meduza7
08.06.13, 16:11
Wyobraźmy sobie, że grupa ESD nadal istnieje, spotyka się i pisze protokoły z tych spotkań. Jak mogłyby wyglądać?
Na początku prezeska odczytała wiersz Wierzyńskiego. Jak przystało na chlubę scen polskich, była to deklamacja pełna uczuć i właściwego wydźwięku. Słuchacze podziękowali rzęsistymi brawami, dyskretnie ocierając łzy. Potem członkini Stryba Gabriela opowiedziała, jak to ją rozjuszona młodzież mało nie zabiła pod rondem, kiedy to szła na dworzec po prawnuczkę profesora Dmuchawca. Na dźwięk Jego nazwiska wszyscy wstali i oddali Mu hołd minutą ciszy. Następnie członkini Pałys Ida wyraziła potępienie dla zwyczajów żywieniowych współczesnej młodzieży, oraz ich ogólnego rozbuchania i konsumpcyjności. "Ja swoje dzieci wychowuję ostrymi metodami!" - dodała. "Na przykład musztardą" - skomentowała członkini Stryba, ale ponieważ nikt nie zrozumiał, o co jej chodziło, pominięto tę uwagę milczeniem.
Na koniec wszyscy jednomyślnie ustalili, że krzepiąco uśmiechać się będą tylko do pomników, bo ludzie z pewnością nie zrozumieją przesłania ESD. Spotkanie zakończyło się konsumpcją zielonego tortu, upieczonego przez męża prezeski oraz kolejką do toalety, w której (kolejce, nie toalecie) dochodziło do scen gorszących, a członkini Filipiak-Nowackiej podarto rajstopy.