Dodaj do ulubionych

Ryzykowne zachowania

07.08.10, 10:03
Witam wszystkich.
Chciałbym przeprowadzić rozeznanie w tym temacie w szczególności u osób z
objawami neuro i/lub uszkodzeniami CUN (demielinizacje i inne nieprawidłowości).
Czy macie/mieliście skłonności do podejmowania ryzykownych zachowań takich jak
np.:
- agresywna i niebezpieczna jazda pojazdami
- przypadkowe kontakty seksualne
- ryzykanctwo w życiu codziennym, czy raczej w drugą stronę i jesteście bardziej:
- zachowawczy
- ostrożni
- nie podejmujący ryzyka

Pytam, bo w moim przypadku (neuro BB z demielinizacjami) podejmowanie
niepotrzebnego ryzyka zawsze mnie zastanawiało.
Dlaczego tak się dzieje i czym to jest spowodowane.
Prawdopodobnie Lyme tak mnie zmieniła. A jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • marzena1963 Re: Ryzykowne zachowania 07.08.10, 10:41
      Borelioza bardzo zmienia osobowość i cechy charakterologiczne. Właśnie to mnie najbardziej zadziwia spośród wszystkich efektów antybiotykoterapii. Wyleczyła moją agresję, nadwrażliwość na wszelkie bodźce, nadpobudliwość, zminimalizowała wahania nastroju. Zdecydowanie mniejszą mam skłonność do głębokiego przeżywania wszelkich niepowodzeń - podchodzę do nich obecnie tak racjonalnie, jak niegdyś było nawet nie do pomyślenia. Bardzo trudno jest wyprowadzić mnie z równowagi - kiedyś wystarczył drobny impuls. Staram się włączać pozytywne myślenie tam tylko, gdzie jest to możliwe. Otoczenie zauważyło, że wpływam łagodząco na sytuacje konfliktowe.

      Żeby nie było za słodko - mam wrażenie, że i umiejętność odczuwania radości jakby jest mniejsza. Widać, że ogólnie huśtawka nastrojów ma mniejsze wychylenia i jest zdecydowanie bliższa środka równowagi niż kiedykolwiek.

      Na pewno bakterie bardzo zmieniają psychikę i poprzez to bardziej wpływają na przebieg naszego życia niż to się nam wydaje. Jestem przekonana, że moje życie bez nich byłoby zupełnie inne. Mam uczucie, że lepsze, choć nie mam szczególnych powodów do narzekania. Acha, obecnie staram się z każdej sytuacji wyciągać jak najwięcej pozytywów i na nich się koncentruję. To chyba dobrze. Ogółem - teraz mi jest ze sobą lepiej.
      Ze zgrozą wspominam swoją poprzednią nieustanną irytację, nieustanny pośpiech, niezadowolenie ze wszystkiego (wszystkich) i przepełnienie agresją wobec siebie i otoczenia. Robiłam co się da, aby nad tym panować - nie do pomyślenia, było aby okazać swe uczucia w pracy - ale to było takie trudne... A już w domu to hamulce czesto puszczały. Jak oni ze mna wytrzymali? Zwłaszcza w ostatnich kilku latach...

      Jestem przekonana, że w wielu trudnych przypadkach zaburzeń osobowości abx-y więcej zdziałałyby niż długo trwające sesje z psychoterapeutą smile
      • ines108 Re: Ryzykowne zachowania 07.08.10, 11:55
        Ja mam na odwrot stany lękowe, zwykła jazda samochodem może być
        przezemnie odebrana jako niepotrzebna brawura, panikuję bez powodu
        już nie raz przez to wyszłasm na idiotkę. Staram się jak mogę nie
        okazywać tego ale czasem strach jest wręcz bolesny.
        • szila2008 Re: Ryzykowne zachowania 07.08.10, 13:39
          Ja bardziej przychylam się do opini Marzeny ale sądzę też ,że sama
          choroba zmienia nasze podejście do świata.Jesteśmy bardziej skupieni
          na sobie i mniej martwimy się o otoczenie i mniej przejmujemy się
          błachymi problemami.Ja to tak odbieram.
          Wiola
          • uruz2 Re: Ryzykowne zachowania 07.08.10, 13:59
            Mówisz o irracjonalnych zachowaniach...Tak, zdecydowanie są
            wzmożone...Niestety...smile
    • mab62 Re: Ryzykowne zachowania 07.08.10, 19:05
      Coś w tej skłonności do ryzykownych zachowań u mnie na pewno jest.Zawsze,jak mi się wydawało byłam bardzo odważna i spontaniczna.Refleksja zwykle przychodziła dopiero póżniej.Zawsze dziwiło mnie asekuranctwo innych osób.Nawet uważałam ich za strachliwych i trzęsiportków.Gdyby borelioza nasilała moją"odwagę",to wiele by wyjaśniało.
      Druga sprawa to moja nadwrażliwość na dźwięki i hałasy,którą ewidentnie wiążę z borelką,bo w czasie leczenia powoli ustępuje.
      Fakt,że skupienie się na walce z chorobą i przewartościowanie wielu spraw,też nie jest bez znaczenia dla mojej psychiki.
      Z osoby wiecznie gdzieś pędzącej i robiącej kilka rzeczy równocześnie,stałam się spokojną domatorką o dużej cierpliwości.
    • fionka21 Re: Ryzykowne zachowania 08.08.10, 09:11
      Gdzieś znalazłam listę zaburzeń charakterologicznych w boreliozie i tam min. było:

      -lekkomyślne zachowania w sprawie seksu, alkoholu i pieniędzy

      Znamy to z autopsji...
      • ekoma.wroc Re: Ryzykowne zachowania 08.08.10, 09:16
        Wydaje mi się, że ryzykowne zachowania występują też u ludzi bez bb.
        • arrakis74 Re: Ryzykowne zachowania 08.08.10, 10:57
          Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
          Ze swojej strony ze względu na lieraturę oraz własne doświadczenia, w
          szczególności objawy i wysokie miana, uważam że głównym winowajcą zmian
          osobowościowych jest BLO.
          • anyx27 Re: Ryzykowne zachowania 08.08.10, 12:06
            A ja mam odwrotnie - kiedyś byłam bardziej odważna. Teraz lęki wywołują u mnie
            nie tylko lot samolotem, przepłynięcie promem, ale i nawet takie bardzo błahe
            czynności jak jazda autem, windą, przebywanie w dużych skupiskach ludzi.
            Zachowań ryzykownych związanych z sexem, czy alkoholem nigdy nie było. Jedynie
            co, to może tylko dot. pieniędzy wink
    • koala101-0 Re: Ryzykowne zachowania 08.08.10, 15:03
      Po dwóch latach leczenia abx jestem bardziej drażliwa, wybuchowa,
      ryzyko podejmuję w sprawach finansowych aby móc sie leczyć. Mam
      jednak obawy czy aby choroba nie jest też nieraz wymówką dla naszych
      postępowań, które ranią nasze rodziny. Bo skoro jestem chora/y to
      mogę robić czy wykrzykiwać takie rzeczy, których wcześniej się nie
      dopuszczałam/em.
      • rrrenifer Re: Ryzykowne zachowania 08.08.10, 17:21
        Moje objawy były w zasadzie w większości "umysłowe"
        Teraz jestem ponad półtora roku po zakończeniu leczenia. W zasadzie od
        zakończenia leczenia (no, może nawet od pewnego momentu w czasie leczenia, kiedy
        poczułam się lepiej) jestem :
        mniejszym nerwusem, wolę rozwiązać problem i zastanowić się co zrobić, żeby się
        nie powtarzał niż bez sensu się nim denerwować, ale też bardziej zauważam
        negatywne oceny dokoła mnie
        zdecydowanie więcej spraw puszczam "na żywioł", coś jakby więcej działań
        impulsowych, nie tak dokładnie przemyślanych i zaplanowanych jak wcześniej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka