26.04.21, 11:47
Natchnięta wątkiem o Jadamie postanowiłam zapytać o to, jakie postaci, Waszym zdaniem, się rozjechały, inaczej prezentując się czynem i zachowaniem, a inaczej w odautorskim komentarzu. W wątku jadamistycznym wymieniono już samego Maszpana, Gabę oraz Idusię. Kto jeszcze się rozjechał w dwie strony?

Moją kandydatką będzie Milicja, w założeniu kochająca matriarchini rodu, ironiczna i obdarzona ciętym językiem, a jednak ciepła. Tymczasem w jej zachowaniu tyleż ciepła jest, co w Wierchojańsku zimą, miłość też bywa trudna do uchwycenia (to krakanie nad Larwą jakie to niedobre dziecko, to spławianie zaryczanej Pyzy żeby gitary nie zawracała, bo babunia pisze, brrrr). Kto jeszcze się rozjechał w dwie strony?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Rozjazd 26.04.21, 11:53
      Roza oczywiscie, Pyzunia nasza nieszczesna. Taka silna kobieta, wrrr. Taka rzucajaca sie z glowa w zycie.

      Matoleczna Natalie bym wpisala, ale ona nie tyle sie rozjezdza, ile za bardzo sie zmultiplikowala. Ile tych Natalii wlasciwie jest ?

      Ania. Zdaniem altorki mydelko, a my widzimy inteligentna i zdolna (ta japonistyka) dziewczyne umiejaca postawic na swoim.
      • bupu Re: Rozjazd 26.04.21, 13:00
        tt-tka napisała:

        > Roza oczywiscie, Pyzunia nasza nieszczesna. Taka silna kobieta, wrrr. Taka rzuc
        > ajaca sie z glowa w zycie.

        Róza jest ewidentnie namaszczana na następczynię Betonowego Centrum. Nie dziwi mnie zatem, że jest tak silna, jak jej mamunia dzielna :>

        > Matoleczna Natalie bym wpisala, ale ona nie tyle sie rozjezdza, ile za bardzo s
        > ie zmultiplikowala. Ile tych Natalii wlasciwie jest ?

        Uzbierałaby się chyba już chorągiew...

        > Ania. Zdaniem altorki mydelko, a my widzimy inteligentna i zdolna (ta japonisty
        > ka) dziewczyne umiejaca postawic na swoim.

        I nie daje się stłamsić rodzinie.
      • przymrozki Re: Rozjazd 26.04.21, 15:07
        tt-tka napisała:

        > Roza oczywiscie, Pyzunia nasza nieszczesna. Taka silna kobieta, wrrr. Taka rzuc
        > ajaca sie z glowa w zycie.

        Och, Róża to moja murowana kandydatka. W przekazie odautorskim zawsze radosna, inteligenta i jeszcze do tego dobra matka oraz opoka rodziny. Tymczasem znana jest głównie ze snucia się po domu (ewentualnie ganiania po mleko), słabych wyników w nauce, braku błyskotliwych puent, zagadywania autentycznych konfliktów własną paplaniną w obawie przed jakąkolwiek konfrontacją kogokolwiek z kimkolwiek oraz, last but not least, znana jest z jakiegoś fantastycznego wręcz olewania własnych dzieci w bardzo trudnej dla nich chwili. A w ramach bycia niewzruszonym centrum daje się wozić wte i wewte przez Fryca i Gabunię. Niejeden bagaż stawia większy opór niż ona.

        • bupu Re: Rozjazd 26.04.21, 17:56
          przymrozki napisała:

          > tt-tka napisała:
          >
          > > Roza oczywiscie, Pyzunia nasza nieszczesna. Taka silna kobieta, wrrr. Tak
          > a rzuc
          > > ajaca sie z glowa w zycie.
          >
          > Och, Róża to moja murowana kandydatka. W przekazie odautorskim zawsze radosna,
          > inteligenta i jeszcze do tego dobra matka oraz opoka rodziny. Tymczasem znana j
          > est głównie ze snucia się po domu (ewentualnie ganiania po mleko), słabych wyni
          > ków w nauce, braku błyskotliwych puent, zagadywania autentycznych konfliktów wł
          > asną paplaniną w obawie przed jakąkolwiek konfrontacją kogokolwiek z kimkolwiek
          > oraz, last but not least, znana jest z jakiegoś fantastycznego wręcz olewania
          > własnych dzieci w bardzo trudnej dla nich chwili.

          Znana jest także z maniakalnego prasowania ubranek niemowlęcych.

          >A w ramach bycia niewzruszony
          > m centrum daje się wozić wte i wewte przez Fryca i Gabunię. Niejeden bagaż staw
          > ia większy opór niż ona.
          >

          O, Bagażowi od Pratchetta Pyzunia nie sięga osobowością do pięt, lata świetlne ja od tych pięt dzielą...
          • przymrozki Re: Rozjazd 26.04.21, 20:35
            bupu napisała:

            > Znana jest także z maniakalnego prasowania ubranek niemowlęcych.

            Tak, to sprawiało wrażenie działania kompulsywnego. Zwłaszcza że dotyczyło ubrań młodzieży jeszcze nienarodzonej ergo nieodzianej. I o ile za pierwszym razem dwudziestoletnia ciężarna Róża na bezrobociu i urlopie dziekańskim faktycznie mogła nie mieć nic mądrzejszego do roboty niż to prasowanie, to za drugim Pyza miała kilka pilniejszych rzeczy do ogarnięcia (swoją drogą ciekawe, czy małe Szopy aktualnie pobierają naukę zdalną we wspólnym pokoju z mamusią i jedzą oraz przyodziewają jedynie to, co im kapnie ze stołu szanownego wujostwa dobrodziejostwa, ponieważ mama prasuje ciuszki na cześć siostrzyczki lub braciszka Norci, a tata się rozwiódł).


            > O, Bagażowi od Pratchetta Pyzunia nie sięga osobowością do pięt, lata świetlne
            > ja od tych pięt dzielą...

            E, nie. Tamte miały samoświadomość i sporą samodzielność w działaniu. W ogóle nie ta konkurencja. Taki zwykły bagaż miałam na myśli.
            • kocynder Re: Rozjazd 28.04.21, 00:06
              Ja tam mniema, że nawet i taki zwykły bagaż ma więcej siły woli niż Pyzia. Jak kto nie wierzy, niech spróbuje jednym celnym rzutem umieścić na półce w wagonie walizkę z lat '80 wypakowaną książkami... Łeb dam, że bagaż stawi opór. Nieco może bierny, ale za to ogromy i o ile się nie jest Pudzianem, to ów opór może nawet być skuteczny!
              A Bagaż uwielbiam! Jak i większość tego, czym nas obdarował Terry... :)
    • kon.zrzeda Re: Rozjazd 26.04.21, 15:59
      Dla mnie najlepszym, choć nieosobowym kandydatem jest osławione borejkowe ciepło i "z zasady nikim nie pogardzamy". No chyba jakby nie bardzo. Nikim, poza tymi, co nie lubią poezji, nie potrafią rozpoznać greckiego cytatu, nie słuchają jazzu nowoorleańskiego, mają brzydkie czaszki i mieszkają w blokach.
      • bupu Re: Rozjazd 26.04.21, 17:53
        kon.zrzeda napisała:

        > Dla mnie najlepszym, choć nieosobowym kandydatem jest osławione borejkowe ciepł
        > o i "z zasady nikim nie pogardzamy". No chyba jakby nie bardzo. Nikim, poza tym
        > i, co nie lubią poezji, nie potrafią rozpoznać greckiego cytatu

        Kierowniczko, a od kiedy oni tam cokolwiek po grecku cytują? Senior przecie ino łaciną naparza...
        • kon.zrzeda Re: Rozjazd 26.04.21, 19:51
          A racja.
          Ale można zacytować Homera i nabić sobie punkcików, nawet Azjatą będąc. Btw, czy Józek nie miał żadnego kolegi, który mógłby zastąpić Ignacego w charakterze świadka, czemu tego biednego Tanakę ciągnęli, zagadka
          • tt-tka Re: Rozjazd 26.04.21, 19:57
            Btw najwyrazniej nie mial :P
            Nikt tam nie ma kolegow, kolezanek, zwyklych znajomych po wkroczeniu w wiek rebny. Tylko narzeczony/a albo kandydat/ka na takie cos.
            • bupu Re: Rozjazd 27.04.21, 19:51
              tt-tka napisała:

              > Btw najwyrazniej nie mial :P
              > Nikt tam nie ma kolegow, kolezanek, zwyklych znajomych po wkroczeniu w wiek reb
              > ny. Tylko narzeczony/a albo kandydat/ka na takie cos.
              >

              Dorośli, zwracam uwagę, życia towarzyskiego poza Familią też nie posiadają. Ostatnim podrygiem był Sylwester na który wybyli Pałysowie w JT. Teraz cała Familia grzecznie dusi się w sosie własnym. Żadnych znajomych, kumpli od wędki, zaprzyjaźnionych koniarzy, przyjaciółek od serca, głowy i wątroby, żadnych wizyt towarzyskich, wyjazdów, imprez, czy bodaj wypadów na kawkę i plotuchny (dla płci obojga, chopy też lubia poplotkować). Nic, pustynia, kto wstępuje do Klanu Borejków wyrzec się musi życia poza rodziną. Amen.
              • tt-tka Re: Rozjazd 27.04.21, 20:11
                No, ale przynajmniej na taka okazje jak wesele wnuka czy siostrzenca przypominaja sobie, ze kiedys mieli znajomych i ich zapraszaja. Jozwa (a wczesniej Laura) nawet na taka okazje nie ma kogo zaprosic.
                • bupu Re: Rozjazd 28.04.21, 19:35
                  tt-tka napisała:

                  > No, ale przynajmniej na taka okazje jak wesele wnuka czy siostrzenca przypomina
                  > ja sobie, ze kiedys mieli znajomych i ich zapraszaja.

                  Na wesele Józwy i Derotki zaproszono zasadniczo znajomych Gabuchny, siłą rzeczy znanych również jej młodszym siostrom. Hajduki, czy Aniella, to znajomi Gaby z czasów szkolnych, Kreska przyjaźniła się z Gabą, Aurelia zacząwszy od wpadania na obiadki, potem też zaczęła przyjaźnić się głównie, jeśli nie wyłącznie z Gabrielą. Kontakt z Bebe i Dambo był głównie via Dmuch Święty, do którego latała Gaba. To Gabuchna ma znajomych wartych zaproszenia na wesele, reszta rodziny, w tym nawet państwo młodzi, już nie.

                  A tak swoją drogą jest to już któreś wesele w rodzinie, na które zapraszano gości pod kątem ich zażyłości z Gabonem. Podobnie było na weselu Nutrii, zdaje się.
                  • armari Re: Rozjazd 28.04.21, 20:05
                    bupu napisała:

                    > A tak swoją drogą jest to już któreś wesele w rodzinie, na które zapraszano goś
                    > ci pod kątem ich zażyłości z Gabonem. Podobnie było na weselu Nutrii, zdaje się.

                    U Nutrii było jeszcze dziwniej, tam bawili się wszak Lelujkowie oraz Ulka Kołodziejanka. Tych Lelujków można przynajmniej zrozumieć o tyle, że Laura zasugerowała matce zaproszenie kawalerów do tańca (co potwierdzałoby tezę, że kluczem przy doborze gości jest postać Gabrieli); skąd u Robrojka i Natalii córka Julii i Toleczka, oto prawdziwa zagadka.
                    • przymrozki Re: Rozjazd 29.04.21, 08:06
                      armari napisał(a):

                      >); skąd u Robrojka i Natalii córka Julii i
                      > Toleczka, oto prawdziwa zagadka.

                      I to na weselu, na którym cudem i w ostatniej chwili znalazło się miejsce dla Joanny, ciotecznej siostry panny młodej i córki jedynego żyjącego krewnego Ignacego Borejki niebędącego jego dzieckiem lub wnukiem. Dla porównania Ula jest córką siostry dawno zapomnianej koleżanki z liceum Gabrysi względnie siostrzenicą żony dyrektora szkoły siostrzenicy panny młodej względnie siostrzenicą żony rzadko widywanego kolegi drugiego męża siostry panny młodej. Teoretycznie najlepszych tropem jest Laura, skoro zaprosiła Lelujków, mogła zaprosić i koleżankę z klasy, ale wiemy skądinąd, że Laura panien na wydaniu bynajmniej nie spraszała, a już na pewno nie zaprosiła Uli, którą uważała za kokietkę. Taka zagadka.
                      • przymrozki Re: Rozjazd 29.04.21, 08:50
                        Suplement: oczywiście, teoretycznie, najlepszym tropem jest trop rodzinny - matka Uli, Julia, jest kuzynką Floriana. Ale to by tłumaczyło jej obecność w życiu Górskich (nienotowaną zresztą na kartach książek), a nie na weselu siostry żony kuzyna.
                      • armari Re: Rozjazd 29.04.21, 16:52
                        przymrozki napisała:

                        Dla porównania Ula jest cór
                        > ką siostry dawno zapomnianej koleżanki z liceum Gabrysi względnie siostrzenicą
                        > żony dyrektora szkoły siostrzenicy panny młodej względnie siostrzenicą żony rza
                        > dko widywanego kolegi drugiego męża siostry panny młodej.

                        Cytując dział Tv Tropes poświęcony Musierowicz: "One Degree of Separation: Everyone can be reasonably assumed to know anyone else. And if they don't know someone, they will, sooner or later."

                        Obecność Ulki na weselu ma tyleż sensu, co Lonia i Bebe przybywające na ślub Józwy. Może to oryginalnie miał być ktoś zupełnie inny? Może w pierwszej wersji Lelujkę podrywała, czy ja wiem, kuzynka Joanna? Skoro w narracji zaznaczone jest, że józeczkowie mogli "zabrać ze sobą" córkę na wesele, to może autorce zapomniało się, że Joanna już nie w tym wieku, żeby przybywać w pakiecie z rodzicami (wprawdzie dalej wspomina się o jej mężu i synu, ale ech, Gabrieli ani jedno, ani drugie nie przeszkodziło w mentalnym zakotwiczeniu się w nastoletnich latach) - a potem naprędce wcisnęła pierwszą lepszą postać mniej-więcej w wieku Laury?
      • sayoasiel Re: Rozjazd 27.04.21, 15:16
        Ale dlaczego ten jazz nowoorelański jest traktowany jak wyraz pogardy ? Czy to nie jest już nadpisywanie ? Laura wspominała, że Patryk mówił o liderach zespołów, a ona wolała jazz nowoorleański, toteż nudziła się z Patrykiem, jak mops. Gdzie tu jest pogarda ? Tam było rozczarowanie nastolatki, że jej pierwsza randka nie dorastała do jej romantycznych fantazji.
        • bupu Re: Rozjazd 27.04.21, 16:24
          sayoasiel napisał(a):

          > Ale dlaczego ten jazz nowoorelański jest traktowany jak wyraz pogardy ? Czy to
          > nie jest już nadpisywanie ? Laura wspominała, że Patryk mówił o liderach zespoł
          > ów, a ona wolała jazz nowoorleański, toteż nudziła się z Patrykiem, jak mops. G
          > dzie tu jest pogarda ? Tam było rozczarowanie nastolatki, że jej pierwsza randk
          > a nie dorastała do jej romantycznych fantazji.

          Well, Larwa w swoim monologu wewnętrznym raczyła nazwać zespoły o których mówił Patryk idiotycznymi. Ja się moge nie znać, ale mnie to wyglada na określenie całkiem pogardliwe.

          Tak na marginesie, co Autoressa ma z Patrykami i McDonaldem? W TiR Patryk zabiera Larwę na frytki i lody do Maca, w Makabrusi Patryk randkował z Magdusią w Macu, przy, a jakże, frytkach...
    • briar_rose Re: Rozjazd 27.04.21, 21:09
      Znienawidzona przeze mnie postać: Grzegorz! Cholerne mieszadło do sałat przedstawione jako dobry mąż i ojciec, gdy w rzeczywistości rodzoną córkę potraktował ohydnie. Naprawdę nie wykazał się wrażliwoscią, zostawiając Elkę na Wigilię, nawet w obecności dziadków. Za dużo czasu jej nigdy nie poświęcał, więc
      chociaż Święta mogliby spędzić razem. Do tego troska dziewczyny o spędzenie wigilii z własnym ojcem jest przedstawiona jako egoizm. Nigdy mu tego nie zapomniałam, szczególnie gdy narrator Eugeniusza to się już czepia. Niby ideał męża i ojca, a nie widać, by go interesowały dzieci ani własne, ani te przybrane. Nawet wyjeżdża, gdy Ignacy Grzegorz jest noworodkiem. Wtedy, gdy żonie najbardziej należy się pomoc, jego po prostu nie ma. Na Frycu to psy wieszają.
      • herbacianasaszetka Re: Rozjazd 28.04.21, 10:11
        Podpisuję się pod tym rękami i nogami. Jeszcze dodałabym od siebie jedno. Grześ nie próbował nawet nawiązać bliskiej więzi z córkami Gabrysi. Jest to dla mnie niezrozumiałe, ponieważ dziewczynki nie miały 16 lat, były dość małe. Wielu moich znajomych wychowywało się z ojczymem lub samemu zostało tymże lub macochą, a z czasem wykształcała się więź jak między biologicznymi rodzicami/dziećmi. Znam też ten przykład z własnego podwórka. Natomiast sytuacja wygląda u Borejów tak, że Gaba, Grześ i Ignaś tworzą swoją małą rodzinę, a osobną rodziną jest Gaba z córkami. Dalej też to widać - Grzegorz rozpływający się nad córką miągwy vs. Karolek i scena z gumą. I ogólny brak reakcji na widok przybranych wnuków. Jak człowiek (z dobrym podobno sercem) może nie pokochać dzieci, które kocha jego żona, z którymi się codziennie widuje? Zwierzęta są w stanie zaadoptować obcego malucha, nawet z innego gatunku, a Człowiek Sałata co?
        • herbacianasaszetka Re: Rozjazd 28.04.21, 10:39
          I jeszcze jedno. Laura. Grześ nigdy nie traktował jej jak córki. Generalnie jej unikał, a otwierał usta, by mieć pretensje o traktowanie przez nią matki (jasny sygnał - kocham Twoją mamę, ciebie nie). Dorosły człowiek by na to spojrzał inaczej, ale Laura była wtedy dzieckiem i nie miała możliwości inaczej tego potraktować. W ogóle sytuacja - nie chce cię ojciec, nie kocha cię, zastanawiasz się, co jest z tobą nie tak. Jednocześnie dziadziuś wpaja ci wyższość nad innymi. Najgorszy rozrzut bodźców, który może dostać kształtująca się psychika dziecka. To w końcu jestem nic nie wart, czy jestem lepszy on innnych? Potem mama znajduje nowego partnera, który nawet nie próbuje cię traktować jak córki (kolejny sygnał, że to z tobą jest problem, ciebie się nie da pokochać). Ale nadal jest nadzieja, że ten facet nie okazuje emocji, że problemem nie jest ja. Wtedy pojawił się mały brat jako dowód, że dziecko da się kochać, przytulać, wspierać, że potrafi to robić ten facet, który na jej widok się wycofuje. Jednicześnie dziadek zachwyca się maluchem, który stopniowo zajmuje miejsce jego "ulubionego wnuka". Można Laury nie lubić, ale dziecku raz już porzuconemu nie robi się takich rzeczy. Jeszcze Pyza i jej wczesne zaręczyny też pewnie nie poprawiły sytuacji. Gdyby Grześ zachował się jak człowiek i spróbował stać się dla Tygryska ojcem, a nie macochem, to by nie przeszła potem okresu zabójczo niskiej samooceny, rzucania się na każdą parę spodni i planów ślubych z pierwszym facetem, z którym się spotykała. Grześ z Gabą i Ignasiem stworzyli swoją rodzinę, podczas gdy dziewczynki i Gaba byli drugą. Jeśli nie zamierzał być dla dziewczynek ojcem, to nie powinien się wiązać z Gabrysią. Dalej też to widać. Gaba zachwycona ciążą Tygryska (ani słowa o rekacji Grzesia). Przyjazd wnuków z Oxfordu (i scena z gumą... nie powinien się rzucić uściskać wnuków? Kiedy ostatnio ich widział?). To wszystko w zestawieniu z jego reakcją na widok córki Ignasia. No nie mogę! To jest nie tyle faworyzacja jednego z dzieci, co kopnięcie innych w tyłek i powiedzenie, że są nieważne. Przepraszam za długość wiadomości, ale gotuje się we mnie, gdy to piszę...
          • tt-tka Re: Rozjazd 28.04.21, 10:55
            herbacianasaszetka napisała:

            > Potem mama znaj
            > duje nowego partnera (...) poja
            > wił się mały brat jako dowód, że dziecko da się kochać, przytulać, wspierać, że
            > potrafi to robić ten facet, który na jej widok się wycofuje.

            Pojechalas. Gdzie i kiedy Salaciarz syna kocha, przytula i wspiera ?
            On jest dla Ignasia taki sam jak dla corki i pasierbic - totalnie nieobecny.

            Grześ z Gabą i Ignasiem stworzyli swoją rodzinę, podczas gdy d
            > ziewczynki i Gaba byli drugą. Jeśli nie zamierzał być dla dziewczynek ojcem, to
            > nie powinien się wiązać z Gabrysią.

            On odpowiada na zapotrzebowanie betonowej. To do niej nalezalo ustawic stosunki meza z corkami i z reszta rodziny. no i ustawila...
            Absolutnie nie usprawiedliwiam kalarepy, ale on nawet gdyby chcial, nie mial szans zaistniec jako ojczym Pyziakowien. Gdy raz sprobowal, zostal sam przeciw wszystkim.
            • herbacianasaszetka Re: Rozjazd 28.04.21, 14:55
              Czy próbował? Była chyba wzmianka odautorska, że się starał zżyć z dziewczynkami, ale one nie były zainteresowane i odpuścił. Mimo to nadal powinien, nawet jeśli rodzina się buntowała.

              A co do troski o syna... nie było napisane wprost, ale mamy Grzesia przy porodzie Gaby. Dalej - scena czytania w łózku. Dziecko leżące pomiędzy dwojgiem rodziców jest pewnago rodzaju zaznaczeniem ciepła ich relacji, podkreśleniem, że maluch czuje się z rodzicami komfortowo. To, że np. rodzice nie dbają o ubrania syna nie jest oznaką celowego zaniedbania. Raczej oboje sami wkładają to, co im się pierwsze nawinie; tak samo traktują dziecko. Że efekt końcowy zalatuje patologią - inna sprawa. Grzegorz uczy syna obsługi komputera, czyli z własnej woli spędza z nim czas i próbuje przekazać swoją wiedzę. Przygląda się uważnie Agnieszce, gdy Ignacy ją pierwszy raz pokazuje rodzinie. Wspiera syna przed tym, jak sam zostanie ojcem. To są drobne rzeczy, ale wskazują na ciepłe i zdrowe relacje między obojgiem, których się nie da zbudować w rok czy dwa.
              • tt-tka Re: Rozjazd 28.04.21, 16:29
                Czy probowal ? przeczytaj sobie te scene w TiR, gdy Laura na bezczela mowi, ze nie wykona polecenia Stryby, bo niby kim on jest, zeby jej cokolwiek i zaraz "sprobuj mi cos zrobic, grzesiu". I Stryby nie wspiera nikt, lacznie z jego wlasna zona, a matka smarkatej (a obecni wszyscy, jak zwykle)

                Grzegorza po porodzie to my dostajemy dopiero w Febliku, gdy jego syn liczy sobie 24 lata, ale i tak to bylo wsparcie dla Gabona, nie dla syna. Z tym lozkiem... mozna to i tak odczytac. Rzecz w tym, ze maly Miagwa kroluje w tym lozku juz wtedy, gdy Stryba na stypendium i ojciec po powrocie zastaje juz zastany stan rzeczy. W moim odbiorze on w tej kwestii nie mial nic do gadania, dostal syna najpierw w lozku, a potem na kilknascie lat za regalem i nie byla to bliskosc z synem, tylko dupochron gabiny przed mezem imo. Przeciez temu mieszkajacemu z nim w jednym pokoju synowi Grzegorz wrecza ksiazke na korytarzu i konspiracyjnie szepczac ! Przeciez ten syn na jego oczach jest dreczony latami we wlasnym domu i ojczulek nic nie mowi, choc dowiadujemy sie (z mysli salaciarza, powiedziec to on nie powiedzial nic i nikomu), ze mu sie to nie podoba !
                Obslugi komputera uczy Igstrybe Fryc, chlopak siostry przyrodniej, choc tatus informatyk jest w domu, a nawet w tym samym pokoju.

                W myslach. mowie i uczynkach Igstryby z kolei ojca nie ma ani, ani. Ten chlopak w chwili strachu, stresu czy rozczulenia mysli i mowi tylko o mamusi.
                • herbacianasaszetka Re: Rozjazd 28.04.21, 17:19
                  Rzeczywiście, pomylił mi się Grześ z Frycem. Co do reszty - mam wrażenie, że wnioski zależą do tego, co sobie sam czytelnik dopowie i jak zinterpretuje, bo Grzegorz (choć jest o nim bardzo mało tekstu) jest wybitnie niespójnie napisaną postacią. W CZ mamy ślady zażyłości z synem takie jak ozmowy o jego porodzie, zachwyt wnuczką, infornacja o wspólnych upodobaniach żywieniowych (niby bzdura, ale niezłe jako zabieg podkreślający podobieństwo i bliskość tej dwójki). W kontekście tego można interpretować poprzednie tomy na zasadzie - Grześ chodził z synem na sanki i zabierał go na konferencje naukowe, gdy odbywały się w ciekawych miejscach, ale nie zostało o tym napisane. Bo skąd by miała być ta bliskość, skoro by ze sobą nie spędzali czasu? Czy gdyby Grzegorz się uaktywnił jako ojciec dopiero teraz, to Ignaś by z nim rozmawiał o swoich obawach? Dlatego, wychodząc od tej sceny i idąc do poprzednich tomów, traktowałabym to łóżko jako zażyłość, nie celowe działanie Gaby. Niemniej kłóci mi się to z wspomnianym przez Ciebie brakiem reakcji na znęcanie się nad dzieckiem. Ale może Grześ myślał, że skoro nad nim się znęcano (załóżmy na chwilę), to jego syn też to musi przejść? Nie wiem. Zależy, czy analizujemy jedynie to, co zostało napisane wprost, czy próbujemy wgłębić się z psychologię i działania postaci. Tylko ostrzegam, że im bardziej się sama zagłębiam, tym mniej ma to sensu.
                  • tt-tka Re: Rozjazd 28.04.21, 17:26
                    Zazylosc z synem, gdy ten syn jest juz dobrze po dwudziestce ! No, cuszsz.
                    A Igstryba gada z tym zawzse nieobecnym ojcem, bo nie bardzo ma wybor - ludzi poza rodzina nie ma, a w rodzinie juz od dawna nikt nie gada z nim.

                    W Febliku mamy dosc obszerne mysli Grzegorza, pierwsze od Dziecka piatku - i w tych myslach syna prawie nie ma, jest tylko o tym, ze byl bity przez Jozwe i ze Grzegorzowi sie to nie podobalo, ale gabunia uznala, ze tak trzeba, no wiec. Zadnych retrospekcji ze wspolnie spedzanego czasu, zadnych. I o wiele wiecej o tesciach, a wiecej i per saldo zyczliwiej o Jozku niz o wlasnym syynu.
                • przymrozki Re: Rozjazd 29.04.21, 08:33
                  tt-tka napisała:

                  Przeciez temu mieszkajacemu z ni
                  > m w jednym pokoju synowi Grzegorz wrecza ksiazke na korytarzu i konspiracyjnie
                  > szepczac !

                  Oglądając się przy tym na teścia. Scena zapewne miała być urocza, ale wyszedł jeden z największych, excusez le mot, krindżów w historii Jeżycjady. Pokazujący nie tylko toksyczne relacje z teściem, ale też z żoną - przecież on najwyraźniej swoje wychowawcze zapędy względem własnego syna musiał ukrywać także przed nią, inaczej poleciłby wywrotową literaturę i książki zbójeckie podczas wieczornego czytania w łóżku, a nie przemykając pokątnie w części wspólnej.
                • mamuka_z_boru Re: Rozjazd 29.04.21, 08:40
                  tt-tka napisała:


                  > Grzegorza po porodzie to my dostajemy dopiero w Febliku, gdy jego syn liczy sob
                  > ie 24 lata, ale i tak to bylo wsparcie dla Gabona, nie dla syna.
                  >

                  Widzimy go też przed porodem, jak nabywa żonie koperek i ogórki małosolne, pomagające jej na poranne mdłości.
                  Scena ze śpiącą Gabą i Grzesiem trzymającym jej dłoń i śmiejącym się cicho, by jej nie zbudzić (i chrupiącym ogórka, którego jej przyniósł :) ), jest jedną z cieplejszych i jaśniejszych w Jeżycjadzie. Szkoda, że tak to później zostało poprowadzone.
                  W którymś tomie mamy też Grzesia i Ignacego chodzących razem do kina, i jest to opisane jako ich wspólny zwyczaj, więc możemy przyjąć, że spędzali czas razem z dala od oparów borejczych pierogów.
                  • tt-tka Re: Rozjazd 29.04.21, 17:04
                    mamuka_z_boru napisała:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    >
                    > > Grzegorza po porodzie to my dostajemy dopiero w Febliku, gdy jego syn lic
                    > zy sob
                    > > ie 24 lata, ale i tak to bylo wsparcie dla Gabona, nie dla syna.
                    > >
                    >
                    > Widzimy go też przed porodem, jak nabywa żonie koperek i ogórki małosolne, poma
                    > gające jej na poranne mdłości.
                    > Scena ze śpiącą Gabą i Grzesiem trzymającym jej dłoń i śmiejącym się cicho, by
                    > jej nie zbudzić (i chrupiącym ogórka, którego jej przyniósł :) )

                    OK, ale to nadal jest dla zony, a nie z synem.



                    > W którymś tomie mamy też Grzesia i Ignacego chodzących razem do kina, i jest to
                    > opisane jako ich wspólny zwyczaj, więc możemy przyjąć, że spędzali czas razem
                    > z dala od oparów borejczych pierogów.

                    niestety - borejkowskie opary w osobie Gabona dopadaja ich natychmiast po wyjsciu z kina. A dopadl ich Gabon celem pogonienia do domu, bo Ygnac tam sam i smutny, trzeba mu towarzystwo zapewnic.
              • mika_p Re: Rozjazd 29.04.21, 00:23
                Z tym Grzesiem przy porodzie Gaby to małe prawdopodobieństwo. Akcja "Rodzić po ludzku" zaczeła się w 1993 roku od zbierania opinii o oddziałach położniczych, wikipedia podaje, że pierwsze porody rodzinne w Polsce to 1994 rok, a Motyl urodził się w styczniu. Jeszcze ładnych parę lat później to byla nowinka, nie standard, nowinka często obwarowana dodatkowymi wymogami, na przykład zaliczeniem kursu w szkole rodzenia. Albo po prostu nie było warunków w szpitalu, bo w tych wiekszych bywaly wieloosobowe sale porodowe i tam silą rzeczy mąż jednej z rodzących nie mógl przebywać.
                • tt-tka Re: Rozjazd 29.04.21, 01:08
                  Czyzby udalo sie przylapac Grzesia na klamstwie ? :)
                  o tej porodowej historii wiemy tylko od niego, a on opowiada to synowi bez swiadkow :P

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka