Dodaj do ulubionych

Solidarność kobiet

09.03.07, 16:03
Do założenia wątku, skłoniło mnie ostatnie zachowane Pani Prezydentowej, ale i
reakcja Pani Giertychowej, 8 marca, ostatnia przeczytana/zobaczona winklektura
Maryny i artykuł ze „Zwierciadła” – „Ona, to ja”
partnerstwo.onet.pl/1389012,3505,1,artykul.html
Czy jest coś takiego jak kobieca solidarność? I nie mam na myśli tylko tego,
co złośliwcy płci obojga , nazywają solidarnością jajników. Czy kobiety
powinny być solidarne, popierać się, wspierać swoje działania? Czuć, że „ona,
to ja?”
Czy jest ta solidarność potrzebna, czy ma sens? Czy to tylko jakieś
postsocjalistyczne, lub niuejdzowo – genderowe kapitalistyczne wymysły?
Czy to ma sens? Czy też, jest to jakiś płciowy „korporacjonizm” ?A jeżeli
nawet, to czy to źle?
I czy rzeczywiście, największym wrogiem kobiety, jest – druga kobieta?
A tu – obszerne cytaty z artykułu:
„Solidarność kobiet – drażni mnie już sama zbitka tych dwóch słów. To właśnie
od kobiet doświadczyłam najtrudniejszych rzeczy w moim życiu. Wychowywała mnie
mama porzucona przez ojca. Dzisiaj widzę, że całą złość na niego przelała na
mnie. Wolałam nauczycieli mężczyzn. Potem studia, owszem, miałam koleżanki,
ale nasze relacje były podszyte rywalizacją o mężczyzn, o notowania na
towarzyskiej giełdzie, względy u wykładowców. Teściowa nie zaakceptowała mnie.
Rozstałam się z mężem. Nie jestem zapraszana, ponieważ samotna kobieta bywa
zagrożeniem dla kochającej się rodziny – może przecież uwieść męża. O
kobietach szefach nie wspominam - z powodu jednej odeszłam z pracy...”
- czytamy w liście od Doroty Różyckiej z Poznania
I dalej, w tym samym duchu – tym razem, Pani Profesor:
" Hanna Świda-Zięba: „Całe życie doświadczałam nietolerancji ze strony kobiet!
To one mi mówiły: »Jak ty chodzisz ubrana!«, kiedy przyszłam w spodniach na
radę wydziału. »Nie gotujesz obiadów, choć masz męża i dziecko! Jak to, ty nie
pierzesz mężowi koszul i on się z tym godzi? Dlaczego nie urządzasz przyjęć?«”.
"Socjolożka Magdalena Środa zwracała uwagę na to, że gdy kobiety pojawiają się
w sferze publicznej, są od siebie wyraźnie odseparowane, patrzą na siebie
przez pryzmat konkurencji. -Dlaczego wśród kobiet brakuje lobbingu? – pytała.
W żadnym środowisku spośród mi znanych silne kobiety nie robią nic, by siłę
kobiet powiększyć i by wesprzeć inne kobiety."
Obserwuj wątek
    • maryna04 Re: Solidarność kobiet 09.03.07, 21:29
      Kanoko, na kogo mozesz liczyc przede wszystkim w podjeciu dyskusji w temacie
      j.w., jak nie na mnie smile), no i pare innych osob. Przeczytalam artykul zgadzam
      sie, ale ma zasadnicza wade - jest za dlugi, wiec przede wszystkim bedzie
      uswiadamial uswiadomione. Mniej uswiadomione go raczej nie przeczytaja, z kolei
      na pewno przeczyta go kilkudziesieciu mizoginistow, ktorzy maja czas i juz
      znajduja pozywke do dyskusji pod artykulem.
      Zasadnicza mysl, ze kobiety nie sa solidarne jest bardzo prawdziwa. Zreszta
      nie tylko w Polsce, gdzie jednak wobec obecnych uwarunkowan widac to bardziej.
      Niedawno pisalam za jakims specjalista, ze H. Clinton ma nikle szanse zostania
      prezydentem, mimo, ze ze wszystkich dotychczasowych kandydatow z obu partii
      jest najzdolniejsza, najbardziej kompetentna, z ogromnym zagranicznym
      doswiadczeniem - przez kobiety. Dla jednych jest za bardzo wyemancypowana, dla
      drugich zas glupia, bo nie odeszla od meza. Kobiety mezczyznom politykom
      wybacza slabosci, bledy - nie wybacza tego innej kobiecie.
      Mysle, ze wynika to z tysiecy lat tradycji, gdzie znajduje sie miejsce
      kobiety. Dlatego wszelkie przypominania kobietom, ze w nich siedzi rownoprawny
      z mezczyznom czlowiek jest jak najbardziej wskazane. Nie do przecenienia
      jest rola dzialaczek, niekoniecznie politycznych na rzecz emancypacji kobiet
      nie tylko w Ameryce, Polsce, ale na calym swiecie.
      W Polsce kobiety ktore osiagnely jakas pozycje spoleczna, czy polityczna
      odcinaja sie od swoich siostr i pleta bzdury na temat powinnosci kobiet itd.
      Pamietam ublizajace kobietom wypowiedzi H. Gronkiewicz, a takze Hubner. Zyta
      Gilowska przynajmniej tym sie nie zajmuje. Ale zadna z pan na swieczniku nie
      promuje kobiet. No dobrze, ich kariera zalezy od mezczyzn, ale dlaczego tzw.
      celebrities tez robia z siebie idiotki. Zdaje sobie sprawe, ze nic zlego
      lubiec ustabilizowana rodzine, cerowac skarpetki i robic przetwory. To jedno
      drugiemu nie przeszkadza, widac to nawet na naszym forum, ja np. uwielbialam
      prac recznie, w tym meza skarpetki, a mam dosyc wspolczesne poglady.
      Dlaczego w tv show Polka musi sie tlumaczyc dlugo i niezrecznie, ze nie chce
      miec dzieci i nikogo nie przekonuje. Dzieci nalezy posiadac. Dlaczego w
      ostatnim numerze "Pani" jest artykul napisany przez kobiete, zapewne na
      zamowienie polityczne, jakie to nieszczescie rodzic dziecko w 40-tym roku
      zycia. Wszystkie 3 bohaterki mimo posiadania malutkich dzieci sa
      nieszczesliwe, maja zmarszczki pod oczami, sa zmeczone, bo w wieku 42 lat
      zdrowie juz nie te (jak mozna pisac takie bzdury o tym zdrowiu), sa znudzone,
      jeszcze tak sie zlozylo, ze wszystkie zostaly same z tymi dziecmi, no i
      oczywiscie musiala byc wstawka, ze ktos zaczepia: jaki sliczny wnuczek. Jak do
      cholery wygladaja te Polki czterdziestolatki z gornej polki, bo tylko takie
      przyklady autorka zmyslila. A wszystko to kara za pozne macierzynstwo.
      W GW w tym samym czasie o 16-latkach szczesliwych mamusiach. Wszystkim sie
      jakos ulozylo, przeciez jak mowi przyslowie Pan Bog da dzieci to i da na
      dzieci. Nie pomyslala dzielna autorka, ze to naogol wiecej cierpliwosci,
      rozsadku, milosci i pieniedzy ma 40-latka i jest to jej rzewczywiscie
      upragnione dziecko. Gdzie tu brak solidarnosci kobiet? Ano w tym, ze
      redaktorka naczelna p. Domagalik niegdysiejsza feministka zamiast zlecac
      napisanie tak jednostronnego artykulu, powinna postawic sie decydentom i
      powiedziec: temat interesujacy, ale nie mozemy go opisac tylko w sposob
      negatywny, bo to nieprawda.
      Poza Jaruga, Sroda, i jedna aktorka z nazwiskiem na C (?) nie znam innych
      kobiet znanych powszechnie i starajacych sie cos zrobic dla kobiet, poza
      wydluzeniem urlopu macierzynskiego, czy becikowego. Gretkowska by mi sie nawet
      podobala, tylko, ze to partia mniej jest od glodnych dzieci, a wiecej od
      stworzenia innego klimatu dla kobiet.
      Ogladalam trzykrotnie Jolante Kwasniewska w programie "Styl", czy cos kolo
      tego. Troche na zasadzie jak kiedys zapewne posel Niesiolowski badal zycie
      mrowek. Obserwuje. Nie zaprzeczam, ze wazne jest umiejetnosc przyjmowania
      ludzi , czy jakie wino do czego, albo jak urzadzic wesele, ale szanowna pani
      Jolanto, jest pani pretensjonalna lalka, btw. jak moglo pani przyjsc do
      glowy kandydowac na prezydenta. Jak P. Kwasniewska opowiada o przyjeciach u
      Bushow, Schiraqow, Clintonow to nawet milo sie slucha, ale moze jako osoba z
      tak znanym nazwiskiem lepiej by je wylorzystala. Widziala nie tylko jakie wino
      do czego i jak ubrac meza na spotkanie biznesowe, ale sytuacje kobiet w
      lepszych i gorszych pod tym wzgledem krajach. Dlaczego milczy, skoro wyraznie
      szuka miejsca w aktualnej, polskiej rzeczywistosci? Gdzie jest ta solidarnosc
      kobieca.
      A na codzien, Polki sa ogromnie nietolerancyjne jesli inna kobieta postepuje
      niezgodnie z utartymi w Polsce stereotypami. Bowiem kazda musi umiec sie
      poswiecac, czuc sie winna w sytuacjach, kiedy mezczyzna nie musi, jest tylko
      jeden model na spelnione zycie, moglabym ciagnac dlugo.
      Wlasnie przeczytalam felieton napisany przez kobiete, ze kobietom trudno
      znalezc jest partnera przez te zwariowane amerykanskie feministki, ktore
      doprowadzily do tego, ze mezczyzni boja sie zblizyc do kobiet. Pomijajac, ze
      to nalezy wlozyc w tak zwane urban legend, to kobiety sa winne, bo maja dosc
      oblesnych kawalow, oblapiajacych szefow?
      Tez przeczytalam, ze naczelny redaktor "Wprost" pisze o Marii Janion - Marysia,
      lub gerentofeministka.
      • mammaja Re: Solidarność kobiet 09.03.07, 21:51
        Moja corka wymyslila badania na ten temat tzn. czy kobiety glosuja na kobiety.
        Oczywiscie nie bylo mowy, ze chodzi o to, tylko ankietowani dostawali wymyslone
        zyciorysy - mniej wiecej rownorzedne - kobiet i mezczyzn - i mieli wybierac
        kandydatow (pretekst jakis tam wymyslila, juz nie pamietam, bo robila to na
        studiach.) No i wyszlo, ze wcale nie popieraja kobiet, w tym stopniu w jakim by
        sie oczekiwalo, wrecz przeciwnie smile
      • kanoka Re: Solidarność kobiet 09.03.07, 23:55
        Słyszałam, że jest jakaś akcja - "kobiety dla Hilary", gdzie kobiety sukcesu,
        będą przekonywać, dlaczego warto na nią głosować.Ale pewnie masz rację, że nie
        wygra, a szkoda sad( Odwrotnie do tego, co napisała poniżej Mammajka, z reguły
        starałam sie głosować na kobietę - często na Wandę Nowicką,
        pl.wikipedia.org/wiki/Wanda_Nowicka
        o ile akurat kandydowała . Piszesz, że w Polsce, kobiety, które zrobiły
        jakąkolwiek karierę, odcinają się od swoich sióstr i przyłączają do "obozu
        wroga". Pewnie często tak jest. "pani" nie czytam, więc zmiana poglądów
        Domagalik, mnie zaskoczyła. Dobrze, że chociaż Kinga Dunin i Krystyna Kofta się
        nie zmieniły.Głupoty, które plotła HGW - pamiętam, tych Hubner - nie.
        Kwaśniewskiej nie oglądałam i nie żałuję - jak by nie patrzeć, od początku było
        jasne, że to nie Hilary.Trochę szkoda.
        Jaruga, Sroda, Janion - tak. Ale aktorka na C? Nie kojarzę sad(
        Pd siebie powtórzę jeszcze raz Nowicką i dodam Agnieszke Graff. Jest z nia
        ciekawy wywiad Najsztuba w Przekroju
        przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2757&Itemid=57
        No, i jeszcze Kazia Szczuka...
        Piszesz:
        "> A na codzien, Polki sa ogromnie nietolerancyjne jesli inna kobieta postepuje
        >
        > niezgodnie z utartymi w Polsce stereotypami. Bowiem kazda musi umiec sie
        > poswiecac, czuc sie winna w sytuacjach, kiedy mezczyzna nie musi, jest tylko
        > jeden model na spelnione zycie, moglabym ciagnac dlugo. "
        Masz całkowitą rację. Ta "bohaterska" matka Polka tkwi w wielu z nas,
        obrzydzając życie sobie i innym.
        • maryna04 Re: Solidarność kobiet 10.03.07, 00:54
          Ta aktorka na C. to ogladalam ja w cyklicznym programie "Inny punkt widzenia"
          z Tomaszem Sianeckim, chyba zaangazowala sie w partie Gretkowskiej i mowila
          tez o innych akcjach, a jej przeslanie w wywiadzie bylo proste: odczepcie sie
          od tego jak zyje ja i inne kobiety, skoro nie jest to szkodliwe dla
          spoleczenstwa.
          Co do Graff, Szczuki, Dunin swiadomie o nich nie wspomnialam, sa tak wydrwione
          i lekcewazone, ze nie widze dla nich szans jako przywodczynie jakiegolwiek
          powazniejszego przedsiewziecia. Ksiazke Graff (chyba ta najwazniejsza, nie wiem
          czy napisala inne) czytalam bardzo dokladnie i nawet wiele pamietam. Jezyk to
          wazne narzedzie w antropologii kulturowej, pozwala zobaczyc i rasizm i seksizm
          i wiele innych przymiotow jakiegos narodu. Poki nie zobaczylam Kazimiery
          Szczuki w tv, a znalam ja tylko z komentarzy panow, to myslalam, ze to jakas
          wiedzma. Teraz ogladam ja w "Wydanie drugie poprawione", przeciez to ladna,
          kobieta, na dodatek kulturalna, wyksztalcona z wielkim spokojem wewnetrznym.
          Musi miec ten spokoj, inaczej byloby jej strasznie zle w Polsce. A Dunin,
          najbardziej ostra z nich trzech, tez nie liczy sie na powaznie w tym meskim
          swiecie.
          Dobrze Kanoko, ze przypomnialas mi Wande Nowicka, musze do niej tez napisac
          list, po polsku mowi sie pismo.
          Bo musze sie zwierzyc, wlasciwie od rana siedze przy komputerze z powodu
          wolnego dnia, mam napisac wielce wazne i dlugie pisma, ze szesc i nie moge sie
          zebrac, po prostu rzygam tematem od wielu lat, nie chcem - a muszem (Walesa),
          wiec siedze i tluke w klawiature na forum 40+, zamiast w microsoft word.
          • maryna04 Re: Solidarność kobiet 10.03.07, 01:01
            A Hubner mowila, ze moja mamusia zawsze mi powtarzala: "siedz w kacie a
            znajda cie" i ona sie do tego stosowala i prosze, widzicie.

            Poza tym powiedziala, ze nie widzi nic zlego w sciaganiu, a ja mam na tym tle
            uczulenie.
            • omeri Re: Solidarność kobiet 10.03.07, 11:30
              Podziwialam i podziwiam nadal prof. Łętowską. Szkoda,ze nie miala szans na
              prezydenturę.
              Co do solidarności kobiet w zyciu zawodowym, to zależy wiele od kultury w danej
              firmie i kadry kierowniczej. Na pewno jest z tym duzo lepiej np. w niemczech,
              przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń. zawiść polska dotyczy przecież tez
              kobiet i przerabiam to niestety na bieżąco. ale by nasladować ...
              • maryna04 Re: Solidarność kobiet 10.03.07, 21:57
                No to jeszcze raz doniose na p. Domagalik. W numerze Pani, o ktorym
                wspomnialam ma wywiad z p. Wilczakiem. Nie wiedzialam kto to jest. Opowiada
                jaki to byl w szkole rozrabiaka, wspominajac z duma jak to za jego zasluga
                ciagle gubily sie dzienniki, powinien napisac prosto - kradlem dzienniki. Ale
                Domagalik nie wytrzymuje i przebika go, ja tam dopisywalam oceny. Znam ludzi,
                ktorzy jako dzieci byli kretacze i mali oszusci i nie wyrosli z tego. Co ja
                zrobie, ze widze oczyma duszy Wilczaka kradnacego swoja trefna teczke z IPN-u,
                a Domagalik jak podrabia podpis na czeku.
                Omeri, dzieki za przypomnienie Letowskiej. Jej najwieksza zaleta jest, ze nie
                jest populistka, a takze nie dostosowuje sie do sytuacji, co niestety wielu
                innym jej kolegom mozna zarzucic.
                • popaye Re: meskim okiem 11.03.07, 18:42
                  Eeeehhh....

                  Drogie Dziewczyny,-
                  z naszego meskiego, i to tej "przychylnej Wam" (Waszym problemom i rozterkom -
                  bardziej "wydumanym" czy rzeczywistym) miejsca obserwacji, wiecej Byscie zyskaly
                  gdyby.... RAZ sie zdecydowac CO WY (tak na prawde) CHCECIE.

                  Czytalem i sluchalem mnostwa madrych, zrownowazonych i powaznych wypowiedzi
                  Kobiet wrecz szokujacych zasobami wiedzy i rozeznania w sprawie Autorek
                  i... wiekszosc bez skutkow, bo czesto (ZA czesto) wychyli sie ktoras z taka
                  BOMBA, ze nie wiadomo: zarty to wszystko, "babskie gadanie" czy realny problem.
                  Za duzo chcecie i (najgorsze) "wszystko na raz"! sad.
                  Skrajne (w obydwie strony) i do tego wypowiadane (prawie) jednym tchem zadania
                  czesto wzajemnie sie wykluczajace, nie sluza na pewno "kobiecej sprawie".

                  Mam wiele sympatii dla Kobiet i Ich bolaczek, a nawet uwazam Was za ta "lepsza"
                  czesc spolecznosci ale hmmm.... skoro Wy chcecie (wszelkiej) ROWNOSCI to zawsze
                  podswiadomie "widze" (oczami wyobrazni) takiego "zadajacego i rownego"
                  mezczyzne z.... umalowanym okiem, wystylizowana fryzura, zalotnie
                  przewracajacego oczyma , kolyszacego biodrami i zalotnie rozpietym guzikiem
                  koszuli ukazujacym (oczywiscie "przypadkowo"!) spora czesc torsu.
                  Wezmiecie takiego delikwenta i jego "racje", nawet najbardziej slusznej natury
                  powaznie?

                  "Chlop - chlopu", a juz na pewno w cztery oczy "rzuci" mocne slowo
                  jako "argument" i (najczesciej) sprawe sie wyjasnia i probuje zalatwic problem.
                  Wy (Kobiety) krecicie i obchodzicie sprawy, nawet te b.wazne "dookola" by bron
                  Boze zadnej nie urazic, nikomu nie zaszkodzic a i najlepiej nie "dotknac" sad.

                  Najlatwiej sprawy sprowadzic do wspolnego mianownika i znalesc ogolnego "wroga"
                  a o tego latwo! i nazywa sie: MEZCZYZNI! smile

                  Jak dlugo ta zabawa, skadinad slusznych i (w czesci) realnych zalow i zadan
                  bedzie "atakiem" i proba zalatwienia spraw Kobiet KOSZTEM zywotnych interesow
                  mezczyzn, zawsze bedzie prowadzila na manowce osmieszenia i traktowania
                  z "przymruzeniem oka" w najlepszym przypadku.

                  Wsrod Waszych "przeciwnikow-mezczyzn", przynajmniej w ich wladnej decyzyjnie
                  czesci nie ma tak skrajnych i spolaryzowanych postaw jak wsrod Kobiet
                  a do tego czesto, w zaleznosci od momentalnej sytuacji rodzinno-zyciowej w
                  nieodleglych przedzialach czasowych o skrajnie przeciwstawnych pogladach.

                  Dziwi Was, ze czesto trudno brac racje takich Waszych "reprezentantek"
                  na (calkiem) serio i jako nie wynikajace z podbudowy emocjonalnej?.
                  Na emocjach (stan zmienny bardzo) NIC powaznego zbudowac nie mozna, kiedys MUSI
                  wziasc gore ROZUM.
                  Mam wrazenie iz wiekszosci Pan trudno to pojac, zarowno w skali MINI (rodzina,
                  partnerstwo) jak i Globalnie: polityczne preferencje spoleczne, rownosc praw
                  i niestety, o czym czesto zapominamy: obowiazkow czesto, o ironio wynikajacych
                  rowniez ze specyfiki plci.

                  Feministki Wszystkich Krajow Laczcie sie!
                  i.... (wiecej) powagi i consensusu w zadaniach smile)

                  pozdrawiam,-
                  pE
    • luiza-w-ogrodzie Re: Solidarność kobiet 13.03.07, 02:57
      W Polsce kobiety podkladaja innym nogi, krytykuja i oceniaja. Sama
      doswiadczylam - nigdy wiecej nie chce i nikomu nie zycze.
      Tutaj w Australii kobieta to czlowiek, choc pelnego rownouprawnienia ciagle nie
      ma, szczegolnie w dziedzinie placowej.
      Tak, jest cos takiego jak kobieca solidarnosc. W polityce moze mniej, ale w
      przemysle, szkolnictwie, itp istnieja lobby kobiece, mentorstwo, organizacje
      samopomocy dla kobiet. Widze to tez w zyciu prywatnym wsrod moich znajomych.
      Ze wstydem przyznaje ze popieram kobiety, ktore sa porzadnymi ludzmi, nie
      patrzac na szczegoly takie jak kolczyk w nosie, nieslubne dziecko czy - o szok,
      horor, sklonnosci ku innym paniom. Wspieram moralnie, pienieznie i dolewam
      wina :o)
      Panowie poradza sobie sami - swiat, w ktorym zyjemy jest urzadzony dla nich i
      przez nich.
      • kanoka Re: Solidarność kobiet 14.03.07, 14:19
        > Tak, jest cos takiego jak kobieca solidarnosc. W polityce moze mniej, ale w
        > przemysle, szkolnictwie, itp istnieja lobby kobiece, mentorstwo, organizacje
        > samopomocy dla kobiet.
        Miło to się czyta, Luizo smile). Mam nadzieję, że i u nas kiedyś tak będzie.Zależy
        to tylko od nas samych, ale i chyba od udziału i wpływu religii - u nas
        oczywiście, chrześcijańskiej i KK - historycznie patriarchalnego i antykobiecego.
        Tak czasem się zastanawiam, czy jest jakaś licząca się religia współczesna,
        sprzyjająca kobietom? No, bo nie islam, nie judaizm, nie hinduizm, buddyzm, ani
        konfucjanizm.Świat religijny = świat patriarchalny.
        Tak to już tak jest, że im więcej religii, stworzonej przez mężczyzn, tym mniej
        podstawowej równości i wolności dla kobiet? Mniej kobiecej solidarności? Czy
        tylko laicyzacja i/lub marginalizacja religii ją w jakimś sensie zapewnia?
        • luiza-w-ogrodzie Religia dla kobiet 15.03.07, 02:39
          kanoka napisała:

          > Tak czasem się zastanawiam, czy jest jakaś licząca się religia współczesna,
          > sprzyjająca kobietom? No, bo nie islam, nie judaizm, nie hinduizm, buddyzm,
          ani konfucjanizm.Świat religijny = świat patriarchalny.
          > Tak to już tak jest, że im więcej religii, stworzonej przez mężczyzn, tym
          mniej podstawowej równości i wolności dla kobiet? Mniej kobiecej solidarności?
          Czy tylko laicyzacja i/lub marginalizacja religii ją w jakimś sensie zapewnia?

          Zgadzam sie z Toba, Kanoko, jesli chodzi o patriarchalizm religii i
          wspolczesnego swiata.
          W spirytualizmie widze zwrot kobiet ku technikom medytacyjnym (joga, tai chi) i
          ruchowi Vicca, szczegolnie w Europie, gdzie jest polaczony z poganstwem i
          druidyzmem. Wszystkie religie przedchrzescijanskie mialy pierwiastki meskie i
          kobiece, zazwyczaj wystepowal tez kult kobiecej Trojcy Dziewica/Matka/Starucha,
          co katolicyzm przejal jako kult maryjny. Heretyckie ruchy 14-15 wieku (ktorych
          wyznawczynie i wyznawcy karani byli stosem) mowily o Duchu Swietym jako
          wcieleniu kobiety. Mam cicha nadzieje ze podporzadkowane meskim potrzebom
          religie padna jeszcze za naszego zycia.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • maryna04 Re: Religia dla kobiet 15.03.07, 03:51
            To znaczy masz Luizo nadzieje, ze za twojego zycia padna wszystkie religie?
            Jaka znasz religie nie "podporzadkowana meskim potrzebom"?

          • kanoka Re: Religia dla kobiet 15.03.07, 15:56
            Vicca, druidyzm, religie neopogańskie - znam te hasła. I co? I nic.
            Myślę, że religię/wyznanie się dziedziczy po rodzinie, że to tradycja. "Jak
            wierzyli ojcowie, jak uczyły matki" - coś w tym jest ....
            Czujemy, mniej lub bardziej świadomie, potrzebę transcendencji. I kobiety i
            mężczyźni . I znowu - mężczyznom łatwiejwink. Niezależnie od ich osobistej
            skłonności do religijności, lub ateizmu, patriarchalna, dziedziczona zgodnie z
            rodzinną tradycją religia monoteistyczna, to właśnie ich wspiera i - faworyzuje.
            A olśnienia religijne? Czy to jest możliwe, tak autentycznie i na serio, w
            odniesieniu do nie uwarunkowanego współczesną obyczajowością,kultu Bogini Matki,
            czy Mokoszy lub Perperuny, jak to uczy zadruga, lub inne rodzimowierstwo
            etniczne - żeby pozostać w kręgu słowiańskim. Ale i tam rządzi Swarożyc wink)
            Prawdę mówiąc, trochę brzmi mnie to Rydlem z Wesela - "pod spód wcale nic nie
            wdziewam i zaraz się lepiej miewam ", ale ja na religiach i wiedzeniach sie
            zbytnio nie znam, nie tak jak Onkwe, która kiedyś tu pisywała smile)
            • warum Re: Religia dla kobiet 15.03.07, 17:25
              Jestem pod wrazeniem Waszej znajomosci roznych religii. I chetnie poczytam c.d.
              dyskusji o ile bedzie pisany lopatologicznym jezykiem, bo madrzejszego nie
              zrozumiemsad / fanka religii nie jestem/.
              i mam pytanie do Luizy cyt:"Wszystkie religie przedchrzescijanskie mialy
              pierwiastki meskie i kobiece, zazwyczaj wystepowal tez kult kobiecej Trojcy
              Dziewica/Matka/Starucha,co katolicyzm przejal jako kult maryjny." Czy okreslenie
              dziewica/matka/starucha to skrot myslowy czy ideowy ?
              • kanoka Re: Religia dla kobiet 15.03.07, 21:35
                Warum, "lubię" mitologie, magię(białą i czarną ;D), czary, taroty, ale
                prawdziwej wiedzy etnograficznej niestety, nie posiadam. Ma ja chyba Onkwe, a
                może i Luiza.
                "Dziewica/Matka/Starucha,co katolicyzm przejal jako kult maryjny." Czy okresleni
                > e
                > dziewica/matka/starucha to skrot myslowy czy ideowy ? "

                To archetyp żeńskiej Trójbogini, o której pisało wielu etnografów(min Frazer -
                ten od "Złotej gałęzi" a najpiękniej opisał Robert Graves w "Herkulesie z mojej
                załogi"(polecam, świetnie się czyta ).
                Mit ten wykorzystują, nawiązujący do pierwotnych wierzeń, współcześni wyznawcy
                wicca, kultywujący tz. religię czarownic.
                W panteonie męskim, chrześcijańskim odpowiednikiem Trójbogini, jest
                niewątpliwie Trójca Święta. Duch Święty początkowo nie był wyobrażany w postaci
                gołębicy, ale mężczyzny i uważany był za trzecią osobę boską, pochodzącą od Boga
                Ojca. Zmienił to dopiero któryś sobór (trydencki?) - i wszystkie "osobowe"
                wyobrażenia Ducha Świętego, jakie były w kościołach, zostały usunięte. Takie
                "osobowe" jego wyobrażenie, można oglądać na jednej stalli w katedrze w
                Pelplinie, bowiem w czasie wcześniejszego remontu, została odwrócona "plecami"
                do ściany i nieprawidłowy wizerunek ducha Świętego, został przeoczony i nie
                uległ usunięciu.
                To tyle - może Luiza coś uzupełni
                • kanoka Re: Religia dla kobiet 15.03.07, 21:56
                  A tu, trochę o wicca
                  www.mrooczlandia.com/magia/wicca/
                  www.czarostwobelladonny.fc.pl/strogl.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka