Dodaj do ulubionych

Szpital na peryferiach

17.02.05, 22:43
Ostatni dni i godziny upłynęły (nie po raz pierwszy) pod hasłem - niepokoje i
strajki w Służbie Zdrowia...
Wszystko to w związku z planowaną ustawą o restrukturyzacji publicznych
zakładów opieki zdrowotnej
info.onet.pl/1055659,11,item.html
Mam pytania;
1. Czy jesteście "za" ustawą czy przeciw?
2. Czy posiadacie wykupione dodatkowe stałe ubezpieczenie zdrowotne ?
Obserwuj wątek
    • skynews Re: Szpital na peryferiach 17.02.05, 23:06

      Problemem nie jest byc za czy przeciw.
      Problemem jest brak kasy.
      Nikt nie jest gotowy placic wiekszych skladek na obowiazkowe ubezpieczenia
      zdrowotne.
    • instant Re: Szpital na peryferiach 17.02.05, 23:30
      1. Jest mi to dokladnie obojetne, bo chociaz jako wlasciciel firmy place
      ogromne skladki na ZUS i tak, jak przychodzi co do czego musze placic za
      leczenie, zabiegi, czy bardziej skomplikowane badania. Przyklad? prosze bardzo:
      3 lata temu niemal zupelnie stracilam wzrok. Byla konieczna operacja wszczepu
      soczewek. Postawiono mnie przed wyborem: albo czekam na operacje w panstwowym
      szpitalu ok. 8 miesiecy (i tylko dlatego tak "krotko", bo jestem czynna
      zawodowo, bo pajenci na emeryturze czekaja ponad rok), albo ten sam profesor
      zrobi mi to odplatnie w prywatnej klinice, gdzie sam zabieg kosztuje
      rownowartosc ok. 1000$ za kazde oko, nie wspominajac o pozniejszych wizytach
      kontrolnych itp. Nie musze chyba mowic, co wybralam. Drugi przyklad z tego
      tygodnia: moja mama potrzebowala wykonac badanie pod tytulem rezonans
      magnetyczny. Owszem, mozna je zrobic panstwowo, ale tez troche kosztuje i
      trzeba czekac pare miesiecy. Mozna tez prywatnie za okolo 6 stow. Ale mozna
      jeszcze inaczej, po tzw. kosztach, czyli za polowe ceny, bez kolejki, na
      panstwowym sprzecie i w dowolnym terminie. Jesli skorzysta sie z takiej opcji,
      pan doktor uprzejmie przeprowadzi za lapke przed nosem umeczonych, czekajacych
      miesiacami pacjentow "z ubezpieczenia" i zrobi. Czy wiec jakakolwiek ustawa
      zmieni ten chory system? Watpie. Uwazam, ze dopoki sluzba zdrowia w naszym
      kraju nie zacznie dzialac na podobienstwo firm prywatnych, swiadczacych tego
      rodzaju uslugi (czyli wykupywane corocznie ubezpieczenie, ktorego wyskokosc
      zalezy od stanu zdrowia pacjenta i jego wlasnej decyzji podjetej po konsultacji
      z uczciwym lekarzem) dopoty zadne zmiany ustawy o panstwowej sluzbie zdrowia
      nic nie zmienia. Panstwowe moze sobie pozstac pogotowie ratunkowe. I do tego
      powinna ograniczyc sie tzw. "opieka zdrowotna" panstwa. A pomijajac moje
      prywatne doswiadczenia, uwazam, ze rowniez ze spolecznego punktu widzenia
      propozycja Balickiego dotyczca oddluzenia szpitali jest niczym innym jak
      kolejnym promowaniem i nagradzaniem zle zarzadznych placowek, a karaniem tych
      dobrze funcjonujacych.
      2. Nie posiadam, poniewaz przy takich skladkach, jakie zdziera ze mnie ZUS
      zwyczajnie mnie na to nie stac. Przypuszczam, ze gdybym te pieniadze
      przeznaczyla na ubezpieczenie prywatne, mogloby ono byc calkiem niezle.
      Posiadam natomiast dodatkowe ubezpieczenie emerytalne w tzw. III filarze, bo
      wiem, ze i tu na te zlodziejska instytucje nie moge za wiele liczyc.
      • kanoka Re: Szpital na peryferiach 17.02.05, 23:37
        Dla leniwych wink i niezorientowanych:
        I. ZMIANY RESTRUKTURYZACYJNE SZPITALI
        Odrzucony projekt ustawy zakładał, że zadłużone szpitale, które przygotują plan
        wyjścia z długów, będą mogły liczyć na korzystną pożyczkę od państwa, a na czas
        naprawy finansów komornicy nie będą mogli ściągać długów. Przeciwnicy ustawy
        powtarzali, że pożyczki będą dla większości szpitali nieosiągalne, że ustawa
        przyczyni się raczej do bankructwa i prywatyzacji szpitali.
        Ustawa firmowana przez ministra Balickiego zakłada przekształcanie szpitali w
        spółki prawa handlowego a tym samym dopuszcza ich upadłość. Minister obwinia
        opozycję za to, że krytykuje i lobby medyczne za to, że nie jest zainteresowane
        zmianami na lepsze.
        Ale jeśli nie rządowa ustawa zakładająca restrukturyzację zadłużonych szpitali i
        stopniowe przekształcanie ich w spółki, to co w zamian? Czy środowiska medyczne
        mają własne propozycje reformy służby zdrowia? Protesty w szpitalach, komornicy
        na kontach personelu, brak entuzjazmu rządu i Sejmu dla propozycji ministra
        zdrowia. To krótki opis aktualnej sytuacji w służbie zdrowia. Odrzucenie tych
        propozycji oznacza komornicze naloty na ZOZ-y wielką skalę – komornicy mogą
        zająć pensje w ponad połowie istniejących placówek, bo według danych resortu
        zdrowia zadłużonych jest ok. 60 procent szpitali. Ponad 2 mld zł wynosiły na
        koniec 2004 r. długi w służbie zdrowia zajęte przez komorników. Najgorsza
        sytuacja jest w woj. dolnośląskim, gdzie kwota ta wyniosła 654 mln zł -
        poinformowała w czwartek w Sejmie wiceminister zdrowia Wacława Wojtala.
        Wojtala przyznała, że szpitalne długi systematycznie rosną. - W 2002 r. nie
        przekraczały one jeszcze 300 mln zł, w 2003 r. były już trzy razy wyższe, a na
        koniec 2004 r. wynosiły 2 mld 100 mln zł. Z tej kwoty 708 mln zł przekazano już
        wierzycielom - wyliczała. Zastrzegła, że brak jest dokładnych informacji na
        temat liczby komorników, zajmujących się egzekucją szpitalnych długów, nie ma
        też danych o ich zarobkach, można je tylko szacować.
        Na początku lutego weszła w życie nowelizacja kodeksu, która pozwala w
        zakładach, objętych egzekucją komorniczą, jedynie na trzymiesięczną wypłatę
        minimalnego wynagrodzenia za pracę i to wyłącznie za zezwoleniem sądu.
        II. DODATKOWE OPŁATY PONOSZONE PRZEZ PACJENTÓW
        Pacjenci, którzy chcieliby ominąć długie kolejki, zawieraliby umowę z ZOZ-em, w
        której rezygnowaliby z bezpłatnego leczenia. Koszty leczenia zależałyby od
        cennika, obowiązującego w danym szpitalu.
        Minister podkreśla jednak, że nowe przepisy mają pomóc przede wszystkim w
        szybszym dotarciu do specjalistów. Operacje i zabiegi mogą się bowiem okazać za
        drogie. Cenę będą ustalać świadczeniodawcy, ponieważ to jest ta część, która
        będzie miała charakter komercyjnego działania przez publiczne zakłady opieki
        zdrowotnej - wyjaśnia Marek Balicki.
        Taki sam dowolny cennik ma dotyczyć usług ponadstandardowych. Na przykład jedno-
        lub dwuosobowa sala z węzłem sanitarnym - wymienia minister zdrowia. I wówczas
        nie ma powodu, aby wszyscy ubezpieczeni składali się na to, aby tylko niektórzy
        mogli przebywać w lepszych warunkach.
        I tu rzeczywiście Marek Balicki ma rację, ale niestety jest także ciemna strona
        tych propozycji. Niewykluczone, że szpitale, które będą mogły pobierać opłaty od
        pacjentów, zrezygnują z zabiegów ponadlimitowych robionych za darmo. A to dla
        uboższych pacjentów z pewnością nie jest dobra wiadomość.
        Te zmiany mogłyby wejść życie jeszcze w tym roku, bo na szybkie wprowadzenie
        takich przepisów naciskało wielu dyrektorów szpitali. Niektórzy już kilka
        miesięcy temu próbowali robić to na własną rękę, ale wtedy minister zdrowia
        Marek Balicki twierdził, że jest to niezgodne z prawem i straszył prokuratorem.
        Obecne pomysły mogą mieć bardzo poważne konsekwencje także dla rynku
        ubezpieczeniowego. To prosta droga do wprowadzenia dodatkowych, zupełnie
        dowolnych ubezpieczeń zdrowotnych
        www.rmf.pl/wiadomosci/?id=78256&loc=1
        www.rmf.pl/wiadomosci/index.html?id=78320&loc=1
        www.rmf.pl/wiadomosci/index.html?id=78289&loc=1
        • instant Re: Szpital na peryferiach 17.02.05, 23:49
          W dyskusji pod informacja, do ktorej prowadzi link podany przez Kanoke
          znalazlam m.in. taki oto wpis:

          ku przestrodze pacjentów!!!!!
          przedstawiam część informacji, którą otrzymałem z NFZ i mam zastosować dla
          pacjentów którzy zgłoszą sie do szpitala w celu ustalenia terminu
          hospitalizacji:

          "W przypadku, kiedy w danej placówce nie ma pacjentów oczekujących w
          jakiejkolwiek kolejce, należy stworzyć jedna kolejkę hipotetyczną (kolejkę
          zerową)i wysłać ją do oddziału funduszu"....

          Pomysły urzędników nfoz nie przestają mnie zadziwiać...
          ~lekarz, 2005-02-17 21:01
          ******
          Obawiam sie wlasnie tych "hipotetycznych kolejek zerowych". Brzmi to jak zywcem
          wyjete z Orwella, ale taka moze byc rzeczywistosc.
      • meg_s Re: Szpital na peryferiach 24.02.05, 07:38
        instant napisała:

        > 1. Jest mi to dokladnie obojetne, bo chociaz jako wlasciciel firmy place
        > ogromne skladki na ZUS i tak, jak przychodzi co do czego musze placic za
        > leczenie, zabiegi, czy bardziej skomplikowane badania.

        doskonale Cię rozumiem - prowadzę własną działalność i pracuję na 1/2 etatu -
        czyli ubezpieczenie zdrowotne placę dwukrotnie - w razie choroby - jak wyżej
        sad(
    • josarna Re: Szpital na peryferiach 18.02.05, 06:29
      Przeczytałam wypowiedzi.
      Nie mam cienia wątpliwości, że państwowe powinno zostać wyłącznie to, co
      bezwzględnie musi (produkcja broni?)!. Wiem, że w prywatnych firmach (np. w
      supermarketach) miewają miejsce chore zjawiska, ale w firmach państwowych jest
      ich bez porównania więcej.
      Chciałabym wiedzieć, czy jakikolwiek sprywatyzowany szpital ma długi - a
      przecież one również przyjmują pacjentów opłacanych przez NFOZ (np. jeden z
      najlepszych szpitali w Polsce, oo. Bonifratrów w Krakowie). W pobliskim
      miasteczku jest sprywatyzowany oddział położniczy - pacjentki rodzą tam za
      darmo w bardzo dobrych warunkach i jakoś to się opłaca.
      Dla mnie było od początku oczywiste, że państwowe placówki muszą zbankrutuować
      i wcale nie jestem zaskoczona tym, co się dzieje. A cóż to za straszak,
      że "będą musiały być sprywatyzowane"? I co? Że nie dadzą się wtedy okradać na
      lewo i prawo?! W mojej gminie jest sprywatyzowana przychodnia; nie płaci się za
      nic, a lekarka wręcz zmusiła mnie do wykonania badań. Cudów nie ma, ale
      porządną windę ostatnio zainstalowano.
      Nie wiem, dlaczego to, co dla mnie-laika było od zawsze oczywiste jest czarną
      magią dla fachowców od zarządzania służbą zdrowia. Dlaczego musi się czekać na
      bankructwo systemu, by zrobić to, co powinno być dawno zrobione?
      Dodatkowe ubezpieczenie mam od niedawna, ale jeszcze nie korzystałam. Wybieram
      się na drobny zabieg do szpitala - podobno coś mi wypłacą z tego tytułu.
      I nie zapominajmy, że mieszkańcy wsi praktycznie nic nie płacą za opiekę
      zdrowotną. To tak na marginesie - wiem, że nie są zamożni, ale różnie to bywa.
      • falkmen Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 13:29
        Karetka "R" do wyjazdu!
        Jedziemy przez górskie drogi 27 km w jedną stronę.
        Na wezwaniu: pacjent nieprzytomny.
        Pacjent narodowości romskiej, chodzi po mieszkaniu. Żona zapewnia nas, że teraz
        to go boli głowa, ale zaraz straci przytomność. Lekarz,(199 wzrostu, 100 kg
        wagi) pakując "plecak". mruczy: najchętniej sam tym go tej przytomności
        pozbawił. Wyjazd karetki - koszt 450 zł. W miedzyczasie mamy wołanie do udaru.
        Jedziemy w drugą strone 32 km...Ex
    • hancza47 Re: Szpital na peryferiach 22.02.05, 20:45
      Ciekawe jak to jest. Przecież sytuacja służby zdrowia jest od wielu lat zła i
      toczy się w dół jak po równi pochyłej. Dopiero kiedy komornicy zaczęli zajmować
      głodowe pensje pracowników systemu, podniósł się wielki krzyk. System jest
      niewątpliwym skansenem, w którym tak na prawdę nie zmieniło się prawie nic.
      Każde pieniące w tej chwili można w nim utopić. A prawda jest niestety taka, że
      nie mamy kadry menadżerskiej. Pracowników tak na prawdę jest za mało i będzie
      oraz mniej. Wykształceni i mądrzy ludzie wyjadą do pracy za granicę. Łowcy głów
      już działają. Oferują dobrze płatne posady i co więcej, dobre warunki pracy,
      lepszy sprzęt i coś unikalnego w naszej rzeczywistości. Dużo wolnego czasu na
      doskonalenie i odpoczynek. Nie wiem jak będzie, wiem, że ze środowiskiem
      pracowników nikt tak na prawdę nie konsultuje decyzji, a pomysły są.
      Finansowanie musi być ze składek, z budżetu i z ubezpieczeń dowolnych. Do
      dzisiaj nikt nie policzył ile kosztuje opieka zdrowotna. Na co nas stać za
      płaconą składkę? Każdy w swoim domu liczy przychody i wydatki, to przecież
      oczywiste. W służbie zdrowia niedoszacowane usługi rodzą dług, usługi
      nadlimitowe... czasem zapłacone, ale częściej nie. Czy ktoś chciałby być w
      sytuacji gdy limit skończy się na pacjencie poprzednim? Paranoja..., a
      potrafilibyście odmówić pomocy, która kosztuje instytucję realne pieniądze,a
      które są jednak nie do odzyskania, rodzą długi, a sumienie? a odpowiedzialność
      zawodowa, karna? Pomijam oczywiście wszelką patologię. Jest ona wszędzie, w tym
      systemie też. Nikt na chwilę obecną nie ma chyba pomysłu na problem. Oglądałam
      debatę telewizyjną Kamila Durczoka. No cóż, usłyszałam od przedstawicielki
      sięgającego po władzę ugrupowania, że receptą na stan rzeczy są...wcześniejsze
      wybory. Nie mam chyba złudzeń, a wy?
      • kanoka Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 00:11
        Temat reformy w Służbie Zdrowia , jestw Polsce tematem stałym.
        Pomysłem jest prywatyzacja, ale nie wierzę, że jaka kolwiek władza u nas będzie
        to umiała zrobić z sensem. I nie będzie się bała tego zrobić...Wbrew obawom Wprost
        www.wprost.pl/ar/?O=63119
        nawet lewicowy rząd Belki, zmuszony pogłębiającym się stanem zapaści, tejże
        służby, spróbował ruszyć sprawy reformy. I co? Jesteśmy świadkami, jak cała
        koncepcja się rozłazi i znowu góra urodzi mysz....
        Dlatego pytałam, czy myślicie o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych -
        wykupieniu pakietów usług medycznych w prywatnej służbie zdrowia?
        • kanoka Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 00:19
          W dodatku, jak widać, nie jest to wszystko takie proste....

          Koszty leczenia przyczyną bankructw w USA

          Health Affairs
          Data utworzenia: 02.02.2005

          Połowa wszystkich indywidualnych bankructw w USA może być wynikiem zadłużenia
          spowodowanego rosnącymi kosztami opieki zdrowotnej - twierdzą autorzy badania
          opublikowanego w najnowszym wydaniu czasopisma Health Affairs.

          Grupa badaczy pod kierunkiem prof. Davida Himmelsteina z Harvard Medical School
          przeanalizowała informacje dotyczące 931 osób, które złożyły wnioski o upadłość
          w sądach w Kalifornii, Illinois, Pensylwanii, Tennessee i Teksasu. Ponad połowa
          z nich jako przyczynę swoich problemów finansowych wskazała czynniki medyczne.
          Na koszty opieki zdrowotnej wydały one średnio prawie 12 tys. USD, mimo że
          większość z nich - ponad 75% - posiadała ubezpieczenie zdrowotne przynajmniej na
          początku choroby.

          Co roku prawie 1,5 mln amerykańskich rodzin występuje o uznanie upadłości. Na
          tej podstawie autorzy badania oszacowali, że problem zadłużenia spowodowanego
          rosnącymi kosztami opieki zdrowotnej może dotyczyć aż 2 mln Amerykanów rocznie.
          Większość z nich to osoby zaliczane do klasy średniej.

          W podsumowaniu artykułu autorzy badania zaapelowali o zmianę systemu ubezpieczeń
          zdrowotnych w USA. Zwrócili przy tym uwagę na najważniejsze problemy: dużą
          liczbę nieubezpieczonych - z badań wynika, że aż 45 mln Amerykanów w jakimś
          momencie życia nie miało ubezpieczenia zdrowotnego i ograniczony "koszyk
          świadczeń", który powoduje, że w sytuacji poważnej choroby suma kosztów
          ponoszonych przez samych pacjentów często przekracza ich możliwości finansowe.

          Komentarze w mediach potwierdzają wyniki naukowców z Harvardu. Reuters cytuje na
          przykład wypowiedź prawnika z Kolumbii, który na podstawie wniosków o upadłość
          składanych w latach 1982-1989 w Południowej Karolinie stwierdził, że dwie
          najważniejsze przyczyny bankructwa to rachunki za opiekę medyczną i rozwody, a
          zaledwie 1% to niespłacone karty kredytowe.

          Artykuł "Illness And Injury As Contributors To Bankruptcy" dostępny jest w
          całości na stronie internetowej Health Affairs: content.healthaffairs.org

          www.mp.pl/kurier/?aid=25600
          • josarna Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 17:09
            Zastanawiam się, czy na całej kuli ziemskiej nie ma ani jednego kraju, który
            miałby sensowny system opieki zdrowotnej? Czy znów musimy wyważać otwarte
            drzwi? A może to durna ambicja, że u nas wszystko musi być innaczej i
            niepowtarzalnie? A tak naprawdę chodzi o to, że prywatyzacja odcięłaby masę
            osób od koryta.
            • kanoka Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 17:20
              I na świecie nie wygląda to dobrze:
              "Gwałtowny wzrost kosztów opieki medycznej, związany ze starzeniem się
              społeczeństw i postępem medycyny, zdolnej wydłużać życie osobom do niedawna
              uznawanym za skazane na śmierć, oznacza konieczność zreformowania sposobu
              finansowania opieki zdrowotnej na całym świecie. Największa część kosztów
              powinna być ponoszona solidarnie przez całe społeczeństwo. Jednak część pacjenci
              muszą ponosić sami. Inaczej finanse ochrony zdrowia załamią się - może nie dziś,
              może nie za rok, ale za kilka lat na pewno.

              Od kilku lat swoje systemy ochrony zdrowia reformują Niemcy, Szwedzi, Francuzi.
              Idea państwa opiekuńczego kończy się wraz ze świadomością, że nie ma kto
              pracować na osłony socjalne, a zwiększanie obciążeń podatkowych czy składek
              grozi zduszeniem gospodarki."
              www.mp.pl/kurier/?aid=16761

              chociaż z pewnością, lepiej, niż u nas....
              www.mp.pl/kurier/?aid=25553
    • kanoka Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 20:21
      Polecam artykuł z dzisiejszej Polityki - idę dalej czytać pełne wydanie na
      papierze.
      polityka.onet.pl/artykul.asp?M=TT
      Wniosek jest jeden - najbardzej przeciwna reformie, jest Służba Zdrowia -
      zwłaszcza lobby lekarskie sad(.W biednych miasteczkach, gdzie wg słów
      przeciwników reformy "ludzi nie stać na płacenie",najbardziej okazałe domy
      należą do miejscowych lekarzy...
      "Jednak w służbie zdrowia nie wszystkim zależy, aby móc więcej zarabiać
      legalnie. Nowa ustawamożliwości zarabiania w szarej strefie mogłaby mocno
      ograniczyć" .Dyrektorzy szpitali nie mogli by mieć prywatnej praktyki lekarskiej
      i być zatrudnieni jednocześnie na etacie ordynatora. Lekarze prowadzący
      prywatną praktykę lekarską, kierują swoich pacjentów na bezpłatne badania do
      państwowego szpitala, a często sąradnymi samorządowymi i...pracownikami szpitala....
      Również władze samorządowe, które są formalnymi właścicielami wielu szpitali,
      nie są zainteresowane reformą. Szpital (w dodatku z przerostem zatrudnienia),
      oznacza liczne miejsca pracy dla danej społeczności i ...często dla członków
      rodzin tychże władz.
      Odrzucona w głosowaniu reforma, jest obecnie u prezydenta i ulega "łagodzeniu"
      Pieniadze maja dostać poraz kolejny - wszystkie szpitale i nie musza
      przedstawiać projektu uzdrowienia finansów , ani przekształcic sie w spółke
      prawa handlowego, dyrektor szpitala może prowadzic prywatna praktyke lekarską,
      itd, itp....
      W dodatku, poprzedni projekt ustawy trafił do Sejmu przed naszym wejściem do
      Unii i...nie wymagał uzyskania zgody na wydawanie publicznych pieniędzy na
      oddłużanie szpitali. Prezydencki projekt ustawy, już tej zgody wymaga....
      Bruksela, na udzielenie odpowiedzi, ma 2 lata....
      • hancza47 Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 21:12
        Obawiam się, że tak uogólniać nie można. Ludzie, którzy blokują reformę są
        doprawdy nieliczni. najczęściej to jest środowisko zbliżone do Akademi
        Medycznych, grono ludzi żyjących z nieformalnych dochodów. Pamiętajmy jednak,
        że większość pracowników to źle uposażeni, ale uczciwi ludzie. Żeby cokolwiek
        mieć pracują ponad siły. Uczą się, pracują na kilku etatach, kosztem domów,
        rodzin, zdrowia...Proszę więc nie uogólniaj, bo istnieje wiele skorumpowanych,
        nieuczciwych środowisk nie tylko w medycynie to się zdarza. Chyba kupię jutro
        Politykę. Poza tym jak myślisz, co sądzi o tym grono zwykłych, szarych lekarzy
        a także pracowników pracowni diagnostycznych, pielęgniarek...
        • kanoka Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 21:52
          Nie uogólniam....
          Wiem, jak niskie są zarobki w państwowej służbie zdrowia - sama przepracowałam w
          niej 30 lat. Z uczciwością w służbie zdrowia, jest ani lepiej, ani gorzej, niż w
          reszcie kraju i w innych grupach zawodowych sad(
          www.emedyk.pl/artykul_rodzaj.php?idartykul_rodzaj=87&
          Ale tu chodzi o zdrowie, a często i o życie.....i za to "grupie trzymającej
          dostęp do leczenia" (nie tylko w AM, ale i w szpitaliku powiatowym), każdy
          pacjent zapłaci ostatni grosz....
          I o to ta grupa będzie walczyć....niezależnie od tego,
          > co sądzi o tym grono zwykłych, szarych lekarzy
          > a także pracowników pracowni diagnostycznych, pielęgniarek...
          A Politykę kup, warto.
        • wedrowiec2 Re: Szpital na peryferiach 23.02.05, 22:23
          Zbyt pochopnie oceniasz pracowników akademii medycznych. Mam to szczęście, że
          pracowałam i w małym, prowincjonalnym szpitaliku, i w duzym szpitalu
          wojewódzkim, i na akademii. Korupcja i nepotyzm zależy tylko od konkretnych
          ludzi i nie ma związku z miejscem pracy czy stanowiskiem. Albo ktoś uczciwy,
          albo nim nie jest. Pochopne wypowiadanie opinii może tylko przynieść więcej zła
          i wzmorzy złą, podsycaną przez osoby pozbawione kompetencji atmosferę, jaka
          panuje wokół spraw słuzby zdrowia. Akademie medyczne nie mają
          zadnego "interesu" w blokowaniu reform, bo szeregowi pracownicy szpitali
          klinicznych, których tak bronisz, są tak samo opłacani, jak cała reszta białego
          personelu.
    • kanoka Re: Szpital na peryferiach 01.03.05, 18:35
      Serialu cd.
      info.onet.pl/1061445,11,item.html
      Oczywiście, będę oglądać Fakty o 19, bo jestem bardzo zainteresowana. I jako
      pacjent - teraz sporadycznie i pewnie znacznie częściej w przyszłości i jako
      były pracownik Słuzby Zdrowia.
    • kanoka Re: Szpital na peryferiach 02.03.05, 13:22

      NFZ nie wyklucza kierowania pacjentów na badania do Niemiec

      Jeśli bydgoskie Centrum Onkologii, które dysponuje jedynym w Polsce tomografem
      do wykrywania chorób nowotworowych w bardzo wczesnych stadiach nie obniży
      żądanej ceny za badania, to niewykluczone, że pacjenci będą kierowani na to
      badanie do Niemiec
      Zapowiedział to prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jerzy Miller.
      Jak powiedział Miller, Centrum domaga się zakontraktowania badań tomografem na
      poziomie 6 tys. zł za jednostkowe badanie, podczas gdy zdaniem NFZ jego
      rzeczywisty koszt to ok. 3 tys. zł. Dlatego Fundusz rozważa kierowanie polskich
      pacjentów do Berlina, gdzie koszt tego badania wynosi 1500 euro.
      Jak wyjaśnił, nie jest to jednak cena samego badania, ale w wliczone są w nią
      także konsultacje lekarskie i badania wstępne, które mogłyby być przeprowadzane
      w Polsce. Samo badanie miałoby kosztować ok. 900 euro. NFZ nie zwracałby
      pacjentom kosztów przejazdu do Niemiec.
      info.onet.pl/1061955,11,item.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka