Dodaj do ulubionych

Strach przed śmiercią.

12.02.09, 16:56
W ostatnim tomie, nie pamiętam czy we wcześniejszych też, Gaba myśli, że
powinna spędzać czas z rodzicami, bo nie wiadomo ile życia im jeszcze
zostało... Czy to normalne myślenie?
Przecież taka jest kolej rzeczy. Człowiek idzie na studia, zakłada rodzinę i
nie siedzi 24/7 przy rodzicach, bo może już niedługo odejdą. Rozumiem
sytuację, gdzie rodzice są chorzy i wiadomo, że czas na nich. Ale w sytuacji
Gaby? Nie rozumiem...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Strach przed śmiercią. 12.02.09, 17:02
      Czasem takie mysli moga sie pojawwiać, o ile rodzice sa starzy i ma
      się z nimi dobry kontakt. Ale u Gaby to nie jest tylko strach, to
      raczej kolejny obowiazek do spelnienia, jesli ma być obrazem Matki-
      Polki.
      Nie mowiac już o tym, ze wiezy z rodzicami w rodzinie Borejków sa
      patologiczne - albo za bliskie (Gaba i rodzice, albo za dalekie
      (Gaba i Laura).
      • troppo_bella Re: Strach przed śmiercią. 12.02.09, 17:52
        O tym odchodzeniu Borejkow seniorow MM pisze juz od paru tomow. Mam
        wrazenie, ze zaczelismy sie z nimi zegnac, gdy byli ok.
        szescdziesiatki.

        Irytuje mnie to jeszcze z jednego wzgledu: wynika z tego, ze warto
        starac sie byc z glownie z tym, kto ma niedlugo umrzec, na innych
        jeszcze nadejdzie czas. Czyli: lepiej posiedziec ze staruszkami
        rodzicami niz z dzieciakami.

        Czyli patologia, jak piszesz, verdano.



        • kkokos Re: Strach przed śmiercią. 12.02.09, 18:03
          Mam
          > wrazenie, ze zaczelismy sie z nimi zegnac, gdy byli ok.
          > szescdziesiatki.

          ale oni zawsze byli starzy, jak nie duchem - ignac zawsze - to ciałem (już w KK
          jest o tym, że mila wygląda na starszą niż jest).

          > wynika z tego, ze warto
          > starac sie byc z glownie z tym, kto ma niedlugo umrzec, na innych
          > jeszcze nadejdzie czas.
          ee, nadinterpretujesz :)
      • ananke666 Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 00:57
        A mnie się wydaje, że to są refleksje samej MM. Kiedyś tam wspomniała, że po
        przeprowadzce zabrała mamę do siebie, a pani Barańczak jest już po
        dziewięćdziesiątce. I stąd pewnie podobne myśli, chęć "nabycia" się ze sobą,
        póki jeszcze można.
    • paulina.galli Re: Strach przed śmiercią. 12.02.09, 21:45
      marajka - taka kolej rzeczy ale "strach" przed ta koleją losów jest chyba ...
      jak najbardziej ludzki
      Dla mnie świadomośc śmierci moich rodziców (tfu! tfu!) to jakas kompletna
      abstrakcja i nawet nie chce o tym mysleć!
      i nie mysle w tym moencie racjonalnie w stylu" bo to tak musi być".
      • marajka Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 16:25
        Jasne, że strach jest ludzki. Ja też się boję. Ale mi chodzi o sytuację, kiedy
        mając nieźle trzymających się rodziców myśli się w kółko o tym, że odejdą.
    • agazuchwa Re: Strach przed śmiercią. 12.02.09, 22:14
      a ja mam to samo w stosunku do mojej mamy, żal mi każdej kłótni,
      każdej zmarnowanej okazji do spaceru....ale ja nie jestem normalna:)
    • wushum Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 01:43
      MM sieje ten Gabrysiny strach od dawna...nie wiem, ale mam wrażenie, że okolice
      Noelko-Pulpecji... wystarczyło kilka zmarszczek, grypa i już myślenie o grobie.
      /Czasem wydaje mi się, że dla Gabrieli życie bez zmartwień, to zmarnowane życie
      - bo martwić się trzeba, a nawet należy. Nawet jak nie ma czym, to wystarczy
      dobrze poszukać:)/.
      Ja mam nieco mniej "normalne" myślenie na ten temat, więc nie jestem ekspertem,
      kiedy to jest ok i w jakim stopniu.
      Ps.: Zależy, również, jakie ta świadomość ma skutki. Bo jeśli Gaba przesiadywać
      będzie nad drzemiącym Ignacem, ze wzrokiem nieruchomo utkwionym w jego twarz i
      słuchem wyczulonym na to, czy "jeszcze dycha", znaczyć będzie, że psychoza.
    • nessie-jp Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 15:00
      > Czy to normalne myślenie?

      Nie, to nie jest normalne myślenie. To typowy objaw depresji.

      Owszem, każdy człowiek, choćby nie wiem jak dorosły, martwi się i smuci tym, że
      jego rodzice umrą. Ale nie robi tego w kółko, nie nachodzą go takie myśli. Jeśli
      stara się z nimi być, to nie dlatego, że w tle czai się kostucha
      • kkokos Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 15:18
        oj, wydaje mi się, że troszkę przesadzacie.
        jakoś nie mam wrażenia, że gaba o tej śmierci rodziców tak w kółko
        obsesyjnie

        pamiętam w zasadzie dwie sceny:
        - jak ignac się dowiedział od wnuczki, że gaba powiedziała, iż
        trzeba go bardziej kochać, bo się starzeje
        - jak mila się nad sobą rozklejała w TiR z powodu grypki, z
        tekstami "będzie coraz gorzej", w domyśle "a ty biedna, uwiązana do
        mnie gabo", na co gaba" "będzie gorzej? niekoniecznie. a gdyby
        nawet, to pamiętaj, że ja po prostu lubię być z tobą i zawsze mi
        tego mało". mnie się ta wymiana zdań bardzo podobała. wcale nie
        uważam, by świadczyła o cierpiętnictwie gabrieli.

        o ile gaba kocha cierpieć z powodu janusza po 20 latach wciąż i
        zdecydowanie jest nieodpępowiona od rodziców, to - moim zdaniem -
        przyjmuje ich nieuchronną starość z prawdopodobną niedołężnością i
        ewentualną pełną zależnością od siebie jako coś naturalnego. będzie
        tak, to będzie, w końcu to naprawdę nie od niej zależy.
        większość z nas zapewne też tak to przyjmie i jak nie daj bóg będzie
        miała rodziców zależnych od siebie, to się nimi będzie opiekować.
        dlaczego od razu zakładać, że z poczucia obowiązku bycia dobrą,
        bycia matką-polką-rodzinną-służącą czy z powodu obsesyjnego myślenia
        o śmierci?

        choć nawiasem mówiąc, jeśli ignacy owdowieje, to zapewne posypie się
        w tempie ekspresowym i nie chciałabym być w skórze córki, która
        będzie się musiała nim zająć...
        • anutek115 Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 16:48
          kkokos napisała:

          > pamiętam w zasadzie dwie sceny:
          > - jak ignac się dowiedział od wnuczki, że gaba powiedziała, iż
          > trzeba go bardziej kochać, bo się starzeje
          > - jak mila się nad sobą rozklejała w TiR z powodu grypki, z
          > tekstami "będzie coraz gorzej", w domyśle "a ty biedna, uwiązana do
          > mnie gabo", na co gaba" "będzie gorzej? niekoniecznie. a gdyby
          > nawet, to pamiętaj, że ja po prostu lubię być z tobą i zawsze mi
          > tego mało". mnie się ta wymiana zdań bardzo podobała. wcale nie
          > uważam, by świadczyła o cierpiętnictwie gabrieli.

          Mnie się też podoba, ale nie, Kkokosie, tych scen jest więcej. Nie pamiętam
          dokładnie, w którym tomie, ale jest coś o odchodzeniu ulicą rodziców, takich
          kruchych, że zaraz ich wołac z okna chciała, no i nie tylko rodziców te
          rozmyślania dotykają. Są podobne w tonie rozmyślania o Dmuchawcu, a nawet o
          nienarodzonych dzieciach Patrycji i Idy (coś w rodzaju "czekające swej godziny
          próby i swego przemijania").

          Inna sprawa, że mnie sie to takie dziwne nie wydaje. Sama często łapię się na
          myśli o przemijaniu, zwłaszcza od czasu moich przeżyc przy narodzinach
          pierwszego dziecka. Przez pierwszy rok jego zycia nie było dnia, bym nie
          pomyślała, że ułamka wlosa brakowało, by go w ogóle nie było. Ale, tak jak pisze
          Nessie, to raczej myśłenie w stylu "cieszmy się więc każdą chwila, która jest".

          > choć nawiasem mówiąc, jeśli ignacy owdowieje, to zapewne posypie się
          > w tempie ekspresowym i nie chciałabym być w skórze córki, która
          > będzie się musiała nim zająć...

          A, to już zupełnie insza inszośc. Na szczęście to Borejko Ignacy. On nie umrze ;-).

          I Mila, rzecz jasna, tez nie.
          • lezbobimbo Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 17:38
            Tak, dobrze anutek prawi, jest taka scena, ze Gaba widzi rodziców spacerujacych
            po ulicy i zaraz mysli, ze oni tak codziennie coraz bardziej odchodza i jacy sa
            mezni - ona mysli to o ludziach, którzy sa sprawni i nawet jeszcze pracuja! I
            pewnie sami mysla mniej albo w kazdym razie pogodniej o swietlanej przyszlosci w
            objeciach Tanatosa niz to czyni ich córunia ;P

            Jak to nie depresja to lekka histeria ;P Znaczy albo sie cieszy towarzystwem
            rodziców, albo martwi, ze zaraz umra, razem z Dmuchawcem.. który jest kruchutki,
            niedolezny i przezroczysty juz od OwR!

            I mysle, ze dobrze, ze Gaba nie byla przy zapasci Ignaca tylko Laura, bo juz
            Gaba by tez trza bylo ratowac albo odwodzic od zamiaru urzadzania stypy..
            • nessie-jp Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 17:48
              > I mysle, ze dobrze, ze Gaba nie byla przy zapasci Ignaca tylko Laura, bo juz
              > Gaba by tez trza bylo ratowac albo odwodzic od zamiaru urzadzania stypy..

              Ależ Gaba by się tylko dzielnie uśmiechnęła (przez łzy w oczach rzecz jasna) i
              od razu Ignacemu by się polepszyło, bez żadnego pogotowia, lekarza itepe.
              • kkokos Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 19:07
                > Ależ Gaba by się tylko dzielnie uśmiechnęła (przez łzy w oczach rzecz jasna) i
                > od razu Ignacemu by się polepszyło, bez żadnego pogotowia, lekarza itepe.

                hehe, niestety, masz rację
            • kkokos Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 19:14
              ona mysli to o ludziach, którzy sa sprawni i nawet jeszcze pracuja! I
              > pewnie sami mysla mniej albo w kazdym razie pogodniej o swietlanej przyszlosci
              > w
              > objeciach Tanatosa niz to czyni ich córunia ;P
              >
              > Jak to nie depresja to lekka histeria ;P Znaczy albo sie cieszy towarzystwem
              > rodziców, albo martwi, ze zaraz umra, razem z Dmuchawcem.. który jest kruchutki
              > ,
              > niedolezny i przezroczysty juz od OwR!

              a jeśli tak, to jest to kolejny argument na to, że pani MM lubi bardzo postarzać
              swych dorosłych bohaterów. dmuchawiec zawsze był stary, nawet w kłamczusze, choć
              zapewne był wtedy koło czterdziestki. mila - zawsze staruszka, ignac - zawsze
              straszny dziadunio jak z rodziewiczówny. rozumiem, że można tak pisać, jeśli się
              stara patrzeć oczami 12-latki (odbiorczyni książki) - rzeczywiście wtedy ktoś
              40-letni stoi nad grobem i zaczyna się nad nim chwiać. konsekwentnie więc ktoś
              taki 20 lat później żyje tylko cudem lub przypadkiem. tyle że perspektywa się
              zmieniła, bo 40-letnia gaba nie powinna patrzeć oczami 12-latki.
              myślę, że jest to raczej tego typu błąd, a nie świadome wyposażenie gabrieli w
              skłonność do wypatrywania kostuchy.
              • kkokos Re: Strach przed śmiercią. 13.02.09, 19:44
                aha, ciocia wiesia też miała tylko (!) 35 lat, do czego się sama przyznaje. ja
                mam 40 i dalej mi się wydaje, ze ona jest starsza ode mnie - choć przecież już
                nie czytam SZK tak, jak czytałam jako nastolatka, przeciwnie, odkrywam w tej
                książce smaczki, których jako nastolatka nie wyłapywałam. a ciocia wiesia jak
                była starsza ode mnie o sto lat, tak jest :)
                • lutecja4 Re: Strach przed śmiercią. 14.02.09, 21:18
                  bo w Jezycjadzie,gdyby sie zaglebiac w daty,wszyscy dorosli od razu sa
                  starzy-Tosia ma lat 32, a ja ja odbieram jako czterdziestokilkulatke,Mamert
                  mniej wiecej w wieku Tosi, a mnie sie wydaje,ze tez jest po 40-ce
                  z ciocia Wiesia tez mam problem,tez mi sie wydaje duzo starsza
                  a o Dmuchawcu staram sie nie myslec-on juz jest jak Noe,stary byl tak wiele lat
                  temu,ze teraz bije juz biblijne rekordy dlugosci zycia
                  a postarzanie mamy Borejko drazni mnie od samego poczatku,tak jak jej bycie
                  ponad dbaniem o siebie,jakby to bylo cos zlego
                  • lutecja4 Re: Strach przed śmiercią. 14.02.09, 21:22
                    nie to,zebym uwazala,ze po 40-ce jest sie juz starym
                    chodzi mi raczej o to,ze oni sie zachowuja jakby byli sporo starsi
                    ja juz mam ponad 30lat,ale przy nich to sie czuje,jakbym jeszcze do liceum chodzila
                    https://www.sesja.neostrada.pl/image014.gifhttps://www.sesja.neostrada.pl/image011.gifhttps://www.sesja.neostrada.pl/image021.gif
                  • lutecja4 Re: Strach przed śmiercią. 14.02.09, 21:26
                    lutecja4 napisała:

                    > bo w Jezycjadzie,gdyby sie zaglebiac w daty
                    cos mi zjadlo kilka wyrazow
                    chodzilo mi,ze gdyby nie zaglebiac sie w daty
                    • nessie-jp Teoria narracyjna :) 14.02.09, 21:57
                      Ja mam taką teorię literaturoznawczą, że tak powiem
                      • verdana Re: Teoria narracyjna :) 14.02.09, 22:06
                        A ja, może nieslusznie, mam wrazenie, ze i sytuacja trochę się
                        zmieniła.
                        Tzw. "dzisiejsza mlodzież" ma zazwyczaj rodziców sprawniejszych i
                        psychicznie mlodszych niż ta "wczesnojezycjadowa". przepaść między
                        pokoleniami chyba troszkę się zmniejszyla - coraz mniej pań w
                        średnim wieku ubiera się matronowato, a coraz więcej - tak jak
                        corki, ojcowie (wybaczcie seksizm) graja w te same gry co synowie (u
                        mnie akurat to ja gram w te same gry, ale to szczegół).
                        Czyli jest możliwe, ze czym starszy bohater, tym bardziej widzi
                        rodzica jako zgrzybiałego ramola. Bo sadzac z relacj mojego
                        gimnazjalisty, to rodzice nadal sa wredni, nieczuli, nic nie
                        rozumieja (boję sie, ze to akurat fakt..), ale starzy sa jakby
                        trochę mniej.
                        • nessie-jp Re: Teoria narracyjna :) 15.02.09, 01:34
                          No jest jeszcze trzecia opcja, niekorzystna dla autorki (i znowu będzie, że się
                          wszystkiego czepiam)
                      • alitzja Re: Teoria narracyjna :) 15.02.09, 15:53
                        nessie-jp napisała:
                        > Jeszcze w Noelce nawet Gabriela jest
                        przedstawiana jako starsza pomarszczona pani, bo ma aż 30 lat!

                        Ejże, ejże - teoria byłaby niezła, ale to sama Gaba mówi o sobie, że
                        jej się kostium marszczy. Nie wynika to w żaden sposób z obserwacji
                        osób młodszych!
                        (Gaba do Elki: "Wiesz, czasem patrzę w lustro i nie mogę się
                        nadziwić, że tak mi się ten... kostium marszczy pod oczami!")
                        Swoją drogą, może gdyby Gabrysia bardziej o siebie dbała, to by nie
                        miała takich problemów ze zmarszczkami:P (chociaż ja też mam 30 lat
                        i kostium mi się nie marszczy, mimo że się nie maluję - tyle że ja
                        kremiku pod oczy używam;-)).
                        • kkokos Re: Teoria narracyjna :) 15.02.09, 16:17
                          > (Gaba do Elki: "Wiesz, czasem patrzę w lustro i nie mogę się
                          > nadziwić, że tak mi się ten... kostium marszczy pod oczami!")

                          nie nie, zanim to nastąpiło, jest scena, gdy gaba patrzy w lustro,a z lustra
                          patrzy na nią "okrągła, piegowata twarz o brązowych oczach i ciemnych,
                          stanowczych brwiach. Pod oczami rysowały się wyraźne zmarszczki, te od śmiechu.
                          Tych od płaczu też było trochę, ale jednak dużo, dużo, dużo mniej". (akurat,
                          już w to wierzę!)
                          to jest napisane tym samym obiektywnym tonem, co w KK o mili - że "mama miała
                          nieco ponad 40 lat, wyglądała na więcej, gdyż jej twarz nosiła ślady wszystkich
                          trosk i kłopotów, których nie dopuściła do głębin świadomości". (czego, przyznam
                          się, nie rozumiem - mila źle wyglądała, bo się problemami nie przejmowała??? czy
                          też skóra mili była jak portret doriana graya, przejmowała oznaki starości,
                          dzięki czemu dusza mogła być młoda?)
                        • nessie-jp Re: Teoria narracyjna :) 15.02.09, 16:20
                          W sumie masz rację. Lepiej zapamiętałam samą narrację z punktu widzenia Elki,
                          która Gabrysię opisuje jako "panią" (nie dziewczynę).
                          • minerwamcg Re: Teoria narracyjna :) 20.02.09, 12:56
                            Bo prawdę rzekłszy Elka-Noelka nie ma powodów postrzegać Gabrysię
                            jako dziewczynę. Gabrysia już wówczas dziewczyną nie jest, a już na
                            pewno nie jest nią dla szesnastolatki. Przyjmuję ten fakt do
                            wiadomości z dużą niechęcią, bo sama mam teraz chyba tyle lat, co
                            Gabrysia wtedy - i prawdę rzekłszy chętnie bym sobie jeszcze
                            dziewczyną pobyła. Ale niestety, nikt (może poza mężem :)) się na to
                            nie nabierze, a już na pewno nie następne pokolenie.
                            • wushum Re: Teoria narracyjna :) 22.02.09, 17:49
                              Ja zawsze myślałam, że Dmuchawiec zaraz zejdzie /chociaż kiedyś otrzymałam
                              pisemną deklarację MM, że nie umrze do końca Jeżycjady !/. Tak samo Mila i Ignac
                              zawsze wydawali mi się starymi piernikami na pograniczu grobowym. Problem w tym,
                              że nigdy nie zastanawiałam się ile oni mogą mieć lat.
                              Za to - wg mnie - myślenie Gabrieli o tym, że jej rodzice, to staruszkowie "na
                              granicy" i trzeba nad nimi "skakać", pasowałoby, gdyby albo ona otarła się o
                              śmierć, albo odszedł ktoś z bliskich. Ale i wtedy jej patrzenie byłoby
                              zdecydowanie inne.
                              • lezbobimbo Re: Teoria narracyjna :) 23.02.09, 11:36
                                Uech ta Gaba post-noelkowa to jakas katastrofistka chyba? Rodziców juz zegna,
                                chociaz jeszcze pracuja; Dmuchawca widzi juz niemal przejrzystego z zaswiatów; z
                                Kreska sie juz dziela dziecmi na wypadek swych niedoszlych smierci; nad
                                niemowleciem martwi sie, ze bedzie musial isc na wojne; gdy dzieci bawia sie na
                                podwórzu albo wracaja ze szkólki, to szaleje jak kwoka po ciezkiej traumie
                                (jeszcze moznaby zrozumiec, gdyby cos im sie rzeczywiscie strasznego stalo,
                                jakis wypadek czy napasc, ale skad ten nieuzasadniony strach i paranoja? Z
                                drugiej strony obcego woznego do domu zaprasza, Rumunów tez sie nie bala) Albo
                                Gaba martwi sie, czy aby na pewno Mila, sprawna przeciez tyranka kuchenna, zdola
                                podac bezradnemu Ignasiowi zupke.. (dobrze, ze nie przezuwaja jeszcze za dzieci;>

                                Albo Gaba przyjela w siebie ducha zmarlej pani Szczepanskiej, której nie
                                egzorcyzmowano po bozemu z zamurowanej dziur w scianie, albo Gaba pragnie,
                                laknie i potrzebuje intensywnych zdarzen, wrazen i uczuc - moze tylko kiedy sie
                                boi, to czuje ze zyje?
                                • wushum nie tylko Gaba 05.03.09, 16:24
                                  Witam
                                  Okazuje się, że nie tylko Gaba widzi wszystkich na katafalku, w Sprężynie Pulpa
                                  jest tak szczęśliwa, że już myśli, po kogo przyjdzie kostucha, znaczy to u nich
                                  rodzinne i dopada wyłącznie "niewzruszone" i "twarde" bohaterki, histeryczek
                                  neurotycznych /jak Ida i Natalia/ nie tyka. Jedyna prawda, jaką można z tego na
                                  siłę "wyciągnąć", to, że życie nie bywa logiczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka