Dodaj do ulubionych

Zamysł Róży

20.05.26, 10:42
Zastanawiam się nad sensem istnienia Róży. `
Zdaje się, że rozumiem zamysł- Róża nie jest konwencjonalnie atrakcyjna (wczesne lata 2000 i heroin chick trzyma się mocno), nie umie odnaleźć się w klasie ani w domu, nieśmiała, nie radząca sobie- pokazanie, że taka dziewczyna jest osobą wartościową i może kogoś znaleźć.
Jednocześnie Róża jest potwornie głupia i nie mogę sobie wyobrazić dziewczyny, która mogłaby się z nią utożsamiać- rozmyślać o włoskach i dzidziusiu kiedy mówi do ciebie facet, siedzenie z założonymi rękami czekając aż facet znajdzie dla ciebie czas konsumuje do tego stopnia, że nie ma go dla siostry.

Więc jaki był zamysł tej postaci?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Zamysł Róży 20.05.26, 10:50
      To ze nie ma czasu dla siostry to akurat zrozumiale - miedzy siostrami jeb...o w tym czasie juz wszystko, co moglo, i Roza tego czasu dla laury zwyczajnie nie chce miec, co swietnie rozumiem. byla dla mlodszej workiem treningowym przez ostatnie kilka lat.

      Natomiast owszem - zainteresowan nie ma lub boi sie je okazac, wdrazana jest od zawsze do zadowalania wszystkich wokol i zarazem nieposiadania (a przynajmniej niezglaszania) wlasnych potrzeb, chwalona za ustepowanie i "bycie milym dla kazdego", bo czyz to nie przyjemnie byc milym dla kazdego... no i mamy, co mamy
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zamysł Róży 20.05.26, 12:06
      Początkowo pewnie zamysł był taki, by była kontrastem do zuej Larwy i stuprocentową Borejkówną. I z tego mogły wyniknąć następujące konsekwencje:
      1. Brak bardziej "indywidualnej" wizji na postać w dalszej perspektywie (i w efekcie uboga, nijaka osobowość).
      2. Częsty efekt uboczny tzw. łatki grzecznego dziecka - pisanie postaci tak, żeby stale wpasowywało się we wzorzec idealnego niewiniątka (i w efekcie nieumyślne zatrzymywanie jej rozwoju).
    • bupu Re: Zamysł Róży 20.05.26, 14:59
      kooreczka napisał:

      > Zastanawiam się nad sensem istnienia Róży. `
      > Zdaje się, że rozumiem zamysł- Róża nie jest konwencjonalnie atrakcyjna (wczesn
      > e lata 2000 i heroin chick trzyma się mocno)

      Zdaniem wszystkich, z autorką włącznie i na czele, Róża jest pięciogwiazdkową pięknością. To za nią biegają całymi plutonami chłopcy, jej prawi komplementy Bernard, jej uroda urzeka wszystkich, podczas gdy przed smukłym elfem Larwą opędzają się niemalże miotłą brzozową i szuflą do śniegu. Róża nie jest przez nikogo w tej powieści postrzegana jako nieatrakcyjna, koneencjonalnie, lub nie.
      • turzyca Re: Zamysł Róży 01.06.26, 08:49
        >Róża nie jest przez nikogo w tej powieści postrzegana jako nieatrakcyjna, koneencjonalnie, lub nie.

        Jest. Przez samą siebie. I to jest bardzo celne. Wszyscy widzą to, co jest, tylko ona patrzy na siebie przez filtr popkultury i jest przekonana, że jest za gruba i nie dość atrakcyjna. I dlatego nawet nie zauważa, że ktoś jest nią zainteresowany, dopóki nie wyrazi swoich intencji w sposób bardzo, ale to bardzo jasny.


        >podczas gdy przed smukłym elfem Larwą opędzają się niemalże miotłą brzozową i szuflą do śniegu.

        Co jest bardzo rozsądnym podejściem, jeśli dziewczę w wieku poniżej 15 lat stara się być wobec Ciebie uwodzicielskie.
    • przymrozki Re: Zamysł Róży 20.05.26, 17:15
      kooreczka napisał:

      > Zdaje się, że rozumiem zamysł- Róża nie jest konwencjonalnie atrakcyjna (wczesn
      > e lata 2000 i heroin chick trzyma się mocno), nie umie odnaleźć się w klasie an
      > i w domu, nieśmiała, nie radząca sobie- pokazanie, że taka dziewczyna jest osob
      > ą wartościową i może kogoś znaleźć.

      Ale to nie było tak, że po latach udręk staropanieństwa Róża dowiodła swojej wartości w końcu sobie kogoś znajdując. Wręcz przeciwnie, ona szła przez liceum zostawiając za sobą pokot mężczyzn padłych z zachwytem u jej stóp. Ta dziewczyna miała przecież ogromne powodzenie.

      Na dodatek po raz kolejny upieram się, że Róża została nam opisana jako osoba zasadniczo niesympatyczna, a na pewno zadzierająca nosa. Przykłady? Proszę bardzo. Pyza ostentacyjnie opuszczała konwersacje rówieśnicze, gdy schodziły na tematy popkultury (wszak Borejkówna rozmawia tylko o Plutarchu), nie miała ani jednej koleżanki, ale przestała się odzywać do siostry, z którą mieszkała w jednym pokoju, bo jako narzeczona nie miała już czasu na takie sprawy (i to jest wyjaśnienie podawane przez Różę, ona bynajmniej nie tłumaczy rozpadu więzi zachowaniem lub osobowością Laury). Inny przykład - ciężarna Róża jako dowód swojej niebywałej gotowości do poświęceń dla własnego dziecka, jako dowód niesłychanej miłości, jaka na nią spłynęła, oświadcza w duszoszczypatielnej przemowie, że jak trzeba będzie, to ona dla małej Mili zgodzi się nawet pracować w budce z kurczakami, być babcią klozetową albo sprzątaczką. Nawet. Z tego monologu ma wybijać miłość matki, ale w sumie razi głównie silne wewnętrzne przekonanie Róży, że tak nieprestiżową pracą to ona się jednak strasznie upodli.

      Podsumowując, sens Róży jako postaci jest moim zdaniem taki, że to jest po prostu kolejna sztampowa Borejkówna. Zestawienie idealnych cech, żeby był kontrast z nosicielkami cech nieidealnych.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zamysł Róży 21.05.26, 11:26
        Kurka, niby zdawałam sobie sprawę jaka jest Pyza, ale kiedy to tak bezpośrednio rozłożyłaś na czynniki pierwsze, to uświadomiłam sobie na ile antypatyczna ta postać potrafi być. Choć nie jest złośliwa jak siostra (czy babunia, hehe), to w tym typowo borejkowskim klasizmie wypada równie nieprzyjemnie co reszta klanu.
        • przymrozki Re: Zamysł Róży 21.05.26, 18:14
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Choć nie jest złośliwa jak siostra (czy babunia, hehe), to
          > w tym typowo borejkowskim klasizmie wypada równie nieprzyjemnie co reszta klanu

          Bo Róża jest zbudowana na tym samym pomyśle co Gaba. I podobnie jak u Gaby, u Pyzy cechy deklarowane nieszczególnie pokrywają się z tym, co się nam pokazuje.

          Róża uchodzi za sympatyczną, zrównoważoną, pracowitą dziewczynę o dobrym charakterze, ale widzimy ją głównie aspołeczną (zobaczcie, jak potraktowała Lelujków, gdy już zrezygnowała z nich jako potencjalnych dawców dzidziusia i zobaczcie, jak wyglądał jej związek) i całkiem nieogarniętą (w liceum, mając problemy z nauką i ocenami, zapomina, że ma klasówkę czy pracę domową). Jedynym widzialnym dowodem na jej dobre serce jest to, że a to wyrwie matce z rąk zmianę pościeli, a to napiecze bułek, a to uda jej się zamieść pod dywan jakiś rodzinny konflikt (nie zważając przy tym na to, że w przy okazji upokarza ojczyma).
          • tt-tka Re: Zamysł Róży 21.05.26, 19:24
            Roza jest ZADNA, bo tez altoressa nie miala na nia kompletnie pomyslu.

            O tym, ze to boh. pozytywna swiadczy (zdaniem altoressy) tylko to, ze nie przysparza zmartwien swojej swietej maci. Nie pyskuje, nie wymaga, nie ma potrzeb.
            • 3piota Re: Zamysł Róży 21.05.26, 20:10
              tt-tka napisała:
              > O tym, ze to boh. pozytywna swiadczy (zdaniem altoressy) tylko to, ze nie przys
              > parza zmartwien swojej swietej maci. Nie pyskuje, nie wymaga, nie ma potrzeb.

              I przez kilkanaście lat żywota swojego nigdy nie zapytała o Pypyziaka.
      • turzyca Re: Zamysł Róży 01.06.26, 09:15
        >Pyza ostentacyjnie opuszczała konwersacje rówieśnicze, gdy schodziły na tematy popkultury (wszak Borejkówna rozmawia tylko o Plutarchu),

        A jest gdzieś we współczesnej literaturze przykład, jak się zachowywać, gdy spora część tematów poruszanych przez rówieśników Cię nudzi? Gdy mylą Ci się ci wszyscy gwiazdorzy k-pop, za to nie masz z kim porozmawiać o swoich muzycznych zajawkach, bo rock większości nie interesuje?
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zamysł Róży 01.06.26, 13:10
          turzyca napisała:

          > >Pyza ostentacyjnie opuszczała konwersacje rówieśnicze, gdy schodziły na te
          > maty popkultury (wszak Borejkówna rozmawia tylko o Plutarchu),
          >
          > A jest gdzieś we współczesnej literaturze przykład, jak się zachowywać, gdy spo
          > ra część tematów poruszanych przez rówieśników Cię nudzi? Gdy mylą Ci się ci ws
          > zyscy gwiazdorzy k-pop, za to nie masz z kim porozmawiać o swoich muzycznych za
          > jawkach, bo rock większości nie interesuje?
          >

          W przypadku Róży to nie tyle brak zbieżności zainteresowań, ile bycie zsocjalizowaną do unikania takich "płytkich" tematów.
          Zgadzam się, że nie musi z koleżankami na siłę rozmawiać o sprawach, które jej nie interesują. Ale o tych, które ją interesują, też nie próbuje! I ogólnie nie szuka kontaktu z rówieśnikami, ani w szkole, ani poza nią. Zgodnie ze stylem życia swojej rodziny.
        • przymrozki Re: Zamysł Róży 01.06.26, 15:40
          turzyca napisała:

          > A jest gdzieś we współczesnej literaturze przykład, jak się zachowywać, gdy spo
          > ra część tematów poruszanych przez rówieśników Cię nudzi? Gdy mylą Ci się ci ws
          > zyscy gwiazdorzy k-pop, za to nie masz z kim porozmawiać o swoich muzycznych za
          > jawkach, bo rock większości nie interesuje?

          W Jeżycjadzie. Porada brzmi "uznaj, że cały świat to mroczne kłębowisko żmij, traktuj go z wyższością i nie myśl nawet o żalu z powodu braku kolegów i przyjaciół, bo rycerz jest zawsze samotny" (inna rzecz, że - moim zdaniem - życiowo to nie jest zbyt dobra porada).

          A co do Róży. Jeżeli przyjmiemy, że MM panuje nad światem przedstawionym, to musi być powód, dla którego jedyny nieromantyczny kontakt Pyzy z rówieśnikami, to ten, w którym ona nie chce się zniżać do ich łajdackiego poziomu i z zadartym nosem odchodzi od koleżanek chwalących DiCaprio (nawiasem pisząc, w roku akcji "Imienin" DiCaprio miał już w filmowym CV kilka ról, o których można normalnie porozmawiać bez konieczności zniżania się poziomu bezczółkowych patusów, i to nawet jak ktoś gardzi filmem, bo można było zahaczyć o ekranizację "Romea i Julii" z 1996 r. z DiCaprio jako Romeem).

          I ten powód jest moim zdaniem taki, że jako pozytywną bohaterkę celowo chciano nam pokazać młodą dziewczynę, która rozmawia jeno z mamunią i dziadziem, bo ta dzisiejsza młodzież z 1998 roku była taka i owaka, taka jej wte i nazad. Nie to co 22 lata wcześniej, kiedy była zupełnie inna.
          • ako17 Re: Zamysł Róży 01.06.26, 23:12
            Ja bym tylko chciała usłyszeć/ zrozumieć o co chodzi w wytłumaczenie Gaby, że "Róża nigdy nie zawodzi" (czy jak tam to szło), podczas gdy sytuacja wskazywała na spory zawód ze strony Róży. Tam coś było więcej? Czy zaręczyny w stogu usprawiedliwiły potencjalne niezręczności towarzyskie?
          • rrumcajsowa Re: Zamysł Róży 02.06.26, 18:02

            > A co do Róży. Jeżeli przyjmiemy, że MM panuje nad światem przedstawionym, to mu
            > si być powód, dla którego jedyny nieromantyczny kontakt Pyzy z rówieśnikami, to
            > ten, w którym ona nie chce się zniżać do ich łajdackiego poziomu i z zadartym
            > nosem odchodzi od koleżanek chwalących DiCaprio (nawiasem pisząc, w roku akcji
            > "Imienin" DiCaprio miał już w filmowym CV kilka ról, o których można normalnie
            > porozmawiać bez konieczności zniżania się poziomu bezczółkowych patusów, i to n
            > awet jak ktoś gardzi filmem, bo można było zahaczyć o ekranizację "Romea i Juli
            > i" z 1996 r. z DiCaprio jako Romeem).

            Przede wszystkim genialną rolę w „Co gryzie Gilberta Grape’a”!
        • kooreczka Re: Zamysł Róży 01.06.26, 16:13
          W Jeżycjadzie- Anield odnajduje miłośników teatru, Gaba idąc na Sylwestra spodziewa się najgorszego (i placka)
          • turzyca Re: Zamysł Róży 02.06.26, 12:14
            >W Jeżycjadzie- Anield odnajduje miłośników teatru

            Aniela znalazła ich poza klasą. Rada "znajdź sobie swoich ludzi" nie rozwiązuje problemu: co ma robić dziecko, gdy tematy popularne w klasie go nie interesują. Gdy nudzi się koszmarnie słuchając o aktualnie najmodniejszym zespole, nie rozróżnia wokalistów i nie jest w stanie się zachwycać ich grzywką. Według Przymrozków nie należy wstawać i odchodzić, przynajmniej ostentacyjnie, cokolwiek by to miało oznaczać. To co należy robić? Jak współżyć z ludźmi, z którymi nie łączą Cię zainteresowania? Jaką literaturę można dać współczesnemu dziecku, żeby zobaczyło, jak sobie w takiej sytuacji radzić?
            • tt-tka Re: Zamysł Róży 02.06.26, 12:32
              Nalezy bez ostentacji przejsc sie do biblioteki/czytelni szkolnej, przykladowo. Moze sie okazac, ze co poniektore kolezanki i koledzy tez czytaja, moze nawet to, co sama Roza (co ona wlasciwie czyta ?) i tematy do rozmowy same sie znajda.
              Albo do kina sie przejsc i wyrazic potem wlasna opinie o filmie czy aktorze. A nie sluchac ze znudzona mina i poczuciem wyzszosci.
              • ako17 Re: Zamysł Róży 02.06.26, 15:32
                tt-tka napisała:

                > Nalezy bez ostentacji przejsc sie do biblioteki/czytelni szkolnej, przykladowo.
                > Moze sie okazac, ze co poniektore kolezanki i koledzy tez czytaja, moze nawet
                > to, co sama Roza (co ona wlasciwie czyta ?)

                No przecież "Słoneczko" Marii Buyno-Arctowej.
                >
                • tt-tka Re: Zamysł Róży 02.06.26, 16:48
                  W liceum tez ? mam nadzieje, ze jednak nie, albo nie tylko to :)
                  • ako17 Re: Zamysł Róży 02.06.26, 17:53
                    tt-tka napisała:

                    > W liceum tez ? mam nadzieje, ze jednak nie, albo nie tylko to :)
                    >

                    Tego nie wiem, ale tę właśnie książkę czytała na pewno. Innych tytułów sobie nie przypominam.
                • przymrozki Re: Zamysł Róży 02.06.26, 16:52
                  ako17 napisała:

                  > No przecież "Słoneczko" Marii Buyno-Arctowej.

                  Zaczęła w "Noelce" i do "Imienin" nie skończyła? No to może faktycznie nic dziwnego, że nie miała o czym rozmawiać z koleżankami w klasie ambitnych uczniów w dobrym liceum.

                  A tak poważnie. Róża wcale nie była wyjątkowo oczytana czy wyrafinowana jak na swój wiek, więc jej problem z koleżankami nie polegał na tym, że one były - z jej punktu widzenia - infantylne i nie były w stanie dostosować się do wysokiego poziomu Pyzy. Róża nie miała kolegów, bo kontakty społeczne nieprowadzące do małżeństwa najwyraźniej uważała za zbędne.
            • kooreczka Re: Zamysł Róży 02.06.26, 19:58
              Szukać ludzi poza klasą, a w klasie utrzymywać poprawne kontakty- to samo czeka nas w dorosłym życiu, obojętnie gdzie pójdziemy.
              Zwłaszcza, że- jak tu zwrócono uwagę- Róża nie jest ani oczytana, ani specjalnie wrażliwa-koleżanki nie podobają się jej a priori, mimo, że sama ma niewiele do zaoferowania.
              • turzyca Re: Zamysł Róży 03.06.26, 10:46
                >Szukać ludzi poza klasą, a w klasie utrzymywać poprawne kontakty- to samo czeka nas w dorosłym życiu, obojętnie gdzie pójdziemy.

                Ja jeszcze raz poproszę o literaturę dla młodzieży, która pokazuje, jak klasowy outsider poprawnie współżyje z klasą. Jak należy się zachowywać, gdy towarzystwo emocjonuje się tematami zupełnie odległymi od naszych zainteresowań, a nas tylko męczą ich kłótnie. Bo ja jak do tej pory nie znalazłam literatury, którą mogłabym podsunąć takiemu dziecku. Co mnie nie dziwi, bo konflikt napędza akcję, ale nadal istnieje problem braku wzorców wychowawczych.
                • tt-tka Re: Zamysł Róży 03.06.26, 11:09
                  turzyca napisała:


                  > Ja jeszcze raz poproszę o literaturę dla młodzieży, która pokazuje, jak klasowy
                  > outsider poprawnie współżyje z klasą.

                  Musierowicz "Imieniny". Nie ma tepienia, odrzucenia, jest wlasnie POPRAWNOSC podlana bezzasadnym poczuciem wyzszosci outsajderki.

                  Jak należy się zachowywać, gdy towarzyst
                  > wo emocjonuje się tematami zupełnie odległymi od naszych zainteresowań, a nas t
                  > ylko męczą ich kłótnie.

                  Rozy brak zainteresowan, i nie jest zmeczona, tylko znudzona. Poszlaby do czytelni, znalazlaby inne towarzystwo (moze nawet z tej samej klasy), wzglednie poszlaby do kina i moze wreszcie by sie czyms zainteresowala, chocby i dorobkiem aktorskimLeonarda w tym czasie, juz byl niemaly i wart dyskusji.

                  >Bo ja jak do tej pory nie znalazłam literatury, którą m
                  > ogłabym podsunąć takiemu dziecku. Co mnie nie dziwi, bo konflikt napędza akcję,
                  > ale nadal istnieje problem braku wzorców wychowawczych.
                  >

                  Polowa Ostrowskiej jest o tym wlasnie - "Dluga lekcja", "Co slychac za tymi drzwiami", "Zabic ptaka", rozne powody outsajderstwa, rozne sposoby zaistnienia w klasie, skuteczne lub wrecz przeciwnie - tyle ze zawsze konieczne jest wyjscie ze swego kokonu.
                • przymrozki Re: Zamysł Róży 03.06.26, 11:38
                  turzyca napisała:

                  > Ja jeszcze raz poproszę o literaturę dla młodzieży, która pokazuje, jak klasowy
                  > outsider poprawnie współżyje z klasą. Jak należy się zachowywać, gdy towarzyst
                  > wo emocjonuje się tematami zupełnie odległymi od naszych zainteresowań, a nas t
                  > ylko męczą ich kłótnie.

                  No ja bym powiedziała wręcz, że jednym z bardziej typowych wątków literatury młodzieżowej jest nowe dziecko (w klasie/w okolicy), które z jakichś powodów jest inne. Popularność wątku jest ogromna, bo bierze się z tego, że problem jest powszechny. Praktycznie każdy nastolatek na jakimś etapie dojrzewania - w sposób mniej lub bardziej bolesny - czuje się inny, nierozumiany i samotny w tłumie.

                  W literaturze podejścia są zasadniczo dwa - albo eskapizm (niezwykłe dziecko magicznie przenoszone jest do świata, do którego przynależy i o którym młody czytelnik może potem marzyć, w tym worku mieszczą się wszystkie Narnie, magiczne akademie i historie superbohaterów), albo branie życia za rogi (czyli inne dziecko musi się przemóc, wyjść do świata, skonfrontować się z zagrożeniem i tutaj masz wszystkie te "Podróże za jeden uśmiech", " Wstęgi pawilonu" czy nawet większość starej Jeżycjady np. "Kłamczucha" o nielubianej w klasie dziwaczce, Anieli, która w końcu znajduje swoją paczkę znajomych, a i z klasą udaje jej się dogadać).
                • ako17 Re: Zamysł Róży 03.06.26, 21:37
                  turzyca napisała:


                  > Ja jeszcze raz poproszę o literaturę dla młodzieży, która pokazuje, jak klasowy
                  > outsider poprawnie współżyje z klasą. Jak należy się zachowywać, gdy towarzyst
                  > wo emocjonuje się tematami zupełnie odległymi od naszych zainteresowań, a nas t
                  > ylko męczą ich kłótnie.

                  Nie do końca potrafię odpowiedzieć na pytanie, jedyne co mi przychodzi do głowy to seria Holly Jackson o "dobrej dziewczynce". Po prostu od dawna nie czytam literatury młodzieżowej.
                  Mam też wrażenie - być może mylne - że jakiekolwiek byłyby zainteresowania koleżanek Róży, ona by w nich nie uczestniczyła. Ona po prostu nie ma żadnych zainteresowań i każde inne, poza żadnymi, będą ją męczyć.

                  Bo ja jak do tej pory nie znalazłam literatury, którą m
                  > ogłabym podsunąć takiemu dziecku. Co mnie nie dziwi, bo konflikt napędza akcję,
                  > ale nadal istnieje problem braku wzorców wychowawczych.
                  >

                  Właściwie to nie potrafię wypowiadać się o współczesnej literaturze dla młodzieży.
                  Natomiast, ze strony osoby w wieku dojrzałym, spostrzegam w Jeżycjadzie wzorce zachowania społecznego, których nie rozumiem. Róża nie jest osobowością szczególnie imponującą, może - oczywiście - nie interesować się tym, czym się się interesuje jej klasa szkolna. Dlaczego miałaby być klasowym outsiderem?

                  Jest po prostu dziewczęciem nauczonym z domu podawać autorów cytatów łacińskich (btw, ona tak naprawdę któregoś cytata rozpoznała? Coś o tym było?), lub nawet i to nie.
                  Jej procesy myślowe koncentrują się wokół niemowląt.

                  Faktycznie, trudno takiemu dziecku podsunąć literaturę.

                  Rozumiem, że wobec myślenia o nowym życiu wszelkie rozmowy dotyczące Leonardadicapria są neurotyczne - naprawdę nie trzeba o nim rozmawiać. Wobec wielkiej, ponadczasowej misji poczęcia i urodzenia w ogóle wszelkie rozmowy z koleżankami z klasy są miałkie.

                  Tym niemniej, czy Róża miała jakiekolwiek inne zainteresowania? I właściwie dlaczego miałaby być klasowym
                  outsiderem?
    • ako17 Re: Zamysł Róży 20.05.26, 20:43
      kooreczka napisał:

      > Zastanawiam się nad sensem istnienia Róży. `
      > Zdaje się, że rozumiem zamysł- Róża nie jest konwencjonalnie atrakcyjna (wczesn
      > e lata 2000 i heroin chick trzyma się mocno), nie umie odnaleźć się w klasie an
      > i w domu, nieśmiała, nie radząca sobie- pokazanie, że taka dziewczyna jest osob
      > ą wartościową i może kogoś znaleźć.
      > Jednocześnie Róża jest potwornie głupia i nie mogę sobie wyobrazić dziewczyny,
      > która mogłaby się z nią utożsamiać- rozmyślać o włoskach i dzidziusiu kiedy mów
      > i do ciebie facet, siedzenie z założonymi rękami czekając aż facet znajdzie dla
      > ciebie czas konsumuje do tego stopnia, że nie ma go dla siostry.
      >
      > Więc jaki był zamysł tej postaci?

      Jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało, postać Pyzy miała być po prostu archetypem Borejkówny, która oparła się konsumpcyjnemu stylowi wszechświata. Przyjęła za swój cel kochanie dziecka, wbrew niechceniu przez ojca, oraz wbrew robieniu kariery. Fryderyk postawił karierę naukową (nie to, że finansową) ponad dziecko, Ona od początku wybrała i chciała dziecka.
      Taki wybór jest pochwalany przez Autorkę.
      • przymrozki Re: Zamysł Róży 20.05.26, 21:00
        ako17 napisała:

        > Taki wybór jest pochwalany przez Autorkę.

        Tak, to w zasadzie zamyka dyskusję. Dziecko jest miłością, która stała się widzialna, a Róża jest kłębowiskiem pochwał autorki, który stał się widzialny.

        Wątki dziwaczne wynikają z tego, że autorka czasem się gubi w tym, co pochwala, a autoplagiat biografii Gaby w postaci Róży wynika z tego, że autorka pochwala w sumie niewiele rzeczy, więc pochwalone postaci są do siebie podobne.
        • ako17 Re: Zamysł Róży 20.05.26, 21:19
          Czy ta pochwała rozrodczości jest większa i ważniejsza niż jakiekolwiek posuwanie nauki do przodu?
          Mnie wygląda na to, że tak. Urodzenie dziecka jest najważniejsze, najbardziej sprzyjające ogólnemu pożytkowi ludzkości. Znacznie bardziej, niż jakikolwiek rozwój nauki.
          Wiecie co, Einstein był paskudnym typem, jeśli brać pod uwagę jego stosunek do dzieci. Naprawdę, się kurcze, nie sprawdził :(
          • przymrozki Re: Zamysł Róży 21.05.26, 08:28
            ako17 napisała:

            > Czy ta pochwała rozrodczości jest większa i ważniejsza niż jakiekolwiek posuwan
            > ie nauki do przodu?

            To chyba nawet nie chodzi o rozrodczość, bo np. Ewa Jedwabińska, rodzice Diany, matka Agnieszki, rodzice Fryca etc. też przecież mają dzieci. Ale nie tak je mają, jak trzeba.
      • bupu Re: Zamysł Róży 01.06.26, 14:57
        ako17 napisała:


        >
        > Jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało, postać Pyzy miała być po prostu archet
        > ypem Borejkówny, która oparła się konsumpcyjnemu stylowi wszechświata. Przyjęła
        > za swój cel kochanie dziecka, wbrew niechceniu przez ojca, oraz wbrew robieniu
        > kariery. Fryderyk postawił karierę naukową (nie to, że finansową) ponad dzieck
        > o, Ona od początku wybrała i chciała dziecka.
        > Taki wybór jest pochwalany przez Autorkę.

        To niechcenie ze strony Fryca to chyba tylko w mniemaniu autorki. Innemi słowy, jeśli ktoś na dźwięk słowa "ciąża" nie leci kupować obrączek i rezerwować terminu, odrzuca i porzuca ro niewinne dziecię napoczęte, cknuk jeden, nawet jeśli dostał niusem o poczęciu w potylicę pięć minut przed wyjazdem na ważne stypendium. Nawet jeśli nie zarabia, ergo nie ma z czego napoczętego utrzymać. Cknuk i cześć.

        A swoją drogą świetny przekaz dla młodych czytelniczek: jeśli nie konasz z radości na myśl o dziecku, toś nieciuła menda.
    • ako17 Re: Zamysł Róży 20.05.26, 21:40
      kooreczka napisał:

      > Zastanawiam się nad sensem istnienia Róży. `
      > Zdaje się, że rozumiem zamysł- Róża nie jest konwencjonalnie atrakcyjna (wczesn
      > e lata 2000 i heroin chick trzyma się mocno), nie umie odnaleźć się w klasie an
      > i w domu, nieśmiała, nie radząca sobie- pokazanie, że taka dziewczyna jest osob
      > ą wartościową i może kogoś znaleźć.

      Zupełnie nie rozumiem tego stwierdzenia. Z Jeżycjady wynika coś przeciwnego,
      > Jednocześnie Róża jest potwornie głupia i nie mogę sobie wyobrazić dziewczyny,
      > która mogłaby się z nią utożsamiać- rozmyślać o włoskach i dzidziusiu kiedy mów
      > i do ciebie facet, siedzenie z założonymi rękami czekając aż facet znajdzie dla
      > ciebie czas konsumuje do tego stopnia, że nie ma go dla siostry.
      >
      > Więc jaki był zamysł tej postaci?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka