vobiska1
17.01.07, 15:58
Za 5 lat koniec świata?
Najtrudniej zignorować proroctwa "Biblii" i Malachiasza oraz czarnowidztwo
naukowców /AFP
Środa, 17 stycznia (05:40)
Według kalendarza Majów, w 2012 r. czeka nas koniec świata. Również kod
biblijny i proroctwo Malachiasza mówią, że koniec jest bliski. Do
apokaliptycznego chóru dołączyli też naukowcy.
Majowie, lud z Ameryki Środkowej, opracował kalendarz oparty na ruchu planety
Wenus. Według tego kalendarza, świat zaczął się 13 sierpnia 3114 r. p.n.e., a
jego koniec nastąpi 22 grudnia 2012 r. Nie tylko spadek po Majach, których
imperium upadło 8 wieków temu, wieszczy apokalipsę w 2012 r. Tę samą datę
końca świata wskazuje tzw. kod biblijny.
W 1994 r. grupa izraelskich badaczy rozszyfrowała dane ukryte w
treści "Biblii". Wyniki badań statystycznych sekwencji liter w
starotestamentowej "Księdze Rodzaju" wykazały, że zawarto tam trafne
przepowiednie dotyczące naszych czasów. Znawcy tematu twierdzą, że nieznany
autor proroctw zakodowanych w "Biblii" przewidział koszmar II wojny
światowej, eksplozję bomby atomowej w Hiroszimie i geniusz Einsteina.
Zaszyfrowany przekaz biblijny
podaje też konkretne daty największego zagrożenia zagładą - w 2012 ludzkość
może wyginąć na skutek wojny atomowej oraz zderzenia komety lub asteroidy z
naszą planetą.
Mniej precyzyjnie datę apokalipsy wyznacza przepowiednia Malachiasza, jednak
i tu czas końca jest bliski. Według tego proroctwa, koniec świata przyjdzie,
gdy wyczerpie się lista papieży, a ostatnim Ojcem Świętym będzie następca
Benedykta XVI. Dowodzą tego skomplikowane obliczenia badaczy
proroctwa Malachiasza.
Być może zmiany na piotrowym tronie należy spodziewać się w znamiennym 2012 r.
Do proroctw Majów, "Biblii" i Malachiasza dołączają naukowcy. Według
ekspertów, apokalipsa grozi nam na wiele sposobów. Szczególnie realne jest
uderzenie w Ziemię wielkiego obiektu z kosmosu.
Asteroidę o średnicy 300 m, nazwaną 2001 YB5, odkryto na początku grudnia
2001 r. Astronomowie sklasyfikowali ten obiekt jako potencjalnie
niebezpieczny, bo nawet minimalna zmiana kursu może skierować go na Ziemię.
Asteroida ta wciąż wraca w pobliże naszej planety - pełny jej obieg wokół
Słońca trwa ok. 1320 dni. Asteroida 2001 YB5 szczególnie zagrozi Ziemi w 2012
r., a tę datę podaje
kalendarz Majów.
Podobnej wielkości asteroidę odkryli naukowcy z ośrodka w Nowym Meksyku,
pracujący dla program badawczego Lincoln Near Earth Asteroid Research. To
ciało, nazwane 2003 QQ47, może zderzyć się z naszą planetą nieco później, w
2014 r.
Według oświadczenia rzecznika brytyjskiego rządowego centrum Near Earth
Object Information Centre, kolizja z Ziemią obiektu takiej wielkości, jak
wspomniane asteroidy, wywołałaby skutek taki, jak 20 mln bomb zrzuconych na
Hiroszimę. W praktyce, tego rodzaju kataklizm, to koniec świata.
Co stanie się z nami w 2012 roku? /AFP
Zderzenie z asteroidą
doprowadzi nie tylko do zagłady ludzkości, ale i większości życia na naszej
planecie.
Naukowcy ustalili znacznie więcej scenariuszy bliskiej apokalipsy. Według
zespołu ekspertów z amerykańskiego Uniwersytetu Kolorado w Boulder,
kierowanego przez dr Alexa Pavlova, przez Układ Słoneczny przepływają
gigantyczne chmury międzygalaktycznego gazu i pyłu. Są one, jak twierdzą
Amerykanie, przyczyną przynajmniej kilku zlodowaceń i masowych wymierań na
Ziemi, ponieważ wywołują katastrofalne zmiany klimatyczne.
Wzmożony napływ zabójczych cząsteczek może zniszczyć od 40 do 80 proc.
ozonosfery, czego skutkiem będzie nowa epoka lodowcowa oraz masowe wymieranie
zwierząt i roślin. Zwiastunem końca świata są też
zmiany w polu magnetycznym Ziemi.
Według wyników badań amerykańskich naukowców pracujących pod kierunkiem dr
Josepha Stonera, fizyka ze Stanowego Uniwersytetu Oregonu, północny biegun
magnetyczny Ziemi przemieszcza się coraz szybciej w kierunki Syberii. W
ostatnim tysiącleciu północny biegun magnetyczny przesunął się o aż 1,1 tys.
km i proces ten narasta. Poza tym pole magnetyczne znacząco słabnie.
Dr Jeremy Bloxham z Uniwersytetu Harvarda ustalił, że przez ostatnie 150 lat
siła pola magnetycznego Ziemi osłabła aż o 10 proc. Tempo procesu narasta i
do zamiany biegunów może dojść wkrótce i nagle. Nawet za 5 lat. Grozi nam też
rychły
światowy potop.
Może już nawet za 5 lat. Przyczyną jest wywołany przez człowieka efekt
cieplarniany. Analizy specjalistów nie pozostawiają wątpliwości - proces tak
się pogłębił, że wkrótce stopnieje większość arktycznego lodu.
Według badań dr Stefana Rahmstorfa z Instytutu Badań Klimatycznych w
Poczdamie, poziom wód w oceanach podniesie się wkrótce o ponad 1 m. Pod wodę
pójdzie wiele wysp, znaczne obszary Bangladeszu i Florydy, a także portowe
miasta, od Nowego Jorku, poprzez Tokio po Gdańsk czy Szczecin.
Potop na skutek efektu cieplarnianego, to nie jedyna forma zagłady, jaką
ludzkość sama sobie funduje. Proroctwo zaszyfrowane kodem biblijnym mówi, że
podobno grozi nam w 2012 r.
zagłada atomowa.
Faktem jest, że nigdy jeszcze na świecie nie było tylu rakiet i reaktorów
jądrowych, co dziś. W 2006 r. działało na świecie ponad 440 reaktorów
atomowych do produkcji energii. Skutki awarii takich obiektów są groźne dla
świata.
Poza tym rozrasta się klub "państw atomowych" dysponujących bronią masowej
zagłady. Możliwość użycia głowic jądrowych przez terrorystów lub władze
jakiegoś kraju, to realne zagrożenie.
Kalendarz Majów mówi dobitnie: świat skończy się 22 grudnia 2012 r.
Oczywiście, można powiedzieć, że lud, który nie wywróżył własnej zagłady, nie
mógł też przewidzieć końca całego świata. Trudniej jednak zignorować
proroctwa "Biblii" i Malachiasza, a już szczególnie - czarnowidztwo
naukowców.
Tadeusz Oszubski