anuszka_ha3.agh.edu.pl
03.10.06, 10:50
Ta książka jest do niczego, aż nie chce mi się o niej pisać. Zresztą wszyscy
już napisali prawie wszystko, co można było. Dodam tylko jedną rzecz, dziwię
się, że nikt tej bzdury nie zauważył:
Babcia Borejko arbitralnie decyduje o zmianie imienia dla wnuczki - nie
Melania, a Milena. Noż jasny gwint, w tej rodzinie nawet matka nie ma prawa
stanowić o imieniu własnego dziecka. To babcia rodu ustala, kto jak ma mieć na
imię... A znów dziadek rodu decyduje, czy wnuczka może czy nie może wyjść za mąż.
Rozumiem, że ludzie na starość dziwaczeją. Ale w takich sytuacjach normalna
rodzina olewa starcze ekscentryzmy. Każdy robi co chce. A u Borejków - nawet
jeśli pozostali członkowie rodziny uważają, że pomysły dziadków są głupie, to
mogą się zżymać, ale traktują je jak obowiązujące prawo. Co za bzdura. Albo
oni wszyscy są chorobliwie uzależnieni od seniorów rodu. Przywiązani do nich
pępowiną. Dorośli ludzie tak się nie zachowują.
→ → → → → → → → → →
Odkryjmy Białoruś!
odkryjmybialorus.blox.pl