Dodaj do ulubionych

sprzedaż na bazarkach

IP: 217.153.204.* 13.09.05, 19:11
mam pytanie: czy jeżeli pojadę i kupię jakiś towar na jednym bazarku - czyli
oczywiście nie będę miała na to faktury ani rachunku, a potem pojadę na inny
bazarek i będę chciała go sprzedać drożej to:
- czy mnie jakiś urząd nie ścignie skąd mam ten towar
- no i jak z opodatkowaniem takiej sprzedaży - czy naprawde musze zapłacić
wtedy tylko tzw "placowe"

prosze pomożcie mi
musze się jakoś ratować i przyznam, że coś co nie będzie mnie kosztowało
strasznych nakładów to wyłącznie taki właśnie drobny handelek

samotna
Obserwuj wątek
    • Gość: Renata Re: sprzedaż na bazarkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 20:44
      Ja Ci nie pomogę,ale też mnie zastanawia fakt,czy osoby sprzedające z łóżek i
      stolików ,ścierki,bieliznę i inne rzeczy mają zarejestrowaną działalność
      gospod. Zdrowy rozsądek podpowiada że nie bo chyba nie zarobiły by na ZUS,chyba
      że to firma rodzinna czy koleżeńska i takich łóżek czyli punktów sprzedaży mają
      kilka-naście:)
      • Gość: samotna Re: sprzedaż na bazarkach IP: 217.153.97.* 14.09.05, 10:10
        no właśnie - dlatego się nad tym zastanawiam
        a nie mam teraz wyjścia, bo zostałam sama z dzieckiem bez środków na utrzymanie
        i to jest taki pomysł na szybko
        po prostu musę robić coś, więc pomyślałam o tym..

        oczywiście jeżeli wyłożę ostatnie pieniądze na zarejestrowanie działalności,
        opłacanie ZUS'u (choćby obniżonego) to nie zarobię nic
        a przecież na te odrobine towaru (po troszku) tez musze wylozyc jakies
        pieniazki - oczywiscie pozyczone od rodziny

        nie chce sie tylko wpakowac w problemy z prawem, zeby sie zaraz nie okazalo, ze
        dziecko zostanie sierotą..

        proszę niech ktoś mi napisze jak to się robi..
        tzn jak to robią inni i czy nie mają z tego tytułu nieprzyjemności

        będę bardzo wdzięczna

        samotna
        • Gość: Ania Re: sprzedaż na bazarkach IP: *.chello.pl 14.09.05, 12:08
          tez ostatnio chce zlapac sie czegokolwiek i wydaje mi sie ze jesli chodzi o
          bazarek najlepiej zaczac od malej ilosci i handlu narecznego.I nie scigna , bo
          w koncu mam prawo sprzedac cos swojego -prezent nowy lub uzywane ciuchy po
          dzieciach.Z tym , ze to nie moze byc hurt na szeroka skale.Zreszta jesli
          praujesz to do pewnej sumy kwota jest nieopodatkowana w roku rozliczeniowym (np
          do 3 tys)Ja poprosilam kolezanke o zakup na wyprzedazach na zachodzie kilku
          rzeczy i z tym zamierzam stanac .A jesli chodzi o tych handlarzy z wieksza
          iloscia to tak wlasnie jest ze sa to firmy rodzinne-dzialalnosc jest na jedna
          osobe, ktora zatrudnia reszte na cwierc etatu powiedzmy.Oni oplacaja sobie ZUS
          90 zl okolo sami z tego co zarobia.Jakos sie na tym wychodzi.Tylko dzialalnosc
          musi byc o szerokim zakresie .
          • Gość: samotna bazarki cd IP: 217.153.97.* 14.09.05, 13:47
            Ania, no ja właśnie o czymś takim myślałam
            i to też by były rzeczy, które ja kupiłabym od kogoś - bez rachunku
            ja wiem, że jest coś takiego jak kwota nieopodatkowana, ale skoro nie chcę (bo
            nie stać mnie) rejestrować działalności, ani też nie będę miała dowodów zakupu
            to jak to rozwiązać - kiedy Urzędnicy będą wiedzieli, czy przekroczyłam te
            magiczne 3 tys..
            No nie wiem..
            Boje sie troche, ale musze robic cos ! Od czegos zaczac
            A to jest o tyle dobre, ze sama sobie będę regulowała czas - tzn. jak nie miał
            się będzie kto mi zająć dzieckiem to po prostu nie stanę i tyle

            reasumując - to znaczy, że mogę stanąć na rynku płacąc tzw "placowe" z towarem
            o nieudokumentowanym pochodzeniu (bez rachunku) i nikt mi nic nie zrobi ?

            tzn.,ze Państwo liczy na uczciwość takich jak my i nie wiem.. orzeka, że
            wszyscy chętnie zgłoszą się, że właśnie przekroczyli próg tych powiedzmy 3 tys.?

            przepraszam, że tak męczę, ale nie chcę wejść w konflikt z prawem, a naprawde
            musze sama zawalczyć i nie bardzo mam inne możliwości

            z góry dzięki !
            • Gość: Ania Re: bazarki cd IP: *.chello.pl 14.09.05, 14:19
              Wiesz co , nie wiem skad jestes ale ja z wawy.Nie wnikam tak gleboko jak ty
              gdyz wydaje mi sie ze bazary maja wydzielone miejsca dl atakich narecznych
              raczej zgodnie z prawem.No i dajmy na to u nas jest taki bazarek na Olimpii
              tylko w niedziele.Bylam i pytalam o te warunki -od 6 zl za m2 powierzchni
              zajmowanej kosztuje handel nareczny.W tym miejscu stoja takie mamusie jak my z
              rzeczami po dzieciach.Stoja tez zuliki z tym co znajda na smietniku.
              Chyba to reguluja jakies inne prawa - ja kompletnie sie nie znam no ale dajmy
              na to , ze jest tez na Namyslowskiej bazarek gdzie prawie wszyscy to ludzie
              tacy jak my i po to w niedziele sie tam przychodzi zeby po dzieciach cos
              sprzedac.Musieliby scigac caly bazar a tego chyba nie robia.
              Jest jeszcze allegro.Tez placisz im prowizje ale gdzie czytalam ze powinno sie
              od kazdej sprzedanej tam rzeczy zaplacic 2 procent podatku.Byc moze od bazarku
              tez.Jak zaczne wnikac to tak jak Ty mam pelno pytan.
              Dodam ze zdecydowalam sie teraz zalozyc firme bo jest dla nowych firm obnizony
              ZUS.Mam pewne pomysly a w przypadku bazarku to tez jest pomysl.
              • Gość: samotna Re: bazarki cd IP: 217.153.97.* 15.09.05, 16:02
                dzięki Ania
                ja też jestem z wawy..
                • Gość: rosen Re:do autorki IP: *.arcor-ip.net 16.09.05, 16:47
                  A co robilas dotychczas i dlaczego sytuacja obecna - samotnosc plus
                  odpowiedzialnosc za siebie i dziecko jak zrozumialam, sklania Cie do szukania
                  rozwiazania w handlu na bazarku? Tak tylko pytam i pozdrawiam.
                  • Gość: samotna Re:do autorki IP: 217.153.204.* 18.09.05, 01:25
                    wcześniej pracowałam, ale niestety nie na umowę o pracę, chociaż zarabiałam
                    dość dobrze, niestety nie na tyle dobrze, aby sobie coś odłożyć
                    wiadomo pracodawcy uciekają teraz od umów o pracę
                    wtedy nie wydawało mi się to takie ważne..
                    efekt - brak świadczeń

                    a zostałam sama z 2 letnim dzieckiem bo tak już wyszło
                    nagle
                    ale to jest zbyt osobiste żeby o tym pisać na forum

                    mój synek jest jeszcze za mały na przedszkole, próbowałam ze żłobkiem, ale
                    niestety ciągle choruje
                    mam tu rodzinę więc mogę go "podrzucać" żeby trochę pohandlować, ale ze stałą
                    pracą muszę się wstrzymać jeszcze przynajmniej rok do czasu aż nie będzie mógł
                    iść do przedszkola
                    oczywiście i to pod warunkiem, że nie będzie tak chorował, bo kto zatrudni na
                    stałe samotną kobietę, która ciągle jest na zwolnieniu..

                    po prostu staram się wymyśleć COŚ żeby przynajmniej tymczasowo było mi lżej
                    to jest pierwszy pomysł, który przyszedł mi do głowy i wydaje mi się
                    najłatwiejszy do zrealizowania

                    pozdrawiam

                    PS
                    a przy okazji - czy muszę założyć działalność gospodarczą ? wie ktoś ?
    • Gość: Warszawiak Re: sprzedaż na bazarkach IP: *.chello.pl 20.09.05, 04:55
      Nie wiem czemu prognozujecie takie male sumy. Owszem, handel z ręki się nie
      opłaca, ale jeśli się ma własną "budę" to oczywiście, że się opłaci. Trzeba
      handlować tym, czego ludzie potrzebują. Podam wam przykład. Mieszkam na sporym
      osiedlu. Ostatnio u mnie na bazarku powstał nowy sklep z mięsem. Ich atutem są
      ceny - 30-50% niższe niż u konkurencji (gość ma własną rzeźnie/masarnie, dlatego
      tak tanio), która tylko stała i narzekała, że towar im nie idzie, zamiast iść po
      rozum do głowy. Kolejki do tego sklepu są takie jak za komuny. Kilka razy już im
      podkładano różne świnie, np. podcinano kable od prądu, żeby nie mogli pracować,
      itp. ale mimo wszystko interes się kręci, i z tego co mówił mi właściciel i
      sprzedawczynie idzie znakomicie, bo dzienny utarg ponoć waha się w granicach 5-7
      tysięcy.

      Na mięsie jest ogromna przebitka, wystarczy popatrzeć na ceny w sklepach/na
      bazarach oraz na ceny rynkowe - hurtowe. Przykładowo schab w sklepie kosztuje
      16-20 zł, a u 'producenta' płaci się 8-10 zł, żeberka = 12-14 zł, a w hurcie 6-7
      zł. Mięso ludzie od zawsze jedzą i zawsze będą jedli.

      Sam chętnie bym się zajął takim interesem, na początek na lokal + całe
      wyposażenie + ludzi potrzeba koło 40-50 tysięcy i dużo zaangażowania. Jest w tym
      sens.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka