Dodaj do ulubionych

książki poza kryzysem:)

01.10.08, 15:46
no nie wiedziałam, jak zatytułować w skrócie, ale wyciągnięty wątek o kryzysie
jeżycjadowym skojarzył mi się z innym pytaniem - jakie wasze książki z
dzieciństwa/ dla dzieci ów kryzys ominął? tzn. i dziś się je wam dobrze czyta,
i nie wylazło z nich wredne podszycie, i zachowały wdzięk i tak dalej. nie
chodzi mi przy tym o sentyment typu 'ach pamiętam, jak babunia mi to czytała,
gdym tsylatką była, kocham encyklopedię pewuenu!', tylko książki, których
wartość przetrwała.


jak sie tak zastanowię, to wychodzi mi, że z pewnością niemal cała astrid
lindgren, tove jansson bez wyjątków, ake holmberg, 'joachim lis detektyw
dyplomowany' kolejnego szweda, ingemara fjella, a z polskich to przede
wszystkim wojtyszko. no i 'alicja w krainie czarów' w przekładzie
słomczyńskiego, ale ona jest niejako poza konkurencją:)
Obserwuj wątek
    • jottka Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 15:48
      tytułem uzupełnienia - młodzieżowe też mogą być:) ostatnio na przykład miałam w
      ręku 'dziewczynę i chłopaka, czyli hecę na ileś tam fajerek' ożogowskiej i mną
      zatrzęsło, a kiedyś podobało mnie się to, pamiętam.
      • ding_yun Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 15:56
        Dawno nie przypominałam sobie nic Astrid Lindgren, ale wydaje mi
        się, że dwie moje ukochane książki tej autorki czyli "Dzieci z
        Bullerbyn" oczywiście :) oraz "Ronja, córka zbójnika" podobałyby mi
        się nadal. Może dlatego, że nie wyzierał z nich (chyba?) ów smrodek
        dydaktyczny.
        Była jeszcze taka książka "Małym nieposłusznym" autor to chyba
        Sergiusz Michałkow, to właściwie zbiór opowiadań i wierszy, ostatnio
        ją znalazłam i uśmiałam się do łez.
        • ready4freddy Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 11:04
          nie wiem czy znacie "Przygody Nieumialka" rosyjskiego autora, nie pamietam
          nazwiska - przeczytalem niedawno i najwyrazniej przetrwala :) to samo "Ferdynand
          Wspanialy" Kerna, no i wszelkie bajki ze zbioru "Spiewajaca Lipka" :)
          • croyance Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 14:43
            O, i jak Nieumialek lecial balonem :-D
            • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 14:50
              A lubił,lubi, ktoś z Was Danutę Wawiłow? Cudowne wiersze dla dzieci,
              długo się na allegro naszukałam "Strasznie ważnej rzeczy" z
              Kałużystami i innymi pięknymi wierszami niby dla dzieci, a tak jakoś
              nie tylko. Zdobyłam to podłużne, wąskie wydanie z bardzo fajnymi
              ilustracjami(tylko kurczę,nie pamiętam ich autora),takie samo jakie
              miałam i mi gdzieś zniknęło
              • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 16:58
                kaliope3 napisała:
                > A lubił,lubi, ktoś z Was Danutę Wawiłow? Cudowne wiersze dla
                dzieci, > długo się na allegro naszukałam "Strasznie ważnej rzeczy"
                z > Kałużystami i innymi pięknymi wierszami niby dla dzieci, a tak
                jakoś > nie tylko. Zdobyłam to podłużne, wąskie wydanie z bardzo
                fajnymi > ilustracjami(tylko kurczę,nie pamiętam ich autora),takie
                samo jakie
                > miałam i mi gdzieś zniknęło


                "Już od rana na podwórzu
                wśród patyków i wśród liści
                przycupnęli nad kałużą
                pracowici kałużyści.
                Wygrzebują brud z kałuży,
                niech kałuża będzie czysta !
                Pełne ręce ma roboty
                każdy dobry kałużysta !
                Rękawiczką i chusteczką
                dwóch błocistów chodnik czyści.
                Obrzucają się szyszkami
                bardzo dzielni szyszkowiści.
                Dwie kocistki pod ławeczką
                cukierkami karmią kota...
                Świątek, piątek czy niedziela
                na podwórku wre robota ! "

                Cudo.
                Bardzo do dzis cenie i lubie twórczosc swietnej poetessy Danki
                Wu :))))))))
                I cos podluznego z wierszami tez czytalam w dziecinstwie (czy to
                mialo waskie, biale strony, a posrodku u dolu narysowane czerwonawo-
                brazowe stwory?:)
                Czy to nie byly przypadkiem slynne (i ukochane w naszej rodzinie)
                Rupaki?
                I inne tym podobne.. n.p. Któz tancuje - bąk! :-) Albo wiersz
                Trójkątny :)
                Wszystkie jej wiersze takie piekne i smieszne i bajecznie
                prawdziwe :) Niby proste - a takie genialne, ze nadaja sie dla
                wszystkich.
                I bardzo mi sie podobala jej ksiazka o czarownicach czy o dzieciach
                spotykajacych czarownice na wakacjach :)))))

                Jej twórczosc i filipinska pomoc dla mlodziezy tez bardzo cenie, to
                wszak od niej uczylam sie pisac haiku i inne wierszyki.
                • senseeko Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 19:56
                  Cytat
                  > "Już od rana na podwórzu
                  > wśród patyków i wśród liści
                  > przycupnęli nad kałużą
                  > pracowici kałużyści.
                  > Wygrzebują brud z kałuży,
                  > niech kałuża będzie czysta !
                  > Pełne ręce ma roboty
                  > każdy dobry kałużysta !
                  > Rękawiczką i chusteczką
                  > dwóch błocistów chodnik czyści.
                  > Obrzucają się szyszkami
                  > bardzo dzielni szyszkowiści.
                  (dalej ciach, bo system nie przyjmuje)
                  >
                  > Cudo.

                  Cudo! Genialne! Nie znałam tego. Natychmiast przeczytałam rodzinie. Pięękne!
                • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 11.10.08, 00:12
                  Wspaniałe Rupaki,o tak! Pamiętasz może przypadkiem pod jakim tytułem był ten
                  tom?Miałam to oczywiście,tylko jak wiele innych bezcennych książek gdzieś
                  "zniknęło".
                  A pamiętasz to-

                  " Żółtą drogą,zielonym polem
                  szedł raz człowiek pod parasolem
                  i uśmiechał się mimo słoty,
                  bo parasol był cały złoty,
                  coś mu śpiewał, bzykał jak mucha,
                  śmieszne bajki plótł mu do ucha...
                  I ten deszcz tak padał i padał,
                  a parasol gadał i gadał,
                  a ten człowiek mu odpowiadał.
                  I oboje byli weseli,
                  choć się wcale nie rozumieli,
                  bo ten człowiek gadał po polsku,
                  a parasol-po parasolsku..."

                  i jeszcze mój ulubiony,choć smutny:

                  "Mama usiadła przy oknie.
                  Mama ma oczy mokre.
                  Mama milczy i patrzy w ziemię.
                  Pewnie ma jakieś zmartwienie...
                  Zrobiłam dla niej teatrzyk-
                  a ona wcale nie patrzy.
                  Przyniosłam w złotku orzecha-
                  a ona się nie uśmiecha.
                  Usiądę sobie przy mamie,
                  obejmę mamę rękami
                  i tak jej powiem na uszko:
                  "Mamusiu, moje jabłuszko!
                  Mamusiu, moje słoneczko!...
                  Mama uśmiechnie się do mnie
                  i powie: " Moja córeczko..."


                  Niesamowita była Danka. A ilustracje autorstwa Teresy Wilbik
                  • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 11:57
                    kaliope3 napisała:
                    > Wspaniałe Rupaki,o tak! Pamiętasz może przypadkiem pod jakim tytułem był ten
                    > tom?

                    Tom ma nazwe "Rupaki" jak to dopisala juz mamaliki :)

                    > A pamiętasz to-
                    > bo ten człowiek gadał po polsku,
                    > a parasol-po parasolsku..."
                    > i jeszcze mój ulubiony,choć smutny:
                    > "Mama usiadła przy oknie.
                    > Mama ma oczy mokre..."

                    > Niesamowita była Danka.

                    Oj tak, niesamowita poetka - te wiersze sa wprost genialne :)
                    • papieska_kremowka Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:09
                      Ano, niesamowita :) A kiedyś natknęłam się na taki jej wiersz, że mnie aż z lekka przytkało, bo nie do takiej Danki byłam przyzwyczajona. To naprawdę ona, czy mi się coś pofyrtawszy?


                      Tu od rana do nocy powtarzają nam co dzień
                      Że rośniemy szczęśliwi jak kwiaty w ogrodzie
                      Tu uczymy się w szkołach gdzie na oknach są kraty
                      Tu na brudnych ulicach kolorowe plakaty
                      Tu się karpie zabija bo płyną pod prąd
                      Tu za próbę latania stawiają pod sąd

                      Usłysz mnie przyjedź tu
                      Usłysz mnie proszę cię
                      Usłysz mnie przyjedź tu
                      Usłysz mnie proszę cię
                      Zabierz mnie stąd

                      Tu za miłość się płaci a nienawiść jest darmo
                      Tu są domy i twarze malowane na czarno
                      Parki szkłem najeżone i drzewa kalekie
                      Tutaj zginiesz na krzyżu jeśli chcesz być człowiekiem
                      Tutaj śledzi cię zawsze czujny wzrok zza firanek
                      Tutaj za napis na ścianie stawiają pod ścianę
                      Każdy dom za drutami a w drutach jest prąd

                      Usłysz mnie przyjedź tu
                      Usłysz mnie proszę cię
                      Usłysz mnie przyjedź tu
                      Usłysz mnie proszę cię
                      Zabierz mnie stąd
                      • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:26
                        papieska_kremowka napisała:
                        > Ano, niesamowita :) A kiedyś natknęłam się na taki jej wiersz, że mnie aż z
                        lekka przytkało, bo nie do takiej Danki byłam przyzwyczajona. To naprawdę ona, czy
                        > mi się coś pofyrtawszy?

                        Tak, tak, to jak najbardziej ona!
                        Ona takie wiersze pisala dla starszej mlodziezy i wraz z mlodzieza. Prowadzila
                        wszak w Filipiccy dzial "Czesc poeci i poetki" gdzie uczyla mlódz, jak pisac
                        dobre wiersze i publikowala tez przyslane wiersze. Prowadzila tez dzial "Czesc
                        pisarze i pisarki" czyli takoz szkólke pisania, ale prozy. Bardzo cenne. Danka
                        byla instytucja literacka po prostu, a prowadzac jeszcze inne dzialy w F. n.p.
                        Puchowa koldre, to byla motorem calego tego pisma, wspierala mlodziez, zwlaszcza
                        z problemami oraz krzewila kulture, robila warsztaty teatralne i nawet wyjazdy
                        literacko-teatralne na wakacje..
                        Bardzo lubilam czytac to wszystko i okropnie mnie dotknela wiesc o Jej smierci :(

                        > [i]
                        > Tu od rana do nocy powtarzają nam co dzień
                        > Że rośniemy szczęśliwi jak kwiaty w ogrodzie
                        • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:33
                          Ja tez bardzo lubie tworczosc Danki i uwielbialam jej szkolke pisania w
                          Filipince. To byla wyjatkowa osoba, bardzo madra kobieta. Miala swietne
                          podejscie do mlodziezy.
                          • alitzja Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:48
                            O tak, w ogóle "Filipinka" za czasów Danki Wawiłow to była klasa.
                            Jak po kilku latach przeobraziła się z nieudolną kopię "Dziewczyny",
                            przeżyłam straszny szok, niedowierzanie i potworne rozczarowanie.
                            Uwielbiałam "Cześć poeci i poetki", zazdroszcząć okrutnie tym,
                            którzy mogli jeździć do Śmigla.
                            • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:50
                              No niestety, faktycznie potem strasznie sie zepsula i przestalam ja czytac. Ale
                              wciaz gdzies mam Filipinke z tych dobrych czasow. Nawet sporo numerow, zdaje sie.
                              • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 12:55
                                Tez sie z Wami lacze w goryczy, to zejscie na psy przez wykupienie F. przez
                                wielka korporacje akurat sie zbieglo ze smiercia Danki i nic juz potem nie bylo
                                takie same, nawet gdy dzial poetycki w tej lakierowanej F. prowadzila dalej
                                Natalia Usenko :-(
                                • slotna Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 21:46
                                  Oj tak, "Filipinki" mi bylo strasznie szkoda. A pamietacie "Usmiech numeru"? Moja babcia to kupowala, a ja jej podbieralam, takie male grube ksiazeczki z dowcipami - potem dolozyli do tego opowiadania, jakies pierdolki, ale nadal bylo fajne i czytalam namietnie - po czym zmienil sie format, papier i zawartosc - zamiast kawalow i fajnych felietonow pojawily sie rady typu "piekna badz - sekrety makijazu", fotostory (!!!), no koszmar.

                                  --
                                  Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                                  • papieska_kremowka Re: książki poza kryzysem:) 12.10.08, 22:16
                                    O tototo, Uśmiech numeru! Był przeuroczy, kawały, opowiadania (jak się nazywała ta prymuska? Jolka? prócz niej był tam chyba niejaki Jurek Kulturysta) i rysunki Szarloty Pawel, którą prywatnie wielbię za Jonkę, Jonka i Kleksa. Nawet gdzieś mam zachomikowane w kartonach w domu rodzinnym, rozważam odgrzebanie, zeskanowanie i puszczenie w sieć.
                                    • slotna Re: książki poza kryzysem:) 13.10.08, 00:28
                                      Jolka Omnibuska, to bylo takie przemycanie wiadomosci mimochodem (cos jak QI na BBC :) polecam swoja droga). Szarlota Pawel, mowisz... jejku mam teraz przed oczami te obrazki :)

                                      --
                                      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                    • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 13.10.08, 08:21
                      Pamiętam!Nawet przytoczyłam:)- faktycznie, pamiętam, to były po
                      prostu "Rupaki", w twardej oprawie, delikatne, zielonkawe kolory
                      chyba.Muszę to odnaleźć-na allegro to już mi się pewnie nie uda
                      kupić bo Mamalilki mnie ubiegnie:))

                      • mamalilki Re: książki poza kryzysem:) 13.10.08, 08:46
                        Przez wzgląd na okoliczności mogę ustąpić, jeśli będę wiedziała, że ty to ty :-)
                        • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 13.10.08, 08:49
                          Nie,nie:))Kto pierwszy ten lepszy Mamolilki!Gra warta świeczki więc
                          beż sentymentów:)
                      • izagalicja Re: książki poza kryzysem:) 02.12.08, 15:37
                        To są Rupaki wydane przez Naszą Księgarnię bodajże w 1974 roku z
                        ilustracjami Elżbiety Gaudasińskiej.
                        Moja ukochana ksiązka i pierwsza przeczytana przeze mnie
                        samodzielnie.
                        Pozdrawiam Iza
          • tennesee Re: książki poza kryzysem:) 05.12.08, 18:54
            ooo, przygody nieumiałka!!
            Pierwsza samodzielnie kupiona przeze mnie książka, którą jako
            dziecko uwielbiałam! Pamiętam, że najpierw pani w przedszkolu ją nam
            czytała, a potem wywlekłam wnętrzności mojej świnki skarbonki i
            udałam się do księgarni przy ul. Ratajczaka (nieistniejącej) w
            Poznaniu celem zawarcia konsensualnej umowy sprzedaży i
            przeniesienia własności. Pamiętam, że na słowa "Poproszę tę książkę"
            pani powiedziała z przyganą "ale za to trzeba zaplacić" i wtedy
            dumnie podałam pani garść pieniędzy:)
        • senseeko Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 16:22
          Dzieci z Bullerbyn tak. Ronja nie za bardzo. A już bracia Lwie serce zupełnie nie.
      • senseeko Ożogowska 10.10.08, 16:20
        jottka napisała:

        > tytułem uzupełnienia - młodzieżowe też mogą być:) ostatnio na przykład miałam w
        > ręku 'dziewczynę i chłopaka, czyli hecę na ileś tam fajerek' ożogowskiej i mną
        > zatrzęsło, a kiedyś podobało mnie się to, pamiętam.

        Zatrzęsło? Dlaczego?
        Swego czasu uwielbiałam Ożogowską. Akurat Dz.iCh. chyba najmniej mnie śmieszyła, ale być może nałożyły mi się wrażenia z ekranizacji, ale żeby zatrzęsło?
        Muszę chyba po nią sięgnąć po latach.
        Ja przepadałam za cała serią o... nie mogę sobie przypomnieć imienia głównego bohatera, ale miał kolegę Kostka obdarzonego wątpliwą przyjemnością posiadania starszej siostry Alicji i kolegę Maciorę (Maciołajtyszewicz). Jak by to się teraz czytało, nie wiem.
        Ale z pewnością nic a nic się nie zestarzał Grabowski (z ilustracjami Grabiańskiego)
        • lezbobimbo Re: Ożogowska 10.10.08, 17:09
          senseeko napisała:
          >> jottka napisała:
          >>ożogowskiej > i mną zatrzęsło, a kiedyś podobało mnie się to,
          >>pamiętam.
          > Zatrzęsło? Dlaczego?
          > Swego czasu uwielbiałam Ożogowską. Akurat Dz.iCh. chyba najmniej
          mnie śmieszyła
          > , ale być może nałożyły mi się wrażenia z ekranizacji, ale żeby
          zatrzęsło?
          > Muszę chyba po nią sięgnąć po latach.
          > Ja przepadałam za cała serią o... nie mogę sobie przypomnieć
          imienia głównego b
          > ohatera, ale miał kolegę Kostka obdarzonego wątpliwą przyjemnością
          posiadania s
          > tarszej siostry Alicji i kolegę Maciorę (Maciołajtyszewicz). Jak
          by to się tera> z czytało, nie wiem.

          Bigos! Marcin Bigoszewski z Glowy na tranzystorach i innych Milosci
          za minute. Tez po latach nie pamietalam jego imienia, az musialam
          wyguglowac. A Kostka, Maciore i nawet Albe z lasu to owszem :)
          Nie wiem, czy te ksiazki po latach sie bronia, ale pamietam, ze jako
          mlode dziewcze czytalam z przyjemnoscia o lobuzach, a pózniej jako
          nastolatka podziwialam autorke, ze sie potrafila tak wczuc w zycie
          wewnetrzne chlopaków ówczesnych i opisac ich tak prawdopodobnie.
          I podobaly mi sie ksiazki Ozogowskiej jako dokument epoki -
          fascynowalo mnie to cale "zycie codzienne Polaków w przedpotopowych
          latach PRLu"..
          • anutek115 Re: Ożogowska 10.10.08, 17:30
            Ja pamiętałam :-). I uważam, że Ożogowska sie broni, a jako dokument epoki jest
            niezrównana. Niedawno czytałam "Tajemnicę zielonej pieczęci" i po prostu mnie
            zachwycało to właśnie - chłopcy mający obowiązek noszenia wegla z piwnicy,
            metody wychowawcze rodziców, opisy malutkich mieszkań, pisanie atramentem,
            wszystko po prostu. Bardzo ją lubiłam dziecięciem, i nadal lubię, choc pewnie
            nie wszystko...
            • nessie-jp Re: Ożogowska 02.12.08, 15:53
              Ja też uważam, że Ożogowska się broni. I jako dokument, i jako zwyczajna
              sympatyczna poczytajka. Nawet dydaktyka została tak pięknie podana i
              przyprawiona, że ze smakiem się ją wchłania nawet w dzisiejszych zepsutych
              czasach i w dzisiejszym zepsutym wieku trzydziestu kilku lat.

              Muszę sobie chyba kupić "Tajemnicę..."
    • kajaanna Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 15:56
      Oczywiście na pierwszym miejscu jest Jan Brzechwa, który zachwyca do dzisiaj.
      Potem Kubuś Puchatek w przekładzie Ireny Tuwim. Masz rację - Alicja... jest poza
      konkurencją.

      Natomiast próba ponownego przeczytania Makuszyńskiego skończyła się głuchą
      zgrozą i zgrzytaniem zębami.
      • senseeko Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 16:25
        kajaanna napisała:


        > Natomiast próba ponownego przeczytania Makuszyńskiego skończyła się głuchą
        > zgrozą i zgrzytaniem zębami.

        Ale którego? Bo on sporo napisał. Dla mnie Makuszyński nadal jest do czytania,
        wzruszania się i pękania ze śmiechu. Poza Koziołkiem Matołkiem, ale za nim nigdy
        nie przepadałam. Paradoksalnie teraz nawet bardziej trawię Matołka niż kiedyś.
    • sir.vimes Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 15:57
      z książek młodzieżowych, to co u ciebie (Ronja rules!!!) , plus np. Chmielewska
      (ta dla młodzieży)! Czas nie nadgryzł Tolkiena, Narni (nie miałam złudzeń i
      zawsze była to dla mnie książka "nawracająca"), ksiązki "Nowy mąz dla mamy"
      (autorki nie pamiętam), Twaina (Przygody...), Meliklesa Greka i Diossosa (Witold
      Makowiecki?), niebieskiego mundurka, "35 maja", ...no sporo jeszcze.

      Nie do czytania okazał się po latach Amicis. I większość książek "dziewczęcych"
      - w tym niestety spora część Montgomery.
      • jottka Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 16:03
        chmielewską czytałam po raz pierwszy jako nastolatka i mnie olśniła, ale
        zaczynałam bodaj od 'bocznych dróg', więc raczej tego nie zaklasyfikuję jako
        dziecięce czy młodzieżowe:)

        a poza tym tępa jestem - niziurski forever, 'awantury kosmiczne', 'klub
        włóczykijów', marek piegus i tak dalej. i była taka chyba dziś zapomniana
        książka 'bajki dla ewy' mirosławy buczkówny, znalazłam ją niedawno i sie
        okazało, że jeszcze lepsza niż kiedyś! w wieku lat 5 czy 6 nie byłam w stanie
        docenić piękna konkursu poetów awangardowych w osobach szarej myszki i jeża:)
        • laura-gomez Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 16:21
          "W pustyni i w puszczy" Sienkiewicza, "Kamienie na szaniec" Kamińskiego, cykl o podróżniczych przygodach Tomka Wilmowskiego Szklarskiego, seria o Panu Samochodziku Nienackiego..
          • papieska_kremowka Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 16:53
            Ech, a w moim przypadku kryzys nie ominął Wilmowskiego. Kiedyś czytałam z zachwytem, dzisiaj mi zalatują podręcznikiem. Te encyklopedyczne rozmówki... Za to Lindgren, Lagerlof i Jansson czytam pasjami i frajda taka sama, jak wcześniej. A nawet większa, bo to całe bogactwo moralnego niepokoju Muminków zaczęłam zauważać dopiero dorastając. Wcześniej, owszem, coś niepokoiło, ale nie wiedziałam co, nieprawda.
            • mmaupa Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 16:58
              Z kolei u mnie kryzysu nie przetrzymal Sienkiewicz - "W pustyni i w puszczy"
              uwazam za straszliwy moralizatorski gniot, niestety. Obronna reka wyszli Milne,
              Carrol, Lindgren, Jansson, LMM z Ania i Pat, Twain (ach, Tomek Sawyer!), oraz
              moja ukochana Jean Webster i jej "Tajemniczy opiekun".
              • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 17:03
                Tajemniczego Opiekuna tez lubie, druga czesc jest calkiem fajna :)
                Z Webster lubie tez "To wlasnie Patty", przyjemna ksiazeczka o pensjonarkach.
                Szkoda, ze w drugiej czesci autorka zrobila z Patty potwora :((
                To Webster napisala cykl o Rebece?

                Ooo, i byla jeszcze Nesbit i Bastablowie. Ciekawe, jakbym to teraz odebrala, za
                mlodu kochalam te ksiazki :)
                • sir.vimes Nesbit jest OK 01.10.08, 17:14
                  czytam właśnie serię o Piaskoludku.
                  • senseeko Re: Nesbit jest OK 10.10.08, 20:02
                    Też tak uważam i nadal się zachwycam, choc nie wiem czy nie z sentymentu (miejscami) Choć Pięcioro dzieci i coś chyba jednak obiektywnie mi się podoba a nie z sentymentu.
                    Ale próbowałam zachwycić syna i jakoś nie "zaskoczył" Może za mały jeszcze był? Spróbuję za jakiś czas.
                • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 17:38
                  Ja rowniez uwielbiam Tajemniczego Opiekuna i czesc druga, czesto do tych ksiazek
                  wracam:-)
                  • melmire Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 19:17
                    Pewnie sie powtarzam, ale straszny szok przezylam dowiadujac sie ze w originale
                    Agata Abbot to Jerusha ^^
                    • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 19:30
                      Nie ty jedna:-). Co za okropne imie, swoja droga.
                      • mmaupa Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 14:09
                        No wlasnie, dlatego sobie przyjemnie skracala do Judy. Agata moim zdaniem wcale
                        nie jest okropna - tu sie tlumacz nie wykazal :).
                      • laura-gomez Re: książki poza kryzysem:) 05.12.08, 11:38
                        Z cyklu o Ani Lucy Maud Montgomery lubię tylko "Anię na uniwersytecie" i "Rillę"; reszta książek z tej serii jest moim zdaniem nudna. Kiedyś podobała mi się jeszcze "Ania z Zielonego Wzgórza".
                        Fajna jest także "Janka z Latarniowego Wzgórza" tejże autorki.
                  • supervixen Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 08:30
                    Pytanie do fanek "Kochany wrogu" Webster:) Nie przeszkadzają wam
                    poglądy autorki na tematu dziedziczności i eugeniki? Ja również
                    bardzo lubię tą książkę, ale przez ten aspekt nie mogłabym
                    powiedzieć, że jest ona ondporna na kryzys wieku dorosłego:)
                    • meduza7 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 09:54
                      supervixen napisała:

                      > Pytanie do fanek "Kochany wrogu" Webster:) Nie przeszkadzają wam
                      > poglądy autorki na tematu dziedziczności i eugeniki?

                      Ale czy autorka nie powtarzała po prostu w najlepszej wierze poglądów swojej epoki?
                      • supervixen Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 10:00
                        Nie mam wątpliwości, że robiła to w dobrej wierze, dlatego też mimo
                        wszystko książkę lubię:) Mimo to sprawia to na mnie nieprzyjemne
                        wrażenie, zwłaszcza że te poglądy były centralnym punktem całej
                        książki.
                        • nessie-jp Re: książki poza kryzysem:) 02.12.08, 15:56
                          Ależ ona tylko powtarzała to, co jej szkocki doktorek wmówił! A poza tym
                          wszystkie te swoje sierotki kochała mimo okropnej dziedziczności :)

                          Bardzo lubię Jean Webster. Muszę się doszukać oryginału
                          • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 03.12.08, 14:25
                            Na Gutenebergu sa :)
                    • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 10:27
                      Przeszkadzaja, ale to chyba byly teorie wtedy opbowiazujace? Dzis faktycznie
                      bzmia niefajnie, ale lubie Sally i staram sie nie psuc sobie lektury tymi
                      brutalnymi teoriami.
                • filifionka-listopadowa Re: książki poza kryzysem:) Patty 01.10.08, 22:43
                  czyli książka "Patty" eng. "Just Patty" to pierwsza czy druga cześć? Bo mam z
                  wydawnictwa "waza", kolekcja "klasyka" i zawsze bardzo lubiłam. Ale wydawała mi
                  się taka jakby zaczęta od środka.
                  • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) Patty 02.10.08, 13:15
                    Just Patty to pierwsza czesc. Druga to When Patty Went to college, nie wiem, czy
                    byla tlumaczona na polski, na pewno jest na Gutenbergu (chyba australijskim).
            • kebbe Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:55
              U mnie identycznie!I jak sobie poczytałam rozmowy Tomka z Sally, ten jego
              przemądrzały ton ...ble.
              Poza tym nie będę oryginalna: Astrid forever! Do LLM mam wielki sentyment również.
              Ach! Ostatnio odnalazłam jedną z moich ukochany książek z dziecięctwa "Bryg Trzy
              Lilie" Olle Mattson'a, ależ się wzruszyłam!!
              • kebbe Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:56
                LMM*
            • senseeko Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 19:59
              A ja Wilmowskiego nigdy nie trawiłam, nawet w dzieciństwie zajeżdżał mi... bo ja
              wiem? Mitomanią?
              Wprawdzie przeczytałam wszystkie Tomki, ale bez entuzjazmu. Jedyny dobry
              fragment to początek pierwszego Tomka i tu zdanie podtrzymuję do dziś. Dalej już
              niestety przynudza. Co nie zmienia faktu, że Tomka w pewnym wieku przeczytać
              należy ;)
        • mama_kotula Buczkówna "Bajki dla Ewy". 01.10.08, 22:16
          "Bajki dla Ewy" się obroniły... chyba jako jedyne z cyklu. Jeszcze ewentualnie "Najwyższa Góra".

          Resztę ("Piotruś pierwszak", "Drugi Wojtuś" i "Piotruś zuch") zakupiłam na allegro ze dwa lata temu z silnym postanowieniem przeczytania dzieciom... i nie przeczytam. Piotruś przez wszystkie części jest niemal bez przerwy smutny, bo tata na niego krzyczy, mama na niego krzyczy, babcia na niego krzyczy, zabierają mu bez żadnej konsultacji pokój, bo rodzi się młodsza siostra (i jeszcze nie ma prawa być niezadowolony), zgarnia bęcki za tę siostrę wielokrotnie i w ogóle... smutne to i szare takie, brudne jakieś... mało słońca, mało pozytywnych emocji. A jako dziecko lubiłam to czytać.

          Widziałam na allegro w tej samej szacie graficznej "Bajki zimowe" - nie wiem, co to, w dzieciństwie nie czytałam... może się skuszę.
          • jottka Re: Buczkówna "Bajki dla Ewy". 01.10.08, 23:53
            a to ja za dziecka znałam tylko 'bajki dla ewy' - chyba tylko 'piotrusia zucha'
            czytałam poza tym, ale już w dorosłym wieku. no i to jest jednak opowieść 'z
            życia wzięta', a 'bajki' mają klimat z pogranicza światów, to co innego.
        • szprota Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 23:57
          Cytat i była taka chyba dziś zapomniana książka 'bajki dla ewy' mirosławy buczkówny, znalazłam ją niedawno i sie okazało, że jeszcze lepsza niż kiedyś! w wieku lat 5 czy 6 nie byłam w stanie docenić piękna konkursu poetów awangardowych w osobach szarej myszki i jeża:)
          Też ją czytałam - muszę w takim razie odświeżyć. Pamiętam, że była dobrze zilustrowana.
      • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 17:36
        O, "Nowy maz dla mamy" to swietna ksiazka:-)
        • sir.vimes Pamietasz autorkę może? 01.10.08, 18:13
          • dakota77 Re: Pamietasz autorkę może? 01.10.08, 18:17
            Ja nie, ale znalazma
            to:www.allegro.pl/item426016569_nowy_maz_dla_mamy_christine_nostlinger.html
            :-)
            • sir.vimes Re: Pamietasz autorkę może? 01.10.08, 18:18
              Tak, dokładnie ta książka:) dzięki, ciekawe gdzie ją upchnęłam, warto by dziecku
              poczytać
    • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 16:50
      Och tak "Alicja" SLomczynskiego to jest to. O tej ksiazce moge godzinami, mam ja
      po francusku, angielsku, hiszpansku, katalonsku, znalazlam mnostwo informacji np
      na temat tego, czym byla tak naprawde zupa zolwicieleca i ktorych politykow
      przedstawiaja obrazki Tenniella i w ogole :) No i ciekawostka- moje wydanie
      Alicji, jako jedyne z tych, ktore mam, zawiera rozdzial z Osa :)
      Co do Lindgren i Jansson to sie zgadzam rowniez. DO tego Blekitny Zamek, Lesio i
      Proces... A z tych wczesniejszych to Basnie Andresena i Basnie Braci Grimm.
      • paszczakowna1 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:41
        > Och tak "Alicja" SLomczynskiego to jest to.

        E, nie, ja wolę przekład Marianowicza. Słomczyńskiego jest za dosłowny,
        miejscami wręcz automatyczny, i przestaje to być książka dla dzieci. A
        trawestacje wierszyków dla dzieci Marianowicza są genialne.
        • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:56
          Mi nigdy przeklady Slomczynskiego wierszykow nie prweszkadzaly, ale z tego
          wzgledu, ze jakos tam sie orientowalam w kulturze anglosaskiej- m.in. dzieki
          ksiazkom o Mary Poppins :) I wszystko mi pasowalo. Przekladu Marianowicza nie
          znam, ale domyslam sie, ze uzywal polskich wierszykow ? Wiem, ze ktos w Polsce
          tak robil i uwazam to za duwy blad- wiadomo przeciez, ze ALicja nie jest Polka,
          ze funkcjonuje w innej kulturze, wiec wierszyki o Panu Kotku nie maja sensu, nie
          dzialaja. Jak wtedy jest rozwiazana sytuacja z Humpty Dumpty czy Lwem i Jednorozcem?
          Alicja jest ksiazka podwojna- dla dzieci i dla doroslych. Dziecku nie bedzie
          przeszkadzalo (przynajmniej mi nie robilo to roznicy), ze wierszyki, czy postaci
          sa mi czesciowo obce, a dla doroslego to jest majstersztyk.
          Nie zgodze sie, ze przeklad Slomczynskiego jest doslowny- nie byloby wtedy tych
          genialnych gier slownych typu Lekcewazka, czy "trzeba zebrac"- skojarzonego z Zebra.
          No i nie byloby Dzabbersmoka, ktory IMHO jest najlepszym przekladem Jabberwocky
          z jakim sie spotkalam (katalonski tez jest niezly), ale juz np Stiller, o ile
          moze lingwistycznie poradzil sobie dobrze, to calkiem zaburzyl carrollowski rytm
          tej ballady.
          • paszczakowna1 Re: książki poza kryzysem:) 16.10.08, 15:18
            > Wiem, ze ktos w Polsce
            > tak robil i uwazam to za duwy blad- wiadomo przeciez, ze ALicja nie jest Polka,
            > ze funkcjonuje w innej kulturze, wiec wierszyki o Panu Kotku nie maja sensu, ni
            > e
            > dzialaja.

            A, nie zgadzam się. Działają bardzo dobrze. Dowcip Carolla przecież polega na
            tym, że trawestuje wiktoriańskie moralistyczne wierszyki dla dzieci. Dowcip ten
            jest rozpoznawalny tylko wtedy, gdy czytelnik zna i odpowiednio kojarzy obiekt
            parodii. Tlumaczenie bardziej dosłowne tej roli nie spełnia - wierszyki może i
            są fajne, ale ten efekt zanika. Wybór wierszyków Jachowicza (najbliższy polski
            odpowiednik) do parodii jest właściwy.
            • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 16.10.08, 15:53
              Jak juz pisalam- ja tego wrazenia nie mialam, bo znalam m.in. ksiazki o Mary
              Poppins, wiec odniesienia byly mi znane. I powtorze - dziecko, ktore czyta
              Alicje wie, wyczuwa, ze Alicja pochodzi z innej kultury. W momencie, w ktorym
              nagle mowi polskie wierszyki, zakorzenione w naszej rzeczywoistosci, dziecko
              odczuwa dysonans. Czytalam kiedys artykul na temat komiksu publikowanego w
              gazetce "Juz czytam". Target- dzieci 6,7- letnie. Komiks byl francuski, widac
              bylo, ze np na obrazkach architektura jest inna- ale np tlumaczka tlumaczka nie
              zostawila oryginalnych nazw potraw, tylko zamienila na jakies typowo polskie (np
              foie gras na kotlet z ziemniakami). Z jednej strony byla wiec obca
              rzeczywistosc, z drugiej -swojskosc. Bohaterowie mieli oczywiscie spolszczone
              nazwiska. Na czytelnikach przeprowadzono badania- i co sie okazalo? Dzeci byly
              zdezorientowane. Tlumacz musi byc konsekwentny- jesli uwazasz wiec, ze Alicja
              powinna mowic polskie wierszyki, to nie moze grac w krykieta, bo krykiet nie
              jest elementem polskiej rzeczywistosci! Poza tym- Jachowicz nie mogl zmienic
              wszystkich wierszykow (ot, chocby tego o Humpty Dumpty czy o Lwie i Jednorozcu)
              bo sa splecione organicznie z akcja ksiazki. Jak on z tego wybrnal?
              Tlumacz nie ma prawa ingerowac w rzeczywistosc tworzona przez autora. CZy
              komukolwiek z Was przeszkadzalo to, ze Lotta, czy Madika, czy inny Sucharek zyja
              w innym kraju i maja inne zwyczaje (np mowia do obcych "wujku")? Dziecko od
              malego musi wiedziec, ze inne dzieci w innycn krajach maja inne wierszyki.
              Rodzice sa od wyjasniania takich spraw, jesli dziecko sie wczesniej z nimi nie
              zetknelo.
    • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 16:56
      Astrid Lindgren jest niezniszczalna (choć ostatnio wydany cykl o
      Kati trochę myszką trąci, ale to są raczej ksiązki dla dorosłych).

      Czas się obszedł łagodnie także z moimi ukochanymi: "Cukiernią pod
      pierożkiem z wiśniami", "Małym pokojem z książkami" i "Córką
      czarownic" Terakowskiej.
    • yo-a-ko Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:28
      Ciągle (ze smakiem :-))) wracam do LMM: Emilek, "Błękitnego Zamku", "Rilli ze
      Złotego Brzegu", "Wspomnień niebieskiego mundurka", "Kamieni na szaniec", i -
      fargmentów - "Paziów króla Zygmunta" (ta Serczykowa w sadzawce! :-)))
      • yo-a-ko Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:29
        Wyszło tak, jakby to LMM to wszystko napisała ;-))) Oczywiście - jej dzieła
        kończą sie na Rilli ;-)))
      • sir.vimes Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:29
        Serczykowa też , ale sam Montwiłł jest genialną postacią!!! I Nastusia:))
        • yo-a-ko Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:31
          "Niuńka litewska" (jak to Strasz(?) go określił :-))))... też go lubię :-))
          Ale Nastusię pamiętam słabo...
          • sir.vimes Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:36
            to ona szyła stroje upiorom i była chroniona od uroków bo urodziła się w
            borsuczym gnieździe.
    • sir.vimes Oślak 01.10.08, 18:28
      jak się nazywała ta książka, w której występował Jakub, Katinka, Rzekomy Książę,
      Oślak, Kloszard itd???? Cudowna rzecz. Powtarzałam ją dwa lata temu, ale komuś
      pożyczyłam. Kojarzy ktoś?
      • papieska_kremowka Re: Oślak 01.10.08, 20:15
        Dziki koń spod kaflowego pieca. ;)
        • papieska_kremowka Re: Oślak 01.10.08, 20:18
          A właściwie Dziki koń spod kaflowego pieca: Piękna i gruba książka o Jakubie Borgu i jego przyjaciołach.
          Nie czytałam niestety, ale chciałam ci zrobić ESD i znalazłam na goglu ;)
          • sir.vimes Dzięki, dzięki! 02.10.08, 09:16
            tak, w grubej bladozielonej okładce:))


            W ramach ESD gorąco Ci ją polecam. :)) Pewnie jest w dziale dziecięcym w każdej
            bibliotece. A ja jakoś odzyskam swoj egzemplarz;)
    • limotini Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:29
      U mnie Astrid Lindgren nie tylko przetrwała ale i zyskała. Czytam teraz po
      długiej przerwie "Braci Lwie Serce" i naprawdę do mnie trafia, mimo że czytam to
      po niemiecku, w języku, który znam tylko jako-tako.

      Chmielewska... Z nią to jest dokładnie tak samo jak z MM. Humor, język ze
      starych części są rewelacyjne i nic tego nie zmienia. Ale czasem jak czytam o
      Teresce i Okrętce, jak ścigały tych wstrętnych handlarzy przemycanych
      szwajcarskich zegarków i brudnych dolarów, to wolę się nad tym nie zastanawiać.
      Tym bardziej, że nadal umieram ze śmiechu np. czytając o opiekunce społecznej
      podsłuchującej rozmowę o oddawaniu dzieci do sierocińca. Więc książki mimo
      wszystko się bronią. Ja w ogólę Chmielewską traktuję jak lekarstwo, żebym nie
      wiem jak smutna była, nawet z bardzo poważnego powodu, to mi poprawia humor - w
      zależności od sytuacji albo rozśmiesza do łez albo uspokaja.

      Uwielbiam książki Jurgielewiczowej - cały czas się przy nich wzruszam, mam
      wrażenie, że są ponadczasowe, mimo że realia całkiem inne. Ktoś jeszcze lubi tę
      pisarkę?

      "Mały Książę" też się broni. Czasem zaglądam i aż się dziwię, ile tam mądrości.

      Pan Samochodzik - NIE. Mam takie miłe wspomnienia z tej lektury z dzieciństwa,
      ale nie mogę już tego czytać. Wróciłam jeszcze raz do któregoś z tomów i nie
      wytrzymałam w połowie.

      Moją ciekawą obserwacją jest że tylko dobre książki muszą się bronić, wzbudzają
      dyskusję itd. Czytam też teraz "Sagę o Ludziach Lodu", po niemiecku, więc
      podpada to pod naukę a nie marnowanie czasu. I przyjemnie się czyta. Ale nie
      miałabym żadnej przyjemności w szukaniu wpadek/usterek/niedociągnięć/schematów
      czy słabości językowych. Wprost przeciwnie, cieszą mnie rzeczy, które się udały:
      każda część jest niezależna, względne zróżnicowanie historii romansowych,
      bohaterowie charakterystyczni itp.

      A o Musierowicz można dyskutować i można się ekscytować.
      • sir.vimes Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:30
        Pan Samochodzik jak dla mnie nigdy nie.
        Totalny seksizm.

        Ale np. "Wiedźmin"? W sumie początki Wiedźmina to moje dzieciństwo:) Nie
        postarzał się:)
        • kebbe Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 18:49
          Heh, to spróbuj coś innego jak "Ja, Dago" (wypożyczona onegdaj w bibliotece
          szkoły PODSTAWOWEJ, bo i autor młodzieżowy przecie, i na okładce smok bajkowy z
          rycerzem :P )lub ewidentnie erotyczny (w zamyśle autora) Wielki Las...właściwie
          to aż mi szkoda było Nienackiego po lekturze, naprawdę, mam nadzieję, że gdzieś
          się w życiu leczył bidulek...
      • nessie-jp Re: książki poza kryzysem:) 02.12.08, 16:04
        > Pan Samochodzik - NIE. Mam takie miłe wspomnienia z tej lektury z dzieciństwa,
        > ale nie mogę już tego czytać.

        Ja natomiast z przyjemnością odświeżyłam sobie "Tajemnicę tajemnic", "Wyspę
        Złoczyńców", "Straszny Dwór" i "Templariuszy". Owszem, przygody harcerzy raczej
        nudne, ale cała reszta smacznych opisów historycznych
        • enja11 Re: książki poza kryzysem:) 03.12.08, 08:14
          Ja jako dziecko seksizmu nie zauważałam i brdzo mi się podobała cała
          seria - przeczytałam po kilka razy:) Ale próbowałam jakiś czas temu
          wrócić i nie mogłam go znieść z powodu straszliwej propagandy.
          Spotkania z ministrem, ochotnicze zatrzymywanie piratów drogowych,
          ło matko - dziś niezjadliwe:(
          • idomeneo Re: książki poza kryzysem:) 03.12.08, 08:24
            w "Samochodzikach" wątki damsko-męskie w ogóle działały chyba według schematu
            "poskromienie złośnicy" - głównego bohatera wyraźnie fascynowały kobiety
            wyemancypowane/niedostępne/chłodne, które oszałamiał swą inteligencją i
            sprawnością i na koniec zdobywał ;)
    • agawa79 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 19:59
      Oryginalna nie będę: broni się (i to jak!) Astrid, LMM też - z tym
      że obecnie czytam LMM wyłącznie w oryginale, więc trochę inna jest
      to lektura, niż w czasach dzieciństwa (żadnych purpurowych oczu;) ).

      Poza tym nie zestarzała się moja ukochana lektura z dzieciństwa,
      czyli "Księżniczka na szklanej górze i inne baśnie norweskie" P. S.
      Asbjornsena i J. Moe - te baśnie cieszą mnie teraz chyba jeszcze
      bardziej, niż dwadzieścia lat temu.
    • kkokos Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 20:02
      Makuszyński się już nie broni, a męczy tym koszmarnym
      nagromadzeniem seredecznych dowcipów w każdym zdaniu (jak pisała
      Grodzieńska, "nie zawsze musisz być dowcipny" to jedna z
      najmądrzejszych maksym na świecie)
      W pustyni i w puszczy nudnym gniotem jest straszliwym, nie wiem, jak
      ja jako ośmiolatka mogłam się tym zaczytywać!
      Tomki są już dla mnie nie do przebrnięcia, Niziurski - zależy co,
      Nienacki - tak, tak, tak i w ogóle mi jego seksizm nie przeszkadza.
      Ania z Zielonego Wzgórza nie znudzi się nigdy. Chyba nie
      potrafiłabym znów przebrnąć przez powieści historyczne, które w
      dzieciństwie uwielbiałam - Panienikę z okienka, Paziów króla
      Zygmuntka, Krysię bezimienną, Jadwigę i Jagienkę.
      Bardzo się rozczarowałam powiastką Woroszylskiego "Cyryl gdzie
      jesteś?" z cudownymi ilustracjami Butenki - próbowałam to czytać
      mojemu dziecku, ani jemu się nie podobało, ani ja jakoś nie
      potrafiłam wykrzesać z siebie entuzjazmu, choć w dzieciństwie częśto
      do tej książki wracałam
      • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 20:24
        Oooo, Makuszynski, ja kocham Makuszynskiego. Czytajac go, zawsze mam lzy w
        oczach- albo ze wzruszenia, albo ze smiechu. Kocham Awanture o Basie, Panne z
        mokra glowa, Przyjaciela wesolego diabla, Bezgrzeszne lata, a juz ponad wszystko
        ubostwiam Dziewiec kochanek kawalera Dorna- zbior opowiadan, smieszniejszy niz
        Lesio :D Polecam, kto jeszcze nie czytal :)
        • jottka ciekawe 01.10.08, 20:46
          pominąwszy pojedyncze fascynacje, szwedzi w natarciu z okrętem flagowym "astrid
          lindgren" na czele:) niech mnie kto wyjaśni, dlaczego ten ponoć ponury naród
          północy tak genialnych autorów dla dzieci wydał i wydaje?

          jakby któraś z was nie znała wydawanych u nas od niedawna powiastek o kocie
          findusie svena nordqvista, to polecam - dla siebie oraz ledwo odrosłego od ziemi
          przychówku:)

          a poza tym - no zgadza sie, cykl o kati jest, eee, raczej denny, a do tego
          (przynajmniej w części 'k. w nowym jorku') przełożony dość strasznie. podobnie
          smętne są dla mnie kawałki o britt-marie, no ale to rzeczywiście powieści dla
          dorastających panien i bodaj z lat 40/50, lindgren jeszcze wyraźnie pozostawała
          pod wpływem konwencji.

          i też sie przychylam do opinii, że tomki szklarskiego i samochodziki nienacki są
          w dorosłym wieku trudno albo w ogóle nieczytable. z tym, że jako porządna
          powieść sensacyjna dla młodzieży nienacki się broni bardzo dobrze, to język i
          styl ujęcia postaci się postarzał, a miejscami od początku był nieznośnie
          pompatyczny i pretensjonalny. ale w porównaniu z licznymi współcześnie
          stworzonymi sensacjami dla młodzieży to świetny jest nadal. za to szklarski
          pisał potwornie sztywnym i konwencjonalnym językiem, tego się nie da czytać po
          przekroczeniu rubikonu 16-17 lat:( pominąwszy fakt, że tego małego bufona nigdy
          nie lubiłam:)

          a niziurski ma to samo, co chmielewska i musierowicz - po '89 jest praktycznie
          nie do czytania:( tyle że, moim zdaniem, jemu zaszkodziło wprowadzenie małego
          realizmu do swoich powieści, czyli wszelkiej ohydy otaczającej. coś podobnego
          miał chyba nieżyjący już kirył bułyczow - ooo, właśnie, znacie cykl powieści o
          przygodach alicji? głęboki sowietskij sojuz, a teksty odlotowe:)
          • dakota77 Re: ciekawe 01.10.08, 20:48
            Moze to dlatego, ze Skandynawowie mieli i maja zwyczaj traktowac dzieci jak
            ludzi? Powaznie, ze zrozumieniem, z wyrozumialoscia dla ich szalenstw?;-). W
            Polsce nie widzialam dzieciaka z wlosami zafarbowanymi na niebiesko, w Szwecji
            za to tak:-)
            • jottka Re: ciekawe 01.10.08, 20:55
              no nie byłabym taka pewna - ty mówisz o współczesnej szwecji, a lata 40., kiedy
              lindgren stworzyła pippi, naród był to utrzymany w konwencji
              zimnoprotestanckiej, dziećmi specjalnie sie nie wzruszał, do modlitwy, pracy
              oraz czczenia autorytetów zaganiał, a pippi wywołała powszechny wstrząs i
              oburzenie. no nie tylko tam, ale to szwedzi pierwsi zawyli ze zgrozy:)

              'filonek bezogonek' powstał mniej więcej w tym samym czasie i nie jest to
              książka, która przesadnie różowo przedstawia dzieciństwo, mimo jakże
              sympatycznego bohatera. też genialne dzieło zresztą.


              a żeby nie popaść w kompleksy narodowe - dlaczego żadna z was nie wymieniła
              'akademii pana kleksa'??? no wiem, ktoś napisał o brzechwie ogólnie, ale
              'akademia', koniecznie z ilustracjami szancera, jest debest:)
              • sir.vimes Filonek Bezogonek 02.10.08, 09:20
                no i na przykładzie Filonka pokazana jest "szkolna" klika (kot Mons i reszta).
                Książkę wykorzystywałam jako element "bajkoterapi" dla kuzynek, kuzynków i
                niestety także córki w przypadkach działania różnych wstrętnych ludzkich Monsów.
          • nessie-jp Bułyczow - Alicja 02.12.08, 16:07
            Znam tylko jedną część
            • jottka Re: Bułyczow - Alicja 05.12.08, 13:20
              o alicji jest sporo - na pewno są wydane jako całości beletrystyczne 'podróże
              alicji', 'wakacje w kosmosie', 'dziewczynka z przyszłości', powieści i
              opowiadania, ale bułyczowa dużo się u nas wydawało w różnych antologiach i
              pismach, takie na przykład opowiadania guslarskie są porozrzucane po
              najdziwniejszych broszurach oprócz kanonicznych wydań książkowych.

              no i alicja zawsze jest dziewczynką z przyszłości, tyle że zdarza jej się
              podróżować w czasie:) znajdź sobie 'podróże alicji', jak byłam mała, to
              strasznie chciałam mieć takiego indykatora na własność:)
    • slotna Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:02
      Od pieciu lat jezdze po swiecie wiec sila rzeczy (limity bagazowe znaczy sie) lektur z dziecinstwa specjalnie czesto nie powtarzam, choc bardzo bym chciala. Mysle, ze uzupelnie te braki niedlugo i wtedy sie dopisze w pelnym wymiarze. Chwilowo wiem na pewno, ze probe czasu przetrwali/ly:
      - klasyczna Chmielewska (zaczynalam od "Wszystko czerwone", wiec bynamniej nie Janeczke i Pawelka only mam tu na mysli)
      - J. Herriot
      - Sapkowski
      - L.M.Montgomery - pierwsze "Anie" sa swietne, a reszte ksiazek czytalam jako wczesna nastolatka i zdawalam sobie sprawe z ew. brakow, wiec obylo sie bez szoku a zauroczenie pozostalo
      - "Zapalka na zakrecie" i "Beethoven i dzinsy" Siesickiej, o dziwo, bo jej wielka fanka akurat nigdy nie bylam
      - "Lesne morze" Newerlego - to juz nie takie dziecinstwo, bo pierwszy raz przeczytalam ja w wieku lat 14 i zapamietalam na dlugo; powtorna lektura 6 lat pozniej nic nie zmienila w moim odbiorze, mam ochote na jeszcze szczerze mowiac

      Z kolei troszke poddal sie jej cykl o Panu Samochodziku - ale chyba nie do konca, sprawdze za miesiac.

      Co do Sienkiewicza, to do "W pustyni i w puszczy" podchodzilam wiele razy, wreszcie udalo mi sie przedrzec przez niezliczone przypisy poczatkowe i gdy dotarlam do "Stasiowi zjezyly sie wlosy na glowie, albowiem zrozumial, ze ich porwano" (tak to szlo?) - juz byl moj :) Spalam wtedy u babci, specjalnie nie bralam zadnej innej nieprzeczytanej ksiazki, zeby sie zmusic jednak, no i sie udalo. Babcia chrapala w najlepsze, a ja czytalam przez pol nocy. Pozniej polknelam jeszcze Trylogie i o ile "Potop" do dzis uwielbiam, "Ogniem i mieczem" uwazam za calkiem przyjemne, tak "Pana Wolodyjowskiego" przeczytalam raz, stwierdzilam z niesmakiem, ze tym razem mu kompletnie nie wyszlo i do dzis sie ze soba zgadzam :)

      Nigdy nie lubilam Niziurskiego.
      Nigdy nie lubilam Muminkow.
      Nie przepadalam za "bajkami" Makuszynskiego typu "O dwoch takich...", podobaly mi sie bardzo "Szalenstwa panny Ewy", "Szatan z siodmej klasy" i "Awantura o Basie" - czyli nie w kwiecistym stylu rzecz, a w bajkowosci.

      Hm, ciekawe!! Pozwole sobie na oftop, jesli laska.
      Pomijajac "Osmy krasnoludek pana Haby", dzielo literatury czeskiej, o ile sie nie myle, ktore zrezygnowana matka musiala mi czytywac po 3 razy dziennie (nie daj Bog ominac chocby slowk) - wlasnie odkrylam, ze ewidentnie nie lubilam bajek! Patrzcie, czego to ja sie dzieki wam dowiaduje, i to o sobie :) Nawet "Alicja" poczatkowo mi nie podeszla, ale tlumaczenie Slomczynskiego wiele wyjasnia, hehe. Marianowicza przyswoilam bez problemu. Z upodobaniem czytywalam natomiast wszelkie krwawe basnie i legendy ludowe, takie co bardziej realistyczne i brutalne, wymieklam dopiero przy poteznej knidze pt "W Krainie Gryfitow - podania i legendy Pomorza Zachodniego" - jakis sadysta to kupil, co strona kogos ziemia pochlaniala albo cos zezarlo). Z Niziurskiego tez mi sie podobala wylacznie zyciowa "Ksiega Urwisow", calej reszty typu Marka Piegusa serdecznie nie znosilam. Brombe z kompania rowniez docenilam po latach. (koniec off topu)

      Jak juz powtorze Twaina, Londona, Astrid Lindgren, F. Hodgson Burnett, "Roczniaka" M.K.Rawlings (wylam, doslownie wylam przy tej ksiazce, jak syrena alarmowa, do dzisiaj sie nie odwazylam jej tknac ponownie) i Jackiewiczowa - obiecuje, ze wypowiem sie na temat :)

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:05
        CytatZ upodobaniem czytywalam natomiast wszelkie krwawe basnie i legendy
        ludowe, takie co bardziej realistyczne i brutalne, wymieklam dopiero przy
        poteznej knidze pt "W Krainie Gryfitow - podania i legendy Pomorza Zachodniego"
        - jakis sadysta to kupil, co strona kogos ziemia pochlaniala albo cos
        zezarlo)


        Uwielbiam te ksiazke!:-). Zreszta w dziecinstwie namietnie pochlaniamal wszelkie
        basnie, mity i podania- ze szczegolonym wskazaniem na te narodow b.ZSRR i
        skandynawskie.
        • kkokos Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:08
          dakota77 napisała:
          > Zreszta w dziecinstwie namietnie pochlaniamal wszelki
          > e
          > basnie, mity i podania- ze szczegolonym wskazaniem na te narodow
          b.ZSRR i
          > skandynawskie.

          a ja miałam Złotą lipkę, czyli podania i baśnie czeskie i słowackie,
          też czytałam tysiące razy
          • kkokos Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:10
            i jeszcze Firoseta i czary, czyli baśnie ludów basenu morza
            śródziemnego. dostałam w szkole na koniec pierwszej klasy
            podstawówki za dobre wyniki w nauce :) i przeczytałam chyba sto
            razy. książka miała bardzo oryginalne ilustracje, a jak dziś
            wspominam, która z baśni w danym okresie była moją ulubioną, to
            widzę, jak się rozwijałam i zmieniałam :)
            • uccello mniamuśny watek! 01.10.08, 21:23
              kkokos napisała:

              > i jeszcze Firoseta i czary, czyli baśnie ludów basenu morza
              > śródziemnego. dostałam w szkole na koniec pierwszej klasy
              > podstawówki za dobre wyniki w nauce :) i przeczytałam chyba sto
              > razy. książka miała bardzo oryginalne ilustracje

              ani chybi Józef Wilkoń je zrobił.

              Bardzo lubię i lubiłam
              "O wróżkach i czarodziejach" zbiór bajek francuskich spisanych przez
              Natalię Gałczyńską z ilustracjami Olgi Siemaszko

              wiem,że chore ceny na Allegro osiąga
              "Marcin spod dzikiej jabłoni"- zbiór bajek słowiańskich z
              ilustracjami Wilkonia

              nie zmienił się od czasów nastoletnich mój entuzjazm wobec
              "Donga , co ma świecący nos" Edwrda Leara znakomicie opracowany
              graficznie przez Bohdana Butenko

              no i kocham miłością czystą , zaśmiewam się, rozczulam i padam na
              oba z mych kolan przed
              "Kubusiem Puchatkiem" duetu Milne Shepard
              • kkokos Re: mniamuśny watek! 02.10.08, 09:53
                > > i jeszcze Firoseta i czary, czyli baśnie ludów basenu morza
                > > śródziemnego. książka miała bardzo oryginalne ilustracje

                > ani chybi Józef Wilkoń je zrobił.


                Oj nie, to chodzi o tę książkę:
                allegro.pl/item421127545_firoseta_i_czary_natalia_galczynska.html#photo

                (choc oczywiście to wznowienie, ja miałam wcześniejsze wydanie, ale
                w identycznej wersji)
            • meduza7 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 10:05
              Firoseta! To była cudowna książka! Dostałam ją na jakieś urodziny czy imieniny,
              mając coś około 6-7 lat i była już wówczas moją wytęsknioną i wymarzoną, tak
              więc byłam prawie nieprzytomna ze szczęścia. Niestety, ukochanym książkom moja
              miłość nie wychodziła na dobre, bo starałam się ozdabiać je po swojemu - a to
              kolorowanie rysunków, a to wycinanie brzegów kartek w ząbki...
          • kebbe Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 23:00
            ...a kto zna zbiór "Złota dzida Bolesława" (autentk , bez podtekstów, plis! ) ?
          • sir.vimes Złota lipka! 02.10.08, 09:21
            genialne dzieło. Miałam jeszcze grubą książkę "Bajarka opowiada" Tyż pikne.
            • nioszka Re: Złota lipka! 02.10.08, 10:03
              o tak! to było piękne, miałam kiedyś pożyczoną od koleżanki, pamiętam te bajki
              jak przez mgłę, ale ogólne pozytywne wrażenie pozostało do dziś... Chyba muszę
              tego gdzieś poszukać...
              • nioszka Śpiewająca lipka! 03.10.08, 13:02
                śpiewająca, nie złota :D
                Poleciałam do jedynej księgarni w mieście, nie było :(, ale już sobie u nich
                zamówiłam, na allegro też mają, samą i w komplecie z Bajarką
        • slotna Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:17
          No... taka zielona cegla w miekkiej okladce, zabic mozna bylo :)

          A "Basnie narodow Zwiazku Radzieckiego" lubilam czytac ale tak... z przekasem. O Iwanku Gluptasku, o Zlotym Ptaku itp. Taka lekka rozrywka, nie wzruszalam sie zbytnio. Mam tez do dzis "pycke" bajki w oryginale, ale dopiero niedawno nauczylam sie poslugiwac drukowana cyrylica, wtedy czytywala mi babcia rusofilka, na rowni z Puszkinem ("jest na polanie dab zielony, na debie zloty lancuch lsni", ach rozmarzlam sie :D). Skandynawskich nie pamietam :( pamietam Sląsk i jakies makabreski o diablach co to tupia na moscie jak sie ma za krasne buciki.

          No i namietne czytanie zabronionego "NIE" i "Detektywa", po kryjomu i w panice, ze mnie przylapia. Kinga tez nie bardzo bylo wolno, kiedys otworzylam "Misery" na chybil trafil i z rumiencem na gebie przeczytalam wyrwana z kontekstu scene o odrabywaniu nogi... alez bylam szczesliwa :)

          (...po czym do pelnoletnosci niemal sypialam otoczona tabunem chroniacych mnie swa magiczna sila maskotek...)

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • jottka realizm marka pe 01.10.08, 21:31
            słotna, ale ja protestuję przeciwko wkładaniu marka piegusa do worka z wesołą
            fikcją! tzn. nie twierdzę, że niziurski okiem własnym widział kazamaty
            niewinnych dziatek zagonionych do odrabiania lekcji za młodocianych bandytów, co
            później zrelacjonował, ale w tej książce jest bardzo dużo realistycznych
            odniesień do epoki, tylko my tego nie widzimy.

            sama pamiętam, jak za dziecka nieco się dziwiłam, dlaczego marek mieszkał w
            pokoju z kuzynem, z panem surmą i bodaj kimś jeszcze, no ale w końcu uznałam, że
            widać tak lubili:) dopiero za dorosłego mnie olśniło, że dla warszawiaka lat 50.
            to był czysty realizm, a nie literacka osobliwość, a takich rzeczy jest więcej.
            i siłą niziurskiego - poza oczywiście fenomenalnym językiem - było uplecenie
            wciągającej fikcji na zupełnie 'zwyczajnych' podstawach.

            no całe dzieciństwo myślałam z zazdrością, dlaczego ja muszę chodzić do takiej
            nudnej i zwykłej szkoły, a nie do takiej jak u niziurskiego, gdzie tyle się
            dzieje:) bo dałam się nabrać, że to niemal reportaże są, nie masz to jak potęga
            talentu:)
            • slotna Re: realizm marka pe 01.10.08, 21:47
              Oj nie, nie tak! Ja wiedzialam o tym mieszkaniu sobie na glowach, oj chocby bylo cos o tym w "Pozwolenie na przywoz lwa" Nienackiego albo z Wiecha, albo od babci slyszalam, ale tam bylo wiecej takich mykow, ktore mi zupelnie nie pasowaly! "Siodme wtajemniczenie" tez mi sie tak kojarzy.

              --
              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
              • slotna Re: realizm marka pe 01.10.08, 21:55
                O, albo: nigdy nie lubilam "Fizi Ponczoszanki", za to "Dzieci z Bullerbyn" czytalam na okraglo. A przeciez nikt mi nie kazal pasac krow, nie mialam pojecia co to cukierki slazowe itp, a moja szkola miala 8x4 klasy. Ale to byly realistyczne postacie, to cale wyrywanie zebow przy pomocy klamki (tez tak chcialam:)), zabawy etc, a nie jakas polpiratka z malpka na ramieniu.

                --
                Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • laura-gomez Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 22:51
        slotna napisała:

        Pozniej polknelam jeszc
        > ze Trylogie i o ile "Potop" do dzis uwielbiam, "Ogniem i mieczem" uwazam za cal
        > kiem przyjemne, tak "Pana Wolodyjowskiego" przeczytalam raz, stwierdzilam z nie
        > smakiem, ze tym razem mu kompletnie nie wyszlo i do dzis sie ze soba zgadzam :)

        Czytałam "Potop" trzy razy, to jedna z moich ulubionych książek. Podoba mi się głównie ze wzgledu na postać kmicica i przemianę, jaka się w nim dokonuje (kiedyś lubiłam także oleńke, ale po ostatniej lekturze zmieniłam o niej zdanie). "Ogniem i mieczem" oraz "Pana Wołodyjowskiego" także da sie przeczytać, ale to nie to samo co drugi tom "Trylogii". Natomiast nie tak dawno temu odswieżyłam sobie "Krzyżaków" i się rozczarowałam - z całej książki podobała mi się tylko postać Jagienki, a kiedyś była to jedna z moich ulubionych lektur.

        -
        "To live is so startling it leaves little time for anything else." (Emily Dickinson)
    • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:27
      Jottko-prawie wszystko wymieniłaś. Pamiętam jeszcze świetnego "Zagadkowego
      Arre"(autor polski ale nie pamiętam nazwiska), "Podróż z rondlem", "Ośmioro
      małych,dwoje dużych i ciężarówka", "Pięcioro dzieci i coś","Magnus i
      koń",wszystkie prawie tytuły z "poczytaj mi mamo".
      Więcej w tej chwili nie pamiętam
      • sowca Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:38
        Przetrwały "Dzieci z Bullerbyn" (o dziwo, bardziej niż Pippi,
        chociaż ją też lubię), "Tajemniczy ogród" (bardziej niz dawniej
        ukochana "Mała księżniczka", choć i do niej czasem wracam), cała
        seria o Panu Samochodziku, "Klub włóczykijów" Niziurskiego, seria o
        Ani, Emilce oraz "Błękitny Zamek" LMM, "Dalsze burzliwe dzieje
        pirata Rabarbara", "Klechdy Sezamowe" Leśmiana, "Baśnie z gór", "O
        wróżkach i czarodziejach" Natalii Gałczyńskiej i wiele, wiele
        innych.
        Kiedyś bardzo lubiłam "W pustyni i w puszczy", potrafiłam czytać w
        kółko. Od dawna tej ksiązki nie czytałam, ale zamierzam do niej
        wrócić, jak będzie okazja - ciekawa jestem, czy przetrwa próbę czasu.
        A swoim dzieciom na pewno będę czytać "Plastusiowy pamiętnik" - jak
        ja tę książeczkę uwielbiałam!
        • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 21:50
          No właśnie-"Tajemniczy ogród" i "Mała księżniczka"!
          Jak przez mgłę pamiętam jeszcze "Myśliwego Haribu"
          i naprawdę mi wstyd,ale czytając "Braci Lwie serce",albo co gorsza "Mijo mój
          Mijo"zawsze płaczę
          Z młodziezowych bardzo lubiłam serię Maurica Druona o schyłku pewnej francuskiej
          dynastii
          • kebbe Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 00:04
            kaliope3 napisała:
            > i naprawdę mi wstyd,ale czytając "Braci Lwie serce",albo co gorsza "Mijo mój
            > Mijo"zawsze płaczę

            ja to ryczę jak bobrzyca. zwłaszcza przy Sucharku...
            • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 13:17
              Mio moj Mio czytalam tylko raz, pamietam, ze mroczna byla straszliwie.
              Bracia Lwie Serce to madra ksiazka, podoba mi sie, ze jest mowa o smierci, o
              tym, ze kazdy umrze- i jest fajna alternatywa dla tych dzieci, ktorych
              wychowanie jest poza katolickie, a ktore pytaja o smierc :)
              Ja bardzo lubie Katle :)
      • meduza7 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 10:09
        Zagadkowy Arre, autor Józef Hen. Znalazłam to niedawno u mamy... Książka z
        rewolucyjnym wydźwiękiem jak się patrzy ;)
    • slotna Re: książki poza kryzysem:) 01.10.08, 22:04
      Calkiem zapomnialam o Andersenie. "Krolowa Śniegu" do dzis ma dla mnie jakas niesamowita magie, taki mroczy, chwytajacy za serce klimat ala fantasy czy cos. Reszty slynnych basni nie lubilam, tylko te malutkie: o lnie, igle do cerowania, imbryku. To tez sobie przeczytam, jak przyjade :)

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • agawa79 Królowa śniegu - OT ilustracyjny 02.10.08, 10:41
        Dostałam niedawno od pewnej przemiłej Ukrainki "Królową śniegu" w
        wersji ukraińskiej z absolutnie cudownymi ilustracjami Vladislava
        Erko. Mogę godzinami oglądać z dziećmi wszystkie szczegóły i
        szczególiki. Nie znalazłam dużego obrazu z okładką książki, mam
        tylko taką miniaturę:
        https://img516.imageshack.us/img516/1518/krolowasniegunm0.jpg
        Nie znalazłam też, niestety, żadnych książek po polsku z
        ilustracjami tego pana - a może nie dość intensywnie góglałam? ;)
        • agawa79 Re: Królowa śniegu - OT ilustracyjny 02.10.08, 10:42
          Kolejna próba wklejenia obrazka - poprzedni na podglądzie się
          otwierał:
          https://tinylink.pl/krolowa
          • idomeneo Re: Królowa śniegu - OT ilustracyjny 02.10.08, 11:10
            jakoś tak klimtowsko królowa wygląda na tej miniaturce
            • agawa79 Re: Królowa śniegu - OT ilustracyjny 02.10.08, 11:40
              No a w rzeczywistości klimtowska nie jest, za chłodna na klimtowską
              i zbyt obfita w szczegóły. Poza tym patrząc na Klimta nie mam
              wrażenia, że jego obrazy są statyczne, a Erko właśnie tak maluje -
              jakby chwila przyjęła pewną pozę właśnie po to, żeby ją można było
              podziwiać i rozbierać na części pierwsze. Czy pogwałciłabym własność
              intelektualną, gdybym zeskanowała ilustrację i wrzuciła link? Bo te
              obrazy są naprawdę przepiękne i aż się cała palę, żeby się nimi
              podzielić. :)
              • slotna Re: Królowa śniegu - OT ilustracyjny 02.10.08, 12:12
                Skanuj i wrzucaj, koniecznie! Mnie tez sie skojarzylo z Klimtem, na ktorego ktos nalozyl filtr w fotoszopie i pomaranczowy zmienil na niebieski :)

                --
                Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                • agawa79 Re: Królowa śniegu - OT ilustracyjny 03.10.08, 11:16
                  Dobra, na razie wrzucę okładki. :)
                  Przód:
                  img521.imageshack.us/my.php?image=okladkaprzodtw9.jpg
                  Tył:
                  img174.imageshack.us/my.php?image=skanuj0001gv6.jpg
                  (Zwróćcie uwagę, jaką lalkę dziewczynka wiezie na sankach).
                  Niestety, skany są trochę nieostre, ale pewnie lepiej będzie widać
                  szczegóły po zapisaniu obrazów na dysk i powiększeniu. Wieczorem
                  postaram się wrzucić jakąś ilustrację ze środka.
                  • agawa79 Re: Królowa śniegu - OT ilustracyjny 03.10.08, 11:20
                    Na sankach, które są wózkiem, oczywiście. ;)
                    • agawa79 Znalazłam Erko w sieci :) 03.10.08, 12:54
                      Tutaj:
                      tinylink.pl/erko
                      Jakość taka sobie, ale lepszy rydz niż moje kulawe opisy. ;)
                      • mmoni Re: Znalazłam Erko w sieci :) 03.10.08, 22:31
                        Agawa, zła kobieto, coś ty zrobiła? Ja chcę z tego tapetę na pulpit. Ja chcę tę
                        książkę. Ja w ogóle chcę wszystkie książki, jakie ilustrował Erko (vel Yerko
                        vel Jerko). Alicję też ilustrował. Chyba mam gorączkę.
                        www.snowqueen.us/slideshow.html
                        • mmoni Re: Znalazłam Erko w sieci :) 03.10.08, 23:35
                          A tenże obrazek czyż nie mógłby służyć za ilustrację głównej idei książek
                          Musierowicz? Dziewczę prowadzone do ślubu przez pana z wąsem? Dekoracje i
                          kostiumy co prawda nijak nie przypominają mieszczan z ulicy Roosevelta, ale
                          zamysł pozostaje ten sam :-)
                          ua.adme.ru/img/news/17428/wall_calendar_Page_09.jpg
                        • agawa79 Re: Znalazłam Erko w sieci :) 09.10.08, 10:27
                          mmoni napisała:

                          > Agawa, zła kobieto, coś ty zrobiła? Ja chcę z tego tapetę na
                          pulpit. Ja chcę t
                          > ę
                          > książkę. Ja w ogóle chcę wszystkie książki, jakie ilustrował Erko
                          (vel Yerko
                          > vel Jerko). Alicję też ilustrował. Chyba mam gorączkę.

                          To normalna reakcja. I nie, nie przejdzie Ci. ;)
                  • slotna Re: Królowa śniegu - OT ilustracyjny 03.10.08, 23:26
                    No to juz wiem o co chodzilo, z zatrzymaniem momentu... Niesamowite.

                    --
                    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • sowca Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 22:49
        Wiecie co Wam powiem? Teraz Andersen podoba mi się o wiele bardziej
        niż wtedy, gdy byłam dzieckiem. Wtedy - ot, baśń jak baśń. Teraz
        znajduję w nich drugie dno, nie bardzo zrozumiałe dla małego
        dziecka. Niedawno wpadł mi w ręce stary numer "Zwierciadła", gdzie
        jakaś psycholog interpretowała tę baśń o Elizie i łabędziach.
        Niewiarygodne, ile ona w tym znalazła nawiązań kulturowych.
        Nawiasem mówiąc, czy ktoś wie, gdzie mogę dostać książkę Bruno
        Bettelheima "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach
        baśni"?
        Trochę to offtopic, ale skojarzyło mi się, bo Słotna pisała o
        Andersenie:)
        • nikadaw1 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 23:31
          jestem w posiadaniu książki "Cudowne i pożyteczne" :)
        • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 10:44
          sowca napisała:
          > Nawiasem mówiąc, czy ktoś wie, gdzie mogę dostać książkę Bruno
          > Bettelheima "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach
          > baśni"?

          Bettelheim jest do kupienia na Allegro, ale niestety w absurdalnych
          cenach:
          www.tinyurl.pl?v90D8NrK
    • szprota Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 00:37
      W sumie wymieniłyście większość, a kilka lektur, jak widzę, przegapiłam.

      Przede wszystkim, jak pewnie też spora z nas część, zostałam wychowana na
      słuchowiskach. Pinokia i Alicję znałam, zanim nauczyłam się czytać. Także
      Piotrusia Pana (Ja jestem Hak, Kapitan Hak, szpon zamiast dłoni to mój znak,
      żelazny szpon, straszliwy szpon, nie noszę broni, starczy mi on
      -
      pamiętacie?). Była jeszcze Ośla Skórka, Knyps z Czubkiem...

      Chyba pierwsza wchłonięta oczami, nie uszami była Mary Poppins, calutki cykl.
      Ogromnie lubię do tej pory, choć wracam dość rzadko.

      Mnóstwo radości przysporzył mi cykl o Dzikiej Mrówce. W sumie nie najgorzej
      napisane, no i te wszystkie kraje szalenie egzotyczne!

      Pany Samochodziki również lubię do tej pory, ładnie je zilustrował Kobyliński -
      ogromnym sentymentem darzę zwłaszcza części z Winnetou i Kapitanem Nemo.

      W ogóle zauważyłam, że jednak spore znaczenie mają dla mnie ilustracje. Na
      przykład nigdy nie przepadałam za Butenką i tak w sumie wdzięczną lekturę jak
      "Chłopak na opak" Ożogowskiej jakoś mi zepsuł. Ożogowskiej czytałam chyba
      wszystko, "Tajemnicę Zielonej Pieczęci" lubię nadal i z dużym sentymentem wracam
      do zdań Szanowny kolego! Słuchaj, Sewer, ryjesz pod nami i ryjesz... (jak
      pada forum, na usta pcha mi się nachalnie "słuchaj, serwer, ryjesz pod nami i
      ryjesz..."). No i ładna Łódź, wprawdzie nie moje dziecięce okolice, ale znajome,
      a jakże. Do tej pory nie odkryłam jednak, czy w "Złotej Kuli" Hanna Ożogowska
      też opisuje Łódź, czy też krainę Nigdy-Nigdy, a może Warszawę? Jeśli Łódź,
      wydarzenia złotokulne toczyły się, nomen omen, omal na moim podwórku :)

      Lubiłam Nowacką - "Śliczna Tamit", słynna "Małgosia contra Małgosia", jeszcze
      była taka przyjemnie melancholijna opowieść o bodaj jakiejś Magdzie (?) ze
      starszym bratem, kotylion jakiś na szkolnej zabawie się tam wdał. Też się nie
      zestarzały. Ziółkowska była również w porządku, tylko trochę przesadnie
      popisywała się erudycją niekiedy. No ale dzięki jej "Dziwna jesteś, Karolino"
      zastrzeliłam kiedyś polonistkę, już w ogólniaku, znajomością słowa
      "okcydentalizm". I polubiłam Stachurę, tego prawdziwego, nie z piosenek SDMu.

      Siesicka ciut się postarzała, niestety, chyba najlepiej się trzyma "Jezioro
      osobliwości".

      W późniejszych czasach był jeszcze całkiem zgrabny dwuksiąg Marty Fox
      "Magda.doc" i "Paulina.doc".

      Zofia Chądzyńska! Jeśli nie czytałyście "Statków, które mijają się nocą" -
      przeczytajcie koniecznie!

      M.M. była od zawsze. Chyba najbardziej wracam do OwR. I Pulpecję ogromnie lubię,
      tak jest świetnie opisana w niej tęsknota.

      L.M.M. też. Chyba najczęściej wracam do "Błękitnego Zamku", Emilek i Pat. Ania z
      czasem wydaje się ciut za słodka. Może to zresztą wina tłumaczenia.

      Astrid - wiadomo, choć Pippi znam tylko z filmu, ale oczywiście "Dzieci",
      "Bracia Lwie Serce", bardzo przepięknie zilustrowane przez Orłowską-Gabryś "Mio,
      mój Mio".

      Boże, ileż można jeszcze wymieniać... Może jeszcze bardzo przeze mnie lubiane
      "Moje miłe zwierzaki" Pauszer-Klonowskiej. Muszę jej poszukać. Tak serdecznie o
      tych zwierzakach pisała... (ilustracje Rozwadowskiego :P)

      Dodam, że Chmielewska i Wiedźmin to późniejsze czasy - późny ogólniak i studia,
      więc "nie wchodzą" :)

      Ach, a Alicję znam w tłumaczeniach Marianowicza i... Stillera. To drugie jest
      teraz przeze mnie postrzegane jako cu-dow-ne (czytałam Alicję w oryginale, dość
      dawno temu, ale byłam pełna podziwu).
      • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 06:12
        szprota napisała:

        > Dodam, że Chmielewska i Wiedźmin to późniejsze czasy - późny ogólniak i studia,
        > więc "nie wchodzą" :)

        U mnie tez, choc Chmielewska byla jednak wczesniej. Ale z Wiedzminem sie zgadza:-)
        Co do Chadzynskiej, "Statkow..." akurat nie znam, ale lubie wracac raz na jakis
        czas do "Wstegi pawilonu".
      • slotna Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 10:40
        Ja ze sluchowisk uwielbialam "Plastusiowy Pamietnik", pamietam niemal calosc lacznie z efektami dzwiekowymi, niestety wszystkie kasety mi zginely, wszystkie, te z muzyka rowniez :(

        Zupelnie zapomnialam o "Dziwna jestes, Karolino"! Tez sie nauczylam slowa - "otawa", wykorzystuje w krzyzowkach :D I chcialam miec romans z nauczycielem koniecznie :)))

        Marta Fox - bardzo mi sie podobaly te dwie wymienione przez ciebie, inne wcale, moze jeszcze z wyjatkiem "Agaton-Gagaton" (takie dosc zywe to bylo); no i niestety - przeczytalam je po kilku latach i zirytowaly mnie niemozebnie. Mialam wrazenie, ze sie babka popisuje iloscia ambitnych ksiazek przeczytanych i takie tam. A kiedys bylam zachwycona :)

        Zainspirowana tym watkiem odbylam wlasnie bardzo fajna rozmowe z mama - ach, jak my sie zgadzamy co do lektur, nie tylko z dziecinstwa zreszta :) - mnostwo ksiazek mam po niej, ale zapomnialam o tych o zwierzetach.

        Co do Stillera, to on jest miszczu wiedzy, natomiast brakuje mu iskry bozej. Zawsze to mowie. Guru jest to moj absolutny we wszelkich przepychankach typu "zaakceptowac 'wlanczac' alibo nie". Biorac do reki tlumaczenie / artykul / cokolwiek jego autorstwa mamy gwarancje stuprocentowej poprawnosci stylistycznej, zgodnosci z oryginalem etc - i czegos kurna brakuje.

        Dobra, ide spac, albo co, bo faktycznie jestem chora i bredze ewidentnie.

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 13:20
        Osla skorka z Catherine Deneuve jest czasem na TV5. Niezbyt przyzwoita jest ta
        historia, ze tak powiem...
        Dzika Mrowke tez uwielbiam, szczegolnie te czesc, gdy jada do Peru :) Zawsze im
        zazdroscilam tego nurkowania i odnajdowania skarbow i w ogole...
        A czy ktos pamieta taka fajna ksiazeczke X1 uwolnij gwiazdy?
    • idomeneo Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 08:15
      A "Momo" i "Nie kończąca się historia" Michaela Endego?

      Może ktoś pamięta też taką polską (chyba?) książkę z ilustracjami Stasysa, gdzie
      był król kruków i koń, który opowiadał m.in. historię o tym, jak zapomniał jak
      się chodzi. Uwielbiałam ją.
      • jottka Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 11:14
        idomeneo napisała:

        > Może ktoś pamięta też taką polską (chyba?) książkę z ilustracjami Stasysa,
        gdzie był król kruków i koń, który opowiadał m.in. historię o tym, jak zapomniał
        jak się chodzi. Uwielbiałam ją.


        'z powrotem, czyli fatalne skutki niewłaściwych lektur' zbigniewa batki:))) no
        genialna jest rzecz, ale ja ją czytałam za dorosłego - scena stukania do szafy,
        skąd rozlega sie grzeczne 'proszę!', królik włazi, a potem wyskakuje łysy, bo
        objedzony przez owe uprzejme mole, do dziś stoi mi żywo przed oczami - w życiu w
        drzwi szafy nie zastukam:) i piękne ilustracje stasysa, fakt.

        okazałam zresztą takie uwielbienie dla tej książki, zwracając ją w bibliotece,
        że pani bibliotekarka podarowała mi drugi egzemplarz, 'bo tego jakoś nikt nie
        czyta, wie pani..' - smutne, ale teraz przynajmniej dzieło stoi na honorowym
        miejscu, a nie kurzy sie u spodu regału. batko wydał je na początku lat 80., to
        nie był czas na reklamę i promocję surrealistycznej i niesamowitej powieści dla
        dzieci starszych i dorosłych, mimo że jakąś nagrodę dostał, ale ona jest
        szalenie warta lektury!
        • idomeneo Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 12:40
          Ooo, Jottko, bardzo dziękuję! Ech, chętnie bym się zapoznała z tą hojną panią
          bibliotekarką ;) Zaś historia o chodzeniu jest po dziś dzień ze smakiem
          przytaczana w mojej rodzinie, gdy tylko ktoś zaczyna kwękać, że się nie może
          zabrać do roboty.
      • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 13:21
        Mialam kilka ksiazek z ilustracjami Stasysa, swoja droga, co za pomysl, zeby
        ilustrowal opowiadania dla dzieci...
        Byma taka seria ksiazeczek, tam byla Calineczka, Krol Krukow, Przadki Zlota...
        Wszystke te basnie bymy mroczne, smutne- i piekne. O wiele lepsze od jakis tam
        cukierkowych Kopciuszkow w wersji pop :p
      • szprota Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 23:57
        [quote]idomeneo napisała: > A "Momo" i "Nie kończąca się historia" Michaela
        Endego? [\quote]
        Momo pamiętam, była świetna :)
    • supervixen Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 09:37
      Lindgren - Dzieci z Bullerbyn, Pippi (w czasach dzieciństwa
      Fizia;)) - ostatni rozdział trzeciej części zawsze mnie doprowadza
      do łez, zwłaszcza Pippi siedząca samotnie przy świeczce.

      LMM - głównie Ania, Emilka i Błękitny zamek, ale czasem wracam do
      pozostałych.

      Burnett - Mała księżniczka i Tajemniczy ogród

      Narnia - za każdym czytaniem odkrywam coś nowego. Nie przeszkadza mi
      religijne przesłanie, wręcz przeciwnie... Mam fragmenty, przy
      których ciarki mnie zawsze przechodzą. Np Błotosmętek mówiący: "I am
      on Aslan's side even if there isn't any Aslan to lead it." Albo "But
      do not fear that, for I am the great Bridge Builder" Aslana.

      Kubuś Puchatek kiedyś mi się nie podobał, zauroczył mnie gdy
      podrosłam i przeczytałam w oryginale.

      Muminki uwielbiam, ale się nie liczą, bo przeczytałam pierwszy raz
      dopiero parę lat temu:)

      No i poza tym cała masa książek, które nadal lubię, ale nie są dla
      mnie aż tak ważne, jak Tajemniczy Opiekun czy Kjersti (odnaleziona
      po latach:))
      • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 13:28
        Oooo, Burnett, taaaak. Mala Ksiezniczka, Tajemniczy Ogrod, Mali Wedrowcy...
        Kocham tez namietnie The Shuttle, po polsku wydane jako Tajemnica dworu w
        Stornham- tlumaczka okroila kilka bardzo waznych watkow, oryginal jest duzo
        madrzejszy i mniej romansidlowy.
        Z podobych klimatow z wczesnego nastolectwa czesto wracam do Jane Eyre i
        Przeminelo z Wiatrem. Och ach :)
    • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 13:40
      A Domek na Prerii znacie? Pierwsze czesci w tym momencie sa dla mnie niestrawne,
      ale te od Miasteczka na Prerii- cud miod i orzeszki :) Najciekawszy jest chyba
      aspekt obyczajosciowy- niespokojna Laura, ktora nigdy nie mowi wprost o swoim
      buncie, bardzo zlozone postacie ojca i matki, wszystkie te romanse, motyw
      Nellie... Tylko ostatnia czesc- Pierwsze cztery lata- jest przepotwornie trudna,
      absolutnie nie dla dzieci.
      • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 15:17
        Ja tylko serial znam niestety, ale bardzo go lubiłyśmy z siostrą
        kiedyś oglądać, choć zdarzało nam się przyznaję troszkę cyniczne
        podejście do fabuły prezentować...A pamięta kto Karolcię i jeszcze
        coś o koraliku?
        • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 15:32
          Taaaak. "Witaj Karolciu" :)
          Z tego samego okresu kojarzy mi sie "Oto jest Kasia"- o bardzo niegrzecznej
          dziewczynce, ktora nie lubila swojej malej siostrzyczki, a potem przeszla
          metamorfoze :p
          Serial o Domku z ksiazka ma niewiele wspolnego- nie pamietam, czy tam bym motyw
          podrozy przez Stany, Almanzo i inne interesujace sprawy ;)
          • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 15:42
            Almazno na pewno był-pamiętam to dziwne imię! Podróż przez Stany
            była chyba skwitowana w ofu jako fakt dokonany i historia zaczyna
            się od budowania domku na środku prerii. Potem perypetie w szkole i
            panna Biddle(?)-anemiczna blondyna. No i koszmarna Nelly z jeszcze
            koszmarniejszą mamusią sklepikarą
            • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 00:09
              Ech, no to zmienili. Szkoda w sumie, trzymajac sie wiernie ksiazki, mozna bylo
              zrobic bardzo ciekawy serial.
          • sowca Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 22:54
            Haha, ja też pamiętam "Oto jest Kasia". Bylo w spisie lektur do
            bodaj 3 klasy, spis był bardzo długi, a omawialismy z niego tylko
            kilka książek, więc te inne czytałam niezależnie od szkoły. Z tym o
            Karolci i koraliku też pamiętam, bardzo mi się podobało. Za to nie
            lubiłam Centkiewiczów.
            • nikadaw1 Re: książki poza kryzysem:) 02.10.08, 23:44
              gdzieś przepadły te moje książki z wczesnej młodości - duża część była z
              bibliotek. z wielką przyjemnością przeczytałabym znów "Przez dziurkę od klucza"
              Siesickiej. nigdy nie miałam swojego egzemplarza.
              i te wszystkie przedwojenne książki o pensjonarkach. Szkoła narzeczonych i
              jeszcze parę ich było. np. taka o dziewczynie co się zakochała w pilocie i
              postanowiła razem z nim latać, żeby w razie czego razem z nim zginąć. Kochany
              wrogu, Tajemniczy opiekun - pamiętam nawet japoński serial animowany !

              niedawno przeczytałam Momo - i jednak nie. depresyjna, Momo na koniec umiera.

              Małgosia kontra Małgosia - pasjami.

              Scarlett O Hara przez wiele lat była moją idolką.

              mam chętkę ostatnio przeczytać Emilkę na falach życia - ale się boję, że mnie
              zdołuje, Emilka przez większość tomu była nieszczęśliwa.
              • laura-gomez Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 12:41
                >Scarlett O Hara przez wiele lat była moją idolką.

                Nigdy jej nie lubiłam, ale za to uwielbiałam Rhetta Butlera.
          • laura-gomez Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 12:39
            klymenystra napisała:

            > Z tego samego okresu kojarzy mi sie "Oto jest Kasia"- o bardzo niegrzecznej
            > dziewczynce, ktora nie lubila swojej malej siostrzyczki, a potem przeszla
            > metamorfoze :p

            Kiedyś bardzo lubiłam tę książkę :) Czytałam ją kilka razy, ale teraz już do niej nie wracam.
    • szprota Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 00:15
      Czytam ten wątek i coraz to kolejne lektury mi przychodzą!
      A więc: Broszkiewicz. "Wielka, Większa i Największa", "Długi deszczowy tydzień"
      - ta druga rozleciała mi się w strzępy i noszę się z zamiarem odkupienia.
      Jeszcze było takie wczesnomłodzieżowe sf "Ci z dziesiątego tysiąca", też do tej
      pory lubię.
      "Tajemniczy opiekun", do którego co jakiś czas wracam, mimo hollywoodzkiego
      zakończenia.
      Równie "Tajemniczy ogród" - sięgam poń zawsze, gdy jestem chora (i zdrowieję
      razem z Colinem)
      Wojtyszko też.
      Nie mogę też odżałować zaginięcia "Żegnaj dziadku, powiedziałem cicho" - słabo
      ją pamiętam, taki jakby chłopięcy pamiętnik w obliczu śmiertelnej choroby dziadka.
      • jottka Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 00:22
        szprota napisała:

        > Czytam ten wątek i coraz to kolejne lektury mi przychodzą!

        bo dobrych książek dużo jest:)


        > A więc: Broszkiewicz. "Wielka, Większa i Największa", "Długi deszczowy tydzień"

        pacułka forever!!!


        > Jeszcze było takie wczesnomłodzieżowe sf "Ci z dziesiątego tysiąca", też do
        tej pory lubię.


        a 'kluska, kefir i tutejszy'?:) a znasz 'bracia koszmarek, magister i ja'? też
        broszkiewicza, z wstrząsającymi bliźniakami w roli głównej? jeden ma nawet na
        imię jarek:)
        • szprota Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 00:53
          Cytat jottka napisała: a 'kluska, kefir i tutejszy'?:) a znasz 'bracia
          koszmarek, magister i ja'? też broszkiewicza, z wstrząsającymi bliźniakami w
          roli głównej? jeden ma nawet na imię jarek:)

          Boże, nie! Ani jednego, ani drugiego! Ale wstyd!

          Ale zgadzam się, że Pacułka był cudowny. Jak to szło? "Na serze gorzka jest
          lepsza."
          ?
          • klymenystra Pille Rinn 03.10.08, 00:56
            Powiedzcie, ze ktos poza mna to czytal...
          • ding_yun Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 10:25
            szprota napisała:

            > Ale zgadzam się, że Pacułka był cudowny. Jak to szło? "Na serze
            gorzka jest
            > lepsza."

            No właśnie, gorzka czy mleczna??
            Cały hazard z dowcipami tatusia. O niebieskiej latarence :P
            • szprota Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 13:52
              Moim zdaniem gorzka.
              I Katarzyna, bywająca niekiedy Albertem :)
              Tak, muszę to sobie odkupić.
              • mmaupa Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 14:46
                Kochany kolego... "Dlugi deszczowy tydzien" to absolutna rewelacja! Paculka
                nalezacy do dziczyzny, sam smak!

                Jeszcze przypomnialy mi sie:

                "Gruby" Minkowskiego

                "Dynastia Miziolkow" Joanny Olech

                "Lipniacy" Heleny Bobinskiej - czytal to ktos? Owszem, byl
                socjalistyczno-patriotyczny smrodek w tle, ale mi to nadal nie przeszkadza.

                Wszystkie dziela Geralda Durrella, dzieki niemu jestem zoologiem :).
      • klymenystra Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 00:24
        Ach, Bromba i inni. Bardzo lubilam Glisanda. I Fikandra. Z Fikandrem sie
        identyfikowalam. Intrygowaly mnie natomiast Fumy, ktore, gdy byly zle, za
        przeproszniem, cipialy :D Nie wiem, co sobie Wojtyszko myslal ;)
        • jottka Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 00:32
          szczegółów z życia fumów nie pamiętam, ale najlepsze było zwierzątko mojej mamy!
          i gluś, niezapomniany reżyser dzieła 'szeryfie, kładź ogonek na stół, także':)
          • szprota Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 00:51
            A ja uwielbiałam Psztymucla, był taki buntowniczy!
          • slotna Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 01:27
            Mnie zawsze wzruszala historia o zegarynce Malwince... jak to musiala te godzine podawac, a tu serce sie rwie, heh :) Lubilam tez te male ludki, co to wygladaly jak trybiki i jezdzili na stopa. Ale najukochansze bylo zwierzatko mojej mamy (mama - zootechnik, jak bylam mala pracowala w zoo, a co mielismy w domu, lepiej nie wymieniac :))

            --
            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
            • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 10:40
              Kocham Zwierzątko Mojej Mamy miłością dozgonną !!!
              Całą resztę również - Viceversy dzikie, Glisando, Psztymucle,
              Pciuch... i Gluś Filmowiec, prekursor nowoczesnej kinematografii...
              i tragiczna miłość Fikandra...
              a ja bardzo długo myslałam, że jak się dzwoni do zegarynki, to tam
              naprawdę siedzi jakaś Malwinka i mówi, która godzina ;-)
      • mama_kotula Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 01:40
        CytatNie mogę też odżałować zaginięcia "Żegnaj dziadku, powiedziałem cicho" - słabo ją pamiętam, taki jakby chłopięcy pamiętnik w obliczu śmiertelnej choroby dziadka.

        Szproto droga, dziękuję za przypomnienie o istnieniu tego tytułu, już wiem, za czym będę się rozglądać jutro w bibliotece.

        Mój egzemplarz tej książki padł ofiarą powodzi 1997r, jak większość moich książek z dzieciństwa, które jedna mądra inaczej osoba z rodziny umieściła - kompletnie niezabezpieczone niczym - w piwnicy :/
        Ranyboskie, jak ja ryczałam wtedy. Jak głupia. W ogóle mnie nie ruszyły relacje z zalanych domów, pól uprawnych itp., a gdy zobaczyłam na ekranie telewizora książki wynoszone całymi stosami z zalanych wrocławskich bibliotek, i jak wypompowywaliśmy wodę z piwnicy, to mnie mama Hydroxyzyną musiała napoić.
        • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 07:32
          Mamo_kotula, nie wiedziałam żeś z Wrocławia-no to mamy wspólne
          wspomnienia powodziowe.
          Pozdrawiam
          • mama_kotula Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 09:27
            kaliope3 napisała:
            > Mamo_kotula, nie wiedziałam żeś z Wrocławia-no to mamy wspólne
            > wspomnienia powodziowe.

            Nie z Wrocławia - z Jeleniej Góry :), ale akurat większą część wakacji powodziowych we Wrocławiu spędzałam.
            A powódź i do Jeleniej Góry dotarła, znaczy, do piwnic głównie :/
            • kaliope3 Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 09:40
              Ano dotarła niestety,wiem. Ja w pierwszym dniu powodzi pracowałam w
              sklepie przy promocji czegoś tam i ledwo do domu dotarłam ostatnim
              tramwajem po tym jak się walka o wodę i chleb w sklepie zaczęła.
              Już nie będę oftopikować powodziowo-zbyt to fajny wątek
              • nikadaw1 Domańska 03.10.08, 11:36
                byłam zachwycona "przy kominku " Antoniny Domańskiej. to zbiór baśni jakich
                nigdy przedtem ani potem nie czytałam. nie żadne wariacje na temat kopciuszka,
                królewny śnieżki itd. raczej takie opowiadania ludowe, wiejskie chłopki-
                roztropki. terminowanie u jakiegoś nadczłowieka, który umiał czynić wiatr, ziele
                cosechciał, co spełniło marzenie dziewczynki sieroty, rubinowe jajo jakiegoś
                ptaszka, co miało przynosić szczęście, a wcale nie przynosiło. książka gdzieś
                przepadła i nigdzie w bibliotekach czy antykwariatach się na nią nie natknęłam.
                ani Paziowie króla Zygmunta, ani Żółta ciżemka mnie tak nie kręciły.
                • sir.vimes O rany, Nikadaw!!! 03.10.08, 12:22
                  Domańska...Oczywiście. Pamiętasz tą opowieść o dziadku, który zginał w lesie
                  (chyba niedźwiedź go rozszarpał) i chłopiec rozważał czy dziad gdzieś tam nie
                  stoi w lesie, omszały jak drzewo... To są takie piękne rozmyślania o śmierci,
                  strasznie smutne.

                  Wspaniała książka.
                  • nikadaw1 Re: O rany, Nikadaw!!! 03.10.08, 22:14
                    nawet znalazłam dziś w sieci:
                    biblioteka.jubilerskie.info/przy-kominku/Rozdzial10.htm
                    ale opowieści o dziadku z tego zbioru nie pamiętam. to musiała być inna książka
    • idomeneo OT - seriale ;) 03.10.08, 07:36
      nie wiem, czy okazałby się dziś być ponad kryzysem, ale był to ukochany serial
      mojego dzieciństwa: "Robin Hood", te pierwsze części z Michaelem Preadem (potem
      był tam taki drugi, podrabiany Robin w wersji blond i to już zupełnie nie było
      to samo). Krwiste postaci, celtycka magia i muzyka Clannadu. Pamiętam, jak z
      kuzynką leciałyśmy zawsze na złamanie karku, żeby nie przegapić początku odcinka
      i jak obie kochałyśmy się w Robinie ;)
      • anutek115 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 09:16
        Tego właśnie "Robin Hooda" sobie z mężem ostatnio oglądamy, w ramach relaksu po
        dwa odcinki dziennie :-).

        Jaki fajny wątek! Wróciłam wczoraj wieczorem i nie dałam rady przez wszystkie
        wasze wpisy sie przekopać, dopiero dziś, i zaraz się dopisuję, bo mojej
        ukochanej książki nikt nie wymienił, ale może ktos zna i zapomniał po prostu?

        Ja za aktualne uznaję przede wszystkim baśnie. Czytywałam na tony, bo na tomy
        liczyc się nie opłacało. Nawet teraz sobie stosik z półek pościągałam, żeby
        niczego nie zapomnieć: "O wróżkach i czarodziejach" Natalii Gałczyńskiej,
        "Kiermasz bajek" i "Nowy kiermasz bajek" - baśnie Warmii i Mazur, "Bajarka
        opowiada", "Śpiewająca lipka", "Sztolnia w Sowich Górach"... jak parę lat temu
        pracowałam w bibliotece, to sobie popożyczałam te książki, właśnie po to, by
        sprawdzić ich aktualność, i jak przy lekturze "Sztolni..." ocknęłam się, duża
        dziewczynka już, przylepiona plecami do ściany i z pochowanymi wszystkimi
        kończynami (żeby mnie za żadną utopiec nie chwycił) już wiedziałam, że są
        aktualne i runęłam na rajd po antykwariatach, żeby sobie kolekcję odnowić (bo
        wcześniej wszystkie książki dzieciństwa do bibliotek poroznosiłam, gdyż trzymać
        ich nie miałam gdzie), "Sztolnie..." miała piękne ilustracje Marii
        Orłowskiej-Gabryś, uwielbiałam je, i już chyba nigdy utopca sobie inaczej nie
        wyobrażę... I w ogóle, wszystkie baśnie z widmami, utopcami, południcami i
        innymi strzygami rządzą, im straszniej, tym lepiej.

        Ale najukochańszą książką mojego dzieciństwa była "O Księciu Godfrydzie, rycerzu
        gwiazdy wigilijnej" Haliny Górskiej. Przeczytałam ją jedenascie razy po rząd, a
        potem jeszcze paręnaście razy... ale oczywiście nie pamiętałam autora, ani nawet
        tytułu dokładnie, tylko okładkę i tego "Godfryda", więc jak zaczęłam pracować w
        bibliotece szukałam na półkach dość beznadziejnie... ale znalazłąm, wzięłam do
        domu, przeczytałam, popłakałam się i odkryłam, że wcale się w środku nie
        zmieniłam od czasó dzieciństwa. OK, może to i ramotka, może nie za współczesny
        język, ale wiele rzeczy odnośnie mojego charakteru mi wyjaśnia, a już
        opowiadaniadziesiate o wróżce Wiwianie do dziś jest dla mnie historią najpełniej
        ukazującą to, czym jest prawdziwa lojalność.

        "Potop" przeczytałam w piątej klasie podstawówki i do dziś bardzo lubię... a
        reszta Trylogii, przeczytana później ("Ogniem i mieczem" duuuuużo później) już
        mi się nie podoba.

        Teraz będzie kompromitujące wyznanie ;-) - nie znosiłam Astrid Lindgren,
        Muminków i Kubusia Puchatka. Astrid Lindgren (oprócz "Dzieci z Bullerbyn") i
        Muminki czytuję teraz z wielką przyjemnością, Kubuś Puchatek zaś drażni mnie
        potwornie tym nagromadzeniem różnorakich frustracji i dziwactw w futrzanych
        ciałkach bohaterów Stumilowego Lasu, no nie lubię i już.

        Czy nikt nie czytał "Czarnoksiężnika z Oz"? I reszty tomów? Bo też się bardzo
        obronił, moim zdaniem.

        Nie obronił się niestety Makuszyński (za dużo rozkosznych żarcików, niestety,
        chociaż seriale młodzieżowe wychodzą z niego świetne, może dlatego, że 3/4
        żarcików znika), Nienacki (sama akcja samochodzików może być, ale jak trafiłam
        na motyw dwóch starych byków ubolewających, że koleżanka niczego poza jajecznicą
        sporządzić nie umie i siedzących za stołem, podczas gdy ta koleżanka bez
        sprzeciwu i nawet myśli o sprzeciwie znosiła te uwagi i smażyła jajecznicę... i
        nie jakaś podkuchenna, tylko młody naukowiec... nie, trzasnęło mną i trzyma)...

        Się rozpisałam jak szalona, ale na pewno o czymś zapomniałam, więc nie obiecuję,
        że to koniec ;-).
        • kaliope3 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 09:43
          A ja się kochałam-tylko błagam,błagam, nie śmiejcie się bo mi wstyd-
          w niejakim Nazirze, posępnym Saracenie z szablami na plecach.Jak go
          parę lat później zobaczyłam to,ekhm,ekhm....
          A w ogóle to ten serial na zawsze będzie mi się kojarzył z
          niedzielnym popołudniem,wonią smażonych na obiad przez mamę
          kotletów. W sumie nie takie złe wspomnienie z młodości
          • anutek115 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 09:50
            Boże, ty też!!!! Ja też!!!! Nawet podejrzewam, że moje zainteresowanie
            Saracenami i kulturą arabską stąd się wzięło.
            Skojarzenia z serialem - identyczne :-).
            • kaliope3 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 11:47
              Miło nie być odosobnioną w swoim obłędzie:)!
              Pamiętam jak poszukiwałam zdjęć ww w różnych naówczas
              trudno dostępnych pisemkach młodzieżowych przywożonych
              z zagranicy przez kolegów mojego brata.Długo potem te wycinki
              przechowywałam
              • idomeneo Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 18:58
                wcale się nie dziwię, posępny Saracen też był naprawdę niezły ;) Za to za każdym
                razem jak Herne wychodził z lasu, z przestrachu i ekscytacji ciarki mi latały po
                plecach.
                • kaliope3 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 22:45
                  A pamiętasz ten odcinek kiedy Robin z pozostałymi trafił do jakiegoś
                  klasztoru,czy jaskini-już nie pamiętam dokładnie,ale była tam jakaś sekta(a może
                  to był wręcz zakon?)i miało tam dojść do materializacji jakby szatana we własnej
                  osobie.Boże,to dopiero były ciarki-widok tej formującej się twarzy przy wtórze
                  swoistej litanii-ciekawe czy teraz też by takie wrażenie zrobiło
                  • idomeneo Re: OT - seriale ;) 04.10.08, 10:40
                    Cytatkaliope3 napisała:

                    A pamiętasz ten odcinek


                    no ba! a jacy wspaniale i soczyście podli byli Szeryf z Nottingham i jego
                    przy..., hm, przyboczny Guy z Gisburne! Miałam też w dzieciństwie okres
                    słuchania na okrągło soundtracku z tego serialu.
              • mmoni Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 22:18
                kaliope3 napisała:

                > Miło nie być odosobnioną w swoim obłędzie:)!
                > Pamiętam jak poszukiwałam zdjęć ww w różnych naówczas
                > trudno dostępnych pisemkach młodzieżowych przywożonych
                > z zagranicy przez kolegów mojego brata.Długo potem te wycinki
                > przechowywałam

                A teraz proszę, nie trzeba szukać w niemieckim "Bravo" - wszystko jest w Internecie (chociaż może lepiej nie psuć sobie wspomnień?)

                www.imdb.com/name/nm0752699/mediaindex
                • kaliope3 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 22:41
                  Czy to jest mój posępny Saracen?! Faktycznie,chyba tak się
                  nazywał...Cóż,sympatyczny starszy pan,eh
        • anutek115 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 09:44
          O, widziałam, że mi się przypomni!

          Broszkiewicz, wszystko, chyba będę musiała sobie powtórkę sentymentalną zrobić
          (znowu ;-)).

          "Tajemniczy ogród", bardzo nadal lubię i drugie dno widzę, jak miałam 10 lat to
          nie widziałam, tylko ogród pragnęłam mieć namietnie. A jak ślicznie wymawiałam
          Mistlewhite Manor ;-)))), które, nawiasem mówiąc, wyobrażałam sobie jako mały,
          biały domek, jak mi się ta wizja godziła ze stoma pokojami, do których nikt nie
          wchodził pojęcia nie mam.

          "Klimek i Klementynka", następna rzecz, którą czytałam n razy pod rząd, potem mi
          się przeniosło na całą Maerię Krueger, "Dar rzeki Fly" (kocham po prostu),
          "Godzina pąsowej róży", "Karolcie"...

          No i muszę to napisać - BARDZO w moich oczach stracił "Pinokio". Jako dziecię
          czytany, oglądany (na slajdach ;-)), opowiadany przez babcię do snu... przed
          oczyma osoby dorosłej odsłonił obrzydliwy dydaktyzmy, jakąś chorobliwą manię
          "bycia grzecznym", buntowałam się na każdej stronie, tak mi było żal biednego
          pajacyka, którego wszelkie postępki odbiegające od ustalonych norm (których ten
          nie znał) były interpretowane jako niegrzeczność i karana. Więc w ramach nubtu
          nie czytam go swoim dzieciom ;-).
          • agawa79 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 11:07
            O, mnie Pinokio wnerwiał od zawsze - ostatnio próbowałam wrócić do
            tej lektury, ale odrzuciło mnie w dal, fetor dydaktyczny nie dał się
            znieść.

            Za to Czarnoksiężnika z Oz uwielbiałam, ciekawa jestem, jak by się
            go czytało teraz. Chyba się zapiszę do biblioteki dla dzieci, bo
            jest mnóstwo lektur, które czytałam w dzieciństwie, a do których za
            dorosłości już nie wracałam.

            Z tych, co się nie bronią, wymienię jeszcze "Macoszkę" Barbary Wizy.
            W dzieciństwie bardzo lubiłam, ale kiedy czytałam ją jakiś czas
            temu, to mną trzęsło. Jak można nie wziąć własnych dzieci na ślub,
            jak można nie przedstawić ich wcześniej nowej żonie, jak można tak
            po prostu sprowadzić cztery nowe obce osoby do domu i oświadczyć
            dzieciom, że od dziś to ich nowa rodzina... Warczałam wewnętrznie,
            kiedy to wszystko czytałam.
            • szprota Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 12:16
              No to mamy zbieżność. Mnie też od pewnego czasu Pinokio drażnił. Mam do niego
              pewien sentyment słuchowiskowy, no i mój Pinokio jest ślicznie wydany, z
              rycinami Szancera, książce niedawno stuknęło 50 lat. Ale treściowo rzeczywiście
              przesadnie dydaktyczny.

              "Macoszkę" czytałam raz, ale pamiętam, że dość bezrefleksyjnie. W tej chwili
              pewnie też bym się złościła.
              • szprota Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 12:17
                A "Czarnoksiężnika" lubię do tej pory. Mam chyba "Dorotę u Króla Gnomów", gdzie
                występuje księżniczka zmieniająca głowy i czyniąca zakusy na głowę Dorotki.
            • mama_kotula Macoszka 03.10.08, 12:17
              Z Macoszki wyłapałam jakiś czas temu jeden smaczek, dla dziecka nie do końca wykrywalny, przy którym oboje z niemężem zakwiczeliśmy wesoło:

              - ...jeszcze dwa największe pokoje zajęte przez jednego osobnika z maszyną do pisania.
              - Stop! - sprzeciwiła się macocha. - Po pierwsze, nie przez jednego, tylko przez dwoje ludzi pracy. My musimy miec osobne pokoje, my... okropnie się kłócimy przy pracy.


              ;)
        • dakota77 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 11:46
          Anutku! Przypomnialas mi o Gotfrydzie, nie wymienilam jej wczesniej, a ja tez
          kochalam- i kocham te ksiazke miloscia wielka. Mam ja do dzis i dokladnie jak ty
          uwazam, ze opowiesc o Wiwianie jest przepiekna historia lojalnosci i wiary w
          bliskiego czlowieka.
          • gothica666 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 13:30
            Od kiedy pamiętam miłością dozgonną kocham Mikołajka - płaczę ze
            smiechu za każdym razem jak czytam..."Spójrz mi głęboko w oczy"" -
            powidział Rosół....:-)
            Kryzys czytelniczy nie dotknął także Colette i serii o Klaudynie.
            Była jeszcze książka "Szkoła narzeczonych", chyba M. Kruger - słodka
            i cukierkowa ale taka powinna być. Z chęcią bym poczytała bo właśnie
            leżę z zapaleniem oskrzeli i przydałoby się cuś do osłody...
            Niestety kierowana dobrocią serca pożyczyłam znajomej i... tyle ją
            widziałam ...
            • nioszka Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 13:44
              znajomą czy książkę? :D
              • gothica666 Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 14:24
                Cały pakiet: znajoma+książka ;-)
      • slotna Re: OT - seriale ;) 03.10.08, 23:25
        Seriale?

        Coz, "Opowiesci z Narnii" oczywiscie!

        To jest dramatyczna wrecz historia, jak sie dokopywalam do tego.. "Opowiesci" - stary serial BBC zaczeli puszczac w polskiej tv w ferie i wakacje, gdy bylam calkiem mala. Zawsze na nie czekalam, tkwily we mnie, taka magiczna zadra, gleboko w moim maloletnim sercu. I wreszcie, ktoregos roku, ferie nadeszly, siedzialam wtedy caly czas u babci, zadajac przelaczania kanalow co 5 minut. "Opowiesci" NIE BYLO. Po paru dniach chyba sie w koncu poplakalam. Tlumaczylam doroslym, o co mi chodzi i dowiedzialam sie, ze czegos takiego nie ma. Po prostu. Wymyslilam to sobie. Polaczyla mi sie "Krolowa sniegu" z "Opowiescia wigilijna", whatever, wymyslam jakies glupoty...

        Minelo kilka lat, dostalam 6 tom encyklopedii oxfordzkiej dla dzieci, zatytuowany "Biografie". Czytam sobie radosnie i nagle - trafiam na C.S. Lewisa! Szczesliwie opisali pokrotce "Lew, czarownica i stara szafa" i poznalam. Myslalam, ze zwariuje ze szczescia. Pozniejsze perypetie z dostaniem ksiazek to juz pikus.
        No i dochodzimy do najwazniejszego - serial ponownie.

        Bylam akurat w Anglii, lat mialam 19. Sciagnelam serial. Wlaczylam.
        Aaaaaaaaaaa!!!!!!!! Rany boskie!!! Zwierzatka to przebrani ludzie! Ludzie!!! Wielkosci ludzi! Lucy wyglada jak dorosla karlica- ze co, ile ma lat?!! Itp, itd... Na koniec - Biala Czarownica, ktora byla dla mnie idealem piekna... nie, juz zamilkne.

        Nie przeszlo proby czasu specjalnie, tyle powiem :)
      • croyance Re: OT - seriale ;) 10.10.08, 15:17
        Dziewczyny, ja to sie tak kochalam w tych Preadach, ze moj maz ma na
        imie Robin :-D No jak sie moglam nie zakochac :-D
    • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 16:31
      Och przepiekny watek! Radosne dziecinstwo stanelo mi przed oczyma :)
      Bajki Robotów, czyli zawsze niesmiertelna Cyberiada Stanislawa Lema. Wielka
      kniga ze specyficznymi ilustracjami Daniela Mroza. Pamietam, jak nie umialam
      jeszcze wtedy czytac, wiec moja kochana mama-robot czytala mi pierwsza basn (o
      robocie, co gdy myslal, to sie mu glowa rozgrzewala; skonczyl na planecie z
      lodu, gdzie usilowal sie dobrac do skarbu tamtejszych lodo-robotów, przebijajac
      sie przez kolejne mury glowa rozgrzana przez dumanie nad problemem ile to jest
      2x2.) Tak mnie to zaciekawilo i zafascynowalo, ze chcialam sama poznawac te
      wspanialosci, wiec dobra mama-robot wtedy mnie wlasnie nauczyla czytac, w dumnym
      wieku lat 4.
      Pierwsza ksiazeczka, która wtedy przeczytalam samodzielnie, to równie
      niesmiertelny i niesamowity Pan Huczek, czyli oczywiscie nastepna bajka
      skandynawska (tym razem finska). Zna ktos? Byl tam m.in. taki wierszyk: "gdy
      noca cos halasuje i noca cos sie skrada, to na pewno Pan Huczek w Twej kuchni
      cos wyjada..." jak Poszepszynscy ;))) Do dzisiaj uwielbiam te ksiazeczke o
      bordowej okladce, i trzymam w specjalnej koszulce, bo mocno zniszczona.
      Chwile potem jeszcze przeczytalam pierwszy tom Mary Poppins, co mnie wciagnelo
      tak bardzo, ze nie chcialam isc spac - wtedy mama przekrecila mi ksiazke do góry
      nogami - wiec zaczelam szybko literowac do góry nogami... :P Co prawda nie wiem,
      czy Mary obronilaby sie dzisiaj, ale basniowe przygody gromadki, smianie sie pod
      sufitem, pani Bajkosia albo niebieski ksiezyc albo szpak komunikujacy sie z nowo
      urodzonym niemowleciem chyba nawet dzisiaj by mi sie spodobaly. I od tego czasu
      juz przepadlam dla swiata, bo pochlanialy mnie Cyberiadowe opowiesci o Ergu
      Samowzbudniku, albo basnie o straszliwych bladawcach i ich zagrazajacej robotom
      plesni i kwasoródczym oddechu! Albo przygody Trurla i Klapaucjusza. Przygody
      Pilota Pirxa i inne dziela Lema do dzisiaj tez bardzo lubie. I Juliusza Verne'a,
      chociaz tam wychodzi co chwila kolonializm, niewolnicy albo przedmiotowe
      traktowanie zwierzat w imie industrializacji.. Ze skandynawskich to Muminki
      wiadomo, równiez przez wyrafinowane ilustracje autorki. Pamietam, jak
      kilkuletnia czytalam Zime Muminków w towarzystwie cieplej koldry i sloika
      konfitur, wczuwajac sie w atmosfere :) A teraz jak swietnie wracac do tych
      wszystkich stworzen i do leków egzystencjonalnych Filifionki albo do
      niepokojacych firanek zorzy polarnej.. "to wszystko takie niepewne i to mnie
      wlasnie uspokaja" :) Nawet perwersyjnie lubie czytac o nieznosnym egoiscie
      Tatusiu-diwie teatralnej i przymykam feministyczne oko na wieczna uzytecznosc
      Mamusi M..
      Z literatury brytyjskiej uwielbiam do dzisiaj cykl o Pieciorgu Dzieciach i inne
      powiesci Edith Nesbith. A takze Pierozek z Wisniami, trzeba trafu równiez
      ilustrowany przez nasza niezrównana Marie Orlowska-Gabrys i jej mistrzowski
      patyczek w tuszu :)) No i Anie LMM, mimo wszystkich wad do dzisiaj i
      pretensjonalnych tlumaczen lepiej sie trzyma niz MM ;P Emilki niestety nie znam
      jeszcze, ale niedlugo to nadrobie linkiem od ananke! :)
      Z polskich klasyków "Niebieski mundurek" - i cala Hanne Ozogowska :)) a takze
      "Moi roztomili" Gustawa Morcinka nadal do dzisiaj poczytuje. No i oczywiscie tez
      kilotony basni, legend i klechd. W polskich zawsze trzymalam z diablami :)
      Bardzo podobaly mi sie tez basnie opisane przez Gustawa Morcinka :) Mitologie
      grecka lubie bardzo i historyczne ksiazki, n.p. o chlopcu z Ur albo Cizemki i
      Paziowie, a jakze. Dopiero po latach dowiedzialam sie, jak wiele przeklamal i
      poukrywal eufemizmami nasz mizogin Jan Parandowski, wiec teraz czytam mitologie
      róznych krajów w stanie jak najblizszym oryginalom. Przerazaly mnie Grimmy i
      okrucienstwa u Andersena (n.p. obcinanie nózek dziewczynkom) ale jeszcze
      okrutniejsze sa prawdziwe dunskie basnie ludowe (z których zreszta Andersen
      sciagal co sie dalo, jak Szekspir;) Oj miriady tych ksiazek, z czego wiele Wy mi
      przypomnialyscie! Jeszcze tutaj podopisuje :)
      Zawsze na topie u mnie byl tez Mistrz i Malgorzata oraz dziela Gogola, ale to
      chyba nie dla dzieci tak bardzo? :)
      Za to nie znosilam i do dzisiaj nie znosze Czarodzieja z krainy Oz - za to, ze
      niektóre postaci tak obrzydliwie gnoja inne, w czym przoduje zwlaszcza Strach na
      Wróble. Oprócz tej przykrej przypadlosci to nawet lubie niektóre przygody
      Doroty, najbardziej zas tom, gdzie wszyscy zstepuja do podziemia i król
      krasnoludów zamienia ich wszystkich w bibeloty :) Nie moge tez czytac niczego
      Sienkiewicza. Od okrucienstw oraz ojczyznianych wynurzen robi mi sie niedobrze,
      tak samo jak od Amicisa ;) Nie znosilam tez okropnych lektur w szkole - porwania
      w Tiutiurlistanie, i tych wszystkich Antków i Janków, gdzie dzieci koncza w
      okrutny sposób :( Mam nadzieje, ze tych okropienstw dzisiaj w szkole juz nie ma?
      • mamalilki Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 18:31
        Pod wiekszoscia wymieninych moge sie podpisac poza tym ze uwielbialam
        Centkiewiczow i Joan Webster (Sally byla nastawiona naukowo, gdyby zapoznala sie
        z aktualnymi badaniami to by sie "nawrocila", nie mowiac juz o Jervisie i Agacie)
        Poza tym na polce do dzis:
        "Róże pani Cherington" - kryminal dla dzieci, doskonaly
        Opowiesci z Narnii
        Ania (moja ulubiona to "Rilla")
        Emilka
        "Słoneczniki" Snopkiewicz (na tyle silna fascynacja ze w 50 % dlatego mam corke
        Lilke, grugie 50 to inna znajoma Lilka)
        Mala ksiezniczka
        Curwood - wszystko

        W moim przypadku w zapomnienie do ciemnej piwnicy (bez zalu) poszly Ozogowska,
        Nienacki, Niziurski, ksiazki z klubu siedmiu przygod, Tomki, Ania z Lechickich
        pol, i cale stosy innych, ktorych juz nawet nie pamietam. Teraz powoli je
        wygrzebuje dla dzieci.
        • dakota77 Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 20:09
          Ja tez wciaz lubie wracac do Roz pani Cherrington:-). Sloneczniki bardzo mi sie
          podobaly, ale od lat nie czytalam, ciekawe, co teraz pomyslalabym o tej ksiazce.
        • szprota Re: książki poza kryzysem:) 04.10.08, 00:11
          Och, "Słoneczniki" :D też znam! Też lubię! Ten cudowny początek "Jestem
          dzieckiem grzechu. To nieprawda, ale dobrze brzmi" :D
      • mamalilki Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 18:35
        A mialas Mery Poppins czy Agnieszkę? Bo ja mialam jeszcze ksiazki mojej mamy i
        tam Mery nazywala sie Agnieszka.
        I oczywiscie Pippi nazywala sie Fizia :-)

        Jeszcze mialam swietny kryminal dla mlodych panienek, po mojej babci jeszcze
        przedwojenny "Kierdej", nie pamietam autora. Swietna ksiazka.

        Verne, oczywiscie. Ten sie nie zestarzeje nigdy. To byl geniusz!
      • mama_kotula Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 20:14
        CytatNie znosilam tez okropnych lektur w szkole - porwania
        w Tiutiurlistanie, i tych wszystkich Antków i Janków, gdzie dzieci koncza w
        okrutny sposób :( Mam nadzieje, ze tych okropienstw dzisiaj w szkole juz nie ma?


        Coś mi się obiło o uszy, że niestety są.
        Lista lektur szkolnych praktycznie niemal w ogóle się nie zmieniła przez
        ostatnie 25 lat :/
        • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 21:30
          mama_kotula napisała:

          > CytatNie znosilam tez okropnych lektur w szkole - porwania
          > w Tiutiurlistanie, i tych wszystkich Antków i Janków, gdzie
          dzieci koncza w
          > okrutny sposób :( Mam nadzieje, ze tych okropienstw dzisiaj w
          szkole juz nie ma
          > ?
          >

          >
          > Coś mi się obiło o uszy, że niestety są.
          > Lista lektur szkolnych praktycznie niemal w ogóle się nie
          zmieniła przez
          > ostatnie 25 lat :/

          Az tak źle nie jest ;-) Zmieniła się i to sporo, choć ja bym
          jeszcze parę rzeczy wyrzuciła.
          Żeby zobrazować zmiany - moja Zosia w piątej klasie omawiała "W
          pustyni i w puszczy", "Chłopców z Placu Broni" i "Córkę czarownic"
          Terakowskiej oraz "Szóstą klepkę" do samodzielnego zrecenzowania. W
          szóstej ma "Tego obcego" i strasznie cierpi nad tą lekturą, a potem
          czeka ją "Szatan z siódmej klasy" i "Ania z Zielonego Wzgórza"
          oraz "Kłamczucha".
          Nie będę wymieniać wszytkich lektur, które omawiała Ania (obecnie w
          3 gimn.), ale najcięższym przezyciem była niewątpliwie "Sierotka
          Marysia" jako pierwsza ich lektura w czwartej klasie :-(

          Muszę jednak przyznac, że mocno okrojono te straszące nas w naszych
          latach szkolnych lektury pozytywistyczne. Nie miałysmy na razie do
          czynienia ani z "Naszą szkapą", ani z "Anielką", że o "Antku"
          i "Janku Muzykancie" nie wspomnę.

          Cześć ich pamięci !!!
          • mama_kotula Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 21:39
            CytatŻeby zobrazować zmiany - moja Zosia w piątej klasie omawiała "W pustyni i w puszczy", "Chłopców z Placu Broni" i "Córkę czarownic"
            Terakowskiej oraz "Szóstą klepkę" do samodzielnego zrecenzowania. W
            szóstej ma "Tego obcego" i strasznie cierpi nad tą lekturą, a potem
            czeka ją "Szatan z siódmej klasy" i "Ania z Zielonego Wzgórza"
            oraz "Kłamczucha".


            To ja miałam identyczny zestaw lektur (prawie, bez "Szóstej klepki"), plus dodatkowo Janki, Antki i nasze szkapy - a jestem rocznik 1981. Tak, że mogę powiedzieć, że niewiele się zmieniło ;)

            Od "Tego obcego" zresztą rozpoczął się mój bojkot lekturowy, czyli po zmęczeniu kilku stron puknęłam się w czaszkę i stwierdziłam, że nie będę czytać tego, co mnie skłania do odruchów wiadomych :>
            • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 22:03
              No nie powiesz mi, że miałaś Terakowską !!! To jest ta jaskółka
              zmian, które widzę.

              Poza tym widzę w podręczniku, ze mają tam sporo fragmentów zupełnie
              współczesnych książek - "Dynastii Miziołków', sporo Jezycjady i
              innych, których w tej chwili nie pamiętam, a podręcznik Zosi jest
              dwa piętra wyżej ;-)
              • jota-40 Re: książki poza kryzysem:) 03.10.08, 23:20
                Że powtórzę za innymi - jaki piękny wątek!...
                Wzruszyłam się do łez, że pamiętacie książkę "Wróżki i czarodzieje" - jedna z
                moich pierwszych, które jeszcze mama mi czytała przed snem!
                U mnie odpadły prawie wszystkie polskie klasyki: Ożogowska, Siesicka, Minkowski,
                Niziurski, Nienacki.
                Zostały do dziś: Muminki, cała Astrid L., niektóre LMM (Rilla), "Mała
                księżniczka", "Tajemniczy ogród", "Alicja".
                Ale - aż dziwne - nikt nie wspomniał o Pożyczalskich! Niemożliwe, żeby nikt tego
                nie czytał? Podobnie, jak inny klasyk Norton: "Gałka od łóżka"... W ogóle
                najmocniej trzyma się (jesli chodzi o mnie i moje dzieci) literatura angielska:
                Mary Poppins, cykl Nesbith, Kubuś Puchatek.
                No i Pollyanna... Ukochana kiedyś - teraz czasem wracam, acz staje się nieco
                ciężkostrawna, z tym swoim wiecznym optymizmem ;).
                Mam jeszcze jedną ukochaną książkę z lat dziecinnych, do której wracam
                namiętnie, ale nigdy nie słyszałam, żeby ktoś inny ją czytał: to "Sam Small lata
                znowu", autora "Lessie wróć".
                No i rzecz zabawna: książka dla dzieci, której nie znałam w dzieciństwie (po
                prostu chyba jej jeszcze nie było ;)...), a teraz czytam dzieciom bez końca:
                "Marceli Szpak dziwi się światu" Joanny Pollakówny.
                Specjalne podziękowania dla Agawy - te ilustracje Erko (vel Jerko) po prostu
                olśniewające!
                • idomeneo Re: książki poza kryzysem:) 04.10.08, 10:46
                  Pożyczalscy, Mary Poppins i rycerze Okrągłego Stołu, o tak!

                  Co do ilustracji, to przepadałam za rysunkami Jana Marcina Szancera, na przykład
                  do Baśni Andersena, Ripa van Winkle albo kolejnych tomów Pana Kleksa - miały
                  taki baśniowy rozmach i swobodę.
                • niq_miejski Re: książki poza kryzysem:) 06.12.08, 09:34
                  Wszystkie te o których pisze jota, plus mity greckie (te miały szczególny wpływ
                  na moją wyobraźnię i tak mi już zostało). Astrid Lindgren czytam sobie czasami
                  do poduszki jak mnie złapie smutek. I jeszcze Gösta Knutson o kotku Pelle który
                  nie miał ogonka.
                  A, i Dom pod Kasztanami. Magiczna rzecz.
                  • jota-40 Re: książki poza kryzysem:) 06.12.08, 14:56
                    O! A Sama Smalla też czytałaś?... Czasem mam wrażenie, że ta książka wyszła w jednym, jedynym egzemplarzu, który stoi właśnie na mojej półce ;). Kotek Pelle został u nas Filonkiem, chociaż całkowicie zgadzam się z Klymenystrą w kwestii przekładów, czyli spolszczania na siłę - choćby nazw własnych, imion, nazw ulic. Irytowało mnie to zjawisko niemożebnie, jeszcze zanim zostałam tłumaczką.
                    Miałam to pierwsze, stare wydanie Mary Poppins, gdzie skądinąd genialna Irena Tuwim nazwała ją Agnieszką. Wrrr.
                    • niq_miejski Re: książki poza kryzysem:) 06.12.08, 15:14
                      jota-40 napisała:

                      > O! A Sama Smalla też czytałaś?... Czasem mam wrażenie, że ta książka wyszła w j
                      > ednym, jedynym egzemplarzu, który stoi właśnie na mojej półce ;)

                      Raczej w trzech :-) dostałyśmy po egzamplarzu na święta, dawno temu, ja i moja
                      nalepsza koleżanka.


                      Kotek Pelle z
                      > ostał u nas Filonkiem,

                      nie wiedziałam, nie czytałam polskiej wersji - Filonek brzmi całkiem ładnie,
                      choć ma się tak raczej nijak do Pellego :-) To już Piotruś byłoby lepiej, bo
                      bardziej a propos, ale generalnie sie z tobą bardzo ale to bardzo zgadzam w
                      kwestii tłumaczeń.

                      Fajnie, że osoba o takim podejściu została tłumaczką, myślę, że profesja sporo
                      zyskuje na przynależności doń kogoś, kto pamięta jak to jest być czytelnikiem
                      :-) (niektóre tłumaczenia sprawiają na mnie wrażenie, jakby były przygotowane
                      przez osoby które na czas tłumaczenia doznają totalnej czytelnlczej amnezji).

                      • jottka nieno 06.12.08, 15:21
                        opanujcie się, wyrywacie tłumaczy z epoki i macie dzisiejsze pretensje:) kiedyś
                        reguły sztuki nakazywały wręcz spolszczanie czy zeswojszczanie nie tylko imion,
                        ale w ogóle wszelkich nazw własnych, dzisiaj odczucia nam się zmieniły i tyle.
                        ale przepisu nie ma, który by nakazywał i dziś tłumaczowi zostawić za wszelką
                        cenę imię oryginalne i może się zdarzyć, że to nowe będzie lepiej funkcjonowało
                        w przekładzie, no karma taka:)

                        a jakość tłumaczeń to rzecz osobna i z filonkami czy kubusiami niezwiązana.
      • kebbe Re: książki poza kryzysem:) 04.10.08, 12:08
        kurza twarz, też mam taką madzieję...Biedna Rozalka, brr...koszmar.
        Los zwierzyny też lekki nie był w lekturze, vide Lampo albo Łysek.
        Ja rozumiem, że uwrażliwiać należy, ale pytanie czy w taki właśnie
        sposób i konkretnie dziewięciolatków...
        A co do Dorotki to ja brdzo lubiłam tą serię. Nie wiem, czy teraz z
        róną przyjemnością bym przeczytała...
        Apropos przygód w podziemiach gór i wśród gnomów, tudzież
        krasnoludów przypomniała mi się "Księżniczka i koboldy" George’a
        MacDonalda. Uwielbiałam ją, muszę koniecznie sobie odświeżyć !!
        • mamalilki Re: książki poza kryzysem:) 04.10.08, 18:18
          Pozyczalscy jak najbardziej. Najbardziej lubilam opisy co z czego bylo zrobione
          w ich domu pod podloga :-)
          • agawa79 Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 10:32
            Wątek miał być wprawdzie o książkach poza kryzysem, ale jestem
            świeżo po lekturze "Oto jest Kasia" i muszę się podzielić
            wrażeniami. Kasia po latach się nie broni - nie widzę teraz
            niegrzecznej dziewczynki, tylko smutne, zaniedbane dziecko i z lekka
            dysfunkcyjną rodzinę. Wiem, że to były inne czasy, inne podejście do
            wychowywania dzieci, ale i tak mi żal tej Kasi, że rodzice szukali
            winy w niej, a nie w swoich zachowaniach. BTW, sceny palenia przy
            dzieciach tak jakby szokują dzisiaj. ;)

            A w ogóle to zazdroszczę moim dzieciom takich lektur, jak np.
            Gofrowe serce czy książki z Zakamarków. ;) Jestem pewna, że za
            dwadzieścia czy trzydzieści lat będą wracały do nich z przyjemnością.
            • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 15:00
              agawa79 napisała:

              > Wątek miał być wprawdzie o książkach poza kryzysem, ale jestem
              > świeżo po lekturze "Oto jest Kasia" i muszę się podzielić
              > wrażeniami. Kasia po latach się nie broni - nie widzę teraz
              > niegrzecznej dziewczynki, tylko smutne, zaniedbane dziecko i z
              lekka
              > dysfunkcyjną rodzinę. Wiem, że to były inne czasy, inne podejście
              do
              > wychowywania dzieci, ale i tak mi żal tej Kasi, że rodzice szukali
              > winy w niej, a nie w swoich zachowaniach. BTW, sceny palenia przy
              > dzieciach tak jakby szokują dzisiaj. ;)

              Dla mnie ta książka jest antyporadnikiem dla rodziców - jak się nie
              zachowywać w sytuacji pojawienia się nowego dziecka w rodzinie ;-)
              Tam wszyscy robia wszystko tak, jakby chcieli Kasię do Agnieszki
              maksymalnie zniechęcić. Próba morderstwa na końcu jest jak
              najbardziej uzasadniona.

              To "dzieło" nadal jest lekturą - starsze z moich córek omawiały ją w
              2 albo w 3 klasie. Na szczęście dzieci nie musiały juz potępiać
              Kasi - w klasie Ani odbył się sąd i dzieci zdecydowały, że Kasia
              miała prawo tak sie zachowywać.
              • mamapodziomka Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 15:58
                Mnie sie raczej te kryzysowe nasuwaja na mysl, bo te, ktore sie obronily
                wymienilyscie juz chyba wszystkie.

                Ukochane w dziecinstwie, dzis nie do zniesienia:
                - Arkady Fiedler, przede wszystkim seria o Orinoko. Nalezaly jeszcze do mojego
                ojca i kochalam je przeogromnie
                - Szkola orlat (choc to jeszcze z sentymentu daloby sie wytrzymac)
                - Klucze do jelenia (kupilam nawet dla mlodej, przeczytalam i hyyyy?)

                Takie, do ktorych doroslam duuuuzo pozniej:
                - Muminki
                - Kubus Puchatek

                Ukochane w dziecinstwie, na razie bez weryfikacji:
                - Czarodzieje pachna klejem (nigdzie nie moge znalezc)
                - Nasza mama czarodziejka (weryfikacja niebawem, bo swiezo kupiona)

                I seria ukochynach w dziecinstwie, dzis bez emocji
                - Dzika mrowka
                - Pan Samochodzik (lubilam Winnetou, a ubostwialam czlowieka z UFO, musialam byc
                chcby dosc siksowata, bo pamietam, ze przezuwalam warstwe filozoficzna dosc
                dlugo i doglebnie, a to chaba w ogole nie byla tak naprawde ksiazka dla dzieci)
                - Niziurski
                • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 16:10
                  "Nasza mama czarodziejka zdecydowanie się broni !!!

                  Sprawdziłam na wszystkich trzech moich córkach.


                  Przy okazji przypomniała mi się inna książka Papuzińskiej
                  Darowane kreski - powinna sie podobać
                  wielbicielkom Jezycjady, bo tam jest tak fajna i "zakręcona" na
                  punkcie książek rodzina.
                  • limotini Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 16:27
                    Książki, które baaardzo lubiłam w dzieciństwie, niezweryfikowane do końca (tj.
                    czytałam je parę lat temu i nadal bardzo mi się podobały, ale nie wiem, jak
                    byłoby teraz):
                    "Słoneczko" (o dziewczynce, która po śmierci bliskich trafia do nowego domu)
                    "Bułeczka" (j.w.)
                    "Spotkanie nad morzem" (o dziewczynce która spotyka niewidomą rówieśniczkę).
                    • ding_yun Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 18:13
                      "Bułeczkę" przypominałam sobie niedawno i nadal mi się podobała.
                      Uwielbiałam "Słoneczko". Teraz wydaje mi się zbyt przesłodzone
                      momentami, zwłaszcza szlachetność i wielkość serca głównej
                      bohaterki, ale w jakimś sensie nadal lubię to książkę. Moim zdaniem
                      dość dobrze pokazany był tam bunt Janka i Hanki, no i oczywiście
                      ideał mężczyzny w moim siedmiolenim świecie, czyli Jurek Szarski :P
                  • mamapodziomka Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 14:39
                    A to bardzo dobrze, ze sie broni, bo lezy juz u mamy i w sobote do nas
                    przybedzie. I bardzo dziekuje za recenzje, gdybym nie kupila wczesniej, to
                    kpilabym teraz :)

                    A do Darowanych Kresek postaram sie siegnac, bo z opisu podobaja mi sie bardzo :)
                • slotna Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 22:02
                  Fiedler - masz na mysli "Wyspe Robinsona" i "Orinoko" - te przygodowo-historyczne? Aaaa, no nie mow mi sie, ze to sie nie broni, plizzz, ja to kochalam nad zycie! Znacznie bardziej niz wszystkie "Zwierzeta z lasu dziewiczego" i inne przyrodnicze.

                  --
                  Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                  • mamapodziomka Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 14:41
                    No jak dla mnie sie nie broni, a w dziecinstwie kochalam i znalam niemalze na
                    pamiec. A szkoda, bo w ogole jakos niewiele podrozniczo-przygodowych sie broni,
                    a moje dziecie powolusienku wchodzi w wiek, a podrozowac lubi bardzo....
                    • jottka Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 14:57
                      mamapodziomka napisała:

                      > a moje dziecie powolusienku wchodzi w wiek, a podrozowac lubi bardzo....


                      farley mowat, 'nie taki straszny wilk' (zoolog na kanadyjskiej północy, badania
                      nad wilkami, zabawne i baardzo niegłupie), wszystko geralda durrella, można
                      zacząć od trylogii korfu (pierwsza część to 'moja rodzina i inne zwierzęta')
                      albo od 'przeciążonej arki' (opis pierwszej wyprawy łowieckiej durrella, do
                      kamerunu), można spróbować heyerdahla, 'ekspedycję ra' do dzisiaj lubię:)

                      a to mają być bardziej powieści z podróżniczym tłem czy takie raczej reportaże,
                      skoro fiedler?
                      • mamapodziomka Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 15:32
                        Na razie to mloda ma 5 lat, wiec w ktora strone bedzie jej sie gust ksztaltowal
                        to nie wiem, ale ja sobie skorzystam :) :) :)

                        Ale Orinoka mialy dosc zarysowana fabule i chyba dlatego byly moje ulubione.
              • ding_yun Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 18:19
                agnieszka_azj napisała:

                . Na szczęście dzieci nie musiały juz potępiać
                > Kasi - w klasie Ani odbył się sąd i dzieci zdecydowały, że Kasia
                > miała prawo tak sie zachowywać.

                Czyli jednak coś się zmienia na lepsze :) Ja jakoś słabo pamiętam w
                jaki sposób omawialiśmy "Oto jest Kasia" w szkole, ale na pewno nic
                w rodzaju sądu się nie odbyło. Bardzo pozytywne jest też to, że
                dzieci klasie Twojej córki wykazały się niezależnością myślenia :)
                W ogóle nie rozumiem, czemu ta książka nadal znajduje się na liście
                lektur. Literacko nie jest doskonała, Mira Jaworczakowa również nie
                jest autorką na miarę Sienkiewicza, przedstawiony sposób
                postępowania rodziców jest dość marny - krótko mówiąc, nic
                specjalnie wartościowego. Chyba żeby właśnie wykorzystać ją jako
                przykład gdy przekaz odautorski kłóci się z faktami pokazanymi przez
                niego w książce :)
                • jottka Re: książki poza kryzysem:) 09.10.08, 22:40
                  omamo, słoneczko??? hrrr, siekierę mi dajcie albo kołek osinowy, zatłukę upiora:)

                  byłam do przesytu karmiona za dziecka buyno-arctową i dziełami w podobie, bo
                  moja mam to niestety ubóstwia, ale jakoś nie wpływały one na mój kościec
                  moralny, natomiast ogólną wewzruszliwością doprowadzały do szału. jakby sie
                  jedno z drugim słoneczko skuteczniej podpiekło w pożarze, to zasadniczo bym nic
                  nie miała naprzeciwko, cud prawdziwy, że na piromankę nie wyrosłam:)

                  a co do fiedlera zgadzam sie, czytałam w dzieciństwie, bo mój dziadek lubił i
                  sporo posiadał, ale dziś to jest językowo nieczytable, straszną manierą pisane.
                  korabiewicza, z tej samej w końcu epoki, też mi się źle czyta, a mniej więcej
                  razem ich zgłębiałam.
                  • mamapodziomka Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 15:36
                    Buyno-Arctowej lubilam w dziecinstwie Kocia mame. Przeczytalam ja niedawno znow
                    i na 100% swojemu dziecku jej nie dam. Zaplakalaby sie chyba na smierc, a i ja
                    nigdy nie pojelam jak mozna nad czyms takim przejsc do porzadku dziennego.
    • lezbobimbo Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 17:27
      Ach i przypomnialy mi sie moje nastepne niesmiertelniki literatury
      dzieciecej :)

      Szalone i przepiekne opowiesci ze zwariowanej wyspy Umpli-Tumpli
      Miroslawa Cetnewicza, równie pieknie ilustrowane - czy znacie,
      lubicie moze Ciocie Titli, Babcie Drepcie, myszke Pigli, Straszydlo
      Dydlon, mala czarodziejke Alicje i jej czarodziejska Mame, i mala
      Oliwie z Duza Mama i duecik Ziózio i Funio? Rozkosz - i jeszcze tak
      pieknie ilustrowane, a raczej obmalowane gwaszami :)

      No i ukochany mój klasyk nad klasyki, "Godzina Pasowej Rózy" Marii
      Krüger. Fantastycznie jest to czytac. A mlodziutka Anda z lat '60
      jest bardziej niezalezna, dzielna i sprawniejsza niz wszystkie
      Borejkówny razem wziete w latach 90-ych.
      Tylko mikstura Julii Zak, Elki, mlodej Idusi i Anielki-Franciszki
      dalaby rade sprostac takiej pannie :)))
      Stosowny cycat:
      "Mam pieronska melodie do zarcia. Czy w tej epoce sie jada?"

      :-)
      • agawa79 Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 18:26
        lezbobimbo napisała:

        > No i ukochany mój klasyk nad klasyki, "Godzina Pasowej Rózy" Marii
        > Krüger. Fantastycznie jest to czytac. A mlodziutka Anda z lat '60
        > jest bardziej niezalezna, dzielna i sprawniejsza niz wszystkie
        > Borejkówny razem wziete w latach 90-ych.
        > Tylko mikstura Julii Zak, Elki, mlodej Idusi i Anielki-Franciszki
        > dalaby rade sprostac takiej pannie :)))
        > Stosowny cycat:
        > "Mam pieronska melodie do zarcia. Czy w tej epoce sie jada?"
        >
        > :-)
        >

        A ja właśnie dziś zaczęłam czytać "Godzinę" (po latach przerwy) i
        powiem z rozkoszą: jestem na tak. ;) Ciekawe, czy przy Karolci z
        koralikiem i kredką też będę tak smarkać z zachwytu i wzruszenia. ;)
        • agnieszka_azj Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 19:49
          agawa79 napisała:
          Ciekawe, czy przy Karolci z
          > koralikiem i kredką też będę tak smarkać z zachwytu i
          wzruszenia. ;)

          Ja nie smarkałam ;-), bo to nie była moja ukochana ksiązka - z
          pierwszym tomem jakoś sie minęłam, drugi spotkałam, jak byłam juz
          za duża.

          Za to moje cdórki - uwielbiały (i uwielbiają nadal) Karolcię !!!
    • yennefer_z_v Re: książki poza kryzysem:) 10.10.08, 23:51
      Najpierw muszę się z kilkoma wypowiedziami zgodzić. Bez cytowania, skrótowo.
      - Andersen - dopiero teraz go rozumiem. Jako dziecko czytałam jego baśnie
      niezbyt chętnie. Wszystkie były takie smutne... Dla dorosłych lektura
      obowiązkowa, lekcja wrażliwości.
      - Mary Poppins - też podoba mi się teraz bardziej niż dawniej. Wracam raz na
      kilka lat i niesamowicie wzruszają mnie wszystkie sceny, kiedy Michaś próbuje
      przekonać Mary, że powinna być z nimi zawsze... A ona zawsze odchodzi. Takie
      uświadomienie sobie przy czytaniu, jakim skarbem jest piękne dzieciństwo i jak
      bardzo go brakuje.
      - MM - tomy do "Kalambutki" włącznie (minus "Córka Robrojka" i "Tygrys i Róża")
      się dla mnie nie starzeją.
      - LMM - od czasu do czasu powtarzam sobie późniejsze tomy "Ani", muszę sobie
      przypomnieć "Błękitny zamek", bo chyba teraz podobałby mi się jeszcze bardziej.
      - "Najwyższa góra świata" Onichimowskiej - czytałam 2-3 razy, ostatnio parę lat
      temu. Muszę iść do biblioteki dziecięcej i wypożyczyć. Nie wierzę, że teraz by
      mi się nie podobało. Podobnie jest z "Braćmi Lwie Serce", pewnie nadal bym
      ryczała jak bóbr.
      - Narnia - chyba czas na powtórkę, bo ostatnio tylko z pierwszą częścią miałam
      do czynienia - nadal lubię.
      - Siesicka - teraz więcej rozumiem, czyta mi się pod wieloma względami lepiej
      niż 10 lat temu.
      - Nienacki - wracam tylko do mojego ukochanego tomu "Niesamowity dwór". Dobrze
      się czyta, a sentyment znieczula wszelkie zgrzyty.

      Stracone wraz z dzieciństwem:
      - Niziurskiego bym już chyba teraz nie dała rady czytać.
      - Ożogowska już w okolicach moich czasów gimnazjalnych straciła dla mnie urok.
      - Bahdaj - sentyment został, ale nie potrafię się już tak wciągnąć nawet w
      ukochane kiedyś "Stawiam na Tolka Banana".
      - "Tomki" - nawet wtedy czytało mi się źle, teraz chyba mam mniej cierpliwości,
      więc bym nie przebrnęła.
      - Jurgielewiczowa - niektóre jej książki lubiłam, innych nie. Teraz został mi
      już tylko nieustający zachwyt nad wspomnieniami "Byłam, byliśmy". Coś pięknego.
      - "Prządki księżycowe" - książka mojego dzieciństwa, przeznaczona chyba dla
      starszej młodzieży. Teraz wydaje mi się strasznie naiwna. Romansidło takie.

      Z innych:
      - ktoś wspomniał o "Małym nieposłusznym" - kochałam to. Od lat nie mam książki w
      domu i nie mogę się przekonać, czy nadal kocham. To tam był wiersz o chłopcu,
      które połknął krokodyl? I o mimozie? A na końcu coś o "myśliwym od siedmiu
      boleści", zającach i lisie?
      - "Brombę" czytałam chyba dopiero w czasach licealnych, więc nie kojarzę tego
      jako książki z dzieciństwa
      - wspomnieni zostali Chmielewska, Sapkowski, Tolkien - nie traktuję ich książek
      jako książek dla dzieci i młodzieży (poza dwiema seriami Chmielewskiej), więc o
      nich tu nie napiszę.
      • nikadaw1 Tajemniczy opiekun 11.10.08, 20:49
        a ja się pochwalę, że nabyłam okazyjnie Tajemniczego Opiekuna i Rillę ze złotego
        brzegu. i teraz czytam sobie opiekuna, podoba mi się bardzo, mimo upływu lat,
        innych realiów epoki w książce, i znajduję nowe treści, których kiedyś nie
        widziałam. dopiero teraz do mnie dotarła nędza losu Agaty i te fragmenty jak ona
        nie czytała żadnych książek w dzieciństwie, była bardzo zapóźniona względem
        koleżanek, które miały bogate księgozbiory i oczytanych rodziców, jak nie umiała
        wiosłować, strzelać czy prowadzić domu, bo w ochronce nikt jej tego nie uczył.
        Bourdieu się kłania, proszę państwa :)
      • papieska_kremowka Pciórek/Pciurek - pomocy! 11.10.08, 21:32
        Ratunku.
        Od lat mi to się kołacze w pamięci. Mając lat osiem pożyczyłam w bibliotece, a ktoś później tę książkę zwędził i nie mogłam wypożyczyć jej ponownie :(
        Moja ulotna pamięć podsuwa mi obraz jakiegoś zwierzątka podobnego do szczura, które nazywało się Pciórek albo Pciurek, żyło sobie z małżonką i dziećmi bodajże na łące i dalej następują czarne chmury na horyzoncie, nadchodzi armia szczurów (ale takich z prawdziwego zdarzenia, wielkich i złych, a ich kapitan nazywał się Rat). Pamiętam, że przy okazji jakichś zbrodniczych działań owi szczurowie wzięli Pciórka na spytki i zmasakrowali mu ogonek. Sam kapitan Rat skończył złowiony przez sowę, pamiętam opis, niesamowity, taka bezszelestna skrzydlata śmierć spadająca z nocnego nieba. Książka była smutna, brutalna i ponura, przez co ją uwielbiałam w zalewie tych koszmarnych słodkości ;p Nie jestem pewna, czy nie miała kontynuacji. Była tam cała masa łąkowych stworzeń, ale nie pamiętam żadnego. Jeśli ktoś to czytał i mnie poratuje, bedę dozgodnnie wdzięczna.
        • jota-40 Re: Pciórek/Pciurek - pomocy! 12.10.08, 00:06
          Hm, zmasakrowany ogonek pamiętam tylko u Filonka ;(.
          Ze zwierzęcych opowieści urocze jest jeszcze "Królicze wzgórze". No i klasyki,
          które bardzo lubiłam w wieku lat sześciu - Szelburg-Zarembina. I "Puch, kot nad
          koty" ;)).
          Sporo zwierząt (psów) odegrało znaczącą rolę w książce rozdzierającej serce,
          przy której wylałam morze łez - ale nawet nie próbuję jej czytać na nowo, bo
          chyba bym nie zdzierżyła: "Bez rodziny"... Losy biednego chłopca, oddanego
          wędrownemu magikowi; uboga Francja XIX wieczna.
          • mamalilki Kaliope! 12.10.08, 11:17
            Skup sie prosze i powiedz z jakiego to jest tomu! Kupie to dzieciom natychmiast.
            Nie czytalam w dziecinstwie ale parasol gadajacy po parasolsku to jest COŚ. Może
            na książkach dla dzieci spytam, one tam są niezłe z przypominaniem :-)
            • mamalilki Re: Kaliope! 12.10.08, 11:23
              Wrzucam tytuły z Wikipedii, moze Ci sie rozjasni. A tak przy okazji, rozumiem ze
              cala jej tworczosc to perelki? Bo jesli tak to w ciemno kupie na Allegro.
              * Rupaki
              * Strasznie ważna rzecz
              * Wędrówka
              * Wiersze dla niegrzecznych dzieci
              * Dzieci w lesie
              * Bajka o stu królach Lulach
              * Nie wiem kto
              * Trójkątna Karolina
              * Wierszykarnia
              * Najpiękniejsze wiersze
              * Posłuchajcie bajki nowej, prostokątnej i kwadratowej
              * Wiersze dla mojej córeczki; Wiersze dla mojego synka
              * Wierzbowa 13
              * Daktyle
              * Babcia i Pudel
              • anutek115 Re: Kaliope! 12.10.08, 11:49
                Nie dam się zabić, ale to chyba "Strasznie ważna rzecz". Też miałam,
                uwielbiałam, do tej pory deklamuję, dziś się obudziłam z tym na ustach;

                "Tato, słuchaj, to zagadka!
                Na ulicy stoi klatka,
                wielka klatka, a w niej siedzi
                bardzo dużo złych niedźwiedzi
                i pilnuje klatki pies.
                Zgadnij, tato, co to jest?

                Nie wiesz? Trudna to zagadka?
                Ja ci powiem: to jest klatka!
                Wielka klatka, w której sedzi
                strasznie dużo złych niedźwiedzi!
                I pilnuje klatki pies!
                A ty nie wiesz, co to jest?"

                Długa książka,i "wysoka", nietypowy format. Też przekopię net, jak znajdę, to
                likka do obrazka wkleję :-).
                • anutek115 Re: Kaliope! 12.10.08, 17:04
                  Wyżej dziewczyny wspominały "Rupaki", ale książka, którą ja miałam (i w której były wszystkie przytaczane przez nas wiersze, więc może Kaliope miała tę sama na myśli) to na pewno nie "Rupaki". Też wysoka i chuda, też w nietypowym rozmiarze, ale z ilustracjami Wandy Orlińskiej

                  www.ilustratorzy.art.pl/wan-ilu.html
                  Tytułu, niestety, nie pomnę.

                  Ale ja bym kupowała na ślepo :-).
                  • yennefer_z_v Re: Kaliope! 12.10.08, 17:48
                    Dzięki linkowi do obrazków przypomniałam sobie o jednym z moich ulubionych
                    tomików: I. Suchorzewska "Dyrdymałki i inne wiersze". Ach, te cudowne ilustracje.
                    • yennefer_z_v Re: Kaliope! 12.10.08, 17:50
                      A tu do przeczytania kilka wierszy Danuty Wawiłow.
                      members.chello.pl/j.uhma/wawilow.html
                      Przypomniałam sobie "Szybko" :)
            • kaliope3 Re: Kaliope! 13.10.08, 08:16
              Mamolilki! To była "Strasznie ważna rzecz" ( jak Anutek słusznie
              dopisał). Ja to miałam w dzieciństwie i uwielbiałam, a potem nagle
              się okazało że zniknęło-nie ma.Przeszukiwania piwnicy u rodziców nic
              nie dawało,aż któregoś dnia odwiedził mnie brat, który też tego
              szukał dla swojej córki(na razie mocno nieletniej).Ot tak,wszedł na
              allegro głośno wołając że teraz tu sprawdzi.Szukał jednak książki
              pod tytułem "Kałużyści"-a takiej nie ma:), więc mu mówię-Nie
              kałużyści,tylko strasznie ważna rzecz.Wpisał i wyskoczył mu JEDEN
              JEDYNY egzemplarz.Tym samy brat mi sprzątnął sprzed nosa przy mojej
              osobistej pomocy książkę,której szukałam zaciekle od dłuższego
              czasu. Dużo czasu upłynęło potem aż pojawiła się następna na
              allegro.Nigdy jeszcze nie stoczyłam o nic tak zawziętej walki jak
              wtedy i mam!
              Kupuj w ciemno WSZYSTKO
              • croyance Re: Kaliope! 13.10.08, 16:32
                Czy zostal juz wymieniony 'Pierscionek panny Izabeli?'
                • agnieszka_azj Re: Kaliope! 13.10.08, 16:36
                  croyance napisał:

                  > Czy zostal juz wymieniony 'Pierscionek panny Izabeli?'

                  Ale jako ksiązka, która wytrzymała próbę czasu czy wręcz
                  przeciwnie ? Bo moim zdaniem to drugie :-(
                  Kupiłam "Pierścionek" na Allegro na fali sentymentu do Szancera i
                  próbowalam go czytać z dziećmi. Nie dałyśmy rady.
                  • croyance Re: Kaliope! 13.10.08, 16:41
                    Oj, powaznie? Ja chcialam zdobyc, bo jakos mi sie wydawalo, ze na
                    pewno przetrwala ...
                    • uccello Tralaloskop 14.10.08, 21:45
                      Znacie tralaloskop?
                      Może się jeszcze Wam jakaś furtka w pamięci otworzy...

                      tralaloskop.blogspot.com/search/label/n%3AIgnacy%20Witz
                      • ding_yun Re: Tralaloskop 15.10.08, 02:24
                        Otworzyła mi się! dzięki za stronę :) miałam tą książkę "Alonuszka",
                        rosyjskie baśnie ludowe, uwielbiałam :)
                        • slotna Re: Tralaloskop 16.10.08, 16:22
                          Tez mam "Alonuszke". A, i dzieki wam pomyslalam, ze przeciez moge sprobowac znalezc najukochansza ksiazke moja, "Osmy krasnoludek pana Haby" w internecie - i jest szansa, ze ja dostane niedlugo :D

                          --
                          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                  • lezbobimbo Re: Kaliope! 15.10.08, 11:09
                    Hi hi przypomnialyscie mi - pierscionek panny Izabeli pamietam
                    bardzo szczatkowo - te niedomykajace sie drzwi, smuge ksiezycowego
                    swiatla i aktorke ze spalonego teatru ;)))
                    • wushum Re: Kaliope! 02.12.08, 18:39
                      Ja pamiętam jak mi mama Andersena czytała, to był przygniatający koszmar, ale
                      mama tak się cieszyła na to czytanie, że nie wypadało powiedzieć nie. Strasznie
                      wspominam wszelakie odcięte nóżki, oddawanie rzece własnych oczu i inne takie -
                      brrr.
                      Ulubioną książką był "Rasmus i włóczęga" - nie mam jednak tej książki, bo była z
                      biblioteki i jak się okazuje, byłam przekonana, że kończyła się negatywnie, a
                      kiedy przeszukałam net, widzę, że nie zaciukano "włóczęgi", co mnie pociesza:)
                      Z bajek rosyjskich udało mi się ostatnio odnaleźć ulubioną i choć też mi się z
                      czymś poplątała, nadal czuję do niej sympatię - było to o /oczywiście/trzecim
                      synu króla, który /oczywiście/ wykonywał jakieś zadania, a że mu się udawało,
                      podstępni braciszkowie zaciukali go gdzieś w drodze /o ile nie porąbali/ po czym
                      przylazł wilk i z pomocą szantażowanej sroki, zdobył wodę martwą i żywą, po czym
                      zreanimował byłego nieboszczyka. Zmartwychwstały królewicz poszedł wyjaśnić
                      sprawę z braćmi przed tatulem królem:) - nie pamiętam tytułu, dla tego tyle się
                      rozpisałam /za co przepraszam/.
                      Pozdrawiam
                      • ding_yun Re: Kaliope! 02.12.08, 18:53
                        wushum napisała:

                        > Ja pamiętam jak mi mama Andersena czytała, to był przygniatający
                        koszmar, ale
                        > mama tak się cieszyła na to czytanie, że nie wypadało powiedzieć
                        nie.

                        Prawdziwie dobrze wychowane dziecko :P

                        Strasznie
                        > wspominam wszelakie odcięte nóżki, oddawanie rzece własnych oczu i
                        inne takie -
                        > brrr.

                        Ale te motywy to chyba u braci Grimm bardziej, a nie u Andersena?
                        • wushum Re: Kaliope! 02.12.08, 19:16
                          Możliwe, że i Grimm, nawet myślałam, czy nie dopisać ich do koszmarnego
                          Andersenka. Chociaż, możliwe, że byłam przewrażliwiona - po "Kopciuszku" przez
                          kilka lat rysowałam niemal wyłącznie Kopciuszka roniącego łzy wielkości cebuli
                          nad grobem rodzicielki, a smutna muzyka z radia wprawiała mnie w ryk :) Co do
                          wychowania - hm - mama by się śmiertelnie obraziła, a konsekwencje byłyby
                          rozległe, już pomijam moje poczucie, że krzywdzę człowieka.
                          Pozdrawiam
                          • anutek115 Re: Kaliope! 05.12.08, 09:47
                            Wushum ma rację, te oczy oddawane rzece to na pewno Andersen - "Opowiadanie o
                            matce". Bezwzględnie najstraszniejsza bajka mojego dzieciństwa, dorosłości
                            zresztą też, wątpię, czy coś straszniejszego czytałam jako dziecko, jako osoba
                            dorosła znalazłam tam nawet jeszcze bardziej przerażające treści.
                            OT - będąc kiedyś na wycieczce szkolnej jako wychowawca zostałam uziemiona z
                            dwiema klasami trzynastolatków w budynku na skutek brzydkiej pogody (burzy z
                            piorunami, konkretnie, i późniejszej ulewy). Zielona szkoła to była, więc
                            budynek służył za sypialnie, li i jedynie, żadnych atrakcji nie oferował, bowiem
                            wszystkie atrakcje znajdowały się na wolnym powietrzu. I przez dwie godziny
                            opowiadałam tym trzynastolatkom bajki, te najstraszniejsze (z "Opowiadaniem o
                            matce" na czele), a jak wreszcie wyszło słońce, dziatwa miała oczy jak spodki i
                            wcale nie spieszyła się do wyjścia, za to ze dwadzieścia razy usłyszałam pytanie
                            "Skąd pani zna te wszystkie historie?". Słowem - trochę straszności jest bardzo
                            potrzebne :-). W każdym wieku.
                            Wtedy odkryłam, jaka to fajna rzecz, być bardem ;-))).
    • yennefer_z_v Re: książki poza kryzysem:) 06.12.08, 17:36
      Nie mam teraz siły czytać całego wątku, może ktoś już wspomniał. Ja w moim
      poprzednim pości całkiem zapomniałam...
      Seria o Mikołajku.
      Dla mnie absolutnie poza kryzysem, właśnie po raz pierwszy czytam "Nowe przygody
      Mikołajka tom 2" (tom 1 skończyłam jakiś czas temu). Jako dziecko czytałam
      wszystkie stare części. Wtedy myślałam, że to wesołe przygody itp. Teraz
      zachwycam się demaskowaniem absurdów świata dorosłych widzianego oczami dziecka.
      Zalecam wszystkim powtórkę :)
      • kriss_de_valnorrr Mikolajek 03.01.09, 21:13
        yennefer_z_v napisała:

        > Seria o Mikołajku.
        > Dla mnie absolutnie poza kryzysem, właśnie po raz pierwszy
        czytam "Nowe przygod
        > y
        > Mikołajka tom 2" (tom 1 skończyłam jakiś czas temu). Jako dziecko
        czytałam
        > wszystkie stare części. Wtedy myślałam, że to wesołe przygody itp.
        Teraz
        > zachwycam się demaskowaniem absurdów świata dorosłych widzianego
        oczami dziecka


        Oj tak, tak, oczywiscie - bezbledny Mikolajek! Genialna seria
        ksiazek zarowno dla dziecka jak i starego prochna... Jestem pewna,
        ze nawet moje prawnuki in spe beda to czytac i nadal umierac ze
        smiechu, A w ostatnio czytanych "Nowych przygodach..." rozklada mnie
        zwlaszcza motyw, ktory we wczesniejszych czesciach jakos sie nie
        pojawial - ojciec Mikolajka versus sasiad - pan Bledurt:)))))
        Ich dysputy, klotnie, obrazanie sie, wzajemne przytyki a nawet
        rekoczyny ("...i wtedy tata z panem Bledurt zaczeli sie jak zwykle
        troche popychac dla zabawy...").
        Nie no, nie moge buhahahaha...umarlam ze smiechu, gdzie jest
        moj "Mikolajek"?! O tak, mam. No to teraz na sofe, owine sie kocem
        coby mi giry nie zmarzly, do tego moze jakas herbatka albo kakao...?
        I juz sie do polnocy nie rusze na amen. Przepadlam dla swiata.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka