Dodaj do ulubionych

Powrocilam do Jezyka Trolli

24.09.12, 21:13
czytałam wczesniej tylko raz, zaraz po jej wydaniu, ostatnio udało mi się dorwać w bibliotece
i nie wiem czy mi sie gusta zmieniły czy co -ale mysle, ze Neojezycjady jest to jedna z przyjemniejszych ksiazeke

Moze dlatego, ze lubie Józinka, że Miągwa nie jest tu taki nieznośny jak w innych ksiązkach - zwłaszcza w ostatniej scenie - jak pozwała Józinkowi sam na sam zobaczyć sie z Trolla...

Natomiast boli mnie robienie z Pyziaka na siłę takiego drania, z czerwona twarza wjeżdżajacego po prąd w trakcie korka...
Obserwuj wątek
    • lot-orka Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 24.09.12, 22:27
      Ja też ostatnio czytałam ponownie , w ramach powtórek przed McDusią, i ledwo przebrnęłam przez męczący opis korka..
      "pojednanie " Ignacego i Józinka ma się niestety nijak do ich konfliktów w kolejnych częsciach.
      • minerwamcg Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 24.09.12, 23:27
        "Pojednanie" Józinka z Ignacym Grzegorzem jest najprawdziwsze w świecie i najbardziej realistyczne z możliwych. Ludzie kłócą się, potem godzą, obiecują, że już nigdy, a potem kłócą się znowu i "wieczny" pokój okazuje się jedynie chwilowym rozejmem. Potem apiać to samo i tak przez całe życie, z krótkimi przebłyskami świadomości, że oto ten piprztok, któremu tyle razy nie ukręciło się łba tylko przez roztargnienie, jest w istocie najlepszym kumplem jakiego się ma na tym świecie.
        Przysłowie "kto się czubi ten się lubi" jest kretyniczne jak większość takich - ale jak w większości takich, w nim coś jest :)
        • nessie-jp Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 24.09.12, 23:35
          minerwamcg napisała:

          > "Pojednanie" Józinka z Ignacym Grzegorzem jest najprawdziwsze w świecie i najba
          > rdziej realistyczne z możliwych.

          Tylko że u Musierowicz ten nagły realizm jest totalnie od czapy w urojonym i bajkowym świecie Jeżycjady, w którym zatwardziałe serca podstawówkowiczów i gimbusów zmiękcza sopranik Laury śpiewający Veilchen, a ludzie dzielą się na ubogich i szlachetnych oraz bogatych i złych, z czego ubodzy dzielą się na poczciwych i tępych bo z bloków oraz opromienionych blaskiem kultury bo z kamienic. Itd. itp.

          Za to m.in. nie znoszę JT. Za to absurdalne przywalanie realizmem: że rak u dziecka, że niedofinansowana służba zdrowia, że korki, że ryczące chamstwo, że tępi i okrutni nauczyciele. I zderzenie tego z kretyńskimi, kradzionymi dowcipasami rodem z "Uśmiechu numeru" o żarówkach i taksówkarzach. I ze śmiesznym Murzynem ze śmiesznym nazwiskiem śmiesznie mówiącym śmieszne rzeczy prawie po polsku.

          Wyjątkowo nieudana książka. Jeśli będę miała ochotę poczytać o tym, jak strasznie i źle jest na świecie, a zwłaszcza na onkologii dziecięcej, to sięgnę jednak po innego pisarza, niż bajkopisarka MM.
          • croyance Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 09.01.13, 14:43
            W ogole ta niechec do bogatych (imperialistow) :-P wskazuje na to, ze wbrew deklaracjom MM jednak odpowiadal PRL ...
      • a_weasley Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 00:08
        lot-orka napisała:

        > ledwo przebrnęłam przez męczący opis korka..

        Jeżycjada jest cyklem powieści realistycznych, choć czasem ten realizm jest naciągany, bo taka uroda utworów a these, a czasem trafi się jakieś nieprawdopodobieństwo sytuacyjne. Opis korka, a raczej wydarzeń okołokorkowych, jest z bajki. Sytuacja, że ludzie zostawiają samochody stojące w korku, który każdej chwili ma prawo ruszyć, i idą gdzieś nie na minutę i nie na pięć, jest nieprawdopodobna. To może się zdarzyć, jeśli wiadomo na bank, że np. kilometr przed nami droga jest zamknięta i zostanie otwarta najwcześniej za, dajmy na to, dwie godziny i do tego czasu nic się tu ruszyć nie ma prawa (to też przerobiłem).
        A w ramach tego nieprawdopodobieństwa ogólnego mamy takie nieprawdopodobieństwa sytuacyjne jak zapalenie ot tak sobie bez problemów ogniska na mokrym śniegu z niewątpliwie mokrych gałęzi oraz właśnie scenę z Pyziakiem, ze szczególnym uwzględnieniem momentu, gdy Laura słyszy jego personalia. Albo on by musiał krzyczeć, albo policjant; gdyby zaś, jak to w takich sytuacjach bywa, obaj mówili półgłosem, ona musiałaby podejść na odległość, na jaką policjanci nie zwykli dopuszczać osób postronnych.
        Niezależnie od tego relacja Józinka i Ignacego Grzegorza z Trollą zachowuje jakieś niezerowe prawdopodobieństwo tylko pod warunkiem, że zapomnimy o różnicy wieku. Ileż oni są od niej młodsi, cztery lata? W tym wieku nawet bez jej wcześniejszych przejść to jest przepaść.
      • lezbobimbo Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 01:13
        lot-orka napisała:
        > Ja też ostatnio czytałam ponownie , w ramach powtórek przed McDusią, i ledwo p
        > rzebrnęłam przez męczący opis korka..

        Bo cała ta książka jest jednym, męczącym korkiem.

        nessie-jp napisała:
        > Wyjątkowo nieudana książka. Jeśli będę miała ochotę poczytać o tym, jak straszn
        > ie i źle jest na świecie, a zwłaszcza na onkologii dziecięcej, to sięgnę jednak
        > po innego pisarza, niż bajkopisarka MM.

        W rzeczy samej - to jest kilka metrów mułu nawet pod Imieninami, o których myślałam, że to już denko dna i niżej MM upaść pisarsko nie może. A jednak mogła! Do depresji i zgrzytów dodała jeszcze rasizm kolonialny, raka-pijaka-Pyziaka i okropną narrację okropnego Józinka, który gardzi Idą oraz narzeka na chory świat jak Jankowiak.

        Wolałabym być przepiłowana zamiast sławetnych książek z pizzeri, a potem przemielona przez mamę Żakową w maszynce niż czytać to jeszcze raz.
        • vi_san Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 14:29
          Mama Żakowa miła jest... :)
    • kopiec_esmeralda Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 07:54
      Także czytałam raz.
      I dosyć. Począwszy od głównej bohaterki (Staszka! Trolla! już oryginalniej nie mogła zostać nazwana, a im dalej w las, tym lepiej), przez rasistowski wątek "Murzynka Bambo", omawiany nieraz, wyprawę do jaskini konsumpcji włoskich fast-fudów, po sławetny korek z ogniskiem w śniegu, wokół którego pląsają nasi bohaterzy, niczym chochoły w tańcu. I Trolla, która jak Słoneczko (kto czytał Buyno-Arctową, ten wie, jakie), opromienia cały zły świat. Po Pyziaka-degenerata - mam dosyć.
      Imho najgorsza książka Jeżycjady, choć nie mówię hop, bo jeszcze wiele przed nami.
      Tak mi przyszło do głowy, że Buyno-Arctowa i podobna jej książkom międzywojenna poetyka powieści dla panienek to to, z czego w prostej linii wyrasta Jeżycjada.
      • meduza7 Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 09:14
        Oj nie, bynajmniej nie w prostej. Powiedziałabym, że te wzorce "powieści dla panienek" dołączyły dopiero w Neo-.
        • rudzik85 Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 10.01.13, 20:38
          Ooo tu się nie zgodzę :) Jeżycjada od początku była cyklem dla panienek, cyklem co prawda mającym ambicje i zdobywajacym fanów również poza docelową grupą, ale jednak...
          -postacie są młodymi dziewczynami (tak, wiem- to nie jest nienaruszalna zasada- niemniej jednak jest jakaś wskazówka- czy młode dziewczyny zaczytują sie w książkach traktujących o starych piernikach czy raczej o kimś, z kim mogą się identyfikować?)
          -są podnoszące na duchu-naprawdę smutne, złe rzeczy dzieją sie poza planem, rozgrzewają jak kompres- za to je w końcu lubimy
          -popatrzmy choćby na cykl o Ani Montgomery- jak dla mnie sztandarowy przykład tego typu powieści-bohaterki Musierowicz są również ekhem średnio piękne jak Ania, piękne- zwłaszcza w wstarej Jeżycjadzie- to były bohaterki drugoplanowe!
          -problemy z którymi młode dziewczyny zwykle się borykają szkoła, koleżanki, pierwsze miłości- żadne gwałty, molestowanie, wojna
          -brak erotyzmu, choć pardon- jest, ale subtelny. Odświeżam sobie Pulpecję właśnie i jest tam masa opisów Idy i Marka, bardzo fajnych i lekko erotycznych własnie- jak to sie razem kapią, Ida chadza w kusych, "szczątkowych" fartuszkach, szlafroczkach, siada Markowi na kolach i się przytula- przyjemnie sie czyta, aż mi potem szkoda tego wiecznego Markowego spania....
          -miłość aż po grób- mało rozstań, nieszczęść w miłości- a jak już są to czytelnicy spokoju nie dają, roztrząsają po nocach "dlaczego?" ;)

          Czy to źle? Skoro się podoba tak szerokiej publiczności to chyba dobrze?

          To w Neo pojawia sie po raz pierwszy słowo seks w tekście,nieślubna ciąża (poważny, dorosły problem nie dziejący sie gdzieś mimochodem czy poza czasem akcji!) bohaterzy inni niż dorastająca panienka . No, może sie znudzić w kółko pisać o tym samym- Ania dorosła, MM miała inną wizję- pewnie miała już mdłości od tych podlotków z pryszczami- wymyśliła pięciogwiazdkowe piękności, chłopców- eksperyment średnio sie powiódł, wraca wiec od 2 ostatnich tytułów do korzeni :) I mnie to cieszy :) Jak uwielbiam Pratchetta ewolucję od książek po prostu śmiesznych po poruszające poważne tematy, tak zdecydowanie bardziej przemawia do mnie stara konwencja Jeżycjady. Ale autorce nie można zabronić eksperymentować- to jej książki, jak sama mówi :)
      • minerwamcg Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 14:09
        No cóż, o miano najgorszej książki cyklu jest pewna rywalizacja... Mocnym kandydatem (a moim zdecydowanym faworytem!) jest "Czarna polewka". "Język Trolli" ma u mnie mocne drugie miejsce.
        • kopiec_esmeralda Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 14:36
          "Żaba" też u mnie w blokach startowych. "Czarna polewka' faktycznie, totalny absurd.
          • emusia Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 15:11
            Ja właśnie robię sobie replay z neojeżycjady przed McDusią. Uświadomiłam sobie bowiem, że do Kalamburki mogę z głowy cytatami rzucać i pamiętam kto z kim jak i dlaczego, ale z neo nic nie pamiętam, nawet czy Różna w końcu wyszła za Frycka, jak się rozwiązała sprawa Trolli, a Żaba którego Żeromskiego wybrała (szczerze mówiąc to ostatnie wisi mi i powiewa, ale gdyby ten ślub w McDusi miał być Żaby i Żeromskiego to może dobrze byłoby wiedzieć którego). No i chyba już wiem dlaczego nic nie pamiętam. Straszne to jest. Przy Języku Trolli zgrzytałam zębami, przy Żabie trochę mniej, ale teraz przy Czarnej Polewce nie przestaję zgrzytać nawet na moment. Coś okropnego. Sprężyna przy pierwszym czytaniu wydała mi się trochę lepsza, więc może moje zęby i moja dentystka odetchną z ulgą.
            • maryboo Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 16:13
              Dołączam do grona nie cierpiących JT. Ta książka - wraz z "Czarna Polewką" i "Żabą" to moje osobiste podium najbardziej nieudanych dzieł MM.
              Zgrzyta mi tu właściwie wszystko - od Józefa Buttona, przez grubą i tępą Anię, po całkowicie usypiającą fabułę. A! Nie zapominajmy o teleskopowej Róży i stereotypowych gimbusach rodem z szokujących artykułów w "Fakcie" na temat rozpustnej młodzieży.
              Dlaczegoto wszystko nie mogło się po prostu skończyć na "Kalamburce"? I skąd u autorki ten dziwaczny pęd do czynienia narratorami swych historii dzieci w wieku wczesnej podstawówki? Zobaczycie, w "McDusi" otrzymamy rozdział napisany z perspektywy kilkunastomiesięcznego Ziutka. Czuję to.
              • significado-significante Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 18:18
                Ja też właśnie robię gruntowną przedMcDusiową powtórkę. Generalnie neojeżycjadę od Kalamburki wzwyż (czy też w dół... tak, raczej w dół..hmm..) czytałam dotąd tylko raz, wtedy gdy ukazywały się poszczególne części. Pamiętałam je tak mniej więcej, ale jak się okazało przy powtórce raczej mniej niż więcej, miałam tylko w pamięci, które części mi się podobały, a które nie. Czytając te książki ponownie uznałam że Imieniny absolutnie się nie bronią, a Język Trolli jest dość kiepski ale wcale nie aż tak fatalny jak to zapamiętałam. Najgorsze, że Żaba nawet mi się podobała, może dlatego że utkwiła mi w pamięci jako niestrawna, a jednak taka nie jest, mimo wszystko ma swoje smaczki. Czarna Polewka jest kiepska jak była, a Sprężyna jeszcze przede mną.
        • nessie-jp Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 18:51
          minerwamcg napisała:

          > No cóż, o miano najgorszej książki cyklu jest pewna rywalizacja... Mocnym kandy
          > datem (a moim zdecydowanym faworytem!) jest "Czarna polewka". "Język Trolli" ma
          > u mnie mocne drugie miejsce.

          Ja czytałam "Polewkę" (i Żabę) dłuuuuugo po czasie, tak naprawdę
    • buka_z_muminkow Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 25.09.12, 17:00
      Pierwszy raz czytałam, "bo nowa część Jeżycjady". Drugi raz chyba dla przypomnienia fabuły. I to by było na tyle. Jakoś mam ochoty wracać do tej książki.

      Przede wszystkim - odrzuca mnie tu stereotypowy obraz "tej dzisiejszej okropnej młodzieży". Wiem, ze to młodziez widziana oczami Józinka, a każdy odbiera świat inaczej, ale nie wierzę, że w tej klasie nie było nikogo normalnego poza Trollą.
      Nawet mimo własnych wspomnień o tym, jak postrzegało się starszych uczniów, kiedy byłam w wieku Józinka.

      Poza tym wątek zerżnięty z krążącego wcześniej po necie żartu o żarówce...

      Te dwie rzeczy mnie zniesmaczyły,a że występują na samym początku ksiażki, to miały wpływ na dalsze czytanie...

      A dalej nie lepiej, bo całą książkę odbieram jako szarą i smutną. I to nie dlatego, ze dzieje się zimą...

      Trolla, mimo tego, co przeszła i mimo zamierzeń autorki, jest dla mnie postacią obojętną. I chyba o to chodzi - nie potrafię utożsamić się z żadnym z głównych bohaterów ani nawet odczuć większej sympatii do żadnego z nich. Jożin jest maleńki-stareńki, Trolla obojętna, a reszta stanowi mniej lub bardziej poboczne postaci (na dodatek z reguły widziane józinkowymi oczami). Brakuje mi punktu zaczepienia, wątku, do którego chciałabym wracać.
    • lot-orka Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 26.09.12, 22:40
      Poraża mnie także wątek niby to miłosny, Staszka -Józinek-Ignacy. Akurat wierzę, że Ignaś uznał ją za atrakcyjną itp, absurd jakiś!! i ta ubłocona trąbka, w która dmuchają, no ja bym się brzydziła :)
      Denerwuje mnie także fakt, że Helmut przedstawia się jako pan, nie cierpię tego, mówi się imię i nazwisko, a nie pan taki czy siaki.
      • verdana Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 26.09.12, 22:48
        Dla mnie Trolla jest postacią wysoce antypatyczną. Jest chora, więc idealna. Wolno jej nie mówić o chorobie, ale jednocześnie ma prawo do zachowań usprawiedliwionych w chorobie i nie dających się uzasadnić, jeśli byłaby zdrowa - na przykład do siedzenia w klasie w kapeluszu. IMO najgorszy obraz chorego w szkole - osoby, która żąda przywilejów, opartych na jasnowidzeniu, a zarazem potepia się nieczułych drani, nie mających tego daru.
        Mamy jej współczuć - nie mogę. Nie jestem w stanie współczuć komuś, kto domaga się współczucia i zrozumienia, ale bez żadnej dobrej woli ze swojej strony.
        • black-apple Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 27.09.12, 03:20
          Otóż to. Dodam od siebie, że dla mnie Staszke jest postacią jednowymiarową, taką Borejkowską Mary Sue. Najczęściej to Pyza jest kandydatką do niechlubnego tytułu MS Jeżycjady, ale ja się z tym nie zgodzę: przynajmniej Róża posiada szkielet osobowości, natomiast Trollę tworzą same talenty na bazie magnesu na ludzi wszelkiego rodzaju. Z wyjątkiem antypatycznych nauczycielek oczywiście.
        • vi_san Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 14:44
          Tak jakby było ciężko PRZED rozpoczęciem lekcji podejść do nauczycielki i jej cokolwiek wyjaśnić. Albo nawet i w trakcie odczytywania tej nieszczęsnej listy obecności - powiedzieć, że jest po chemii ponieważ ma białaczkę. Czy tam inną odmianę raka. Nauczycielka mogła sobie być mało sympatyczna, ale chyba nie była kompletną debilką?
    • illegal.alien Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 13:45
      O prosze, wateczek dla mnie :) Dobrnelam do korka, czyli gdzies do polowy ksiazki :)
      Co do rodziny Murzynow (sorry, nie chce mi sie szukac ich nazwiska w ksiazce, wiec ich tak roboczo nazwe ;)) to zirytowal mnie straszliwie stereotypowy ich opis. Wiadomo - jak Murzyni, to ani chybi rasta, a jak rasta, to chodza ubrani na czerwono-zielono-zolto. I konecznie maja dredy. I duzo spiewaja i tancza - ten stereotyp to akurat mnie szczegolnie bawi, a czasem irytuje, bo sama mieszkam z Murzynem pod jednym dachem i jak jestesmy na imprezach (najczesciej rodzinnych, typu wesele) to kazdy chce z Murzynem zatanczyc, bo wiadomo, ze jak Murzyn, to na pewno ma za***iste kocie ruchy. No coz, ten akurat nie ma i tanczyc bardzo nie lubi, w co ciotki, wujkowie oraz podpici dalsi znajomi nie chca uwierzyc.
      O ile idiomy wiecznie mylone przez Helmuta sa nawet zabawne poczatkowo, tak potem robia sie meczace. Za duzo ich (a dopiero jestem w polowie ksiazki ;)).
      Akurat germanskie imiona Murzynow mnie nie dziwia (w innym watku widzialam czyjec zdziwienie na ten temat) - moja corka, urodzona w UK z matki Polki i ojca Zimbabwejczyka ma brytyjskie imie. Bardziej zazgrzytalo mi, jak Jozinek sie obudzil i zobaczyl czarna noge, ktora nalezala do Wincenta - Wincent, jako mulat, mogl miec noge najwyzej brazowa ;) ale na tym punkcie to akurat mam hopla i od wejscia Murzynow na plan akcji bacznie sie przygladam, jak opisuje pani MM mulatow :)
      Ach, no i stwierdzenie 'ale Jagienka i Wincent swietnie mowia po polsku' mnie dosc ubawilo (cytat nie doslowny, ale to znaczenie). A czemu mieliby nie mowic? Mieszkaja w Polsce, maja mame Polke, to chyba naturalne, ze swietnie mowia po polsku?
      To tyle z czepiania sie, bo ksiazka nie jest moim zdaniem tragiczna - na pewno lepiej mi sie ja czyta niz Kalamburke, ktora meczylam dlugo.
      • emae Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 14:28
        A może MM chciała akurat koniecznie opisać rastafarian? Bo ją jakiś fan ładnie poprosił ;)
        (Btw., do Księgi Gości wpisał się niedawno pierwowzór Agaty Janickiej).

        No, a biali rasta się rzadko zdarzają :)
        • illegal.alien Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 15:42
          Hm, moze :) Ale poza faktem, ze Murzyni nie jedza miesa i ryb (nie wiem, czy to ma zwiazek z rasta nawet) ich religia nie odgrywa zadnej roli w tej ksiazce i nic sie o niej nie dowiadujemy (przynajmniej do 3/4 ksiazki, bo do tego etapu doszlam).

          Poniewaz nadal zajadle czytam, zaczelam sie zastanawiac, czy osoba chora na nowotwor (jeszcze nie wiem jaki, jezeli w ksiazce jest wyjasnione) powinna biegac po ulicy zima? Czy to nie jest lekkomyslnosc? Nie znam sie na tym, nie wiem, na jakim etapie leczenia jest Trolla, ale wydawalo mi sie, ze ludzie chorzy na nowotwor powinni szczegolnie uwazac na przeziebienia, bo ich system immunologiczny jest oslabiony?

          Poza tym to Jozinek moglby miec tak ze 12 lat i wtedy by mi sie bardziej podobalo i bardziej pasowalo :)
          • emae Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 16:43
            Ja lubię ten motyw konfrontacji Helmuta z Ignacym Borejko, kiedy się okazuje, że ci dwaj mają tak naprawdę wiele wspólnego, a w całej scenie o wiele korzystniej wypada Helmut i najwyraźniej jest to zgodne z autorskim zamierzeniem.
            • illegal.alien Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 16:52
              Mnie rowniez sie ten motyw podoba, ale moglby byc mocniej zaznaczony w ksiazce - to znaczy jakos bardziej rozbudowany, bo dla mnie przeszedl zupelnie niezauwazalnie, gdyby nie moje osobiste odczytywanie pewnych fragmentow - natomiast zupelnie nie rozumiem czemu mial sluzyc motyw z pizzeria i cos chyba sie nie dowiem. Taki troche od czapy.
              • emae Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 17:29
                To anegdota z Internetu. Ma służyć gloryfikacji czytelnictwa i książek ;)
                • illegal.alien Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 04.01.13, 18:13
                  Wyjatkowo na sile dorzucone. Myślałam, ze moze jeszcze coś z tego wyniknie, ale jezeli nie, to bez sensu.
    • wushum Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 06.01.13, 23:06
      Powiem szczerze, że całe pasmo - Czarna Polewka, Język Trolli i kilka innych zlewa mi się w jedno pasmo. Nie bardzo jestem w stanie rozróżnić, co gdzie się działo. Coś takiego nie było możliwe jeśli chodzi o części przed-Kalamburkowe. Każda część była indywidualna, miała swój charakter, swoich konkretnych bohaterów. Nie to co teraz - McDusia najmniej mówi o Magdzie. Gdzieś w całej tej paćce kolejnych części były opisy stanu depresyjnego ojca Trolli - to jedyne co mi się spodobało i było jakieś takie...prawdziwe. Być może oparte na własnym doświadczeniu, co staje się rzadkością u MM, bo to coraz bardziej Fantasy.
      Co do chorych na raka - hm... owszem, Trolla mogłaby powiedzieć nauczycielce o swoich problemach zdrowotnych, ale - po 1 wg mnie to rodzina powinna powiadomić szkołę. Po 2 - rozumiem, że nastolatka /ona ma chyba lat naście, prawda? a nie 8?9?/ może nie chcieć poinformować nauczycielki - bo nie chce innego, ulgowego traktowania, litości, bo może nauczycielka jest nieprzyjemną osobą i takie wywnętrzenia są wobec niej trudniejsze. Aczkolwiek, nosząc kapelusz, trzeba zdawać sobie sprawę, że ktoś może nie zrozumieć, jeśli mu się nie wytłumaczy. Co do szlajania się przez leczoną - rozumiem, że przechodzi chemioterapię /brak włosów najwyraźniej na to wskazuje/ to, owszem bywa, że miewa się b niską ilość leukocytów i głupie przeziębienie może człowieka niemal zabić, ale to też zależy od tego, jak kto znosi chemię, oraz czy to już koniec leczenia, czy nie. Trolla raczej nie znosi tego najlepiej - jednak traci włosy, czyli może mieć słabe wyniki badań krwi. Ale też hm... człowiek czasem ma już dość cieplarnianych warunków i chce się wyrwać w normalne życie, bez chuchania, dmuchania itp móc robić zwyczajne rzeczy, jak inni. Wyjść na zewnątrz itp. Mnie jakoś wyglądało, że Trolla jest jakoś tak sama ze swoją chorobą, bo nikogo bliskiego w pobliżu jakoś nie zarejestrowałam - ale czytałam to dawno, wobec czego mogę nie pamiętać jak to było.
      • iwoniaw Re: Powrocilam do Jezyka Trolli 07.01.13, 00:37
        Dla mnie chora na raka, w trakcie leczenia, Trolla ot tak zjawiająca się w szkole, w której nikt nic o tym nie wie, jest kompletnie niewiarygodna, o czym już chyba zresztą pisałam. Nie wyobrażam sobie rodziny, która mając dziecko z takim problemem nie informuje o tym szkoły (a właściwie nawet zataja sprawę, bo przecież info o chorobach przewlekłych czy silnych alergiach się standardowo wpisuje w dokumentację - dla tegoż dziecka bezpieczeństwa) - zakładając, że chora jest właśnie w na tyle dobrym stanie, że w ogóle chodzenie do szkoły (a nie nauczanie indywidualne) wchodzi w grę.
    • pralinka_z_nadzieniem dla mnie Trolla jest Misiem Uszatkiem... 09.01.13, 09:25
      smrodkiem dydaktycznym, co czuje się upoważniony do pouczania i udzielania rad.
      Chore na raka dziecko bez skazy, bez chwil zwątpienia, bez lęku o wynik leczenia- nie wierzę. Wierzę za to w to, że mogła ona taką rolę przyjąć. Ale wtedy przydałoby się to skonfrontować- wpleść jakąś rozmowę o lęku przed chorobą, o słabości. Bo tak to Trolla jest wyrzutem sumienia dla czytelnika- ona chora się nie załamuje, a ja (czytelnik) roztkliwiam się nad złamanym paznokciem.

      Poza tym pomysł zostania onkologiem żeby "spłacić dług" jest dla mnie tak zalatujący kreowaniem kolejnej świętej, że aż żal czytać. Bo jako muzyk Trolla nie mogłaby długu spłacić, o nie. Tylko łopatologiczne przełożenie "byłam leczona, będę też leczyła" jest drogą do świętości.
      • kkokos Re: dla mnie Trolla jest Misiem Uszatkiem... 09.01.13, 20:16
        Bo tak to Trolla jest wyrzutem sumienia dla czytelnika- ona chora się nie
        > załamuje, a ja (czytelnik) roztkliwiam się nad złamanym paznokciem.

        ale chyba takie było założenie autorki? stworzenie pozytywnej postaci bohaterki, która mimo wielkich życiowych przeciwności się nie załamuje.
        a wyrzut sumienia czytelnika, skoro się pojawił - to chyba ten czytelnik coś miał za uszami :P
        • pralinka_z_nadzieniem Re: dla mnie Trolla jest Misiem Uszatkiem... 10.01.13, 10:02
          eee, ja po prostu nie wierzę w takie jednolite postacie bez skazy i zwątpienia w duszy:)

          Można się nie załamywać, ale gorsze dni to chyba każdy miewa, a już szczególnie chora na raka nastolatka, nawet najdzielniejsza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka