Dodaj do ulubionych

...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na...

27.10.06, 16:22
...bohatera J.? I dlaczego?
Bo ja np. nie. Uzasadnienie: poza tym, co juz pisalam w "Powiedzmy cos o
sobie", czyli stara panna z pustka w ramionach i bez potrzeby zapelniania jej
dziecieciem( kot moze byc), zawod nie taki, a rowniez ani w mlodosci ani
teraz nie bylam niebywale piekna (ani tez juz chyba nie grozi mi przemiana w
tym kierunku), mila itp, zaden roj zalotnikow mnie nie otaczal, ja sie tez za
nikim w szczegolnie spektakularny sposob nie uganialam, rodzina bez
szczegolnych walorow, ruda tez nie jestem... mozliwe, ze ewentualnie na
postac negatywna mialabym szanse.
A Wy? Jest tu jakas konkurencja dla bohaterow, ktos, kto by sie tam gladko i
bez tarcia wpasowal?
Obserwuj wątek
    • klymenystra Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 27.10.06, 17:33
      ja :) bo jestem wierna i stala i podobne do mnie by bylo wyjscie za maz za
      pierwsza milosc. tylko, ze ta milosc nie chce ;). kocham ksiazki, studiuje
      filologie (chociaz do laciny mam odraze), chce miec trojke dzieci, a przy
      okazji spelniac sie naukowo :) piekna nie jestem, nie mam tez nieuchwytnego
      uroku osobistego, no, ale to mozna chyba obejsc,co ?
    • agnieszka_azj Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 27.10.06, 17:43
      Ja się chyba nadaję.
      Bo i trzy dziewczyny w domu (czwartej nie planujemy, ale kto wie ;-))), i
      maniactwo ksiązkowe w tymże domu kwitnie. Męża poznałam w liceum i był moim
      pierwszym chłopakiem. Studia kończyłam humanistyczne... tylko że większość
      życia w blokach przemieszkałam (ale połowę zycia małżeńskiego w kamienicy), a
      teraz w domku.. To nie wiem... :-)))
    • zgred1967 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 27.10.06, 17:45
      Ja to chyba byłem w poprzednim wcieleniu Cyryjkiem.
    • mankencja Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 27.10.06, 21:44
      jako taka młodsza wersja Barbary - antypatyczna feministka z petem w ustach
      • verdana Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 27.10.06, 21:55
        Ja bym sie nadawała, ale nie do konca.
        Docent jestem z trójka dzieci, w domu latają cytaty łacińskie, a dyskusje na
        temat stratyfikacji społecznej w średniowieczu odchodzą aż miło. Książki
        czytaja wszyscy.
        Ale...
        To sa ksiązki, ktorych Borejkowie do ręki by nie wzięli. Ja klnę jak szewc,
        przy dziecku takoż. Praca zawodowa powoduje, ze dziecię pędzę od siebie precz,
        bo poprawienie książki jest mi droższe niż przyrządzenie dziecku kolacji
        (chcesz, to weź, nie chcesz- nie żryj).
        No i siebie też mam na wzgledzie, a nie tylko rodzine i ludzkość.
        • kalina81 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 27.10.06, 23:26
          jako wygodnicka, żyjąca bez ślubu z mężczyzną dentystka (pamiętamy wszak odprawę
          pięknego dentysty-karateki) nadawałabym się na jakiś czarny charakter.
    • mmaupa Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 27.10.06, 23:46
      Ja sie zdecydowanie nie nadaje. Chyba ze na jakies takie dziwadlo, postac
      drugoplanowa, cos w stylu Helmuta moze. Studiuje zoologie, uprawiam taniec
      towarzyski, jestem NIEWIERZACA!!! (a fu!), do slubu mi daleko (mimo ze
      kandydatow kilku bylo), nie mieszkam w Polsce, farbuje wlosy, gotuje
      przecietnie... Ech. Troche mi przykro teraz. Ale wdziek mam :)
      • mankencja Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 28.10.06, 11:56
        no właśnie, o tylu rzeczach zapomniałam, oprócz tego peta to jeszcze ateizm,
        włos farbowany, nieumiejętność ugotowania czegokolwiek poza zupą pomidorową...
        a, i kota mam, i w bloku mieszkam, w mieszkaniu co prawda zawalonym książkami,
        ale urządzonym bardziej chyba w stylu rodziny Dianki albo Ewy Jedwabinskiej,
        niż Borejków
        jeszcze by się dużo znalazło
        • yowah76 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 28.10.06, 12:10
          Tak, ateizm tez, bloki przez wiekszosc zycia (pierwsze 3 lata w kamienicy, moze
          mi to poprawia wizerunek?), fakt, gotowac lubie i nie przeklinam, nie pale, nie
          pije, nie uzywam... ale tylko dlatego ze nie sprawia mi to przyjemnosci.
          Ksiazki tez mi sie nie mieszcza, ale nie wiem, czy rodzina B. czytalaby np. o
          rzadkich rasach bydla albo zrozumieniu zwierzat przez zrozumienie autyzmu...
          • mankencja Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 28.10.06, 12:13
            o, i czytasz Pratchetta!
            • yowah76 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 28.10.06, 21:46
              Juz w zasadzie wszystko przeczytalam, teraz sie tylko delektuje...
              • mankencja Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 29.10.06, 23:02
                no to tak jak ja.
                a najbardziej ubolewam nad tym, ze krewni i znajomi krolika rozne tomy sobie
                popozyczali i nie moge wracac do niektorych czesci
                • yowah76 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 30.10.06, 18:50
                  A ja chytra jestem i nie daje, a jak dam ostatecznie, to co chwile podstepnie
                  sie wypytuje czy juz przeczytane... i co, podobalo sie? ha, ha... to teraz idz
                  i sobie kup reszte tomow!
    • kasztannova Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 28.10.06, 00:52
      Na ksiazke w stylu Jeżycjada - chyba nie.
      Ewentualnie czarna owca w stylu Laura, ale bez rozmiękczania się, demencji
      psychicznej - pytać dziecka o rady co do facetów?? Nigdy. Chyba, że niemowlaka.
      Bo co mi odpowie? No i czy zrozumie. /W przeciwieństwie do Idy wątpię w
      nadinteligencję niemowlęcą/.
      Reakcje w moim wydaniu odbiegają od Borejków /hehe jak przysłowiowa Riwiera od
      Syberii (tak to było?)/ Rzeczywiście nie ma się już tych 16 lat, żeby się
      zaręczyć w stogu, nie zdać matury, wyjść za mąż, bohatersko powić 4 dzieci,
      gotować obiadki, prać dziecięce rajtki w pralce Frania, nocą cerować skarpety,
      jednocześnie piszac scenariusz sztuki.... nie, to nie dla mnie.
      Za stara jestem, no i jeszcze stara panna /lat 28 i bez męża! moja babcia
      cierpi z tego powodu, ja na razie nie/ do garow sie nie dam zapędzić, uparta
      jestem jak osieł, zawód mam niepoważny, rodzić mi się nie chce, nie rozczulam
      się na widok bobasów /zajmowałam się braciakiem jak się urodził, to kupek itp
      sie naogladalam/ poza tym jakby mnie naszło, to czemu nie adoptować?
      Nie no, totalnie nieborejkowska jestem. Sienkiewicza jakoś nie uważam za
      geniusza. Owszem studiowało się filologię polską, ale jak człek pomyslał ze
      uczą go jakichś przekrojow jamy ustnej w czasie wymowy, oćwiczają z
      bibliotekoznawstwa /ta pani miała jakieś kompleksy i wszystkim musiała pokazać,
      że ma tę władzę czepiania się o bzdety/ a potem zostanie nauczycielem i za
      marne grosięta będzie wciskał do głów idiotom płaksiwego Mickiewicza i dla
      czego Słowacki wielkim poetą był... filologia poszła się paść.
      Ani ruda ani piegowata. Jak ktoś mi pluje w twarz to nie udaję że deszcz pada...
      Owszem można by napisać książkę, ale zupełnie inną :)
      Ale się rozlazłam
      wybaczcie
      pozdrawiam
      • zgred1967 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 31.10.06, 11:53
        Ja tyż Sienkiewicza nie poważam.
        I myślę, że Borejki takoż.
        Mój kumpel uważa, że Quo Vadis i Ogniem i Mieczem
        różnią się tylko miejscem akcji :-)
        Ja nie wiem, bo nie pamiętam tych "dzieł".
        A tak przy okazji, to Natalia w/g Twoich kryteriów
        też była starą panną. Nie mówiąc o mojej żonie
        (slub na 2 tygodnie przed 32 urodzinami) ;-)

        • zgred1967 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 31.10.06, 12:05
          Doznałem olśnienia!
          Moja żona nadaje się na połączenie
          wielu cech Mili ;-) i Gabrysi!
        • dziewczynaaaa1 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 02.11.06, 13:03
          Jestem przekonana ,że za bardzo do Borejków nie pasowałabym:ma blałki w liceum
          chodziłam systematycznie-Pyzunią byc nie mogę.Niestety palę,od alkoholu nie
          uciekam..czasem wręcz przeciwnie,gotowac nie umiem i nienawidzę
          obiadów,uwielbiam sałatki i dania w proszku-jeżeli jem cos "cieplejszego"
          gotuje mój narzeczony.Ateistka..?Można by mnie tak nazwać,choć nie do końca ale
          w ten temat się nie wgłębiam.Pozatym studiuję psychologię...
          to chyba wszystko...
          • dziewczynaaaa1 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 02.11.06, 13:06
            aha dzieci nie lubię,nie spieszy mi sie zachodzić w ciążę-nie mam powołania.A w
            życiu mam marzenie odkryc coś na skalę ludzkośći...może mało realne ale marzyc
            mozna:)
    • xerovy Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 28.10.06, 09:50
      Yowah, co Ty opowiadasz.'76 to stara panna? A skąd!:) Nie wierz w głupie
      przesądy wiejskie. A koty są bardzo fajne.
      Jeśli chodzi o mnie, podejrzewam, że MM mogłaby mnie przedstawić w sposób dość
      zgryźliwy, jako że nie jestem żadnym artystą ani naukowcem, jak hołubione przez
      nią typy, tylko pracuję w Agencji Rozwoju Regionalnego przy wsparciu dla
      przedsiębiorczości (a takie słowa, podobnie jak "fundusze unijne" czy "park
      naukowo-technologiczny" nawet MM przez gardło nie przechodzą).
      Ponadto jestem dziwną mieszaniną Robrojka, Fryderyka Schoppe (ale tego przed
      ucieczką), młodego Ignacego B. z Kalamburki (ten "Tygodnik Powszechny") i...
      Bodzia (może z niewielką domieszką Tomka Kowalika).
      Raczej nie odnajduję się w postaciach wyraźnie lubianych przez MM, takich jak
      Józinek, Marek Pałys, Konrad Bitner, Maciek Ogorzałka czy Baltona.
      Swoją drogą przedwczoraj byłem w Poznaniu na otwarciu inkubatora
      przedsiębiorczości i jadąc przez miasto wypatrywałem Borejków. Na jednym z
      przystanków dostrzegłem Pyzę, i było też dużo Wolfich.
      • yowah76 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 28.10.06, 12:05
        Ja pisze "stara panna" w sensie jezycjadowym, bo tak naprawde to wcale mi to
        nie przeszkadza...
        • marrapog Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 28.10.06, 13:06
          Ja chyba tez sie nadaje, ale tylko na mame Zakowa.Nie jestem artystka, choc mam
          nienormowane godzine pracy, za to lubie gotowac. Pozatym stosunek do porzadkow
          domowych(panika w razie alarmu) i zwyczaj niemartwienia sie na zapas sie zgadza
          w zupelnosci :-)
          • hybrid822 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 29.10.06, 00:05
            Cudny temat:)))
            Ja u MM pisze się na dyzurnego pustaka i/lub prostaka, na którego nieciekawym
            tle miałyby szanse mocniej zajaśnieć cnoty głównych bohaterów. Albowiem, uwaga:
            - pochodzę z Warszawy,
            - mam kolczyk w pępku,
            - bywać na solarium zdarza mi się, i owszem,
            - pomimo magistra szoruję gary na Wyspach Brytyjskich,
            - moim ulubionym autorem jest Andrzej Sapkowski, w klasyce mam natomiast spore
            braki (myślę nadrobić dopiero kiedy uznam, że już do pewnych rzeczy
            dojrzałam...),
            - nie bywam w teatrze - nie dorabiam do tego bynajmniej ideologii, po prostu
            nie moje medium.
            Mam na myśli Jeżycjadę od JT. W starszych tomach odnajdywałam się w bohaterach
            jak najbardziej.
            • baba67 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 29.10.06, 17:44
              No nie przesadzaj, przeciez Zaba tez miala kolczyk w nosie, a pozytywna byla...
              O szkoda skory na solarium...strasznie sie starzeje, jest taki preparacik z
              karotenem, nie niszczy skory wrecz przeciwnie.
    • szprota hm, spróbujmy... 29.10.06, 20:47
      jak siebie widzę, wystarczy zajrzeć do wizytówki. po mojemu - nie jest to styl
      M.M. :)
      jakby mnie widziała nasza ulubiona autorka?
      być może tak:
      Szprotka przypominała nieco niziołka. Znaczy - nie miała owłosionych stóp, a
      jeśli nawet, mało komu była okazja to stwierdzić ze względu na szprocią
      namiętność do glanów. Jednak krępa, niewysoka sylwetka, wystający kuperek i
      rozczochrana grzywa ciemnych włosów nie nasuwały na myśl omal trzydziestoletniej
      kobiety z krwi i kości, a raczej komiksową karykaturę sennego koszmaru
      charakteryzatora bohaterów LOTR. Dodajmy też, że jak na kobietę, którą powinna
      wszak już cechować powaga względem swojej roli społecznej i stabilizacja życiowa
      lub zgoła emocjonalna, Szprota z dość dużym w jej mniemaniu powodzeniem
      naśladowała studentkę, z tą jedynie różnicą, że nie doświadczała już sesyjnych
      napięć i obsesyjnych wizyt w punkcie ksero, lecz wręcz przeciwnie, cechowała ją
      niezależność finansowa, idąca dość silnie w parze z rozmachem względem ciężko
      uciułanych pieniążków. Bez żadnego konkretnego wykształcenia, a za to z pewnym
      bagażem wiedzy życiowej i inteligencji emocjonalnej nabyła Szprota umiejętność
      rozpoznawania, o czym się lubi rozmawiać w gronie osób zbliżonych wiekowo bądź
      ciut młodszych i dlatego, choć nie miała telewizora, znała wszystkie reklamy
      plusa, esemesowała ze szkiełkiem kontaktowym lub nawet bez większych trudności
      nurzała się w odmętach percepcyjnych polskich telenowel. Przy odrobinie dobrej
      woli nie dawało się zauważyć, jak bardzo lubi skecz o papudze!
      Są osoby, które mają zawsze starannie wykonany makijaż, na obrotowym krzesełku
      siedzą z niewymuszonym wdziękiem machając niedbale nogą spowitą w siatkowe
      rajstopy i którym nigdy nie zdarza się bezwiednie bawić kunsztownie ułożoną
      fryzurą. Szprota nie zaliczała się do grona tych osób. Gdziekolwiek usiadła,
      wnet była zwinięta w paragraf, z nogami pod brodą lub na kokardkę, występy w
      rajstopach nieuchronnie kończyły się napotkaniem w autobusie ryczącej
      czterdziestki z zadziorną siatą, zaś jej fryzura w wyniku nerwowego
      przygładzania, potrząsania i skubania końcówek, odwiecznie przypominała wariację
      na temat pioruna strzelającego w rabarbar. Wykonywanie makijażu z kolei nasuwało
      na myśl występy księcia Witolda i jego hołoty w domu publicznym ogarniętym pożarem.
      Stateczne matki dzieciom, koleżanki Szproty ze szkoły, zapewne szeptały swoim
      synkom, by nie brali z niej przykładu aż do piętnastego roku życia, kiedy to
      używanie wyrazów uważanych powszechnie za pięcioliterowe i wionięcie tytoniowym
      dymem staje się atrakcyjne.
      • szprota PS 29.10.06, 20:50
        dodam, ze mam dwa koty, niezaobrączkowanego mężczyznę życia i mieszkam w domku :)
        • baba67 Re: PS 29.10.06, 21:02
          Ten niezaobraczkowany toby sie MM nie spodobal, oj nie.
          • szprota Re: PS 29.10.06, 21:23
            a mnie by się nie spodobał, gdyby dążył do zaobrączkowania :D
            • mrowkencja Re: PS 30.10.06, 17:45
              No ja niestety też tylko jako bohaterka negatywna:
              Skończyłam techniczne studia i kontynuuję naukę na Akademii Ekonomicznej-
              bynajmniej nie dla jakiegoś Zbysława/Zmysława, ale z czystej ciekawości i
              zainteresowaniem krzywymi popytu, dobrem komplementarnym, kapitalizacją odsetek :)
              Mieszkam z niemężem już kilka lat (na plus- ślub w planach), dzieci jeszcze
              dłuugo nie będzie, bo przedkładam karierę i stabilizację finansową nad
              "wypełnianie pustki w ramionach" :)
              Poza tym nie palę, nie piję, dużo czytam i dużo przeklinam, jestem uzależniona
              od komputera, internetu, kremów do rąk i mocnej herbaty.
              Poza tym jestem leniwa i chętnie korzystam z nadopiekuńczości teściowej i nie
              gotuję tylko odgrzewam co niemąż przywiezie:)
    • anutek115 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 30.10.06, 18:27
      Ja się chyba nie nadaję, bo wedłóg kryteriów jeżycjadowych w ogóle nie istnieję.
      Po pierwsze jestem feministką, ale zamężną. I lubiącą gotowac. Za mąż co prawda
      poszłam baardzo późno (po 30-tce), ale nie dlatego, że łapałam pierwszego, co
      się nawinął, tylko wręcz przeciwnie. Mam dziecko i chcę miec co najmniej jeszcze
      jedno (nikogo to nie dziwi bardziej niż mnie), ale nie dlatego, że wypełniam
      sobie w ten sposób pustkę w ramionach - przeciwnie, osoby, które sugerują, że do
      tej wiekopomnej chwili, gdy zostałam matką w zasadzie nie żyłam, doprowadzają
      mnie do szewskiej pasji. Cudownie piękna nie jestem i nigdy nie byłam, ale aby
      się dostac do "starej" Jeżycjady to może nie przeszkoda - bohaterki zaczęły
      gwłtownie piękniec w latach 90-tych, tak mi się jakoś wydaje. Nie wyszłam za mąż
      za kolegę z liceum, i to nie tylko dlatego, że mój mąż jest ode mnie młodszy.
      No, czytac kocham, telewizji nie lubię, a! religijnie bardzo nie teges,
      niestety... Może zawód mnie ratuje - bibliotekoznawca i filolog angielski. Lecz
      czy to wystarczy, bardzo wątpię...
    • langolier_maximus Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 30.10.06, 19:02
      Ja nie bo jako mloda panienka pilam piwo na wagarach i probowalam pierwszych
      papierosow w bramie.Nie chodzilam takze do kosciola.nie mam licznej rodziny wiec
      byloby nudno.Jako dorosla tez nie..nie mam potrzeby posiadania licznego
      potomstwa.Jestem leń patentowany i nie chce mi sie sprzatac, prac i
      prasowac.Choc jestem optymistyczna wiec moze to...wystepowalabym jako
      pocieszycielka zranionych
    • kaja86 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 01.11.06, 16:52
      Tak nie bardzo:
      Na nie: Mieszkam w bloku (zawsze tak bylo) Nie chodzę do Koscioła. Nie jestem
      piekna, ciepła, ani optymistyczna. Farbuję włosy. O zgrozo, lubię czasem wypić
      piwo. Mimo, że mam już (aż :P) 20 lat nie planuję w najbliższej przyszłosci
      zamążpójścia ani dzieci.
      Na tak:Wiek nawet odpowiedni (20 lat) Studiuję kierunek
      humanistyczny(socjologię)Mam rude włosy (co prawda, farbowane, ale zawsze) Mam
      piegi (całkowicie naturalne). Mojego chłopaka poznałam w liceum w dośc
      romantycznych okolicznosciach. Bardzo dużo czytam. Przez rok uczyłam się nawet
      łaciny w szkole ;). Nigdy nie byłam w solarium :P. ogólnie mam charakter trochę
      jak Natalia.
    • angelheaded Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 01.11.06, 18:12
      Nie wiem czy bym została ulubienicą Pani Musierowicz... Jeśli chodzi o moje
      zewnętrze, to wyglądam mniej więcej jak Paulina z Idy Sierpniowej (na rysunku na
      str 77 ona ma dokładnie moje oczy i usta, nawet włosy sa podobne i w dodatku
      nosi "moją" cynobrową pelerynkę! :D), nie jestem pewna tylko czy mam uśmiech
      rekina z encyklopedii PWNu ;) Tryb życia natomiast prowadzę jak Julia Żak przed
      reformą. Z tym, że ja nie planuję uczyc się gotowac tylko po to, aby jakiś
      uszaty blondyn miał pełny brzuch :P Za to zawsze sprzątam jak mam wenę twórczą.
      Poza tym nie chcę miec dzieci, moja rodzina to w 100% ateiści, wszyscy lewicowi
      w dodatku, a wśród starszego pokolenia nawet komuniści. Oj, juz widzę się w roli
      czarnego charakteru, najlepiej zarozumiałej warszawianki z Wyborczą pod pachą
      (którą nawiasem mówiąc jestem) rzucającej lubieżne spojrzenia na co
      przystojniejszych reprezentantów płci męskiej. Od razu widac, że to do kościola
      nie chodzi :PP

      Ale z drugiej strony to mam też zadatki na pozytywną bohaterkę - nie maluję się,
      czytam literaturę z wyższej półki (najchetniej poezję <3), interesuję się
      sztuką, znam 6 języków obcych i kocham wrzucac obcojęzyczne cytaty do moich
      codziennych rozmów, nie chodzę na solarium i nigdy w zyciu nie farbowałam
      włosów, rzadko bywam w klubach, wolę przytulne kawiarenki za dnia i marzy mi się
      mieszkanko w secesyjnej kamienicy :)

      Cóż, chyba zbyt niejednoznaczna jestem. Wniosek z tego taki, że mogę liczyc na
      co najwyżej drugoplanową rolę :/
      • jessy3 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 02.11.06, 11:34
        Nadawałabym się:) Studiuję filologię polską, uwielbiam czytać, chłopaka mojego
        poznałam w klasie maturalnej (ale maturę zdałam;)) i w głowie mi zamążpójście i
        rodzina w przyszłości. Nie maluję się, włosów nie farbuję, na solarium nie
        chodzę:P, za imprezami nie przepadam, domatorka ze mnie, ciapowata,
        nierozgarnięta i nie-wiedząca-czego-chce jak Nutria, wierząca. Nie palę, nie
        piję (no, oprócz piwa), lubuję się w spożywaniu herbaty, nawet swego czasu
        muzyki klasycznej słuchalam. O, łaciny się zaczęłam uczyć. I jak Borejkowie
        wolę kupować książki niż dobra materialne;)
        I hierarchię wartości mam podobną do nich.
        • jottka zaraz, 02.11.06, 11:58
          o co chodzi z tym niemalowaniem sie? przecież bohaterki mm sie malowały, chyba
          że w ostatnich tomikach taki nowy obraz cnoty sie pojawil?
          • yowah76 Re: zaraz, 02.11.06, 14:26
            Mysle ze chodzi o szeroko pojety wizerunek cnoty, czystosci i niewinnosci
            ogolnej, nieskalanej wplywem konsumpcyjnie zorientowanego spoleczenstwa.
            • jessy3 Re: zaraz, 02.11.06, 19:48
              Nie, nie. Chodzi o wizję świata u MM: dziewczęta rozmawiające o tym, że którejś
              paznokieć odpadł(czy też złamał się), farbujące, o zgrozo, włosy - jak Laura w
              czasie intensywnego buntu contra dziewczęta aturalne niczym polny kwiat jak
              Pyza, Cesia, Kreska.

              ;)
              • jessy3 Re: zaraz, 02.11.06, 19:49
                jessy3 napisała:

                > Nie, nie. Chodzi o wizję świata u MM: dziewczęta rozmawiające o tym, że
                którejś
                >
                > paznokieć odpadł(czy też złamał się), farbujące, o zgrozo, włosy - jak Laura
                w
                > czasie intensywnego buntu contra dziewczęta aturalne niczym polny kwiat jak
                > Pyza, Cesia, Kreska.
                >
                > ;)


                naturalne, rzecz jasna, niczym polny kwiat:P
                • jottka Re: zaraz, 02.11.06, 20:11
                  pamiętam, jak polny kwiat cesia kradł tusz starszej siostrze oraz malował sie z
                  przesadnym uczuciem na wizytę bodaj rodziców tola:) no ale fakt, to se zapewne
                  ne vrati

                  • yowah76 Re: zaraz, 02.11.06, 20:26
                    To bylo niezrownanie psychiczne wywolane dojrzewaniem... ona sie wtedy
                    Hajdukowi (na zakupach) nawet z kwiatkiem skojarzyla...ale na ilustracji
                    makijaz miala wybitnej urody!
              • yowah76 Re: zaraz, 02.11.06, 20:23
                otoz to, naturalne, polne, czyste i niewinne oraz nieskazone...
    • martina.15 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 02.11.06, 22:22
      chyba tak :)

      bom nieszablonowa, wybuchowa, zwariowana, wesola i optymistka. tyle dobrego, no
      jeszcze bardzo lubie czytac i lubie celebrowac bycie z rodzina :)
      a przy okazji jestem balaganiara i u mnie ksiazki tez obrastaja kurzem :)
      mieszkam z rodzicami, dziecko mam w szybkim czasie, tatus sie ulotnil gdy bylam
      w ciazy, teraz jestem z kims naprawde wspanialym (kurcze ile podobienst do
      Gabrysi) i kto wie ile dzieci sie narodzi z tego zwiazku :)
      wszyscy z rodziny maja wyksztalcenie bardziej humanistyczne (2 x prawo,
      dziennikarstwo i teologia) a mi sie marzy medycyna. poza tym jako kolejne
      podobienstwo do Idy jestem niezorganizowana, mam donosny glos i jestem spiochem :)

      dooooosc bo jak zaczne to jeszcze poprosze tu MM o zaadoptowanie mnie ;P
    • juzeffa Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 03.11.06, 16:33
      Ja chyba nie bardzo. Panna, bezdzietna (ha, nawet nie wiem, czy chcę mieć
      dzieci).Poezji nie czytuję (fantastyka może być?), mieszkam w typowym bloku...
      No to nie wiem jak by bylo...
      • meduza7 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 05.11.06, 22:12
        Tiepier ja.
        Włosy mam aktualnie koloru wpadającego w fiolet. Oficjalnie nazywa się
        toto "oberżyna". Właśnie wypiłam sobie piwko z mężem. Który, nawiasem mówiąc,
        akurat ogląda Wojewódzkiego :P
        Ponadto jestem bezdzietna, bałaganiara i bardzo zazdroszczę tym, którzy
        potrafią gotować z pasją, a nie tylko po to, żeby było coś na
        zapchanie. "Uwentualnie" bym się nadała na mamę Żakową, bo "Dzień tryfidów"
        zdecydowanie przedkładam nad zmywanie garów.
        • prezerwator2 Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 06.11.06, 10:16
          Hmmmm
          Inplus: ukończyłam filologię klasyczną (co wiazało się z przeczytaniem Platona,
          Swetoniusza, Seneki i kilkunastu innych cenionych-przez-Borejków pisarzy),
          pracuję w muzeum, więc wybitnie humanistycznie, ksiażki pożeram w każdym
          miejscu i czasie, telewizji nie lubię, wierzę w romantyczną milość, a
          na "Rozważnej i romantycznej" zawsze płaczę, choc wiem jak się to skończy:)
          Inminus: gotowania nie cierpię, w życiu nie upiekłam żadnego ciasta, do dzieci
          mam stosunek nieadekwatny do wieku (bo ramiona jeszcze szybko mi sie nie
          zapełnią:), religijna nie jestem (choć chciałabym), maluję się, a jakże, nawet
          włosy farbuję:p
          Więc nie wiem:)

          ps: i nie znoszę wszelkich prac ogrodniczych, a u pani MM mają one wysoki
          priorytet...
          • laura-gomez Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 10.02.07, 21:24
            Nadaję się bo:
            - jestem katoliczką
            - chcę wziąć ślub kościelny (mimo że mój chłopak jest ateistą)
            - nie spieszy mi sie do zostania mamą, ale chciałabym miec kiedyś dziecko
            - studiuję informacje naukową i bibliotekoznawstwo
            - lubię czytać ksiązki
            - piszę opowiadania
            - nie palę i nie biorę

            Nie nadaję się bo:
            - mieszkam w bloku
            - nie mam dużej rodziny
            - nie znam łaciny i nie czytuję starożytnych
            - maluję się i farbuję włosy
            - nie lubię gotowac, sprzatac itp.
            - jestem feministką
            - lubię sobie wypić piwko w dobrym towarzystwie, pójść na dsykotekę itp.
          • laura-gomez Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 10.02.07, 21:26
            Nadaję się bo:
            - jestem katoliczką
            - chcę wziąć ślub kościelny (mimo że mój chłopak jest ateistą)
            - nie spieszy mi sie do zostania mamą, ale chciałabym miec kiedyś dziecko
            - studiuję informacje naukową i bibliotekoznawstwo
            - lubię czytać ksiązki
            - piszę opowiadania
            - nie palę i nie biorę

            Nie nadaję się bo:
            - mieszkam w bloku
            - nie mam dużej rodziny
            - nie znam łaciny i nie czytuję starożytnych
            - maluję się i farbuję włosy
            - nie lubię gotowac, sprzatac itp.
            - jestem feministką
            - lubię wypić piwko w dobrym towarzystwie, pójść na dyskotekę itp.
            - oglądam telewizję
    • zieleniack Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 10.02.07, 22:59
      Czasem mysle, ze ja i Mój Słońc jesteśmy jak z Jeżycjady - pasujemy
      charakterami tzn tak w miare (np. on przypomina mi troche Tomka):) Ale znowuż
      niezupełnie moglibyśmy byc bohaterami J. Już nawte nie dlatego, ze Moja Druga
      Połowa nie lubi czytac, bo taki delikwent to np. Wolfi. To, co nas
      dyskwalifikuje to 'subkulturowatosc'. Długie włosy, glany, długie czarne
      płaszcze, kostki i, jakby to Ignac powiedział, 'muzyka metaliczna'... Takich MM
      opisałaby-niestety!-jedynie jako przykład zdemoralizowanej młodzieży w jakiejś
      klasie:( albo kogoś w tym guście:(
    • ciotka_paszczaka Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 11.02.07, 14:41
      Nie nadaje sie! Absolutnie!
      Ba ktos taki jak ja w wizji swiata MM nie istnieje:
      kobieta, naukowiec (n.scisle),znajacy lacine (jakim prawem?!), i pare innych
      jezykow -biegle; zona, matka,...Pierwsze dziecko PO doktoracie , na tydzien
      przed 10-ta rocznica slubu...i nie po to, zeby wypelnialo pustke w ramionach!
      Brr..jak slysze takie poglady to chyba staje sie...feministka???

      W sypiacej sie i walacej, secesyjnej kamienicy mieszkalam, ale noszenie wegla na
      2 pietro (a kazde z nich po 4.5-4.7 m wysokosci + wysoki parter) nie stanowi
      mojego najulubienszego wspomnienia z lat mlodzienczych!
      • julus_d Re: ...A kto z Was sie nadaje - lub nie - na... 14.02.07, 20:26
        Raczej bym się nadawał, bo:
        -jestem rudy
        -chce mieć dużo dzieci (conajmniej 3)
        -nie zamierzam żyć z kimś przed ślubem
        -chodze do kościoła
        -czytam książki (aczkolwiek napewno moja literatura pozostawia wiele do życzenia i raczej nie roi się tam od dzieł klasycznych)
        -uwielbiam tzw. życie rodzinne i wogóle życie towarzyskie
        -jestem zdecydowanym humanistą
        -nie pale i nie biore
        No wychodzi na to, że się nadaje, jedynym przeciw byłoby chyba to, że bez względu na swój małoletni wiek, spożywam alkohol... :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka