izolda201
24.01.07, 13:09
Witam! Jestem posiadaczką mieszkania własnościowego. Od pewnego czasu ok.2 lat
sąsiedzi "umilają" mi życie. Nie są to imprezy, ale walenia po ścianach,
pukania młotkiem,tupanie w jednym miejscu, uderzanie ostrymi przedmiotami w
podłogę. Dodam, że mieszkam w centrum tego horroru. Sąsiadka pode mną jest to
starsza pani i wszystko wskazywało by na to, że powinna byc spokojna, niestety
pani jest hałaśliwa, złośliwa i robi wszystko żeby mi zatruc zycie. Lokatorzy
na de mną są przyjaciółmi pani z dołu i podobnie do niej robią wszystko, żeby
mi uprzykszyc życie w domu. Musze nadmienic, że w tej całej sprawie jestem
najmniej winna.Tak się złozyło, że w moim bloku mieszkają ludzie
niewykształceni i prymitywni. Te walenia są złośliwe i drogą "pantoflową'
dowiedziałam się, że zazdroszczą mi i mojej rodzinie rodzinie wykształcenia
jak to okreslili "im wszystko przeszkadza, bo to burżuazja".Jestem "strzępem
nerwów", ponieważ codziennie do godziny 22 moi sąsiedzi robią "wyimaginowane"
remonty i celowe hałasy.Rozmowy nie dają rezultatów, ponieważ traktuja każdą
rozmowę jako napasc.Cała ta chora sytuacja doprowadziła do tego, że chodzę
niewyspana, zdenerwowana, biore tabletki na uspokojenie. Czy jest jakis sposób
na sąsiadów?Wysyłałam juz dziesiątki pism do administracji z żadnym skutkiem,
walenie jeszcze powiększyło się. Dodam ,że jestem spokojną osobą, nie hałasuje
ponieważ jestem studentką medycyny, z sąsiadami nigdy nie wdawałam się w
kłótnie, ale jestem już na granicy wyczerpania. Czy na drodze prawnej mogłabym
uporac się z sąsiadami? Czy administracja w tej sytuacji wszystko zrobiła?Czy
jako osoba, która wywiązuje się ze wszelkich opłat musze tak cierpiec we
własnym domu. Czy nikt nie narusza mojej prywatnosci i własnoci? Czy sąsiedzi
moga robic wszystko co im sie podoba od godz 6 do 22? Proszę o pomoc.