Dodaj do ulubionych

walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomoc

24.01.07, 13:09
Witam! Jestem posiadaczką mieszkania własnościowego. Od pewnego czasu ok.2 lat
sąsiedzi "umilają" mi życie. Nie są to imprezy, ale walenia po ścianach,
pukania młotkiem,tupanie w jednym miejscu, uderzanie ostrymi przedmiotami w
podłogę. Dodam, że mieszkam w centrum tego horroru. Sąsiadka pode mną jest to
starsza pani i wszystko wskazywało by na to, że powinna byc spokojna, niestety
pani jest hałaśliwa, złośliwa i robi wszystko żeby mi zatruc zycie. Lokatorzy
na de mną są przyjaciółmi pani z dołu i podobnie do niej robią wszystko, żeby
mi uprzykszyc życie w domu. Musze nadmienic, że w tej całej sprawie jestem
najmniej winna.Tak się złozyło, że w moim bloku mieszkają ludzie
niewykształceni i prymitywni. Te walenia są złośliwe i drogą "pantoflową'
dowiedziałam się, że zazdroszczą mi i mojej rodzinie rodzinie wykształcenia
jak to okreslili "im wszystko przeszkadza, bo to burżuazja".Jestem "strzępem
nerwów", ponieważ codziennie do godziny 22 moi sąsiedzi robią "wyimaginowane"
remonty i celowe hałasy.Rozmowy nie dają rezultatów, ponieważ traktuja każdą
rozmowę jako napasc.Cała ta chora sytuacja doprowadziła do tego, że chodzę
niewyspana, zdenerwowana, biore tabletki na uspokojenie. Czy jest jakis sposób
na sąsiadów?Wysyłałam juz dziesiątki pism do administracji z żadnym skutkiem,
walenie jeszcze powiększyło się. Dodam ,że jestem spokojną osobą, nie hałasuje
ponieważ jestem studentką medycyny, z sąsiadami nigdy nie wdawałam się w
kłótnie, ale jestem już na granicy wyczerpania. Czy na drodze prawnej mogłabym
uporac się z sąsiadami? Czy administracja w tej sytuacji wszystko zrobiła?Czy
jako osoba, która wywiązuje się ze wszelkich opłat musze tak cierpiec we
własnym domu. Czy nikt nie narusza mojej prywatnosci i własnoci? Czy sąsiedzi
moga robic wszystko co im sie podoba od godz 6 do 22? Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • krytykantka07 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 13:50
      Hmmmmmmm sąsiadów się niekiedy nie wybiera, a walka z nimi to niekończąca się
      opowieść. Nie wiem w jaki sposób rozmawiałaś skoro traktują to jako napaść ale
      wygląda na to, że dałaś im odczuć, że "są niewykształceni i prymitywni".
      Dlatego walka może być zaciekła a wkraczając na drogę prawną trudno powiedzieć
      jak się skończy. Ale masz atut w rece bo jesteś studentką medycyny, więc możesz
      im być potrzebna. I jeśli dobrze to rozegrasz ( wykorzystując podejście
      psychologiczne) to zyskasz dobrych sasiadów. A sojusznikiem może być starsza
      pani.
      Pozdrawiam. Basia :)
      PS. Potraktuj to jako trening, bo studentka medycyny powinna umieć się dogadać
      nawet z trudnymi przypadkami np. chorymi umysłowo. Więc kierunek studiów musi
      Ci pomóc w "pokonaniu sąsiadów". Poza tym pamietaj, że wszyscy ludzie
      uśmiechają się w tym samym jezyku, a zanim dojdzie do rozprawy to staniesz się
      prawdziwym kłębkiem nerwów.
    • zawszelogin Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 13:51
      Sama piszesz, że hałasują do 22. Dlaczego chodzisz niewyspana skoro w nocy jest
      spokojnie?! Czy Ty aby nie jestes jednak przewrażliwiona?
      Kup sobie po prostu stopery do uszu i po problemie.
      Ty im zatruwasz życie a oni Tobie. Prawdę mówiąc, skoro masz czas na pisanie i
      wysyłanie dziesiątek pism to może przeznacz go na relaks - idź na spacer.
      Sama mam sąsiadkę, której wszystko przeszkadza - kilka razy w miesiącu
      przychodzi do mnie, bo jej dziecko hałasuje (w dzień!). Po kolejnej wizycie
      obiecałam, że poślę córkę do szkoły czarownic i tam nauczą ją latać, więc nie
      będzie już tupać pani po suficie... Problem w tym, że kobieta ta nie pracuje,
      nie ma dzieci i nudzi się po prostu niemiłosiernie ;)

      • g.dziwota Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 14:02
        Jedyna sensowna jest droga pokojowa - tzn. dogadać się.
        Jeśli nie będzie im dalej pasowało sasiedztwo "wykrztałciucha" proponuję zakum
        na allegro "Głośnego sąsiada":
        www.allegro.pl/item157462951_glosny_sasiad_najtaniej_tylko_u_mnie_.html
        www.allegro.pl/item158422050__glosny_sasiad_po_tym_juz_nie_.html
        Właczasz głośno CD i wychodzisz na spacer.
        Ciekawe jak zareagują na wiercenia i stukania od Ciebie?
        Trzeba jednak pamiętac o ciszy nocnej.
        • krytykantka07 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 14:21
          Witaj Grzesiu, widzę że masz podobne zdanie na ten temat. Wykształcenie może
          być w tej grze tylko atutem. W ostateczności stosujemy metodę "oko za oko". Ale
          w przypadku różnic w wykształceniu tego nie polecam.
          Pozdrawiam. Basia :)
      • krytykantka07 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 14:33
        Rozumiem, że to ta sama sąsiadka, której zalałaś mieszkanie? :D. A myślę, że to
        jeszcze przed nasza koleżanką, bo jak sąsiedzi o to ją oskarżą, to dopiero
        bedzie...Z sąsiadami rozmawia się tak, żeby ich nie urazić, ale trzeba wiedzieć
        czego się od nich chce i umiejętnie prowadzić rozmowę wychodząc od ich sposobu
        myślenia :D. To się nazywa komunikacja strategiczna...A może sąsiadka chce w
        ten sposób zwrócić uwage, bo czuje się samotna?
        Pozdrawiam. Basia :)
        PS. Koleżanka chodzi nie wyspana, bo jak człowiek jest kłębkiem nerwów to nie
        może spać.
        • zawszelogin Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 14:52
          Tak, to ta sama, której NOTORYCZNIE zalewam mieszkanie ;);)
          Skoro ma nerwy poszarpane to polecam spacerki, to naprawdę pomaga :)
          U mnie już wszyscu wiedzą, że "moja" sąsiadak ma kłopoty z nerwami, więc starają
          się jej w drogę nie wchodzić, bo prawda jest taka, że NIE MA sposobu na takich
          ludzi!
          Teraz, gdy to piszę, mój pijany sąsiad dobija się do swojego mieszkania, gdzie
          siedzi żona i nie chce otworzyć. Czy powinnam jutro leciec do Administracji i
          złozyć pismo pełne pretensji? Nie, po co. Nic to nie zmieni (bo sąsiad ma
          kłopoty z alkoholem, choć to pracownik uczelni...) a tylko naraziłabym się
          sasiadom, którzy i tak mają ciężkie życie.
          Jeśli chodzi o sąsiadów trzeba być naprawdę maksymalnie tolerancyjnym ;)
          • krytykantka07 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 15:02
            Masz rację, trzeba tolerancji, bo ludzie czasami są zagubieni a nie źli. Więc
            nie wolno ich skreślać, jeśli się nie stara ich zrozumieć. Na sąsiadów, jeśli
            zrobimy sobie z nich wrogów nie ma mocnych, więc lepiej nie doszukiwać sie
            złych cech, tylko doceniać dobre.
            Pozdrawiam. Basia :)
            PS. Widzę, że Ty jesteś nie tylko tolerancyjna, ale też potrafisz współczuć
            innym.
            • izolda201 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 15:10
              Nie mam pojęcia o co chodzi? Ja nikogo nie zalałam,ani nie zalewam?! Chyba jakas
              pomyłka...Albo zle odczytała, że to do mnie bo nie bardzo rozumiem rozmowy na
              tym forum.
              • krytykantka07 to nie są "dobre rady" 24.01.07, 16:12
                Masz rację Izoldo, pozwoliłyśmy sobie na polemikę i to nie o Tobie była mowa.
                Wcześniej był wątek o odcięciu wody przez administrację i do niego nawiązałam.
                Do Ciebie napisałyśmy o tolerancji i rozumiem Twoje zdenerwowanie, ale nie
                chodzi o to, że chcemy Ci dokuczać. Możesz w to nie wierzyć, ale walka z
                sąsiadami na drodze prawnej nie wiadomo jak się skończy. I stąd nasze rady.
                Pamietaj, że z armaty nie strzela się do wróbla, a zyskanie dobrych sąsiadów
                jest najważniejsze. A uczynienie przyjaciół z wrogów to sztuka.
                Pozdrawiam. Basia :)
                PS. Zawsze możesz wystąpić do sądu i takiej odpowiedzi udzieli Ci prawnik, ale
                my chcemy Ci oszczędzić dodatkowych problemów i chociaż to głupio z naszej
                strony, bo nie powinna nas Twoja sytuacja obchodzić, chcemy udzielić Ci
                nie "dobrych" ale skutecznych rad.
      • izolda201 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 15:06
        Prosiłam o wiedze prawną, a nie głupkowate podpowiedzi na temat stoperów. Chodze
        w stoperach całe dnie. Uważam, że jest to sytuacja patologiczna. Nikomu nie
        dałam odczuc nigdy, że jest głupszy i gorszy ode mnie, ale nie wdaję sie również
        w kłótnie, w których padaja słowa na"ch" i 'k"-oto typowa rozmowa z sąsiadami.
        Nie mam czasu własnie w tym sęk na relaks, mój relaks to kolejny podręcznik
        medyczny, którego nie moge przeczytac w spokoju. A chodzę niewyspana, ponieważ w
        dzien nie jestem nic w stanie zrobic w tym hałasie. Uczę się w nocy, bo wtedy
        mam spokój. I nie piszcie, że jestem przewrazliwiona, bo dom z mojego punktu
        widzenia to miejsce wypoczynku,a nie horroru.Proszę o konkretną odpowiedz
        prawną, a nie rady.
        • robert_walczak Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 16:07
          Już zwracałem uwagę kilku osobom na forum, aby nie udzielały dobrych rad
          życiowych, ponieważ to forum jest przeznaczone do informowania o przepisach
          prawnych a nie "dobrych radach zawsze w cenie"...

          Sprawy takie są bardzo trudne jeżeli chodzi o późniejsze wyegzekwowanie
          uzyskanych orzeczeń sądowych. W takich sprawach może Pan korzystać z pomocy
          Policji, Straży Miejskiej, administracji bloku, wspólnoty mieszkaniowej itp.
          bądź wystąpić do sądu powszechnego z pozwem o zaprzestanie zakłócania spokoju.

          Takie sprawy sąsiedzkie reguluje art. 144 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym
          właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać
          się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich
          <b>ponad przeciętną miarę</b>, wynikającą ze społeczno-gospodarczego
          przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

          Właściciel korzystający ze swej nieruchomości może w szerszym lub węższym
          zakresie oddziaływać na sąsiadów, jednakże w zakresie nieprzekraczającym
          społeczno- gospodarczego przeznaczenia nieruchomości. Takie oddziaływanie na
          grunt sąsiedni nazywa się mianem <b>immisji</b>. Immisje należy odróżnić od
          fizycznego wtargnięcia do sąsiadnich pomieszczeń. Immisja powstaje w skutek
          działania powstałego w nieruchomości właściciela, której skutek odczuwalny jest
          w nieruchomości sąsiedniej - nie łączy się z wtargnięciem na nieruchomość
          sąsiednią.

          Do immisji należą m.in. dymy, pary, gazy, hałas etc. Wytwarzanie hałasu należy
          do tzw. immisji pośrednich. Naruszenie art. 144 kc rodzi dla właściciela gruntu
          sąsiedniego roszczenie negatoryjne o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i
          zaniechanie naruszeń- art. 222 § 2 kodeksu cywilnego.

          Natomiast odszkodowania za szkodę wyrządzoną immisjami dochodzić można tylko na
          zasadach ogólnych zawartych w przepisach o czynach niedozwolonych art. 415 i
          następne kodeksu cywilnego. W grę może wchodzić zadośćuczynienie za naruszenie
          dobra osobistego, jakim jest np. prawo do wypoczynku.

          Rozstrzygające znaczenie w rozważanym zakresie ma wykładnia zwrotu zakłócenia w
          korzystaniu z nieruchomości sąsiednich "ponad przeciętną miarę", wynikającą ze
          społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych
          (art. 144 k.c.). Zwrot ten należy rozumieć przede wszystkim w tym sensie, że
          ustawodawca zakreśla granice oddziaływania na cudzą nieruchomość i korzystania
          z niej przez sąsiadów. Pojęcie "przeciętna miara" zakłada obowiązek biernego
          znoszenia tego oddziaływania we wszelkiej postaci w określonym stopniu, jeśli
          to oddziaływanie nie ma charakteru szykany, czyli nie zmierza wyłącznie w
          sposób umyślny do szkodzenia i dokuczenia. Elementem konkretnie
          współokreślającym "przeciętną miarę" jest społeczno-gospodarcze przeznaczenie
          nieruchomości. Ono bowiem - z jednej strony - wskazuje na to, że to wspomniane
          oddziaływanie na cudzą nieruchomość może być usprawiedliwione w ramach funkcji
          nieruchomości w ogóle i nieruchomości w określony sposób eksploatowanych. Z
          drugiej zaś strony, społeczno-gospodarcze przeznaczenie nieruchomości
          determinuje "przeciętną miarę", wyznaczając stopień dopuszczalnego
          oddziaływania na sąsiednią nieruchomość i korzystanie z niej przez właściciela
          (posiadacza).

          Przy ocenie, czy "przeciętna miara" zakłócenia została przekroczona, należy
          mieć na uwadze sposób korzystania zarówno z nieruchomości wyjściowej, jak i z
          nieruchomości, na którą oddziaływanie jest skierowane. Te oba sposoby
          korzystania muszą być przy tym rozważane z punktu widzenia ogólnego kryterium
          oceny w postaci społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości. Daje to
          podstawę do pożądanego w tym względzie porównywania. Nieuzasadnione byłoby, aby
          korzystanie z jednej nieruchomości sąsiedniej mogłoby pod względem sposobu i
          rozmiaru odbywać się z zasadniczym ograniczeniem korzystania z drugiej
          nieruchomości, jeżeli ważne względy natury społecznej tego nie uzasadniają. W
          tym kontekście nie można abstrahować od charakteru źródła zakłóceń.

          Roszenie negatoryjne właściciela podlega rozpoznaniu przez sąd powszechny
          (wydział cywilny) w postępowaniu procesowym.

          W opisanej powyżej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest więc wystąpienie do
          sądu z powództwem o zaniechanie naruszania własności. Dokonywane przez
          właściciela pubu czynności stanowią tzw. immisje, czyli działania na gruncie
          własnym, ale ze skutkiem dla nieruchomości sąsiednich. Immisje pośrednie, bo z
          takimi mamy tutaj do czynienia mogą polegać na przykład na wytwarzaniu hałasu.
          Są one dopuszczalne, ale tylko wówczas gdy nie utrudniają one korzystania z
          nieruchomości sąsiednich <b>ponad przeciętną miarę</b>. W sytuacji gdyby do
          takiego naruszenia doszło można właśnie przez wytoczenie wspomnianego powództwa
          negatoryjnego domagać się zaprzestania dokonywania tych czynności, albo
          ograniczenia ich w taki sposób, aby wspomniana dolegliwość ustąpiła.

          Wskazaniem tego jaka norma hałasu przekracza to co jest dopuszczalne mogą
          stanowić normy hałasu dopuszczalnego wymienione w rozporządzeniu Ministra
          Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z 13 maja 1998 roku w
          sprawie dopuszczalnego poziomu hałasu w środowisku (Dz. U. 1998.66.436.). W
          rozporządzeniu tym, a właściwie w załączniku do niego znajdujemy dopuszczalne
          normy hałasu w dzień i w nocy (od godziny 22 do 6 rano). Dla terenów zabudowy
          mieszkaniowej jednorodzinnej położonych w pobliżu drogi normy te wynoszą
          stosownie: w dzień 55 decybeli, a w porze nocnej 45 decybeli.

          Pierwszym więc możliwym krokiem jest wystąpienie do sądu z powództwem
          negatoryjnym o zaprzestanie tych naruszeń przez sąsiadów.

          Drugim możliwym rozwiązaniem jest wystąpienie do organów Policji. Kodeks
          wykroczeń przewiduje bowiem w art. 51, iż kto hałasem zakłóca spokój, podlega
          karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny (w wysokości od 20 do nawet
          5.000 złotych). Ustawa nie ogranicza tego wykroczenia tylko do pory nocnej.

          Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca
          spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu
          publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
          § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza
          się go, będąc pod wpływem alkoholu,
          podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
          § 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.


          Podstawa prawna:
          - ustawa z 23 kwietnia 1964 r. - kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze
          zmianami)
          - ustawa z 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń (Dz.U. nr 12, poz. 114 ze zm).

          • g.dziwota Do Pana Roberta Walczaka 24.01.07, 16:20
            robert_walczak napisał(a):

            > Już zwracałem uwagę kilku osobom na forum, aby nie udzielały dobrych rad
            > życiowych, ponieważ to forum jest przeznaczone do informowania o przepisach
            > prawnych a nie "dobrych radach zawsze w cenie"...


            W takim razie zwracam sie ponownie z SERDECZNĄ PROŚBĄ o poradę prawną w temacie
            poboru opłaty skarbowej:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=867&w=55677038
          • natasza39 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 05.06.07, 01:25
            Bardzo przepraszam, ale aktualną podstawę prawną dotycząca norm hałasu w
            środowisku jest teraz:
            Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 29 lipca 2004 r. w sprawie
            dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku (Dz.U. Nr 178, poz. 1841)

            Jednak w mieszkaniach obowiazuja normy ustalajace dopuszczalne poziomy hałasu w
            pomieszczeniach mieszkalnych.
            Normy te ustala Minister Zdrowia, a pomiarami zajmuje się właściwy terenowo
            Inspektor Sanitarny
        • g.dziwota Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! 24.01.07, 16:16
          O tym zalaniu to chyba była rozmowa pomiędzy zawszeloginem a krytykantką07.

          Porady prawnej odemnie nie otrzymasz.
          Jedyna sensowna propozycja to zrobienie ciasta i zaniesienie sąsiadce z
          propocycją (s)pokoju.
          • krytykantka07 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! 24.01.07, 16:21
            W rzeczy samej Grzegorzu D. to była polemika pomiedzy wymienionymi przez Ciebie
            osobami.
            Pozdrawiam. Basia :)
            PS. Podoba Ci się początek tego postu? :D. Odpowiedziałam też na...
          • culpix Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! 24.01.07, 20:31
            g.dziwota napisał:

            > Jedyna sensowna propozycja to zrobienie ciasta i zaniesienie sąsiadce z
            > propocycją (s)pokoju.

            Drogi Grzegorzu,
            Moim zdaniem koleżanka Izolda201 nie zapraszała nikogo, by mieszkał w jej
            sąsiedztwie, więc nie ma obowiązku pieczenia nikomu ciasta. I tym bardziej jego
            zanoszenia i proszenia o (s)pokój. Ucząc się nikomu szkody nie wyrządza. Ma
            prawo do spokoju.
            Najwyraźniej jednak chyba inni uważają uczenie się i spokój w jej domu
            za "wynoszenie" się. I dlatego dokuczają. Może nawet dokuczają nieświadomie, bo
            nie ucząc się odreagowują swoje kompleksy hałasem. Tak wyładowują swoją złość
            na świat. Nie próbują go zrozumieć, uczyć się. Prymitywnie wyładowują swoją
            agresję.

            Culpix
            ----------
            Qui suo iuris utitur neminem laedit
            (Kto korzysta ze swojego prawa nikomu szkody nie wyrządza - sentencja łacińska
    • culpix Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 20:48
      Ech... Wiem coś o tym. Najpierw "umilali" mi życie sąsiedzi z góry (przez sufit
      najbardziej słychać hałasy), teraz z boku (słychać trochę mniej, muzyka gra
      całą noc - student/studentka przy niej śpi?).
      Prawo pisane jest niby prawem, ale co po nim, skoro nie działa? U nas bardziej
      działa prawo zwyczajowe, dlatego tyle tu "dobrych rad" w tym wątku.
      Więc i ja sobie pozwolę doradzić albo opisać swoje doświadczenie.
      Zapisywałem sobie te zakłócenia spokoju - dzień taki a taki, godzina taka a
      taka, objaw taki a taki. Notowałem tylko to co było po 22-ej, a było nagminne.
      Kiedyś nie wytrzymałem i zacząłem stukać w sufit. Odstukano mi dla żartu. Wtedy
      zadzwoniłem na Policję. Policja przyjechała i upomniała sąsiadów. To typowa
      zwyczajowa polska metoda na sąsiada z góry. Taki sąsiad jest najbardziej
      uciążliwy.
      Ten rozbudowany wątek z mnogością "dobrych rad" od forumowiczów dowodzi, iż
      jako naród Polacy są analfabetami prawnymi. Prawo w tym kraju mało kto zna.

      Pozdrawiam
      Culpix
      P.S. A swoją drogą w takiej np. Anglii nie ma takich problemów (za to pewnie są
      inne). Tam mało kto mieszka w bloku, praktycznie każdy ma swój domek i ogród.
      Nikt nikomu nieba nie zasłania. Rzadko ma się wspólne ściany z sąsiadami i
      prawie nigdy nie ma się sąsiadów nad sobą...
      ---------
      Quid vanae sine moribus prosunt leges?
      (Cóż warte puste ustawy bez obyczajów? - sentencja łacińska, Horacy)
      • krytykantka07 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 21:49
        Wiesz Grzegorzu, zaczynasz mnie martwić. Tu nie chodziło o "dobre rady" ale
        skuteczne. A od kiedy to prawo reguluje dobrosąsiedzkie stosunki? Wkraczanie na
        drogę sądową to niekończąca się opowieść. Jeśli kogoś na to stać i jest odporny
        psychicznie to może sobie takie imprezy fundować. Ale "słońce jest potężniejsze
        od wiatru". Zapominasz jeszcze o czymś : Polacy to naród specyficzny i nie da
        się go porównać do Anglików. Żeby nie zasłaniać sobie nieba jak to określiłeś
        potrzebne jest to, co pisałeś w swoich postach. Czyżbyś sam sobie zaprzeczał?
        Pozdrawiam. Basia :)
        PS. W Polsce żadne prawo nie działa i Ty najlepiej wiesz kogo broni prawo :)
        • culpix Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 22:14
          Trudno Basiu, jeśli Cię martwię - nie poradzę. Skuteczną radą na pewno nie jest
          coś, czego potrzebujący porady już próbował. Nie jest też skuteczną rada, z
          której nie ma ochoty skorzystać. Do rad typu "jesteś nadwrażliwa", "załóż sobie
          stopery do uszu", można by dodać: "wyprowadź się". Mądre to?
          A czy ja mówię, że droga sądowa jest dobra? Nie polecam w każdym razie. Sama o
          tym wiesz... :)))
          Jesteśmy specyficzni? Na pewno. Ale mnie ta specyfika nie odpowiada. To mnie
          proszę wypisać z tego narodu... :(
          Nie zgodzę się, że u nas żadne prawo nie działa. Prawo działa, z tym, że jego
          siła zależy od wielu czynników. No i ma pewien próg, który przeciętnemu
          obywatelowi trudno przeskoczyć. Dlatego kupiłem sobie tyczkę i trenuję
          skoki... :)))
          Pozdrawiam
          G.
          • krytykantka07 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 24.01.07, 23:35
            Grzegorzu, czy ja mówiłam o radach, których potrzebujący pomocy już próbował?
            Mówiłam tylko o inteligencji emocjonalnej, a ona jest potrzebna zawsze, zanim
            wpakujesz się w sądy bez wyjścia. I tylko o strategicznej komunikacji była mowa
            w tym wątku :). A może wiesz jakie są cechy Polaków, które odróżniają ich od
            innych. Jeśli nie wiesz to spróbuj znaleźć odpowiedź na to pytanie :D
            Pozdrawiam. Basia :)
            PS. Nie wiem czy do przeskoczenia tego progu wystarczy tyczka :D.
    • zawszelogin Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 25.01.07, 09:23
      W całej rozciągłości popieram Krytykantkę - nasz naród jest bardzo specyficzny a
      to czego brakuje mu najbardziej to kultury, tolerancji, o inteligencji
      emocjonlnej nawet nie wspominając!
      Ciekawam co zrobiłaby "biedna" Izolda gdyby miała mieszkać gdzieś w
      cywilizowanym kraju, gdzie jest mieszanka narodowości, a co za tym idzie -
      kultur, obyczajów, różniących się bardzo przyzwyczajeniami dnia codziennego...
      I małe sprostowanie: kupno stoperów a wyprowadzka... jakoś nie widzę związku.
      Może tak beż zbędnej przesady i egzaltacji?
      • krytykantka07 Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 25.01.07, 10:18
        Dziękuję moja droga. Ty rozumiesz o czym mowa bo reprezentujesz dwie strony.
        Pierwsza to Ty w roli pokrzywdzonej ( pisałaś o sąsiedzie, który hałasuje) i
        druga strona medalu, to Ty w roli ofiary ( pisałaś o prześladowaniach Ciebie
        przez sąsiadkę). A jednak potrafiłaś znaleźć złoty środek bez pakowania się w
        sądy. Bo drogą do tego jest tolerancja i wyrozumiałość, a także współczucie dla
        innych. Dobrze byłoby, żeby wszyscy brali z Ciebie przykład.
        Pozdrawiam. Basia :)
        PS. Ja nie używam nicku tylko imię i może Ty mogłabyś wymyślić dla siebie
        jakieś imię, bo wtedy inaczej się rozmawia :D
        • zawszelogin Re: walka z hałaśliwymi sąsiadami?! Proszę o pomo 25.01.07, 10:38
          Grażyna - pozdrawiam :-)
          Jeszcze tylko napiszę iż sprawa z moja sąsiadką ucichła zupełnie, po wizycie
          kogoś z Administracji u sąsiadki ;)
          Idąc za przykładem Izoldy powinnam teraz robić raban o pomówienia, itp.
          Tylko po co?
    • jfk3 ..Do 18-tej 30.01.07, 12:20
      - można remontować i głosne prace wykonywać itd ( nie do 22.00).
      Z tego co mi wiadomo.

      Wg.mnie to wspólnota, administracja powinna zareagować skutecznie. Jęlsi tego
      nie robi, to pozostaje Ci sąd, policja itp. organy-co moze spowodowac większą
      agresję i zjednoczenie sąsiadów.

      lub machnąć reką i mieć nadzieję ze jej w końcu kiedyś przejdzie.

      Wiem co czujesz bo mam podobne problemy, pisze pisma do administracji. Jedyną
      różnicą jest to że w moim przypadku sąsiedzi sie nie wtrącają.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka