Dodaj do ulubionych

Świętujecie???

04.03.05, 07:25
DZIEŃ TEŚCIOWEJ!!!
Kto z nas zaniesie kwiaty a kto osty???
Czy istnieje możliwosć ulożenia dobrych relacji w rodzinie,
zeby nie dochodziło do wstrząsów??
Moze te z nas, które już nimi sa podzielą sie radami jak życ w zgodzie z
wybrankami czy wybrańcami naszych pociech?
Co najbardziej denerwuje w "obcych", których musimy przyjąc do rodziny??
Obserwuj wątek
    • kanoka Re: Świętujecie??? 04.03.05, 09:32
      Z tego, co wiem to już jutro. Nie, nie świętuję, bo kiedy moja teściowa jeszcze
      żyła i była świadoma spraw tego świata, tego dnia jeszcze nie obchodzono.Ale w
      przeciwnym razie, z pewnością zaniosłabym kwiaty, bo czuła by się obrażona, że o
      niej nie pamiętano. Nie układało nam się zbyt dobrze. Wzajemnie szanowałyśmy
      się, ale przechodziłyśmy obok siebie po kruchym lodzie....Miałyśmy diametralnie
      różne poglądy na wszystko i wszystkich, a pod wzgledem temperamentu, obie
      byłyśmy typowymi lwicamiwink.
      Oczywiście, babcia była "ta starszA", więc już z tego samego powodu uważała,
      że to ona ma zawsze rację i wszyscy mają robić tak jak ona każe....Potem to
      przybrało karykaturalną postać w stylu "po co babcię denerwować, niech się
      babcia cieszy"....
      Pytasz, co denerwuje - chyba to samo co i u innych ludzi - problemy z innym
      widzeniem świata, różnice lub nadmierne podobieństwo charakterologiczne i
      jednocześnie OBOWIĄZEK tworzenia rodziny. Jednym to się udaje,innym nie, a
      czasami też i teściowa może się okazac pokrewną duszą....Teraz te związki są
      lużniejsze, bardziej swobodne dla obydwóch stron.
      No i bardzo dobrzesmile
      Ja teściową jeszcze nie jestem, ale już chyba niedługo będę i to podwójną. Jak
      dotychczas, jest OK, ale jak będzie później, kiedy zaczną się różnego typu
      problemy? Wiem, że nie należy ingerować w sprawy młodych, ale na dziś jest to z
      mojej strony wiedza tylko teoretyczna.
      • mantra1 Re: Świętujecie??? 04.03.05, 13:15
        Tez nie swietuje i nie swietowalabym nawet gdyby moja ex tesciowa byla nadal
        wsrod zywych i nie bylaby ex. Nie chce pisac bardzo zle o zmarlych, moge
        powiedziec tylko, ze kobieta ta nie wzbudzala we mnie szacunku, ani zadnych
        pozytywnych uczuc, mimo, ze na poczatku malzenstwa usilowalam sie z nia
        zaprzyjaznic, wiem, ze mnie akceptowala (do tego stopnia, ze nawet usilowala mi
        wcisnac na wychowanie swojego drugiego synka, ktorego miala fantazje sobie
        wykonac, gdy moj maz mial juz 18 lat, lecz ktorego nie chcialo jej sie juz
        wychowywac) i az do jej smierci nigdy nie bylo miedzy nami otwartego konfliktu.
        Po pierwszych "podejsciach" ignorowalam babe przez 8 lat, mimo, ze mieszkalysmy
        o 50 metrow od siebie, ograniczajac kontakty tylko do rozmow telefonicznych,
        kiedy czegos potrzebowala od syna. Ona zreszta tez nie przejawiala checi
        "zaciesniania wiezi" z synowa, pewnie dlatego, ze wymagaloby to z jej strony
        minimum wysilku, a byla z natury leniwa i bezwolna.
        Z przyjemnoscia natomiast zloze okolicznosciowe wyrazy Pani, ktora przesylajac
        mi swiateczne zyczenia podpisala sie p.o.Tesciowa, co bylo dla mnie milym i
        wzruszajacym zaskoczeniem smile
    • popaye Re: Świętujecie??? 04.03.05, 20:54
      nie swietuje.
      Takie "swieto" w moim przypadku jest juz bez znaczenia - Tesciowej nie ma juz
      na tym Swiecie.
      Gdyby zyla (jeszcze) hmmm.... mialbym klopot sad.
      Kwaty, telefoniczne zyczenia (odleglosc!) czy (nawet) "wizyta" z tej okazji
      akurat u mojej Tesciowej nie przyspozyla by mnie "punktow" smile.
      Szczegolna to byla kobieta smile.
      Trudna w pozyciu dla najblizszego otoczenia (maz, dzieci), typ "dystyngowanej
      damy" - zawsze z "rezerwa", dystansem i bez zadnych sklonnosci do egzaltacji,
      okazywania wylewnych uczuc czy szczegolnych sklonnosci do poblazania dzieciom
      (nawet wnuczetom).
      Miala 2-ie corki, w domu "zawsze" byla jeszcze Jej matka i siostra (z wyboru
      nigdy niezamezna).
      Dom to byl "kobiet" a Tesc hmmmm.... "wystarczal" wszystkim Paniom w tym domu
      jako dostarczyciel atrakcji "wszelkich" smile).
      Z Tesciowa nie mozna bylo sie "zaprzyjaznic" , za to z nawiazka z.. Tesciem.
      24-godz/dobe mozna Go bylo wyciagnac "na wodke" i jako, ze On "chlop-dusza" -
      nigdy nie mialem z Nim najmniejszych nawet konfliktow czy nieporozumien.
      W odroznieniu od Tesciowej byl sklonny do wszeklkiej wyrozumialosci i
      tolerancji pospolitych wad bez wyjatku u wszystkich a szczegolnie .. swoich
      wlasnych smile.

      Stosunki z Tesciowa mialem zawsze "poprawne".
      Nie staralem sie specjalnie o to ale mialem "szczescie", ze moj Szwagier zdazyl
      przede mna Tesciowej "podpasc", a przy Jej charakterze "podpadalo" sie na cale
      zycie,- wiec ja bylem (obiektywnie - niezasluzenie) w kazdych okolicznosciach
      tym "lepszym" zieciem smile).
      Laczyla nas (oboje) milosc do muzyki.
      Tesciowa byla fanatyczka opery i obiektywnie miala doskonale rozeznanie nawet w
      trudnym i praktycznie nie granym w Warszawie (po Wojnie) repertuarze
      (np. Wagner).
      Z kazdego wyjazdu zagranicznego wystarczylo Jej bylo przywiesc plyte z
      nagraniami ktorejs z gwiazd operowych (M.Callas, El.Schwarzkopf itp) - mialo
      sie prezent na wszystkie roczne okazje "z glowy" smile.
      Coprawda... wazne bylo tez KTO Jej ten album podarowal smile.
      "Podpadniety" ziec (moj szwagier) mimo iz mial latwiej (dyplomata) bo prawie
      zawsze przebywal Zagranica, "obsypywal" Ja plytowymi nagraniami ale hmmm....
      na muzyce sie "nie znal" i.. dobieral akurat nie "to" co najlepsze smile.
      Ja - co innego, - pojecia troche mialem (he, he), no i chodzilem z Nia
      (od czasu do czasu) do Filharmonii na koncerty oraz praktycznie na wszystkie
      (prawie) przedstawienia operowe w Teatrze Wielkim.
      Nie bylo to dla mnie nieprzyjemne bo milo jest uczeszczac na takie okazje z
      kims kto naprawde "zna sie na rzeczy" i to byl tylko zysk dla mnie. Poza tym
      Tesciowa (typ Damy) byla (az do smierci) fizycznie atrakcyjna kobieta
      (zewnetrznie), - zawsze nienaganna fryzura, b.szczupla, wysoka, doskonala
      sylwetka i swietnie wygladajaca w wyjsciowej garderobie.

      Z zyczeniami z okazji "dnia Tesciowej" bym sie wstrzymywal jak i z
      popelnieniem "bledu" skladania Jej zbyt wylewnych zyczen z okazji...rocznicy
      urodzin smile.
      Kwaty "bez okazji" byly za to zawsze mile widziane smile.
      • ada296 Re: Świętujecie??? 04.03.05, 21:56
        męża nie mam - teściowa się ostała...
        jako wredna istota zastanawiam się czy do teściowej nie zadzwonić z dobrym słowem...
        jeśli będę miała dobry humor to zadzwonię...
        niech nie spi w nocy z wrażenia...
        • gaja_1 Re: Świętujecie??? 04.03.05, 23:09
          Ado zadzwońsmile
          Ja tez to zrobie, zeby jej popsuc troche krwismile
          Tylko, ze moja będzie spala spokojniesmile
          Jej nic nie jest w stanie wzruszyć.
          Jest to typ zimnej i oschłej kobiety sad
          Calkiem podobna do tesciowej Popaya,
          tylko, że to ja podpadlam a nie druga synowa smile
          • ada296 Re: Świętujecie??? 04.03.05, 23:45
            zadzwonię
            i jeśli będę w przyszłości taka wredna jak moja to niech moje synowe też do mnie
            dzwonią
            ale ja będę spać spokojnie ... smile
            • maryna04 Re: Świętujecie??? 05.03.05, 04:06
              Poniewaz jestem tesciowa, i to niejdnokrotna - to zawsze mi sie podoba ten
              dowcip. Tesciowa zamiata - wchodzi ziec: O, mamusia przyleciala, czy odlatuje?
              • nokata Re: Świętujecie??? 05.03.05, 07:57
                Odpracowalem zyczenia.
                I to z przyjemnoscia.
                Tesciowa sie wzruchla, i ucieszyla.
                Przyjemnie skladac zyczenia komus, kto przyjmuje je z radoscia, i czuje sie,
                ze chce sie temu czlowiekowi skladac zyczenia. Nie dlatego ze wypada zlozyc,
                a dlatego ze taka potrzebe sie czuje.
                A ze dni mi sie pomerdaly to zlozylem wczoraj.
                Oczywiscie corka mojej tesciowej zaraz wyzwala mnie
                od wazeliniarzy, dupolizow, tylowlazow, pieczeniarzy, karierowiczow i lizusow.
                No tak, kobiecy sposob na koegzystencje ;P
                • mantra1 Re: Świętujecie??? 05.03.05, 10:03
                  Korekta: wyzwalam tylko od "wyrywnych lizusow" tongue_out
    • kanoka Re: Świętujecie??? 05.03.05, 11:10
      No właśnie wink
      Zawsze odnoszę wrażenie, że zięciom lepiej się układa z teściową, niż synowym....
      Ponieważ mam syna i córkę, będę mogła to przećwiczyć w praktyce wink
      Po wygłoszeniu tej złotej myśli - odklikowuję się do prac domowych.
      • nokata Re: Świętujecie??? 05.03.05, 11:48
        Ale za to synowej z tesciem zazwyczaj dobrze.
        Zieciowi z tesciem tez nie najgorzej.
        Czyli jaki wniosek???
        hmmmm
        (A czy ja cos mowilem?)
        • popaye Re: Świętujecie??? 05.03.05, 16:30
          Nokato,-
          z Tesciem to.. zieciom najczesciej tzw stosunki (rodzinne) ukladaja sie
          dobrze smile
          Wiele powodow po temu a najwazniejszy to ten iz nie do pozazdroszczenia jest
          sytuacja ojca "starej (wiecznej) panny", - wiec ziec, podswiadomie traktowany
          jest jako wybawiciel (ratownik) z niewygodnej zyciowej sytuacji smile).
          Mezczyzni sa najczesciej mniej "skomplikowani w stosunkach miedzy soba (nie
          dotyczy to szczegolnej grupy "b.dobrze wychowanych" i "wspaniale ulozonych" do
          ktorej ja i Ty, na szczescie, nie nalezymy bo najczesciej sa to "synowie
          mamusi") niz kobiety.
          Powiedza sobie bez owijania w bawelne jak im cos nie pasuje, wypija wspolnie
          drinka (wodke)i po ... "konfliktach" smile.
          Jestem juz dawno "tesciem" a dlugo bylem zieciem, wiec z praktyki to mowie smile.

          Rozpisalem sie w pierwszym wpisie (za bardzo!) o mojej sp.Tesciowej.
          Musze jednak dodac iz ja mialem stosunkowo prosto. Moja Zona jest typowa
          coreczka tatusia! (wspanialego ojca i dziadka - zreszta!).
          Jej emocje, postrzeganie Swiata i oceny zyciowych realiow byly zawsze blizsze
          tym ojca niz matki w czym byla totalnym przeciwienstwem swojej siostry.
          Nie musialem "zabiegac" o przychylnosc Tesciowej by sprawic przyjemnosc Zonie!.
          Ich stosunki (tesciowa/zona) byly zawsze "poprawne" ale bez emocjonalnych
          wyskokow, co zdaniem mojej Zony zawsze "odpowiadalo" Jej mamie (zapewne skutek
          doswiadczen w dziecinstwie).
          Jak zrenicy w oku, od czasu usamodzielnienia sie, przestrzegala Jej prawa do
          nie ingerencji matki w Jej zycie i natychmiast przerywala jakiekolwiek proby
          krytyki ze strony (Jej) mamusi w stylu: "moim zdaniem: ....".
          Duzo bardziej emocjonalne byly stosunki zony z moja matka ktora zawsze "bolala"
          nad faktem iz nie miala corki tylko syna smile.
          Eeeh... ta "rodzinka" smile))
          pozdrawiam,-
          pE
          • maryna04 Re: Świętujecie??? 05.03.05, 17:22
            jestem tesciowa w obydwoch kierunkach. Moze nietypowe, ale bardzo lubie moja
            synowa, chyba nawet wiecej niz lubie i staram sie, zeby nigdy "nieistotna
            sprzeczka....." i ona tez taka jest. Mysle o niej zawsze cieplo i wszedzie sie
            nia chwale jakim jest wartosciowym czlowiekiem. O, nie ma moj syn latwo jak
            klub bab ( z wyjatkiem jej - ona zawsze broni mojego syna, lub milczy, kiedy
            juz sie na da bronic -palenie papierosow, ale juz dwa miesiace jak rzucil) na
            niego napadnie. Z moim zieciem stosunki sa poprawne, nie sztywne, ale
            nierzadko mu walne jakas uszczypliwosc, zreszta do corki na niego tez. Dlaczego
            ich nierowno traktuje? Przede wszystkim z babskiej lojalnosci. Moja corka mowi
            nieraz, czy bys byla oczarowana do konca, gdybym wyszla za maz za takiego jak
            jej brat. Oczywiscie, ze nie i wiadomo, zeby mu docinala. Moj ziec nigdy nie
            podnosi glosu, po prostu w odpowiednim momencie nie slyszy nic i usmiecha sie,
            czym zawze rozbraja moja corke. Ale, jak kazdy chlop idealem to on nie jest)))
            Po co te znaczki usmiechu, dla zlagodzenia wypowiedzi, idealem nie jest, jak
            nikt z nas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka