Dodaj do ulubionych

double standart

27.02.05, 01:12
Zdopingowana zakladam nowy watek.
Czesto spotykam sie z powiedzeniem "double standart". Rowniez mnie sie
dostaje : widzisz, to jest wlasnie twoj "double standart". Zalezy, czego to
dotyczy, ale naogol zaprzeczam, bo jakze by inaczej. Ale tak naprawde to w
wiekszosci przypadkow bardzo czesto oceniamy wg tej zasady. Czesto jest
bardzo sprawiedliwe, kiedy mniej zdolne dziecko, chwalimy z rownym
entuzjazmem za duzo gorsze wyniki, jak te zdolniejsze. Bardzo czesto idzie to
jednak w zlym kierunku. Nawet w internecie. Inaczej odbieramy taka sama
mysl od osoby, ktora lubimy, inaczej od tej, ktora wrecz przeciwnie.
Ilebysmy sie nie zarzekali to inaczej traktujemy wlasne dzieci, zawsze lub w
roznych okolicznosciach. Zreszta co tu dawac przyklady, kazdy zna ogolne i z
wlasnego postepowania. Moze niekiedy udaje nam sie uniknac tej podwojnej
miary, ale chyba czesciej nie.
Obserwuj wątek
    • kanoka Re: double standart 27.02.05, 09:51
      Myślę, że zawsze będzie jakiś rodzaj "double standart" - podwójnego standardu,
      bo z natury rzeczy, jesteśmy subiektywni. Oceniając siebie i swoich bliskich,
      łatwiej znajdujemy wytłumaczenie. Jeżeli to dotyczy drobiazgów - to OK -gorzej
      jak spraw poważnych...
      Może to na tym polega, żeby odróżniać, które sprawy są ważne, a które nie? I w
      tych ważnych sprawach, stosowac tylko jeden, wspólny dla wszystkich standard?
      • josarna Re: double standart 27.02.05, 19:45
        Wróciło do mnie bardzo bolesne zdarzenie z zeszłego roku.
        Długo (może pół roku) tłumaczyłam osobę, którą bardzo polubiłam, ale jednak w
        krytycznym momencie, kiedy spadły mi na głowę jej występki, stanęłam po
        właściwej stronie i oznajmiłam, że nie mogę wyrzec się siebie. Nie żałuję, choć
        od drugiej strony niesłusznie oberwałam, a zerwanie kontaktów bardzo bolało.
        Tak, w drobniejszych sprawach często nie jestem całkiem obiektywna, ale w
        ważnych - chyba zawsze.
        • maryna04 Re: double standart 03.03.05, 00:22
          Debi i Paula poznalam kilka lat temu. Wlasnie wrocili z miesiecznej podrozy
          poslubnej na Daleki Wschod. Bylam zaskoczona dlugoscia ich miodowego miesiaca,
          ktory przeciez w Ameryce wynosi 8 dni. Ale Debi pracuje w niemieckim banku,
          zreszta na stanowisku vice prezydenta, wiec ma duzo urlopu, a Paul? no Paul
          zrezygnowal przed wyjazdem z pracy w jakiejs organizacji nonprofit zajmujacej
          sie ptakami i teraz juz po wszystkim zajmie sie szukaniem porzadnej pracy.
          Wkrotce zorientowalam, ze pracy to on nie szuka, dzieki malzenstwu (pobrali sie
          po 15 lata wspolnego mieszkania) zapewnil sobie najwazniejsza sprawe - dobre
          ubezpieczenie zdrowotne i teraz juz moze zajmowac sie rozwojem swojego ciala i
          ducha. Rano mala przebiezka, potem lekkie sniadanie , New York Times, potem
          inna lektura, obecnie juz tez po hiszpansku, bo zawsze chcial czytac pisarzy
          latynowskich w oryginale, potem jazda na rowerze.....Dzieci nie maja, on nie
          chcial, gdyz przeszkadzalyby w licznych podrozach. Bo podrozuja bardzo wiele.
          Widzialam, ze w restauracji sa tacy nowoczesni - kazdy placi za siebie. Doszlo
          hobby, obserwcja ptakow, chyba dlatego, ze nie wymaga to wielkiego poruszania
          sie. Jakie mu zonka kupila piekne gadzeciki do tego - najdrozsze kamery,
          lornetki, aparaty a takze specjalistyczny sprzet turystyczny, nowe autko
          terenowe - o ktorym mowi, ze nie lubi dopuszczac do sowjego auta przygodnego
          kierowcy, ona tez juz polubila te ptaki i jazdza w rozne miejsca. Dwa lata temu
          Debi stracila prace, na dyskretne pytania jak ida poszukiwania rodzina zawsze
          mowila o Debi zapominajc,ze moze by i Paul probowal, on natomiast, gdy wszyscy
          bardzo sie o nich martwili opowiadal jak to pojechali do Arizony - na ptaki w
          czworke z siostra i szwagrem, i nikt z nich nie mial pracy, he he he- pewno, ze
          wesole pracxa to nie jego problem. Debi jest zdolnym doskonalym bankowcem. Po
          roku znalazla prace w banku angielskim, ta sama pozycja, z tym,ze bardzo wiele
          interesujacych wyjazdow po Stanach i za granice. Oczywiscie zawsze bierze ze
          soba Pula, co bedzie takl siedzial sam, jeszcze tam nie bylismy, tam chcielismy
          wlasnie pojechac. Niedawno wrocili z Londynu, gdzie Debi byla dwa tygodnie na
          szkoleniu, a Paul oddawal sie zwiedzaniu. Teraz pojechali sluzbowo do
          Kaliforni, potem Debi ma spotkanie w Dallas, ale Paul nie lubi tego miasta,
          wiec skoczy na narty do Kolorado i spotkaja sie w domu. Kiedy omawiam ten
          przypadek ze znajoma mowi, kupilaby sobie psa, taniej by jej wyszlo. I tu sie
          nie zgadzam, Paul nie nalega na jakies wydatki na siebie, ubiera sie
          zwyczajnie, tak samo je, nie bywa - wiec nie taki drogi.
          A ja ciagle zadaje sobie pytanie, czym sobie zasluzyl Paul w poprzednim zyciu,
          ze teraz zbiera takie nagrody.
          A teraz zamienmy role - to Paul pracuje i ma na utrzymaniu ladna, mila zone.
          Hola, hola - to nie jest tekst, ktory mozna tak wymienic, przeciez :
          - nie kazdy (tzn. nie kazda kobieta) musi pracowac, a jesli ktos (znaczy
          kobieta) byla zagubiona, nie umiala samodzielnie zyc to coz w tym zlego, ze
          wyszla za maz za dzianego faceta - nie ubedzie mu i zreszta jest wierna,
          spokojna zona i jemu jest z nia dobrze. Dlaczego wszyscy jej chca wmowic, ze
          powinna miec dziecko bo inaczej bedzie niespelniona, to przez ta obecna
          polityke prorodzinna oglupia sie kobitki . On ciagle w pracy, to tylko sie
          cieszyc, ze znalazla hobby z ptakami. To normalne,ze dobry bogaty maz kupuje
          zonie auto, a czym sie ma poruszac? A zreszta, czy oplacaloby sie jej wstawac
          do pracy za 30 tys. kiedy on zarabia pol miliona. No tak, to on zarabialby pol
          miliona, ona na tym samym stanowisku mniej (tak naprawde to nie mam pojecia,
          ile zarabia), no i nie zabieral by jej w podroze sluzbowe.
          Reasumujac: Paul w swojej sytuacji jest smierdzacym, cwanym leniem. Debi w jego
          sytuacji bylaby zwyczajna zona zamoznego czlowieka, ktora jest wielce samotna,
          bo maz ciagle w pracy, albo w delegacji....i rzeczywiscie powinna sobie kupic
          przyjaciela - na przyklad psa.
          • kanoka Re: double standart 03.03.05, 12:50
            Przeczytałam z przyjemnościa i zainteresowaniem, ale w moim odczuciu, to o czym
            piszesz Maryno, nie jest klasycznym double standartem, ale różnicą wynikającą ze
            stereotypu mężczyzna-kobieta.
            Co uchodzi (i jest powszechnie akceptowane) u jednej "płeci", może być
            kulturowo-obyczajowym horrendum w przypadku drugiej....
            Dla mnie double standart żyje w bliskim sąsiedztwie hipokryzji i jest obojętny
            płciowo. Bliski jest też mentalności Kalego....
            • maryna04 Re: double standart 03.03.05, 13:33
              Tos mnie pocieszyla Kanoko, troche to napisalam "zartownie", ale nieraz mysle,
              ze skoro walczymy o rowne traktowanie....Zreszta samo zycie poprawi myslenie. W
              Ameryce placenie przez zone biedniejszemu mezowi odprawy jest juz powszechne.
              No to do wieczora.
          • josarna Re: double standart 03.03.05, 14:21
            Poruszyłaś temat, który czasem chodzi mi po głowie, a nigdy, nigdzie nie
            został poruszony.
            Rzeczywiście zdarza się, że kobieta jest na utrzymaniu męża i nikt nie widzi w
            tym niczego niestosownego. Od razu uprzedzam ewentualne ataki, że przecież
            wychowuje dzieci, gotuje itp. Oczywiście nie mam na myśli takich sytuacji. Po
            prostu uważam, że obydwie osoby powinny mniej więcej tyle samo pracować i nie
            ma znaczenia, czy jest to zmywanie naczyń, czy kierowanie bankiem. Jeśli np.
            kobieta nie pracuje zawodowo, ale przez kilka lat starannie opiekuje się
            dziećmi, dba o ich rozwój, biega na dodatkowe zajęcia, a do tego gotuje i
            sprząta to naprawdę ciężko pracuje (przerabiałam to...). Może również pracować
            społecznie, za darmo - ale niech coś robi! Gdy jednak czytam o kobietach, które
            zajmują się wyłącznie swoim wyglądem, nie interesują ich problemy męża, mają
            nianię do dzieci, kucharkę i sprzątaczkę, to ja widzę w tym.... prostytucję
            małżeńską, czyli finansowanie kobiety wyłącznie za usługi seksualne i
            ewentualnie urodzenie dziecka. Może za ostro to nazwałam, ale dokładnie tak to
            widzę.
            Oczywiście sytuacja odwrotna (czyli mąż-truteń) jest w naszej obyczajowości
            nie do pomyślenia.
            • kanoka Re: double standart 03.03.05, 16:37
              Josarna napisała:
              > Rzeczywiście zdarza się, że kobieta jest na utrzymaniu męża i nikt nie widzi w
              >
              > tym niczego niestosownego.
              Myślę, że to jest zaszłość antropologicznawink. Samiec szedł na polowanie, samica
              strzegła jaskini i młodych. I w trochę tylko zmienionej formie funcjonuje i w
              naszej, dzisiejszej obyczajowości.Ale pomału się zmienia smile)

              Gdy jednak czytam o kobietach, które
              >
              > zajmują się wyłącznie swoim wyglądem, nie interesują ich problemy męża, mają
              > nianię do dzieci, kucharkę i sprzątaczkę, to ja widzę w tym.... prostytucję
              > małżeńską, czyli finansowanie kobiety wyłącznie za usługi seksualne i
              > ewentualnie urodzenie dziecka. Może za ostro to nazwałam, ale dokładnie tak
              to
              > widzę.
              Sądzę, że niektórzy znają to również z autopsji, ale raczej nie piszą na
              forach, więc ich opinii nie poznamy.
              A'propos czytania w tym temacie - polecam książkę N. Kraus i E. McLaughlin -
              "Niania w Nowym Jorku" - wypisz, wymaluj, to o czym napisałaś...
              Co do finansowania za opisane powyżej usługi, sądzę, że jest to nieuchronnie
              związane z zamianą w którymś momencie "usługodawczyni", na młodszy,
              nowocześniejszy i zdolny do dalszego rozrodu model.Ale takie przypadki mają
              również miejsce(chyba jednak rzadziej) w małżeństwach partnerskich....

              > Oczywiście sytuacja odwrotna (czyli mąż-truteń) jest w naszej obyczajowości
              > nie do pomyślenia.
              Ale pomału się zdarza, zwłaszcza w środowiskach celebrities, chociaż
              oczywiście, zawsze budzi mniejszą lub większą sensacjęsmile

              Muszę jednak wystąpić tu i w obronie panów, a z krytyką pań, chociaż dla mnie -
              feministki, nie jest to łatwe.
              Znam sytuacje, kiedy ciężko pracujący mąż i zapewniający żonie i dzieciom
              codzienne utrzymanie i jaki tak i standard przez wiele lat, traci pracę, nie
              może jej znaleźć, lub znajduje niskopłatną. I zdarza się, że żona, która dbała
              o swoją karierę zawodową (oczywiście, chwała jej za to!), idzie finansowo do
              góry i...zaczyna się zachowywać wrednie w stosunku do męża...wypominać, że jest
              na jej utrzymaniu, wydzielać drobne na papierosy...A poprzednio, jej zarobki
              (niewielkie), były wyłącznie na jej potrzeby, kosmetyki i tp...Dom i ją
              utrzymywał on...
              I tak sobie myślę, czy tu już mamy ten double standart, czy to jeszcze różnice
              stereotypu mężczyzna/kobieta?
              • josarna Re: double standart 03.03.05, 19:00
                Mężczyzna pije na umór, kobieta bywa zawiana.

                Mężczyzna zdradza, kobieta przeżywa przygodę.

                Mężczyzna rozwodząc się rozbija rodzinę, kobieta kończy związek bez perspektyw.

                Mężczyzna wyżywa się na bliskich, kobieta odreagowuje stres.


                Myślę, że jesteśmy nie tyle feministkami, co po prostu mamy wysokie poczucie
                sprawiedliwości

                Mężczyzna wrzeszczy, kobieta akcentuje swoje racje.

                Mężczyzna katuje dzieci, kobiecie czasami puszczają nerwy.

                Mężczyzna zaniedbuje rodzinę, kobieta realizuje się zawodowo.

                Mężczyzna jest niezdarą, kobieta bywa zagubiona.

                Mężczyzna jest skończonym chamem, kobieta bywa zmuszana do stanowczości.

                Mężczyzna jest pracoholikiem, kobieta dba o niezależność.

                Mężczyzna się leni, kobieta regeneruje siły.

                Mężczyzna kłamie, kobieta stosuje dyplomację.

                Mężczyzna przepuszcza pieniądze, kobieta musi czasami coś kupić także
                dla siebie.

                Mężczyzna, kiedy dobrze wygląda, jest narcyzem, kobieta jest po prostu
                zadbana.
                wink wink wink wink wink
                Myślę, że jesteśmy nie tyle feministkami, co po prostu mamy wysokie poczucie
                sprawiedliwości wink


              • josarna Re: double standart 03.03.05, 19:01
                Komentarz wstawił mi się w złym miejscu smile)
    • omeri Re: double standart 04.03.05, 21:21
      Z racji zawodu staram sie być obiektywną, ale nie jest to latwe. Ważne są też
      postępy, punkt wyjsciowy, który jest w grupie żróżnicowany. ale ja ucze
      sprawności i dla tego. sympatie i antypatie zostaja za drzwiami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka