Do założenia wątku, skłoniło mnie ostatnie zachowane Pani Prezydentowej, ale i
reakcja Pani Giertychowej, 8 marca, ostatnia przeczytana/zobaczona

lektura
Maryny i artykuł ze „Zwierciadła” – „Ona, to ja”
partnerstwo.onet.pl/1389012,3505,1,artykul.html
Czy jest coś takiego jak kobieca solidarność? I nie mam na myśli tylko tego,
co złośliwcy płci obojga , nazywają solidarnością jajników. Czy kobiety
powinny być solidarne, popierać się, wspierać swoje działania? Czuć, że „ona,
to ja?”
Czy jest ta solidarność potrzebna, czy ma sens? Czy to tylko jakieś
postsocjalistyczne, lub niuejdzowo – genderowe kapitalistyczne wymysły?
Czy to ma sens? Czy też, jest to jakiś płciowy „korporacjonizm” ?A jeżeli
nawet, to czy to źle?
I czy rzeczywiście, największym wrogiem kobiety, jest – druga kobieta?
A tu – obszerne cytaty z artykułu:
„Solidarność kobiet – drażni mnie już sama zbitka tych dwóch słów. To właśnie
od kobiet doświadczyłam najtrudniejszych rzeczy w moim życiu. Wychowywała mnie
mama porzucona przez ojca. Dzisiaj widzę, że całą złość na niego przelała na
mnie. Wolałam nauczycieli mężczyzn. Potem studia, owszem, miałam koleżanki,
ale nasze relacje były podszyte rywalizacją o mężczyzn, o notowania na
towarzyskiej giełdzie, względy u wykładowców. Teściowa nie zaakceptowała mnie.
Rozstałam się z mężem. Nie jestem zapraszana, ponieważ samotna kobieta bywa
zagrożeniem dla kochającej się rodziny – może przecież uwieść męża. O
kobietach szefach nie wspominam - z powodu jednej odeszłam z pracy...”
- czytamy w liście od Doroty Różyckiej z Poznania
I dalej, w tym samym duchu – tym razem, Pani Profesor:
" Hanna Świda-Zięba: „Całe życie doświadczałam nietolerancji ze strony kobiet!
To one mi mówiły: »Jak ty chodzisz ubrana!«, kiedy przyszłam w spodniach na
radę wydziału. »Nie gotujesz obiadów, choć masz męża i dziecko! Jak to, ty nie
pierzesz mężowi koszul i on się z tym godzi? Dlaczego nie urządzasz przyjęć?«”.
"Socjolożka Magdalena Środa zwracała uwagę na to, że gdy kobiety pojawiają się
w sferze publicznej, są od siebie wyraźnie odseparowane, patrzą na siebie
przez pryzmat konkurencji. -Dlaczego wśród kobiet brakuje lobbingu? – pytała.
W żadnym środowisku spośród mi znanych silne kobiety nie robią nic, by siłę
kobiet powiększyć i by wesprzeć inne kobiety."