ako17
15.10.25, 16:06
... późny wieczór - Magda już w łóżku, chce spać, tylko Laura zapala lampkę i zaczyna nawijać o ślubie. Wtedy wchodzi Gaba z notesikiem, i lu zaczyna rozmowę organizacyjną.
Notuje: dwudziestego siódmego grudnia, niedziela, godzina czwarta w Kostrzynie (nie wiedziała tego wcześniej?), obiad u Fidelisów. Czyli za 6 dni. 5 właściwie, bo ten 21 grudnia już się kończy.
"Wesele" u Borejków, w sylwestra. Czyli za 10 dni.
Serio, co Gaba chciała organizować? Czy kombinowała, żeby po świętach oblecieć sklepy i nakupować żarcia na to wesele? Mięsa, warzywa, składniki do ciast i sałatek? Na 30 osób + Esmeraldy Kopiec??? A talerzy, sztućców, szklanek itp oni mają w domu wystarczająco?
Wskazywałby na to jej tekst: Myślałam, że to ja ci przygotuję całą ucztę i upiekę wspaniały tort weselny...
W trakcie tej rozmowy okazuje się, że Laura, rękami Gruszki, załatwiła catering. Jeżu, Gaba naprawdę tego nie wiedziała?
Pytania o przymiarkę i odbiór sukni były właściwie całkiem sensowne, podobnie jak pytanie, czy nie trzeba będzie kogoś dodatkowego przenocować. Ale ten catering to naprawdę mnie zdumiewa.