kanoka
17.01.07, 08:22
Tekst podobny do wątku Maryny, ale trochę odmienny problem, więc zakładam
nowy wątek. Czy należy płacić kobietom (no właśnie, dlaczego tylko kobietom?)
za pracę w domu?Autor tekstu, po rozważeniu różnych za i przeciw, dochodzi do
wniosku, że nie - i uzasadnia to następująco(cytuje tylko ostatni argument):
"kto korzysta z tego, że kobieta gotuje, sprząta, zajmuje się dzieckiem,
pierze itp. W pierwszej kolejności ona i jej rodzina, dopiero w dalszej
kolejności jest to społeczeństwo jako całość. Reguły rządzące zarabianiem
mówią, że oddajemy nasz czas i wysiłek, za co uzyskujemy zapłatę, przy czym
owocami naszego trudu dysponuje pracodawca (kupiec). Gdyby państwo miało
płacić za pracę niepłatną, schemat wyglądałby tak: my pracujemy, my (nasza
rodzina) korzystamy, państwo płaci - idealny układ."
"Bezrefleksyjnym naśladowaniem Syzyfa jest dążenie do zrównywania pracy
niepłatnej z pracą zarobkową. Można toczyć kamień pod górę, ale on i tak nigdy
na szczycie nie stanie. Twierdzenie, że praca niepłatna różni się od pracy
zarobkowej tylko wynagrodzeniem, sprzyja powstawaniu wykoślawionego obrazu
rzeczywistości, może budzić niezdrowe emocje i prowadzić do wysuwania
niemożliwych do zaspokojenia roszczeń."
"rozwiązaniem byłoby wprowadzenie wynagrodzenia dla wszystkich, którzy na
przykład wychowują dziecko. W końcu coś pozytywnego - takie rozwiązania już
są. Mamy tu na myśli zasiłki: macierzyński, wychowawczy i rodzinny. Kwestią
otwartą pozostaje tylko okres i wysokość wypłacania."
Niestety, zgadzam się z autorem,podpisując się jednakże pod stwierdzeniem
kabaretu Potem:
"Kobieta jest wielofunkcyjna jak pralka automatyczna, tylko ma mniej guziczków"
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3845658.html
A co wy o tym sądzicie?