Dodaj do ulubionych

Charakter a zawód

21.10.21, 00:13
Przy okazji wcześniejszego wątku zaczęłam się zastanawiać na ile zawody wykonywane przez bohaterów (szczególnie młodego pokolenia) są spójne z ich charakterami. Mamy Józefa architekta - na moje oko z jego wrażliwością mógłby projektować zakłady karne i spalarnie odpadów. Nigdy nie wykazywał ani zmysłu estetycznego ani zrozumienia dla potrzeb innych ludzi. Taki typ, który wie wszystko najlepiej... Wg mnie mógłby być konstruktorem ale nie architektem. Albo Ignaś robiący reportaże dla TV - nawet zakładając że nie pojawia się przed kamerą jako prowadzący to i tak chybq nie jest to robota dla kogoś tak introwertycznego?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 02:09
      Zaklady karne nie - to wymaga wyobrazni, wiedzy o zagrozeniach i zapewnieniu bezpieczenstwa, choc minimalnej wiedzy o psychoce osob izolowanych... o to wszystko Jozwy nie posadzam. Budowlaniec tak, architekt nie.

      Ida na lekarke nadaje sie jak ja do baletu. Ewentualnie anatomopatologiem moglaby byc, martwym juz wszystko jedno, ale do kontaktu z zywymi pacjentami nie nadaje sie, co udowadnia na kazdym kroku w ostatnich tomach. Wczesniej zreszta tez.
      To samo dotyczy Deroty.

      Nie widze Laury jako spiewaczki. To zawod, ktory wymaga ogromnej samodyscypliny, odpornosci psychicznej i ciaglej, systematycznej pracy, a nie syrenko-sarenkowatosci.
      • necarnis Re: Charakter a zawód 21.10.21, 07:40
        W zakladach karnych są gotowe wytyczne do absolutnie wszystkiego a caly projekt musi zatwierdzić Służba Wiezienna więc może dalby radę...
        W ogóle to mam wrażenie że zawody są dobierane na zasadzie iluzorycznego prestiżu społecznego a nie predyspozycji. Jedynie Fryderyk wydaje mi się spójny.
        • pi.asia Re: Charakter a zawód 21.10.21, 10:33
          Necarnis, w myślach mi czytasz, bo od wczoraj zastanawiam się nad wątkiem "praca marzeń" czy cos w tym rodzaju. A tu wchodzę na forum i jest!


          > W ogóle to mam wrażenie że zawody są dobierane na zasadzie iluzorycznego presti
          > żu społecznego a nie predyspozycji. Jedynie Fryderyk wydaje mi się spójny.

          Jeszcze Ignacy senior, ze swoim zamiłowaniem do ślęczenia w książkach. A także Bernard, kompletnie odjechany i oderwany od rzeczywistości (chociaż przy tym dziwnie praktyczny). No i Aniela, która od zawsze chciała być aktorką i miała ogromne predyspozycje. Genialnie ujęła to ciotka Lila, mówiąc Anieli, że jest ona jak jajko - przybiera taką formę, w jaką się ją wleje.

          Pomyślmy, jakie zawody powinni wykonywać bohaterowie Jeżycjady.

          Ktoś już podał rewelacyjną propozycję dla Aurelii - artystka tworząca w szkle.
          Józka widziałabym jako brutalnego, ale skutecznego trenera kadry piłkarskiej. Zna się na piłce nożnej, lubi ją, wie co u kogo trzeba poprawić ("wzmocnij lewą, Dziuba!"). Miałby sukcesy.
          Patrycja powinna skończyć nie leśnictwo, a gastronomię. Mogłaby prowadzić własną firmę kateringową. Ze swoimi wypiekami, domowymi lodami, sałatkami opartymi na własnych, ekologicznych warzywach byłaby rozchwytywana. Torty, ciasta i niekonwencjonalne przetwory dostarczałby jej Bernard.
          Ignacy Grzegorz być może sprawdziłby się w kryminalistyce.
          Dorotka - absolutnie nie medycyna. Ona nie ma pojęcia nawet o podstawach udzielania pierwszej pomocy, strach pomyśleć, jakiego bajzlu by narobiła będąc np. chirurgiem. Prędzej ogrodnictwo. Zakładanie i pielęgnacja ogrodów i/lub produkcja warzyw i owoców dla firmy Patrycji.
          Bella - może psychologia. Ma świetny kontakt z ludźmi, jest spokojna i opanowana.
          Co Wy na to?
          • tt-tka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 10:40
            Od kiedy ktosia napisala o Jozwie, ktory gburzy na budowie jako jej kierownik, widze go tylko tam ! :)

            Derota rozpalajaca ognisko w sadzie na ogrodnictwie ? Hm...

            Czemu Igstryba w kryminalistyce ?
            • pi.asia Re: Charakter a zawód 21.10.21, 15:52
              tt-tka napisała:

              > Od kiedy ktosia napisala o Jozwie, ktory gburzy na budowie jako jej kierownik,
              > widze go tylko tam ! :)

              Tyle że o budownictwie nie ma najmniejszego pojęcia.
              >
              > Derota rozpalajaca ognisko w sadzie na ogrodnictwie ? Hm...

              A tu byś się zdziwiła. Jedną z metod chronienia kwitnących sadów przed przymrozkami jest właśnie rozpalanie w sadzie ognisk, im bardziej dymiących, tym lepiej. To działa dwojako - ogień daje ciepło, dym "otula" drzewa. Wprawdzie Dorota rozpaliła ognisko nie w celu ochrony, ale sadowi nie zaszkodziła.
              >
              > Czemu Igstryba w kryminalistyce ?

              Namiętnie czytywał książki o Sherlocku Holmesie. Wychwytywał każdy błąd i potknięcie w tłumaczeniu, więc w śledztwie umiałby znaleźć elementy pasujące i niepasujące. Robił notatki. Jest dociekliwy, precyzyjny i systematyczny. Potrafi kojarzyć fakty i związki przyczynowo-skutkowe.
              No i jeszcze ta jego akcja z nagrywaniem złodziei kradnących telefon ;)
              >
              • tt-tka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 16:50
                pi.asia napisała:


                > A tu byś się zdziwiła. Jedną z metod chronienia kwitnących sadów przed przymroz
                > kami jest właśnie rozpalanie w sadzie ognisk, im bardziej dymiących, tym lepiej
                > . To działa dwojako - ogień daje ciepło, dym "otula" drzewa. Wprawdzie Dorota r
                > ozpaliła ognisko nie w celu ochrony, ale sadowi nie zaszkodziła.

                nie no, ognisko na stu weselnych gosci miedzy wisniami absolutnie drzewkom nie zaszkodzilo...
                nie zdziwilam sie, od kiedy jako dziecie czytalam "Krola Marcina Pierwszego Ogrodnika" wiem, ze drzewa otula sie dymem, ale nie z weselnego ogniska, na Bora !



                > Namiętnie czytywał książki o Sherlocku Holmesie. Wychwytywał każdy błąd i potkn
                > ięcie w tłumaczeniu, więc w śledztwie umiałby znaleźć elementy pasujące i niepa
                > sujące. Robił notatki. Jest dociekliwy, precyzyjny i systematyczny. Potrafi koj
                > arzyć fakty i związki przyczynowo-skutkowe.

                Zwiazki przyczynowo-skutkowe, gdzie, kiedy ?
                Jest gleda, ale zeby byl dociekliwy i precyzyjny, to nie zauwazylam.

                > No i jeszcze ta jego akcja z nagrywaniem złodziei kradnących telefon ;)
                > >

                ta, o ile nie zapomni komorki czy innego sprzetu, odslucha w pore, bedzie pamietac o wzieciu czego trzeba bez interwencji ciotki i nauczy sie dyscypliny i pracy w zespole. aha, i jadac dokadkolwiek nie bedzie sie zamyslal znienacka na skrzyzowaniu.
      • la_felicja Re: Charakter a zawód 21.10.21, 21:58
        tt-tka napisała:


        > Ida na lekarke nadaje sie jak ja do baletu. Ewentualnie anatomopatologiem mogla
        > by byc, martwym juz wszystko jedno, ale do kontaktu z zywymi pacjentami nie nad
        > aje sie, co udowadnia na kazdym kroku w ostatnich tomach. Wczesniej zreszta tez
        > .

        Zauważ jednak, że w "prawdziwym życiu" takich chamowatych, wypranych z empatii lekarzy jest mnóstwo. Zatem, mimo, że się nie nadaje, to jest wiarygodna.
        • tt-tka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 22:13
          Czym innym jest lekarz chamowaty, a zgola czym innym konowal, ktory SEKRETNIE podaje pacjentowi leki, i to bynajmniej nie przepisane temuz pacjentowi, tylko komu innemu, albo przyjmuje nieletnia nie kontaktujac sie z jej prawnymi opiekunami, za to w obecnosci w gabinecie przy zabiegu osoby trzeciej. O rozczulaniu sie nad wywiadem medycznym przeprowadzanym przez szczeniare bez uprawnien, za to publicznie, juz nawet ne wspomne.
      • minerwamcg Re: Charakter a zawód 22.10.21, 14:26
        Ignacego Grzegorza już dawno wymyśliłam jako pracownika naukowego. Upierdliwego szczególarza, mającego nieprawdopodobne oko do detali i zero pojęcia, po co to wszystko. Nielubianego przez studentów, obśmiewanego przez kolegów, pracowitego jak mróweczka i pnącego się po szczeblach kariery naukowej dzięki pedantyzmowi, doskonałej pamięci i od czasu do czasu wlezieniu w d. komu trzeba - albo podpier... gdzie trzeba kogo trzeba. Menda uniwersytecka przekonana o własnej genialności.
    • bupu Re: Charakter a zawód 21.10.21, 15:41
      necarnis napisała:

      > Przy okazji wcześniejszego wątku zaczęłam się zastanawiać na ile zawody wykonyw
      > ane przez bohaterów (szczególnie młodego pokolenia) są spójne z ich charakteram
      > i. Mamy Józefa architekta - na moje oko z jego wrażliwością mógłby projektować
      > zakłady karne i spalarnie odpadów. Nigdy nie wykazywał ani zmysłu estetycznego
      > ani zrozumienia dla potrzeb innych ludzi. Taki typ, który wie wszystko najlepie
      > j... Wg mnie mógłby być konstruktorem ale nie architektem. Albo Ignaś robiący r
      > eportaże dla TV - nawet zakładając że nie pojawia się przed kamerą jako prowadz
      > ący to i tak chybq nie jest to robota dla kogoś tak introwertycznego?


      Introwertycznego jak introwertycznego, to nie jest robota dla człowieka, który nie ma wyczucia kiedy nudzi innych. A IGS, podobnie jak dziad jego i imiennik, pozbawiony jest tego wyczucia w stopniu doskonałym.

      Z innych przykładów, mamy Idę lekarkę o empatii betonowego kloca z godną następczynią Derocią), Mamłalię firanę najpierw pracującą jako pilotka wycieczek, a potem jako nauczycielka, leniwego Tygrysa w wymagającym wielkiej samodyscypliny zawodzie śpiewaczki operowej...
      • necarnis Re: Charakter a zawód 21.10.21, 17:05
        A może Dorotkę na zootechnika? W sumie jakieś doswiadczenie w hodowli ma, kobyłkę też ogarnia... Bo na weterynarza to bym nie ryzykowała.
        A Ignasia na muzealnika, takiego co siedzi na zapleczu i opracowuje zbiory. Co prawda o pracy muzealnika mam takie pojęcie jak autorka o pracy architekta ale jakoś mi pasuje.
        A Idę na prawniczkę od rozwodów (taką harpię jak w amerykanckich filmach).
        • herbacianasaszetka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 17:43
          necarnis napisała:

          > A Ignasia na muzealnika, takiego co siedzi na zapleczu i opracowuje zbiory. Co
          > prawda o pracy muzealnika mam takie pojęcie jak autorka o pracy architekta ale
          > jakoś mi pasuje.

          Ja mam trochę pojęcia o pracy w muzeum (kilkuletni epizod :D). To jest praca związana z oprowadzaniem ludzi (bo przewodnicy są zatrudnieni na styk i wzięcie urlopu przez jednego podowuje przejęcie jego obowiązków przez inną osobę), trzeba pomagać w przygotowywaniu wystaw, wskazana jest znajomość kwestii prawnych. Oczywiście to moje wspomnienia wyniesione z jednego muzeum, możliwe, że w innych jest inaczej.

          Tak czy inaczej na tej podstawie widziałbym go bardziej jako archiwistę. Ale sam trop mi się podoba. :)
        • tt-tka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 17:52
          necarnis napisała:

          > A może Dorotkę na zootechnika? W sumie jakieś doswiadczenie w hodowli ma, kobył
          > kę też ogarnia...

          Nieszczesne zwierze zywione jaskrami i jablkami i gnane w upale galopem... oraz uwiazane w sloncu pod kosciolem. NIE. Nic zywego i czujacego.


          > A Ignasia na muzealnika, takiego co siedzi na zapleczu i opracowuje zbiory.

          O, opisywac zbiory moze. Katalogowac. Byle ludzi nie oprowadzal, bo zanudzi.
        • bupu Re: Charakter a zawód 21.10.21, 18:16
          necarnis napisała:

          > A może Dorotkę na zootechnika? W sumie jakieś doswiadczenie w hodowli ma, kobył
          > kę też ogarnia... Bo na weterynarza to bym nie ryzykowała.

          O Jezu... Toż ona Kobylkę smaży na słońcu, pozwala jej zreć jabłka do wypęku i kaze w upale ciagnąc przeładowaną ludźmi bryczkę. Na hodowcę się nadaje jak Józwa na psychoterapeutę.

          > A Idę na prawniczkę od rozwodów (taką harpię jak w amerykanckich filmach).

          Sam tupet i niewyparzony jęzor nie wystarczą...
      • przymrozki Re: Charakter a zawód 21.10.21, 21:12
        bupu napisała:

        > Introwertycznego jak introwertycznego, to nie jest robota dla człowieka, który
        > nie ma wyczucia kiedy nudzi innych. A IGS, podobnie jak dziad jego i imiennik,
        > pozbawiony jest tego wyczucia w stopniu doskonałym.

        Nawet gdyby nasz drogi IGS jakoś przeskoczył to ograniczenie , gdyby miał dobrego wydawcę, jakąś macierzyńską kobietę w średnim wieku (niekoniecznie w koszulce z myszką Micky wielkości tura), która powiedziałaby mu "chłopcze, nie obraź się, ale zaczynasz przynudzać..." i gdyby IGS jej słuchał, i chciał się uczyć jak zabawiać rozmową kogoś innego niż własny dziadek, to ciągle zostałby problem niemożliwy do rozwiązania - Ignaś nie ma nic ciekawego do powiedzenia, bo jest biedaczek nudny do szpiku kości. Oprócz poczucia wyższości pochodzącego z wkucia na pamięć kilku faktów i kilku tekstów nie ma w nim nic wartego pokazywania szerszej publiczności.


        > Z innych przykładów, mamy Idę lekarkę o empatii betonowego kloca z godną następ
        > czynią Derocią),

        No ale to, powiedzmy, zdarza się także istniejącym lekarzom, niestety. Poza tym, moim zdaniem, Ida żadnym lekarzem nie jest, po prostu kroi ludzi dla przyjemności legitymując się dyplomem wydrukowanym na używanej drukarce z napisem The Doors. Poznaję to po jej braku pojęcia o elementarzu wykonywanego przez siebie zawodu (za samo leczenie Hildegardy Ida powinna mieć postępowanie dyscyplinarne).


        >leniwego Tygrysa w wymagającym wielkiej samodyscypliny
        > zawodzie śpiewaczki operowej...

        To jest chyba największa bzdura w tej kategorii bzdur. Można chodzić codziennie do pracy i być nauczycielem, architektem, lekarzem lub producentem filmów o ołtarzach ot tak sobie, bez przekonania, bo jakoś trzeba zarabiać, a ten sposób jest równie dobry jak każdy inny. Ale nie można z rozpędu, przypadku i braku miejsc na wydziale dziennikarstwa zostać zawodowym muzykiem.
    • herbacianasaszetka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 17:03
      Milicja jako dramaturg. Żeby pisać trzeba czytać olbrzymie ilości tekstów i regularnie ćwiczyć pisanie. Jak to pogodzić z ciągłą potrzebą wyręczania każdego we wszystkim? Na odkurzaczu miała ustawiony czytnik?
      • tt-tka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 17:55
        Raczej sadze, ze w pewnym momencie przestala odkurzac i ten mily kurz zaczal wszedzie zalegac... coraz bardziej. W KK, gdy jeszcze wszystkich we wszystkim wyreczala, nie pisala, zaczela, gdy "dzieci byly juz podrosniete" czy tez "odchowane".
    • przymrozki Re: Charakter a zawód 21.10.21, 22:12
      Józef nie nadaje się na architekta, zgoda, ale on wygląda mi na kogoś, kto nie cierpi swojej pracy, a do wykonywanego zawodu nie ma serca, smykałki i talentu. Dzięki temu ma jeszcze jeden powód, żeby sobie gorzknieć i mieć światu za złe.

      Ignaś w tej telewizji nie ma za grosz sensu, ale jako że jest to chłopię ciche, grzeczne i pracowite, to nadaje się do wielu prac. Różę można by upchnąć w jakimś żłobku. A Laura powinna przynajmniej podjąć próbę zaistnienia w social mediach - skoro i tak robi sobie dziesiątki pozowanych zdjęć, to równie dobrze może wrzucać je w internety i zarabiać na współpracy z producentami odżywek białkowych i skarpet odchudzających.
    • kocynder Re: Charakter a zawód 21.10.21, 22:39
      Gaba jako profesor. Czegokolwiek. Pfff... Znam osobiście kilkoro osób "naukowców" (cudzysłów, bo niektórzy to po prostu nauczyciele, inni wykładowcy wyższych uczelni, zaś niektórzy parają się oprócz edukowania innych jeszcze własną pracą naukową). Jak Gaba jest profesorem i to uwielbianym, to ja jestem carewicz Aleksy Romanow! Nie ma opcji bezobjawowej pracy naukowej czy tez w jakkolwiek pojętej edukacji. Nie i już. NIE MA pracy, jaką mogłaby wykonywać Gaba i wiem nawet dlaczego. Bo ona po prostu ciągle jest intelektualnie i mentalnie siedemnastoletnią Gabunią Borejko i te lata małżeństw, dzieci i pracy spływają po niej jak deszczówka po ortalionie.
      Ida - absolutnie nie na medycynie, w żaden sposób! Gdyby miała tzw plecy - może dziennikarka? Taka w stylu Kuby Wojewódzkiego, chamska, czasem ordynarna, na granicy wulgarności, ale to się sprzedaje.
      Natalia? Trudno mi określić... Jako młoda (i jeszcze jako tako spójna, pomijając epizod przewodnikowania na Cyprze, idiotyczny do głębi) moim zdaniem mogłaby zostać może podróżnikiem - fotografem? Kimś takim. Zdjęcia przyrody, Wielkiego Kanionu Kolorado o wschodzie słońca, Chińskiego Muru z niesamowitej perspektywy, Setera wystawiającego kuropatwę, motyla rozkładającego skrzydła itp. Uwielbiana nauczycielka która na dzień przed feriami robi "piekielne kartkówki"? Uwielbiana, serio?! Chyba znienawidzona! Nie, szkoła to ostatnie miejsce w jakie powinna trafić.
      Patrycja... Tak zupełnie serio widzę ją jako spełnioną panią domu. Bez garsonek Diora. Ale szczęśliwą w pieczeniu ciast, pieleniu ogródka itd. Bez szału z wnioskami o dopłaty unijne (bo to już wymaga sporej wiedzy stricte "administracyjnej"!). Po prostu szczęśliwa "gospocha". I fajnie, do szczęścia wcale nie potrza koniecznie robić hiper-super kariery zawodowej, można być szczęśliwą prowadząc zajęcia w domu kultury dla dzieci.
      Róża jak dla mnie mogłaby się sprawdzić w czymś typu... Jak to określić po polsku? Home Staging. Gdyby udało się jej zrzucić odium rodzinnego słoneczka, co to zawsze musi pomóc mamusi - miałaby szanse. O, zostawić ją w Anglii czy tam przeflancować do Fryca do USA i niech tam "staginguje homy".
      Laura - nie opera. Ja się na śpiewie znam jak na fizyce kwantowej czyli wiem, że coś takiego jest, ale z szacownego foruma wiem (i wierze bardziej niż w "risercz" MM!) że śpiew operowy to coś co wymaga nie tylko cudownego daru bożego, ale piekielnie ciężkiej pracy, ogromnej odporności psychicznej i jeszcze więcej pracy. To nie Laura! Ale... Skoro już MM się uparła ją uduchowić sztuką - widziałabym ją śpiewającą w klubie czy czymś w tym rodzaju. Np piosenkę francuską, albo takie... Kameralne. Ewentualnie zamiast głosu dać jej talent malarski i pracownię - gdzieś na jakimś strychu, zapełnioną blejtramami, obrazami w różnych stadiach wykończenia, kubłami z pędzlami, paletami, słoikami farb i rozpuszczalników (czy tam tubami, nie mam pojęcia w czym się sprzedaje farby, ostatnio jak używałam to były plakatówki w takim plastikowym pudełku, ale dopuszczam jednak, że profesjonaliści niekoniecznie właśnie szkolnych plakatówek używają), a w kątku tegoż strychu wąski tapczanik, wąska szafa - słupek na ciuchy, szafka nocna, jakaś komódka na bieliznę, druga szafka "kuchenna" z dwupalnikową kuchenką elektryczną i czajnikiem na wierzchu, kryjąca w sobie dwa garnki, trzy talerze nie do kompletu i pięć kubków każdy inny. Taka artystka, żyjąca gdzieś na marginesie swojej twórczości, pochłonięta przez Sztukę. Bez Nadszympansa, bez Juleczka i bez wypełnionych dziecięciem ramion.
      Ignacy Grzegorz? Rany, nie mam pomysłu co ta mameja mogłaby robić. Może archiwa państwowe? Jest systematyczny, porządny, a tam jego ględzenie nikogo nie wkurzy aż tak... Dział jakiś taki, żeby nie miał za bardzo kontaktu z petentami czy tam klientami, papiery same w sobie nie szkodliwe. Nawet niechby sobie w czasie po pracy pisał słownik łaciński a tergo, albo dzieło naukowe o tablicach pamiątkowych, transeptach i wpływie religii bizantyjskiej na współczesną liturgię, bo kto mu zabroni, ale nie jako źródło dochodu i utrzymania, na Teutatesa! Jeśli nie archiwum, to może w ślady ojca - mógłby być programistą? Z tym, że nie wolnym strzelcem, a takim... No, mówiąc brutalnie, "korpo średniakiem". Takim nie najniższym karaluchem, ale i nie managerem ani nic wyżej. Takiem, co to dobrze wykona powierzone zadanie, ale prochu nie wymyśli.
      Józef jako architekt to moim zdaniem pomyłka, chociaż politechnika to niezły plan dla niego. Ale raczej bym go wysłała w budownictwo, a nie projektowanie. Ewentualnie mógłby być konstruktorem? Czymś takim. Zajmować się mechaniką. Słabo się na tym wyznaję, gdybym pisała, to bym poszukała konkretów.
      Łucja zamiast mężologii powinna zacząć być "jakaś". Bo na razie mamy tylko info, że jako dziecko i wczesna nastolatka była wkurzającym do granic, kompletnie nie wychowanym gramatycznym potworem. Może modeling? Szczupła, bądź wręcz chuda... Moim zdaniem mamy za mało danych, żeby ją na cokolwiek skierować.
      Co do Aurelii pełna zgoda z głosem forumowym - artystka działająca w szkle.
      Za to w medycynie widzę Romę. I nie tylko przez tatusia ordynatora czy męża Clooneya z uszami takoż lekarza. Ona była inteligentna, widzimy ją wprawdzie tylko w krótkim i niefortunnym momencie jej życia, kiedy traci szansę na ukochanego chłopaka, rani ją zdrada przyjaciółki, ale wierzę, że mogła się pozbierać (uch, gdyby MM nie dopisała jej tych idiotycznych zaręczyn!!! Obrzydliwe zagranie i podłość, jakiej MM nie mogę wybaczyć!), później skończyć studia (nie mamy informacji, by Roma oblała maturę!), skoro studia to czemu nie medycynę, i mogłaby zostać świetnym kardiologiem, anestezjologiem, chirurgiem (piekielnie trudna specjalizacja, zwłaszcza dla kobiet!)... Albo biochemikiem i szukać lekarstwa na raka.
      • ako17 Re: Charakter a zawód 22.10.21, 20:31
        pracownię - gdzieś na jakimś strychu, zapełnioną blejtramami, obrazami w różnych stadiach wykończenia, kubłami z pędzlami, paletami, słoikami farb i rozpuszczalników (...) a w kątku tegoż strychu wąski tapczanik, wąska szafa - słupek na ciuchy, szafka nocna, jakaś komódka na bieliznę, druga szafka "kuchenna" z dwupalnikową kuchenką elektryczną i czajnikiem na wierzchu, kryjąca w sobie dwa garnki, trzy talerze nie do kompletu i pięć kubków każdy inny. Taka artystka, żyjąca gdzieś na marginesie swojej twórczości, pochłonięta przez Sztukę.

        Kocynderku, coś Ty??? Laura? taka wygodna i "luksusowa". Dla niej zawsze ten walor fizycznych udogodnień był ważny. A wanna itd? Poza tym ona potrzebuje publiczności, akceptacji, aplauzu, zapewnień, no jak to na marginesie swojej twórczości?
          • kpinkaa Re: Charakter a zawód 22.10.21, 21:36
            Koniu Zrzędo, będę Cię wielbić za te słowa. Artysta nie ma się dobrze komponować z wąskim materacem albo mieszkankiem na paryskim poddaszu z widokiem na wieżę Eiffla. Ma coś ze swojego bogatego życia wewnętrznego, z emocji, wrażliwości, głębokich przemyśleń pokazać światu. Tu pasuje Agnieszka i nastoletnia Aurelia, nawet Julia z SK prędzej zostanie rzemieślniczką, niż prawdziwą artystką, bo to raczej nieskomplikowana i uboga duchem osoba. Ani uroda, ani piękne stroje, ani ekscentryczność, jaką epatuje wręcz Bernard nie pomogą, jak we wnętrzu nic się nie dzieje i dzielić się nie ma czym.
          • kocynder Re: Charakter a zawód 23.10.21, 09:24
            Koniku, ja się nie upieram... Tylko no... Ten strych to prędzej niż Callas z szaletu. Bo i owszem, znałam osobiście pannę, która ceniła luksus i miała plany na przyszłość prawie jak Pulpa przed maturą a skończyła jako bardzo szczęśliwa pielęgniarka bez szpilek Diora. Więc dopuszczam, że i Larwie mogło się zmienić. To zamiłowanie.
            Ale masz rację: żeby ta wizja była sensowna Laura musiałaby mieć czym wypełnić przestrzeń poza sobą. Musiałaby mieć coś do powiedzenia, pokazania... A z tego jak ją MM napisała, to te blejtramy albo byłyby puste, albo wypełnione poprawnymi, co najwyżej upiększonymi autoportretami...
            • tt-tka Re: Charakter a zawód 23.10.21, 11:40
              kocynder napisała:

              > Koniku, ja się nie upieram... Tylko no... Ten strych to prędzej niż Callas z sz
              > aletu.

              Imo jednak nie. Szalet zostal Larwie dany, o strych sama musialaby sie postarac :)

              Bo i owszem, znałam osobiście pannę, która ceniła luksus i miała plany n
              > a przyszłość prawie jak Pulpa przed maturą a skończyła jako bardzo szczęśliwa p
              > ielęgniarka bez szpilek Diora. Więc dopuszczam, że i Larwie mogło się zmienić.
              > To zamiłowanie.

              Nic nie wskazuje, by sie zmienilo. Cala w bieli, busik z klimatyzacja (nadal ten sam, ktorym jadam wozil worki z nawozem ?), pieknie wyglada i nic poza tym.


              > Ale masz rację: żeby ta wizja była sensowna Laura musiałaby mieć czym wypełnić
              > przestrzeń poza sobą. Musiałaby mieć coś do powiedzenia, pokazania...

              No otoz. A od swego slubu (zreszta i wczesniej, praktycznie od nastolecia) nie powiedziala, nie pokazala ani nie zrobila niczego godnego uwagi...
              • kocynder Re: Charakter a zawód 23.10.21, 11:59
                Z tym, że ja jednak sądzę, że nawet i tą Callas gdyby miała głos nieziemsko piękny, czas i warunki do ćwiczeń głosu ale przy tym była pusta - to by kariery żadnej nie zrobiła. Bo jakoś mam wrażenie że muzyka, śpiew to nie tylko perfekcyjne odtworzenie, ale tzw interpretacja. A to już wymaga czegoś więcej niż perfekcji technicznej. Wymaga serca i czegoś w głowie. Stąd nijak nie wierzę w operową karierę Larwy. Niechby nawet i miała ten dar boży, sopran najcudowniejszy i nie wymagający niczego, to i tak nie dostrzegam w niej niczego co mogłoby jej umożliwić głębsze przeżycie tego co odtwarza. Może dlatego jej popisowy numer to Cavattina pisana dla dwunastolatki bodajże? To poziom interpretacji jaki jest zdolna osiągnąć... ?
                • tt-tka Re: Charakter a zawód 23.10.21, 12:28
                  Alez owszem, sukcesy talentu niepopartego praca i staraniami, jedno i drugie usilne i wytrwale, sa przypadkowe i na krotko. No i zeby byc kims w zawodzie, trzeba reprezentowac cos soba. Dlatego, jak sadze, Larwa ciagle bytuje w szalecie :P
          • bupu Re: Charakter a zawód 23.10.21, 12:25
            kon.zrzeda napisała:

            > Laura jako artystka- no nijak. Gdyż albowiem co ona ma właściwie do powiedzenia
            > ?

            Laurę widzę jako celebrytkę a'la Kardaszjan. Moze dramatyzować do wypęku, płacą jej za to i cała uwaga na nią. Raj.
    • kon.zrzeda Re: Charakter a zawód 21.10.21, 22:49
      Józef architekt- absolutnie nie, to jest praca z ludźmi, rozpoznawanie ich potrzeb uświadomionych, dbanie o te nieuświadomione, nierzadko bardzo delikatne odwodzenie od planowanego popełnienia idiotyzmu, spora wrażliwość estetyczna (to znaczy i bez niej można zostać architektem, ale raczej kiepskim), no i same egzaminy też wymagają jakiegoś tam przygotowania, a nic mi o tym nie wiadomo, żeby Józef uczył się rysunku. Nadal widzę go w charakterze kierownika budowy, jakoś go to chyba interesuje, skoro z zacięciem remontuje i coś tam buduje z Flobrym (inna sprawa, czy te remonty trzymają się kupy, ale to już wina autorki, nie Józefa), żeby zdać na studia, trzeba ogarniać matmę i fizykę, nie wiem, czy ogarnia, ale nie wiem też, że nie. Patrycja- przyznam, że jej nagła miłość do natury i skręt na leśnictwo trochę mnie zaskoczyły. Ona może mogłaby mieć jakieś luksusowe SPA? W sensie bycia właścicielką i motorem konceptualnym, nie wykonawcą usługi. Chyba że to działka zarezerwowana dla ludu kopcowego. Gabriela jako filolog klasyczny też mi nie pasuje, ale nie wiem, kim mogłaby zostać. Laura- zdecydowanie dziennikarka, planowała chyba taką karierę i szkoda, że się nie udało. Dysponuje charyzmą, bystrością umysłu i bezczelnością, mogłaby pójść w reportaże, myślę, że byłaby szczęśliwsza w akcji niż w szalecie. Ida lekarka- mnie pasuje. Nie mówię tu o ewidentnych głupotach w stylu przyjmowania nieletniej z obcą babą, czy szprycowaniu Ignacego, bo to zwalam na autorkę, ale li i jedynie o predyspozycjach. Ida, przeszedłszy okres nastoletni, zrobiła się szybka, konkretna, odporna psychicznie, średnio wrażliwa na ludzkie lamenty, ale oddana temu, co robi, to pasuje do niezłego lekarza.
      • tt-tka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 23:15
        Niezly lekarz to w zadnym wypadku lekarz, ktory co chwila powinien stanac przed komisja dyscyplinarna, a chilmi wrecz przed prokuratorem. Imo. Taka ja altoressa napisala i taka ja mamy. O predyspozycjach niech swiadczy to, jak Ida reaguje na dzialania Deroty...

        Laury jako dziennikarki nie widze zupelnie. Taki drobiazg chocby, risercz i weryfikacja zrodel... chyba ze mialaby byc "pania redaktor" w rodzaju niejakiej Malwiny ("Piekna kobieta w obloku spalin") albo stazystka w gazecie, ktora jako tekst pisze zerzniete z roznych forumow cudze teksty :P

        Natomiast kupuje Pulpe - chciala zupelnie czego innego, ale ma to, co ma i wyglada w tym na szczesliwa. Choc umordowana.
        • kon.zrzeda Re: Charakter a zawód 21.10.21, 23:19
          Ale czemu Laura miałaby nie poradzić sobie z riserczem...?
          Co do Idy- musiałam oddzielić żałosne babole, podyktowane niechęcią do riserczu właśnie, od, powiedzmy, predyspozycji charakterologicznych. Jeśli się nie oddzieli, to faktycznie może niekoniecznie ;)
          • tt-tka Re: Charakter a zawód 21.10.21, 23:28
            Nie, sorry, ktos, kto zaslabniecie niemlodej i wyraznie nie za zdrowej kobiety traktuje jako kare boska, czy tez kare losu za niechec do Deroty i nie reaguje chocby wyprowadzeniem z dusznego wnetrza nie ma predyspozycji za grosz. Moze Ida kiedys je miala, ale zatracila.

            Laura dlatego, ze nie ma za grosz krytycyzmu. Kupuje, jak jej sprzedadza.
            • tt-tka Re: Charakter a zawód 22.10.21, 00:09
              A i dlatego, ze jest bardzo bierna i nieoperatywna. Mowimy o 25-letniej studentce, ktora tak bardzo i od dawna pragnie zobaczyc Wilno, ale jedzie tam dopiero zabrana przez meza. O 25-latce, ktora rozpacza, ze "rozstaje sie z bratem na zawsze", bo wychodzi za maz 30 kilometrow dalej. Wyjazd na reportaz, mhyhyhyhyhy.
              • kpinkaa Re: Charakter a zawód 22.10.21, 00:47
                Laura jest opisana bardzo niekonsekwentnie. Czternastolatka organizuje sobie podróż do innego miasta, bo chce poznać ciotkę. Ale dziesięć lat później nie ogarnia sobie wyjazdu do Wilna. To już nie jest ta sama Laura.
                • przymrozki Re: Charakter a zawód 22.10.21, 07:38
                  Laura mogłaby być dziennikarzem, gdyby to polegało na tym, że przychodzi do radia, mówi "dzień dobry", a skoro już jest, to dostaje do napisania dwa scenariusze programów o operetce. Ale ponieważ zawód dziennikarza już dawno tak nie wygląda (o ile kiedykolwiek wyglądał), to też tego nie widzę. Laura parząca kawę jakiemuś redaktorowi i walcząca o jego uwagę z dwunastoma innymi stażystami? Laura jadąca na wschodnią granicę zbierać materiały o błocie pośniegowym w puszczy? Laura pisząca według ścisłego wzoru krótkie notki informacyjne o sensacjach w małżeństwach celebrytów?
                  • kon.zrzeda Re: Charakter a zawód 22.10.21, 22:41
                    Chyba patrzę na tę Laurę-dziennikarkę raczej w takim kontekście, kim mogłaby się stać, gdyby nie ładowano jej do głowy, że nie masz jak małżeństwo, gdyby nie uczepiła się wzorca z Sevres i nie zamknęła na plantacji. Jako nastolatka- moim zdaniem miała spore predyspozycje
              • kon.zrzeda Re: Charakter a zawód 22.10.21, 22:47
                tt-tka napisała:

                > A i dlatego, ze jest bardzo bierna i nieoperatywna. Mowimy o 25-letniej student
                > ce, ktora tak bardzo i od dawna pragnie zobaczyc Wilno, ale jedzie tam dopiero
                > zabrana przez meza. O 25-latce, ktora rozpacza, ze "rozstaje sie z brate
                > m na zawsze", bo wychodzi za maz 30 kilometrow dalej. Wyjazd na reportaz, mhyhy
                > hyhyhy.
                >
                Ja od lat marudzę, że chciałabym zobaczyć szkockie Highlandy i jeszcze nie zobaczyłam, bynajmniej nie dlatego, że nie potrafię kupić biletu na samolot i zarezerwować noclegu ;) Gdyby zabrał mnie tam jakiś aktualnie uwielbiany typ, prawdopodobnie również zareagowałabym mniej więcej w stylu "ojejku, jejku, zawsze o tym marzyłam...!". Laura udowodniła, że potrafi planować i zrobić to, co zaplanowała. Ale jest pisana niekonsekwentnie, to fakt. Zatrzymałam się na Laurze-nastolatce :)
      • przymrozki Re: Charakter a zawód 22.10.21, 08:54
        kon.zrzeda napisała:

        > Józef architekt- absolutnie nie, to jest praca z ludźmi, rozpoznawanie ich potr
        > zeb uświadomionych, dbanie o te nieuświadomione, nierzadko bardzo delikatne odw
        > odzenie od planowanego popełnienia idiotyzmu, spora wrażliwość estetyczna (to z
        > naczy i bez niej można zostać architektem, ale raczej kiepskim),

        Jeżeli miałby zostać Gaudim Jeżyc to tak. Ale rynek potrzebuje też architektów przez mniejsze "A". Józek mógłby przesuwać ściany w gotowym projekcie albo chodzić w białym kasku po placu budowy i sprawdzać, czy ekipa nie robi za wąskich kolumn. Oczywiście, MM napisze mu błyskotliwą karierę i autorstwo zapierających dech w piersiach arcydzieł. I to nie będzie miało sensu - Józek nie jest artystą i nie umie pracować z ludźmi.


        > Laura- zdecy
        > dowanie dziennikarka, planowała chyba taką karierę i szkoda, że się nie udało.
        > Dysponuje charyzmą, bystrością umysłu i bezczelnością, mogłaby pójść w reportaż
        > e,

        Reportaże wymagają dużej empatii, łatwości w kontaktach z ludźmi i ciekawości świata. No i oczywiście talentu do opowiadania historii, którego Laura raczej nie ma. Bezczelność to raczej dziennikarstwo interwencyjne, ale i tutaj Tygrys nie bardzo się nadaje - ona nie jest typem, który angażuje się emocjonalnie w historię jakiejś niesprawiedliwości i staje na rzęsach, żeby wszystko wyjaśnić i naprawić.

    • wszystkopozajmowane Re: Charakter a zawód 23.10.21, 09:41
      Ignacy i kościoły akurat mi nie przeszkadzają - chyba jedyna osoba z młodszego pokolenia (może oprócz Łucji i jej japonistyki), która robi coś zgodnego z charakterem. IGS nigdy nie był typowym introwertykiem - lubił się wepchnąć tam, gdzie go nie proszono ;) Introwertyk nie władowałby się do domu Trolli albo samochodu Oracabessy w wieku 10 lat, bo by się skręcił ze stresu. Poza tym IGS bardzo chciałby błyszczeć w towarzystwie i uwielbia być w centrum zainteresowania - tylko rzadko mu się to zdarza, a jeszcze rzadziej z pozytywnych przyczyn. Jego wycofanie wynikało raczej z czegoś w stylu zaniedbania.

      Ogólnie to najbardziej pognębiona postać neojeżycjady i cieszę się, że w końcu autorka trochę się opamiętała.

      IGS pewnie zrobi doktorat (jeśli Agnieszka mu pozwoli) i zostanie etatowym historykiem sztuki - a że w ostatnim czasie dokonuje się wielu odkryć w drewnianych kościołach Wielkopolski (malowidła!), miałby pole do popisu.
      • przymrozki Re: Charakter a zawód 24.10.21, 21:40
        wszystkopozajmowane napisała:

        > Ignacy i kościoły akurat mi nie przeszkadzają - chyba jedyna osoba z młodszego
        > pokolenia (może oprócz Łucji i jej japonistyki), która robi coś zgodnego z char
        > akterem. IGS nigdy nie był typowym introwertykiem - lubił się wepchnąć tam, gdz
        > ie go nie proszono ;)

        To jest rzecz jasna, że IGSa cieszyłaby praca, w której on ględzi, a inni słuchają i nie zadają pytań. Tylko że zawód producenta filmów telewizyjnych nie na tym polega.

        Inny problem z karierą Ignasia jest taki, że Polska w neoJeżycjadzie jest nam przedstawiona jak upadłe miasto z komiksów o superbohaterach. W szkołach, na ulicach, w miejscach pracy - wszędzie prześladuje się i upokarza ludzi inteligentnych i wrażliwych, nawet doskonałe dramaty Kala Amburki spadły z afiszy, bo nie ma już komu ich docenić. W kulturze rządzi pieniądz, korupcja i wulgarna bylejakość. Telewizory robią ludziom kisiel z mózgu. A jednocześnie jakaś telewizja płaci dwóm amatorom pieniądze za produkowanie serii filmów o historii lokalnych ołtarzy.
        • wszystkopozajmowane Re: Charakter a zawód 24.10.21, 22:53
          Nie są amatorami. Tak można wszystko sprowadzić do absurdu.
          " I, na domiar wszystkiego, genialny kuzyn Ignacy Grzegorz Stryba, będąc jeszcze studentem, zaczął pisać artykuły i scenariusze oraz realizować filmy o drewnianym budownictwie Wielkopolski, a nawet dostawać nagrody, zarówno honorowe, jak i, o dziwo, pieniężne".
          Nie widzę w tym nic szczególnie dziwnego jak na 2017 rok. Nie jest też chyba nigdzie powiedziane, że muszą to być filmy do telewizji (chociaż niewykluczone).
          Poza tym to kolega jest "filmowcem" i "montażowcem".
          • tt-tka Re: Charakter a zawód 24.10.21, 23:16
            Laikiem jestem w tej dziedzinie, ale nawet ja wiem, ze zrobienie filmu to nie tylko kamera i montaz. Dzwiekowiec, przykladowo, potrzebny. Oraz wiedza w temacie tego budownictwa podana przystepnie i interesujaco, jedno i drugie dla tego konkretnego scenarzysty nieosiagalne.
            • bupu Re: Charakter a zawód 24.10.21, 23:55
              tt-tka napisała:

              > Laikiem jestem w tej dziedzinie, ale nawet ja wiem, ze zrobienie filmu to nie t
              > ylko kamera i montaz. Dzwiekowiec, przykladowo, potrzebny. Oraz wiedza w temaci
              > e tego budownictwa podana przystepnie i interesujaco, jedno i drugie dla
              > tego konkretnego scenarzysty nieosiagalne.

              Oświetleniowiec by się też przydał, zważywszy na fakt, że panowie kręcą w mrocznych wnętrzach.
          • przymrozki Re: Charakter a zawód 25.10.21, 08:43
            wszystkopozajmowane napisała:

            > Nie są amatorami. Tak można wszystko sprowadzić do absurdu.
            > " I, na domiar wszystkiego, genialny kuzyn Ignacy Grzegorz Stryba, będąc jeszcz
            > e studentem, zaczął pisać artykuły i scenariusze oraz realizować filmy o drewni
            > anym budownictwie Wielkopolski, a nawet dostawać nagrody, zarówno honorowe, jak
            > i, o dziwo, pieniężne".

            Są amatorami. Nagroda Marszałka Województwa za najciekawszą pracę naukową o sakralnych dziełach sztuki Wielkopolski, nawet jeżeli jest pieniężna, nie czyni zawodowca. I to w żadnym zawodzie.

            Tworzenie materiału filmowego za pieniądze (a w chwili narodzin Norki, IGS kręcił jakiś film w celu zarobkowym, a nie hobbystycznie na przykład na swojego jutjuba) to jest zawód. A w zasadzie to kilka zawodów. Nawet jeżeli kręci się film instruktażowy BHP dla swoich dwunastu pracowników, zatrudnia się ekipę, a nie stawia szwagra z kamerą. Z kolei jeżeli przyjmiemy, że całą robotę robi ten kolega filmowiec, to jaki jest w zasadzie wkład IGSa do tej spółki? Nawet w ogólnopolskich, bogatych stacjach ekspertom opowiadającym o miejscu odwiedzanym przez telewizję albo się nie płaci (a oni traktują to jako reklamę), albo płaci się grosze.
            • wszystkopozajmowane Re: Charakter a zawód 25.10.21, 09:19
              Youtube owszem, może być źródłem zarobkowania i nawiasem mówiąc, przeróżne filmy youtuberów nie zawsze powstają dzisiaj z udziałem sztabu ludzi, szczególnie, gdy dotyczą niszowych hobby, podróży, czy zabytków właśnie. A są świetnej jakości. Filmy o kościołach to nie filmy akcji z kaskaderami, znam sama kilka osób z pokrewnej HS dziedziny, które robią coś takiego. Nie sądzę, żeby MM na to wpadła, ale takie filmy robi się w ramach grantów i popularyzacji nauki, więc nie płaci za nie stacja, ale jakaś instytucja, do której składa się projekt i dostaje dofinansowanie (a jeśli w ramach tego chce się kupić np. drona do ujęć z góry, można dostać i środki na dron).

              Nie mówiąc o tym, że taki film może zamówić np. parafia albo muzeum w ramach promocji. Ale to już gdybanie.

              Wkład IGS to pomysł, scenariusz i przekazanie wiedzy o samym kościele, czyli kolega filmuje, IGS występuje - co w tym dziwnego?

              Nie widzę sensu czepiania się dokładnie każdego pomysłu MM, że jest nierealny (a wcale nie oceniam pozytywnie wszystkich, bronię rozwoju postaci IGS). Przy takim podejściu "realne" pozostają rzeczywiście jedynie studia polonistyczne i praca do emerytury w szkole, bo tak się dało od PRLu, więc wszyscy czytelnicy będą absolutnie uspokojeni, że to możliwe.

              • tt-tka Re: Charakter a zawód 25.10.21, 09:42
                JEST mozliwe robienie dochodowch filmow (aczkolwiek nie za pieniadze parafii, bo ta instytucja niechetnie placi, a muzea sa ogolnie niedofinansowane), jest mozliwe zycie z grantow i inne rzeczy tez sa mozliwe, ale nie dla IGS takiego, jak zostal przez altorke napisany. O tym caly czas w watku mowa.
              • bupu Re: Charakter a zawód 25.10.21, 09:59
                wszystkopozajmowane napisała:


                > Wkład IGS to pomysł, scenariusz i przekazanie wiedzy o samym kościele, czyli ko
                > lega filmuje, IGS występuje - co w tym dziwnego?


                Ano to, że jak się czytelnik mógł osobiście przekonać w Febliku, Ignacy Grzegorz absolutnie nie umie posiadanej wiedzy sprzedać. Jest, mówiąc wprost, nieznośnym ględą (geny po dziaduniu zapewne), do tego jest nerwowy i niezgrabny, co też nie poprawia odbioru. Nie każdy się nadaje przed kamerę, IGS zaś nie nadaje się w stopniu wybitnym. Są ludzie, którzy potrafiliby zajmująco opowiadać nawet o plonach ziemniaka w gminie Głucha Dolna (taki Makłowicz na przykład, z wykształcenia historyk, z powołania gawędziarz kulinarny), jednak są i tacy, którzy najbardziej pasjonujący temat podali jako ględę nudną niczym przemówienie Gomułki. IGS, obawiam się, zalicza się do tej drugiej kategorii.
                • wszystkopozajmowane Re: Charakter a zawód 25.10.21, 10:55
                  Czy pokazując Agnieszce kościoły też był nieznośnym ględą? Nie przypominam sobie. Reakcja Agnieszki też na to nie wskazuje. A to było kilka lat przed tworzeniem filmów.

                  " Młody Jan Kochanowski – dodał ni z tego, ni z owego – w dowód uznania za swoją twórczość
                  otrzymał od króla tytuł prepozyta. Zarządzał więc majątkiem, składającym się z klucza
                  sześciu wsi w Wielkopolsce; Kicin był najważniejszą z nich.
                  – Nie wiadomo, czy poeta przyjechał tu kiedykolwiek – ciągnął Ignacy – ale z całą
                  pewnością był w Kicinie proboszczem.
                  – Co ty opowiadasz?! – nie uwierzyła Agnieszka. – Kochanowski proboszczem? I to
                  tutaj? To niemożliwe.
                  – A jednak, cha, cha, cha! Był wtedy klerykiem. Dopiero po dziesięciu latach
                  zdecydował się na świecką drogę życia. Naprawdę niczego nie zmyśliłem, by cię zabawić w
                  podróży. Gdybym chciał coś zmyślać, żeby cię zabawić w podróży, Agnieszko, to raczej nie
                  byłyby to fakty z młodości Kochanowskiego.
                  – Nie? No, no. A co też byś zmyślał?
                  – Musiałbym pomyśleć. No więc faktem jest, że Kochanowski władał tą parafią. Nie
                  bezpośrednio, tylko – opłacając wikariuszy. Popatrz, dzięki królowi miał za co żyć, kiedy
                  pisał. A właśnie wtedy przekładał Psałterz Dawidów.
                  – Niesłychane.
                  – Prawda? Mam dreszcze, kiedy o tym myślę. A myślę, co byłoby z polszczyzną,
                  gdyby Kochanowski nie miał za co żyć. Gdyby się poddał i nie pisał. Co by było, gdyby nie
                  malował Matejko. Gdyby Wyspiański był leniuchem. Wiesz, wystarczy spojrzeć wstecz, żeby
                  nagle zrozumieć działanie przeznaczenia. I to, że często właśnie ludzie kultury je kształtują.
                  Sami nawet nie do końca zdając sobie z tego sprawę, że są w jakimś sensie narzędziami.
                  Myślącymi narzędziami.
                  – Niezwykła historia, naprawdę. I piękne miejsce.
                  – Będzie jeszcze sporo takich skarbów po drodze. W całej Wielkopolsce jest ponad
                  trzysta drewnianych zabytkowych świątyń. A każda to w dodatku i małe muzeum, i
                  archiwum, i miejsce historyczne. Postanowiłem wszystkie zobaczyć. Poświęcę na to kolejne
                  wakacje, może do tego czasu tata nie będzie się bał dać mi samochodu na dłużej"
                  • bupu Re: Charakter a zawód 25.10.21, 11:11
                    wszystkopozajmowane napisała:

                    > Czy pokazując Agnieszce kościoły też był nieznośnym ględą? Nie przypominam sobi
                    > e. Reakcja Agnieszki też na to nie wskazuje. A to było kilka lat przed tworzeni
                    > em filmów.


                    Był. Dowód rzeczowy na zdjęciu.
                    • wszystkopozajmowane Re: Charakter a zawód 25.10.21, 12:38
                      To się dzieje w SAMOCHODZIE. Monolog przy prowadzeniu auta nie ma żadnego związku (także w treści) z umiejętnością interesującego omówienia drewnianego kościoła. Nie lubię naginania faktów, żeby tylko coś "stykło", nawet jeśli to dotyczy książki do młodzieży omawianej przez grono znudzonych pań (mnie nie wyłączam) w pomłodzieżowym wieku.

                      Takiego naginania faktów mamy aż za dużo we wszelkich mediach i naprawdę mierzi mnie, gdy dorosły człowiek za wszelką cenę nie chce wykrzesać z siebie odrobiny obiektywizmu.

                      Przypominam, że moje pytanie brzmiało, czy IGS "ględził" pokazując kościoły (bo padł zarzut, że nie potrafiłby ich interesująco przedstawić), a nie, czy bywał nudny albo przesadzał w kontaktach towarzyskich.
                      • tt-tka Re: Charakter a zawód 25.10.21, 12:43
                        IGS gledzi zawsze i wszedzie. Zupelnie jak stary Ygnac. Nie umie rozmawiac, nie umie zainteresowac rozmowcy, on wyglasza i poucza i to dretwo.
                        Skadinad zrozumiale, skoro tylko takie wzorce mial i zadnych rozmowcow pozarodzinnych, ale to zadna kwalifikacja do robienia programow czy to oswiatowych, czy kulturalnych.
                      • bupu Re: Charakter a zawód 25.10.21, 12:55
                        wszystkopozajmowane napisała:

                        > To się dzieje w SAMOCHODZIE. Monolog przy prowadzeniu auta nie ma żadnego związ
                        > ku (także w treści) z umiejętnością interesującego omówienia drewnianego kościo
                        > ła. Nie lubię naginania faktów, żeby tylko coś "stykło", nawet jeśli to dotyczy
                        > książki do młodzieży omawianej przez grono znudzonych pań (mnie nie wyłączam)
                        > w pomłodzieżowym wieku.

                        Ja nic nie naginam! Monolog samochodowy IGS był ciągiem dalszym monologu wygłoszonego w kościele w Wierzennicy i traktował o Auguście Cieszkowskim, który zamówił u Lenartowicza nagrobek, do podziwiania w wymienionym kościele. Jeśli to nie jest dowód na to, że IGS przynudza i nie wie kiedy skończyć, to nie wiem zaiste co to jest (na pewno zaś nie jest to naginanie faktów).


                        > Przypominam, że moje pytanie brzmiało, czy IGS "ględził" pokazując kościoły (bo
                        > padł zarzut, że nie potrafiłby ich interesująco przedstawić), a nie, czy bywał
                        > nudny albo przesadzał w kontaktach towarzyskich.

                        Odpowiedź masz powyżej. Oraz owszem, gdy ktoś zanudza tyradami w sytuacjach towarzyskich, to przykro mi, nie będzie błyskotliwym mówcą w sytuacji służbowej. Brak wyczucia i gluchota na sluchaczy nie zanikają w zależności od okazji.
                          • przymrozki Re: Charakter a zawód 25.10.21, 18:54
                            tt-tka napisała:

                            > Igstrybe w kontakcie z osobami spoza rodziny mamy praktycznie tylko z Magda (re
                            > trospektywnie) i z Aga. Obie chcial zainteresowac i porwac tematem. Obie znudzi
                            > l i zmeczyl.

                            W rodzinie też nie cieszy się opinią złotoustego króla imprezy.
                  • ciotka.scholastyka Re: Charakter a zawód 26.10.21, 14:15
                    wszystkopozajmowane napisała:

                    > Czy pokazując Agnieszce kościoły też był nieznośnym ględą? Nie przypominam sobi
                    > e. Reakcja Agnieszki też na to nie wskazuje. A to było kilka lat przed tworzeni
                    > em filmów.
                    >
                    [obfity cytat]

                    Ależ, na Jowisza, to, to, ten właśnie cytat jest koronnym dowodem na to, jakim nudziarzem, odklejoną ględą i malowanym dzbankiem z odjechanym peronem jest Ignacy Grzegorz!!!
              • przymrozki Re: Charakter a zawód 25.10.21, 18:48
                wszystkopozajmowane napisała:

                > Youtube owszem, może być źródłem zarobkowania i nawiasem mówiąc, przeróżne film
                > y youtuberów nie zawsze powstają dzisiaj z udziałem sztabu ludzi, szczególnie,
                > gdy dotyczą niszowych hobby, podróży, czy zabytków właśnie.

                Owszem, youtube może być źródłem dochodu, ale to wymaga dużych zasięgów i talentu akwizytora (bo zarabia się głównie na wciskaniu widzom produktów od sponsorów, pieniądze za wyświetlenia to są grosze). O ile mi też wiadomo, wśród yutuberów autentycznie żyjących z (lub głównie z) youtube'a nie ma amatorów kręcących bez sztabu pomocników i pokończonych profesjonalnych kursów. Ba, znacznie prostsze techniczne i znaaacznie tańsze w produkcji podcasty, jeżeli mają dawać comiesięczną pensję, to już dawno nie jest praca dla jednego pasjonata gawędzącego przy herbacie. Rynek jest wymagający a słuchacz nie da się zapchać byle czym. Dariusz Rosiak przygotowujący ok. trzy godziny materiału tygodniowo, mimo kilkudziesięciu lat doświadczenia radiowego, potrzebuje i wydawcy, i realizatora.


                A są świetnej jakoś
                > ci. Filmy o kościołach to nie filmy akcji z kaskaderami, znam sama kilka osób z
                > pokrewnej HS dziedziny, które robią coś takiego. Nie sądzę, żeby MM na to wpad
                > ła, ale takie filmy robi się w ramach grantów i popularyzacji nauki, więc nie p
                > łaci za nie stacja, ale jakaś instytucja, do której składa się projekt i dostaj
                > e dofinansowanie (a jeśli w ramach tego chce się kupić np. drona do ujęć z góry
                > , można dostać i środki na dron).

                Tak, ale zarówno granty z NCN jak i Ministerstwa Kultury dostają podmioty profesjonalne - naukowcy albo artyści. Nie hobbyści z kamerą.


                > Nie mówiąc o tym, że taki film może zamówić np. parafia albo muzeum w ramach pr
                > omocji. Ale to już gdybanie.

                Muzea produkują takie filmy własnymi siłami lub we współpracy z innymi instytucjami publicznymi. Zresztą, to bardzo niedofinansowane podmioty, więc nawet gdyby chciały, raczej by nie zlecały takich zadań na zewnątrz.

                > Wkład IGS to pomysł, scenariusz i przekazanie wiedzy o samym kościele, czyli ko
                > lega filmuje, IGS występuje - co w tym dziwnego?

                To tyle co nic. Kilka faktów o historii kościoła to zasób o rynkowej wartości O złotych (słownie: zero złotych). Można je bowiem uzyskać za darmo od eksperta z tytułem profesora, a jak się jest twórcą leniwym, to i z Wikipedii. A kolega, który umie montować, oświetlać, udźwiękawiać i jeszcze jest operatorem kamery zapewne jest w stanie napisać scenariusz krótkiej pogadanki popularnonaukowej - bo z tych wszystkich umiejętności, ta jest najprostsza. Te podstawy, które wyniósł ze szkoły filmowej będą z pewnością wystarczające (co nie znaczy, że każdy operator jest w stanie napisać wybitny scenariusz filmu długometrażowego, ale mówimy o formie znacznie prostszej).
                • kooreczka Re: Charakter a zawód 25.10.21, 21:54
                  Youtuberzy zarabiają też na ksiażkach, spotkaniach, płatnym materiale czy zamówieniach dla patronów. Ale ile się z tego utrzymuje, a ile zbiera co łaska, żeby do hobby nie dokładać za dużo?

                  Nie sądzę, żeby IGS mogł być sensacją na miarę Karoliny Żebrowskiej, która
                  -zajmuje się popularnym tematem historycznej mody
                  -publikuje po angielsku
                  -podejmuje tematykę zahaczającą o innfandomy typu fantastyka, dramaty historyczne czy nawet lalki Barbie- każdy z tych filmików to ekspozycja na nowych fanów
                  -Jest fotogeniczna, gra w memy z widownią
                  www.youtube.com/channel/UCNwZIGnHkzy6KpHPQtserzQ

                  IGS mógłby być jak Mówi Wieko, który prowadzi właśnie takie pogadanki typu facet z mikrofonem- facet ma niesamowitą wiedzę jakiej nie ma w podręcznikach i zbiera do kapelusza co łaska- tylko Mówi Wieko nie ględzi, a tematyka na pewno bardziej zajmująca niż architektura drewniana
                  www.youtube.com/channel/UC7oEbITPRNxoYCZjtndAYbA
                • wszystkopozajmowane Re: Charakter a zawód 26.10.21, 11:43
                  Przecież IGS nie jest hobbystą. Kończy historię sztuki. NCN ma dużo ofert skierowanych do wybitnych młodych doktorantów i studentów, chociażby Diamentowy Grant, są też programy realizowane przez sam UAM (pierwsze z googla - amu.edu.pl/studenci/programy-studenckie/advancedbeststudentgrant) Szczegółów nie podam, bo nie jestem teraz na bieżąco, ale kilka lat temu jeśli ktoś napisał dobry projekt (np. "dokumentacja wizualna i popularyzacja drewnianych zabytków sakralnych w Wielkopolsce") spokojnie mógł dostać pieniądze na: kamerę, dojazdy, jakieś wynagrodzenie własne a nawet wynagrodzenie dla współpracownika.

                  IGS jest też "z zewnątrz", bo dyrektorzy muzeów znają się z profesorami z uczelni (albo pracują na obu stanowiskach jednocześnie, np. pałac w Kórniku) i polecają sobie wykonawców.

                  Co do YT, nie twierdzę, ze to źródło utrzymania IGS, tylko że rynek "filmów" znacznie się rozszerzył od klasycznej wersji telewizyjnej. Zresztą nigdzie nie ma powiedziane, że IGS się z tych filmów utrzymuje.

                  Po prostu: pewnie muzea są niedofinansowane. Parafie już mniej, skoro moja podpoznańska właśnie wydaje 600 tys zł na nowe organy (gdyby któryś z bohaterów MM zajmował się czymś tak niszowym jak budowa organów albo mozaii, podniosłoby się tu larum, że NIE DA się na tym zarabiać...?). UAM dla wybitnych studentów zdecydowanie nie jest niedofinansowany i nie wiem czemu wszyscy się tak upierają, że z tego się ani grosza wysupłać nie da.

                  • bupu Re: Charakter a zawód 26.10.21, 12:53
                    wszystkopozajmowane napisała:

                    > Przecież IGS nie jest hobbystą. Kończy historię sztuki. NCN ma dużo ofert skierowanych do wybitnych młodych doktorantów i studentów, chociażby Diamentowy Grant, są też programy realizowane przez sam UAM (pierwsze z googla - amu.edu.pl/studenci/programy-studenckie/advancedbeststudentgrant) Szczegółów nie podam, bo nie jestem teraz na bieżąco, ale kilka lat temu jeśli ktoś napisał dobry projekt (np. "dokumentacja wizualna i popularyzacja drewnianych zabytków sakralnych w Wielkopolsce") spokojnie mógł dostać pieniądze na: kamerę, dojazdy, jakieś wynagrodzenie własne a nawet wynagrodzenie dla współpracownika.

                    Primo Diamentowy Grant wymaga prowadzenia zaawansowanych badań naukowych przez grantobiorcę, pod co filmiki mlodego Stryby się nie łapią, secundo w zeszłym roku wynagrodzenie własne mogło wynosić maks 2500 zł. Raczej ciężko z tego utrzymać siebie, żonę i dziecko.


                    > Co do YT, nie twierdzę, ze to źródło utrzymania IGS, tylko że rynek "filmów" zn
                    > acznie się rozszerzył od klasycznej wersji telewizyjnej. Zresztą nigdzie nie ma
                    > powiedziane, że IGS się z tych filmów utrzymuje.


                    Nie jest też nigdzie powiedziane, że ma inne źródło zarobku. A z czegoś zyć musi, on, mdejąca artystka i ich dziecko.

                    > Po prostu: pewnie muzea są niedofinansowane. Parafie już mniej, skoro moja podp
                    > oznańska właśnie wydaje 600 tys zł na nowe organy (gdyby któryś z bohaterów MM
                    > zajmował się czymś tak niszowym jak budowa organów albo mozaii, podniosłoby się
                    > tu larum, że NIE DA się na tym zarabiać...?)

                    Gdyby zajmował się wyłącznie budową organów to owszem, protestowałabym, bo żadna znana mi firma organmistrzowska nie zajmuje się wyłącznie tym.

                    UAM dla wybitnych studentów zdec
                    > ydowanie nie jest niedofinansowany i nie wiem czemu wszyscy się tak upierają, ż
                    > e z tego się ani grosza wysupłać nie da.
                    >

                    Bo kręcenie tego typu filmów systemem "kolega i ja - ględa" to nie jest coś, na co jakakolwiek instytucja chciałaby sypać groszem.
                  • tt-tka Re: Charakter a zawód 26.10.21, 13:27
                    wszystkopozajmowane napisała:

                    > Przecież IGS nie jest hobbystą. Kończy historię sztuki. NCN ma dużo ofert skierowanych do wybitnych młodych doktorantów i studentów, chociażby Diamentowy Grant, są też programy realizowane przez sam UAM (pierwsze z googla - amu.edu.pl/studenci/programy-studenckie/advancedbeststudentgrant)

                    A moze przeczytaj to, co sama cytowalas wczesniej ? "jeszcze jako student zaczal pisac scenariusze" oraz "zaczal dostawac nagrody" - NIE granty, nie badania, nie dofinansowanie z uczelni na cokolwiek.

                    Szczegółów nie podam, bo nie jestem teraz na bieżąco, ale kilka lat temu jeśli ktoś napisał dobry projekt (np. "dokumentacja wizualna i popularyzacja drewnianych zabytków sakralnych w Wielkopolsce") spokojnie mógł dostać pieniądze na: kamerę, dojazdy, jakieś wynagrodzenie własne a nawet wynagrodzenie dla współpracownika.

                    Ale IGS nie dostal. kamera jest kolegi, co nam wyraznie powiedziano, a pieniadze sa nagdrodami, a nie wynagrodzeniem w ramach realizacji projektu. Nie mowiac juz o tym, ze o projekcie tez nie ma mowy.


                    >
                    > IGS jest też "z zewnątrz", bo dyrektorzy muzeów znają się z profesorami z uczel

                    > Po prostu: pewnie muzea są niedofinansowane. Parafie już mniej, skoro moja podp
                    > oznańska właśnie wydaje 600 tys zł na nowe organy

                    Ale nie na filmy ani filmiki, nie na scenariusze czy pogadanki ? Za konserwacje, czy to organow, czy obrazu parafia zaplaci, a za popularyzacje niekoniecznie. Muzealnik-konserwator to deczko co innego niz historyk sztuki, oraz taki Kicin nie ma mozliwosci ani rozmachu takiego jak Kornik.

                    (gdyby któryś z bohaterów MM
                    > zajmował się czymś tak niszowym jak budowa organów albo mozaii, podniosłoby się
                    > tu larum, że NIE DA się na tym zarabiać...?). UAM dla wybitnych studentów zdec
                    > ydowanie nie jest niedofinansowany i nie wiem czemu wszyscy się tak upierają, ż
                    > e z tego się ani grosza wysupłać nie da.
                    >

                    Nie ma danych, ze ISG jest wybitny oraz nie upieramy sie, ze nie da sie grosza wysuplac, tylko ze ta konkretna postac sie do tego nie nadaje.
                    • wszystkopozajmowane Re: Charakter a zawód 26.10.21, 14:27
                      Cóż, jeśli się chce widzieć wszystko pod jednym jedynym słusznym kątem, nic tu po dyskusji, która przypomina raczej spotkanie ze ścianą ideologicznego betonu. Szczerze nie spodziewałam się, że na podstawie książek MM można stworzyć ideologię - i to negatywną! Gdy jakieś cytaty albo przypuszczenia się z nią nie zgadzają, to nie i tyle. Cytaty mają potwierdzać tylko i wyłącznie negatywny obraz postaci. Co z tego, że wrzucę inne, gdzie np. łopatologicznie napisano, że IGS był wybitny, albo że potrafił czymkolwiek zainteresować Agnieszkę? Nie, to się nie liczy, bo postać się nie nadaje. Przypomina to kółko gnębiące w szkole najbardziej nielubianego kolegę. Miłego sosu własnego.
                      • bupu Re: Charakter a zawód 26.10.21, 15:12
                        wszystkopozajmowane napisała:

                        > Cóż, jeśli się chce widzieć wszystko pod jednym jedynym słusznym kątem, nic tu
                        > po dyskusji, która przypomina raczej spotkanie ze ścianą ideologicznego betonu.
                        > Szczerze nie spodziewałam się, że na podstawie książek MM można stworzyć ideol
                        > ogię - i to negatywną! Gdy jakieś cytaty albo przypuszczenia się z nią nie zgad
                        > zają, to nie i tyle. Cytaty mają potwierdzać tylko i wyłącznie negatywny obraz
                        > postaci. Co z tego, że wrzucę inne, gdzie np. łopatologicznie napisano, że IGS
                        > był wybitny, albo że potrafił czymkolwiek zainteresować Agnieszkę? Nie, to się
                        > nie liczy, bo postać się nie nadaje. Przypomina to kółko gnębiące w szkole naj
                        > bardziej nielubianego kolegę. Miłego sosu własnego.


                        <siedzi z opadniętą szczęką i nic nie rozumie>
                        • verdana Re: Charakter a zawód 26.10.21, 15:24
                          Przecież ten obszerny cytat jest koronnym dowodem na to, że Ignacy Grzegorz nie nadaje sie do popularyzowania wiedzy. To , co mówi, jest nudne, ciekawostka jest na poziomie wiedzy licealnej, a co gorsza wplata w narrację nachalny dydaktyzm, usiłując udowodnić, ze gdyby Kochanowski nie był poetą, to nie mielibyćmy języka polskiego. Naprawdę? Do dziś pisalibyśmy po łacinie? Śmiem wątpić. To jest słynne zagadnienie nosa Kleopatry i jednak na ogół uznaje się, zę przyszłość świata nie zalezy od jednostkowego wydarzenia
                          • przymrozki Re: Charakter a zawód 26.10.21, 16:12
                            verdana napisała:

                            > Przecież ten obszerny cytat jest koronnym dowodem na to, że Ignacy Grzegorz nie
                            > nadaje sie do popularyzowania wiedzy. To , co mówi, jest nudne, ciekawostka je
                            > st na poziomie wiedzy licealnej, a co gorsza wplata w narrację nachalny dydakty
                            > zm,

                            Też wydaje mi się, że dostajemy od MM cały katalog dowodów na to, że Ignaś jest nudziarzem bez iskry geniuszu. I że sama MM raczej kpi z intelektu, talentu oratorskiego i charyzmy swojej postaci. Dowód koronny - historia sonetu, który był dobry w formie, ale nawet znudzona wierszem Magda zauważyła, że kulał w treści. Ignaś wtedy w duchu samouświadamia sobie, że puszył się zupełnie bez powodu.

                            Ostatni raz widzimy Ignasia jako zdolnego, kiedy w wieku lat czterech malował idealne kółka i Gaba pękała z dumy, że jest lepszy niż inne dzieci (Córka Robrojka). W następnych książkach dostajemy już Ignasia donosiciela i ględę, a Gabrysia musi tłumaczyć się z nieudanego syna jedynemu udanemu chłopcu w rodzinie, Józefowi. Moment względnej rehabilitacji został IGSowi napisany bodajże raz, kiedy to śmieszna, poczciwa chudzina niespodziewanie wyratowała cennego kuzyna z topieli.
                          • bupu Re: Charakter a zawód 26.10.21, 16:21
                            verdana napisała:

                            > Przecież ten obszerny cytat jest koronnym dowodem na to, że Ignacy Grzegorz nie
                            > nadaje sie do popularyzowania wiedzy. To , co mówi, jest nudne, ciekawostka je
                            > st na poziomie wiedzy licealnej, a co gorsza wplata w narrację nachalny dydakty
                            > zm, usiłując udowodnić, ze gdyby Kochanowski nie był poetą, to nie mielibyćmy j
                            > ęzyka polskiego. Naprawdę? Do dziś pisalibyśmy po łacinie? Śmiem wątpić. To jes
                            > t słynne zagadnienie nosa Kleopatry i jednak na ogół uznaje się, zę przyszłość
                            > świata nie zalezy od jednostkowego wydarzenia

                            Oprócz tego, że nudzi do nudności, w wykładzie na temat Kochanowskiego wygłasza równiez totalne bzdury.

                            [i]Młody Jan Kochanowski – dodał ni z tego, ni z owego – w dowód uznania za swoją twórczość
                            otrzymał od króla tytuł prepozyta.[\i]

                            Prepozyt, inaczej primiceriusz, to stanowisko, nie tytuł, w dodatku jest to stanowisko kościelne, mianowicie chodzi o przewodniczącego kapituły kanoników, w katedrze, kolegiacie lub zgromadzeniu Księży Kanoników Regularnych Laterańskich. Król zatem takiego tytułu Kochanowskiemu nadać nie mógł, albowiem nie miał do tego uprawnień. Acz owszem poeta z Czarnolasu prepozytem był, katedry poznańskiej (od 1564). Onego czasu prawo kanoniczne zezwalało na obdarzanie tym stanowiskiem, jak też i probostwem, ludzi świeckich, bez tzw. święceń wyższych. Tak na marginesie, obejmując stanowizko prepozyta Kochanowski liczył sobie około 34 lat, więc bynajmniej nie był ci on wtedy wiośnianym młodzieńcem.

                            Zarządzał więc majątkiem, składającym się z klucza sześciu wsi w Wielkopolsce; Kicin był najważniejszą z nich.

                            No, tu udało się IGSowi prawie trafić. Prawie, bo pan Jan nie zarządzał wsiami osobiście, od tego miał rządców.



                            – Nie wiadomo, czy poeta przyjechał tu kiedykolwiek – ciągnął Ignacy – ale z całą
                            pewnością był w Kicinie proboszczem.
                            – Co ty opowiadasz?! – nie uwierzyła Agnieszka. – Kochanowski proboszczem? I to
                            tutaj? To niemożliwe.


                            Był także proboszczem w Poznaniu i Zwoleniu. Nie bardzo zaangażowanym w życie którejkolwiek z parafii.

                            – A jednak, cha, cha, cha! Był wtedy klerykiem. Dopiero po dziesięciu latach
                            zdecydował się na świecką drogę życia. Naprawdę niczego nie zmyśliłem, by cię zabawić w
                            podróży. Gdybym chciał coś zmyślać, żeby cię zabawić w podróży, Agnieszko, to raczej nie
                            byłyby to fakty z młodości Kochanowskiego.


                            No więc, cha, cha, nie. Nie był klerykiem, kleryk to student seminarium duchownego, nie mający jeszcze żadnych święceń. A ponieważ seminaria pojawiły się w kościele katolickim dopiero po soborze trydenckim, sto lat po Kochanowskim, przeto pan Jan nijak klerykiem być nie mógł. Ostatniego z probostw, w Zwoleniu, zrzekł się w 1575, okrągłe jedenaście lat po zostaniu prepozytem.

                            No więc przepraszam, ale IGS mało, że ględzi, to jeszcze usiłując być erudytą pierniczy trzy po trzy para piętnaście.
                      • ciotka.scholastyka Re: Charakter a zawód 26.10.21, 19:26
                        wszystkopozajmowane napisała:

                        > Cytaty mają potwierdzać tylko i wyłącznie negatywny obraz
                        > postaci. Co z tego, że wrzucę inne, gdzie np. łopatologicznie napisano, że IGS
                        > był wybitny

                        LOL.
                        Przejrzałam tę stronę szukając wrzuconego tutaj CYTATU, że IGS jest wybitny. Zero.
                        • przymrozki Re: A tu jeszcze o IGS-ie 28.10.21, 20:29
                          ciotka.scholastyka napisała:

                          > forum.gazeta.pl/forum/w,25788,164987755,164987755,Na_czym_polega_geniusz_Ignasia_.html

                          Poza tym nawet gdyby Ignasiowi podczas studiów wróciła genialność z wczesnego dzieciństwa, to cięgle mowa o talentach supermola książkowego. Talentu oratorskiego, drygu do gawędy i czaru duszy towarzystwa to on nigdy nie miał.
                          • jontrew Re: A tu jeszcze o IGS-ie 01.11.21, 12:54
                            W wyobraźni wszystko się mieści:) Więc i Ignacy może być Makłowiczem, Józek perłą wśród architektów, Dorota uznaną lekarką, leczącą wódą i potajemnie podawanymi prochami. Czemu nie. Przecież i Mila była/jest uznaną twórczynią, Gaba ulubioną wykładowczynią i znakomitą pracownicą naukową (bezobjawowo, ale z uczelni nikt jej nie wyrzucił), Marek był neurologiem lub neurochirurgiem, Grześ informatykiem, który rozważał karierę w akwizycji, a Natalia szalała z grupami turystów na Cyprze. Wszystko się zgadza, c'nie?
                            Być może Łucja po trzydziestce zostanie baletnicą odnoszącą międzynarodowe sukcesy? Potańczy do pięćdziesiątki a potem zostanie mistrzynią świata w jeździe na nartach tyłem. Bo, drodzy państwo, w wyobraźni mieści się wszystko, więc po co w ogóle starać się tworzyć coś, co ma ręce i nogi.
                            • tt-tka Re: A tu jeszcze o IGS-ie 01.11.21, 13:53
                              jontrew napisała:

                              > W wyobraźni wszystko się mieści:) Więc i Ignacy może być Makłowiczem, Józek per
                              > łą wśród architektów, Dorota uznaną lekarką, leczącą wódą i potajemnie podawany
                              > mi prochami. Czemu nie.

                              Nie ma sprawy, ta sarna moze byc zielona :) - tylko niech altorka to napisze tak, zeby dalo sie uwierzyc !!!
                              • bupu Re: A tu jeszcze o IGS-ie 01.11.21, 15:26
                                tt-tka napisała:


                                > Nie ma sprawy, ta sarna moze byc zielona :) - tylko niech altorka to napisze ta
                                > k, zeby dalo sie uwierzyc !!!


                                I teraz mam wizję Larwy Sarenkosyrenki, zielonej jak serek z pleśnią.
                    • minerwamcg Re: Charakter a zawód 11.11.21, 19:46
                      Od jakiegoś czasu "siedzę w jutubach", maniakalnie oglądając kanały o średniowiecznej kulturze materialnej i broni. Nie są to jakieś niszowe kanałki, od 600.000 sybskrybentów w górę, anglojęzyczne, co dodatkowo zwiększa zasięg.
                      I z tego, co wynika z moich obserwacji, po pierwsze - dla nikogo nie jest to zawód numer jeden. Z moich ulubionych jutuberów jeden jest wykładowcą lingwistyki, drugi aktorem, trzeci ma szkołę historycznych sztuk walki, czwarty fabrykę gier komputerowych i tak dalej. Czyli z YT nie żyją. Po drugie - każdy ma dodatkowe źródło finansowania. Jeden Patreon, drugi promocje jakichś firm, trzeci żebrze u subskrybentów przez wielopiętrowy program wspierania itd. Po trzecie - każdy z nich mógłby mówić o pomponach, karakonach i trutce dobrej na stryjny, a i tak słuchałoby się ich z płonacymi uszami - faceci mają pasję, charyzmę i wdzięk. Po czwarte - każdy z nich znajduje czas, żeby prowadzić dział zwany "społeczność". Żeby z fanami gadać, czytać komentarze, odpowiadać na pytania, wrzucać zapowiedzi, zdjęcia z planu, no, jakkolwiek sobie tę publikę przywiązywać. Jeden przywiązał sobie tak dalece, że w ten sposób zdobył narzeczoną :)
                      I teraz, ja Was bardzo proszę, przyłóżcie sobie do tego Ignacego Grzegorza. Pasuje Wam coś? Bo mnie nie. Na You Tube Ignacy G. nie zarabia, i nikt mi nie wmówi, że tak. Granty od ministra, wojewody, wójta, kanclerza kurii metropolitalnej - ale YT odpada.
                      • jontrew Re: Charakter a zawód 11.11.21, 20:15
                        minerwamcg napisała:


                        > I teraz, ja Was bardzo proszę, przyłóżcie sobie do tego Ignacego Grzegorza. Pas
                        > uje Wam coś? Bo mnie nie. Na You Tube Ignacy G. nie zarabia, i nikt mi nie wmów
                        > i, że tak. Granty od ministra, wojewody, wójta, kanclerza kurii metropolitalnej
                        > - ale YT odpada.

                        > I tak jesteś bardzo uprzejma, bo ja nie wierzę i w żadne granty tego typu dla Ignacego. Takie rzeczy dostaje się najczęściej nie dzięki własnej genialności (Ignacy zaś genialny był tylko dla własnej matki, a i to króciutko) , tylko dzięki znakomitej siatce znajomości. Znam jedną panią, która w podobny sposób zarabia na życie i ona faktycznie zna wszystkich. I wszyscy ją lubią. I wszystko może i potrafi załatwić.
                        Pani autorka w ogóle rozdaje granty i stypendia w Jeżycjadzie na prawo i lewo. I o ile genialny i pewnie w pracy kulturalny, uprzejmy i zaangażowany Fryderyk mi nie zgrzyta, to cała reszta i owszem.
                        Ignacy może i chciałby się sprawdzić na youtube, ze swoimi filmami o zabytkach albo i ze swoimi wykładamy o sonetach czy czymś tam innym. Pewnie każdy jego filmik miałby 95 minut długości i po 3 odsłony.
      • ayo2137 Re: Charakter a zawód 02.11.21, 18:31
        wszystkopozajmowane napisała:

        > Introwertyk nie władowałby się do domu Trolli albo samoch
        > odu Oracabessy w wieku 10 lat, bo by się skręcił ze stresu. Poza tym IGS bardzo
        > chciałby błyszczeć w towarzystwie i uwielbia być w centrum zainteresowania - t
        > ylko rzadko mu się to zdarza, a jeszcze rzadziej z pozytywnych przyczyn. Jego w
        > ycofanie wynikało raczej z czegoś w stylu zaniedbania.
        >
        >
        Introwertyzm to nie to samo co nieśmiałość
        • kpinkaa Re: Charakter a zawód 03.11.21, 05:50
          A to prawda, ale Ignaś nie jest ani szczególnie nieśmiały, ani na pewno nie jest introwertykiem. Nie przeżywa w sobie, natychmiast chce się dzielić z otoczeniem uczuciami i przemyśleniami. Introwertykiem jest Józek.
              • kocynder Re: Charakter a zawód 03.11.21, 20:36
                Oj tak. Chyba każdy miał "przyjemność" spędzić z takim jakiś czas... Ja mam kuzyna. Ciekawe czemu czytając o IGS cały czas miałam gdzieś z tyłu głowy "Istny Miruś!". Mirek nie pisze sonetów i nie zatruwa nikomu życia budową tychże. Mirek wybitnym specjalistą od czegoś tam. Niby ok, ale... Obiad u cioci. Siadamy do stołu, wjeżdża waza z przepyszną grzybową. Miruś zaczyna:
                - A wiecie, ostatnio w mojej branży wprowadzono nowy przepis! Dotyczy on.... (blablabla - pół godziny uciekło). Zupa skończona, na stole pojawia się drugie. Kuzynka Zosia próbuje zmienić temat.
                - Byliśmy ostatnio w kinie na "Czekoladzie"... - Miruś wcina
                - Bo wiecie, technologia produkcji czekolady opiera się na.... (blablabla - pół godziny uciekło). Drugie zjedzone, pojawia się deser. Ja próbuję
                - Pyszna szarlotka, ciociu, nikt nie piecze takiej jak ty! - Miruś nie odpuszcza
                - W pieczeniu ciast najważniejsze jest... (blablabla - pół godziny uciekło). Po deserze przenosimy się na kanapę z kawą. Kuzyn Tomek zaczyna.
                - Planujemy z Marysią urlop we wrześniu w Hiszpanii - Miruś zaś
                - Plany urlopowe należy podporządkować... (blablabla - pół godziny uciekło). Koniec wizyty.
                No słowo, co prawda Miruś ględzi na różne tematy, ale równie "zajmująco" jak Ignaś. I tak... No, jakby to powiedzieć... Bez lekkości. Bo nawet i o nowych przepisach, produkcji czekolady, przepisach na ciasta czy urlopie - można mówić fajnie, z wdziękiem. A Miruś - ma tak jak Ignacy - ciężko, łopatologicznie i tak... Nudziarsko właśnie. I niestety - Miruś tak jak Ignaś - uwielbia upajać się brzmieniem swojego głosu...
                • herbacianasaszetka Re: Charakter a zawód 04.11.21, 09:46
                  Miruś to kopiuj-wklej mój mąż :D Takie coś nazywamy nawet w rodzinie od jego imienia "tomaszowaniem". Ja stosuję nieco milszą nazwę, bo "syndrom wykładowcy". Dodatkowo częste są między nami rozmowy typu:
                  - Bo specem od Zegadłowicza jest prof. Wójcik...
                  - Tak wiem, pisał o nim wstęp do BN.
                  - On jest edytorem o wykształceniu filologicznym...
                  - WIEM, znam człowieka.
                  - Związany jest zawodowo z Kielcami...

                  I tu nawija dalej, nie zwraca przy tym najmniejszej uwagi na moje protesty. Na początku relacji irytowało, z czasem się przyzwyczaiłam i dziś nawet uważam to za całkiem zabawne i rozczulające.
                • kpinkaa Re: Charakter a zawód 05.11.21, 07:37
                  No to każdy ma swojego Ignasia w otoczeniu, u mnie jest to kuzyn Grzesiu. Nie widziałam go od lat, rodzina mieszka w innym regionie i jakiś nie było okazji, aż spotkaliśmy się na 95 urodzinach Babci. Grzesiu jest księgowym na stażu. Zagadał mnie na śmierć, nie dał dojść do słowa chyba przez godzinę, cały czas mówił o swojej pasjonującej pracy :D rodzina się podśmiewywała, czy już mnie ratować, czy jeszcze trochę wytrzymam, bo było oczywiste, że jak przestanie mówić do mnie, to zacznie do kogoś innego :D

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka