kasroz
04.01.10, 11:12
Witam chciałam się z Wami podzielić moją historią jest ona troszkę
długawa i nudna ale może ktoś odnajdzie w tym choć część swojej
drogi jaką przeszedł z tą chorobą.
W roku 2002 z rodzicami przeprowadziłam się do mieściny pod
Gorzowem, wcześniej raczej nie mogłam narzekać na stan zdrowia
miewałam jedynie dosyć silne bóle głowy.
Dom do którego się wprowadziliśmy był w stanie fatalnym, wilgoć,
pełno robactwa oraz myszy.
Zajęło nam całe lato aby doprowadzić dom do stanu takiego aby się
nadawał do mieszkania.
Wokół domu było jedynie dosyć spore pole w ogóle nie zagospodarowane
( bardzo wysokie trawy).Już po paru miesiącach dostałam zapalenia
oskrzeli które trwało ok. miesiąca antybiotyki nie pomagały dopiero
po tabletkach na alergie uporczywy suchy kaszel ustąpił.
W między czasie w pokoju miałam inwazje pcheł które mój tata
przyniósł na sobie z dworu na spodniach nie wiedząc co to jest
otrzepał się z nich u mnie, walczyłam z nimi ok. 3 miesiące okrutnie
mnie pogryzły przez ten czas. Zwierzaki domowe(kot, pies) bardzo
często przychodziły do domu oblezione kleszczami a ja nie świadoma
chorób odzwierzęcych spałam z pieskiem w łóżku.
Mieszkając tam zaczęłam mieć różne dolegliwości m.in. osłabienia,
temp. ciała ok.37C. problemy z snem, bardzo złe samopoczucie, po
przebudzeniu bolące wnętrzności, problemy z nauką, wiecznie bolało
mnie gardło po przebudzeniu, okresy gdzie miałam dosyć mocne
potliwości w nocy, problemy emocjonalne oraz byłam wiecznie dziwnie
zmęczona. Były raczej to stany przejściowe które trwały po parę
tygodni i same ustępowały.
Na początku 2006 roku. wyjechałam do Irlandii tam prawdopodobnie od
złej diety odczuwałam silne pulsacyjne oraz parzące bóle w
nadbrzuszu które mijały po tabletkach na wrzody. W między czasie
okazało się że cierpię na łysienie plackowate tak naprawdę
niewiadomo czym wywołane. Gdy w marcu 2008r wybrałam się do Polski
na urlop pewnego dnia złapał mnie ten sam ból tyle że o wiele
silniejszy oraz temp. 38c. po gastroskopii dostałam diagnozę
Przepuklina rozworu przełykowego przepony oraz zapalenie błony
śluzowej w części przedodźwiernikowej żołądka , zalecenia:
Controlog2x 40mg oraz dieta. Po zastosowaniu zaleceń doszły problemy
jelitowe: silne wręcz bolesne wzdęcia, gazy oraz uporczywe zaparcia
nie pomagały tabletki przeczyszczające ani dieta. Zdecydowałam się
na hydrokolonoterapie po dwóch zabiegach odetkało mnie lecz
dolegliwości poszły zabardzo w drugą stronę :biegunki nawet do 7
wypróżnień dziennie, przelewnie i boleści w jelitach te dolegliwości
mam do dziś.
W czerwcu 2008roku z przyszłym jeszcze wtedy mężem wybraliśmy się na
piknik do pobliskiego parku w Irlandii. Gdy wróciliśmy do domu mąż
zauważył u siebie kleszcza pod kolanem wyciągnęliśmy go ale w
miejscu tym pojawiło się zaczerwienienie raczej nie był to rumień
zbyt mały i nie pasujący do tych które widziałam w Internecie. Gdy
wróciłam w tamtym okresie od fryzjera ( niestety nie pamiętam jak
długo i ile dnia po pikniku) zauważyłam że na lini włosów mam
czarny wystający punkcik starałam się to zdrapać i wydusić lecz z
marnym efektem dopiero igłą dosłownie to wyrwałam, nie mając pojęcia
co to jest po prostu zapomniałam o sprawie.
W tym okresie ale nie jestem w stanie określić po czy też już przed
nimfą kleszcza zaczęłam mieć niepokojące objawy takie jak :
trudności w myśleniu, przekręcanie słów , depresje bez przyczyn aby
je mieć , stany lękowe, poty nocne, dziwne uczucie jakby
nadchodzącej grypy osłabienia organizmu, drętwienia szczególnie rąk
budzące mnie ze snu, wzmorzyły się dolegliwości jelitowe, bóle
zatok, utrata czucia na lewym udzie oraz pieczenie skóry na głowie i
w tym miejscu pojawił się nowy placek łysinki wielkości monety
5zł.,oraz coś czego nie doświadczyłam nigdy wcześnie to silne
zawroty głowy jednakże bardzo sporadyczne. Wszystkie te dolegliwości
były w natężeniu umiarkowanym i gdyż już od wielu lat czułam się z z
reguły źle i wiecznie coś mi dolegało zbagatelizowałam sprawę tym
bardziej iż po wizycie u gastrologa usłyszałam że widocznie taka
moja uroda.
W październiku 2008r z mężem wróciliśmy na stałe do kraju i gdy
pomimo stale trwających biegunek czułam się w miarę dobrze z końcem
zimy zaczęłam mieć nowe objawy : bolesne dziwaczne prądy lub
mrowienia nie wiem jak to określić wzdłuż ciała szczególnie przy
zasypianiu, bóle ramion, bóle głowy zwłaszcza z tylu, wędrujące
bóle pod skóra jakby igiełki i znów problemy emocjonalne czułam
dziwne napływy adrenaliny pomieszane ze złością bez konkretnej
przyczyny oraz napady płaczu. To wszystko nadal mnie nie skłaniało
aby jednak bardziej się uprzeć u lekarza o jakąś diagnozę gdyż nie
długo miał się odbyć nasz ślub stwierdziłam że jak się zajmę
organizacją to wszystko przejdzie. Po części tak się stało a raczej
dolegliwości złagodniały ale za to doszły nowe.
W trakcie podróży poślubnej w Grecji (koniec maja 2009)zauważyłam
dwie gulki po obu stronach szyi stwierdziłam że to migdałki a że
gardło wiecznie mnie bolało byłam pewna swojej diagnozy więc
odstawiałam lekarza na później ale od tamtej pory do sierpnia doszły
nowe dolegliwości takie jak przeszywające bóle uszu, trzeszczenie
nad karkiem ,dziwne uczucie braku równowagi podczas chodzenia,
straszne lenistwo dosłownie nic mi się nie chciało umycie naczyń
było szczytem wysiłku, miałam dreszcze, zaczęły mi się mocno pocić
stopy a nigdy nie miałam z tym problemów oraz moja cera była w coraz
gorszym stanie dostałam jakby trądziku a nawet w okresie dojrzewania
nie miałam wyprysków ale że ostawiłam wcześniej tabletki
antykoncepcyjne to mogło być przyczyną.
W sierpniu udało mi się zajść w ciąże którą z mężem zaplanowaliśmy
gdy tylko poczułam się gorzej poleciałam po test i wyszedł
pozytywny. Niestety nacieszyłam się ciążą przez tydzień gdyż w 4-5
tyg. poroniłam i czułam się nawet dobrze ale gdy podano mi 125mg
immunoglobuliny anty-D koszmar dopiero wtedy się zaczął.
Dosłownie pół godziny po podaniu zastrzyku byłam już w domu. Gdy
postanowiłam pójść do sklepu ku mojemu zdziwieniu nie mogła utrzymać
równowagi czułam się jak pijana ale od razu skojarzyłam to ze
szczepionką uznałam że przejdzie. Gdy wróciłam do domu poczułam się
bardzo osłabiona tak jak przed grypą byłam pewna że coś złapałam w
szpitalu postanowiłam się podratować jednym gripexem gdy go wzięłam
nie mogłam dojść do łóżka tak byłam pijana pojawiła się też
nadwrażliwość na słońce oraz okazjonalnie podpiekiwał mnie język.
Taki stan mi się utrzymywał przez kolejne 2 tyg. wtedy zaczęłam
głośniej manifestować że coś ze mną jest nie tak że czuję się chora.
Wszyscy moje dolegliwości zwalali na nerwicę po poronieniu i nie
docierały do nikogo moje argumenty że czułam się źle jeszcze przed
ciążą.
Zaczęłam panikować gdyż wymacałam węzły chłonne w pachwinach i pod
pachą , zrobiłam USG aby się upewnić. Kolejno zaczęłam robić różne
badania morfologii ,moczu , TSH ,HIV, kolonoskopii, kału na
obecność lamblii i helicobaktera wszystkie wyniki w normie. Gdy
kolejny lekarz zasugerował nerwicę przyjęłam diagnozę i skierowałam
się do Pani psycholog. Ona z kolei powiedziała żebym szukała dalej
bo jej to nie wygląda na nerwicę.
Poszłam więc w nerwach do lekarki rodzinnej i zażądałam skierowania
do szpitala na oddział neurologiczny.
Gdy trafiłam na oddział przeprowadziła ze mną rozmowę Pani
internistka na temat moich dolegliwości w wtedy po raz pierwszy
usłyszałam od niej o boreliozie ale najpierw chciano wykluczyć takie
choroby jak stwardnienie rozsiane czy tętniak. Na szczęście w
rezonansie nic nie wyszło. Na oddziale mój stan znacznie się
pogorszył bóle były coraz silniejsze zaczęły mnie mocno boleć stawy
mięśnie ogólnie całe ciało, wzrok był zamazany , prądy też niedawany
mi spać bałam się każdej nocy myślałam że umieram , dziwne mrowienia
w głowie oraz tik