Dodaj do ulubionych

Musierowicz dla zakochanych

08.01.08, 08:14
Co jakiś czas sprawdzam czy pojawiła się już jakaś realna data
wydania "Sprężyny" i coż to dziś ujrzały moje oczy? Kolejny "nie
wiadomoco co na nie wiadomo jaką okazję i dla nie wiadomo kogo"
czyli "musierowicz dla zakochanych".
Też tak jak Wy czekam i boję się (mam na myśli "Sprężynę") :) ale
Autorka zamiast skupić się i dokończyć jedną pozycję znowu się
rozdrabnia - takie jest moje odczucie.
Kupiłam wprawdzie "M na gwiadkę" bo chciałam coś wreszcie
musierowiczowskiego po tym oczekiwaniu na nową książkę - ale tej
nowej pozycji na pewno nie kupię. I mam nadzieję że nie ukaże się
znowu wcześniej niż Sprężyna.
Obserwuj wątek
    • onion68 Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 08:32
      Sądzę, że wyjdzie przed walentynkami, a więc raczej przed "Sprężyną".
      Moje odczucia są niejednoznaczne. Z jednej strony czuję lekki niesmak. Pani MM
      dołącza do grona popularnych autorów, którzy koniecznie muszą mieć coś do
      powiedzenia na każdy temat i przy każdej okazji.
      Z drugiej, może młode osoby będą zainteresowane.
      • doti.80 Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 09:46
        onion68 napisała:

        > Sądzę, że wyjdzie przed walentynkami, a więc raczej
        przed "Sprężyną".
        > Moje odczucia są niejednoznaczne. Z jednej strony czuję lekki
        niesmak. Pani MM
        > dołącza do grona popularnych autorów, którzy koniecznie muszą mieć
        coś do
        > powiedzenia na każdy temat i przy każdej okazji.
        > Z drugiej, może młode osoby będą zainteresowane.
        Ja też czekam na Sprężynę i nie mogę się doczekać...Tym bardziej
        martwi mnie kolejna "gawęda" okazjonalna zamiast oczekiwanej przez
        wiernych czytelników powieści. Zaczyna mi to przypominać zwyczaje z
        centrów handlowych, gdzie 3.listopada zmieniają dekoracje z
        halołinowych na bożonarodzeniowe, a 5. stycznia na walentynkowe.
        Może to presja wydawcy?
    • nikadaw1 Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 10:54
      aaaaa, chyba wiem już czego należy się spodziewać. z jednej strony książka
      zapewne wyjdzie na Walentynki, z drugiej będzie plucie, jaki to ohydny,
      komercyjny, anglosaski obyczaj (patrz Pulpecja). smrodek dydaktyczny, gadanie o
      godności, szacunku...
      projekt graficzny okładki na Akapit press może wskazywać, że książka będzi esię
      składała z dwóch części - dla dziewczyn i dla chłopaków.
      • zieleniack Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 15:53
        sugerujesz, ze te wisienki to taki 'podseks'? ;D ja bym sie nie
        spodziewala tego po MM ;) ale kto wie;) tak samo, jak tego, co mi
        sie skojarzylo po ksiazce kucharskiej dla zakochanych, czyli o
        przysmakach afrodyzjakach (cynamon xD)
        • nikadaw1 Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 18:19
          jak sie kliknie na okładkę, to sie okazuje, że zamiast przodu i tyłu ma dwa
          przody. aż się prosi, żeby przeczytać do połowy, odwrócić do góry nogami i
          czytać od nowa. takie yin i yang :)
          • zieleniack Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 20:19
            a moze osobno bedzie to o kartkach walentynkowych, a osobno przepisy
            i stad takie odwracanie ksiazki?
    • kartoflana Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 11:42
      Mam nadzieję, że nie wyjdzie na Walentynki, bo przecież także w tej
      ostatniej książce "Na gwiazdkę" zostały skrytykowane!!!
      • ding_yun Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 11:58
        Wchodzę sobie na moje ulubione forum i od razu takie zaskoczenie...
        Muszę przyznać, że nie spodziewałam się kolejnej po "gwiazdce" tego
        rodzaju książki. Mówiąc "tego rodzaju" mam na myśli kolejnego ni to
        poradnika ni powieści. Mam wrażenie, że księgarnie zalewa ostatnio
        towar tego rodzaju. Bardzo chciałabym sie nie uprzedzać, ale jakoś
        nie potrafię. I jestem dość zirytowana.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 16:03
        > Mam nadzieję, że nie wyjdzie na Walentynki, bo przecież także w tej
        > ostatniej książce "Na gwiazdkę" zostały skrytykowane!!!

        Padłam!!!

        Hahahaha, na Boże Narodzenie wydała poradnik, w którym skrytykowała Walentynki,
        a na Walentynki wydaje poradnik jak robić kartki walentynkowe... O mamo, co za
        upadek! Co za hipokryzja! Ale komercha! :-)))))))
        • ready4freddy Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 21:19
          a moze na Walentynki bedzie krytykowac Dzien Kobiet, potem wyjdzie "Musierowicz dla kobiet", gdzie z kolei skrytykuje Dzien Matki i tak mozna przez caly kalendarz jechac :)

          a propos dnia kobiet: przyjaciolka z USA pyta, co to znaczy "Dzien Kobiet", bo w kalendarzu firmy (wydanym przez polski oddzial) przy 8 marca jest prawie naga pieknosc z takimz napisem, i to jej "sounds pretty scandalous" :)))
          • uccello Re: Musierowicz dla zakochanych 09.01.08, 00:00
            A zacytował by ktoś tę krytykę Walentynek?
            • ready4freddy Re: Musierowicz dla zakochanych 14.01.08, 12:45
              ja nie zacytuje, bo jeszcze nie przeczytalem. przeczytam, bo skoro dostalem na
              gwiazdke.. ale zdecydowanie wolalem najpierw przeczytac "mozliwosc wyspy" :) nie
              wiem, moze wcale nie krytykuje - ja Wam ufam, jak napiszecie, ze chwali, tez
              uwierze :)))
    • ding_yun Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 12:09
      Właśnie weszłam na stronę akapit-press i moja irytacja tylko sie
      pogłębiła. Nie wydaje mi się, żeby ostatnia "gawęda kulinarna" była
      bestsellerowa - na pewno nie tak, jak powieści MM. I z pewnością nie
      była też znakomicie przyjęta. Poza tym mają pojawić się w niej
      pomysły na kartki walentynkowe czyli jednak będzie nawiązanie do tak
      często przez autorkę krytykowanego święta. Chyba że pani MM będzie w
      próbowała namówić nas do nieco innych, mniej komercyjnych obchodów
      Walentynek...
      • uccello Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 13:14
        Linka dla ciekawych
        www.akapit-press.com.pl/product_info.php?cPath=15&products_id=171

        Ja wiem, czy Autorka często krytykowała Walentynki?
        Pamiętam smutną Pyzę, która nie dostała żadnej kartki i twierdziła
        że to głupia moda. Pamiętam Milę, która droczy się z Ignacym, że
        przejmuje szmirowate gusta, a szkoda że nie do końca , bo walentynki
        żadnej nie daje.
        Coś mi umknęło?

        W Rzymie widziałam kaplicę Św. Walentego. Gablota z brązowawą
        czaszką w filuternym wianku z papierowego, kolorowego kwiecia, a
        wokół, dziesiątki, setki liścików, karteczek + płonące świeczki.

        W wymiarze komercyjnym, to święto ma wdzięk nieśmiertelnego Dnia
        Kobiet, odrobinę zmienia się tylko sztafaż i rekwizyty.
        Dużo zależy od stylu, po prostu.
        • brandonka77 Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 15:15
          kiedys chyba byly krytykowane ale z kolejnymi ksiazkami mam wrazenie
          ze co raz mniej
          we wspomnianej "na gwiazdke" pani MM stwierdziła nawet ze Mikołajki
          pochodza od Walentynek :)))
          no chyba w Polsce to jednak Mikołajki byly wczesniej
          • onion68 Re: Musierowicz dla zakochanych 08.01.08, 15:45
            > no chyba w Polsce to jednak Mikołajki byly wczesniej

            Zdecydowanie :-) Obchodziłam mikołajki (w szkole), kiedy o walentynkach jeszcze
            się u nas w ogóle nie wspominało; moja wiedza o tym dniu pochodziła jedynie z
            lektury "Klubu Pickwicka". Nie pamiętam w tej chwili, jak był nazwę tego święta
            przetłumaczono na polski, jedynie to, że osoba, do której wysyłano list była
            określona jako "walentynka", a sam list musiał być anonimowy lub podpisany
            nazwiskiem innej osoby.
            • ciotka_paszczaka Re: Musierowicz dla ... -walentyki sa starsze ... 08.01.08, 19:18
              onion68 napisała:
              > > no chyba w Polsce to jednak Mikołajki byly wczesniej
              > Zdecydowanie :-) Obchodziłam mikołajki (w szkole), kiedy o walentynkach jeszcze
              > się u nas w ogóle nie wspominało;
              Ba chyba jednak nie! Bo pamietam, jak jakies 25 lat temu; po lekcji angielskiego, na ktorej dowiedzialam sie o walentynkach, opowiadalam o tym mojej (niezyjacej juz, niestety, wiec nie moge zapytac o szczegoly) Babci, ta ku mojemu zdziwieniu, powiedziala, ze przed wojna tez byly walentynki, i ona i jej kolezanki z gimnazjum wysylaly sobie kartki. A z tego co pamietam, to jednak uczono tam laciny i francuskiego, nie angielskiego! Liceum bylo we Lwowie, byc moze byla to tylko "lokalna" tradycja?
              --
              Pozdrawiam,
              Anna
              • czekolada72 Re: Musierowicz dla ... -walentyki sa starsze ... 04.03.08, 08:57
                Ale sam świety Walenty jako patron zakochanych znany jest w Polsce
                od przedwojny albo i wczesniej - jest taka piosenka : "świety
                Walenty, zwiety Walenty, serce zgubiłam pod miedzą, oj co to
                bedzie , oj co to bedzie, gdy sie sasiedzi dowiedzą" :))
                • czekolada72 Re: Musierowicz dla ... -walentyki sa starsze ... 04.03.08, 08:59
                  Ale wpadka! To byl swiety Antoni, nie walenty!
                  Wybaczcie, chyba sie jeszcze nie obudzilam :))
    • seligowa Re: Musierowicz dla zakochanych 09.01.08, 17:32
      ludzie....
      weszłam dziś do Akapit-Press, aby sprawdzić co ze Sprężyną... a tu
      walentynkowa Musierowicz - poczułam irrrytację - czemu MM się
      rozdrabnia na głupstwa, zamiast pisać Sprężynę! Znowu będzie
      wszystkich pouczać! Robi sie gorsza niz Kwaśniewska ucząca
      wszystkich jak jeść bezę...
      • uccello Re: Musierowicz dla zakochanych 09.01.08, 20:56
        > - czemu MM się
        > rozdrabnia na głupstwa, zamiast pisać Sprężynę!

        Ekhem, Ty też wiesz najwyraźniej lepiej, co i kiedy MM POWINNA
        pisać:)
        • the_dzidka Re: Musierowicz dla zakochanych 09.01.08, 21:10
          Przepraszam, ale ona ma rację....
          Na Sprężynę wszyscy czekamy od dawna, i nie byłoby niczego złego w
          przedłużaniu terminu wydania książki, gdyby w tym samym czasie MM
          kosztem książki nie pisała (?) jakichś komercyjnych gniotów.
          (No chyba że - co nie daj Boże - stało się w jej życiu coś takiego,
          co nakazuje jej skupiać się głównie na szybkim zarobku. Coś jak
          Joanna Bartel w Telezakupach Mango...)
          • uccello Re: Musierowicz dla zakochanych 09.01.08, 21:17
            Też czekam na "Sprężynę", bo powieści MM, to coś, co tygrysy lubią
            najlepiej, ale kiedy ktoś uderza w tak protekcjonalny ton, to
            zamieniam się w tygrysa szablozębnego.
            • the_dzidka Re: Musierowicz dla zakochanych 09.01.08, 21:57
              Nie zauważyłam protekcjonalnego tonu. Irytację - jak najbardziej!
              Ale chyba mamy do niej prawo? :-) W końcu jesteśmy "targetem", i to
              najbardziej wymagającym, a zatem takim, z którym ambitny twórca rad
              nierad musi się liczyć (nawet jeśli sama mysl o targecie wywołuje w
              nim dreszcze wścieklizny ;) )
              • uccello Re: Musierowicz dla zakochanych 10.01.08, 02:05
                Wiem, wiem, że jestem dziwna, ale mnie taka roszczeniowość fanów
                wobec Autora drażni. Tak jak by był jedynie zacinającym się
                dystrybutorem z wesołymi powieściami.

                Poza tym rzadko ( na szczęście) między nami na forum zdarzają się
                tak obcesowe wymiany zdań, jak niektóre sugestie stosowane wobec
                Autorki.
                • lezbobimbo Re: Musierowicz dla zakochanych 11.01.08, 04:04
                  "Oprócz oczekiwanych przepisów na romantyczne potrawy i dania,

                  Ooo... oczekiwanych?

                  "książka zawiera zabawne wspomnienia i anegdoty z życia autorki, piękne wiersze
                  o miłości, a także pomysły na walentynkowe kartki."

                  Czyli blog z ksiazka kucharska? Hmm, nawet bym z checia przeczytala te zabawne
                  wspomnienia i anegdoty, a piknym wierszowaniem tez nie pogardze, jesli nie
                  ckliwe.. ale kto gotuje w Walentynki?
                  • seligowa Re: Musierowicz dla zakochanych 11.01.08, 04:13
                    Absolutnie nie chciałam wpaść w "protekcjonalny ton", choć jak
                    najbardziej przyjęłam "postawe roszczeniową". Nigdy coś takiego mi
                    sie nie zadarzyło - do "Na Gwiazdkę". Kupiłam tę książkę i
                    przeczytałam... dlatego nie kupię "Dla Zakochanych". Kiedyś
                    wszystkie pozajeżycjadowe książki MM były świetne - różne
                    autobiografie, łasuchy, frywolitki... to był cudowny kontakt z
                    Pisarką, możliwość zajrzenia w Jej życie, poznania jej poglądów,
                    ulubionych książek itp. Ale "Na Gwiazdkę"... no, nie będę się
                    powtarzać...
                    Niech sobie MM pisze co chce, to jasne - ale mam prawo napisać co
                    wolałabym znaleźć w księgarni zamiast porad dla zakochanych
                    dziesięcio czy trzynastolatek.
                    • lezbobimbo Re: Musierowicz dla zakochanych 11.01.08, 06:32
                      seligowa napisała:
                      > Niech sobie MM pisze co chce, to jasne - ale mam prawo napisać co
                      > wolałabym znaleźć w księgarni zamiast porad dla zakochanych
                      > dziesięcio czy trzynastolatek.

                      Czyli zle wiatry przeczuwasz? Oj... :/
                      Ale poczekaj do Wielkanocy, wtedy rozweseli Cie oczekiwana, zólciutka okladka
                      "Musierowicz na Zajaczku" o wyzszosci Wielkanocy nad Gwiazdka, potem jak tu
                      wrózono, na 8 marca bedzie rózowa, Wenusjanska okladka "Musierowicz na manife" o
                      koniecznosci zachowania kobiecej wiotkosci w tych zwyrodnialych, niezaleznych
                      czasach; potem moze rzeczywiscie cos ciekawszego i krajoznawczego, czyli
                      wydawany odtad co roku, teczowy przewodnik "Dolce vita czyli Musierowcz na
                      wakacjach", potem sierpniowo rozesmiana "Musierowicz na Dozynkach" czyli o tym,
                      jak zac zboze sierpem na chleb julianski wlasnego wypieku i jak zbierac miód
                      posród szerszeni na torty i kajmaki, potem... ;>

                      Wybaczcie, jesli nieco zlosliwie wyszlo, ale nie moglam sie powstrzymac :)
                      • mamalilki Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 12:11
                        Dziwi mnie ten Lwow, bo w przedwojennej Polsce od zakochanych i modlenia sie o
                        męża to byl zawsze swiety Antoni. Ale moze rzeczywiscie lokalnie to
                        funkcjinowalo. Walenty byl raczej od chorob, jest patronem epileptykow.
                        Nawet byly takie figurki "domowe" swietego Antoniego dla mlodych panienek do
                        pokoju (widzialam zdjecia).
                        Co do MM, to zgodze sie z ucello - nie ma jasnej wyraznej krytyki samej idei
                        swieta - zeby pamietac o ukochanej osobie. Pulpa z Natalia raczej ze smakiem
                        szykuja sie na przyjscie absztyfikantow. Dopiero prezent, ktorym Jacus chce
                        kupic pocalunek zniesmaczyl Patrycje, bo sam spacer po palmiarni wydawal jej sie
                        milym pomyslem na walentynki.
                        A rozpacz Pulpy, ze snop roz jest od Marcelka a nie od Baltony jest autentyczna.
                        Gdyby byl od Baltony to Patrycja z euforia obchodzilaby walentynki. O jak dobrze
                        ja rozumiem :-)
                        Ja w czasach nieszczesliwej milosci obiecalam sobie, ze kiedy juz wszystko sie
                        ulozy to nie bede obchodzic walentynek, bo dla wielu ludzi to szalenie
                        frustrujace, ze tego dnia wszystko jest dla par, wszedzie serduszka i kicz a Ty
                        sie czlowieku mecz nieszczesliwie zakochany. Slowa dotrzymuje, wszystko gra,
                        walentynek nie obchodze, specjalnie na ten dzien ustalilismy imieniny corki i
                        mamy impreze rodzinna :-)
                        • ding_yun Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 20:33
                          W Jeżycjadzie być może rzeczywiście walentynki nie są krytykowane,
                          ale podobno inaczej rzecz się ma w "gwiazdce". Nie wiem bo nie
                          czytałam. Może ktoś rzuci cytacikiem...

                          Co do nie obchodzenia Walentynek w ramach solidaryzowania się z
                          tymi, co cierpią - bardzo szlachetnie zaiste :) Ja w tym roku należę
                          do grona "męczenników" więc doceniam tym bardziej. ale nie popadajmy
                          w marazm...
                          • uccello Dla znalazcy nagroda! 12.01.08, 22:00
                            ding_yun napisała:

                            > W Jeżycjadzie być może rzeczywiście walentynki nie są krytykowane,
                            > ale podobno inaczej rzecz się ma w "gwiazdce". Nie wiem bo nie
                            > czytałam. Może ktoś rzuci cytacikiem...

                            No właśnie, może ktoś rzuci cytacikiem , bo pewna jestem ,że i tym
                            razem nastapił syndrom owieczki idącej za stadem. Pierwsza osoba
                            rzuciła ,że MM skrytykowała Walentynki, a reszta powtarza jak za
                            Panią Matką, dodając komentarze o bezdennych odchłaniach hipokryzji
                            MM.

                            No, dla osoby która znajdzie taki cytat
                            PISANKA Z HITLEREM
                            *******************
                            ew. w bakterie, lub bitwę na czołgi- do wyboru. Paczka priorytetowa
                            w dowolne miejsce naszej planety.
                            • tygrys2112 Re: Dla znalazcy nagroda! 12.01.08, 22:29
                              Nie pamiętam nic o Walentynkach... Ale czytałam szybko, więc może
                              dlatego. Czy Walentynki pojawiły się tam gdzie Mikołajki? Że
                              Mikołajki to nazwa utowrzona na wzór Walentynek? Szczerze nie
                              pamiętam.
                        • ciotka_paszczaka Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 21:09
                          mamalilki napisała:

                          > Dziwi mnie ten Lwow, bo w przedwojennej Polsce od zakochanych i modlenia sie o
                          > męża to byl zawsze swiety Antoni.

                          A...ale tam nie chodzilo o meza, o ile dobrze pamietam, a o zakochanych, i przyjaciol,etc. po prostu na dzien Sw. Walentego=walentynki; kolezanki obdarowywaly -inne kolezanki- kartkami, takie przyjacielskie kartki.
                          Tak to przynajmniej pamietam z opowiadania!
                          Chodzilo o zwyczaj obdarowywania kartkami, na walentynki, ktory byl znany mojej Babci (a nie znany mnie, do czasu tej lekcji angielskiego).
                          Tak jakby ta tradycja kiedys istniala, a potem zanikla.
                          O komercyjnych walentynkach, obecnych nie bede pisac, nie mam doswiadczenia!
                          Ciekawostka:
                          Sw. Antoni - tradycji mojej rodziny byl patronem od "szukania zguby", jesli za taka rzecz uznamy poszukiwanie meza...hm...
                          Zeby nie bylo, ze jestem zlosliwa, jestem mezatka od b. dawna!
                          • mamalilki Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 21:29
                            Antoni Padewski: Patron Włoch, Padwy, Lizbony, Padeborn, Splitu, zakonów:
                            Franciszkanów, Antoninek oraz wielu bractw, dzieci, górników, małżeństw,
                            narzeczonych, położnic, piekarzy, ubogich, podróżnych, ludzi i rzeczy zaginionych

                            Czyli generalnie szeroka specjalizacja :-) W Polsce w ogole popularny, w wielu
                            kosciolach do dzis sa puszki. Wielokrotnie czytalam ze ktos obiecywal Antoniemu
                            "na jego biedne dzieci" jakies datki oby tylko znalazl meza, okulary czy wybawil
                            z innej opresji. Smakowite opisy tego procederu byly w "Marii i Magdalenie".
                            • mamalilki Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 21:30
                              W sprawie meza to jeszcze mozna do sw Judy Tadeusza, bo on jest od spraw
                              beznadziejnych, ale to juz rozumiem dla desperatow :-)))
                              • tygrys2112 Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 21:42
                                > W sprawie meza to jeszcze mozna do sw Judy Tadeusza, bo on jest od
                                spraw
                                > beznadziejnych, ale to juz rozumiem dla desperatow :-)))

                                jak w sprawie męża, to deperatek... desperatów też może być, ale nie
                                w tym kraju ;)
                                • tygrys2112 Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 21:42
                                  desperatek
                              • uccello Św. Antonii patron rzeczy zgubionych 12.01.08, 21:50
                                Sw. Antoni - tradycji mojej rodziny byl patronem od "szukania zguby",


                                W kościele w Padwie jest grób Św. Antoniego, stoi do niego kolejka
                                kobiet. Niektóre stoją z dzieckiem, które w kluczowym momencie jest
                                podnoszone do góry -jakby pokazywane Antosiowi. Widziałam kobietki
                                bardzo zapalczywe w swoich ekspoze . Kiedy przyszła ich kolejka, z
                                cudownym temperamentem ciągnęły monolog, który wyglądał właściwie,
                                jak awantura robiona Świętemu - wymachiwały pięściami, symulowały
                                wyrywanie sobie włosów z głowy, łapały się oburącz za serce...
                                Cudowne to było.

                                Dla starszej Pani żwywiącej kult do Św. Antoniego, wysłałam z Włoch
                                obrazek z zatopionym w plastiku kawałkiem szatki, która dotknęła
                                grobu Świętego. No i niestety -zgineło na poczcie.
                              • ciotka_paszczaka Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 21:59
                                mamalilki napisała:

                                > W sprawie meza to jeszcze mozna do sw Judy Tadeusza, bo on jest od spraw
                                > beznadziejnych, ale to juz rozumiem dla desperatow :-))
                                My chyba na forum jestesmy desperatami, czyli patron jak znalazl!
                                Bo...jako desperaci oczekujemy na w miare inteligentny, nowy tom Jezycjady - a nie papke dla "zakochanych", o ile mozna ocenic po zawartosci "pierwszego tomu" (?!) ...na Gwiazdke.
                                Wyzlosliwiam sie...chyba troche niepotrzebnie. Ale z drugiej strony wydawanie tego typu pozycji, przez uznana autorke, jest troche zalosne. Po przeczytaniu Kalamburki uwazalam, ze na tej powiesci nalezalo zakonczyc cykl. Niestety MM miala inne zdanie. :-(
                          • onion68 Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 22:10
                            Zajrzałam do "Polskich tradycji świątecznych" Hanny Szymanderskiej:
                            "Walentynki - w Polsce święto to obchodzono po raz pierwszy w 1992 roku, kiedy
                            to pani Nina Kowalewska, ówczesna szefowa polskiej filii Harlequina, sponsorując
                            kilka godzin telewizyjnego programu, zachęcała z ekranów telewizorów do
                            przeszczepienia do Polski tego święta miłości, przyjaźni i dobrych uczuć..."
                            I jeszcze:
                            "Z Anglii (tam obchodzony od czasów Elżbiety I - przyp. mój) zwyczaj ten trafił
                            do Ameryki, Kanady i Australii, a w ostatnich dziesięcioleciach także do innych
                            krajów".
                            Może to była lokalna lwowska tradycja, ta opisana przez Twoją babcię?
                            Ponadto św. Walenty jest również patronem epileptyków ;-)
                            • ciotka_paszczaka Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 23:02
                              onion68 napisała:

                              > Zajrzałam do "Polskich tradycji świątecznych" Hanny Szymanderskiej:
                              > "Walentynki - w Polsce święto to obchodzono po raz pierwszy w 1992 roku, kiedy
                              > to pani Nina Kowalewska, ówczesna szefowa polskiej filii Harlequina,(...)

                              Ba, ale wtedy to mnie juz w Polsce nie bylo! A 10 lat wczesniej,w 1982r. wlasnie po tym angielskim, tez sobie -li i jedynie- lokalnie???-we Wroclawiu wysylalismy kartki.
                              Tak dla zabawy,i oczywiscie nie podpisane.
                              Ile z tym bylo smiechu to do dzis pamietam.

                              Nie wiem, czy nie zachodzi tutaj pewne pomieszanie kategorii, moze faktycznie >>komercyjnie<< Walentynki obchodzono w 1992 r. w calej Polsce, co nie przekresla faktu, ze tam gdzie o tym slyszano -lokalnie, i duzo, duzo wczesniej- kartki rowniez sobie wysylano!
                              A sadze, ze wiele innych osob rowniez sie z tym zwyczajem spotkalo, w roznych miejscach i czasie.
                              Tak jak o pizzy malo kto slyszal w latach 70-tych, robila ja znajoma, i zaproszone panie prosily o "przepis na te PiZZe" (nie wiem jak to napisac, chodzi mi o wymowe przez "z" a nie poprawnie "c".
                              Nie moge zapytac,o szczegoly walentynkowe, tak jak pisalam, Babcia juz nie zyje.
                              --
                              pozdrawiam,
                              Anna
                          • anchema Re: Musierowicz dla zakochanych 12.01.08, 23:42
                            > Sw. Antoni - tradycji mojej rodziny byl patronem od "szukania zguby", jesli za
                            > taka rzecz uznamy poszukiwanie meza...hm...

                            moja babcia, jak coś zginie w domu też odmawia taką krótką wierszowaną modlitwę do św. Antoniego
                            • sowca Re: Musierowicz dla zakochanych 13.01.08, 00:28
                              I nadal nikt nie wpisał upragnionego przez Uccello cytaciku :D
                              • uccello No, 14.01.08, 11:15
                                ...nie wierzę!
                                Nikt nie chce jajeczka z Hitlerem?

                                Że tak przypomnę:

                                > W Jeżycjadzie być może rzeczywiście walentynki nie są krytykowane,
                                > ale podobno inaczej rzecz się ma w "gwiazdce". Nie wiem bo nie
                                > czytałam. Może ktoś rzuci cytacikiem...

                                No właśnie, może ktoś rzuci cytacikiem , bo pewna jestem ,że i tym
                                razem nastapił syndrom owieczki idącej za stadem. Pierwsza osoba
                                rzuciła ,że MM skrytykowała Walentynki, a reszta powtarza jak za
                                Panią Matką, dodając komentarze o bezdennych odchłaniach hipokryzji
                                MM.

                                No, dla osoby która znajdzie taki cytat
                                PISANKA Z HITLEREM
                                *******************
                                ew. w bakterie, lub bitwę na czołgi- do wyboru. Paczka priorytetowa
                                w dowolne miejsce naszej planety.

                                Czekam, czeka jajo kurze (świeże!)i akryle firmy Talens!
                                • the_dzidka Re: No, 14.01.08, 19:11
                                  A co dostanę za odpowiedź:
                                  "jestem z cała pewnością pewna :-), że MM nigdy nie skrytykowała
                                  Walentynek. Wprost przeciwnie - w usta Mamy Borejko wkłada słowa coś
                                  o miłym nowym zwyczaju - a i fakt, że Walentynki są dość dokładnie i
                                  sympatycznie opisane w Pulpecji - coś chyba znaczy." ?
                                  Uccello? :-) Adres podam Ci na maila :-)
                                  • uccello Re: No, 14.01.08, 20:18
                                    Hitler, Somosierra czy bakterie?
                                    • the_dzidka Re: No, 14.01.08, 21:46
                                      > Hitler, Somosierra czy bakterie?

                                      Ależ oczywiście, że Hitler! Tylko Hitler! :-)
                                  • sowca Re: No, 14.01.08, 22:06
                                    Jeszcze tylko uzupełnię Twoją wypowiedź - Walentynki są także
                                    sympatycznie opisane w "Imieninach", warto zwrócić na to uwagę :)
                                    • the_dzidka Re: No, 15.01.08, 13:48
                                      Właśnie nie byłam pewna, czy w Imieninach były, czy tylko w
                                      Pulpecji. Dzięki!
                          • minerwamcg Re: Musierowicz dla zakochanych 27.01.08, 12:16
                            > Sw. Antoni - tradycji mojej rodziny byl patronem od "szukania zguby", jesli za
                            > taka rzecz uznamy poszukiwanie meza...hm...

                            I tam :) A piosenka "Święty Antoni, święty Antoni, zgubiłam serce pod miedzą"?
                            W polskiej tradycji patronem panien był święty Mikołaj. Jeszcze mojej Babci
                            ksiądz proboszcz radził modlić się do św. Mikołaja o dobrego męża :))) I chyba
                            się rzeczywiście modliła, bo Dziadek był cudowny facet :)
                            O świętym Mikołaju jako patronie od spraw matrymonialnych jest jeszcze napisane
                            w "Potopie", gdzie Anusia modli się o miłość pana Babinicza, dodając jednak
                            rozsądnie "a jak mnie nie zechce, to ja za pana Wołodyjowskiego pójdę!" - co też
                            bidula uczyniła.
                            • sevilay Re: Musierowicz dla zakochanych 01.02.08, 18:55
                              Z Mikołajem się zgadza.Mi też poradzono zwrócić się do św. Mikołaja i efekt był natychmiastowy-już po tygodniu dostałam bardzo udany egzemplarz.Co prawda, Mikołaj ,po znajomości chyba, zesłał mi swojego rodaka:)ale okaz faktycznie jest bardzo udany:)

                              Polecam św.Mikołaja:)))
    • ginny22 Re: Musierowicz dla zakochanych 14.01.08, 13:01
      Nie czytałam "Na Gwiazdkę", nie przeczytam i tego cuda. Nie jest mi
      ono do niczego potrzebne. Poza tym jednak mam wrażenie, że
      Musierowicz się z Walentynek ciągle lekko nabijała, a tu proszę.
      Znak czasów czy co?
      Walentynek zresztą nie zamierzam obchodzić, bo nie mam z kim, to tak
      BTW, ale do samego święta nic nie mam. Anglosaskie, acz miłe
      (najczęściej - parę lat temu poszłam 14.02. do kina, sama,
      poprosiłam w kasie bilet, na co pani aż się wychyliła i zawrzasła:
      JEDEN???). Czuć tego dnia presję na bycie zakochanym i słodkim, ale
      trudno, da się przeżyć.
      • mamalilki Re: Musierowicz dla zakochanych 14.01.08, 13:33
        Moja mama kiedys 14.02 poszla na pizze z kolezanka. Okazalo sie ze jest jakas
        niezla pizza w bardzo atrakcyjnej promocji, skladniki ok, cena ok. Zamowily na
        pol. Panienka dziwnie patrzyla ale nic nie powiedziala. Potem okazalo sie ze to
        przeciez pizza amore, w ksztalcie serca i dla zakochanych, ale panienka spytala
        szefa czy moze ja podac dwom nobliwym paniom i on machnal reka. Teraz to juz by
        mu chyba nie wypadalo nie podac, co?
        • anchema Re: Musierowicz dla zakochanych 14.01.08, 17:33
          kiedyś akurat w walentynki przyjechał do mnie tata, chcieliśmy coś zjeść na
          mieście, ale wszędzie już tylko sparowani od 14.00, w końcu trafiliśmy do Pizza
          Hut, zamówiłam między innymi mirindę - kelnerka spojrzała na mnie, na tatę i
          przyniosła m ją z 2 słomkami (jak w starej kreskówce) - chyba wzięła nas za
          pannę ze swoim sponsorem:)
          • ding_yun Re: Musierowicz dla zakochanych 14.01.08, 21:25
            Mimo wszystko, nawet jeśli MM nie krytykowała explicite walentynek
            to trudno mi się cieszyć jej nową książka. Przed gwiazdką jakoś
            staraliśmy się pozytywnie nastawić, wyszło co wyszło. Nie była to z
            pewnością książka doskonale przyjęta jak pisze wydawca i takie
            reklamowe kłamstewko mnie irytuje. Podobnie nie mogę oprzeć się
            wrażeniu, że pisanie drugiej tego typu książki w krótkim czasie jest
            zabiegiem typowo komercyjnym. Jasne, że autor może pisać to, co
            chce, ale to co pisze rzutuje na jego odbiór przez czytelników. Jest
            mi po prostu przykro, że tak to wygląda
    • mustti Re: Musierowicz dla zakochanych 27.01.08, 16:12
      Oczywście gdybym miała do wyboru wcześniejszą premierę "Sprężyny", a "Dla
      zakochanych" wybrałabym to pierwsze. Jednak ... nie jestem aż tak krytycznie
      nastawiona do tej drugiej pozycji ;) Bardzo spodobał mi się tekst na początku
      książki 'Na gwiazdkę', w której Musierowicz mówi, że pisze dla dziewcząt w
      wieku szkolnym - hymm ... i może coś w tym jest ? Mi [mam 16 lat], a także
      wielu czytelniczkom Jezycjady w podobnym wieku 'Na gwiazdkę' podobała się.
      Ciekawa historia świąt BN MM, wspaniałe wiersze, cytaty [które moim zdaniem
      wcale nie marnowały książki], przepisy. Natomiast z tego co widzę starszym
      fanom jeżycjady już zbytnio tak książka się nie podoba. Ale miało być o 'Dla
      zakochanych' ! Tak na prawdę to na stronie Akapit press nie ma nic, że książka
      będzie o walnetynkach ! Wydaje mi się, że raczej zwyczaj walentynkowy ograniczy
      się jedynie do pokazania tych wzorów kartek i koniec [zresztą w końcu niechęć
      do Walentynek miała tylko Pulpecja a nie dokładnie Musierowicz]. Natomiast
      cała ksiązka pewnie będzie o miłości, takiej zwykłej, codziennej, którą powinno
      się okazywać nie tylko 14 lutego. A to, że ukazała się akurat przed
      walentynkami ? Będź co bądź jest to w końcu niejako święto miłości.
      • the_dzidka Re: Musierowicz dla zakochanych 27.01.08, 20:50
        Cześć, mustti,
        bardzo miło przeczytać Twoją opinię, nawet jeśli większość jest
        innego zdania. Czy zostaniesz z nami na dłużej?
        • mustti Re: Musierowicz dla zakochanych 28.01.08, 13:22
          Tak ;) Nigdy nie widziałam forum o Jeżycjadzie, które ma tyle
          wątków ;]
          • the_dzidka Re: Musierowicz dla zakochanych 28.01.08, 20:21
            Bo to jest jedynie słuszne ;))) forum o Jeżycjadzie :)))))
            • uccello Re: Musierowicz dla zakochanych 28.01.08, 20:43
              mustti napisała:
              > Nigdy nie widziałam forum o Jeżycjadzie, które ma tyle
              wątków ;]

              i tyle wontów zapewne:)
              • grimma Re: Musierowicz dla zakochanych 28.01.08, 20:50
                hmm
                a gdzie jest inne? ja widzialam tylko na gronie :)
                • uccello jeżycjadowa strona z forum 28.01.08, 22:00
                  www.jezycjada.jedyna.com/
              • nikadaw1 premiera 8 lutego!!! 30.01.08, 12:47
                Akapit Press podaje, że premiera "Dla zakochanych" będzie 8 lutego. w Merlinie
                30 zł, podobnie jak Na gwiazdkę.
                • seala co za ludzie 19.02.08, 12:36
                  Nie czytali, nie wiedzą o co chodzi, a krytykują ilą wlezie, Weźcie
                  już dajcie sobie na wstrzymanie, bo zgryźliwośc pesudo-wielbicieli
                  MM staje się nudna nieco.
                  Przeczytałam nową książeczkę - co i Wam polecam, jest urocza,
                  stylowa i nie głupia. I jest dla młodych ludzi, a a przynajmniej o
                  młodym sercu, a nie dla starych zgorzkniałych bab, ktorym wszystko
                  już przeszkadza i muszą cały czas zrzędzic.
                  Normalnie, dlaczego człowiek musi się wkurzyć, jak zajrzy na to
                  forum? Bzdury wypisują, komercja, sprzedawanie się, no ludzie!
                  Poczytajcie najpierw, a porem ferujcie wyroki.
                  • sowca Re: co za ludzie 19.02.08, 21:34
                    Tylko nie stare i zgorzkniałe, dobrze? :P
                    • seala Re: co za ludzie 20.02.08, 12:56
                      sowca napisała:

                      > Tylko nie stare i zgorzkniałe, dobrze? :P

                      No dobrze:-) Zdenerwowałam się trochę i mnie poniosło:-)
                  • onion68 Re: co za ludzie 19.02.08, 22:33
                    seala napisała:

                    > I jest dla młodych ludzi, a a przynajmniej o
                    > młodym sercu, a nie dla starych zgorzkniałych bab, ktorym wszystko
                    > już przeszkadza i muszą cały czas zrzędzic.

                    Ech, jeśli starość i zgorzkniałość oznacza odporność na lukrowane laurki, to
                    tak, jestem stara i zgorzkniała.
                    Nie twierdziłam jednak nigdy, że utwór nie może się nikomu podobać i nie obrażam
                    tych, którym się podobał.
                    • seala Re: co za ludzie 20.02.08, 12:55
                      onion68 napisała:

                      > Ech, jeśli starość i zgorzkniałość oznacza odporność na lukrowane
                      laurki, to
                      > tak, jestem stara i zgorzkniała.

                      Ale przeczytałaś tę "lukrowane laurkę" czy tylko tak Ci się wydaje?
                      • onion68 Re: co za ludzie 20.02.08, 13:15
                        Nie muszę czytać wszystkiego, o czym wiem, że jest nie dla mnie.
                        • onion68 Re: co za ludzie 20.02.08, 13:17
                          * żeby ocenić, że jest nie dla mnie.
                        • minerwamcg Re: co za ludzie 03.03.08, 18:05
                          Yhm. Przypomina mi się dialożek: - Czytałeś "Harry'ego Pottera"? - Nie, bo tam
                          są same pierdoły. - A skąd wiesz, skoro nie czytałeś? - A po co będę czytał, jak
                          tam są same pierdoły?
    • ginestra Re: Musierowicz dla zakochanych 21.02.08, 14:26
      Ja jeszcze nie widziałam tej książki, ale ciekawi mnie ona. Na pewno zerknę na
      nią podczas wizyty w księgarni i dopiszę się do wątku z wrażeniami.

      Natomiast ubolewam nad cenami książek pani Musierowicz. Wyobraźcie sobie, że
      wczoraj kupiłam dwie lektury licealne (Potop i Makbeta - pierwsza za 16 złotych,
      druga za 5 zł, niby w miękkiej oprawie, ale przyzwoitej, dobrze sklejone, z
      opracowaniami lektur), wprawdzie w Auchan, ale w księgarni na pewno niewiele
      więcej bym zapłaciła za nie. A więc różnica jest duża w porównaniu z Akapit Press.

      Jeszcze na marginesie dodam, że doznałam lekkiego szoku oglądając ten Potop. Tam
      są co chwila takie wcięcia w tekście i takie dodane ramki ze słowami: "ważny
      cytat" albo "ważny cytat ku pokrzepieniu serc" albo "wyznanie miłości Kmicicowi
      przez Oleńkę" albo "fortel Zagłoby" itp. Na pewno to pomaga uczniom, ale jakoś
      tak dziwnie wygląda..

      A czy wyobrażacie sobie książkę pani MM wydaną jako lekturę szkolną i tam by
      były te ramki: "oświadczyny Baltony" albo "ważny cytat" albo "opis realiów stanu
      wojennego" albo "ważny monolog Ignacego o miłości (do Frycka)" i tak dalej. :-/
      Jednak jestem starej czytelniczej daty chyba.

      Ale te ramki w "MM na Walentynki" mogą być zaletą, rozumiem to, bo to przecież
      nie jest powieść. Jednak mam takie spostrzeżenie, że chyba ich użycie
      odzwierciedla takie mianowicie zjawisko, że młodzież XXI wieku najwyraźniej nie
      lubi ciągłego tekstu! ;)
      Pozdrawiam!
      • onion68 Re: Musierowicz dla zakochanych 21.02.08, 14:45
        > Jeszcze na marginesie dodam, że doznałam lekkiego szoku oglądając ten Potop. Ta
        > m
        > są co chwila takie wcięcia w tekście i takie dodane ramki ze słowami: "ważny
        > cytat" albo "ważny cytat ku pokrzepieniu serc" albo "wyznanie miłości Kmicicowi
        > przez Oleńkę" albo "fortel Zagłoby" itp. Na pewno to pomaga uczniom, ale jakoś
        > tak dziwnie wygląda..

        Mam "Krzyżaków" w takim wydaniu i też byłam zszokowana :-)
        Idę dzisiaj do empiku po Pratchetta i też może sobie obejrzę "Dla zakochanych".
        • zieleniack Re: Musierowicz dla zakochanych 21.02.08, 17:17
          Dostałam kiedys na koniec roku "Wesele" w takim wydaniu. O tyle
          dobrze, ze to sztuka i takie ramki az tak bardzo nie przeszkadzają,
          bo nie sa wepchniete w tekst, tylko na boku, gdzie i tak bylo zawsze
          miejsce. I przydalo sie podczas omawiania lektury. Ale i tak uwazam,
          ze to ułatwienie majace na celu zabicie myslenia:/ (chociaz z
          drugiej strony w liceum po reformie duzo sie nie mysli, wazny jest
          święty klucz do matury..;/pfe:/) i nie chcialabym czytac powiesci z
          czyms takim. A wizja jezycjady z takimi wtretami->bleeeee....
          • ding_yun Re: Musierowicz dla zakochanych 21.02.08, 18:09
            Te ramki nie są wstawiane dlatego, że młodzież ma awersję do
            ciągłego tekstu (choć chyba w dużej części ma) tylko aby ułatwić
            odnalezienie różnych ważniejszych fragmentów. Wiadomo, że przy
            omawianiu lektury szkolnej zwraca się uwagę głównie na pewne
            kluczowe opisy, zwroty akcji itp, a nie na atmosferę dzieła.
            Niemniej jednak ja tyh ramek też nie lubię, jakoś mnie irytują mimo
            że w założeniu mają pomagać. Po prostu czytając tak wydaną książkę
            od razu przestwiałam się na tryb "lektura szkolna", co znacznie
            zmniejsza przyjemność odbioru. Poza tym te ramki kojarzą mi się
            trochę z reklamami, które nas wszędzie otaczają - jakby mówiły:
            patrz tu, na to nie zwracaj uwagi, to jest nieistotne, potrzebujesz
            tego. Mimo młodego wieku, też jestem jak ginestra starej
            czytelniczej daty i wolę swoje małe żołte samoprzylepne karteczki,
            którymi w lekturach zaznaczałam ważne miejsca :)
          • tygrys2112 Re: Musierowicz dla zakochanych 02.03.08, 00:41
            Ja nie wiem czy reformy zabijają myślenie. Chodziłam do szkoły
            sprzed reform i to, czy uczyła ona myślenia zależało od nauczyciela,
            a nie od ogólnych przepisów. Myślę, że po reformie macie szansę
            wyboru na czym Wam zależy, którego ja na przykład nie miałam, a
            czego żałuję. nieliczni nauczyciele potrafili zrozumieć, że lepiej
            jest pozwolić rozwijać się uczniowi w kierunku w którym go zdolności
            pchają, niż kazać mu koncentrować się na własnym przedmiocie. Ale
            byli tacy na szczęście i bardzo ich za to cenię.
            Nasza matematyczka potrafiła zrozumieć humanistów i powiedziała -
            idżcie do tyłu, pouczcie się swoich przedmiotów, a ja się zajmę
            tymi, którzy muszą się lepiej przygotować, a z kolei matematyk
            wcześniejszy uwielbiał dawać zadania które wymagały właśnie myślenia
            i motywować tych najbardziej chętnych do ich rozwiązywania. Był to
            człowiek, z którym lekcje uwielbiałam i czułam się w swoim żywiole.
            Nikt później nie miał takiego podejścia.
            Polonistkę też mieliśmy mądrą, chociaż jest człowiekiem, którego
            zaczynam doceniać z wiekiem. Wskazywała nam na ciekawe problemy w
            lekturach, czasami takie, które nie są zauważalne od razu i ona
            faktycznie potrafiła myślenie rozwijać, bo nie patrzyła na to,
            jakiego koloru miała wstążki Ewa.
            Ale generalnie - zawsze ubolewałam nad ilością faktów dat i bzdur,
            które muszę przyswajać i one wcale nie uczyły mnie myślenia -
            przeciwnie - blokowały je.
            Tak więc nie narzekaj Zieleniak, bo wcale nie masz tak źle.
            • tygrys2112 Re: Musierowicz dla zakochanych 02.03.08, 00:42
              w sumie to podpada pod wątek wspomnienia szkolne :) hihi
        • onion68 Re: Musierowicz dla zakochanych 21.02.08, 21:42
          Przeczucie mnie nie myliło. Może tekst nie jest przesłodzony aż tak, jak się
          obawiałam, ale moim zdaniem rzecz jest najzwyczajniej w świecie nudna. Przerost
          zaś formy nad treścią bije w oczy.
          Zirytowało mnie troszkę określanie Pawlikowskej-Jasnorzewskiej mianem wielkiej
          poetki (moim zdaniem jej wiersze są nieco zbyt egzaltowane i czułostkowe), a
          także po raz kolejny wróżenie o intencjach i charakterze człowieka z jego
          powierzchowności (tym razem z oczu). A pokerowe twarze (fakt, rzadkie wśród
          zakochanych) albo świetni aktorzy, nie tacy rzadcy wśród zwykłych zjadaczy
          (weźmy choćby Matyldę de la Stągiewka)?
          Oczywiście, jest to jak najbardziej tylko moje subiektywne odczucie, być może
          nie bez związku z faktem, że rzeczywiście nie uważam stanu zakochania za
          najwyższą formę więzi damsko-męskiej.
          • tygrys2112 Re: Musierowicz dla zakochanych 02.03.08, 00:26
            kto co lubi. ja Pawlikowską wolę od Mickiweicza :P Jest kilka
            utworów (właśnie wierszy miłosnych, również Ballady i Romanse),
            które lubię, ale generalnie nie przepadam za nim i irytuje mnie
            ciągły kult jego osoby i w ogóle kult wieszczy, jakby wśród Polaków
            nie było innych wartościowych intelektualistów, nie tylko nawet
            humanistów.
      • mmaupa Re: Musierowicz dla zakochanych 03.03.08, 18:45
        A propos ramek w lekturach: nie moglam powstrzymac rechotu podczas czytania
        obramkowanych "Chlopow", kiedy obok dosadnego "A gowno ociec wie!" Antka
        znajdowala sie ramka z subtelnym: "Konflikt ojca z synem". O ilez bardziej
        wymowny jest Reymont...
    • mmoni Re: Musierowicz dla zakochanych 01.03.08, 23:36
      Felieton w "W drodze", trochę o pisaniu książki, trochę o poezji
      www.mateusz.pl/wdrodze/nr414/13.htm
      • ginestra Re: Musierowicz dla zakochanych 05.03.08, 10:39
        Ładny felieton...

        Mam tylko taką refleksję, że jeśli tam jest mowa o Sylwestrze 2007/ 2008 to
        rzeczywiście książka powstała bardzo szybko - przecież sam cykl
        redakcyjno-wydawniczo-drukarski trwa kilka tygodni, a ukazała się na
        Walentynki.. To może powstała nawet w parę dni albo w tydzień? Ciekawe czy taka
        szybkość nie szkodzi jakości... Wasze zdania są podzielone - oprócz
        rozczarowanych głosów są i pozytywne. Może i jest możliwe (mimo mojego
        powątpiewania) tak szybko napisać coś dobrego - no bo talent to talent..

        Ja jeszcze jej nie przejrzałam, podzielę się na pewno odczuciami.
        Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka