filifionka-listopadowa
10.05.09, 17:27
Kilka dni temu byłam w centrum handlowym. Nie było szczególnie dużo ludzi i
atmosfera też raczej sprzyjająca zakupom. Kawałek od mnie zatrzymało się
dziecko podczas klasycznej próby sił na froncie wychowywany-wychowujący. Próba
odbywała się w sposób klasyczny czyli na zniecierpliwione uwagi rodziców (nie,
nie dostaniesz loda) dziecko, zgodnie ze swoja naturą odpowiadało protestami,
które za chwilę przerodziły się w płacz. Przyglądałam się dziecku z uśmiechem
(przypominało mi figurkę elfiego dziecka z zaciśniętymi piąstkami opisaną
przez Sapkowskiego w "Pani Jeziora"). Trwało to jakieś pół minuty po czym
przeszła babcia i dała takiego klapsa dziecku ,ze aż się obtrząsałam po czym
po chwili pociągnęła je za sobą. Ryczące cała siłą swoich płuc.
Gdy otrząsnęłam się z zaskoczenia uświadomiłam sobie ,że powinnam była jakoś
zareagować ale zupełnie nie miałam pojęcia jak. Później, tego samego dnia
byłam znów świadkiem takiej sceny i wciąż nie wiedziałam co zrobić/powiedzieć.
A jak wy byście zareagowały?
Ida w podobnej sytuacji sięgnęła do Korczaka. Użycie autorytetu mogło by pomóc
szczególnie ,że sama dla takiej osoby zapewne godnego partnera do rozmowy nie
stanowię ale mogłabym tak naprawdę tylko zacytować jej słowa.