie chodziły, a nawet zabawki miały i na wakacje jeździły - wszystko ponad to to już był luksus.
                        • ananke666 Re: Powtórka z Jeżycjady 28.11.11, 13:20
                          Teraz mi przyszło do głowy: dlaczego dzieciaki dostawały obłędu na widok czekolady, skoro, jak się okazało, czekoladowawy murzynek był ciastem nietrudnym i niezbyt drogim...
                          • paszczakowna1 Re: Powtórka z Jeżycjady 29.11.11, 12:43
                            > Teraz mi przyszło do głowy: dlaczego dzieciaki dostawały obłędu na widok czekol
                            > ady, skoro, jak się okazało, czekoladowawy murzynek był ciastem nietrudnym i ni
                            > ezbyt drogim...

                            To jest jedna z Wielkich Zagadek Jeżycjady. Nie pojmuję i ja.
                            • rannie.kirsted Re: Powtórka z Jeżycjady 29.11.11, 12:58
                              no sorry ale czekolada a wszelkie kakaowe ciasta smakuja zupelnie inaczej. to sa zupelnie rozne produkty. poza tym u nas najczesciej jest i bylo kakao mocno odtluszczone, ktore nadale kolor, zapach ale ze smakiem juz troche gorzej. nijak sie ma murzynek czy babka kakaowa do czekolady dobrej jakosci. a za prlu czekolady, jak juz sie trafialy prawidzwe, zazwyczaj byly o niebo lepsze niz dzisiejsze dziwaczne produkty typu milka - z tluszczem palmowym na pirwszym miejscu na liscie skladnikow....
                              • paszczakowna1 Re: Powtórka z Jeżycjady 29.11.11, 13:03
                                Czyli uwazasz, ze wyrazenie 'produkty jadalne zawierajace czekolade' nalezy interpretowac w sposob scisly, jako produkty cukiernicze z czekolada, nie z kakao? Ale kakao tez nie bylo ani tanie, ani latwo dostepne.
                        • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 28.11.11, 17:55
                          Która w owym czasie była drogim tow
                          > arem luksusowym, i pewnie za Plutarcha można było kupić maksimum trzy tabliczki
                          > (a może nawet dwie). A poza tym, jak słusznie IB zauważył, czekolady nie było
                          > - Plutarch był.

                          Otóż właśnie
                          • verdana Re: Powtórka z Jeżycjady 28.11.11, 19:08
                            Można bylo na przyklad kupić jakąś książke dla dzieci, też towar deficytowy. Gdy w domu jest bardzo mało pieniedzy, kupowanie sobie dóbr luksusowych, a takim jest Plutarch, znajdujacy się niewiątpliwie w bibliotece - miejscu pracy - jest naganne.
                          • totorotot Re: Powtórka z Jeżycjady 28.11.11, 20:01
                            > Natomiast wypożyczalnie czekolady to niestety rzadkość.

                            W przeciwieństwie do wypożyczalni wędlin, rzecz jasna.
                            • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 28.11.11, 21:51
                              > W przeciwieństwie do wypożyczalni wędlin, rzecz jasna.

                              Czy też zawsze popularnych wielorodzinnych wypożyczalni ostryg.
                          • paszczakowna1 Re: Powtórka z Jeżycjady 29.11.11, 13:00
                            > wili, skoro nawet Mila Borejko, ta kostyczna surowizna

                            Nie mylmy systemow walutowych. W KK i IS daleko jej bylo do kostycznej surowizny. (Ignacemu do oblakanca tez - wzorem ojca ani tym bardziej meza nie jest, ale IMO ujdzie w tloku - zwlaszcza w IS prezentuje sie zupelnie niezle.)

                            > Otóż właśnie
            • vi_san Re: Powtórka z Jeżycjady 07.03.14, 21:19
              No to ja się przyznam - nielegalnie posiadam wszystkie tomy Jeżycjady w wersji elektronicznej :D I w nosie mam poglądy MM na temat "piractwa" wszelakiego, skoro broniąc *własnych* praw autorskich każe swojemu bohaterowi beztrosko [i nielegalnie] ściągać muze na pendrive'a. Oblepionego guma do żucia.
    • minerwamcg Re: Powtórka z Jeżycjady 28.11.11, 23:20
      Przypominam uprzejmie, że w latach 70. narkotyki w Polsce były zjawiskiem równie egzotycznym, jak Murzyn na biegunie.
      • verdana Re: Powtórka z Jeżycjady 29.11.11, 10:43
        Przypominam, że nie.
        Gdy szłam do LO w roku 1972, uprzedzono mnie, ze w liceum jest problem z narkotykami. Nie wiem, nie zauwazyłam, bo byłam grzeczna, ale kolezanka z klasy zaćpała sie bez problemów.
        Na imprezach , na ktorych bywałam na studiach, narkotyki byly zawsze u jednych znajomych. Tyle, ze inne - skręty, z konpii hodowanych w ogródku i tzw. kompot.
        Były narkotyki, jak najbardziej.
        • the_dzidka Re: Powtórka z Jeżycjady 29.11.11, 11:41
          Oczywiście, że były, tylko że w ustroju wiecznej szczęśliwości o pewnych rzeczach się nie mówiło. Na przykład o narkomanii. Zaczęło się o tym gadać chyba na początku lat osiemdziesiątych. Nie żeby wtedy stada zaćpanej młodzieży pokotem walały się po ulicy, ale narkomania w latach 70-tych jak najbardziej istniała. W postaci makiwary i konopii, ale co za różnica.
          • jottka Re: Powtórka z Jeżycjady 29.11.11, 13:16
            jak najbardziej były - w mieście portowym szczecinie z całą pewnością. znajoma rodziców szalała ze szczęścia, jak monar zaczął działać (pod koniec lat 70.), bo to na kilka lat uratowało jej syna, zaćpał się w 1. połowie lat 80.

            dzidka ma rację, o tym się oficjalnie nie mówiło i tyle.
          • tt-tka Re: Powtórka z Jeżycjady 28.04.14, 14:51
            "narkotyki byly, tylko o pewnych rzeczach w ustroju wiecznej szczesliwosci sie nie mowilo"
            no sorry, ale u mnie w LO w II klasie, rok szkolny 1976/77 wychowawczyni na godz. wychowawcza sprowadzila nam speca od narkotykow, ktory to spec obrazowo nam poopowiadal o przyczynach i skutkach cpania
            moze w Poznaniu nie mowilo sie, tego nie wiem, z Mazowsza jestem
    • skrzydlate.bobry Re: Powtórka z Jeżycjady 08.12.11, 19:51
      A ja sobie dziś od niechcenia sięgnęłam po raz przeczytaną "Żabę" i wbiło mnie w krzesło, zanim jeszcze doszłam do pierwszego rozdziału. Otóż tam jest na początku alfabetyczny spis osób, z którego wynika, że Natalia, jako jedyna Borejkówna, jest li i jedynie żoną i matką, podczas gdy Ida jest doktorem medycyny i specjalistą laryngologiem, Pulpa inżynierem leśnikiem, Gaba filologiem klasycznym, ich matka ekonomistką (!) i dramatopisarką, a nawet Łusia dzieckiem przedszkolnym, a nie tylko córką. Podobny status jak Natalia mają jedynie Janusz Pyziak i Walenty Oracabessa. Nawet matka Fryca jest przedstawiona: "muzyk, bezrobotna".
      Czy z tego wynika, że Natalia nie skończyła polonistyki ani żadnych innych studiów i w ogóle nie nauczyła się żadnego zawodu?!
      • moleslaw Re: Powtórka z Jeżycjady 08.12.11, 20:39
        Nawet wzięłam "Żabę" z półki w celu sprawdzenia i faktycznie przy Natalii dopisałam (dawno) długopisem polonistkę.

        Wracając do kwestii Gabrysi i narkotyków, uważam że Ignacy postąpił właściwie. Pierwsze powinno zostać zaane pytanie o narkotyki a ono nie padło, to przed czym ewentualnie dzieciaki miały się bronić. Zasada jest prosta najpierw przedstawia się powód wizyty a potem prosi o wyjaśnienia, inspekcja zrobiła błąd i uważam że Ignacy B. całkiem poprawnie się zachował.Poza tym kto ma bronić dziecka, lepiej by było gdyby na nią ruszył ty taka owaka przynosisz mi wstyd. Normalne chyba że normalny ojcieć zakłada niewinność dziecka,jakby nie było póki nie udowodni się komuś winy jest niewinny.

        W kwestii książek ktoś już pisał że wszyscy maniacko kupowali książki, dodam tylko że w chwilach kryzysu lecieli do antykwariatu sprzedać kilka pozycji a z pieniędzy tak uzyskanych robili spożywcze zakupy. Chore by było gdyby mogąc w ten sposób zarobić nie zrobili tego w imię miłości do słowa pisanego i padliby z głodu. Jakoś nie kojarzę scen z tatą B. osłaniającym własną iersią wytypowane na handel tomy i krzyczącego: "Po moim trupie! "
      • rannie.kirsted Re: Powtórka z Jeżycjady 08.12.11, 22:54
        po prostu autorka napisala to na szybko, na kolanie, od niechcenia. podobnie jak cala te powiesc. trolla i zaba to jest najczarniejszy dol jezycjadowy moim zdaniem.
        ja z kolei czytam sobie sprezyne i mam nieodparte wrazenie ze nie pisala tego musierowiczowa. ta ksiazka jest napisana zupelnie inaczej niz poprzednie. chodzi mi o sposob narracji, budowanie zdan, ilosc opisow
        • osscylacja Re: Powtórka z Jeżycjady 09.12.11, 01:06
          rannie.kirsted napisała:

          > po prostu autorka napisala to na szybko, na kolanie, od niechcenia. podobnie ja
          > k cala te powiesc. trolla i zaba to jest najczarniejszy dol jezycjadowy moim zd
          > aniem.
          Pozwolę się sobie niezgodzić, najczarniejszy dól jezycjadowy to wg mne "Kalamburka" i "Czarna polewka". "Kalamburkę" czytałam chyba 2 tygodnie i nie rzuciłam w kąt jedynie dlatego, "że to Musierowicz". Czytając "Cz p" nie zaśmiałam się ani razu. Wszystko było złe w tej książce, na czele z namazanym grubą, bylejaką krechą Bodziem. Obu tych książek nie wzięłam więcej do ręki. "Kalamburki" nawet nie kupiłam.
          > ja z kolei czytam sobie sprezyne i mam nieodparte wrazenie ze nie pisala tego m
          > usierowiczowa. ta ksiazka jest napisana zupelnie inaczej niz poprzednie. chodzi
          > mi o sposob narracji, budowanie zdan, ilosc opisow
          Ciekawe spostrzeżenie. Zwrócę na to uwagę przy najbliżej lekturze. "Sprężynę" chyba dam radę ponownie przeczytać.
          Ja natomiast przyznam, że "Żaba" mnie tak nie odrzuca. Dawno po to dziełko nie sięgalam, ale pamiętam, ze przemówił do nie motyw pożaru pokoju Żaby. Jakoś skojarzyło mi się to
          z rodzajem catharsis.
          • moleslaw Re: Powtórka z Jeżycjady 11.12.11, 12:32
            "Żaba" jest całkiem,całkiem. Bardzo polubiłam rodzinę Żaby, jej mieszkanko jest przytulne głównie przez tą mikroskopijność. Przecież sporo osób czytających Jezycjadę wychowało się w blokach a nie w kamienicac, ośmielę się stwierdzić że większość wszak większa jest liczebność blokowisk. Bardzo cieszę się że wreszcie przedstawiono normalną rdozinę z tychże.Ostatnia i jedyna chyba była rodzina Lelujków.
            Co zaś do "Spręzyny" czy ekscytacja Łusi ( uwielbiam) gramatyką polską nie ma związku z ewentualnym Zespołem Aspergera? Choć innych specjalnych cech nie zauważyłam, choć nie jest jeszcze jedna, Łusia zecydowanie przedkłada towarzystwo dorosłych nad koleżeńskie.
            Zauważyliście że dziewczynom w Jezjadzie nikt nie pomaga w lekcjach, mam na myśli Borejkówny, choć i Aniela np. same 5 miała mimo że ucząć się jeszcze pracowała. Nie przypominam sobie by również Tygrys i Pyza korzystały z korepetycji np. poza pomocą Fryderyka dla Pyzy. Za to też m.in. cenię powieści MM. nie ma tego piekielnego wyścigu szczurów. Zaraz się pewnie tumult podniesie że bez korków się nie da i że J. nieżyciowa jest.
            • jottka Re: Powtórka z Jeżycjady 11.12.11, 13:43
              moleslaw napisała:

              > Co zaś do "Spręzyny" czy ekscytacja Łusi ( uwielbiam) gramatyką polską nie ma
              > związku z ewentualnym Zespołem Aspergera? Choć innych specjalnych cech nie zau
              > ważyłam, choć nie jest jeszcze jedna, Łusia zecydowanie przedkłada towarzystwo
              > dorosłych nad koleżeńskie.


              ja sie nie znam, ale łusia chyba jest przedstawiana nie jako aspergeryk (czyli człowiek z pewnymi zaburzeniami), tylko jako młody geniusz, którego podziwiać mamy:)



              > Za to też m.in. cenię powieści MM. nie ma tego piekielnego wyścigu szczurów. Zaraz się pewnie tumult podniesie że bez korków się nie da i że J. nieżyciowa jest.

              obawiam się, że nie zauważasz podstawowego zabiegu autorskiego, tzn. borejki są w czambuł genialne, to po cholerę im korepetycje?:) jak zechcą, to i na astronomię bez problemu się dostaną, ida z medycyną czy pulpa z leśnictwem też żadnych kłopotów nie miały (w sensie dostać się na studia/ skończyć studia). wyjątki były na początku serii - julia wykorzystująca znajomości, żeby się dostać na asp czy cesia czy natalia z kumplami, które głupie nie były, ale które źli nauczyciele paraliżowali (scena z żaczkiem tłumaczącym zadanie z fizyki). mm nie tyle nie pokazuje wyścigu szczurów, co stawia swych bohaterów poza tym problemem, to supermeni, jeśli zechcą - mogą wszystko:)
              • moleslaw Re: Powtórka z Jeżycjady 11.01.12, 21:19
                Wracam do tematu, w ramach powtórki sięgnęłam po "Kalamburkę" czytam ją zawsze od końca.Muszę przyznać iż z każdym czytaniem podoba mi się bardziej. Pewnie że są momaenty gdzi widac że na siłę autorka dopasowuje wydarzenia, ale mimo wszystko bardzo lubię czytać o młodzieńczych latach Mili i Ignacego. Zauważyliście może że jest nawet moment kiedy Ignacy podkreśla swoją życiową zaradność, chodzi o jego przeprowadzkę i urządzenie mieszkania z mamą!
                Problem mam z Moniką i jej siostrą , nic chyba potem o niej nie ma ( o siostrze, po co zatem jej prowadzenie) ale na razie to jedyne zastrzeżenie.
                Z to barzo dużo sympatii wzbuza we mnie ruda rodzinka Borejków znaczy mamy i jej dwóch synów. Najlepsze czyli wprowadzenie Felicji jeszcze przede mną.
            • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 11.01.12, 23:17
              > choć i Aniela np. same 5 miała mimo że ucząć
              > się jeszcze pracowała.

              Nic podobnego, Aniela miała problemy z nauką w poligrafiku i zadania ściągała od Robrojka. Dopiero po pewnym czasie wciągnęła się i zaskoczyła, że poligrafia artystyczna jest. Jednak bardzo wątpię, żeby miała "same piątki"
              • ding_yun Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 18:06
                > W ogóle opis szkolnych sukcesów Borejcząt jest zupełnie niewiarygodny. Normalne
                > dzieci mają piątki i szóstki od góry do dołu w klasach 1-4, a potem zaczynają
                > mieć własne zainteresowania, specjalizować się, pewne przedmioty olewać, a pewn
                > e faworyzować.
                >

                Nieprawda. Ja miałam piątki i szóstki od góry do dołu od drugiej klasy podstawówki (kiedy przestał być oceniany charakter pisania i technika rysowania szlaczków) aż do końca trzeciej gimnazjum. Specjalizować się zaczęłam dopiero w liceum, wszyscy moi koledzy z klasy w liceum mieli podobną sytuację. A powód tego jest bardzo prosty. Żeby się dostać do dobrego liceum trzeba było bardzo dobrze napisać egzamin gimnazjalny, który jednak dość przekrojowy jest, mieć oceny celujące z czterech podstawowych przedmiotów (najczęściej polski, matematyka, język obcy i jeszcze jeden) oraz czerwony pasek za który były dodatkowe punkty. Zainteresowania każdy mógł mieć swoje, proszę bardzo, ale to nie wykluczało potrzeby bycia niezłym również w tych przedmiotach w których człowiek nie znajdował przyjemności.
                Oczywiście można było zostać laureatem wojewódzkiego konkursu gimnazjalnego i dostać się do dowolnie wybranego liceum. Ale tutaj działał duży czynnik szczęścia albo trzeba było spędzić masę czasu ucząć się do tych konkursów zupełnie idiotycznych rzeczy, zwłaszcza w przypadku konkursów innych niż matematyczne i fizyczne.
                • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 18:30
                  Żeby się dostać do dobrego liceum trzeba było bardzo dobrze na
                  > pisać egzamin gimnazjalny, który jednak dość przekrojowy jest, mieć oceny celuj
                  > ące z czterech podstawowych przedmiotów (najczęściej polski, matematyka, język
                  > obcy i jeszcze jeden) oraz czerwony pasek za który były dodatkowe punkty.

                  No ale jednak Różyczka NIE dostała się do wybranej klasy
                  • ding_yun Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 19:13
                    nessie-jp napisała:


                    > No ale jednak Różyczka NIE dostała się do wybranej klasy
                    • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 19:55
                      > nie mieści mi się w głowie, żeby obniżyc komuś ocenę z muzyki bo fałszuje
                      > -przecież na to się nie ma wpływu i nie na tym edukacja muzyczna ma polegać.

                      Ja do dzisiaj mam koszmarne sny o lekcjach muzyki i tych upokorzeniach :( Już od pierwszych klas podstawówki dzieci były dzielone na "lepsze" (nie fałszują i można je do apelu dopuścić) i "gorsze" (mają grzecznie stać za kulisami i przypadkiem nie otwierać dzioba, żeby nie zepsuć imprezy). Rzecz jasna ja byłam tym fałszującym małym trollem.

                      W rezultacie muzyka jest dla mnie dziedziną całkowicie tajemną i obcą. Nie widzę najmniejszego związku między nutami a dźwiękami, choćby mnie mieli zabić, nie potrafię powiedzieć, czy jakiś dźwięk to jest A takie czy Ce owakie... a paszczy do śpiewu nie otworzyłam od 6 r.ż. BRRR!!!!!

                      Natomiast słuchać muzyki uwielbiam.

                      Z plastyką było dużo prościej, bo plastyk oprócz talentu cenił inwencję i dobre chęci i np. na lekcji malowania na szkle można było dostać piątkę, jeśli komuś (na przykład małemu trollowi Nessie) strzeliło do głowy wymalować sobie groźne oczyska na szkłach okularów zamiast na szybce przed sobą.
                      • ding_yun Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 20:32
                        nessie-jp napisała:

                        > W rezultacie muzyka jest dla mnie dziedziną całkowicie tajemną i obcą. Nie widz
                        > ę najmniejszego związku między nutami a dźwiękami, choćby mnie mieli zabić, nie
                        > potrafię powiedzieć, czy jakiś dźwięk to jest A takie czy Ce owakie... a paszc
                        > zy do śpiewu nie otworzyłam od 6 r.ż. BRRR!!!!!

                        Ja niestety mam podobnie. Szczerze mówiąc nie przejmowałam się nigdy zbytnio tym, że fałszuję i nie przeżywałam katuszy gdy ktoś na lekcji muzyki kazał mi śpiewać publicznie - piałam swoje i uznawałam, że to raczej ci, którzy mnie muszą słuchać mają przechlapane. Zresztą jakimś cudem z wiekiem głos mi się podobno poprawił i dziś fałszuję znacznie mniej, choć nadal. Ale cholera mnie bierze jak pomyślę ile ciekawych rzeczy mogłabym się nauczyć na muzyce zamiast spędzać czas na wkuwaniu na pamięć opisów instrumentów (kartkówki polegały na tym, że losowało się instrument np. fagot i trzeba było go opisać) albo rysowaniu kluczy wiolinowych na ocenę (tak tak). Nikt mnie nigdy nie nauczył nut, nie próbował opowiedzieć niczego z teorii muzyki. Smutne w sumie, że chyba nadal tak jest.


                • dakota77 Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 19:48
                  Ale ty jestes inne pokolenie, juz to wyscigu szczurow;-). Za moich czasow jeszcze az tak nie trzeba bylo walczyc o "dobre liceum".
                  • ding_yun Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 20:33
                    dakota77 napisała:

                    > Ale ty jestes inne pokolenie, juz to wyscigu szczurow;-). Za moich czasow jeszc
                    > ze az tak nie trzeba bylo walczyc o "dobre liceum".

                    To może wiele wyjaśniać :) A teraz jest jeszcze gorzej, progi punktowe do mojego liceum są kilkanaście punktów wyższe niż były kiedy ja zdawałam.
                    • dakota77 Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 20:50
                      Doskonale zdaje sobie sprawe, ze w ostatnich ilus latach sytuacja wyglada tak jak opisujesz:). Ja jestem bodajze 10 lat od ciebie starsza, i mam zupelnie inn doswiadczenia. Wlasnie z taka specjalizacja, zwykle oceny z biegiem lat stawaly sie nieco slabsze, bo czlowiek sie specjalizowal;-). Az takiego wyscigu szczurow wtedy nie bylo- ja skonczylam prowincjonalne, podkrakowskie LO, dostalam sie bez problemu na prestizowy, bazrdzo oblegany kierunek na UJ i skonczylam go z dyplomem na 5 ( nie zby to kogokolwiek obchodzilo, np. moich pracodawcow;-)).
          • totorotot Re: Powtórka z Jeżycjady 11.01.12, 23:07
            >motyw pożaru pokoju Żaby. Jakoś sko
            > jarzyło mi się to
            > z rodzajem catharsis.

            i słusznie :-)
      • totorotot Re: Powtórka z Jeżycjady 11.01.12, 23:06
        > Czy z tego wynika, że Natalia nie skończyła polonistyki ani żadnych innych stud
        > iów i w ogóle nie nauczyła się żadnego zawodu?!

        ma 5 na dyplomie
      • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 11.01.12, 23:20
        > Czy z tego wynika, że Natalia nie skończyła polonistyki ani żadnych innych stud
        > iów i w ogóle nie nauczyła się żadnego zawodu?!

        Natalia umarła albo dała dyla na Cypr, gdzie powiła nieślubne dziatki w liczbie sześciu. Borejkowie ze wstydu najęli młodą, bezrobotną, zdesperowaną Ukrainkę, która zgodziła się ufarbować na rudo, gotować pomidorową na kościach i wyjść za sędziwego Robrojka.
        • osscylacja Re: Powtórka z Jeżycjady 11.01.12, 23:58
          nessie-jp napisała:

          > >
          > Natalia umarła albo dała dyla na Cypr, gdzie powiła nieślubne dziatki w liczbie
          > sześciu. Borejkowie ze wstydu najęli młodą, bezrobotną, zdesperowaną Ukrainkę,
          > która zgodziła się ufarbować na rudo, gotować pomidorową na kościach i wyjść z
          > a sędziwego Robrojka.
          O rany, Nessie! Piękne to jest. No po prostu wspaniałe i na dodatek prawdziwe. Jedna z największych zagadek jeżycjady rozwiązana. A jak wyobraźnię twa wizja zapładnia :))
          • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 12.01.12, 19:34
            A dziękuję, dziękuję :)
            • kanga_roo Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 12:40
              tak było, tylko, że natalia nic nie wiła. za to żyła sobie, wolna i swobodna, będąc muzą artystów, lub artysty, na Cyprze czy w innym pięknym miejscu.
              • nessie-jp Re: Powtórka z Jeżycjady 13.01.12, 17:49
                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/72/Podkowi%C5%84ski-Sza%C5%82_uniesie%C5%84-MNK.jpg/500px-Podkowi%C5%84ski-Sza%C5%82_uniesie%C5%84-MNK.jpg
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka