verdana
23.10.12, 17:05
Chyba rozumiem, co sie stało z Jezycjadą. Kiedyś to była powieść o rodzinie we współczesnym swiecie i to było fajne. Świat nie był doskonały, miejscami nawet paskudny, ale trzeba było w nim jakos żyć, a miejscami nawet dało się naprawiać drobne niedoskonałości. Teraz powiesci są o rodzinie, broniącej sie przed swiatem - ostatnim bastionie dobra. Borejkom pozostaje tylko się okopać i bronić straconych pozycji, świata naprawić się juz nie da, nie da sie nic zmienić, trzeba tylko pilnować, aby świat nie zmienił nas samych.
Doskonały przekaz dla mlodzieży "róbcie swoje, moze to coś da, kto wie", zamienił się w izolację, wycofanie i ratowanie tylko siebie z pożogi.